Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. U mnie też wet polecał marketowe karmy. Zgroza. No ale u mnie weci są od świń i krów głównie. Jeden nawet stwierdził, że same Pedigree to drogo, lepeij psu dać zupy, pasztetowej, itp. WET. :mdleje: Zamów na początek mały worek wybranej karmy, ok. 3 kg i sprawdź jak pies toleruje. Ew, poszukaj kogoś z Twojej okolicy tu na forum, kto mógłby Ci odsprzedać trochę dobrej karmy. Potem zamów sobie przez internet, tak chyba będzie najtaniej. Na tak małego pieska worek 15-20 kg to za dużo, karma wywietrzeje. Nie kupuj większych niż 7-8 kg.
  2. Wszyscy podopisywani i pousuwani kto chciał :) [B]baffi2[/B] wcześniej miałaś inny link, teraz jesteś wpisana 2 razy - usunąć ten stary?
  3. Są rasy skłonne do problemów z tarczycą, ale nie przypominam sobie właśnie, żeby zaliczały się do nich briardy. O sterylkę pytałam, bo kilkakrotnie zwiększa ona ryzyko niedoczynności tarczycy, czego niestety przed zabiegiem nie wiedziałam, zresztą wtedy kiedy swoją sterylizowałam, nie było chyba jeszcze żadnych badań na ten teamt, a i teraz są jedynie na zachodzie. Wszędzie pisze się, że niestety syntetyczny hormon trzeba podawać do końca życia; trzeba tylko badać krew co 1-2 lata, i dostosowywać dawkę, ale z tego co wiem, raczej się ją z czasem zwiększa niż zmniejsza. Co do szczepień - tarczyca bardzo zwiększa ryzyko powikłań poszczepiennych i po wszelkich lekach. Od kiedy dowiedziałam się o niedoczynności, suki nie szczepiłam w ogóle, odrobaczanie tylko w razie stwierdzenia pasożytów w profilaktrycznym badaniu kału. Ogólnie dobre szczepionki działają o wiele dłużej niż rok; na zachodzie psy szczepi się co 3 lata, a nie co roku tak jak w Polsce, i tak też planuję szczepić swoją sukę przy tej chorobie. W tej chwili jest nieszczepiona już 2 lata. Przez całe życie była szczepiona co roku, więc jej odpornością nie mam co się martwić. W ogóle obok sterylizacji właśnie coroczne szczepienia na masę chorób zachodnie źródła wymieniają jako główną przyczynę gwałtwonego wzrostu liczby zachorowań na tarczycę. Jeśli chodzi o szczepienia polecam ten temat: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=10728[/url] Tak od połowy jest sporo na temat częstotliwości szczepień. Jeśli masz sukę hodowlaną, to od razu uprzedzam, że problemy z tarczycą często są dziedziczne. Żeby sprawdzić, czy niedoczynność jest dziedziczna, czy idiopatyczna (o nieznanej przyczynie) trzeba zbadać krew na obecność TgAA (niestety próbkę trzeba wysyłać aż do USA). W ok. 60% przypadków wynik jest pozytywny (TgAA często pojawia się we krwi na długo zanim pojawią się zmiany w poziomie hormonów tarczycy i jakiekolwiek objawy). Jednak nawet przy wyniku negatywnym zaleca się niedopuszczanie psa do hodowli. Jeśli suka miała miot, warto skontaktować się z właścicielami i uczulić ich na możliwość wystąpienia problemów z tarczycą - to ważne, bo niedoczynność ma bardzo zróżnicowane objawy, czasem występują tylko niektóre, czasem w ogóle żadne - a nieleczona niedoczynność ma dość poważne powikłania. A wiele psów ma tę chorobę nierozpoznaną, są leczone na coś innego albo wcale...
  4. [quote name='Alex78']Dzięki za wsparcie :) Mój teść jest akurat człowiekiem "dzisiejszym", ale ta mentalność wiejska pozostaje. Jakby musiał jechać 30 km do weta, aby wykastrować psa, to wolałby go nie mieć. Ale to i tak dobry człowiek. Co do twojej opinii o niesprawiedliwości w stosunku do odpowiedzialnych właścicieli, z narzuceniem obow. sterylki psów. Pozwolę sobie na niezgodzenie się. Otóż mimo bycia odpowiedzialnym, można stać się posiadaczem gromadki szczeniąt. Przypadki chodzą po ludziach: niezauważona dziura w ogrodzeniu, skoczny kawaler itp. Pewna Pani ma beagla (sunię) i kawaler do niej po siatce się wspinał! :lol:[/QUOTE] A ja polecę Ci ten wątek, mniej więcej od tej strony: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=30261&page=14[/url] tam uzasadniam szerzej moje zdanie, bo tu raczej nie miejsce na to :) Dla mnie nie do pomyślenia jest zostawić cieczkującą sukę bez nadzoru na podwórku...
