-
Posts
4914 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by egradska
-
My tylko na chwilkę, z przedwiatecznymi pozdrowieniami: [URL=http://img50.imageshack.us/my.php?image=mniamrybkaqd2.jpg][IMG]http://img50.imageshack.us/img50/6964/mniamrybkaqd2.th.jpg[/IMG][/URL] Tak Max zaprzyjaźniał się z karpiami:) Dzięki temu, że brat wygospodarował troche czasu dla naszego bohatera - nasza trauma spacerowa nieco sie wyciszyla (odwazylam sie nawet sama zabrać drania do zoologika na zakupy). Często bywa u Rodziców, tam ma kontakt z obcymi ludźmi, bo stale ktoś po coś wpada - i jest ok - tj może nie idealnie, ale bez agresji. U nas przestał tak intensywnie stróżować (nie reaguje na każdy szelest), ale sąsiadów nadal nie lubi, więc na spacery staram się chodzić w porach, kiedy jest w miarę spokojnie na klatce. Ludzi omijam nieco mniej szerokim łukiem, przekonując Maxa, że każdy mijający nas przechodzień to "dobry pan", albo - "dobra pani". Jeden "dobry pan" domagał się kontaktu z Maxem, zapewniając, że będzie ok, bo sam ma i lubi ONki. Podeszliśmy, było ok. Psów nadal nie znosi, z wyjatkiem labka z jednego ogrodu i foxika z Oneczkiem - z drugiego. Staram się tam chodzić jak najczęściej, żeby te pozytywne emocje nie zgasły.
-
Gratuluję sprawnej akcji:lol: oby i inne pieski miały tyle szcześcia, co Radarek;)
-
a dlaczego to niedobra wiadomość, Halbinko
-
Jacku - masz całkowitą rację, pies potrzebuje silnej ręki, której ja mu nie mogę dać (choć staram się, jak umiem) - dlatego też szukam kogoś, kto się lepiej sprawdzi w tej roli. Obserwuję go z moim bratem - idą razem jak zgrany duet, w stronę ludzi rzuca się sporadycznie i reaguje na jego słowa, z tym, że brat ma fizyczną siłę, by go przytrzymać w razie czego - i pies o tym wie. Max doskonale wyczuwa, kiedy są partnerami w zabawie, a kiedy ma się podporządkować. To nie jest tak, że Max w domu robi, co chce, kiedy jest tylko ze mną, a pogryzanie odbieram jako chęć zwrócenia na siebie uwagi, zachęcenie do zabawy - dlatego wkładam mu gryzak, żeby bawił się sam, kiedy ja akurat nie mogę. Na fotel się władował u Rodziców, w domu ma swoje miejsca do spania. To wszystko mało, wiem.:oops:
-
Z klatką daliśmy ciała, przyznaję:oops::oops::oops:. Z tym kontrolowaniem Maxa jest tak: robi coś, co mi się nie podoba - więc mu zwracam uwagę i - jeśli gryzie - wsadzam mu do pychola gryzak zamiast własnej ręki. Zazwyczaj pomaga - jeśli nie - kaganiec, z tym, że ostatnio wystarczy, żebym sięgnęła po kaganiec, pies się od razu uspokaja... Tzn - tak jest w domu, już u Rodziców muszę jednak ten kaganiec założyć, samo postawienie mu go pod nos nie pomaga
-
;) Maxik drań w domku zachowywał się dzisiaj prawie wzorowo:loveu: (piszę "prawie", bo zdecydowanie chciał pożreć odkurzacz i nijak nie mogłam go wyplątać z kabli, rurek i węża:oops:), na podwórku wystartował tylko do paru osób (a bywały takie dni, że prawie wszystkich uznawał za wroga...). Byliśmy dziś dłużej u Rodziców - i tu się nie ma czym chwalić - Max był zaczepliwy, chciał gryźć meble, pokrzykiwał i - oczywiscie - wymuszał jedzenie w ilosciach hurtowych:oops::oops::oops: Dostałam ochrzan, że głodzę psa, mimo że poszliśmy po obiadku już:p
