-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='WŁADCZYNI'] Jeszcze fajniejszy typ właściciela - bawie się z suką frisbee jakiś pies mi się wcina, własciciel przychodzi po psa zabiera go, minutę później pies znowu się wcina, właściciel przychodzi zabiera, za piątym razem wyskakuje z pretensjami do mnie że on nie może na ławce siedzieć bo jego pies odbiega. [/QUOTE] Takich cudów to jeszcze nie słyszałam :lol::lol::lol: Ale że mam skądś iść z tym swoim psem, bo tamten się denerwuje to i owszem :p
-
Co jest złego w psach nierodowodych?
Martens replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
W pewnym sensie tak :evil_lol: Mimo wszystko ja jakoś wolałabym psa z papierami ze starannie wybranej hodowli. Albo psią biedę. (Jak na razie miałam same biedy, ale myślę że choć jednego rasowca w życiu kupię.) -
[quote name='lorraine'] I sie okazalo ze suka wcale nie jest grozna, bo ona nawet nie wie co ma zrobic z kotem ktory nie ucieka :roll: [/QUOTE] Moja jakoś też :lol:
-
Co jest złego w psach nierodowodych?
Martens replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
Ba, bo nie dość, że rasowy, to jeszcze nie przepłacili. To dopiero szpan! :evil_lol: [SIZE="1"]pozwoliłam sobie zacytować z innego wątku [B]asher[/B] bo tekst jest tak trafny, że nie mogłam się powstrzymać :oops:[/SIZE] -
Jestem w stanie panować nad swoim psem na tyle, że puszczony luzem bez problemu wraca na zawołanie mimo obecności innego psa. Kiedy jest na smyczy, tez nad nim panuję i nie ciąga mnie gdzie chce. Ale nie mam pojęcia jak mam zabronić mu odwracania głowy i warczenia, kiedy inny pies wtyka mu pysk pod ogon. [B]Marta i Wika[/B] co do warowania, kiedy podchodzi inny pies, też to testowałam - do czasu aż pewien psiak postanowił wtedy moją sucz ujeździć :roll: Tego już było za wiele - zerwała się, ryknęła i kłapnęła zębami. Pańcia z oddali krzyczała też już przez Was słyszany tekst - "Dobrze, niech go pogryzie, to nie będzie latał!" :wallbash: Ja naprawdę mam dosyć odkręcania urazów mojej suki, które powstaja przez głupotę właścicieli innych psów. Do dziś nie zwalczyłam w 100% urazu do bokserów i psów w kagańcach, który powstał po bardzo przykrym incydencie z takim właśnie psem. Owszem, mój pies nie ma silnej psychiki, potrafi się przestraszyć, odpowiedzieć agresją ze strachu (aczkolwiek dzięki pracy jest to może 20 % tego co kiedyś), ale mimo to mam prawo do spokojnego spaceru i mam prawo nie życzyć sobie kontaktu z obcym psem.
-
[quote name='proszowska79']To, że ma lęk separacyjny, to nie ulega wątpliwości, ja jednak potrzebuję pomocy co mam z tym faktem teraz zrobić. Jak mam z nią postępować. Lęk separacyjny pojawił się dopiero teraz, wcześniej nie było problemu, by zostawała sama w domu. Macie jakieś pomysły?[/QUOTE] Na pewno jej nie karcić. Na Waszym miejscu kupiłabym klatkę transportową (nie za dużą, taką żeby mogła w niej stanąć i się obrócić, i w zasadzie tyle) i zaczęła psa do niej przyzwyczajać. To znaczy: * zrobić w klatce psie posłanie * zawsze karmić suczkę wstawiając miskę do klatki * nigdy jej tam nie karcić, to ma być jej azyl * klatka powinna być cały czas otwarta i dostępna dla psa Ten etap trwa zwykle jakieś 2 tygodnie. W tym czasie powinniście odwiedzić weta, żeby wykluczyć problemy zdrowotne. Następnie można klatkę zamknąć gdy będziecie w domu a suczka będzie spała, i wypuścić ją, gdy tylko się obudzi. Na początku zamykać tylko na chwilę, i od razu wypuszczać, najlepiej od razu