-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='Agnieszka K.']O tym było juz pisane minimium kilkanaście razy ............................ :-) :-) Co do maili i ich treści również :-) :-)[/QUOTE] Wiem, bo już dawno czytałam cały wątek, aczkolwiek do niektórych chyba i tak nie dotarło ;)
-
Jeśli chodzi o sprawę Pinczerki i Szarik - szkoda że nie wezwałyście SM czy policji od razu. Niestety ludziom brakuje wyobraźni - co z tego że bokser niby najwyżej "zaliże kogoś na śmierć". Czy tak trudno pomyśleć, że dla obcego samca może już nie być tak łagodny?! Czy właściciele innych psów mają uciekać z nimi na drzewa? Ja podobne myślenie obserwuję przykładowo, kiedy ludzie wyjeżdżają samochodem z podwórka, a pies biega luzem. Co z tego, że pies nie reaguje na przechodniów, skoro na widok obcego psa na ulicy, startuje z rykiem i zębami? Już nieraz w takiej sytuacji bałam się przejść z moją suką.
-
Ja się tylko zastanawiam, w jaki sposób osoba, która przykładowo zaczyna dopiero odkładać na psa pieniądze, ma się zorientować jako tako w cenach. Ma dzwonić przykładowo do 10 hodowców, z każdym rozmawiać po 10 minut, i dopiero na końcu nieśmiało pytać o widełki cenowe, po czym połowa hodowców ze złością rzuci słuchawkę, albo powie jakiś złośliwy żart? Wydaje mi się że w takiej sytuacji niezbyt długi, ale uprzejmy mail, z przedstawieniem się i wyjaśnieniem sprawy, powinien wystarczyć. I nie przemawia do mnie argument, że pies może ciężko zachorować, więc osoba, które od ręki nie wyłoży na psa 1200 zł, nie powinna w ogóle go mieć. Ja taką kwotę na zakup psa musiałabym odkładać przez kilka miesięcy. Natomiast gdyby moja suczka mieszaniec, BTW za którą nie zapłaciłam ani złotówki, ciężko zachorowała, sprzedałabym pół domu, łącznie z kompem na którym piszę tego posta, żeby zapewnić jej odpowiednie leczenie.
-
W sumie mojej zdarza się to do dziś, ale bardzo rzadko i przy wyjątkowych okazjach. Np miała tak zawsze, kiedy ojciec [*] wracał po kilku dniach z pracy. Raz dostała głupawki u babci i galopując pościągała wszystki chodniki w harmonijkę. A waży prawie 25 kg, więc głupawka w jej wykonaniu to nie byle co :) Zdarza się czasem, że szczeniak przy takiej głupawce popuści pare kropel moczu. Zwłaszcza gdy dostaje głupaki na powitanie kogoś.
-
[quote name='zaba14'] Ja nie popieram przywiazywania psa pod duzymi sklepami, bo to mija sie z celem, trzymac psa 30 minut z dala od nas... ale jesli wskakuje na 2 minuty do osiedlowego sklepiku to chyba bylabym chora jakbym miala wracac z psem z pola, zaniesc go na 4 pietro i schodzic zeby isc do sklepu :roll::roll:[/QUOTE] Ale ja do tego nie zgłaszam zastrzeżeń :)
-
Nikt nie powinien poświęcać psu wagi, dawać czegokolwiek, głaskać, kiedy skacze. Naucz psa komendy "siad" i wydawaj ją w sytuacji gdy spodziewasz się, że może zacząć skakać. Wykonanie komendy chwal i nagradzaj. Jeśli na Ciebie znowu skoczy, natychmiast przerwij zabawę, odwróć się plecami do psa, nie poświęcaj mu w żaden sposób uwagi. Jeśli nawyk już się zakorzenił, może to potrwać. Ważne też, żeby wszyscy domownicy byli pod tym względem konsekwentni. NIGDY nie głaszcz, nie dawaj zabawki ani smakołyku, nie mów do niego, nie poświęcaj uwagi, nie patrz na psa, kiedy skacze, stoi na tylnych łapach. Pies musi zrozumieć, że takie zachowanie się nie opłaca, nic nim nie zyskuje. Szarpanie się w takim momencie z psem, spychanie go, strofowanie, to też poświęcanie uwagi, które pies często traktuje jako zabawę w przepychanki.
