-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='bonsai_88']saJo ja kiedyś słyszałam podobną historię - z miłości do słonie część stada nie została odstrzelona, mimo odgórnego nakazu... po pewnym czasie trzeba było odstrzelić słonie, ponieważ... stado było zbyt duże i te przepiękne zwierzęta zaczęły zdychać z głodu... historię słyszałam 10 lat temu, więc nie pytajcie mnie o szczegóły - pamiętam tylko sens historii i zdjęcie, na którym szedł taki wygłodniały, słaniający się wręcz na nogach dorosły słoń :roll: Cóż, niektórzy inaczej pojmują miłość do zwierząt. Grunt żeby żyły, JAK to już inna sprawa. A schroniska to przecież z gumy są, i nie mogą się opędzić od wspaniałych chętnych do adopcji. [quote name='GoPo']Czy zło może być mniejsze lub większe? Nigdy nie chciałabym być zmuszona do podejmowania takich decyzji. Czy mniejszym złem jest aborcja poczętego miotu - który ma szanse być może przeżycie w ciepłym domku reszty egzystencji kontra stary pies który i tak nie ma szans na adopcje? Tylko taki pech, że osoby pomagające stale psom, są zmuszone do podejmowania takich decyzji na okrągło... Czy Tobie decydować, że stary pies nie ma szans na adopcje? Podobno każdy ma równe prawo do życia :roll: Więc co byś zrobiła będąc zmuszona wybierac? Wszystkich nie uda się uratować ani zapewnić im godnego życia. Załóżmy że wybierzesz te nienarodzone jeszcze szczeniaki. Co zrobisz z tym starszym psem? Powiesz mu, że fajny z niego piesek, że cierpliwie czeka na pana, ale trzeba zrobić miejsce dla tych, których jeszcze nie ma naświecie, i zaprowadzisz pod igłę? To nie jest takie proste. Owszem, każdy ma prawo do życia, ba do GODNEGO życia, ale gorzej z warunkami na to godne życie.
-
A kto decyduje o życiu dziecka w łonie matki?? Bo chyba nie ono samo? A przecież też jest człowiekiem. Matka podejmując decyzję o aborcji decyduje o życiu nie swoim, a drugiego człowieka :cool1: Zakładając że płód jest pełnoprawnym człowiekiem (skoro psi ma prawo żyć, to ludzki chyba też..?), to dlaczego ktoś decyduje za tego małego człowieczka , że ma isć do kanalizacji i to jest ok? :razz: Z kolei psi płód jak najbardziej żyć ma prawo, niezależnie od tego, czy wyraził pogląd na ten temat, czy nie? Zupełnie nie rozumiem, dlaczego promujesz prawo do życia dla psich płodów, a ludzkie według Ciebie można potraktować jak rzeczy, przedmiot należący do matki, który nie ma prawa się urodzić, jeśli ktoś tak zdecyduje za niego? Wiesz, zastanawiałam się kiedyś, czemu nie stosuje się powszechnej sterylizacji kobiet, w takim kształcie jak sterylizacja suk (usunięcie jajników i macicy). I dlaczego? Bo taki zabieg skutkuje bardzo negatywnie na równowagę hormonalną i zdrowie kobiety. Zapytaj zresztą ginekologa czy endokrynologa. Gdy taki zabieg jest konieczny ze względów zdrowotnych, podaje się preparaty hormonozastępcze. Bo hormony płciowe nie są potrzebne tylko do rozmnażania, ale dla zachowania równowagi zdrowego organizmu. Nie inaczej jest u suk, co prawda u nich ze względu na nieco odmienny cykl płciowy zmiany chorobowe nie są tak częste jak u kobiet, jednak występują i nie są rzadkością. Można o tym poczytać zarówno w temacie o wadach i zaletach sterylizacji, jak i w bardziej "politycznym" wątku o pomyśle obowiązkowej sterylizacji. Stąd pomysł "profilaktycznego" sterylizowania wszystkiego co żyje i nie ma uprawnień hodowlanych jest nieco hmm.. niewłaściwy. Schroniska, suki bezdomne, niepilnowane - tak, ale nie wszystkie suki w Polsce jak leci "bo tak lepiej".
-
Ja też (mniej więcej) jestem za, ale nie wiem w takim razie czym to się różni od poglądu na sterylizację aborcyjną. Powiedziałabym raczej, że to człowiek ma świadomość, do czego prowadzi współżycie, ma możliwość uprawiania seksu przy zabezpieczeniu się środkami anty - no to chyba bardziej nie na miejscu jest w takim razie aborcja u kobiety, niż usunięcie ciąży u suki, która w ciążę zaszłą nie przez swoją, a człowieka nieodpowiedzialność, i w żaden sposób nie ponosi winy za los swój ani swych dzieci. I sterylka aborcyjna jest nie tylko na sumieniu osoby, która o niej decyduje/wykonuje ją, a także (a może przede wszystkim) tego, kto dopuścił, żeby ta suczka zaszła w ciążę i wypiął się na los jej i jej dzieci.