chwaląc. Potem na kilka, następnie kilkanaście minut itp. Najlepiej robić to, gdy suczka jest senna, zmęczona np. po spacerze. Jeśli wszystko będzie ok, po jakimś czasie można zacząć klatkę zamykać na czas Waszej nieobecności. Klatka działa na zasadzie, że pies nie zanieczyszcza instynktownie swojego legowiska. Oczywiście przed wyjściem trzeba psa wyprowadzić, a najlepiej wybiegać. Można zostawić zabawki, coś do gryzienia... Bardzo wazne jest badanie moczu przed etapem zamykania w klatce - jeśli suczka nie trzyma do końca moczu i cos jest nie tak, to zmoczenie swojego posłania byłoby dla niej bardzo dużym niepotrzebnym stresem. Klatka dodatkowo zmniejsza lęk separacyjny u psa. Pies czuje się w niej bezpieczny jak w swojej norze, legowisku. Podobnie jak dziecko, które boi się zostawać, lepiej czuje się w malutkim przytulnym pokoiku niż włócząc się godzinami po wielkim pustym domu. A na tę chwilę..? Karcenie odpada. Pozostaje sprzątać. Można wydzielić psu jakieś pomieszczenie, zwinąć dywany, zabezpieczyć jakoś podłogę... Może pielucha..? Aczkolwiek nie wiem, czy pies po Waszym wyjściu sobie jej nie zdejmie. Na krakvecie można kupić kojące feromony dla psów, takie wkładane do gniazdka, jak Brise albo środek na komary. Suczka znajomej wygryzała sobie nerwowo sierść na łapach - i trochę pomogło. Są dość drogie, ale może warto spróbować? Oczywiście oprócz klatki, bo ona wydaje mi się podstawowym środkiem, którym można tu coś zdziałać.
-
[quote name='Berek']A ja uważam że jest też... drugi koniec... problemu - czyli nasze psy, ktore "potrafią reagować agresywnie" itd. Boję się że część z nas zapomina, ze samo trzymanie psa na smyczy może nie być wystarczające i... niespecjalnie próbuje trochę podszlifowac, ze tak powiem, własnego pieska w temacie "nie pozwalam na kretyńską agresję do psów, mowię ci że masz się uspokoić i tak ma być". Owszem, zdaję sobie sprawę że ludzie po prostu nie umieją przewalczyć tego problemu, ale nudzi mnie i męczy że się często do tego dorabia alibi - a to że pies ma tak ze strachu więc interweniowac nie można bno się biedacto jeszcze bardziej zestresuje (to nie znaczy ża ma nie dowiedzieć się, że to konkretne zachowanie nam się bardzo nie podoba - a wsparcie od nas też jak najbardziej wskazane, ale nie polega ono na pozwalaniu na ryki, strzelanie zębami itd). A to że pies nie lubi rudych psów, cyklistów, masonów, ratlerkow i istot z kosmosu - tak ma i już. Bo naprawdę nie musi tak mieć. ;)[/QUOTE] Zgadzam sie z Tobą. Z moją suką było sporo problemów, zwłaszcza z agresją lękową, i wielu zachowań udało mi się ją oduczyć, zapanować nad jej reakcjami, itp. Staram się nikomu z nią nie zawadzać. Ale naprawdę nie wiem jak poradzić sobie z tym, że kiedy jest na smyczy, potrafi warknąć na obcego psa, który jej się nie spodobał (najczęściej, gdy pies jest niepewny siebie). Dodam, że dzieje się to tylko w momencie bezpośredniego kontaktu wymuszonego przez tamtego psa, nie ma sytuacji, że ona staje dęba i ryczy z daleka na jakiegoś. I nie wiem co mam zrobić, kiedy próbuję iść z nią dalej, a jakiś mały psiak uparcie z nami idzie i dosłownie wtyka jej nos pod ogon. Ja sama bym się zdenerwowała na jej miejscu. Więc może ktoś poradzi mi cos konkretnego?
-
Jeśli tak to w porządku :) Przez cały czas pisząc tutaj nie twierdziłam, że tak było, i w zasadzie wydaje mi się to mało prawdopodobne.
-
Można by spróbować przyzwyczaić sunię do klatki. Jeśli to lęk separacyjny, to mogłaby bardzo pomóc.