-
Jaki fajny szczeniolek:loveu: Widzę, ze kolejny szczęsciarz, mogący trafić pod troskliwą opiekę Halbinki:loveu: Halbinko, podziwiam najszczerzej:Rose:
-
"Justysia i Grześ" + 16 łap JUż w Szwecji!!! SZARIK ODSZEDŁ "
egradska replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
Pozdrawiam serdecznie:loveu: z ONeczkiem Maxem -
[quote name='epe']Kilkanaście miesięcy! O Matko- co za perspektywa:evil_lol: To ja z całego serca,już teraz składam Ci życzenia świąteczne-zdrowia i domku z ogrodem dla Maxa już w tym miesiącu:lol: Obyś Nowy Rok witała wolna i szczęśliwa z udanej adopcji!;)[/quote] Eh, Epe, obserwuję tego Maxia, cieszę się z drobnych sukcesów i staram się myśleć racjonalnie (choć o to w moim przypadku ciężko:oops:) Żywiołowy entuzjam rozbrykanego Maxia na gruncie domowym jest do przeżycia i opanowania, ale to zachowanie poza domem mnie przerasta. Widzę, jaki pies jest szczęsliwy na wolności, widzę, jak potrzebuje nauki, ale i zabawy (bo w tym ma braki straszne, doprawdy) - i wiem, co mogę mu zaoferować:oops::oops: Dziękuję serdecznie za życzenia, nie tracę wiary, że mimo niefortunnego startu, Maxiu będzie mieć naprawdę fajne psie życie. Zasługuje na to, wiem to na pewno;)
-
No, to Krystek już dojrzały facet jest;) - czyli szanse na postępującą stabilizację jak najbardziej obecne;) Max głupolek w szczycie swoich możliwości "pociągowych", i to jeszcze przez co najmniej kilkanaście miesięcy...
-
hehe - ja wrzeszczę "Max do mnie" - co stoi w przekomicznej sprzeczności z faktem, że to pies mnie ciągnie w swoją stronę:evil_lol: Reszty nie pamiętam - co tam powrzaskuję, koncentruję się tylko na tym, by Max nie dopadł ofiary i staram się nie słyszeć tego, co ludzie mają do powiedzenia na taki oto cudowny widok:oops: A w jakim wieku jest Krystek?
-
Kochana Epe, ekwipunku to może mi już pozazdrościć słabiej wyposażony sklep zoologiczny:evil_lol: Max przyjechał ze swoją kolczatką i krótkim paskiem, mam kolczatkę i smycz Ramzesika (Ramuś nosił kolczatkę na lewej stronie, eh), mam linkę behawioralną , halter i obrożę, dwa kagańce...Prawda jest taka, że ja nie umiem go utrzymać niezależnie od tego, co na niego włożę przed wyjściem:shake: Halter jest super sprawa, jeśli chodzi o ciągnięcie, ale podczas ataku w niczym mi nie pomaga, w od chwili, kiedy brat podtrzymując wierzgającego Maxa został z halterem i kagańcem w dłoni - nie mam do tego zaufania:shake:
-
[quote name='BajkaB']Ewciu to Ty lepiej wychowaj sąsiadów.. Zrób tak jak Alicja:rzuca tylko wszyscy do domu,bo benek wychodzi na wybieg:evil_lol::evil_lol:Naucz ich,ze na hasło Max wychodzi wszyscy kryja sie w mieszkaniach,a nie snuja po korytarzach:evil_lol::evil_lol::evil_lol:.