-
Więc - po pierwsze, gdzie podziejemy te wszystkie fasolki jak dorosną, bo nie zdajesz sobie chyba sprawy, co stanie się gdy nagle w Polsce przestanie się usypiać ślepe mioty i wykonywać sterylki aborcyjne. Schroniska już pękają w szwach, nie starcza pieniędzy, psy z przepełnienia zagryzają się nawzajem.. Dorzućmy do tego dziesiątki, jeśli nie setki szczeniąt na każde schronisko :loveu: Miejsca dla wszystkich po prostu NIE MA! Więc co proponujesz, pousypiać dorosłe psy, żeby zrobić miejsce "fasolkom"? Po drugie zaprzeczasz sama sobie, bo z jednej strony piszesz, że fasolka ma takie samo prawo do życia co dorosły pies, z drugiej, że jednak "fasolki" w czymś są lepsze (szczerze mówiąc nie do końca zrozumiałam o co Ci chodzi). Ojej, zaraz rozpęta się piekło :eviltong: No niestety, po pierwsze przepis o obowiązku powszechnej sterylizacji ma nikłe szanse na wejście, po drugie, sterylizacja niestety ma sporo możliwych skutków negatywnych dla zdrowia - nikt nie ma prawa decydować w tej sprawie za właściciela i nie będzie miał na szczęście, przynajmniej w naszym kraju. Co do obowiązkowego znakowania - jak najbardziej TAK.
-
To może ustalmy... Sterylizacja to usunięcie jajników i macicy, żeby zapobiec cieczkom=>zapłodnieniu Sterylizacja aborcyjna to to samo co wyżej tylko zabieg przeprowadzany jest w okresie ciąży, mniej lub bardziej wczesnej. Aborcja to zabieg usunięcia płodu/płodów z macicy, przy zostawieniu macicy na miejscu. Tylko że nie praktykuje się jej u psów :roll: Wątek jest nieszczęśliwie nazwany, powinien być "Sterylizacja aborcyjna za czy przeciw"
-
Czy myślisz, że nikt nic nie robi w celu zapobieżenia kolejnym narodzinom, ciążom?? Ale co zrobisz z sukami na wsiach, z bezdomnymi, z tymi których właściciele mają w nosie takie sprawy? Co zrobisz z nimi kiedy już są w ciąży? Zdajesz sobie sprawę ile ich jest?? Tu nie chodzi o nasze domowe suki, sterylizowane czy pilnowane, ale te schroniskowe, uliczne, wiejskie, których nikt nie da rady od jutra na hura wysterylizować czy zapewnić im opieki!
-
Jak już było pisane - nie ma, bo po pierwsze jest to zabieg przeprowadzany tam rutynowo w razie potrzeby, a po drugie usypianie ślepych miotów, zwierząt starszych, chorych, o małych szansach na adopcję, a nieraz po prostu określony czas przebywających w schronisku jest normą. I nikt mi nie wmówi, że uśpienie dorosłego psa tylko dlatego, że w ciągu x tygodni nie został adoptowany jest mniejszym złem niż wycięcie suce macicy z zawartością, nieraz jeszcze w postaci że tak powiem "fasolek", a nie ukształtowanych szczeniąt.
-
[quote name='puli'] Ciąza urojona nie jest zaburzeniem tylko naturalnym stanem fizjologicznym organizmu, tyle ze u czesci suk przebiega bezobjawowo. Według badań nie stwierdzono istotnych różnic pomiędzy stężeniem progesteronu w osoczu u suk z objawami ciąży urojonej i u samic nie wykazujących tych objawów Przyczyny jej wystepowania nie sa jasne, ale istnieje teoria ze jest to atawistyczny spadek po dzikich przodkach. (Rozmnaza sie tylko samica dominujaca ale kilka innych w tym czasie ma laktacje co zwieksza szanse przetrwania stada)[/QUOTE] I tu racja ;)
-
Czytając takie wypowiedzi, zawsze mam ochotę zadać pytanie... Czy osoba sprzeciwiająca się sterylizacji aborcyjnej weźmie do siebie, odchowa i znajdzie dobre domy dla choć jednego miotu suczki, która nie ma domu, trafiła w ciąży do schroniska lub jest wręcz na ulicy? Przykładowo dla 12 szczeniąt? Wtedy jest za późno na zapobieganie. Bo łatwo się sprzeciwiać i mówić "a jeśli", tylko niech inni utrzymują, pracują i martwią się o przyszłość tych zwierząt. Wiele jest psów w schroniskach, które urodziły się jako bezdomne, i.. tak umrą. Czy skazywanie ich na życie w budzie bez strzępka słomy, bez swojego człowieka, przymieranie głodem, nierzadko gnębienie przez towarzyszy niedoli i w końcu smutną śmierć w samotności, nieraz bólu, cięzkiej chorobie, naprawdę jest mniejszym złem niż bezbolesne ich uśmiercenie jako płody, nierzadko mniejsze od ziarnka fasoli? (sterylka we wczesnej ciąży) To nie tak. Ulitujmy się nad zlepkiem komórek czy nawet już wykształconym płodem - niech się urodzi, dorośnie, znajdzie dobry dom... I tak oto skazujemy na parszywe życie jedno inne psie istnienie, które w momencie naszej decyzji było już dawno na świecie i conajmniej tak samo zasługiwało na to, by mieć wspaniałego pana. Bo to nie ono pójdzie do tego domu, tylko osesek, któremu pozwoliliśmy się urodzić w myśl humanitaryzmu.