-
Z tego, co piszesz, myślę, że wszystko będzie dobrze. Życzę powodzenia - głaski dla obu suń :)
-
No właśnie! iwona&CAR nie byłam w gronie osób, które facetowi życzyły, żeby zdechł/został uwiązany bez jedzenia/powieszono go, tudziez same deklarowały się, że w tym pomogą, ale nie zgodzę się, że on nie zrobił nic złego! A gdzie Twoje petycje na temat głodnych dzieci w Afryce i umierających w samotności staruszków na śmiesznie niskich emeryturach? A co z bezdomnymi na dworcach i chorymi, których nie stać na leczenie? [SIZE="1"]wybacz, ale nie mogłam się powstrzymać Nie cierpię, kiedy ktoś zasłania istotny problem innym, rzekomo ważniejszym!! To jest wątek o umierającym, cierpiącym psie wystawionym na pokaz pod pozorem dzieła sztuki; psie na którego patrzyło tak wiele osób i nikt nie zareagował! Są wątki o innej psiej krzywdzie, tam można pisać, montować petycje, przeznaczać pieniądze na pomoc. I większość osób, które się tu wypowiedziały, zrobiła dla psów tyle dobrego, że naprawdę nie zasługują na takie słowa, jak te które zacytowałam z Twojej wypowiedzi. I żeby nie było - rozumiem, co artysta chciał przekazać i przesłanie nie jest głupie, ale forma tego "dzieła" jest dla mnie czymś nie do przyjęcia.
-
Co jest złego w psach nierodowodych?
Martens replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
[quote name='Abi']"Mysl globalnie dzialaj lokalnie" - tego nalezy sie trzymac!!! Nie kupujmy psow u zlych hodowcow - niech temu sluzy dogomania, to wystarczy:)[/QUOTE] Owszem. Tylko ja nie potrafię zrozumieć, dlaczego osoby kupujące psa bez papierów, rzekomo do kochania, bo szpan im niepotrzebny, tak się obrażają, gdy ktoś powie że zwierzak nie jest rasowy. Wściekają się i twierdzą, że ich pies został obrażony, gdy nazwano go kundelkiem. A uparcie twierdzą, że kundelki nie są gorsze, tylko cudowne i kochane. I co to, jak nie snobizm i hipokryzja...? Nie twierdzę broń Boże, że Ty tak masz ;) Tylko na tym wątku wcześniej przewijały się takie wypowiedzi, że oczom nie wierzyłam i dotej pory mnie to dręczy :lol: -
Mojej psicy niestety by nie musiała prosić :eviltong: Kiedy widzi kota, na smyczy jest grzeczna i nie ciągnie, wystarczy "nie wolno", ale kiedy jest luzem, a kot zacznie uciekać... :roll: Nie mam szans jej odwołać - pogoni kotka do siatki/drzewka i szczęśliwa wraca. Na szczęścei nigdy nie zrobiła żadnemu krzywdy - kiedyś pogoniła młodego kotka, którego mogła bez problemu złapać, a mimo to widziałam, że specjalnie zwolniła. Jej chodzi chyba po prostu o sam fakt gonienia. P.S. Ciekawe, co Pani by zrobiła, gdybyś się zgodziła, a kotek został pożarty... Może zadzwoniła by po SM...? :roll:
-
[quote name='frruzia'] jak zachowujecie się w takich momentach gdy nie zawsze jasne są intencje psa reagujecie jakoś czy czekacie jak sytuacja się rozwinie?[/QUOTE] Jeśli nie znam psa i mam obawy co do jego zamiarów, przeważnie stawiam albo sadzam psa za sobą i wyraźnie staję między swoim a nadbiegającym psem. Jeszcze na dokładke biorę się pod boki i patrzę prosto na psa. 90% psów zwalnia i koniec końców rezygnuje. Wiem, że trochę ryzykuję, bo mogę sprowokować psa do ataku, ale takie rozwiązanie odpowiada mi bardziej niż wrzaski, tupanie, itp. bo nie nakręca mojej suki do ataku. Natomiast jeśli pies atakuje na poważnie i mam obawy, że mojemu może stać się krzywda - używam butów :cool1: Postępowania z właścicielami w takich sytuacjach nie mam określonego, bo na ogół ich zwyczajnie nie ma w pobliżu albo są poza zasięgiem głosu. Zresztą po co mam strzępić sobie język, skoro Ci, którzy są w stanie odwołać psa to nieliczny ułamek, a jeśli ktoś psa wyszkolił, to i nie trzeba mu na ogół przypominać o odwołaniu. Przynajmniej u mnie w mieście. [quote name='frruzia']mój pies np. kiedy jest na smyczy i wita się z innym psem na smyczy to wygląda jak by się chciała grzecznie przywitać i czasem grzecznie się wita, a czasem niby jest grzeczna, a nagle skacze z zębami, może nie tyle żeby zaatakować, ale żeby postraszyć,[/QUOTE] Mam ten sam problem. Luzowanie smyczy, mówienie miłym głosem nie pomaga, a jak mam u licha oduczyć ją tego zachowania, to nie mam pojęcia, skoro zewsząd złazi się pełno pseudo-bezpańskich psów, które chcą się z nią wąchać, a ona niekoniecznie. Kiedy próbuję odpędzić psa, jest jeszcze bardziej agresywna. Bez smyczy nie ma tego problemu, więc kiedy jesteśmy w bezpiecznym miejscu a podchodzący pies jest przyjazny, po prostu na chwilę puszczam moją sukę.
