Jump to content
Dogomania

egradska

Members
  • Posts

    4914
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by egradska

  1. Byłam z Maxem w parku, usiłuję na sobie koncentrować jego uwagę, więc ćwiczyliśmy prostą komendę "hop" na taki niewielki murek. W pewnym momencie zauważylam, że Max hipnotycznie się wpatruje w parę z dzieckiem, przyszło mi do głowy, że przecież tęskni za poprzednimi włascicielami, ma mętlik w tej psiej głowie. Oddam go do hoteliku, znów poczuje się odrzucony...
  2. Dziękuję Wam:loveu: prawdę mówiąc, jestem przerażona, tym bardziej, że chłop musi wyjechać najpozniej we wt, i tak juz został kilka dni dlużej, niż planował... Zostane z Maxiem sama...
  3. wiem, że nie jest dobrze, dlatego szukam wszędzie rad i wskazówek. Max na pewno był bity, ma odruch ucieczki, kiedy ktos nagle czymś nad nim zamachnie:(
  4. [quote name='anula1959']Ojej , Ewuniu , to masz ogromny problem:shake:. Ja mu mogę porobić ogłoszenia ale ktoś z przypadku odpada na właściciela Maxia.... No to masz ogromny kłopot .... Jak Ci jeszcze można pomóc?[/quote] Dziękuję, Aniu, że wpadłaś na wątek. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy ogłoszenia to dobry pomysł, nieodpowiedzialny właściciel plus taki psiak równa się nieszczęście. Pamiętasz, jak rozmawiałyśmy o Ciapolku, że dobry dom to chyba tylko dogomaniacki dom, w przypadku Maxa dobry dom to ktoś, kto zna się na psach, chce i umie z nimi pracować, ma przestrzeń życiową ... Ogłoszenia ze zdjęciem takiego ładnego pieska mogą przyciągnąc nie tych ludzi, co trzeba, a tu trzeba naprawdę być ostrożnym, Max rzuca się i na dzieci:-(
  5. szczerze mówiąc, myślałam i o podawaniu środka uspokajającego, ale doraźnie, nie wyobrażam sobie tego na dłuższą metę:shake: no i raczej nie na wlasną rękę. O ile dobrze pamiętam, Max trafił do właścicieli dość późno, kiedy miał już kilka miesięcy. W przypadku zachowania tego psa na pewno znaczną część winy ponosi człowiek, wiem na pewno, że był karmiony słodyczami:angryy:, bo świra dostaje, kiedy wyczuje słodkie,chciał mi się wpakować na kolana, gdy czekoladę wyczuł. Kiedy jest spragniony, najpierw leci do łazienki, do kibla, dopiero potem do michy, gdzie przecież ma wodę:shake: Na popołudniowym spacerze "darował" trójce przechodn[I]iów , [/I]resztę uznał za cel do zdobycia
  6. [quote name='ANETTTA']wielka szkoda .......psiaku co Ty robisz ... EWA on tak broni Ciebie :shake:[/quote] on mnie nie zauważa wtedy, musiałabym mu chyba kota pod nos podstawic, zeby skupić jego uwagę na czymś innym niż cel, który wybrał. Cwiczymy, nie poddajemy się, jutro ma przyjechać halter, ale ja go nie utrzymam, nie wyobrażam sobie, co będzie, kiedy spadnie śnieg i będzie slisko. Z każdym dniem jest gorzej, jeśli on nas tak broni, to mozemy się spodziewać potęgowania takiego zachowania. Ja się zastanawiam nad każdym gestem, zeby jeszcze bardziej nie skrzywdzic jego psiej psychiki, w domu się udaje, ale tu nas nic nie rozprasza, na podworku katastrofa. Zanim dojdziemy na na miejce w miarę odludne, żeby poćwiczyć z piłeczkami, pies dyszy od wysiłku i pobudzenia, zanim go wyciszę i skoncentruję, pojawia się ktoś w oddali i kółko się zamyka
  7. [URL=http://img254.imageshack.us/my.php?image=imaxgrudzienpl5.jpg][IMG]http://img254.imageshack.us/img254/7766/imaxgrudzienpl5.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img177.imageshack.us/my.php?image=imaxgrudzien2xh9.jpg][IMG]http://img177.imageshack.us/img177/9950/imaxgrudzien2xh9.th.jpg[/IMG][/URL] Tak wygląda Max, pare jego zdjec jest tez na wątku Brajlusia z mojego podpisu, podobnie jak wypowiedź p. Jacka, który widział psa. Ja oczywiście zapewnię Maxowi wszystko, co trzeba, pojdziemy na szczepienia we wskazanym terminie, będę kontynuować zalecenia p. Jacka, ale potrzeby dom z ogrodem, gdzie pies będzie mogł wychodzić nienarażony na stały kontakt z innymi ludźmi:shake: Poprzedni wlasciele wykastrowali Maxa, niestety brak wpisu w ksiazeczce, gdzie to mialo miejsce, i na ile się udała (Max jest wnętrem, nasz wet mowił, że czasami nie udaje się w jamie brzusznej znaleźć obu jąder).
