Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='dorotak'] Ja też jak idę i ktoś jedzie - na rowerze, motorze, konno - to schodzę kawałek i sadzam psa. Nieważne, że on nie pogoni - bo to JA o tym wiem, inni już nie. Chodzi o to, żeby przekonać przejeżdżającego, że pies faktycznie jest pod kontrolą i może śmiało jechać. Do tego mam gwarancję, że pies nie wpadnie przypadkowo pod koła/kopyta, co dla obu stron może się skończyć fatalnie... Ludzie NIE ZNAJĄ naszych psów. Nie wiedzą, czy akurat koło tego mogą przejść/przebiec/przejechać spokojnie. Często boją się reakcji psa. Naszym zadaniem jest przekonanie ich, że nie mają się czego obawiać. (...) Trochę uprzejmości, uśmiech - od razu świat staje się milszy. Wierz mi, jak schodzę z psem i czekamy aż ktoś przejedzie, to często słyszę... "dziękuję" ;) (...)[/QUOTE] Podpisuję się wszystkimi kończynami :)
  2. Po dyskusji, która się rozpętała, chciałabym umieścić sprostowanie: [U]nie lubię[/U] kopać psów :) Mam psa 8 lat i przez te 8 lat przynajmniej kilka razy w tygodniu muszę opędzać się od małych i dużych agresorów - krzykami, tupaniem, udawaniem, że schylam się po kamień... Więc te 3 kopniaki na 8 lat to chyba nie jest dużo. Owszem 'podhalana' kopałam jak worek kartofli, ale co byście zrobili, gdyby pies ważący na oko więcej niż Wy, a ze 3 razy większy od Waszego psa, trzymał go i szarpał jak szmatę, a Wasz piszczał wniebogłosy? Gdybym czekała, aż właściciel wybiegnie go odciągnąć, pewnie już bym nie miała Baryłki... Miałam stać i prosić psisko, żeby ją puściło? Gdybym miała wybierać między życiem jej a tamtego psa, nie wahałabym się ani przez chwilę. Rozumiem, że tamten pies nie jest winien temu, że właściciel go nie wychował/nie dopilnował/rozszczuwał i nie mam pretensji osobiście do psa - ale do diabła tym bardziej nie jest temu winna moja suka, która w żaden sposób go nie sprowokowała, nawet nie spojrzała, szła przy nodze na smyczy...? W zeszłym tygodniu byłam w bardzo podobnej sytuacji, bo ze składu złomu wyskoczył na nas olbrzymi mix kaukaza - szedł wtedy z nami bezdomny kundelek i to na niego rzucił sie najpierw tamten pies. Kundelek był szybszy i umknął daleko pod horyzont, a ja z Baryłką zdążyłam tymczasem się ulotnić. Tym razem nie miałabym tyle szczęścia - podhalana (z trudem) odciągnął właściciel (nawet nie przeprosił!), a tutaj nie było żywej duszy, nawet jakiegoś ciecia, a wokół łąki i jakieś chatki w oddali. 2 razy byłam pogryziona przez malutkie pieski, i to do krwi. I wtedy jakoś żadnego nie kopnęłam. Litości, to że pinczerek użarł mnie w kostkę, bo śmiałam przejść pod "jego" klatką, nie jest powodem żeby złamać mu kręgosłup. Podobnie szczekanie jakiegokolwiek psa nie jest dla mnie powodem do zrobienia mu jakiejkolwiek krzywdy. W sytuacji z babcią nie miałam innego wyjścia - próbowałam odpędzić psa humanitarnie, ale za każdym razem kiedy się odwróciłam, pies podbiegał i próbował łapać nas zębami za nogi. Babcia była bliska płaczu, a właściciela ani widu, ani słychu. Odnalazł się dopiero, gdy psa kopnęłam, i wbiegł na swoje podwórko kilka domów dalej. I naprawdę nie kopnęłam go tak mocno, żeby zrobić mu poważniejszą krzywdę. Mimo wszystko uważam, że kopanie nie jest rozwiązaniem ani humanitarnym, ani bezpiecznym, dlatego właśnie zamówiłam gaz. Amen :) P.S. [B]Moderna[/B] napisała, że w Polsce obawia się tylko bezpańskich psów - ja dokładnie odwrotnie. Na ogół są spokojne nieagresywne, mają dobrze rozwinięte wszystkie "pokojowe" zachowania społeczne i moja suka bardzo chętnie się z nimi bawi. Ja zresztą też.