-
[quote name='darunia-puma'] tak jak było u nas złapali psa i oblali go klejem[/QUOTE] Na stacji auto-gaz mojego wujka kiedyś mieszkał psiak przybłęda Bury - ktoś oblał go żrącym płynem do mycia WC... Kilka dni nie mozna było go złapać i zmyć tego płynu, tak bardzo zaczął bać się ludzi. Pies był zadbany, kręcił się tylko na stacji, gdzie zawsze ktoś był. I czy to samo nie może spotkać psa uwiązanego pod sklepem? Debili nie brakuje. [quote name='darunia-puma']martens ludzie nie martwia sie o swoje psy to co ich obchodza inne ....cala prawda o polskiej rzeczywistosci[/QUOTE] W zasadzie to nawet o innych ludzi się nie martwią. Kiedy człowiek leży na ulicy, omija się go szerokim łukiem bo pewnie pijany... To co mówić o psie pod sklepem.
-
Moim zdaniem to taka typowa szczenięca głupawka :) Wyrośnie z tego. Moja sunia miała tak samo.
-
To chyba muszę się jeszcze dokształcić :oops:
-
Może ten link conieco rozjaśni? [url]http://www.malamuty.om.pl/html/-_malamut_vs_husky.html[/url] Mi osobiście wydaje się, że fotka przedstawia malamuta.
-
Dyskusja chyba zaszła trochę za daleko. Myślałam, że toczy się na temat karcenia, karania, bicia psa, a nie oceniania czyjegoś zachowania jako matki. Ja powtórzę tylko, że psa nie należało bić, bo problemu to nie rozwiąże, a może przysporzyć innych, dodatkowych. Zgadzam się z Władczynią, że po to człowiek jest człowiekiem, żeby nad swoimi instynktami w pewnych sytuacjach panował. Bo co innego kiedy nasz własny domowy, niespecjalnie duży pies łapie zębami dziecko, a co innego kiedy na to samo dziecko rzuca się z zamiarem zagryzienia wielkie obce bydlę. Wtedy wszelka przemoc jest jak najbardziej usprawiedliwiona. I fajnie by było, gdyby rozmowa wróciła do pierwotnego tematu. P.S. Byłam w sytuacji, kiedy pies gryzie na moich oczach kogoś z domowników, niestety. I psa nigdy "odruchowo" nie uderzyłam, tylko zabierałam, podnosiłam, zamykałam w odosobnieniu.
-
Ranking: Najpopularniejsza rasa na Dogo...
Martens replied to michal95pl's topic in Wszystko o psach
1 kundelek -
Już nie raz było na forum pisane, że psy często przyzwyczajają sie do ostrych smaków i nawet je lubią. Dlatego niektórych psów w ogóle coś takiego nie odstrasza, a niestety może spowodować sensacje żołądkowe. Najlepsze są smaki gorzkie, i takie mają specjalne nietoksyczne preparaty odstraszające od gryzienia. Są w sprayu albo w postaci pasty, którą można smarować meble. Warto się zaopatrzyć.
-
Jednak byłaś obok i mogłaś zareagować. Ja od biedy rozumiem wskakiwanie do osiedlowego sklepiku bez kolejki po jedną rzecz, zwłaszcza gdy psa widać przez szybę czy otwarte drzwi. Jednak kiedy pies pół godziny wyje pod Biedronką i nikt nie reaguje, ani przechodnie, ani ochrona, to coś jest nie tak. Ludzie powinni mieć świadomość, że tak nie powinno być i należy zareagować.
-
[quote name='zaba14']to właściciel psa powiesil, a nie sam pies siebie... :roll: nie rozumie jak w ogole mozna w złych warunkach przywiazac psa do łańcucha :roll:[/QUOTE] Pies nie był uwiązany w tym kojcu, tylko po prostu miał na sobie kolczatkę. Pewnie z lenistwa właścicieli albo żeby groźniej wyglądał. Chciał wyjść z kojca i obroża zahaczyła o pręty na górnej krawędzi ogrodzenia. Właścicielka psa znalazła rano, już martwego. A w tylu książkach o psach można przeczytać banalne rady na temat bezpieczeństwa. "Nie zostawiaj psa samego z dziećmi, nie zostawiaj psa przed sklepem, nie trzymaj w zasięgu psa chemikaliów, nie zostawiaj psa bez opieki w koczatce.." Trąbi się o tym bez końca, tylko wielu właścicieli uważa, że takie rady są przesadzone. Bo co zrobi sobie pies sam na ogrodzonym terenie, czy jaki to musiałby być pech, żeby zaczepił o coś obrożą. Ciekawe czy pani tamtego ONka uważa że to wypadek, a nie jej brak wyobraźni..
