Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='Gajesia'] Martens, święta prawda, tylko w mieście obowiązują wszystkich jakieś przepisy, za których łamanie można być ukaranym mandatem przez Straż Miejską. A na wsi...jak zwróciłam uwagę sąsiadowi, że jego dobermanka powinna chodzić w kagańcu albo na smyczy bo jest agresywna dla ludzi i dla psów, to mnie wyśmiał.[/QUOTE] Dlatego mimo wszystko chwilami cieszę się, że mieszkam w miescie.. :p
  2. [quote name='Abi'] Jednak nie nazwalabym hodowla sporadycznego rozmnazania dwoch domowych suczek. [/QUOTE] "Hodowla zwierząt – zgodnie z Ustawą o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich zespół zabiegów zmierzających do [B]poprawienia założeń dziedzicznych (genotypu)[/B] zwierząt gospodarskich, w zakres których wchodzi ocena wartości użytkowej i hodowlanej zwierząt gospodarskich, selekcja i dobór osobników do kojarzenia prowadzony w warunkach prawidłowego chowu." (źródło: Wikipedia) Jeżeli to sporadyczne rozmnażanie jest przemyślane i z pożytkiem dla rasy, to owszem, jest to hodowla. Dla jasności: "Chów - zapewnienie zwierzętom użytkowym i hodowlanym prawidłowych warunków bytowania i rozwoju, dzięki którym możliwy jest pełny rozwój pożądanych cech. Obejmuje czynności takie jak karmienie i pielęgnacja, związane z utrzymaniem zwierząt od czasu ich nabycia - zwykle młodych osobników - do czasu uzyskania przez nie oczekiwanych cech użytkowych. Odchowane zwierzęta mogą być użytkowane do produkcji (mleko, wełna, jaja), jako surowiec do produkcji (mięso, skóra), jako siła robocza (np. koń, muł, osioł) lub zwierzęta domowe (pies, kot)." (żródło: Wikipedia) Nie każde rozmnażanie zwierząt jest hodowlą. Jeśli odbywa się bezmyślnie, tylko na zasadzie przynależności do rasy, to jest to tylko rozmnażanie, nic więcej. Można mieć hodowlę posiadając jedną sukę, jesli wiemy co robimy i angazujemy się w poprawę rasy, a mozna mieć i regularnie krytych 50 suk, i hodowla to nie będzie, jeżeli nie ma na celu doskonalenia rasy i nie jest pod tym kątem prowadzona żadna selekcja.
  3. [quote name='Abi']Ja jednak zdania nie zmieniam, znam ludzi, ktorzy posiadaja duzo suk hodowlanych, nigdzie nie pracuja, zajmuja sie tylko i wylacznie psami i z psów sie "utrzymuja" - nie twierdze, ze zbijaja majatek, ale klamstwem jest stwierdzenie, ze na hodowli psow sie nie zarabia. [/QUOTE] W takim razie jestem bardzo ciekawa poziomu opieki nad tymi psami, i tego na ile jest to planowa hodowla, czy może raczej po prostu chów, rozmnażalnia. [quote name='Abi']skoro nikt nie chce zarabiac na szczeniakach to skad nieprzemyslane krycia i naciaganie na co pol roczne mioty??[/QUOTE] Bo mówiąc o tym, że na psach się majątku nie zbije mam na myśli [B]dobrych Hodowców[/B], a nie rozmnażaczy.