  3. Szczerze mówiąc pojęcia nie mam, ale z tego co czytałam, ziemniaki można podawać psom - z tym że muszą być dobrze ugotowane i rozdrobnione, bo inaczej pies nie jest w stanie wykorzystać zawartych w nich składników.
  4. Ja karmiłam swoją suczkę 3 razy dziennie do 6 miesiąca - myślę, że jeśli ona sama ustala sobie w ten sposób posiłki, to nie zaszkodzi, jesli już teraz zaczniesz karmić ją 2 razy dziennie.
  5. Psiak na pewno będzie duży, ale nie gigantyczny ;) Co do tatusia, to trudno powiedzieć. Sądząc po umaszczeniu mógł mieć coś z wyżła, ale niekoniecznie, mógł być równie dobrze najzwyklejszym kundlem. Niepokoi mnie co z ząbkami suczki - możesz zamieścić zdjęcie? No i w ogóle witamy na Dogo ;) P.S. Zmniejsz fotkę, albo wstaw miniaturkę czy link - Modzi będą się czepiać ;)
  6. [quote name='Vectra'] szczerze to nie , u mnie idiota tylko puścił by psa od strony chodnika gdyż przed domami jest ulica , tak po której nie jeżdżą tylko nisko latają :roll:[/QUOTE] No to u mnie idiotów nie brakuje, a samochody też nisko latają :evil_lol: Takie psy najczęściej leżą gdzieś w obejściu, dopóki na chodniku nie zjawi się nieszczęśnik z psem na smyczy, na przykład ja. Bo jeśli czyjś pies nie rzuca się na ludzi, to już nie starcza właścicielom wyobraźni, że niekoniecznie dotyczy to innych psów. Więc oczekuję na przybycie mojego gazu pieprzowego... [quote name='Vectra'] Ja w poprzednim domu w którym mieszkałam , miałam dość niebezpieczną sytuacje , niebezpieczną nie dla moich psów tylko dla kretynów którzy łopatą drażnili moje psy , pitbullke i dobermana ... moje psy wpadły w szał , mowy nie było by wyszły bo ogrodzenie było wysokie i solidne .... kilku panów , robotników waliło trzonkiem od łopaty w brame i chcieli tym trzonkiem dziugać psy - to musiało trwać chwilę , bo jak usłyszałam hałas , psy wpadły w szał , wyskoczyłam w momencie jak jeden idiota kijem walnął moją suke -- ona nie odskoczyła tylko wyrwała mu ten trzonek i zrobiła z niego drzazgi.No moje nerwy puściły bo gdyby wsadził rękę to by ją stracił. Zapowiedziałam że jak jeszcze raz zobacze ich przed domem to wezwe policje.[/QUOTE] Mi chyba puściłyby nerwy i krzyknęłabym, że już lecę otworzyć bramę, żeby mogli się jeszcze fajniej pobawić. Ciekawe, czy panowie pobiliby rekord na 100 metrów :diabloti:
  7. [quote name='DuDziaczek'] Ale jezdzac na wiec narazam sie nie tylko na to ze idac spotykam psy ale tez te nurki wlaza na MOJE podworko :-o [/QUOTE] Mam to samo na działce. Płot sąsiada jest za niski i jego psy non stop przełaziły na naszą posesję. I to jakie psy... On ma w kojcu przewidzianym na max 2 psy chyba z 7 ONkopodobnych, półdzikich psów, które na noc wypuszcza na podwórko. Kiedyś były 2, no ale 'przypadkiem' się rozmnożyły. Wcześniej była z nimi zamknięta jeszcze maleńka gładkowłosa suczka wielkości pinczerka - kupiona jako zabawka dla dzieci. Potem wylądowała w kojcu z tą zgrają... Na szczęscie udało się ją odebrać i znaleźć dom. Facet karmi psy wrzucając górą do kojca jakieś surowe ochłapy z ubojni prosto z wora, a te