-
A nie wiecie gdzie jest teraz? Suka przenosząc małe w bezpieczniejsze miejsce zazwyczaj przebywa potem z nimi.
-
Jako smakołyki, dodatkowy pokarm? Przykładowo kurze łapki są dobre (surowe), tylko pazurki trzeba obciąć. Dobrze działają na stawy, zwłaszcza u rosnącego psa. No i generalnie większość psów jest wiecznie głodnych ;), jeśli pies zjada dzienną dawkę karmy i nadal żebrze o jedzenie, nie musisz mu ulegać. Jeśli wygląda dobrze, ma błyszczącą sierść, nie chudnie to nie potrzebuje dodatkowych przekąsek.
-
A czemu akurat chrupki kukurydziane? Można nimi co najwyżej psa utuczyć. To nie jest dobre jedzenie dla psa.
-
Myślę, że sunia przeniosła szczeniaki, bo poczuła się przez was niepokojona; inne opcje są mało prawdopodobne. Suka zazwyczaj instynktownie czuje zbliżający się poród i nawet 2-3 dni wcześniej nie chce oddalać się od domu. Chyba że u swoich właścicieli ma tak złe warunki, że zdecydowała się urodzić gdzie indziej. Ale to też mało realne. Najpewniej domu w ogóle nie ma. Trzeba jak najbardziej rozwiesić ogłoszenia, poszukać właściciela, ale jak znam życie, sunia prawdopodobnie została porzucona właśnie dlatego, że była w ciaży - więc nie liczcie za bardzo na znalezienie stęsknionej za nią rodziny... Szczeniaki powinny od małego mieć kontakt z ludźmi, jeśli już ich matka jest tak nieufna, mogą zdziczeć. Najlepiej od razu zabrać je od suki w wieku 7 tygodni (jeśli do tamtej pory nie da się jej obłaskawić), żeby nie były lękliwe i nieufne wobec człowieka.
-
Jestem zszokowana, że weterynarze mówią takie rzeczy! Nie ma [B]żadnej!![/B] gwarancji, że po ciąży przy następnej cieczce ciąża urojona nie powróci! A u suk ze skłonnością do ciąży urojonej tak zazwyczaj jest. I co wtedy, wet zaleci kryć sukę co cieczkę?? Czy rozłoży ręce??:razz: Ciążom urojonym może zapobiec tylko wysterylizowanie suki. Co powinno tym bardziej zostać wam zalecone, jako że ciąża urojona świadczy o problemach hormonalnych i znacznie zwiększa ryzyko ropomacicza i raka sutka.
-
Cebuli nie. Wątróbka może też być surowa.
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Martens replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
W sumie nie mamy pojęcia co się z nim stało wtedy. Kurde, trzeba było kamerkę internetową postawić, to by było wiadomo, jak tam wrócił ;) (A tam Zgredek z Harrego Pottera, hehe :lol: ) -
Gdyby czyjś pies gryzł mojego przez 3 miesiące codziennie załatwiłabym to z właścicielem a w ostateczności potraktowała agresora naprawdę brutalnie. Teraz ci się dziwię, że pozwalałaś na to tyle czasu, dotąd aż twoja suka zachowała się agresywnie :-o :roll: Psa "sadzamy" wcześniej niż wtedy gdy coś mu skacze do pyska. Manewrujemy tak, by być między psem naszym a agresorem zanim tamten będzie już tak blisko...
-
Pies prawdopodobnie ma problemy z pęcherzem, przejść raczej samo nie przejdzie, co najwyżej przejdzie w fazę przewlekłą oporniejszą na leczenie i lubiącą nawracać... Jeśli to zapalenie pęcherza to odpowiedni antybiotyk pomaga bardzo szybko. Jeśli da radę, przed wizyta złapałbym troche moczu do zbadania do wyparzonego pojemniczka, słoiczka..
