ULKA12
Members-
Posts
6902 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ULKA12
-
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Przypomnę o Borze -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Teraz Bora wygląda dużo lepiej niż na poprzednich zdjęciach. Przytyła i bardzo jej się poprawił nastrój. Teraz wygląda tak Jeśli trzeba będzie mam więcej jej "ładnych" zdjęć. -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To sobie podniosę. -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Podniosę ją, bo nikt tutaj nie zagląda:shake: -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jest ktoś chętny do ogłaszania suni? Ja nie mam w tym wprawy i czasu:shake: -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Obiecane zdjęcia Bory. Tutaj po przyjeździe do mnie ze schroniska Tak było jeszcze we wrześniu -
Bora - onka, która szuka miejsca aby spokojnie umrzeć
ULKA12 replied to ULKA12's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Właśnie wróciłam z pracy. Wstawię zdjęcia Bory jak tylko ogarnę mój zwierzyniec. -
Cziłki z pseudohodowli uratowane,wszystkie już we własnych domach
ULKA12 replied to Helga&Ares's topic in Już w nowym domu
Zaznaczam wątek. I podnoszę maluchy. -
Witajcie, mam na imię Bora, przynajmniej teraz tak mam na imię, odkąd trafiłam do schroniska, jak na mnie wołali wcześniej nie pamiętam... albo nie chcę pamiętać. Mam około 10 lat przynajmniej tak mówił człowiek w białym fartuchu. Przez te wszystkie lata służyłam wiernie jednemu człowiekowi, szczekałam, biegałam po podwórku aby nikt obcy się nie zakradł. Starałam się ze wszystkich sił, niestety ostatnio byłam coraz bardziej zmęczona, mój właściciel chyba stwierdził, że niezbyt już nadaję się do roli stróża i wyrzucił mnie na ulicę, kilka dni się błąkałąm, szukałam drogi do domu, niestety węchu nie mam juz tak dobrego jak kiedyś, zresztą słuch także mi szfankuje nie znalazłam drogi do domu. Przyjechali za to jacyś ludzie złapali mnie na jakiś powróz i zaciągneli do samochodu. Przywieźli do miejsca gdzie było bardzo dużo psów. wszystkie szczekały, słyszałam głosy pełne rozpaczy wiedziałam, że tutaj nie spotka mnie nic dobrego. Przywiązali mnie na łańcuchu do budy, stałam zrezygnowana i zrozpaczona, poddałam się. Weszłam do budy i całymi dniami nie wychodziłam. Po kilku dniach przyszedł człowiek w białym ubraniu, dał zastrzyk i wszczepił coś pod skórę, obejrzał mnie i stwierdził, że mam guzy na listwie mlecznej i daje mi około dwóch tygodni życia. Nie bardzo wiedziałam o czym on mówi, ale sama czułam, że ze mną jest coś nie tak. Nie chciało mi sie wogóle jeść, a zresztą nie bardzo było co. Jakieś dwie narośle na brzuchu bardzo bolały w końcu jedna z nich pękła. Znowu przyszedł ten człowiek powiedział, że jestem bardzo wychudzona, guz pękł i trzeba mnie uśpić bo jestem stara, chora i nikt mnie nie zechce i na pewno mam przeżuty. Nie mogłam pojąć jak on może mówic takie rzeczy, ja chcę żyć, chcę znowu mieć swojego człowieka. Nie wiem ile będę miała jeszcze siły aby walczyć z chorobą ale chce kogoś pokochać. Niestety decyzja zapadłam miałam zostać uśpiona a potem miałam iść do "utylizacji" tak mówili ludzie, którzy się mną opiekowali. Ale pewnego dnia przyjechała pani, widziałam ją juz wcześniej przychodziła do innych psów, odpięła mnie z łańcucha i wniosła do samochodu. Słyszałam tylko jak mówiła, że jak mam umrzeć to aby to było z godnością i ze spokojem. Zawiozła mnie jednak jeszcze do innego pana w białym fartuchu. On był przerażony moim stanem, zrobił mi różne badania i stwierdził, że trzeba mnie odkarmić i spróbować usunąć te okropne guzy. Pani zawiozła mnie do innego miejsca tam była trawa i nie było tylu psów. Dostałam swoje posłanie i miskę. Przez dwa tygodnie dostawałam bardzo dużo jedzenia i zaczęłam tyć. Potem pani zawiozła mnie na operację gdzie usunięto mi te okropne guzy, jak na swój wiek bardzo szybko doszłam do siebie. I to mógłby być koniec historii niestety Pani mi ostatnio powiedziała, że ja byłam u niej tylko w domu tymczasowym i czas juz na szukanie domu stałego nie bardzo wiem o co chodzi ale pani mówiła to smutnym głosem i chyba nie wyniknie z tego nic dobrego, ale może... kto to