psy walczą o nie jak w dzikiej głuszy... Wyglądają jak jakieś zdziczałe nieszczęścia. Była wzywana policja, ale nic nie zrobili - psy są karmione, wypuszczane na podwórko, więc znęcanie nie zachodzi :roll: Po wizycie panów w mundurach sąsiad nadsztukował siatki na płocie przylegającym do kojca - teraz jest lepiej, bo psiska ładują się do nas tylko w nocy, kiedy są wypuszczane na posesję. Ale wyobraźcie sobie, jak musi wkurzać, kiedy przechodzisz na nie ta stronę swojego podwórka co trzeba i takie stadko zaczyna ujadać i wyć na cały głos ze swojego kojca. Dzięki Bogu, że tam nie śpię, bo chyba bym oszalała, gdyby tej siódemce zachciało się wyć do księżyca.
  8. [quote name='Vectra'] no to bym musiała mieć strasznie duży ten obiad :evilbat:[/QUOTE] Widać po podpisie :cool3: A spotkaliście się z przekonaniem właścicieli domków jednorodzinnych, że chodnik przed posesją też do nich należy, i w związku z tym pies może po nim biegać bez kontroli i robić, co chce? Mam działkę na obrzeżach miasta, prowadzi do niej droga prosta jak strzelił, a wzdłuż domki z ogródkami. To byłby taki miły spacer... Już pominę ujadanie zza każdego płota (moja suka na szczęście nie reaguje) i namolne acz przyjazne psy wyłażące z otwartych bram i wlokące się za nami przez pół kilometra. Zanim dojdę do działki kilkakrotnie muszę zmieniać stronę ulicy w obawie o swojego psa. Tylko dwa przykłady: Niczym nie przymocowana do podmurówki siatka, spod której wysadza głowę na pół metra pies, kiedyś bokser, teraz jakaś ASTopodobna suka. Oczywiście nie w przyjaznych zamiarach. Plus wiecznie niedomykana przez dzieciaki furtka. Kiedyś bokserka [*] chciała się do nas przeprawić przez ulicę, ale powstrzymały ją pędzące auta i wrzask właścicieli, którzy psem się zainteresowali dopiero gdy jemu coś groziło. Los mojego w razie starcia niewiele ich obchodził. Pies w typie beaucerona/dobermana, właściciele mają pół domku - druga połowa jest niezamieszkana. Właściciele przywiązują dużą wagę do owego podziału, ponieważ ich połowa płotu to ogrodzenie z prawdziwego zdarzenia, a druga połowa? Przewalająca się, dziurawa siatka. Szkoda tylko, że nie wytłumaczyli psu, że wolno mu biegać tylko po połowie ogródka. Zresztą ostatnio zostawili otwartą bramę, a pan swoich włości leżał przednią połową ciała na chodniku, ewidentnie uznając go za swoje terytorium. Oczywiście poszłam drugą stroną ulicy, ale ów kamikadze i tak postanowił się do nas przeprawić - na szczęście był duży ruch i zrezygnował. Dodam, że właściciel psa to w ogólnym przeświadczeniu bardzo kulturalny członek Rady Miasta :evil_lol:
  9. [quote name='Eve-linka']Ani kasza, ani makaron, ani ryż. Pies jest zwierzęciem mięsozernym i nie będę go napychac zbozami niczym kurę czy konia. [/QUOTE] Owszem, ale też pies psu nierówny. Mięsem z warzywami (w zasadzie ich niewielkim dodatkiem) jak najbardziej można karmić np. psy północy, charty. Ale z kolei co z owczarkami, od wieków przyzwyczajonymi do resztek z pańskiego stołu, które na nadmiar białka w pożywieniu reagują problemami skórnymi?