-
Co jest złego w psach nierodowodych?
Martens replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
Wychodzi na to, że oprócz walki z rozmnażaniem bez rodowodu, należałoby zacząć wiercić dziurę w brzuchu panom w ZK tam na górze... :roll: Ktoś w końcu powinien na poważnie zająć się warunkami panującymi w hodowlach. Ale żeby do tego doszło, ludzie muszą zgłaszać takie hodowle, pisać skargi, petycje... Bo jak na razie to wszyscy narzekają na nieuczciwych hodowców, ale tylko nieliczny ułamek procenta tych niezadowolonych zrobił cokolwiek, żeby to zmienić. -
Co jest złego w psach nierodowodych?
Martens replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
To, czy rozmnażanie jest hodowlą w pełnym znaczeniu tego słowa, nie zalezy od warunków, jakie tam panują. Skoro Ci ludzie tak koniecznie chcieli miec szczeniaczki, to czemu nie zatroszczyli się o rodowód?? To nie jest wielka filozofia - 3 wystawy, na których ocenę hodowlaną dostaje praktycznie każdy niespecjalnie brzydki pies i kilka formalności w ZK. I to już by była hodowla. Troche dobrej woli, zainteresowanie się wzrocem, tym czy warto suczkę rozmnażać, dobranie odpowiedniego psa... - i w porządku! Skoro wystarczyło czasu i pieniędzy na tak dobra opiekę jak piszesz to chyba nie powinien to być problem. Na razie pozostaję przy zdaniu, że to było rozmnożenie psa dla kaprysu. -
Co jest złego w psach nierodowodych?
Martens replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
[quote name='Rafal84']a ja mam jamnika z pseudohodowli ,jedyne co niby klasyfikuje ta osobe do pseudohodowlii jest to,ze psy nie dostaja rodowodow :P a zeby bylo smieszniej to dzis dnia mam z ta osoba kontakt ,wiec co to jest pseudohodowla czy nie jest? aha suka do dzis dnia nie miala wiecej miotow i co wy na to ? ze skoro mam psa bez rodowodu to od razu z pseudohodowli ?[/QUOTE] To jest pseudohodowla, bo jak juz wiele razy w tym wątku pisano, [B]hodowla[/B] jest to przemyślane działanie człowieka w celu poprawy rasy, uzyskania lepszych pod względem eksterieru i charakteru zwierząt, i podstawą tego jest prowadzenie odpowiedniej dokumentacji - czyli w przypadku psów - ksiąg rodowodowych. To o czym piszesz, to zwykłe rozmnażanie, a nie hodowla. I nie powinno mieć miejsca, ponieważ jest wystarczająco dużo i psów rasowych (z rodowodem), i kundelków w schroniskach, za które płacić nie trzeba po 200-700 zł jak w przypadku tych 'rasowych bez rodowodu'. Proponuję zapoznać się z całym tematem (wiem, że długi, ale naprawdę ciekawy ;) ) - tam już wszystko chyba zostało powiedziane. A z ciekawości - czemu psiak nie ma rodowodu? -
Co jest złego w psach nierodowodych?
Martens replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
[quote name='JamniczaRodzina.']Do niektórych nie da się trafić :( Ja staram się dotrzeć do "koleżanki" która studiuje weterynarię a rozmnaża pseudo: ratlerki, bernardyny i labradory. Ona nie widzi w tym nic złego. Suki po jednej ciąży są już w kolejnej.[/QUOTE] I potem się dziwić jacy sie trafiaja weterynarze... :roll: Liczy sie kasa, kasa i jeszcze raz kasa... -
Powinnaś pozwolic sukom sie dogadać. Żaden dorosły pies z normalną psychiką nie zrobi szczeniakowi krzywdy! To normalne, że starsza, zasiedziała suczka ustawia szczeniaka-przybysza. Być może należałoby poświęcić jej nieco więcej czasu i uwagi - może czuć się zagrożona przybyciem nowego członka stada. Rozdzielanie ich przy każdym spięciu powoduje, że ich napięcie i agresja narasta i przy każdym kolejnym spotkaniu sytuacja się pogarsza. One muszą same się ze sobą dogadać! I nie możesz traktować ich na równi - to starszy, zasiedziały pies powinien mieć większe przywileje - jako pierwszy dostawać jeść, być głaskany, itp. Wyróżnianie i rozpieszczanie nowo przybyłego psa nasila agresję starszego. Pierwsze poważne problemy mogą wystąpić, gdy Birka będzie osiągała dojrzałość płciową. Ale do tego pozostało jeszcze dużo czasu. Jeśli Lilly nie ma skłonności do agresji ani nie zauważyłaś u niej jakichś nienormalnych zachowań na tym tle w przeszłości, to naprawdę nie ma powodu do obaw. Nie ingeruj w ich wzajemne stosunki. Unikaj po prostu konfliktowych sytuacji. Tzn. nie karm ich zbyt blisko siebie, nie stwarzaj okazji do walk o zdobycz (np. nigdy nie rzucaj obu suczkom tylko jednej zabawki).
