Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. U mnie niemal wszyscy weterynarze zalecają doszczepianie dorosłego psa co 2-3 lata. Moja starsza suka nie była na nie szczepiona od dobrych 5 lat (wcześniej co 1-2 lata) ze względu na jej przewlekłe schorzenia i większe ryzyko komplikacji. I tak według badań odporność poszczepienna na przykład na parwo utrzymuje się kilka lat, na nosówkę kilkanaście - najmniej bodaj na kk i wściekliznę (na nią 2-3 lata). Stres przy niepotrzebnym szczepieniu to najmniejszy problem - szczepionka to nie woda z cukrem, za częste szczepienia mogą powodować uczulenia, schorzenia autoimmunoagresywne, np. choroby tarczycy, toczeń...
  2. Tak jak już gdzieś pisałam, wystarczy złośliwy sąsiad. Wysiłek i koszt zdobycia pozwolenia jest minimalny w porównaniu do problemów, jakie możesz mieć z powodu jego braku, jeśli będziesz miała pecha.
  3. Ja bym się wstrzymała z kupowaniem takich drogich bajerów przynajmniej aż pies skończy pół roku - rok. Szczeniak Ci to pogryzie, popruje, może jeszcze obsika na koniec i kupa kasy w błoto. Dla maluszka wystarczy kocyk, szmatki, ew. tekturowe pudło.
  4. Jak zmienisz Purinę na tego Royala to zejdziesz jakościowo półkę niżej. Pro Plan jest lepszy, więc jak pies dobrze go toleruje to nie kombinuj.
  5. [quote name='bobroska.']Tak się cieszycie z tej ustawy... a co z obowiązkową sterylizacją/kastracją? Nie ma się z czego cieszyć, naprawdę.[/QUOTE] Ja tam się bardzo cieszę, bo szczytem hipokryzji by było, gdyby jedno okaleczanie było zakazane prawnie, a drugie, poważniejsze pod względem chirurgicznym i zdrowotnym, nakazane odgórnie osobom prywatnym :roll: [quote name='Grey'] Tak się składa , że spotykam się często z psami o uszach zwisających i widzę występujące problemy .[/QUOTE] To powinniśmy zacząć od spanieli, bassetów... :roll: A jakoś nikt im uszu nie tnie. Czemu? Bo by było BRZYDKO. A sznaucery czy ttb wcale nie maję zwisających uszu tylko półstojące, które w porównaniu ze spanielowymi wentylują się wyśmienicie. I od razu wiadomo o co chodzi w cięciu uszu. Wydziwianie, że to dla zdrowia i dobra pieska naprawdę już wyszło z mody i nikt się na to nie nabiera :diabloti: Kurde, suka mi ostatnio łapę obiła tak, że 3 dni ją bolala; po weekendzie jedziemy na amputację, po co ma się męczyć, jeszcze znów się potłucze :roll:
  6. A w momencie kiedy mój pies jest na smyczy, podchodzi czyjś luzem, mój atakuje pierwszy, ale zostaje pogryziony przez tamtego? To chyba już nie podchodzi pod współwinę, skoro mój pies był na smyczy, pod kontrolą, a czyjś luzem podszedł bez mojej zgody?
  7. Z tego co wiem żadnych opłat dodatkowych później nie ma. A lepiej załatwić, bo rottki nie mają dobrego PRu i jak nie spodoba się sąsiadom, to mogą próbować robić Ci problemy.
  8. [quote name='Xamee']Przeciętna osoba powinna jakoś opanować psa ważącego 30-40kg. No, ale jak drobniutka panieneczka wyprowadza niegrzecznego lub nawet agresywnego bernardyna to chyba coś jest nie tak.[/QUOTE] Przy naprawdę agresywnym samcu bernardyna (ważącym często ponad 100 kg) to i spory facet będzie miał problem. A waga wadze nie równa, miałam okazję prowadzić samca amstaffa ważącego raptem połowę tego co ja (bo niziutka i drobniutka nie jestem), a jak ruszył do naprutego żula, to pojechałam 2 metry po chodniku aż iskry niemal spod butów mi poszły, pies zareagował na moje polecenie - gdyby tego nie zrobił, to poleciałabym za nim jak latawiec... [quote name='Xamee']Zgadzam się z tym, że kolczatki nie powinny być dostępne w każdym sklepie zoologicznym. Niestety co drugi często zupełnie grzeczny pies musi spacerować w kolczatce. Jestem przeciwna używaniu kolczatek na własną rękę lub nawet profilaktycznie, kiedy jeszcze problemu nie ma. Dla mnie kolczatka to ostateczność już nie mówiąc o obroży elektrycznej. Natomiast nie mam nic przeciwko używania jej przez [B]doświadczonych treserów[/B] w [B]skrajnych przypadkach[/B]. [/QUOTE] I wszystko w temacie ;) Jak zwykle to nie narzędzie jest złe, tylko jego wykorzystanie przez laików...
  9. [quote name='zmierzchnica']Ja na komentarze po prostu patrzę. Patrzę. I patrzę. Czasem też uśmiecham się. Ostatnio pani zarzucała mi po cichu, że z cholernymi psami chodzę i srać wszędzie będą (od lat zbieram po psach). Wlepiłam w nią wzrok - nagle odechciało jej się komentować, uciekła wzrokiem i już nie było problemu ;) Bo szczerze, to naprawdę nie chce mi się być miłą, ale też nie chce mi się odpowiadać na zaczepki. Więc daję komentatorowi do zrozumienia, że usłyszałam jego uwagi, a potem idę dalej. A nic tak nie boli jak ignorowanie czyichś pretensji ;)[/QUOTE] Ja zazwyczaj gapię się, kiedy gapi się na mnie nieprzyjaźnie jakaś osoba, o której wiem, że nie lubi psów, albo już kiedyś złośliwie komentowała... Zabawne jak trudno im znieść patrzenie prosto w oczy i jak szybko załapują, że nieładnie się na kogoś gapić z miną jakby widzieli g*wno :evil_lol: W ramach pozytywów - sąsiadka z piętra niżej ostatnio na widok mnie z Bucem powiedziała, że to są bardzo grzeczne psy, wcale ich nie słychać, jakby ich nie było... Aż mi serce urosło :loveu:
  10. Kurczę, może coś się niedobrego dzieje i ją boli, i dlatego nie chce się napinać? Na początku, po narkozie, przegłodzeniu przed zabiegiem, "uśpieniu" jelit brak kupki jest normalny, ale jeśli pies już od 2 czy 3 dni normalnie je to niepokojące.
  11. [quote name='CzarnaAnka']Dziwne lekarz powiedział mi że jeżeli jeść nie będzie ani pić to w tedy mam przyjechać to da antybiotyk :shake:[/QUOTE] O matko boska, co to za rzeźnik?? Gdyby ludzki lekarz zrobił taki numer, że nie dałby osłony antybiotykowej do operacji z otwarciem jamy brzusznej, to straciłby prawo do wykonywania zawodu... Przecież psu się grzebało w narządach wewnętrznych, przy tym zawsze jest ogromne ryzyko zakażenia, zapalenia otrzewnej (co wiadomo jak się kończy) - i bez antybiotyku?? Kobieto, Ty napisz skargę na tego weterynarza, bo aż żal myśleć, ile psów może stracić przez niego życie!
  12. [quote name='sachma']to mój szczeniak chyba o tym nie widział :D Lenny przyjechał w maju - nie muszę mówić że letnią sesję położyłam aż miło, przez psa właśnie - nie dało się uczyć.. maluch co dwie godziny na spacer - dzień noc, nie ważne.. chciałam żeby nauczył się toalety jak najszybciej - mimo to sikał w domu do 9miesiąca życia.. on spał 5min i bawił się przez godzinę - najgorzej było w nocy, bo wskakiwał mi nieudolnie do łóżka z zabawką w pysku, żeby się bawić - zanim wskoczył zawsze miał kilka nieudanych prób, więc częściej budził mnie przerażającym piskiem (podłoga jednak twarda jest) niż samą swoją obecnością.. samemu, niestety z sikaniem był kłopot.. Mój uczył się ze mną :evil_lol: http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_3609.jpg Po 2-3 tygodniach potrafił przespać w nocy 10-12 godzin :razz: Tylko szczanie... Wzięcie na wakacje wiele zwykle nie pomaga; mój egzemplarz szczał też prawie do roku po podłodze,mimo że sam zostawał tylko wtedy, kiedy zjazdy na uczelni moje i TZta wypadaly w ten sam weekend. Jak już na wiosnę koło 7-9 miesięcy prawie nie sikał, tak jak w lato walnęły upały, pił wodę jak opętany, to latałam z nim 4-6 razy dziennie na dwór, a i tak jeszcze mi się ze 2 razy zlał, prawie roczny pies :shake: więc wakacje wiele nie pomagają, kiedy nauka czystości psa wlecze się 10 miesięcy :evil_lol:
  13. Mi się wydaje, że Ci wszyscy ludzie dobrze wiedzą, że ich pies nie idzie się przywitać, tylko jest totalnie nieodwoływalny i im wstyd bezskutecznie go wołać - a latać za nim im się nie chce, więc łudzą się, że jakoś to będzie, powącha i wróci albo ktoś go sam odgoni...
  14. Ja trochę nie rozumiem sensu wątku, skoro nie pytasz nikogo o zdanie, tylko aż przytłaczasz czytającego przekonaniem, że z pewnością sobie poradzisz :razz: Ja bym spytała tylko czy masz jakiekolwiek doświadczenie z psami, czy wychowywałaś już kiedykolwiek jakiegoś psa. Ja bym dobka na pierwszego psa nie poleciła, bo to jedna z trudniejszych ras, według opinii wielu szkoleniowców wręcz najtrudniejszych, a zapewniam, że nawet najłatwiejsze rasy potrafią zaskoczyć osobę, która do wychowania psa jest przygotowana tylko teoretycznie.
  15. W sumie to nie jest aż takie ważne, byle nie na zimę - ja oba swoje psy brałam w listopadzie :evil_lol: i nikomu nie polecam... Nauka czystości, kiedy trzeba do wyjścia opatulać się jak na Syberię jest piekielnie uciążliwa, a socjalizacja idzie dość marnie, kiedy 95% ludzi wychodzi z psami na siku i kupkę, marne są szanse na pogawędkę i zabawę psiaków, i choćby łazić godzinę, to szczeniak zsocjalizuje się tylko ze śniegiem i pustą ulicą - o ile w trakcie nie zapłacze się z zimna :lol: A jeszcze weselej jak są zaspy jak 2 lata temu - wkładasz szczeniaka na trawnik a on znika w śniegu :razz:
  16. [quote name='EWELINA19'] Takze nie przyszlo mi na mysl aby zarabiac na szczeniaczkach, sunie dopuszcze gdy uznam ze powinnam (po konsultacjach z weterynarzem). Dla jej dobra. :D[/QUOTE] A jakie to dobro spływa na suczkę po pokryciu? :razz: U tak maleńkiej rasy jak chihuahua miot to znacznie większe ryzyko niż u innych psów - trudny poród, możliwość cesarskiego cięcia, tężyczki poporodowej, która nie powstrzymana w porę kończy się często śmiercią... Do tego częste u miniaturowej rasy wady rozwojowe - jeśli nie ma się dużej wiedzy jak dobrać skojarzenie. Plus ogromny wysiłek dla organizmu i burza hormonalna do tego wszystkiego. Plusów zdrowotnych dla samej suki nie ma żadnych, bo rozmnażanie z biologicznego punktu widzenia służy przedłużeniu gatunku, a nie zrobieniu dobrze samej samicy... Najlepiej dla organizmu suki żeby nie rodziła wcale, albo rodziła regularnie, np. co 2-3 cieczki (ale to tez po kilku latach wyczerpujące i kiedy rodzić przestaje, wszelki plusy z tegoż rozmnażania zanikają i jest w starszym wieku tak samo narażona na schorzenia układu rozrodczego jak suka nigdy nie kryta). Jednorazowe macierzyństwo to dla organizmu suczki bardziej szkoda niż pożytek. Jeśli weterynarz wmawia Ci, że jest inaczej - cóż, zmień weterynarza, bo wbrew obiegowej opinii niestety wiele osób idzie na ten kierunek dla kasy; prowadzenie ciężarnej suki, miotu, potem może szczeniąt po poleceniu weta nowym opiekunom, to świetny zarobek, a konkurencja w Polse ogromna, więc wielu walczy o klientów jak się tylko da.