  10. Osobiście nie polecam. Co prawda jest to karma z Puriny, ale Purina produkuje kilka segmentów karm, które bardzo różnią się jakością. Bardzo dobra i dość droga jest Purina Pro Plan, sporo tańsza i o wiele gorsza - Purina Dog Chow (ostatecznie ujdzie, ale na pewno nie jako jedyne pożywienie psa), no i dostępna w supermarketach Purina Friskies, która jakościowo niczym się nie różni od tego co stoi obok niej - Pedigree, Chappi, etc. Szkoda pieniędzy i zdrowia psa.
  11. Dziękujemy :loveu: Właściwie to Perełka, a ksywkę Baryłka dostała, jak jej się trochę przytyło :oops: jak widać na fotce. Teraz już trochę szczuplejsza jest :) Już ma 8 latek, ale dobrze się trzyma :)
  12. Widzisz, Ty przynajmniej biegniesz po psa, a nie udajesz, że to nie twój ;) Ja mam sukę, która potrafi zaatakować psa, który jej się nie podoba, a namolnie próbuje się przywitać. Jest na smyczy i zawsze jest to tylko pozorowany atak, tzn "ryk" i czasem kłapnięcie zębami w powietrzu. I tu zaczyna się problem, bo wtedy właściciele nieodwoływalnego pieseczka najczęściej naskakują na mnie z buzią :angryy: A tak w ogóle bardzo rzadko mam okazję poprosić kogoś o zabranie psa, jako że napotkani przeze mnie ludzie dzielą się na dwie grupy - jedni zabierają psa sami z siebie, bez proszenia, zaś drudzy patrzą w inną stronę i swoim zachowaniem dają do zrozumienia, że to przecież wcale nie ich pies. Prośby oczywiście ignorują :)
  13. To i moja Baryłka się przypomina ;) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/16/9d4802f0e25e8462.jpg[/IMG][/URL]
  14. Też dołączam do wątku, po przeczytaniu całości, co zajęło mi trochę czasu ;) Mieszkam w małym mieście i nie przeżywam jakichś strasznych sytuacji na każdym spacerze. Na ogół ludzie spotkani w parku czy na łące umieją psa przy sobie utrzymać, choćby słownie, albo biorą zwierzaka na smycz i mozna się pokojowo wyminąć. Na osiedlu gorzej, bo jest trochę małych szczekaczy i mnóstwo psów, które chcą podejść i się przywitać (ale tym się nie przejmuję, bo już bym wszystkie nerwy straciła). Obcego psa zdarzyło mi się kopnąć dokładnie 3 razy. Za pierwszym razem był to na oko 70kilowy podhalan, który wypadł z otwartej bramy i postanowił rozszarpać moją sukę. Nie ukrywam, że kopałam psa glanami, dosłownie jak worek kartofli, ale w moim odczuciu było zagrożone życie mojej suki (która BTW ma niedoczynność tarczycy jak Sabra Beaty i też jej się rany paskudzą). Kocham mojego psa, on mnie, ma do mnie zaufanie i czuję się w obowiązku zapewnić mu bezpieczeństwo. Jego dobro stoi dla mnie wyżej w hierarchii niż dobro obcego agresora. W drugiej sytuacji była to dalmatynka z bloku, wypuszczana na spacery z gromadką dzieci, które kompletnie się nią nie interesowały. Upodobała sobie ona moją sukę, a dokładniej polowania na nią (moja oczywiście przy bloku jest zawsze na smyczy lub w kagańcu, i jestem wtedy w stanie ją odwołać). Agresja