  4. Podobno głuchego psiaka można nauczyć przychodzenia w domu na tupnięcie - będzie czuł drgania w podłożu. I lepiej nie puszczać takiego psiaka luzem na niezabezpieczonym terenie - w razie nieprzewidzianej sytuacji nie usłyszy naszego wołania i może skończyć się to tragicznie :-(
  5. Dla nas nie jest miłe. Tak samo jak dla osoby z Indii może być szokujący widok udźca wołowego na ladzie chłodniczej w polskim mięsnym. Zjadanie psów mi się osobiście nie podoba, gdzie by się nie odbywało, ale sama pożeram rybki, kurczaczki, krówki i świnki, które przeciez też chcą żyć. A mój pies nie je karmy wegetariańskiej :roll:
  6. Szczerze mówiąc zamiast piątej obroży czy trzeciej miski wolałabym zainwestować w lepszą karmę czy wpłacić kaskę na potrzebujące psiaki, ale to tylko moje zdanie ;)
  7. "Mój" pierwszy pies Misiek [*], łańcuchowy staruszek, którym się wiele lat temu opiekowałam, był głuchy jak pień. Miał prawdopodobnie od bardzo dawna zapalenie uszu, nigdy nie leczone i bardzo bolesne. Stan zapalny udało mi się wyleczyć, ale niestety zrosty zostały i psiak słuchu już nie odzyskał. :-(
  8. Też mnie ciekawi, czy pies sam odgryzł sobie łapę, czy ktoś mu pomógł :angryy: No bo jeśli sam, to faktycznie wynika z tego, że był za nia przywiązany. Ehh pomysły... Polak to dopiero potrafi :shake: A co do Wietnamu. My się burzymy, ale to tylko kwestia kulturowa. U nas sie psów nie jada, tam tak. W Indiach krowy sa święte, u nas robi się z nich befsztyki :roll: Dlatego, jeśli ktos nie jest 100%-owym wegetarianinem, to tak wielkie oburzenie jest trochę nie na miejscu.. Podobnie zresztą jak co niektóre złośliwe komentarze na owej stronie, już z przeciwnego psom obozu.
  9. [B]Abi[/B], nie wiem czy sama zajmujesz się hodowlą, ale zapytaj jakiegokolwiek dobrego, uczciwego hodowcy, czy na psach zarabia jakieś znaczące sumy. Utrzymanie psów, opieka weterynaryjna, opłaty związkowe, należności za wystawy i dla właściciela reproduktora oraz usuwanie szkód powodowanych przez odchowywany miot, badania rodziców pod kątem chorób typowych dla rasy - to wszystko razem kosztuje krocie. I w przypadku przykładowo 5ciu szczeniat w miocie po 2000 złotych każdy, rzadko kiedy zyski pokrywają wszystkie koszty poniesione od samego początku, w tym równiez zakup, utrzymanie i zrobienie hodowlanki odpowiedniej do hodowli suce. Dobrze jesli hodowla się samofinansuje (koszty=zyski), ale najczęściej trzeba jeszcze dokładać. Nawet jeśli zarobimy na tym cokolwiek, to na pewno nie idzie się z hodowli utrzymać :shake:
  10. Niedawno do schroniska w Chorzowie trafił ten oto psiak w typie owczarka belgijskiego malinois: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/117/8495ed6506dac699.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images23.fotosik.pl/118/45b46fe5992403a6.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images31.fotosik.pl/68/8c2fe10d838bfaca.jpg[/IMG][/URL] Gejzer został znaleziony w Siemianowicach. Prawdopodobnie ma około 3 lat, nie ma tatuażu. Nie miał również mikrochipa, został zachipowany w schronisku. Szuka poprzedniego właściciela lub nowego opiekuna. W schronisku przebywa jeszcze na kwarantannie (kojec 124). Link do tematu w dziale belgów: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=100445[/url] Psiak jest również tutaj: [url]http://www.belgi.com.pl/viewtopic.php?t=2228[/url] i tutaj: [url]http://www.owczarek.pl/forum/forum_posts.asp?TID=12317[/url] [url]http://www.chorzow.schronisko.com/[/url] ADRES SCHRONISKA: SCHRONISKO DLA BEZDOMNYCH ZWIERZĄT W CHORZOWIE UL. OPOLSKA 36 41-500 CHORZÓW SKR.POCZT.85; TEL. /FAX: (0-32) 249 84 52
  11. Założyłam wątek na PWP. Tylko mała prośba - czy ktos mógłby zrobić dla psinki bannerek do podpisu? Ja jestem zielona w tej kwestii :p Link do wątku: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=8957993[/url]
  12. Myślę, że jeśli pies długo mieszkał z tym kotem, to nie powinno być żadnego problemu. Owszem, na początku może okazywać większe zainteresowanie, ale jeśli do tej pory kot radził sobie w takich sytuacjach, to myślę, że zwierzaki same się dogadają. Im mniej Waszej ingerencji, tym lepiej. Natomiast przy wprowadzaniu ewentualnych obcych kotów byłabym na przyszłość bardzo ostrożna. P.S. Kaganiec nie stanowi rozwiązania, bo nim też pies może zrobić kotu niezłą krzywdę..