  8. Max to piękny, półtoraroczny owczarek (z pseudohodowli), którego poprzedni właściciele skazali na śmierć, nie mogąc sobie z nim poradzić, uratowany przez panią Brajlusia - BajkęB i panią Alicję z hoteliku. 10 dni temu trafił do mnie na przechowanie, z nadzieją, że uda się opanować jego złe zachowanie. Niestety, daję radę tylko połowicznie, tj w domu kontakty są coraz lepsze, ale pies jest coraz gorszy na zewnątrz:placz: Na początku największym problemem było powstrzymanie Maxa podczas pogryzania - pies nie umiał się bawić inaczej niż podskakując, łapiąc zębami, nie wiedział, co to zabawka, do czego służy gryzak, nie umiał się skoncetrować - poszliśmy więc na spotkanie z p. Jackiem z Wesołej Łapki, dostaliśmy klikier i szereg wskazówek, i w domu relacje z psem się normują, pojawił się jednak inny problem - i ten zdecydowanie mnie przerasta - Max zaczął się rzucać na ludzi:-( Po raz pierwszy mu się to zdarzyło w parku, podczas szkolenia, we wtorek, i od tej pory jest coraz gorzej, z każdym dniem Max czuje coraz częsciej potrzebę, by się na kogoś rzucić:( Im bardziej zżywa się z nami, tym gorszy jest na podwórku. P. Jacek uprzedzał, że może tak być,podobnego zdania jest też hodowczyni owczarków, z którą dziś rozmawiałam i wiem jedno- ja sobie z tym nie poradzę:shake: Mieszkam na osiedlu, w bloku, na 4 piętrze i problemem staje się nawet wyjście z klatki, skoro Max uznaje, że i sąsiedzi są wrogiem. Staram się myśleć racjonalnie, skoro Max się zaprzyjaźnia ze swoimi ludźmi, a nie przepada za innymi (żadna z osób, z którymi rozmawiałam na ten temat, nie daje gwarancji, że jakiekolwiek szkolenie to zmieni), to trzeba mu zapewnić taki dom, gdzie kontakty z innymi będą rzadsze, i oczywiscie - kontynuować pracę z psem. Proszę, pomóżcie mi znaleźć taki dom, żeby historia Maxa miała szansę na happy-end
  9. Hallo, tu Maxik, widzę, że zaistniałem medialnie na watku Brajlusia, wiec sie jeszcze wpraszam, żeby podziękować niezrównanej BajceB i Pani Alicji za uratowanie mojego psiego życia:loveu::loveu::loveu: Mam się chyba nieźle, byłem już u p. doktora, a dziś E. i S. zabrali mnie do prawdziwego psiego specjalisty - p. Jacka:loveu: Od razu bardzo Go polubiłem i pokazałem, na co mnie stać. P. Jacek potwierdził, że nie jestem psem agresywnym, ale psem z b silnie rozwiniętym instynktem łowieckim i wprost stworzonym do pracy. Rzeczywiscie - morda mi sie śmiała, kiedy bawiłem sie piłeczkami, dostawałem smakołyki po takim fajnym kliknięciu i ogólnie byłem b. zadowolony. P. Jacek kazał mnie uwolnić z tej strasznej kolczatki, wiec dostałem nową czerwoną obróżkę, linkę treningową... Wrażeń miałem co niemiara, bo jechałem pociągiem ( nie umiałem wskoczyć po tych strasznych schodach:oops: i E. i S. musieli mnie niesc), więc po powrocie do domku zjadłem obiadek i padłem jak nieżywy, pozwalając E. i S. zastosować na sobie przyspieszoną kurację antyprzeziębieniową- oboje mają spuchnite nosiska i stale mnie niepokoją jakimś kaszlem- pewnie od tego wiatru na polach, kiedy usiłowali mnie wybiegać, licząc, że tak mi poziom psiego entuzjazmu spadnie:eviltong: naiwniacy:evil_lol: P. Jacek stwierdził, że tylko kondycja mi się poprawiła - rzeczywiście, biegam już zdecydowanie szybciej, gorzej z tymi ludzmi na drugim końcu smyczy:evil_lol: P. Jackowi też badzo dziękuję, że mi poświęcił tyle czasu i dał wskazówki, jak ze mną postępować:loveu::loveu::loveu: Pozdrawiam trącając noskiem, Max