tamtej suki nie spotkała się z reakcją jej właścicieli. Kiedy pewnego dnia suki zaczęły walczyć nie na żarty dosłownie pod moimi nogami, dalmatynka dostała buta w żebra i odpuściła. I teraz jakoś właściciele nie mają już problemu z utrzymaniem suki z dala od mojej. Z ostatniej sytuacji nie jestem specjalnie dumna, ale cóż, poniosły mnie nerwy. Odprowadzałam chorą na serce babcię do lekarza, kiedy kundelek wielkości sheltie zaczął na nas ujadać i dobiegać nam do nóg. Babcia bardzo boi się psów, była 2 razy mocno pogryziona i z daleka widać było, że czuje się niepewnie, nawet jeśli pies jest nieduży. Próby odegnania psa niewiele dały, więc zawróciłam ze 2 kroki i potraktowałam go glanem. Pies z piskiem zrejterował za bramę (nagle okazało się, że jest pański :roll: ). Cała rodzina stała na trawniku i nie zwracała najmniejszej uwagi na poczynania psa, za to na moje juz jak najbardziej. Wszyscy ze szczękami na ziemi, pan domu do mnie z bezbrzeżnym oburzeniem "Jak tak można?". Spytałam jak można pozwalać, żeby pies rzucał się na staruszkę... Facet odpysknął, że mamy tędy nie chodzić, jak nam nie odpowiada. Usłyszał, że będę chodzić nawet 10 razy dziennie i skopię psa za każdym razem gdy się na mnie rzuci. A pan może sobie wzywać policję i zobaczymy, co mu powiedzą. Naprawdę, nerwy czasem ponoszą. Ale nie popieram z miejsca wrogiego traktowania wszystkich właścicieli psów, które przypadkowo wymknęły się spod kontroli. Inna sprawa, że jak już większość osób zauważyła, kulturalne prośby niewiele najczęściej dają :shake:
  15. [B]kodi28[/B] bardzo współczuję :-( [*] dla suni Z tą chorobą różnie bywa, u Was pierwsze objawy to były wymioty, u mojej suki z kolei kompletny brak apetytu, gorączka i dyszenie. Dianka mogła mieć juz wcześniej osłabione nerki albo choroba długo rozwijała się bezobjawowo. Ile miała lat? Z tego co piszesz weterynarze zrobili wszystko co się dało.
  16. Jeśli to alergia pokarmowa, to może warto spróbować karmy typu salmon & potato? Pomaga niektórym alergikom, które drapią się też na karmach typu lamb & rice. Taką karmę ma Nutra Gold, i chyba również Acana.
  17. W dziale wychowanie jest dział o psich przedszkolach. Możesz poczytać, założyć wątek. Skąd w ogóle jesteś? A co do suni bez rodowodu... Prawdopodobnie kupiłaś takiego psa z niewiedzy... Jej matka mogła nie zostać suką hodowlaną ze względu na wadliwy charakter (który szczeniak może odziedziczyć) albo ze względu na stwierdzenie chorób dziedzicznych. Jest jeszcze wiele innych argumentów. Poczytaj sobie: [url]http://www.rasowy-rodowodowy.info/[/url]
  18. Nie wiem, co ma do rzeczy obecność w zoologiku gryzoni, ptaków, etc. jeśli pies nie reaguje na nie i jest pod kontrolą właściciela. Co do innych miejsc, w moim mieście raz w życiu spotkałam na poczcie jamniczka, ale sama nigdy nie testowałam takich lokali, bo psa z zasady nie zabieram na "załatwianie spraw na mieście".