-
[quote name='Kasja&Bayer :*']Mój peis też zbiera wszystko co popadnie ale nie je tego tylko wącha i przenosi robiąc mi na złośc :evil:[/QUOTE] Jak to "na złość"? Jest psem i zachowuje się jak pies, jeśli nikt go nie nauczył innego zachowania. A żeby nie offtopować - oduczanie zjadania pokarmu z ziemi to walka z bardzo silnym instynktem psa, od którego teoretycznie zależne jest przeżycie zwierzęcia. Dlatego to taka ciężka sprawa. Karcenie które pies skojarzy z właścicielem może sprawić, że pies będzie uciekał ze znaleziskami poza nasz zasięg albo szukał ich po kryjomu. Pech dla [B]Saxany[/B], że spaniel to w dodatku dość łakoma rasa. Chyba na te warunki najlepszym wyjściem jest po prostu pilnowanie psa i ogrodu.
-
[quote name='Klaudia :-)']to jest rano w weekendy,miałam okazje obejrzeć oduczanie sznaucerka niszczenia w domu jak jest sam poprzez dominacje,nie ważne,że pies miał tylko spacery na smyczy wokół bloku,zero szkolenia i zero zabaw,ale przecież jak dwa razy sięgo przewróci do góry brzuchem to od razu się "naprawi"[/QUOTE] W sumie było tam wspomniane, że pies potrzebuje ruchu i niszczy w domu m. in. dlatego, że się nudzi i jest niewybiegany. Jednak to za mało, bo większości ludzi utkwiło na pewno w pamięci tylko to nieszczęsne przewracanie na grzbiet. Wielu niedowartościowanym właścicielom pewnie nawet się spodobało, bo przecież to fajnie w końcu pokazać psu kto tu rządzi. A potem witamy na pogotowiu z twarzą do szycia :lol: W ogóle największy problem chyba w tym, że ten program jest o wiele za krótki. Nie wyobrażam sobie, jak można w ciągu kilku minut wytłumaczyć kompletnie zielonej osobie, jak rozwiązać wszystkie problemy z psem. Ludzie, którzy nie znają się na psach, zapamiętują tylko najciekawsze urywki, które potem bez wyobraźni testują na swoim zwierzaku. Osoby, które biorą udział w programie, na pewno otrzymują od pani behawiorystki dłuższe i dokładniejsze wyjaśnienia. I może dlatego w ogóle są efekty. Ten program powinien mieć wyświetlany na dole napis: "Nie róbcie tego w domu", jak na programach o sportach ekstremalnych :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
U nas jakiś czas temu, ONek powiesił się, kiedy próbował wyjść z kojca. Właścicielka zostawiła go tam w kolczatce :roll:
-
Boże co za cyrk.. Wyobrażam to sobie. Oczywiście wszystkiemu winien pies i Ty, bo go wpuściłaś... Leniwa baba, która zostawia psa luzem pod sklepem, jest oczywiście święta i kryształowa. W Polsce po prostu mało kto uważa, że w widoku psa zostawionego pod sklepem/przedszkolem/urzędem jest coś nie tak. (O ile nie hałasuje ani nie gryzie.) To jest po prostu w oczach ludzi normalne. Mojej matce, która zobaczyła psa wpatrzonego w drzwi sklepu, w środku miasta, bez smyczy, powiedziało się coś w stylu "Jak on grzecznie czeka, jaki mądry! Ta twoja suka pewnie by tak nie poczekała." (Nie muszę dodawać, że się zagotowałam, bo fakt, nie poczekałaby, ale nawet jeśli, to nie wiem co jest godnego pochwały w nieodpowiedzialności.) Pod tym samym sklepem kilka dni później stał uwiązany na mrozie jamnik, który darł się wniebogłosy. NIKT nie zareagował. Żaden z przechodniów nawet dłużej nie zawiesił na nim wzroku, ochrona też nie zareagowała. Ciekawe czy taki sam brak reakcji spotkałby płaczące kilkuletnie dziecko stojące pod sklepem. A przestraszony, puszczony luzem pies jest równie nieporadny i narażony na niebezpieczeństwo, co takie właśnie dziecko.
-
Bo niestety psa łatwo nauczyć, żeby puszczał jedzenie na komendę albo nie jadł czegoś przy nas - gorzej kiedy pies jest sam w ogródku i coś znajdzie. Wtedy nie ma komu wydać komendy czy powstrzymać. Pies może się skusić. Co prawda psy służbowe są oduczane i tego, ale jakoś nie wyobrażam sobie, jak nauczyć tego kilkumiesięczne domowe szczenię.
