ULKA12
Members-
Posts
6902 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ULKA12
-
Tutaj też zapytam. Nie zgłosił się do was ktoś kto zgubił swojego asta? Do naszego schroniska w piątek przwieźli pięknego asta. Troszkę utuczony, ale zadbany, usz cięte, kolor beżowy. Moge przesłać zdjęcia. Błąkał się w jednej z okolicznych miejscowości wypoczynkowych. tam podobno był jakiś zlot czy szkolenie i jednej pani podobno zwiał pies. Ale oczywiście nikt nie ma do niej kontaktu. Może rzuciło wam się w oczy jakies ogłoszenie. albo na stronie fundacji ktos szuka?? Bardzo prosze bądźcie czujne. Jak nie znajdzie się wlaściciel to prawdopodobnie zostanie uśpiony. Od razu po przywiezieniu wrzucili go na boksy ogólne dopiero na moje błagania przenieśli go do osobnego boksu ale na jak długo nie wiem. Przepraszam, że śmiecę Zelduni na wątku ale myślę, że sie nie obrazi.
-
Ja napiszę tylko tyle. Tak jak wcześniej pisała Pati i inne dziewczyny. Stan psa jest poważny, nawet jeśli przeżyje to będą potrzebne pieniądze na jego rekonwalescencje. Głównym problemem jest to, że ogon jest oderwany tak krótko, w razie zakażenia, a to jest bardzo prawdopodobne, nie ma co amputować i zakażenie będzie się rozwijało. Cała rana jest opuchnięta i bardzo bolesna w związku z tym pies nie może się normalnie wypróżniać. Od czasu wypadku nic nie jadł.Po zabraniu ze schroniska wspólnie z panią z hoteliku byłyśmy u weta. Ares dostał kroplówkę wzmacniającą, antybiotyk, steryd, środki przeciwbólowe. Ale rokowania nie są optymistyczne. Teraz tylko wiara, bo to co było można zostało zrobione. Ze swojej strony dodam tylko, że hotelik do którego trafił Ares i sunia to fajne miejsce. Ale teraz Ares potrzebuje zdecydowanie domowych warunków, tam gdzie będzie miał ciepło i doświadczona opiekę tylko dla siebie. Powiem szczerze, że gdybym nie była tak zapsiona to bym go zabrała ale niestety w chwili obecnej mam dwa psy ze schroniska, które nie chodzą i po prostu nie ma szans na kolejnego. Pieniądze będą potrzebne na pewno, nawet jak Ares wyjdzie z tego będzie potrzebował witamin i wysokiej jakości karmy. Jest strasznie chudy. To w zasadzie skóra i kości porośnięte futrem, widać to szczególnie tam gdzie ma wygoloną sierść. Tak więc każda złotówka na wagę psiego istnienia. Czy tylko ja nie widze zdjęć Aresa???
-
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przebieg leczenia Bory był mniej więcej taki sam jak opisał Cajus. Teraz dostaje Nivalin i cirkulat 10mg -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Weterynarz mówi, że to za długo trwa. Normalnie psy wstają np na drugi dzień, dwa, trzy dni to już długo. Bora musiała mieć bardzo rozległy wylew i nie wiadomo czy nie zostawi po sobie jakiejś pozostałości. Psy nie mają poczucia kalectwa ale jest jeden warunek nie mogą go zauważać. Znam pieski poruszające się tylko na dwóch przednich łapach, które są szczęśliwe, biegają jak torpedy ale one nie zauważają, że nie maja władzy w nogach, im to nie przeszkadza w życiu. Z Borą jest inaczej ona wie, że cos jest nie tak, próbuje ale nie potrafi, chce ale nie może. Jest zdezorientowana bo tego nie rozumie, nie rozumie dlaczego nie może wstać, dlaczego się przewraca. Jest bardzo inteligentna i naprawdę wie, że to nie tak miało być. zaczyna wpadać w panikę. Na pewno nie podejmę pochopnej decyzji, ale na takie życie nie mogę jej skazać. -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Wstaje ale z wielkim trudem. Jak już stoi to nie potrafi zachować równowagi. Jak dzisiaj próbowała dać krok to się po prostu przewróciła i tak żałośnie przy tym na mnie spojrzała. Widać, że jest zdezorientowana, jak jej mówię "wstawaj" to ona próbuje, ale skomli przy tym. Sama nie wiem co o tym sądzić. Czasami boję się, że ja jej krzywdę robię i bynajmnniej nie jest to z mojej strony kurtuazja. Wiem, że pies nie ma poczucia kalectwa ale wiem, że musi sobie z nim umieć radzić, ona sobie nie radzi, nie umie się poruszać. Jeśli to tak ma trwać, to naprawdę nie wiem co byłoby dla niej lepsze. -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niestety bez zmian. Zaczynam widzieć, że Bora jest zmęczona tą sytuacją. Bardzo proszę zapytajcie waszych wetów jak długo po wylewie pies może nie chodzić. Ja wiem, że to jest względne ale chyba jest jakiś przedział czasowy kiedy to powinno nastąpić. Boje się, że mózgu Bory powstały jakieś nieodwracalne zmiany i lepiej nie będzie. -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W sprawie Bory nikt nie dzwonił, niestety, zero zainteresowania.Sama nie wiem co robic ona teraz nie jest do adopcji, chyba, że dla kogoś kto jest się jej gotów poświęcić i ją rechabilitowć. Z drugiej strony może by ją ktos wypatrzył, zakochał się w niej i zaczekał na nia aż stanie na nogi? Co myślicie? -
Zaznaczam wątek. Aktualnie mam na tymczasie podobny przypadek, macie jakieś dobre rady, namiary na lekarzy? Podobno dr Niedzielski z Wrocławia jest najlepszy ale od niedawna nie przyjmuje na ul.Energetycznej i nie chcą udzielić informacji gdzie go można znaleźć. ma ktoś może namiary na niego?