  5. A briardy mają skłonności do problemów tarczycowych?
  6. [quote name='zerduszko']To bardzo nie dobrze, bo tyle króliczków czeka na domy ;) Aż dziw, że nic Ci się nie podoba ;) Szukasz rudego lewka?? Nie kupuj z giełdy czy zoologa. To nie są miejsca dla zwierząt. Szkoda, ze w przypadku królików nie ma takiej świadomości, jak w przypadku psów. Ja osobiście b. nie polecam brania królika na ręce, żeby go pies powąchał, bo królik może się bardzo zestresować, tym, że nie ma jak uciec, poza tym nie każdy na ręce da się wziąć. Najlepiej trzymać psa, a królik luzem.[/QUOTE] Moje wymagania są tylko takie: możliwie mały (w sensie miniaturka), oswojony i łagodny, no i rudy... :) niekoniecznie taki bardzo włochaty. Wiek i płeć obojętne, no i żeby nie był to drugi koniec Polski, ew. króliczka mogę odebrać w W-wie, bo stosunkowo często tam jestem, lub tak do 100 km od Makowa Mazowieckiego (ciechanów, pułtusk, przasnysz, ostrołęka etc.). Więc jesli siedzisz w adopcjach królików i mogłabyś mi pomóc, to będę wdzięczna :) Oglądałam wczoraj stronkę z Twojego podpisu i wypatrzyłam trzy, które bardzo mi się spodobały: [url]http://www.adopcje.kroliki.net/adopcje/mamaplussynek.html[/url] Niestety tylko do adopcji we dwójkę... [url]http://www.adopcje.kroliki.net/adopcje/szybciorek-warszawa.html[/url] Ogłoszenie z marca, więc prawdopodobnie już nieaktualne... [url]http://www.adopcje.kroliki.net/adopcje/kicka_poznan.html[/url] I to niesamowite cudo, tylko daleko... Chyba że trafiłby się transport do Warszawy, to nie ma problemu. Też uważam, że zoologiki to nie miejsce na sprzedaż zwierząt żywych. Jakichkolwiek. No, od biedy rybek. I zszokowało mnie, kiedy ta kobieta powiedziała, że króliczków zazwyczaj nie przywożą bez zamówienia, tylko na święta. Już wiem gdzie potem trafiają te prezenty. W Rzeszowie w realu są teraz szczeniaki, w dziale "Prawo" jest wątek. I nawet na dogo są osoby, które uważają, że sprzedaż psów w sklepie to nic złego... :shake: Jeśli chodzi o te trzymanie królika na rękach - większość zwierząt w ten sposób oswajałam z moim psem, tzn trzymając je na kolanach, a pies sobie podchodził i oglądał. Pies jest posłuszny i jeśli królik na moich kolanach by się przetraszył, pies usłyszy komendę "do siebie" i nie będzie problemu. Wszystko zależy od tego, jak będzie bardziej odpowiadało królikowi.Tylko nie wiem, czy lepiej zacząć od razu, po 1-2 dniach, czy dać królikowi z tydzień na zadomowienie się. Mój brat cioteczny miał chomika i mówił, że takie małe zwierzątka nie brane na ręce w ciągu kilku dni już potrafią trochę zdziczeć, ale nie wiem, czy z królikami jest podobnie.