  13. [quote name='Abi']ale z tym sie nie zgodze, uwazam, ze dobru hodowca zarabia na psach - choc nie twierdze, ze to jakies przestepstwo czy grzech:)[/QUOTE] A na jakiej podstawie tak twierdzisz? :evil_lol: Bo z tego co mi wiadomo, to właśnie [B]dobry[/B] hodowca [B]nie[/B] zarabia na psach ;)
  14. A czy ta zmiana byłaby widoczna na zdjęciach? Może spróbuj wstawić tu i na forum krakvetu. Jednak na odległość można tylko zgadywać :shake: Bez weterynarza i badań zeskrobin pewnie się nie obejdzie, jeśli wet uzna, że to zmiana chorobowa. Monti to ONka z Twojego podpisu?
  15. Jesteś pewna, że nic się nie dzieje ze skórą? Może coś się sączy i zasycha na sierści? A ta zmiana nie jest wilgotna? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co to jest. :niewiem: Obstawiałabym zarażenie jakimś pasożytem, może grzybica? Spróbuj założyć wątek na forum na [url]www.krakvet.pl[/url] - tam na pytania odpowiada lekarz weterynarii.
  16. [quote name='Karolajna']Ma takie szorstkie włosy.[/QUOTE] W tym jednym miejscu?
  17. A ma jakieś zmiany na skórze? Czeszesz ją delikatnie? Ja powiedziałabym, że coś tam ją boli, ale niekoniecznie skóra. Może ma jakieś stłuczenie, albo ropień, stan zapalny..? Najlepiej byłoby, gdyby zobaczył ją weterynarz. A reaguje jakoś niezwykle, kiedy normalnie ją tam dotykasz, lekko naciskasz, a nie czeszesz?
  18. Smutne :-( Jak to jest z boskami, czy są już na tyle popularne, że biorą się za nie pseudohodowcy? Oby nie :shake: [B]Karmi[/B] bardzo dziękuję za zdjęcia :Rose: Masz może jakieś szczeniakowe, przykładowo jak Karmenka rosła?
  19. Taki piękny psiak.. Czyżby za malinki już się brali pseudohodowcy? Wiadomo coś o jego charakterze, jak się zachowuje? Ma wątek na PWP?
  20. [quote name='psiuroszczura']Ja miała ostatnio taką sytuację, że schodziłam z psem na dwór, po schodach i przy drzwiach wyjściowych z dołu, z piwnicy wyskoczyła mi z zębami rotwailerka sąsiadów(40kg) na mojego psa (20kg Maksa). No to dostała dwa razy z kopa i już pobiegła do właściciela, który był w piwnicy! Już nie chciało mi się z nim mordy drzeć. Nastepnym razem też tak zrobię, jak nie będzie właścicilela w pobliżu i nie omieszkam zgłosić tego w administracji budynku. Nie sądzę Beatko (imienniczko ma :) ), że nas ktoś zwyzywa tu na wątku, bo inaczej nie da się czasem obronić psa...[/QUOTE] Cóż, nie wszyscy niestety to rozumieją :p Na Twoim miejscu nie czekałabym na następny raz, tylko zgłosiła gdzie trzeba. Agresywny rottek samopas na klatce schodowej to coś, czym będą musieli się zająć. A szkoda, żebyś psa kopała, i narażała zdrowie Maksa i swoje własne.