[/quote] Taaa, a potem jeszcze chodnik proszę mi udostępnić, żebym do łąki doszła bez przeszkód... Pomarzyć dobra rzecz:evil_lol: Coś Wam pokażę: [URL=http://img148.imageshack.us/my.php?image=ramnafoteluka2.jpg][IMG]http://img148.imageshack.us/img148/9596/ramnafoteluka2.th.jpg[/IMG][/URL] i [URL=http://img168.imageshack.us/my.php?image=maxnafotelu1qz9.jpg][IMG]http://img168.imageshack.us/img168/8945/maxnafotelu1qz9.th.jpg[/IMG][/URL] Dziś poszliśmy w odwiedziny do Rodziców i Max jakoś niepostrzeżenie zainstalował się w ulubionym fotelu mojego Ramusia (na pierwszej fotce - Ramuś, na drugiej - Max). Był przy tym taki spokojny... chociaż byli i goście, których nigdy wcześniej nie widział, zupełnie ich zignorował. Zresztą - tak naprawdę widział tylko mojego brata, którego polubił od pierwszego spojrzenia - i lubi chyba najbardziej: wspólne tarzanie się w lisciach tylko pogłębiło tę przyjaźń: [URL=http://img150.imageshack.us/my.php?image=p1010040bp4.jpg][IMG]http://img150.imageshack.us/img150/2097/p1010040bp4.th.jpg[/IMG][/URL] Z rzeczy mniej przyjemnych - dziś po raz pierwszy omal nie zaliczyłam gleby próbując przytrzymać zdenerwowanego psa - parę metrów ciągnął mnie za sobą:-( Boję się mysleć, co by było, gdyby tak wystartował do człowieka na wąskim chodniku:shake:
-
Załuję, że nie mam dokumentacji postępów w wykonywaniu podstawowych komend, bo jeśli mam dla psa odpowiednią motywację (np. polędwicę), to widok jest przezabawny:evil_lol: Max wie, że najpierw ma siedzieć, a potem chcę od niego łapę, albo leżenia. Jeśli pachnie odpowiednio nagroda w lewej ręce, pies łykając kawałek za "siad" sam podaje łapę i kładzie się niemal jednocześnie, byle szybciej dostać następny kawałek:lol: Wygląda to przezabawnie, mądraliński wyprzedza komendy:lol: Dziś poszliśmy na spacer o 6 rano, żeby uniknąć kontaktu z sąsiadami, którzy w niedzielne przedpołudnie snują się po korytarzu ze strojoną częstotliwością, więc po powrocie poszłam z powrotem spać, Max zresztą też umieścił sie na kocyku i pochrapywał. Koło 10 uznał, że dosć lenistwa i kiedy nie reagowałam na łapki, którymi mnie walił po dłoni, postanowił zwlec ze mnie koc i tak zmotywować do wstania. Cwaniak kochany:loveu:
-
Kondycja kiepska, zadyszka powstrzymuje przekleństwa:evil_lol: Po pierwszych 3 dniach biegania z Maxem, oboje z chłopem popadliśmy w przeziębienie, kaszel mam do dziś godny zaawansowanego gruźlika, no palacza ze sporym stażem co najmniej:-o Maxik za to w formie coraz lepszej, co oceniam po tempie śmigania na 4 piętro:evil_lol: .
-
Myślę,że w domu czuje się w miarę pewnie, dziś był zmęczony po zabawie w ogrodzie, pełen wrazen po wizycie u weterynarza, no i w towarzystwie mojego brata, za którym przepada... Sylwię poznał jeszcze na klatce, razem weszliśmy do domu, może stąd mniejsza reakcja, nie wiem:roll: Ja muszę zwiewać przed psami, nie mamy szans najmniejszych, bo się nie odważę wziąć Maxa bez kagańca, nawet nocą:shake:
-
Dziękuję Wam za słowa otuchy:loveu: A tak wygląda szczęsliwy pies w starym ogrodzie: [URL="http://img213.imageshack.us/my.php?image=p1010025xw4.jpg"][IMG]http://img213.imageshack.us/img213/7358/p1010025xw4.th.jpg[/IMG][/URL] i tak: [URL="http://img519.imageshack.us/my.php?image=p1010052zw8.jpg"][IMG]http://img519.imageshack.us/img519/9692/p1010052zw8.th.jpg[/IMG][/URL] tak zaś się przymila do gości, kiedy wyczuje słodycze (uprzedzam, że moja koleżanka się raczej boi psów, dzisiejsza wizyta to prawdziwy dowód odwagi z Jej strony): [URL="http://img527.imageshack.us/my.php?image=p1010071dn8.jpg"][IMG]http://img527.imageshack.us/img527/2248/p1010071dn8.th.jpg[/IMG][/URL] A, zapomniałam dodać,że w przychodni Max chciał pożreć wszystkie psy, za to zachował stoicki spokój w obliczu kontaktu z igłą. Waży między 31 a 33 kg - wiercił się na wadze, więc nie stwierdziliśmy dokładnie, za dużo było bodźców dokoła, by się dało go uspokoić:oops:
-
No, to jestem z kolejnym raportem;) Nocny patrol nam wczoraj przebiegł z dreszczami, bo w towarzystwie jakiegoś asta, który znalazł się skądś pod domem, katastrofa... Udało mi się wymanewrować tak, że Max go nie dostrzegł i oddalić się zdecydowanym krokiem, czując na plecach hipnotyczne spojrzenie tego psa. Poszliśmy na długi spacer, ponad godzinę łaziliśmy między ogrodami w świetle księżyca i dobrze po 1 skierowaliśmy sie do domu. Ku mojemu przerażeniu Max dostrzegł tego psa,który wciąż pałętał się opodal naszej klatki. Tym razem nie próbowałam manewrować, tylko szybko do domu, bliska zawału. Dziękowałam niebiosom, że Max zgodził się na ucieczkę, nie rzucił się w stronę tego psa, nie wiem, jak tamten by zareagował. Biegł za nami, ale chyba nie był wnerwiony, bo pewnie by nas dogonił:shake: Rano było źle - jak zwykle, dziś wyjątkowo dużo latajacych samopas małych szczekaczy nakręciło Maxa, więc spacer krótki. POtem przyszedł brat, zabraliśmy Maxa na szczepienie (wirusówki), no i do ogrodu, uszczęsliwić psa. Potem przetestowaliśmy Maxa na obecność gości - koleżanka odważyła się przyjść, Max był raczej obojętny, przylazł tylko, kiedy poczuł słodycze - straszne jak go nęci ten zapach:angryy: Może jego towarzyskość stłumiło nieco wielkie koscisko, które przygotowałam na tę wizytę, nie wiem... Teraz śpi zbierając siły na kolejny spacer
-
[quote name='halbina']czyli najgorzej nei jest, ale sukcesó też nie widać... :roll:[/quote] ciężko o te sukcesy, Halbinko, widocznie do chrzanu ze mnie nauczyciel:oops: Nie wyszedł nam dziś spacer ze zdjeciami, to może wkleję fotkę z pierwszego dnia pobytu, kiedy Max władował się do łóżka: [URL="http://img178.imageshack.us/my.php?image=pb280088ub0.jpg"][IMG]http://img178.imageshack.us/img178/4969/pb280088ub0.th.jpg[/IMG][/URL] Nie pozwalam mu spać w łóżku, więc to trochę biały kruk;) Teraz drań śpi pod drzwiami, mobilizując siły przed "nocnym patrolem" :)
-
Brat się nie wyrobił, więc kolejny spacer odbyliśmy sami (całe szczęście, droga do ogrodu wiedzie obok tego zakładu z butlami, który wyleciał w powietrze:-(), poszliśmy sobie wzdłuż torów na spacerek, Max stał się psem tropiąco-przewodnickim;) Zrobiliśmy tam kilka kółek, pies się rozluźnił, było fajnie, udało mi się go przywołać, kiedy ktoś jednak przechodził, wtulał się tak ufnie:-( Kiedy wracaliśy przez osiedle pojawił się znów Max atakujący, zaczepny, nieufny:shake: (oczywiście, sąsiadom też nie darował). Zupełnie jakby były 2 psy, tak różne:shake: Został potem w domu na czas zakupów w pobliskim sklepie (włączam mu wtedy film instruktażowy masażu psa - mam wrażenie, że działa na niego kojąco;)), teraz walczy z kościskiem... Patrzę na niego i chce mi się płakać, po raz pierwszy w życiu żałuję, że nie mam domu z ogrodem:-(
-
Maxa wykastrowali jeszcze poprzedni właściciele, ma szew przez cały brzuszek, jest wnętrem