  7. Co za hodowca wydał Ci 5-tygodniowego szczeniaka?? :crazyeye: To jest absolutnie niedopuszczalne, to conajmniej o 2 tygodnie za wcześnie, a dla tak małego szczeniaka 2 tygodnie to ogromna różnica w rozwoju. Regulamin Związku Kynologicznego zabrania wydawania szczeniąt młodszych niż 7-tygodniowe! Tym bardziej wskazuje a to fakt, że pies nie jest przyzwyczajony do stałego pokarmu, je tylko mleko z dodatkami. To grozi poważnymi wadami rozwojowymi wynikającymi z braku składników pokarmowych w ważnym okresie wzrostu, jak i zaburzeniami psychiki, nadmierną agresją wobec innych psów, nieumiejętnością dogadania sie z nimi w starszym wieku. Szczeniak miał na dodatek pchły? Przywiózł je od hodowcy? :shake: Co do wchodzenia na łóżko - jeśli nie masz problemu z konsekwencją wobec psa i poza spaniem w łóżku potrafisz sobie z psem poradzić, jesteś stanowczy i konsekwentny, to nie ma problemu. O ile bierzesz pod uwagę, że psu z wiekiem nie odechce się wcale włazić do łóżka - wręcz przeciwnie, im starszy, tym trudniej będzie go tego oduczyć. Więc zastanów się, czy będzie Ci się podobało, kiedy ten sam pies, ważący już jakieś 80 kilo i wybrudzony po spacerze, będzie się na te łóżko pchał. Ogólnie zasada jest taka, że szczeniakowi nie pozwalamy na zachowania, których nie zaakceptujemy gdy dorośnie. To jest szczególnie ważne u tak dużych ras. Podobnie jest ze skakaniem przy powitaniu, itp. Dopóki pies jest mały, to całkiem zabawne, gorzej kiedy staje się już cięższy od nas, a my zakodowaliśmy mu od szczeniaka, że tak można... W upalne dni pies zazwyczaj jest mniej aktywny. Dorosły pies zazwyczaj ma rytm dobowy podobny do nas - w nocy śpi, w dzień jest bardziej aktywny. U szczeniaka wygląda to nieco inaczej. Szczeniak jest bardzo aktywny, ale przez krótszy czas, po czym bardzo zmęczony zasypia na jakiś czas i tak w kółko przez całą dobę. Szczeniak, o ile akurat nie śpi, powinien być aktywny i ciekawy świata, więc jeśli Twój cały dzień jest osowiały, nie interesuje się otoczeniem, nie roznosi Ci mieszkania :) to może być sygnał że dzieje się coś złego.
  8. Absolutnie nie karm psa karmami marketowymi. Już lepsze są resztki z obiadu... A już dawać coś takiego rosnącemu psu olbrzymiej rasy to po prostu zbrodnia. Wystarczy poczytać skład... Jeśli nie masz doświadczenia z psami, dobrego weterynarza (niewielu zna się naprawdę na odchowywaniu szczeniąt dużych ras - idealnie byłoby trafić na weta - hodowcę dużych ras), to polecałabym Ci dobrą karmę dla szczeniąt ras olbrzymich. Popytaj w dziale "Suche karmy". Ewentualnie skontaktuj się ze swoim hodowcą, który powinien pomóc w takiej sytuacji w ułożeniu odpowiedniego menu dla rosnącego psa. W ogóle dobry hodowca to kopalnia takiej wiedzy, na forum są też osoby posiadające/hodujące tą rasę, więc najlepiej skontaktuj się z nimi w dziale poświęconym tej rasie. [url]http://www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=757[/url]
  9. [quote name='Alex78'] Swoją drogą, jestem zwolenniczką obowiązkowego sterylizowania i kastrowania wszystkich psów nierasowych oraz tych "rasowców", które nie zostały zakwalifikowane do hodowli. Byłby święty spokój z podrzucaniem niechcianych szczeniat i pseudohodowlami. [/QUOTE] Tylko, że to nierealne i nie w porządku wobec odpowiedzialnych właścicieli. Ale o tym jest inny wątek. Generalnie zgadzam się z Tobą - w Polsce nie ma co robić szumu o sytuację, którą opisałaś. Nie można oczekiwać, że każdy właściciel psa będzie tu dogomaniakiem, który z psem pracuje, komponuje mu dietę, biega po fryzjerach i behawiorystach. Nie przy takiej ilości psów jaka jest na tę chwilę, i nie przy takim poziomie uświadomienia społeczeństwa. Mnóstwo ludzi przygarnia psy dając im tylko budę, jedzenie do syta, weta w razie potrzeby i w miarę swoich możliwości finansowych, i trochę miłości - i taki pies ma i tak o niebo lepiej niż w schronie! Owszem, nie idealnie, nie tak jak wyobrażają to sobie zwykle dogomaniacy, ale lepiej niż na ulicy. W Polsce nie da się od razu na siłę wprowadzić takich standardów opieki nad zwierzętami jak na zachodzie. Nie znam dokładnie sytuacji, ale napiszę już bardziej ogólnie. Osoba, która dla typowego wiejskiego chłopa, którego pies ucieka/dusi kury/jest agresywny, proponuje spotkanie z behawiorystą, chyba nigdy nie była na wsi i nie miała styczności z tym środowiskiem. Bo w Polsce rozdźwięk między miastem a wsią (mówię o wsi takiej, gdzie mieszkają głównie osoby starsze, niezbyt zamożne, nie o miastowych sprowadzających się na wieś by być bliżej natury etc. ;) ) jest ogromny. Np. Warszawie psy się chipuje, sterylizuje, na porządku dziennym są specjalistyczne badania weterynaryjne... A na wsi? Tam sukcesem jest sprawienie, że psy nie są głodne i mają dach nad głową... Nie da się przykładać tych samych wymagań i tu, i tam... Jeszcze bardziej na temat - moim zdaniem ze względu na to, że pies był bez smyczy w lesie (co już jest złamaniem przepisu) i poza zasięgiem wzroku właściciela, szanse na ukaranie sprawcy są w okolicach zera. Niestety.