  21. Martens

    skręt kiszek

    A chodzi o skręt żołądka czy jelit?
  22. Popieram, york to nie jest absolutnie piesek do domu z małymi dziećmi. Jak już zostało powiedziane jest to psiak bardzo delikatny fizycznie i naprawdę łatwo mu zrobić krzywdę (na Dogo jest gdzieś o yorczce, która spadła z fotela i złamała łapę, do dziś, po kilku miesiącach kuleje - niech będzie to obrazem tego, jak delikatne bywają kości miniaturek), zwłaszcza że dziecko przed większym psem na ogół czuje respekt, a yorka traktuje jak pluszową zabawkę (na która w jego oczach york wygląda), z którą można zrobić wszystko (oczywiście gdy mama/tata nie widzi). A że york jest terrierem, to piszczał w kącie zwykle nie będzie, tylko męczony potraktuje dziecko ostrymi ząbkami. Dalej historia łatwa do przewidzenia. "Mamo, ja nic nie zrobiłem, a on mnie ugryzł! :placz:" - tu dziecko pokazuje kilkumilimetrową rankę (do krwi!!), lecz na skutek szoku pourazowego :roll: zapomina wspomnieć, że sekundę przed pogryzieniem sprawdzało, czy da się Reksiowi zawiązać łapy na supeł. I już wiadomo skąd się biorą legendy o złośliwych yorkach :evil_lol: Przy dzieciach naprawdę o niebo lepiej sprawdzają się psy bardzo duże niż bardzo małe. Owszem, nie każdego stać na utrzymanie olbrzyma, ale już lepszy piesek mały, np. 10-kilogramowy, niż delikatna miniaturka z charakterkiem.
  23. Mogłoby to pewnie pomóc, aczkolwiek myślę, że lepiej by przy pierwszym spotkaniu pies był pod kontrolą, np. na smyczy, by móc bezpiecznie sprawdzić jak zareaguje. Z tym że nie może to być dla psa w żaden sposób nieprzyjemne, aby nie nabrał złych skojarzeń z powrotem kota. Najlepiej spokojnie odwracać w tym czasie jego uwagę smakołykami, zabawą..
  24. Najprościej udać się do sklepu zoologicznego i zaopatrzyć się w środek odstraszający od gryzienia o nieprzyjemny smaku, i spryskać lub nasmarować nim smycz. Jednak wydaje mi się, że to nie tu tkwi główny problem. Czy pies wykazuje agresję też w innych sytuacjach? Czy mąż stosuje jakiekolwiek kary cielesne, np. łapie psa za skórę na karku? Jeżeli tak, to zdecydowanie odradzam. Szacunek i autorytet u psa uzyskujemy poprzez nasze codzienne konsekwentne zachowanie, naukę komend, przestrzeganie i niezmienianie raz ustalonych reguł, np. jeśli psu nie wolno żebrać przy stole, nie wolno nigdy i za każdym razem odsyłamy go na miejsce, a nie jednego dnia się gniewamy, a innego podkarmiamy. Kary cielesne mogą rozbudzić u psa agresję, często wynikającą z lęku, niszczą zaufanie psa do nas. Poza tym tak małemu psu jak lhasa apso naprawdę łatwo zrobić krzywdę; w przypadku większych psów któregoś dnia to on może w obronie własnej zrobić krzywdę nam.
  25. Niestety, na wsi agresywny pies jest problemem tego kto zostanie zaatakowany, a nie jego właściciela. Nie mówiąc o atakach na inne psy - tym to już w ogóle nikt się nie przejmuje, w praktyce jest to kompletnie bezkarne a właściciele mają ubaw, że ich Burek kundla pogonił. Takie oto światłe podejście reprezentuje tam większość ludzi (prawdę mówiąc w mieście też takich nie brakuje). A Niki-Lidce współczuję docinków. Niby wiadomo, że nie ma co się kretynami przejmować, ale to jednak boli i nieraz człowieka szlag trafia..
×
×
  • Create New...