  10. My podawalismy w malutenkiej ilosci surowego miesa...
  11. Wszystkie zdjęcia super, ale literat do gory kolami -the best:loveu: Edytko, ściskamy mocno:)
  12. Hm, moj Ramuś 6 lat temu miał guzy na prostacie i dopiero kastracja pomogła... PNN zdiagnozowano mu 5 lat później... Być może jest tu zwiazek przyczynowo-skutkowy, może gdybyśmy go wczesniej wykastrowali... ech, teraz to ja mogę tylko gdybać:shake:
  13. Na pewno pomagała, przecież jej się też nudziło bez Was;) Cieszę się, że Brajluś troszkę lepiej i wciąż trzymam kciuki za powrót do pełnej kondycji
  14. Dziewczyny, na tym forum gdzieś jest wątek o chorych nerkach u kota, kilka wypowiedzi, m.in kogos z USA. Nie mogę na szybko znaleźć: [URL="http://www.krakvet.pl/forum/viewforum.php?f=7"]Forum o psach i kotach[/URL] chodzi mi o tę wypowiedz: Mieszkam w USA, mam staż opieki nad trzema kotami z niewydolnością nerek. Kotka żyla 21 lat, drugi kot ma w tej chwili 17 lat z niewydolnością nerek od 1999 roku (właśnie przeszedł poważna chorobę nie związaną z nerkami i kreatynina podniosła sie po raz pierwszy ponad 3, well, podniosła sie powyżej 4 ale udało sie zbić po chorobie), trzeci 14-latek z podejrzeniami o niewydolność (nie do końca pewne). Z zafascynowaniem czytam o metodyce leczenia CRF (niewydolności nerek) w Polsce i zauważam ze nie jest to leczenie skuteczne w porównaniu z amerykańskim i ma straszne uboczne skutki tu praktycznie nie spotykane zupełnie. I zastanawiam sie dlaczego... Na przykład tak niskich wynikach kreatyniny (kreatynina 2,2-6 to bardzo początkowe stadium rozwoju CRF, u nas koty z crea powyzej 4 sa zwykle stabilne) i tak początkowym stadium choroby nie powinno byc widać zadnej anoreksji jeszcze. A wyraźnie widać. Dlaczego? [I] Czy przypadkiem nie jest to wina furosemidu? [/I] U nas sie stosuje furosemid WYLACZNIE kiedy jest hiperkalcemia lub choroby sercowe. Nigdy na niewydolność nerek. Ma to wewnętrzną logikę: niewydolność nerek powoduje odwodnienie organizmu, wiec przydałoby sie dodać plynow; furosemid wypłukuje elektrolity i wodę - wiec podawany często zaburza wewnętrzną regulacje organizmu i powoduje jego chroniczne odwodnienie. A stad tylko krok do anemii, choroby serca i diabli wiedza co jeszcze. Plyny podskórne podawałam kotce z choroba serca, lasix (furosemid) tylko doraźnie jak mi sie wydawało ze serce nie działa tak jak powinno, po czym zwykle biegłam do weta. Plyny podawałam jej przez 5 lat (międzyczasie leczyliśmy lymfome - skutecznie - chemoterapia i plyny były bardzo potrzebne). Kot dostaje w tej chwili 75 ml Lactated Ringers dziennie przy kreatyninie powyżej 3. Fosfor jest idealnie w srodku normy, potas jest OK (daje tabletki), mocz jest rozcienczony (GRF) -ale tego nalezy sie spodziewac, wszystko inne w normie poza mocznikiem ale na mocznik nie zwracam uwagi bo kto by sie przejmował pierdołami. [IMG]http://www.krakvet.pl/forum/images/smiles/icon_lol.gif[/IMG] Prawde mowiac nie rozumiem logiki podawania lasix w leczeniu wyłącznie niewydolności nerek. Niedawno odkryłam mrożoną karmę z Nowej Zelandii (same zwierzęce białko! - no prawie...) - kupiłam a jakże kot sie zażera az mu uszy chodzą. Ponieważ schudł poważnie w czasie choroby bardzo mnie to cieszy ze sie zajada. A przecież powinien cierpieć na zgagę, nudności, wymioty itp bo ma niewydolność nerek co wyklucza zażeranie sie... I tu następne pytanie: [I]Czy przypadkiem wymuszanie jedzenia niskobiałkowej diety u kota z tak niskimi wynikami niedoczynności nie powoduje szybszego rozwoju choroby? [/I] U nas niskobiałkowe diety nerkowe zwykle oferowane sa kotom które sa otyłe (choć to nie zawsze dobry pomysł bo straszne ilości węglowodanów w tych dietach