  19. W takim razie zyczę powodzenia. Daj znać, co powiedział specjalista ;)
  20. A czym psiaka karmicie?
  21. Sama miałam zawsze jednego zwerzaka, albo psa i sukę, ale znam wiele przykładów domów, gdzie w domu były dwa pokojowo współegzystujące samce. U moich sąsiadów jest ok. 9-letni mix jamnika z foksterierem i 3-letni pies w typie ASTa i... żyją w przykładnej zgodzie. Młodszy został przyniesiony do domu jako szczenię i starszy psiak do dziś jest górą ;) U kumpeli był bardzo stary ok. 12-letni duży mieszaniec - kupili szczeniaka ONka (bardzo dominującego) i o dziwo starszy pies do końca swoich dni miał u młodego posłuch. Nigdy nawet się nie pogryzły, choć młodszy był agresywny wobec innych psów. Myślę że trzymanie 2 samców jest jak najbardziej możliwe. Z moich obserwacji wynika, że im większa różnica wieku, tym lepiej. Dla pewności wybierz z miotu spokojnego, uległego szczeniaka. Co dogów tybetańskich konkretnie, możesz jeszcze skonsultować się z hodowcami rasy, jak oni radzą sobie z trzymaniem dwóch samców.
  22. Jeśli sunia pozostawiona na chwilę sama szczeka i piszczy, nie powinnas na to reagować i wracać do niej. W ten sposób wychowasz sobie małą terrorystkę ;) Poczytaj dział Wychowanie, znajdziesz tu informacje jak powoli przyzwyczić szczeniaka do zostawania samemu. Co do bardzo agresywnej reakcji przy przewracaniu na plecy nie byłabym aż tak spokojna. Być może szczeniaki w miocie miały właśnie taką ulubioną zabawę - przewracanie się na plecy i zaciekłe bronienie przed tym, i teraz suczka przenosi to zachowanie na Ciebie. Czy suczka była najsilniejszym szczeniakiem w miocie, rozstawiała po kątach rodzeństwo? Czy jest z zarejestrowanej hodowli? (ma rodowód?) Na razie jeszcze masz czas na opanowanie tego zachowania, dużo pracuj ze szczeniakiem, ucz go nowych rzeczy, pomyśl o psim przedszkolu. Jeśli mimo nauki, pracy nad psiakiem takie zachowanie będzie się nasilać, skontaktuj się ze specjalistą. I tak jak mówi [B]Ca Eivissenc[/B] nie próbuj tego przełamać na siłę, nie zmuszaj jej do takich pieszczot - znajdź inną formę zabawy.
  23. [quote name='Eve-linka']Dr Michał Jank z Zakładu Dietetyki Katedry Nauk Fizjologicznych SGGW w Warszawie. "(...) Ostatnio pojawił sie tręd do zwiększania jej zawartości w karmach dla psów starszych, poniewa wzmaga to pragnienie im tym samym ilośc oddawanego moczu, przeciwdziałając tworzeniu się w nim kryształków i kamieni. Zalecane poziomy soli są w tym wypadku, aż 7-10 krotnie wyższe niż minimalne zapotrzebowanie i trudno przy obecnym poziomie wiedzy jednoznacznie odnieśc się do tych zaleceń."[/QUOTE] RC Medium Mature (vet size) jest dość słony (jak właśnie sprawdziłam). Na pewno bardziej niż Eukanuba Small&Medium Mature. Na Royalu moja suka trochę więcej pije, ale sika tyle co zwykle.
  24. Z zamkniętego w biały dzień, na dużym osiedlu domków jednorodzinnych :shake:
  25. [quote name='Kaya']Także nie ufam ludziom i nawet psa samego w ogrodzie nie zostawiam[/QUOTE] I w sumie racja. U mnie w mieście ostatnio ukradziono yorka z zamknietego podwórka... Co do toczącej się dyskusji, ja bym rozgraniczyła zostawienie psa na 30 sekund pod osiedlowym sklepem, kiedy widzi się go przez cały czas i np. kupuje tylko chleb i nie ma kolejki, od zostawienia psa na 10 minut (albo i dłużej) pod supermarketem w środku miasta. To pierwsze czasem mi się zdarza. To drugie - nigdy w życiu.
×
×
  • Create New...