-
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzisiaj bez zmian, Bora jadła stojąc, bardzo jej przeszkadza ta skręcona głowa bardzo ją to dezorientuje i męczy, nie wie jak się zachować, panikuje. Mam nadzieję, że to szybko minie. -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jeśli chodzi o finanse to wydatki są spore, szczególnie jeśli chodzi o podkłady. Na szczęście mam wsparcie jednej z niemieckich fundacji. Ludzie z niej zobowiązali się zapłacić rachunki za leczenie Bory. To oni sfinansowali operacje Bory teraz też potwierdzili, że zapłacą. Niestety na tym ich pomoc się kończy, Tak, że jak na razie Bora jest zabezpieczona finansowo. Pozostają oczywiście jakieś drobne wydatki, które muszę pokryć sama ale z tym sobie radzimy. Teraz moim marzeniem jest aby Bora zaczęła się sprawnie poruszać i znalazła dobry dom. -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja wchodzę w szybkie menu i tam jest zakładka subskrypcje tematów i wyświetlają mi się tematy, które śledzę. -
[quote name='Paulina_mickey']Ale ona ma mały ten boks a nie mówiąc już o budzie, ledwo się wcisnęła :([/QUOTE] Jeśli chodzi o boks, w którym ona przebywa to jeden z większych, musiałabyś zobaczyć inne boksy w tym schronisku i po ile psów potrafią tam upchnąć. Buda faktycznie mała, a nie maco liczyć, że jej tam wstawią większą bo to przecież pies morderca. Wie ktoś jak teraz wstawia się emotki?
-
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A więc jestem nareszcie. Dogo mam tylko w pracy mój komputer w domu jak chcę tutaj wejść to wyświetla mi jakieś dziwne komunikaty. A więc do rzeczy. Bora to silna baba i mam nadzieję na szybką poprawę. Wczoraj był chyba przełom, bora sama wstała i zjadła swój posiłek stojąc. Nogi co prawda miała przykurczone i zgięte, cała się trzęsła, było widać, że stanie sprawia jej dużą trudność ale się stara. Po posiłku od razu się położyła i ciężko dyszała. Załatwia się już samodzielnie, niestety pod siebie, podkłady wykorzystuję w ilościach hurtowych. Niestety ten skręt karku dalej jej został i widać, że to jej bardzo przeszkadza, jak chciała dać krok do przodu zachwiała się i upadła, coś ma nie tak z koordynacją, myślę, że to jakieś zaburzenia błędnika, mam nadzieję, że to się cofnie. Bora jest kontaktowa, próbuje machać ogonem. Jest w niej olbrzymia chęć do życia, martwię się teraz tylko aby leki jej nie zaszkodziły na jakieś inne narządy, trzeba zrobic analize krwi ale to dopiero po tym jak Bora wstanie i zacznie chodzić i nie trzeba będzie podawać leków. Nalej dostaje nivalin i ten drugi lek w tabletkach, gdzieś na wątku było napisane, teraz nie pamiętam nazwy. To tyle wieści z "frontu" jak na razie jestem dobrej myśli,jak tylko dojdzie do siebie trzeba jej wspaniały dom jej znaleźć. Czy ktoś wie jak się zaznacza subskrypcje danego tematu teraz, moje wszystkie zaznaczone wątki gdzieś znikły, wam też? Jeszcze raz wszystkim dziękuję za wsparcie duchowe dla mnie i dla Bory. Borka kazała napisać, że przesyła buziaki ;-)) -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na pewno można. Robiłam kiedyś swojemu osobistemu psu lewatywę. Nawet sobie tego nie chcę przypominać, nadmienię tylko, że mam pieska rasy pit bull:evil_lol: Ale udało się, Myślę, że tak radykalnych kroków nie trzeba będzie podejmować w stosunku do Bory. Teraz niepokoi mnie jej brzuch jest wyraźnie bolesny obawiam się, czy te leki jakie dostaje nie uszkodziły jej wątroby. -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