  10. Wydaje mi się, że jeśli weźmiesz szczeniaka i dobyierzesz go odpowiednio pod względem charakteru (jednego ze spokojniejszych, bardziej uległych w miocie). to nie powinno być większych problemów, psy jakoś ustalą między sobą hierarchię; jeśli Twój pies ma z psychiką wszystko ok, to raczej odbędzie się ro bezkrwawo. To że dorosły pies karci w zabawie szczeniaka, jest zupełnie normalne.
  11. Bardzo współczuję :candle: Być może szczeniaczek miał jakąś wadę wrodzoną... U takiego maleństwa naprawdę niewiele można zrobić, nawet będąc wetem...
  12. A sunia po sterylce czy nie? Miała jakieś inne problemy hormonalne?
  13. 1. Mixy - 47 sztuk 2. Yorkshire terier, Jamnik - 8 sztuk 3. Golden retriever, Owczarek niemiecki - 5 sztuk 4. Sznaucer miniaturowy, Amstaff - 4 sztuki 5. Collie długowłosy, Chiński grzywacz, Bernardyn, Beagle, Rottweiler, Bokser, Cocker spaniel angielski - 3 sztuki 6. Dalmatyńczyk, Shih tzu, Owczarek szetlandzki, Border collie - 2 sztuki 7. Owczarek holenderski, Owczarek australijski, Cairn terier, Labrador, Doberman, Pudel miniatura, Wyżeł weimarski, Westie, Owczarek kaukaski, Chow chow, Basenji, Dog niemiecki, Jack Russel terrier, Akita, Welsh corgi pembroke, Szpic wilczy, Sznaucer średni, Bullmastif - 1 sztuka Do postu #98 [B]PATIszon[/B] to w końcu chodzi tu o kelpika? Bo wpisałam tak jak było podane, jako aussie, to żeby się nie poplątało :)
  14. TaK. z Tym, że sterylizacji w sensie dosłownym się w Polsce nie praktykuje, właśnie dlatego, że nie likwiduje cieczek i nie zapobiega żadnym chorobom. Niemniej jednak są partacze, którzy tylko podwiązują jajniki, zostawiają macicę, itd, itp, dlatego zawsze lepiej ustalić z lekarzem że chodzi dokładnie o usunięcie jajników i macicy.
  15. Z tego królika akurat nici, bo został adoptowany na miejscu w Łodzi - na mnie miałby czekać tydzień, bo akurat wyjeżdżałam. Ja strasznie wybrzydzam, jeśli chodzi o króliki :oops: Chyba z pół roku oglądałam uszatki do adopcji, i jedyne które wpadały mi w oko były na drugim końcu Polski... A na tą małą tarfiłam przypadkowo, zakochałam się od pierwszego spojrzenia :lol: no ale nie wyszło niestety. W zoologiku proponowano mi przywiezienie z giełdy królika (pani powiedziała, że króliczki w ciemno przywożą tylko przed świętami... :wallbash: ), dowolnej maści, ale jakoś wolę poczekać na biedaka do adopcji, nie spieszy mi się. Handlarze na mnie nie zarobią :p
  16. Jeszcze naprawdę się okaże, że jest tłum chętnych i się nie załapię :razz:
  17. Pół roku po otwarciu wątku królik nabiera realnych kształtów, więc od razu proszę o rady. [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=119586[/url]
  18. Właśnie rozmawiałam z [B]Niewiastą[/B] na gg i mogę powiedzieć, że mała na 95% ma domek stały u mnie (o ile przejdę przez przesiew chętnych do adpocji :evil_lol: ) - tylko muszę wrócić z wakacji, bo właśnie wyjeżdżam na tydzień.
  19. [quote name='Impresja']szkoda, ze sędziowie krzywo patrzą na takie zdrowo wygladające bassety.[/QUOTE] Szczerze mówiąc miałabym to w nosie nawet będąc hodowcą - byle zrobić hodowlankę i hodować psy zdrowe. Jogurt, dla mnie pies wygląda ok, zwłaszcza na swój wiek. Nie wiem, czy tyczy się to i bassetów, ale większość samców masy nabiera dopiero ok. 2-3 roku życia. U basseta podobnie jak u jamnika czy corgi lekka niedowaga jest zdrowsza niż minimalna nadwaga. Jeśli schudł Ci tak "sezonowo", to możliwe że zimą wróci do poprzedniej wagi bez żadnego wspomagania.