-
Bardzo dziękujemy :multi:
-
U nas jest rzeka i zalew, ale ten ostatni do niczego się nie nadaje - po kąpieli suka dostała mi krost na brzuchu i teraz nie pozwalam jej nawet biegać w pobliżu bez smyczy, żeby jej nie kusiło :) Za to rzeczka jest świetna - całkiem czysta, słaby prąd, dużo fajnych miejsc z wygodnym zejściem.. Moja wariatka uwielbia wodę do tego stopnia, że zimą boję się przejść z nią puszczoną koło rzeki - a muszę uważać, bo stawy już czasem ją pobolewają przy dużych mrozach. I uwielbia być wrzucana do wody ze skoczni :-o A jak to jest z żywieniem bosego? Czym karmicie, jakie są mniej więcej koszty? Co sądzicie o BARFie dla tej rasy? Moja psica jest na suchych karmach z górnej półki - dla następnego psa myślę o barfowaniu, na swojej nie chcę już eksperymentować, ma swoje lata i źle toleruje kości.
-
Co jest złego w psach nierodowodych?
Martens replied to Rumcajsowa's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
Są całe czarne owczarki niemieckie. Co do tej drugiej aukcji, to nie wiem, mogę się mylić, nie jestem znawcą rasy - ale czy te szczeniaki nie są o wiele za jasne na małe ONki? Moja suka z avatarku miała jako szczeniak identyczne umaszczenie jak psiak na trzeciej fotce, i wyrosła na jasnokremowego psa z czarna maską. Na moje oko po prostu jakiś przypadkowy pies pokrył tę sukę :p A skoro już jesteśmy w temacie - dziś widziałam na allegro "LABLADORKI pod choinke" - oczywiście bez papierów, i "Maltańczyki - Z chihuahua, super miniaturki, waga w wieku dorosłym - 1,5 - 2 kg. Śliczne i zadbane pieski, doskonałe jako prezent mikołajkowy, zabawne, radosne i sympatyczne. Posiadają książeczki zdrowia, aktualne szczepienia i odrobaczenie. Cena - 500 zł". 500 złotych za kundelka... :wallbash: -
Yeti, prawie akita - tyle czasu jak więzień...(W-wa) MA DOMEK!
Martens replied to Elurin's topic in Już w nowym domu
Podnosimy psiaka - co to za życie, cały czas w klatce? Co z tego, że teraz jest większa? Yeti potrzebuje swojego człowieka! -
[quote name='superpies']W tym roku znów byłam na klubowej francuskiej i oglądałam Puchar Francji BdB w Ringu i ze smutkiem patrzyłam na psa, który prawie czołgał się przy nodze, gdy przewodnik kichnął-pies zrobił klasyczne padnij![/QUOTE] Skoro tak to pies chyba musiał być bity... :shake: [quote name='superpies']Jeśli chcesz mieć spokojnego, grzecznego psa- polecam beaucerona. Jeśli chcesz mieć pracocholika, który nawet gdy leży podryguje-belg jest stworzony dla ciebie. [/QUOTE] To w takim razie dobrze, że skłaniam się ku bosemu ;) Bo chodzi mi o to, żeby pies szalał na spacerach, był pełen energii, chętny do zabawy, dalekich wędrówek, no i do współpracy przy szkoleniu (posłuszeństwo i sztuczki we własnym zakresie, może trochę klikera) - ale żeby po porządnym spacerze (minimum 1-2 h) już mi chociaż do następnego dnia non stop w domu nie podrygiwał :evil_lol: A jak to jest u bosych z pływaniem? Mamy do tego dobre warunki i moja obecna sunia szaleje na punkcie pływania i aportowania z wody. Miło by było, gdyby i bosek to polubił ;)