lika czytam co piszesz i ryczę, podziwiam cię za odwagę ja chyba jestem tchórzem, bardzo boję się podejmować nieodwracalnych decyzji, ale nie pozwolę aby cierpiała, aby ją bolało gdy tak się stanie nie będzie wyboru. Ja za każdym razem gdy do niej przychodzę mam nadzieję, że jej nie zastanę na posłaniu, albo, że po prostu wstanie machając ogonem. Napisz mi na pw jak się psu pomaga zrobić qpe Bora z tym też zaczyna mieć problemy. -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No cóż, nieśmiało proponuje ostateczne decyzje. Ale powiem Wam teraz jest ciężej podjąć taką decyzję, bo ona tak rozumnie na mnie patrzy jakby wiedziała co rozważam. :-( Powiem tak to nie chodzi o to, że nie mam jak się nią opiekować, (w porównaniu do opieki np nad szczeniakami to nie mam prawie wcale roboty) bo jak na razie opieka nad nią ogranicza się do nakarmienia, podania leków i odsikania, wymiany podkładów i posprzątania wokół niej , potem ona sobie leży jak duża pluszowa zabawka, cichutko, nic nie zbroii, nic nie zniszczy, jest grzeczna, spokojna, ale czy o to chodzi???:shake: -
Kłapouchy bardzo długo się błąkał, widywałam go często na mieście, aż wreszcie zobaczyłam go w schronisku. Jak Patrycja zapytała mnie czy widziałam takiego psa, taki kłapouchy to od razu skojarzyłam o kim mówi:evil_lol: Pewnie był kupiony jako haski ale pewnie coś panu "hodofcy" nie wyszło a panu "właścielowi" taki piesek sięnie podobał więc go po prostu wywalił
-
Jejku, żeby się udało. To piękny pies. Z tego co wiem jego pani była lekarką, trzymała go w blokach był jej pupilkiem, niestety zmarła. Psa przygarnął sąsiad, niestety jest to starszy człowiek i nie dał sobie rady z psem więc przyprowadził go do schroniska. Nie wiem na ile prawdy jest w tej historii, ale taką wersję usłyszałam od pracownika schroniska. Faktem jest jednak, że do nas do schronu bardzo często trafiają psy po zmarłych osobach i to co się z nimi wtedy dzieje jest straszne. Zastanawie mnie wtedy zawsze czy majątkiem po zmarłym też nie miał się kto zaopiekować:angryy::angryy::angryy:
-
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Stan Bory bez zmian. Ciągle dostaje leki, ale nie przynosi to żadnych efektów tzn Bora dalej nie wstaje. Próbuje podnosić się do siadu ale to ją bardzo męczy o wstaniu na czterech łapach nie ma mowy. Do tego dołączyły się bóle brzucha, gdy jej pomagam oddać mocz zaczęła popiskiwać, wcześniej tego nie robiła.:shake: -
Witaj:lol: To może ja napiszę coś więcej o realiach schroniska, w którym przebywają psy. To małe schronisko ale bardzo przepełnione, pracownicy chcą się pozbyć psów za wszelką cenę. Rudy był już wydawany kilka razy, raz nawet trafił do 80 letniej staruszki, bo wnuczkowi się piesek spodobał a, że babcia szukała akurat psa to jej sprawił:angryy:. Oczywiście po kilku dniach wrócił, raz był oddany, bo nie szczekał, kolejny bo przeskakiwał przez płot i uciekał. Boję się, że ktos wpadnie na "genialny" pomysł i uwiąże go na łańcuch. Ten czarno biały jest stracony już na starcie bo ma przypięta łatkę "starego" psa, był wychowany w mieszkaniu i w małym boksie gdzie musi się dzielić z innym psem powierzchnią, sobie nie radzi ze stresem, gryzie budę i za to go nie lubią, w każdej chwili może zostać zakwalifikowany ze "starego" na "agresywnego" i wtedy jego los będzie przesądzony. Należy jak najszybciej znaleźć tym psom chociaż DT bo znikną.:shake: