-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Bez kurczaka są chyba wszystkie Wolfsbluty bezzbożowe; Acana Pacifica... Jedne z najlepszych karm jakie miałam. A skąd już u szczeniaka (rozumiem, że bez objawów alergii) przypuszczenie, że będzie alergikiem? Rodzice malucha są alergikami, ktoś rozmnożył psy z takim problemem zdrowotnym? Czy po prostu rasa jest tak zdegenerowana, że więcej psów jest chorych niż zdrowych?
-
Dobek zrobi jak zechce; ot można tylko zgłosić do prokuratury...
-
[quote name='Pblo94']Piękne te yorki, sam też nabyłem małego yorka 3tygodnie temu.[/QUOTE] Ale pieniążków nie mają za dużo; tacy k**wa biedni, że ich na porządną opiekę dla własnego rannego psa nie stać, ale yoraska za parę stów kupić to mają... No ale to tylko kundel przecież, wyliże się albo zdechnie - z yorkiem z taką raną by lecieli w podskokach na szycie. Po prostu nóż się otwiera w kieszeni.
-
Typowa praktyka kiepskiego weta - jak nie wiadomo co to, to damy antybiotyk... Szkoda, że jeśli to problem grzybiczy lub alergiczny, to może się pogorszyć...
-
[quote name='Kawalier']Przed przygarnięciem Dobermana (i jakiegokolwiek innego psa) polecam przeczytanie tej książki, w której autorka opisuje rolę i sposób na ustanowienie/przywrócenie przewodnictwa: http://www.empik.com/zapomniany-jezyk-psow-fennell-jan,55591,ksiazka-p Do ściągnięcia z RS w formacie pdf: https://rs302dt.rapidshare.com/#!download|302l34|138820229|Jan.Fannell.Zapomniany.jezyk.psow.PL.PDF.eBook.pdf|1372|R~0 A co do adopcji psa wspomnianej rasy proponuję tę stronę: http://nadzieja-dobermana.pl/do_adopcji Ja nie wiem, co ludzie widzą w tej książce - większego wodolejstwa i bardziej bezsensownych rad w życiu nie czytałam... Osobiście przed przygarnięciem jakiegokolwiek psa radziłabym tą książkę wyrzucić do kosza. Btw chyba komuś się zapomniało, że ściąganie książek z tego typu serwisów to zwykła kradzież.
-
[quote name='Balbina12']ale czy to jest dla psa jakaś przyjemność?Czuć suczkę a nie mogąc jej pokryć?Wydaje mi się ,że nie ale może tylko mi się wydaje...[/QUOTE] Wiesz, pies się codziennie męczy. Jak widzi Twój smakowity obiad, a Ty nie chcesz mu dać kawałka swojego kotleta. Jak chce pogonić za kotem, a jest na smyczy i nie może. Jak chce żebyś się z nim bawiła, a Ty akurat nie masz czasu czy musisz wyjść. Jak nie chce się kąpać, a Ty wsadzasz go do wanny. Jak nie chce iść do weta a Ty go tam ciągasz i dostaje zastrzyki. Nie rozumiem, dlaczego odmawianie psu żarcia przy stole, skakania na gości, zżerania śmieci na spacerach, ganiania za kotami, dominowania innych psów na spacerze, zmuszanie do kąpieli, czesania, wizyt u weta jest powszechnie uznawane za normalne, bo przecież psu nie można pozwalać na wszystko i coś tam musi - za to odmawianie mu krycia suki kiedy tylko mu się zachce, urasta do rangi jakiegoś znęcania się, męczenia psa? Mój pies wygląda na dużo bardziej nieszczęśliwego i sfrustrowanego jak nie dam mu trochę mięsa przy porcjowaniu (a często nie mogę, bo na niektóre jest uczulony), niż kiedy odwołuję go od wąchania suczych kałuż - mam się czuć jak sadystka?
-
Dla przyzwyczajonego do takiego wysiłku psa to jest do zniesienia. Natomiast wzięcie na taką trasę domowego pieska, który tylko chodzi na codzień na spacery, jakieś agility, krótkie przejażdżki rowerem, to będzie katastrofa. Jeśli planujesz taki wyjazd, to musisz poświęcić minimum kilka tygodni na kondycyjne przygotowanie psa.
-
Nie każdy człowiek uprawia seks jak chce :evil_lol: nie każdy ma z kim, nie każdego stać na prostytutkę. Psowate na wolności też nie parzą się jak popadnie; u wilków to przywilej pary alfa. I jakoś reszta stada jest w stanie psychicznie to udźwignąć :razz: więc nie przesadzałabym. Zresztą są psy reproduktory, kryjące - one nie kryją 2-3 razy w tygodniu, ile fabryka da... A popęd mają nieźle rozkręcony, na pewno jak czują np. sukę w cieczce w sąsiedztwie to im się "chce". I jest to jak widać do opanowania - a nie do opanowania jest popęd domowego pieska, który nigdy nie krył i nawet nie wie do końca o co chodzi...? Są skrajne przypadki, kiedy pies dostaje hopla na punkcie i czasem faktycznie kastracja jest konieczna, ale to nie znaczy, że każdego samca trzeba kastrować, "bo tak lepiej". Mam w tej chwili drugiego niekastrowanego samca - żaden z nich nie ganiał za sukami, nie uciekał, nie głodził się, nie wył... Jak suka sąsiadów miała cieczkę, to obwąchiwał ich wycieraczkę.
-
A dla mnie każde obcinanie psu zdrowej części ciała to okaleczanie. Czy jest to ucho, czy ogon, czy macica. Tylko o ile dla obcinania uszu/ogonów nie widzę żadnego mądrego usprawiedliwienia, tak kastracja/sterylizacja jest potrzebna z przyczyn społecznych. Ale to nie zmienia faktu, że jest to okaleczenie i wypada mieć tego świadomość, a nie pisać, że kopiowanie to barbarzyńskie okaleczenie, a sterylka jakiś kosmetyczny prozdrowotny banalny zabieg, który jeszcze niektórzy pomysłowi "miłośnicy" nakazaliby najchętniej odgórnie wszystkim właścicielom psów.
-
[quote name='Aysel'] Brak hormonów płciowych to poważna strata dla organizmu, one tak jak u ludzi, nie odpowiadają przecież jedynie za rozmnażanie![/QUOTE] No coś Ty, przecież pies to jak klocki lego - można sobie z przyczyn społecznych odczepiać niektóre niewygodne elementy i jeszcze uważać to za wielce chwalebne i dobre dla samego psa, natomiast odczepianie innych, mniej ważnych klocków uważać za okaleczanie :evil_lol: Dla mnie to hipokryzja. Ja wiem, że sterylka w naszych warunkach jest w wielu (jak nie większości) przypadkach niezbędna - ale ja w przeciwieństwie do niektórych nie zapominam, że jest to okaleczanie, i nie sprowadzam tego zabiegu do rangi przycinania pazurów...
-
Po moim osiedlu chodziła kilka lat temu pani z CTRem, i szczerze mówiąc nie miałam pojęcia czy to CTR, czy może niekopiowany sznup z nieco zarośniętą fryzurką; wtedy są dla mnie nie do odróżnienia od CTRów :evil_lol: I zapytałam pani grzecznie, nie obraziła się, uświadomiła mnie, że to CTR, i pogadałyśmy jeszcze miło o asortymencie miejscowych sklepów mięsnych :evil_lol: Tylko ja się z nią nie wykłócałam, że to sznaucer olbrzym, bo ja wiem jak wygląda sznup, i że to na pewno on, a ona w domyśle jest taka głupia, że nie wie, co ma na smyczy... A sąsiad po 2 latach spytał mnie dziś jakiej rasy jest Baryła ;) Odpowiedziałam, że nie jest rasowa, to kundelek. Przyjął do wiadomości jak najnormalniejszą rzecz na świecie, szkoda że stosunkowo mało ludzi to potrafi...
-
A ktoś tu się obraża? Jak ktoś mnie pyta co to za pies czy nawet się pomyli to grzecznie i miło odpowiadam, bo wręcz dziwiłoby mnie, że ktoś zna tak rzadką rasę - ale jak ktoś 3 razy pyta mnie, czy to amstaff, mimo, ze mówię mu wyraźnie po polsku, że to nie amstaff, tylko staffik, inna rasa, podobna ale mniejsza, to problem nie leży w tym, że ktoś nie zna tej rasy, tylko chyba jest niedorozwinięty, bo nie rozumie co się do niego kilka razy mówi. I owszem, za setnym razem to irytuje, bo przychodzi refleksja po co ktoś w ogóle pyta, skoro i tak wie lepiej...
-
Widzisz, "mój" pierwszy pies, właściwie nie mój, tylko naszej prababci (*), łańcuchowy wiejski burek, którym się opiekowałam, kiedy jeszcze nie miałam własnego psa w domu, też został uśpiony beze mnie... Miałam 12 czy 13 lat, pies koło 20, środek zimy, pies 2 dni nie jadł i nie wychodził z budy, prababcia poszła po weta, żeby zobaczył co mu jest - i wet psa uśpił z miejsca, bo psu serce już ledwo kołatało, nawet nie zaszczekał na obcego, po prostu gasł. Mi powiedzieli o tym po 2 dniach, co się zryczałam to moje, najbardziej bolało mnie to, że nie dali mi się z nim pożegnać, że kiedy ostatni raz zanosiłam mu jedzenie i brałam na spacer, nawet nie wiedziałam, że go więcej nie zobaczę, zastałam po prostu zamiast psa kopiec z piasku na działce... I tak po przemyśleniu i tym jak patrzę teraz na moje psy stwierdziłam, że moich własnych wpatrzonych we mnie psów nigdy w takiej sytuacji nie zostawię - choć gdybym była dzieckiem, była w szoku to nie wiem jak by to wyglądało.
-
A najlepsze jest to jak ludzie patrząc na mnie z mieszaniną politowania i dumy z własnej wiedzy uświadamiają mnie, jakiej rasy mam psa, myśląc przy tym, że robią mi wielką przysługę, bo gdyby nie oni, nie wiedziałabym co mam w domu :roll: Normalką są słowne przepychanki: - To jest amstaff, prawda? - Nie, staffik. - No mówię, że amstaff. - Nie, staffik to inna rasa, to nie amstaff :roll: Tu delikwent przypatruje się Bucowi z namysłem. - Ale jakiś chyba zmieszany/skundlony? <jakby jeszcze wiedział, jak powinien wyglądać staffik...> - :mdleje: Nie, z rodowodem. Szczęka w dół i koniec rozmowy - bo rozmówcami bardzo często są właściciele rasowych amstaffów, których przodkowie ze 3 pokolenia wstecz nie mieli rodowodów... Ciekawe czy w ogóle mi wierzą, czy myślą, że głupia ma skundlonego asta, i rodowody i jakieś nowe rasy sobie wymyśla :evil_lol: Albo: - To amstaff? - Nie, staffik. Podobna rasa, ale mniejszy. - Ale chyba młody? - Nie, ma dwa lata. - To on już większy nie urośnie? :crazyeye: Hitem ostatnich dni jest moja koleżanka, która 2 lata była święcie przekonana, że mój pies to amstaff, tylko ja nie wiedzieć czemu uparcie zdrabniam nazwę 'amstaff' do 'staffik'; zupełnie jakbym z uporem maniaka walczyła, że "to nie yorkshire terrier, to york" :lol: Aczkolwiek jest progres, po żmudnym i długim uświadamianiu licznych przechodniów na osiedlu mijałam jakiś czas temu kilku chłopaków przed jakimś blokiem, i jeden mówi do drugiego: - Ty, zobacz, to jest ten, no, staffordzik :evil_lol:
-
Ja myślę, że jesteśmy psu to winni za całe życie bezwarunkowej miłości do nas. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby mój pies musiał umierać wśród obcych ludzi; wystarczy, że wyobrażę sobie jego strach wtedy, w tych ostatnich chwilach - i tak boi się weta, nie wyobrażam sobie jak by cierpiał gdybym zostawiła go w tym okropnym miejscu samego, na śmierć... Moja sunia jest ze mną już 12 lat i wiem, że stosunkowo niedługo czeka nas rozstanie, tym bardziej, że nie jest już okazem zdrowia - i będę z nią do końca, i zrobię wszystko, żeby do ostatniej chwili jej życia się nie rozkleić, być dla niej wsparciem jakim ona była dla mnie całe życie - choćbym miała ten widok i te wrażenia przypłacić tygodniem przepłakanym w łóżku. Nie wyobrażam sobie, żeby ona zostawiła mnie umierającą "bo nie może na to patrzeć" - kiedy nasz wieloletni przyjaciel umiera, to nie pora żeby roztkliwiać się nad własnymi emocjami, to można zrobić później; dla mnie najważniejsze to przy nim wtedy być.
-
[quote name='gops']z drugiej strony nie róbmy z mojego psa mordercy , sama nie podlatuję do psów, gdy pies ją spokojnie mija ona także potrafi się zachować ,problemy się zaczynają gdy pies do niej podbiegnie, nie uważam żeby staffik nauczył się od niej agresji gdy będzie od małego dobrze prowadzony a za każdą oznakę agresji karcony , nie musisz mi mówić jakim psem jest staffik bo zanim podjęłam taką a nie inną decyzję wzięłam wszystko pod uwagę, a charter tej rasy pierwsze co . co do sytuacji z pudlem pisałam że na tego psa kopy nie działają bo wypróbowane już dawno , a nie pozowlę na pogryzienie mojego psa. [/QUOTE] Ja właśnie widzę, że nie wiesz, jakim psem jest staffik, skoro myślisz, że zapobiegniesz jego agresji wobec innych psów karcąc wszelkie jej przejawy (świetny sposób, żeby jeszcze ją zaostrzyć) albo że staffik nie przejmie od Twojej suki agresywnego zachowania wobec podchodzących do niej psów. U mnie szczeknięcie mojej suki choćby na obcego psa zza płotu działki jest dla staffika sygnałem "ojciec, prać!!" - dlatego praktycznie całą jego młodość wychodziły na spacer oddzielnie, żeby przypadkiem nie podłapał od niej nieprzyjaznych zachowań do podbiegaczy, tudzież ja pacyfikowałam takowe na odległość zanim zdążyły zaczepić moje psy. Wpatrzony jest w nią jak w obrazek i wiem, że gdyby problem z jej agresją był większy, staffik pięknie przejąłby od niej takie zachowanie, bo papuguje ją ile wlezie i ma ostrą fazę na bronienie jej. Nie wiem, skąd Ci się wzięło, że uważam Twojego psa za killera - po prostu nie rozumiem; problem agresji macie nie od dziś, a Ty nawet nie masz gazu pieprzowego (jakieś 15 zł) żeby móc zapobiegać atakom innych psów na Twojego, a przecież chyba wiesz, że każda bójka z innym psem daje Twojemu psu solidnego kopa do dalszej agresji... Jak poczekasz jeszcze trochę, pies przeżyje jeszcze parę owocnych dla niego bójek to w ogóle będzie nie do opanowania, chyba że ze szkoleniowcem i obrożą elektryczną...
-
A może to nie chodzi o wywyższanie się z rasą, tylko po prostu chłopak ma dość, że pół świata bierze jego psa za skundlonego/długowłosego labradora? :evil_lol: Po dłuższym czasie to strasznie frustrujące, ja sama mam czasem ochotę zamówić sobie koszulkę z napisem "To jest STAFFIK - to NIE JEST szczeniak pitbulla ani skundlony amstaff" :evil_lol:
-
To zależy. Jaka rasa, w jakim wieku, skąd go masz, czy miał jakieś niemiłe przejścia z psami, w jakich sytuacjach jest agresywny i jak to wygląda, jak Ty reagujesz?
-
[quote name='Brezyl']Nie, nie wbrew pozorom nie chodziło mi o wielkość. Molosy mają to do siebie, ze trudno je sprowokować, ale kiedy to się już uda to pies przechodzi natychmiastowo w tryb walki na poważnie. Bo tak naprawdę, większość starć, to krótkie szybkie bójki, gdzie bardziej chodzi o udowodnienie swej pozycji, niż zrobienie krzywdy na serio drugiemu psu. Te "agresywne" labki najczęściej atakują psy mniejsze, które mogą zdominować, jeżeli trafią na psa, który się nie przestraszy i odeprze atak z reguły od razu uciekają z podkulonym ogonem. Rottek, czy inny molos tego nie zrobi, wręcz odwrotnie, nawet mając doczynienia z potężniejszym psem, raczej będzie walczył do końca, niż sie podda.[/QUOTE] Tylko że cały czas mówimy o ataku na serio, czyli nie małej przepychance dla ustalenia czyje na wierzchu. Uważam, że fizycznie lab i rottek mają bardzo zbliżone możliwości, a biorąc pod uwagę sodomę i gomorę dziejącą się w hodowlach i pseudo labów pod kątem selekcji na psychikę, spotkanie laba gryzącego na serio niedługo nie będzie trudne... [quote name='gops'] nie uważam że ttb to mordercy mimo że może po moich postach tak się wydaję, za 2-3 lata sama będę posiadaczką staffika i naprawdę zdążyłam sporo poczytać , porozmawiać z właścicielami tych psów , nie będę się bała że zagryzie mi sukę ;-) mam dość agresywnego psa nie bronię się przed tym nie wmawiam innym że tak nie jest , i cieszę się że nie urosła większa :evil_lol:[/QUOTE] Ty się zlituj i NIE bierz tego staffika :-o przynajmniej dopóki nie wychowasz swojej suki/będziesz ją w ogóle miała/nie zmienisz podejścia do spięć na spacerach. Problemem absolutnie nie będzie to, że staffik zagryzie Ci sukę, tylko to, że TTB bardzo niewiele potrzeba, żeby nakręcić się na agresję wobec innych psów. Wystarczy JEDEN spacer ze stafficzym podrostkiem i Twoją agresywną suką, i będziesz miała tandem "psich łowców głów". Jak ma się TTB, trzeba stanąć na uszach, żeby nie dopuścić do jakiegokolwiek spięcia z innym psem, bo niezależnie od wieku psa, w którym to nastąpi, oznacza to zwykle koniec idylli w kontaktach z innymi psami. Jak Ty piszesz, że leci na Was pudlica, a Ty puszczasz na nią sukę, żeby sobie poradziła, zamiast wziąć psa za siebie i nie dopuścić do starcia, to jak Ty sobie to wyobrażasz z tą suką i dodatkowo TTB w komplecie?! Puścisz je oba? Wiedz, że jak dopuścisz do walki i staffik z Twoją suką potarza jakiegoś psa, na każdym kolejnym spacerze będą tylko wypatrywać kolejnej ofiary do stłamszenia, bo ttb kocha pokazywać innym psom gdzie raki zimują i jak tego zasmakuje, bardzo chętnie będzie szukał zwady z każdym większym czy jego zdaniem nie dość podporządkowanym napotkanym psem. A nie trzeba wcale ttb żeby wiedzieć, że jakiekolwiek dwa psy tworzą stado i za świetne zajęcie uważają obsesyjne bronienie tegoż stada przed napotkanymi psami, a opanowanie takiej nawzajem nakręcającej się parki jest znacznie trudniejsze niż jednego zaczepnego psiaka. Piszesz zresztą, że Twoja suka ma siłę i potrafi mocno pociągnąć - wiesz jaką parę ma staffik, taki 19-20 kilowy samiec? Możesz zwyczajnie nie dać rady nawet utrzymać ich obu na smyczy. Najpierw dojdź do ładu ze swoją suką, zacznij zapobiegać spięciom na spacerach zamiast puszczać swojego psa do boju (mimo że wiesz że to źle i nakręca agresję, tylko chyba zwyczajnie nie chce Ci się inaczej) - potem dopiero w ogóle myśl o drugim psie, szczególnie takiej rasy... [quote name='Asia&Luna']Może się nie znam zbyt dobrze na ttb, ale uważam, że w dużej mierze zależy od charakteru psa. Przecież zdarzają się pity bądź asty, które są bardzo łagodne (albo i nawet uległe) i wątpię, żeby u takiego psa włączył się nagle instynkt mordercy podczas sprzeczki z innym psem. I to nie dotyczy tylko i wyłącznie ttb, ale wszystkich ras.[/QUOTE] Tylko u ttb uległość wobec innych psów to równie nietypowa cecha co agresja u labradora - szczególnie u samców... Ttb może się bardzo fajnie witać i bawić z innym psem - dopóki ten w jego mniemaniu nie pozwoli sobie na za wiele, nie będzie próbował zachowań dominacyjnych czy nie wzbudzi zazdrości o przewodnika. I owszem, wtedy nagle może przestawić się pstryczek :diabloti:
-
[quote name='Dog']Nie produkuj się dziewczynko, skoro Ty się do mnie "dziewczę zwracasz" mam prawo rozbić to samo. Akurat nie zamierzam nikogo obrażac ani kpić, wyrażam WŁASNE ZDANIE. Argumenty mi się nigdy nie skończą w tej kwestii, a więc przystopuj.. w sumie pisz dalej, śmieje się z Twoich wypowiedzi, humorek mi poprawiłaś :) dzięki[/QUOTE] Argumenty już Ci się dawno skończyły, skoro przeszłaś do postów w stylu "tak i już", i wycieczek osobistych. Śmiech to zdrowie, śmiej się ile wlezie, bo jeśli chodzi o moje posty do Ciebie to raczej ostatnia okazja ;) przepychanki z Tobą na poziomie przedszkola to nie mój klimat; poprzekomarzaj się tak ze swoim wielce zdominowanym psem. Btw - kurczę, chciałabym być znów dziewczynką, szkoda że te czasy bezpowrotnie minęły :evil_lol: Wiesz, chyba tylko małe dziewczynki uraża tytułowanie ich w taki sposób, co mówi wszystko na Twój temat... :p
-
[quote name='gops']tylko obstawiam że Twój psiak nawet gdyby zaatakował innego psa i zrobił to co piszesz to nie zabiłby go ;) moje psy są inne bo ani pudel ani suka dla ludzi" wilczur" :evil_lol: nie wykazują takiego zachowania, oba przygniatają "ofiarę" czyt. zabawkę łapami i kąsają. [/QUOTE] No nie wiem, czy gdyby pies porównywalnej wielkości do ttb czy to kundel, czy owczarek, łapiąc małego psa za kark i szarpiąc by go nie zabił, w przeciwieństwie do tego złego strasznego demonicznego ttb. Byle wyżeł szorstkowłosy cięty na szkodniki ma bardzo silnie rozwinięty ten instynkt trzymania i machania ofiarą - nie wiem czemu jego atak na małego psa miałby się skończyć lepiej niż ttb tylko dlatego, że to "tylko wyżeł" a nie medialny pies morderca :roll: Ale wyżły niemieckie szorstkowłose to u nas obecnie rarytas, praktycznie tylko w rękach myśliwych - gdyby były tak modne jak ttb i były w podobnych rękach, populacja yorków na osiedlach byłaby prawdopodobnie znacznie bardziej przerzedzana niż jest obecnie przez bulle. Przygniatanie łapami i kąsanie wydaje mi się o wiele bardziej niebezpiecznym zachowaniem niż to szarpanie głową, bo pies gryzie na oślep, co sama potwierdzasz przy odciąganiu go. Moja suka często kiedy bawię się z młodym i jest podminowana, że gówniarz rozrabia, idzie na łóżko, bierze jaśka w zęby i "łamie mu kręgosłup" :evil_lol: w ramach rozładowania napięcia; robi to na każdej szmatowatej zabawce - i widzę, że wie co chwyta, wie co szarpie i się kontroluje, bo nigdy nie przeniosła tego zachowania na człowieka, psa, nawet na kurę (którą kiedyś pogoniła powolutku, bo jak zorientowała się, że dogoni bez problemu, to nie będzie wiedziała co z nią zrobić :lol:). Jedyny pies który kąsał na oślep, leciał i chlastał zębami co mu się nie podobało, to był mały kundelek którego miałam lata temu - niestety to był pies bardzo agresywny i nieprzewidywalny, bez porównania do jakiegokolwiek spotkanego przeze mnie ttb.
-
[quote name='yamayka'] [B]Martens[/B], a powiedz, czemu jednak obstawiasz agresję obronną? Tak sobie myślę, że gdyby tak było, to "chwyceni za rękę i ściągnięci na dół" przez tego - jak by nie było - dużego psa mieliby mniej lub raczej bardziej poważne obrażenia. Wiele razy spotykałam się z tym, że na szkolenie zgłaszaja się ludzie z "agresywnym" psem, a okazywało się, że pies pobudzony, sfrustrowany, nieogarnięty, ale nie agresywny. Cholera, mi tu bardziej pasuje rozładowywanie napięcia "atakami". :)[/QUOTE] W sumie w dużej mierze się z Tobą zgadzam ;) ale nie rozstrzygałabym tego nie widząc psa. Pies jest uwiązany, łatwo cofnąć się poza jego zasięg, obce osoby które najprędzej mogłyby zostać pogryzione pewnie w ogóle w jego zasięg nie wchodzą, więc trudno zawyrokować, czy pies rzeczywiście nie byłoby poważnych obrażeń, gdyby ktoś się nie wycofał... Jeśli nie wiadomo co to jest, bezpieczniej założyć, ze to agresja obronna, bo nawet jeśli będzie to pomyłka, to z mniejszymi konsekwencjami niż gdyby była w drugą stronę. Też jestem ciekawa co powie specjalista.
-
[quote name='gryf80']też racja.co mogę jeszcze dopowiedzieć-każdemu psu czy kotu karmy służą inaczej,dla jednego przykładowy rc,czy hills będzie super dla drugiego puffy z biedronki,mimo iż skład w/w karm jest wiadomo jaki.już kiedyś pisałam o problemie jednego z moich psów-nie chce innej karmy suchej niż rc gastrointestinal,może i droga może i średnia w składzie(nawet jak na dietę)no ale cóż on i pozostała dwójka jedzą ją i,a dowody na to że im służy są jak najbardziej pozytywne.[/QUOTE] To tak, jakby powiedzieć, że jednemu dziecku służy kotlecik z ziemniaczkami i surówką, a innemu dieta z chipsów i coli... Po prostu są psy na tyle silne genetycznie, że znoszą dobrze karmienie najgorszym świństwem (przynajmniej do czasu). A najgorszego nawet Royala nie ma co porównywać do karmy z biedronki.
-
[quote name='HelloKally']Ostatnio przygarnęłam małego sczylka ma mniej niż wa miesiące (dobrze by było gdyby miał miesiąc), wygląda jak siódma woda po cziłce. umwiłąm się ze znajomą, że tymczasowo będzie u niej, a ja mu będę kupować jedzonko, zafunduję w miarę możliwości weta. Bobas jest już po odrobaczeniu, ma zalążki ząbków, takie małe igiełki, waży coś około kilograma, może nawet mniej. Zrobiłam w sumie kilogram jedzenia, 30dag papki, 20 dag nabiału, a reszta to podroby i mięsko.Można dać już takiemu psu kości np. drobiowe?[/QUOTE] Niezmielonych pewnie nie da rady.
-
[quote name='Szura']Jest to charakterystyczne zachowanie terrierów, ale nie tylko, wiele psów tak robi, włącznie z moim kundelkiem pudlowatym podczas polowania na zabawki. ;) [/QUOTE] Kropka w kropkę robi mój owczarkowaty kundel :evil_lol: czym zbija z tropu mojego ttb w czasie zabawy w przeciąganie, bo on by się ładnie i grzecznie posiłował, a ta zaczyna szarpać jak dzika na boki :lol: Ja w ogóle zauważyłam, że po prostu ogromna większość psów jako drapieżników w czasie ataku tak właśnie szarpie ofiarą, tylko terriery mają wyczulony instynkt myśliwski w stosunku do małych zwierząt. A co do postu HelloKally, gówniarstwo w wieku gimnazjalnym bywa niestety paskudne; takich wyprowadzaczy miała dalmatka, która wiecznie rzucała się na moją sukę - nie raz mijała nas gromada 10-15 takich gówniarzy i gówniar, z wielkim fochem łapiąc swojego agresywnego dalmata za obrożę i komentując, że przez mojego kundla ich suka nie może pobiegać i tego mojego trzeba kiedyś zlikwidować :roll: A ja sama na kilkanaście dziewczyn i chłopaków zwyczajnie bałam się nawet skomentować ich werbalne popisy - oczywiście pojedynczo już tacy odważni nie byli i psa łapali migusiem uciekając czym prędzej z mojego zasięgu, żebym czegoś miłego im nie powiedziała...