  20. Wklej może zdjęcie? Jeśli pies jest zdrowy nie tuczyłabym go na siłę, zwłaszcza basseta.
  21. [quote name='Chefrenek']a czy olej z awokado ( i w ogóle awokado) nie jest szkodliwy dla psów?[/QUOTE] Wszędzie, gdzie czytałam na temat barfu, pisze się że avocado nie jest odpowiednie. Nie znalazłam jednak nigdzie uzasadnienia.
  22. NATKA, ja wiem, tylko nawiązałam do sytuacji, kiedy ktoś wchodzi do sklepu, zostawia psa na pół godziny, a jak zginie, po forach aż huczy, że źli ludzie, podli złodzieje, że ten okrutny świat - wszyscy winni tylko nie ten kto zostawił... [quote name='moon_light']A ja mam taki jeden sklepik osiedlowy, w ktorym moje psy sa zawsze mile widziane. Od lat wchodziłam tam z małym ratlerkiem pod pachą, i nikt nie mial nic przeciwko. Teraz 1,5 roku mam doga niemieckiego, i kiedys zostawiłam go ze znajomym przed sklepem , to sprzedawczynie (i kierownik!), kazali wejsc do srodka. Uwielbiają go, mimo że zawsze ogluta im sklep:evil_lol:. Jak jestem bez psa, to pytają sie gdzie moj koń. Figaro też zawsze przechodząc obok sklepu musi chociaż głowe wsadzić, i się przywitać;). Czesto dostawał jakieś ciacho, i mu się utrwaliło ze zakupy są fajne:p. [/QUOTE] Fajnie :) Ale u mnie by coś takiego nie przeszło, przynajmniej w spożywczych. Ale testuję wszelkie inne miejsca, ostatnio poszłam z psem na pocztę, weszłam do środka (pies duży, na smyczy, bez kagańca) i wszystko było ok. Do komputerowego też włażę z psem i nie ma negatywnych reakcji, tylko klienci sie gapią jakbym weszła conajmniej z małpą w kapeluszu :lol:
  23. [quote name='an1a']Każdy właściciel psa powinien wiedzieć, że nawet pod sklepem osiedlowym i na przysłowiowe 5 minut zostawia psa na własną odpowiedzialność. To jest własny wybór.[/QUOTE] Dokładnie. Może i nie jest tak wielkim złem zostawienie psa na 5 min przed osiedlowym sklepem, w bezpiecznej znajomej okolicy, ale nie zmienia to faktu, że jeśli mimo wszystko coś psu się stanie, to bedzie to wina przede wszystkim właściciela. Nie złodzieja, nie kierowcy, nie właściciela innego psa - tylko właściciela który zostawił, bo to przede wszystkim do niego należy dbanie o bezpieczeństwo psa.
  24. Martens

    Warzywa, owoce...

    Spróbuj zmielić te podroby, wtedy nie będzie mogła wybrać.
  25. [quote name='bulgaribulgari']prawdopodobnie suka próbuje dominować w domu, a ponieważ uważa się za postawioną najwyżej w hierarchi, to czuje się w obowiązku bronić stado przed obcymi, trzeba ustalić jej miejsce, ułożyć, bo taka sytuacja jest również dla niej przyczyną stresu, bo bycie alfa to trudne zadanie[/QUOTE] Mam nadzieję, że nie należysz do osób, które każde zachowanie, od szczekania na gości, przez sikanie w domu po rozkopywanie ogródka tłumaczą zaburzoną hierarchią :roll: Sytuacja nie jest jasna, suczka wobec domowników zachowuje się bez zarzutu, ma za sobą ciężkie przejścia. Nie wiem, jak można wydawać tak pewną diagnozę przez internet. Moim zdaniem nie w hierarchii tkwi problem - raczej w tym, że suczka obcych ludzi i gości uważa za zagrożenie. Prawdopodobnie wcześniej się ich bała - teraz gdy ma za sobą kochających właścicieli, czuje się pewniej, wiec usiłuje zwalczać/atakować/odstraszać to co uważa za niebezpieczne. Praca z suczką powinna polegać po pierwsze na zapanowaniu nad jej zachowaniem za pomocą szkolenia, pracy, komend, odwracania uwagi, po drugie na zmianie jej stosunku do obcych osób. I powinien zająć się tym specjalista, który zobaczy psa na żywo, w akcji.
×
×
  • Create New...