  17. A kuzynka po 4 latach wie co się dzieje ze szczeniakami z pierwszego miotu? Albo z kolejnych? Znalezienie jako takiego domu to jeszcze żadne wielkie szczęście; szczęście to jak pies trafia dobrze na całe życie. Masa szczeniaków po roku czy dłużej jest oddawanych dalej w niekoniecznie dobre ręce, zaniedbywanych, czy wręcz porzucanych, o znęcaniu się już nie mówiąc. Szkoda suni, że musi rodzić ile fabryka da, jak hodowlana maciora. Pokaż kuzynce zdjęcia suk z pseudohodowli, jak takie ciągłe rozmnażanie wyniszcza organizm snu. Za kilka lat zdrowotnie ta sunia będzie wrakiem, jeśli dalej będzie rodzić na okrągło. Może to da do myślenia. Dla mnie w sumie szkoda, że te szczeniaki znajdują domy - może gdyby laska została z dorastającym miotem na głowie, to raczyłaby minimalnie pomyśleć o jakimś ograniczeniu tego rozmnażania...
  18. [quote name='Kateczka'] chciałabym zeby było to anrzędzie dostepne tylko dla specjalistów...lub za ich przyzwoleniem a nie w każdym zoologu z rybkami :([/QUOTE] Ja też. I nie badziewie z zoologika, tylko porządny sprzęt szkoleniowy, z zaokrąglonymi koncami kolców (tak tak, drodzy zapaleni przeciwnicy kolczatek, kolce nie są po to, żeby raniły)...
  19. O zakaz hodowli w celach zarobkowych to akurat bym się nie martwiła, bo US umie się upomnieć o swoje pieniążki :diabloti: a każda aukcja allegro, ogłoszenie jest dowodem na próbę sprzedaż szczeniąt. Natomiast te max. 12 h na łańcuchu to będzie tylko i wyłącznie kwestia woli gospodarza lub złośliwości sąsiadów donosicieli - a i tak każdy się łatwo wykpi, bo powie, że piesek latał i był na spacerku tylko akurat nikt nie patrzył.
  20. [quote name='Kateczka']ja mimo wszystko w takich przypadkach proponuję nie brac 100kilowego bernardyna :P moj pies ma 40 kg i nad nim panuje...przed wyborem rasy zastanawiałam się czy podołam...to chyba tez ważny element w wyborze ;)[/QUOTE] Ale już nawet nie chodzi o zakup szczeniaka, tylko o psa tej wielkości schroniskowego, z problemem np. atakowania innych psów na spacerach czy dzikich zwierząt w polu, na łące. Jeśli zachowanie jest utrwalone i silnie samonagradzające się, a pies zepsuty już przez kogoś, to po prostu czasem nie da się bez awersji. No ale kolczatka jest zła - więc lepiej pozostawić takiego psa na dożywociu w schronisku albo uśpić? Tak będzie humanitarniej niż popracować z kolczatką czy OE?
  21. Ja bym się tylko obawiała, że jeśli to przy uwiązaniu to agresja obronna (a obstawiam że taka jest) to jakakolwiek awersja tylko nasili złe skojarzenia i poczucie zagrożenia - i agresję... Nie bawiłabym się z tym bez pomocy dobrego szkoleniowca.