-
[quote name='anika*']rozmowa jest na temat jak karzemy psy a nie agresji wobec domowników wiec wybacz ale nie zamierzam kontynułować - a tak na marginesie dlaczego od razu zakładasz że ja z tym faktem nic nie robie? gdzie napisałam, że pies nadal rzuca sie na córke? ;)[/QUOTE] A gdzie ja napisałam, że nic z tym faktem nie robisz? Końcowa refleksja dotyczyła ogółu właścicieli psów, a nie konkretnie Twojej osoby. [quote name='anika*']kieruje pytanie do władczyni i martens jeżeli widzisz że pies wgryza sie w Twoja córke co robisz? ?[/QUOTE] Natychmiast izoluję psa od dziecka. W pewnym sensie to też jest kara, ale i środek bezpieczeństwa w jednym. Potem zastanawiam się, co spowodowało taką sytuację, czy przypadkiem dziecko nie sprowokowało psa, czy ja nie popełniłam gdzieś błędu - i jeśli nie potrafiłabym sobie z tym problemem dać rady, poradziłabym się specjalisty.
-
Dla tych, którzy nie wierzą, że pozostawionemu psu coś może się stać a ludzie nie są tylko mili i kulturalni: Pod przedszkolem stał dziś uwiązany spory, ONkowaty pies. Trzy rozwydrzone bachory, na oko 7-9 lat, rzucały w niego dla zabawy śnieżkami. Pies wściekał się, nie mógł sie bronić, a szczyle drażniły go i miały radochę. Kiedy zaczęłam iść w tamtą stronę, zwiały, aż się kurzyło. Psa zostawiła pewnie jakaś troskliwa mama, która przyszła po swoje maleństwo do przedszkola. Teraz może się zdziwi, kiedy pies rzuci się na dziecko bawiące się śnieżkami. Oczywiście niedobry będzie pies. A co by się stało, gdyby pies się zerwał? Nie miał kagańca i był naprawdę zdenerwowany. I kolejny zły pies do uśpienia. Za to niefrasobliwa właścicielka, niedopilnowane, rozwydrzone dzieci i ich rodzice - wszyscy niewinni. Dodam, że to blokowe osiedle, spokojna okolica i środek dnia. Na oko wszyscy ludzie znajomi i życzliwi. Co z tego. Żeby psa skrzywdzić, wystarczy jedna osoba.
-
[quote name='anika*']sa czasem takie momenty w których trzeba zastosowac przemoc np mój pies nie lubi dzieci, czasem mu odbijało - rzucał sie na córke i gryzł, pierwszy raz gdy to sie stało odciągnełam go na bok krzyczac "fe nie wolno" i reszte znanych mi słów zakazowych niestety nie nauczylo go to niczego i za miesiąc sytuacja sie powtórzyła wtedy zwyczajnie mu wlałam, żałowałam bardzo że musiałam to zrobic ale czasem samo słowo nie pomaga (dodam że przez kolejny rok pies nie rzucał się na córkę) [/QUOTE] Jednak przed skarceniem psa należałoby znaleźć przyczynę takeigo zachowania. Psu "czasem odbijało" - jeśli faktycznie tak było, no to przykro, ale nieobliczalny agresywny pies kwalifikuje się do uśpienia. Z tym że to są [U]sporadyczne[/U] przypadki. Na ogół agresja ma bardzo konkretne przyczyny, z tym że właściciele ani nie potrafią ich dostrzec, ani im przeciwdziałać.
-
[quote name='pinczerka_i_Gizmo'](...) ale nadal wychodząc na teren, gdzie spaceruje wiele psów musisz mieć świadomość, że znajdzie się taki, który podleci do Twojego psa, nie zwracając uwagi na właściciela. [/QUOTE] Ale dla mnie tak czy siak jest to chamstwem ze strony właściciela. Zwłaszcza gdy nie podejmuje zdecydowanych kroków by psa zabrać (nie mówię tu o leniwym i bezskutecznym nawoływaniu z odległości 100 m) ani nie raczy przeprosić, gdy pies kogoś pobrudzi, obskoczy lub skotłuje się z innym psem.
-
Utyka [U]tylko[/U] na większym mrozie. Dlatego nie panikujemy, tylko zapytamy weta, kiedy nadarzy się okazja ;)