-
Ja z jednej strony rozumiem wkurzenie, a z drugiej... Możesz sobie w ten sposób zepsuć fajnego psa... Co zrobisz jak jej się spodoba? Będziesz miała problemy z jej odwołaniem? W końcu nie zaczepiana zacznie na inne psy reagowac agresją? Odpędzenie psów to Twoje zadanie, tyle było mówione i o rzucaniu łańcuchem, świetnym na mniejsze psy, i o gazie na niebezpieczniejsze sytuacje (pozwolenia nie trzeba mieć, tylko osoba pełnoletnia musi kupić, ale ode mnie nawet dowodu nie chcieli - a jak kupuję piwko to zwykle chcą). Niby to też nie najlepiej wpływa na psa (choć i tak nie tak źle jak pozwalanie na starcia), ale jest kolejną okazją do ćwiczenia posłuszeństwa ;) Psa dajesz za siebie na "siad" i w spokoju zajmujesz się agresorem :eviltong:
-
Ponadzmysłowe postrzeganie u psów - czyli historie o duchach...
Martens replied to Behemot's topic in Wszystko o psach
[quote name='Anetka83']to się nazywa nie poltergeist tylko bałaganiarstwo :roflt::roflt::roflt: [/QUOTE] A tak w zupełności serio - moja "tarotowa" koleżanka ma ładny duży pierścionek po mamie. Zawsze leżał w jednym miejscu na pólce przed książkami, prawie nigdy go stamtąd nie ruszała. Pewnego dnia chciała go nie wiem, założyć, przymierzyć... A jego nie było na miejscu... Poprzedniego dnia jeszcze spokojnie tam leżał. A ona mieszka sama, nie ma zwierząt, rzadko ktoś bywa u niej w domu, i wtedy na pewno nikogo nie było. Obszukała cały regał, szukała właściwie wszędzie - jak kamień w wodę. I najlepsze: pierścionek po 3 dniach odnalazł się na swoim miejscu. Po prostu przechodziła obok regału, spojrzała, a on leżał tam gdzie zawsze :roll: Nie było opcji, żeby go przeoczyła, leżał jak zawsze na środku półki przed książkami, przez cały ten czas nie miała gości, wiec nie ma mowy, żeby ktoś go wziął i później odłożył. I co? Duchy? Przejścia do innego wymiaru? (czytałam kiedyś taki artykuł właśnie o ginących i znajdujących się przedmiotach) :cool3: Przyszło mi do głowy tłumaczenie, że jakieś zwierzątko, nie wiem, sroka go świsnęła, no ale jakoś mało prawdopodobne, żeby sroka wparadowała oknem do salonu, zabrała pierścionek, a po 3 dniach wróciła i oddała jak do wypożyczalni, grzecznie odkładając na miejsce. To już nawet mniej prawdopodobne niż duchy :eviltong: -
Może uczulenie na któryś ze składników pokarmu, który jej podałaś, może na któryś rodzaj mięsa? Łapki surowe, tylko pazurki obetnij. Nie no nie za mało, moja suka 25 kg na 1 posiłek dostaje 2-3 skrzydełka :razz: Ja bym chyba nie mieszała mimo wszystko suchego i barfu, nawet w różnych posiłkach, bo to może psuć przyswajanie, no ale sporo osób tak roni i nic się nie dzieje. Choć ja osobiście jestem sceptyczna.
-
Domek chyba zrezygnował ale jak to nakazuje tradycja nie raczy poinformować o tym wprost, a po prostu nie odbiera telefonów, nie dopisuje na smsy... A kolano - gdzie tam wypadek.. Wiosną spadłam z płotu na działce i miałam naderwane ścięgno, obyło się bez operacji, a teraz po prostu schodziłam z górki, krzywo postawiłam nogę no i jak chrupnęło to tylko raz... :roll:
-
Nie chcę rozczarowywać, ale zazwyczaj z tego co słyszałam działa od razu albo wcale... Ale nie poddawaj się z tego powodu, może u was będzie inaczej ;) Jeszcze coś przyszło mi na myśl - czy nie jest wykluczona sytuacja, że pod twoją nieobecność ktoś obcy czy nielubiany sąsiad np. drażni psa przez drzwi? Bo i z takimi sytuacjami się nieraz spotkałam. Warto by było to wykluczyć, np. zostawić włączony dyktafon.
-
"Ja kompletnie nie rozumiem tego psa" - problem na skalę zycia! .. mojego
Martens replied to requiem.'s topic in Wychowanie
Ja mam podobnie, też kiedyś skwasiłam przywołanie i teraz w momentach kiedy pies chce się wyłamać jest jeszcze niezawodne "leżeć" i podejście po łuku z "zostań" ;)