zwykle sie odkładają taka pulchniutka warstewka naokoło kota - czyli tłuszcz sie przesuwa po prostu) albo w ostatnim stadium rozwoju choroby kiedy juz wiele innych metod upadło. Międzyczasie teoria jest - karm kota wysokiej jakości białkiem, które wytraci niewiele fosforu a jak wytraci to sie doda związki aluminium do diety, które ten fosfor zwiaza i wydziela z organizmu razem z kałem. Dotad dokąd nefronów nie brak im więcej krwi dociera do nerek tym lepiej. A tego bez białka nie da sie osiągnąc. Poza tym, im dluzej nie ma anemii tym dluzej sa szanse na brak postępów w chorobie, itp. [I]Ostatnie pytanie: nic nie znajduje o dodawaniu suplementów wspomagających trawienie, absorpcje, przeciwdziałających stanom przewlekłym zapalnym - niewydolność jest zwykle właśnie takim stanem zapalnym - czy sa one wogole stosowane w leczeniu w Polsce? [/I] U nas nie da sie obyć bez zastrzyków B12 i bez oleju lososiowego (EFAs) + wit. E. a wątek jest tu: [url=http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?t=2030]Forum o psach i kotach[/url]
  15. wciąż zagladam na ten wątek, chociaż od marca minęło już trochę czasu... Ostatnio na forum krakvetu widzialam wypowiedź o sposobach leczenia nerek w USA. Może dam wątek a Grażka przy okazji wizyty u dr Neski zapyta o zdanie?
  16. To Sarabi, prawda? Kolejny piesek, któremu Brajlusiowy psi anioł pomógł odnaleźć swoje miejsce na ziemi... Trzymamy kciuki za odpowiedzialny domek dla Brutusa, no i nieustajaco ślemy dobrą energię dla bohatera tego wątku:loveu:
  17. Oktawio, nie wiem, co powiedziec w tej sytuacji... Podaj mi prosze nr konta, chociaż parę groszy na jedzonko dla malucha podeśle:oops:
  18. a tak bylo dobrze:-( może zmiana pogody i spadek ciśnienia ma coś z tym wspólnego? Sciskam mocno, Edytko i trzymam kciuki za Brajlusia:loveu:
  19. [quote name='jaanna019']Dziś mój aniołek odszedł do lepszego świata. Kyruniu przepraszam [*][/quote] tak mi przykro:-(
  20. Chciałabym wziąć chociaz jednego, ale na razie to niemożliwe:shake: Mogę pomoc tylko finansowo
  21. W naszej lecznicy jest taki wykres, z którego wynika, że jeden rok życia dużego psa odpowiada mniej więcej 10 latom życia człowieka... Myślę więc, Edytko, że Brajluś chciałby właśnie teraz z całego swojego psiego serduszka podziękować Ci za te jego "10 lat", które mu podarowałaś - w cieple, miłości i z tak wielką troską, za wszystkie spacery, przytulanki, psie smakołyki, za miejsce w kuchni i niezliczone chwile spędzane w przeróżnych lecznicach dla ratowania jego życia... My wszyscy wiemy, jak wyjatkowo trudny i nieprzyjazny był ten rok dla Ciebie, więc tym bardziej Ci dziękujemy za TYLE SERCA, które wkładasz w ratowanie psiaków:loveu::loveu::loveu: Edytko, JESTEŚ WIELKA:Rose::Rose::Rose:
  22. [quote name='Mudik']Jakoś czerwiec/lipiec kupiłam psom smaki w wersji Kup Teraz za 22 złote, wpłaciłam ok.27 lipca 25 złotych do dziś nie dostałam niczego, kilka razy pisałami były odpowiedzi, przepraszano mnie za zwłokębo:strajk poczty, potem zabrakło smakołyków, potem trzeba było mojego zamówienioa szukać z modem w archiwum, wreszcie po 2 miesiacach dostałam PW,ze zostanie to niezwłocznie wysłane i dostanę za zwłoke gratis. mamy listopad a przesyłki nie ma nadal. W zwiazku z tym zgłaszam [COLOR=Red]Asta17[COLOR=Black] na czarna listę. Sama mam do zapłąty dwie rzeczy postaram się wpłacic w weekend, kurde tak ostatnio jakoś wychodzi,ze nie zdąrzam załapac się z wpłatą na swoje konto. Pieniadze mam,ale nie mam kiedy pojechać do mojego wpłatomatu Mbanku:oops::oops:[/COLOR][/COLOR][/quote] A ja proszę o wstrzymanie się z wpisywaniem Ani na czarną listę. Jestem pewna, że sprawa się wyjaśni.
×
×
  • Create New...