Jump to content
Dogomania

Agata69

Members
  • Posts

    9908
  • Joined

Everything posted by Agata69

  1. Dobre. Ponoć zyjemy póki ma nam sie na życie. Niunia wraca w środe. Dzisiaj jedziemy do schroniska - akcja staruszki. Juz jestem chora, nie znoszę tam jeździć. Nie z powodu zwierząt, a ludzi.
  2. Bela, zaraz tam stara. Dojrzała po prostu.
  3. Na razie nie potrzebuje. mamy nadzieje, ze szybko cos znajdziemy.
  4. Jest decyzja: zabieramy Misie zaraz po kwarantannie, jeden pewnie trafi do mnie. Taka sytuacja...
  5. Jola, na szczęście takie sytuacje to 10-15 % adopcji, nie wiecej. Dom był sprawdzony, sunia dowieziona, relacje super. I co? Dupa. Trudno. Sunia wraca do Torunia, tak ja dziewczyna bierze do siebie. Będziemy jej szukać.
  6. Tak się wczoraj wkurzyłam, ze od razu dzwoniłam do pani Misia. Na szczęscie Misio ok, tylko je mało, eukanuba mu nie smakuje.
  7. No to teraz was załamie. Dopiero co pisałam o fantastycznym zakończeniu historii Niuni, zagłodzonej suni z łańcucha. No to nie ma szczęśliwego zakończenia ... Nowa włacicielka dziś napisała wiadomość cyt: "Witam miałam nadzieję, że jakoś to wszystko poukłada się, a uczucie dla biednego stworzonka ukoronuje to nasze zycie. Niestety, nic sie nie poukładało. Postanowilismy sie rozejść z mężem. Muszę z ogromnym bólem i wstydem oddac Korunię, bo sama nie dam sobie rady, ona jest kochanym pieskiem; potrzebuje tylko czułości i miskę jedzenia (x 3 oczywiście) ładnie słucha, bardzo szybko się przyzwyczaja tylko ja będąc sama nie dam rady zajmować się psinką ze względu na stan zdrowia" A miało być tak pięknie. Niunia/Kora traci Dom, swoje miejsce i człowieka !!! Juz zdążyła zaufać, pokochać. Nic nie zrobiła jak jej to wytłumaczyć? Kolejna tragedia w jej życiu brak nam słów :(( Ludzie, nie bawcie się w dobroczynność. Nie szafujcie uczuciami zwierząt, naszym czasem i emocjami, pieniędżmi ludzi dobrej woli. Adopcja to nie zabawa, nie plaster na rany ani nie proteza dla własnego poczucia wartości. Adopcja to decyzja na lata, czasami to praca i wyrzeczenia. A przede wszystkim to ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
  8. Oba starutkie i bardzo zabiedzone. Nie widziałam na oczy jeszcze żadnego. Kwarantanna kończy im sie 28. Od razu chcemy wyciagać.
  9. No to było nudno bez Misia, mamy dwa nowe Misie. Komu Misia?
  10. Taka sierotę zabieramy zaraz po kwarantannie ze schroniska. I taką. Na razie mamy mgliste pomysły co dalej, ale na pewno wymyslimy na czas.
  11. Lusia z tOrunia, adoptowana w zeszłym roku w czerwcu. Znaleziona na działkach z dzieciakami.
  12. Ja to mam chyba 3 miesięczna. Cały sezon jestesmy chore na przemian z Marysią, albo razem. Teraz przyplatało się zapalenie zatok.
  13. Wiem, gdzie jest Doda. rozmawiałam wczoraj z zięciem tej pani. Podobno jest ok. Znam tez adres. Na razie jestem chora, ale napewno pojade do Dody. Nie martwcie się.
  14. Wiadomo. Panie z toż zawiozły Dodę do córki i zostawiły z tego co zrozumiałam. A ta córka zawiózła ją do matki. Na fb są fotki kawałka podwórka na wsi i wpis jaką to wspaniałą adopcję toż zrobił po 7 latach. Szkoda tylko, że nikt tam nawet nie był, bo adresu nie znają. To jest codzienność ich adopcji. Wczoraj oddali szczeniaka facetowi spod gdańska, bez sprawdzenia domu, może nawet bez umowy. To jest komedia a nie horror.
  15. Właśnie dzwonił do mnie "własciciel", zebym zrobiła swoje sledztwo w jakich warunkach jest Doda. Powiedziałam, że wyadoptowali sobie psa więc niech sprawdzają sobie warunki sami. On mi na to: nie znamy adresu. Wywieźli Dodę, nawet nie podpisali umowy.
  16. Nie płacz, szkoda energii.
  17. Dziękuję dziewczynom, Magdzie i Dominice, które pięknie zajmowały sie Dodą przez ostatnie tygodnie - dziewczyny były u niej codziennie. Wczoraj TOZ bez porozumienia z nami wyadoptował sukę na wieś. Odwieżli Dodę córce a ta zawiozła Dodę matce. Własciciel nawet tam nie był, nie zna nazwiska, adresu ani warunków w które poszła DOda. Nie zotała podpisana umowa. Przy okazji okazało się że Doda nalezy do TOZ a nie do "własciciela". Po 7 latach im sie przypomniało. szkoda ze nie pamietali o niej jak koczowała z Szopenem w mokrym śmietniku, pod dziurawym dachem. Albo jak w lato po miesiacu mojej nieobecności znalałazłam Dode i Szopena prawie zagłodzonych. wszystkie zimy, jesienie , wiosny i lata podczas których przez 7 lat jeździliśmy z Krzyskiem w kazda pogodę, zeby chociaz raz w tygodniu psy zobaczyły świat za murami i innych ludzi. Szkoda mi Dody, bo mam podejrzenia , ze na starość zapozna się z łańcuchem. TOZ nagle zapragnął domu dla Dody bo chce prawdopodobnie na terenie po Dodzie i Szopenie zrobić kolejne dzikie przytulisko. Sa tam nadal dwie piekne budy, które kupiłam moim podopiecznym za nasze wspólne pieniadze. Nie chce mi sie nawet tego komentować. Nie chce mieć z tymi ludźmi nic do czynienia. Jestem chora na grype. Cieszę się tylko , ze Szopen tego nie dożył. Dziękuję wam , że byliscie z nami przez te wszystkie lata.
  18. Między tymi fotkami jest tylko około miesiąca róznicy i aż lata świetlne ludzkiej empatii i szacunku dla zwierząt. Niunia - Kora, zagłodzona sunia z łańcucha, stojaca we własnych odchodach od jakiegoś czasu jest już we własnym domu, ze swoimi LUDŹMI. Brakuje słów, wystarczy popatrzeć.. Zadedykowałabym te zdjęcia byłym "włascicielom", ale nawet na to nie zasługują.
  19. Nadal w dt. Dwa szczeniaki wyadoptowane, jeden nadal chory. Sunia ma już następny dt, czekamy tylko na odchowanie maluchów,
  20. I nikt sie nie cieszy z adopcji Misia?!!!
  21. A taki Misio czeka od 3 lat w schronie na uniewinnienie.
×
×
  • Create New...