  22. pa-ttti, dajmy może dziewczynie się wypowiedzieć o co chodzi :roll:
  23. A teraz jeszcze wchodzi ustawa z baaardzo mądrym zapisem :roll: wg którego żaden piesek nie może stać na łańcuchu powyżej 12 godzin :D to dopiero będą spacerki safari, bo na biednej wsi większość gospodarstw nie jest ogrodzonych wcale albo tylko częściowo, a prawie wszędzie na łańcuchu agresywny bydlaczek. Nie łudzę się, że gospodarze zaczną pieski łańcuchowe na spacery prowadzać - za to mam wielką nadzieję, że przepis pod tym względem będzie martwy - przepis, a nie mój pies po którymś spacerze... :roll: No ale projekt ustawy przygotowały pewnie radośnie osóbki, które na spacery chodzą po wielkomiejskich parkach między yorkami i labradorkami, i nawet nie mają minimum wyobrażenia jak wyglądają i zachowują się łańcuchowe psy na wsi, i jak miło już teraz chodzić tam na spacery...
  24. [quote name='Xamee']Osoba, która nie potrafi fizycznie zapanować nad agresywnym psem nie powinna go wyprowadzać, bo jak pies wystartuje to nic go nie powstrzyma nawet kolczatka. Obecnie jestem właścicielką yorka i co? Jest chyba oczywiste, że takiemu psu nikt kolczatki nie włoży, ale to nie znaczy że nie mogę się wypowiadać na temat noszenia kolców przez duże psy. Jeśli właściciel ma poważny problem np. z agresją niech się uda do szkoleniowca, który powinien psa opanować bez użycia takich gadżetów.[/QUOTE] Pokaż mi osobę, która czysto fizycznie na skórzanej obróżce z cekinami zapanuje nad 100-kilowym bernardynem, dogiem, kaukazem. Chyba Pudzian ;) Morał więc z tego taki, że powinny siedzieć w klatkach w zoo... :roll: Zaskoczy Cię pewnie fakt, że większość bardzo dobrych szkoleniowców pracujących z bardzo twardymi psychicznie, problemowymi psami korzysta właśnie z kolczatek - ba, nie tylko, również z obróż elektrycznych na przykład. Ale jak zwykle najwięcej do powiedzenia na temat mają osoby, które nigdy nie miały do czynienia z psem, do którego naprawienia konieczne jest użycie silnej awersji - bo nie da się inaczej. Łatwo oceniać samemu nie będąc w danej sytuacji... I proszę, nie piszcie, że wszystko się da klikaniem - są owszem pozytywni szkoleniowcy, którzy tak twierdzą, ale oni zwykle psy z pewnym stopniem agresji każą usypiać, a nie naprawiać, albo odmawiają pracy, stąd i kolców nie używają i są wielce humanitarni :evil_lol:
  25. Wszędzie gdzie czytałam o karmieniu psa raz dziennie, zalecano żeby robić to właśnie wieczorem. Niemal wszystkie dzikie psowate idą polować o zmierzchu, większą część nocy schodzi im właśnie na ogromnym wysiłku, potem dopiero jedzą i po jedzeniu sjesta, sen. Jak już karmić raz dziennie, to uważam, że właśnie wieczorem, kiedy nie przewidujemy już żadnego intensywnego ruchu tylko odpoczynek i spokojne trawienie. Jak karmimy psa raz dziennie, ta porcja jest naprawdę duża, i pies nakarmiony o 12 czy 15 to praktycznie przez resztę dnia ma wypchany przewód pokarmowy... Tłumaczenie, że pies w ciągu dnia spala to co zjadł rano też nie bardzo pasuje, bo pies nie je czystej glukozy, tylko głównie pokarm białkowy i tłuszczowy, który zanim zostanie przekształcony na czystą energię, to jednak trochę trwa. Prędzej zaszkodzi psu bieganie z pełnym żołądkiem niż na czczo.
×
×
  • Create New...