wie? Może faktycznie czas już iść do domu stałego, tylko czy ktoś mnie zechce? Starą i umierającą? A przecież potrzebuję niewiele, nie chcę spać w domu, wystarczy mi podwórko z ciepłym kątem na noc, gdzie będę mogła ogrzać swoje kości, miska jedzenia i człowiek, ktory zamiast uderzyć pogłaszcze. Nie lubię innych zwierząt więc musiałabym być na podwórku sama. Czy to tak wiele? Sama nie wiem, nie jestem nachalna i kłopotliwa mój stran zdrowia jest na tyle ustabilizowany, że nie trzeba mnie aktualnie leczyć, jestem zaczepiona i zaczipowana, niestety nie jestem wysterylizowana ale mam swoje lata i juz głupoty mi nie w głowie. Jeśli ktoś by mnie chciał przygarnąć proszę o kontakt z panią, która teraz się mną opiekuje, panią Ulą, telefon do niej 517251148, to ona będzie rozmawiać, dla mnie słuchawka telefonu jest za mała i niewygodnie mi się ją trzyma. Pani powiedziała, że jak już sobie zamieszczę to ogłoszenie to jak wróci z pracy dołączy moje zdjęcia. Bardzo proszę o pilny kontakt, ponieważ zima za pasem a pani nie może zapewnić mi ciepłego kąta i bardzo się martwi z tego powodu. Pozdrawiam wszystkich Bora
-
[quote name='Soema']Ulka, będę się rozglądać, bo przeglądam ogłoszenia co jakiś czas pseudo i nie tylko.. Kiedy jej wypada cieczka..?[/QUOTE] Niestety nie wiem bo to nie moja sunia, tylko znajomego ma 2 lata więc chyba idealna na krycie:shake:
-
Szukam suczki cavalierki, rodowodowej, która została ukradziona na początku października, miała tatuaż obawiam się, że trafiła do pseudo czy mogę liczyć aby w czasie takich akcji sprawdzić czy nie ma jej w takich pseudohodwlach? Tutaj jej wątek [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f96/ukradziono-rodowodowa-sunie-cavalierke-148455/[/URL]
-
Ubojnia psów na smalec.....okolice częstochowy, potrzebna pomoc!!!!!!
ULKA12 replied to kate11's topic in Już w nowym domu
Jak obejrzałam ten materiał to nie wiedziała czy się śmiać czy płakać "cele gastronomiczne" ....żenada. Tylko w Polsce takie rzeczy mogą się wydarzyć:shake: -
I ktoś się z Tobą skontaktował? Też byłabym zainteresowana
-
MILI z lasu odnalazła swoją rodzinę! Ma dom z Foksikiem!POWODZENIA!
ULKA12 replied to zuzlikowa's topic in Już w nowym domu
Wspaniałe wieści:multi::multi::multi: -
KOCHANA LAGUNKA - czyli zdrowotna huśtawka - Lagunka za TM.
ULKA12 replied to doddy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Chyba trzeba zadać sobie pytanie czy jest sens ją dalej męczyć?:-( -
Trochę nie rozumiem skąd ta dyskusja?? Przecież powierzając Syrię Tamb wiedzieliście jaka ta osoba. Działalność na rzecz psów opiera się na wzajemnym zaufaniu. Ja kiedyś zaufałam Tamb i powierzyłam jej psa z naszego schroniska. Niestety mieszkam dosyć daleko od Krakowa i nie mogłam go odwiedzać. całkowicie zaufałam Tamb i nie zawiodłam się. Pamiętamte telefony i długie rozmowy, a może Ci będa dobrzy, a może jednak tamci. Było nawet tak, że znalzł się wspaniały dom wszystko z pozoru OK ale w trakcie przekazywania psa Tamb nie spodobały się reakcje domowników na wieść o tym, że zamieszka z nimi psiak. Reakcja była natychmiastowa pies nie został oddany tej rodzinie, tutaj zadziałała chyba intujcja. Oczywiście po pewnym czasie nasz Fuks znalazł swoich nowych opiekunów i dzisiaj żyje szczęśliwy. Być może jeden dzień nikogo by nie zbawił ale trzeba pamiętać, że to jeszcze jeden, okropnie długi dzień bez domu dla Syrii, bez człowieka. Tyle wysiedziała w schronisku dlaczego mielibyście ją pozbawiać tego jednego dnia w nowym domu? Rozumiem rozgoryczenie osób, które się opiekowały sunią ale przecież nie jest tak, że Syria wyjechała na drugi koniec świata możecie ją odwiedzać (nawet wskazane) a nie pozbawiać ją tego szczęścia. Myślimy o naszych uczuciach, które są ważne, oczywiście ale wydaje mi się, że w tym przypadku uczucia psa były jeszcze ważniejsze.
-
Ubojnia psów na smalec.....okolice częstochowy, potrzebna pomoc!!!!!!
ULKA12 replied to kate11's topic in Już w nowym domu
Zaznaczam wątek. To szok, że coś takiego ma jeszcze miejsce:shake: -
W całej Polsce niestety tak jest:angryy: A prawda jest taka, że to się skończy dopiero wtedy jak ludzie przestaną takie psy kupować, a do tego to niestety jeszcze daleka droga:shake: