-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
A spróbuj takiej sztuczki: zacznij psa tam karmić, staraj się codziennie jakiś czas posiedzieć tam z psem, pobawić się. Psy zazwyczaj nie zanieczyszczają miejsca w którym jedzą/bawią się/spędzają czas. Równocześnie spryskaj to miejsce środkiem likwidującym zapach moczu - zwykłe środki czystości nie robią wielkiej różnicy dla psiego węchu.
-
[quote name='joaaa'] Ale teraz wiem, że będę kastrować jak tylko można najwcześniej. Wszystko niehodowlane bym kastrowała![/QUOTE] Nie zgodzę się z Tobą zupełnie. Ale tak to już jest - kto naciął się na choroby układu rozrodczego, zachwala kastrację; kto babrze się ze schorzeniami, które wystąpiły w jej wyniku - już niekoniecznie.
-
[quote name='puli'] I nie wiem czy nie lepsze resztki ze stolu niz karma w której zawartośc soli przekracza dziesieciokrotnie(!) psie zapotrzebowanie. .[/QUOTE] A skąd i po co w karmach jest tyle soli??
-
[quote name='Agata_B']Martens :roflt::roflt: Kto powiedział, że agility to skakanie na 1,5m? :diabloti: Mojej mamy znajomej kaukaz łapie frisbee (które jest niewysoko wyrzucane), jakies patyki i bierze udział w agility,[ niezawodowo] ! ( jak do przeskakiwania to niskie). Po za tym biega, bawi sie z 8, 9, 10, letnimi dziećmi i cała czwórka jeszcze żyje żyje.[/QUOTE] Ok, ale jednak nie jest to agility "w całości", ani do wyczynów takich jak np. border collie nikt tych psów nie zachęca :roll: Dla mnie mimo wszystko nie jest to aktywność przystosowana do budowy rasy i jeśli pies nie ma idealnie zdrowych stawów, taka zabawa po latach może się skończyć dość niesympatycznie.
-
Jest jeszcze różnica między molosami, bo inna sprawa z bokserem, który z powodzeniem może biegać nawet "zawodowo", a co innego mastif, którego za cholerę nie mogę sobie wyobrazić nawet w bieganiu rekreacyjnym ;)
-
:crazyeye: Dlatego, że to nie są zabawy dla tak ciężkich psów, za bardzo obciążają stawy... W skrajnym przypadku u ciężkiego psa "lot" za frisbee czy cięższe pokonanie przeszkody może skończyć się wręcz kalectwem.
-
Suczki w cieczce nie wypuszcza się bez nadzoru na dwór, nawet na własne podwórko. Suni można podać zastrzyk poronny, jednak hormony te nie są obojętne dla zdrowia i w przyszłości mogą zaowocować groźnym dla życia ropomaciczem lub rakiem sutka. Podobnie jest z okresowymi zastrzykami hamującymi wystąpienie cieczki. Suni w cieczce najlepiej albo dobrze pilnować, albo poddać ją sterylizacji. Zabieg można również wykonać we wczesnej ciąży, co będzie bezpieczniejsze dla zdrowia suki niż zastrzyk hormonalny.
-
[quote name='Dzida **']Jeśli masz troszkę czasu to proponuję drobić mieszankę. Mianowicie warzywa, mięsko ryż/ kasza i dodaj do tego ulubioną karmę pieska.[/QUOTE] A jeden post wyżej tyle się naprodukowałam dlaczego tak robić NIE WOLNO.... :roll: Karmy i domowego jedzenia nie powinno się mieszać, a już szczególnie w jednym posiłku. Jak już pisałam domowe jedzenie trawi się szybciej, i zostanie wydalone razem z karmą, która ledwo tym trawieniem zdąży się w tym czasie napocząć. Nie dość że pies będzie miał niedobory, to jeszcze sraczki może dostać :p Kasza absolutnie zresztą nie nadaje się dla psa z problemami jelitowymi - jeśli już z wypełniaczy to ryż/makaron, jeśli pies go toleruje. I nie wiem czemu panuje przekonanie, że psia karma to jakieś specjalne witaminy psie zawiera. Te same witaminy są w dobrze zbilansowanym domowym jedzeniu.
-
Już wgrywam zdjęcia ;) Roxi widocznie ma to po mamie, bo mama też ruchliwa i radosna z mordki, tylko do zdjęć musiałam ją brać na rece albo trzymać, bo inaczej się nie dało, no i niestety wtedu już robi się spięta i smutna, i tak wychodzi na zdjęciach jak kupka nieszczęścia. A to takie radosne żywe sreberko, zero agresji.
-
[quote name='Bogarka']ale włascicielka małego pieska czemu swojego psa prowadziła na ziemi zamiast wziac na rece?[/QUOTE] Bo nie wolno, musi się socjalizować :diabloti::diabloti::diabloti:
-
Wszystko ok... Tzn. niezupełnie. Zmarł ktoś z rodziny, w sobotę mają pogrzeb i nie są w stanie wziąć suni w tym tygodniu... Mamy umówić sie po pogrzebie. Dostałam zdjęcia szarej suni, wstawię jak tylko net przestanie wariować. Ciekawe czy pozna mamę, jak już się spotkają, bo widywać się będą na pewno.
-
[quote name='owca']regularnie umawiamy się na wspólne spacery zwykle w grupie od 2 do 6 psów (psiaki od 8 do prawie 50kg). Jakby nie patrzeć mały (już, żeby nie było obecnie: 5mies, 21kg ;)) jest ganiany, targany i kulany po ziemi, podgryzany i przyduszany, ale nie nabawił się żadnych lęków (a wręcz przeciwnie). Może bardziej chodzi o postawę właściciela - o to, że nie panikuję i nie reaguję lękiem, w związku z czym nie przenoszę go na psa? (...a początki były pełne piszczenia i chowania się za nogi. Ja tylko pilnowałam się, żeby go czasem nie "pocieszać" i nie "nagradzać" za taką postawę) Wiem, że to troszeczkę inny przypadek - wszyscy się znamy i wiemy, że psy nie zrobią sobie krzywdy. [SIZE=1][B]ALE [/B][/SIZE] Innymi słowy - może to twój lęk przed tym, że coś stanie się twojemu psu, wpływa/ wpłynął na to, że teraz reaguje agresywnie na inne zwierzęta, a nie to, że kiedyś wystraszył go inny pies... ? i może warto by było pomyśleć o ćwiczeniach z jakimś znajomym, dorosłym, pewnym siebie, ale i spokojnym ([B]nie[/B]energicznym) psem?[/QUOTE] Tylko widzisz - po pierwsze moja suka ma kilka znajomych psów z którymi bez problemu się bawi; z "kulturalnym" psem też na ogół spokojnie się wita. Jej strach, a w tej chwili konkretnie agresję lękową wywołują tylko psy ze skróconym pyskiem szczególnie w kagańcu, tak jak pies który ją wystraszył. I nie jest możliwe, że ja w niej ten lęk utwierdzam, bo zazwyczaj dopiero po jej spiętej postawie i warczeniu rozglądałam się i stwierdzałam że 30 m dalej przechodzi bokser na smyczy. Jako maleństwo na samym początku też się obcych psów obawiała, jednak miała dużo kontaktów z przyjaznymi psami i była naprawdę towarzyska. Wobec znajomych psów nadal jest. Obce traktuje z dystansem, jeśli są nachalne czy coś jej nie pasuje warczy lub je odpędza. Ale to przyszło po prostu z dorastaniem i jest to zachowanie jak najbardziej normalne. Po tamtym incydencie (i kilku innych mniej drastycznych) zaczęła bać się właściwie wszytskich dużych psów. Długo to odkręcałam, ale niechęć do "bokserowatych" została jej do dziś i nie ma szans by zareagowała normalnie gdy taki pies podbiega. Generalnie ja się nie stresuję, że jakiś pies zrobi jej krzywdę, zwłaszcza że rzadko trafia się jakiś naprawde agresywny, a ja bez gazu na spacery już się nie ruszam. Jednak dla niej prawdopodobnie już na zawsze bokser pozostanie wrogiem. [quote name='Bzikowa'] Bardzo się cieszę, że na moim zadupiu nie ma żadnych parków, chodzę z psem w odludne/odpsione miejsca kiedy tylko mogę. [/QUOTE] Co najśmieszniejsze opisana sytuacja zdarzyła się na łące, gołym w promieniu 200-300 m placu za miastem na który specjalnie udałam się w spokoju z psem poćwiczyć. Pies przybiegł z chodnika na końcu łąki, pędził na moją sukę dosłownie jakby jej tam nie było; ja zauważyłam że jest młody i prawdopodobnie ciekawski, tylko że ona skupiona na mnie zauważyła go jak już był prawie na niej - przeraziła się i zaczęła uciekać z piskiem, reakcji psa się domyśl... W ogóle dla mnie szokujące jest, że pies zupełnie zapomina o przewodniku i pędzi na oślep do psa znajdującego się tak daleko... Zastanawiam się czy ten bokser do tamtej pory ze 2 razy w życiu wąchał się z innym psem, bo tylko to tłumaczy mi takie zachowanie.
-
Lęki pojawiające się na starość - coraz gorzej :(
Martens replied to Martens's topic in Strachliwość
Ja wczoraj wyciągnęłam wiatrówkę TZta, wystawiłam za okno i ryknęłam żeby g...wniarze wyp....dalały, bo zaraz też sobie postrzelam, tylko śrutem w ich dupska :eviltong: Uciekły przerażone i strzelały 2 bloki dalej... Może za słabo sie wydarłam? :roll: -
[B]gops[/B] jeśli tak podstawowych rzeczy nie wiedziałaś, to nie wiem czy rzeczywiście czytałaś dużo :razz: Przeczytaj temat: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f104/chce-wysterylizowac-moja-sunie-przed-pierwsza-cieczka-czy-nie-za-wczesnie-101108/[/url] Ja osobiście wolałabym suki przypilnować nawet mając samca w domu, a jeśli już doszłoby do wpadki, wysterylizować sukę aborcyjnie 2-3 tygodnie po cieczce, kiedy ewentualne płody są mikroskopijnej wielkości. Tak lepiej dla zdrowia suki niż ciąć przed pierwszą cieczką.
-
Lęki pojawiające się na starość - coraz gorzej :(
Martens replied to Martens's topic in Strachliwość
U Was też już sylwestrowo na osiedlu? :cool1: -
No właśnie, jeśli chodzi o te "męczenie się" to pomijając dawkę ruchu problemem może być przede wszystkim centralne ogrzewanie.
-
[quote name='Blow']Jestem innego zdania;)Dominacja w stopniu nadmiernym u suki, tak jak u psów, jest powodowana hormonami.[/QUOTE] A ja zgodzę się z WŁADCZYNIĄ :cool3: To co piszesz jest zazwyczaj prawdą jeśli chodzi o samce, u suk bywa odwrotnie :diabloti: Usunięcie suce jajników powoduje zwiększenie pracy nadnerczy produkujących hormony zbliżone do płciowych. Organizm chce zastąpić brak jajników, stąd poziom hormonów nadnerczy we krwi rośnie powyżej normalnego poziomu, co w zasadzie wywołuje podobne objawy do opisanej przez Ciebie agresji spowodowanej nadmiarem hormonów płciowych. Zresztą żywym przykładem jest moja własna suka. Wcześniej o przeciętnym charakterze, nie wyróżniająca specjalnie swoim zachowaniem suk i samców, kilka tygodni po sterylizacji wykonanej już w zupełnie dojrzałym wieku (żeby nie było, że to kwestia dorastania) zaczęła zawzięcie znaczyć teren (nawet podnosząc nogę jak samiec) i agresywnie reagować na próbujące nawiązać z nią kontakt inne samice, zwłaszcza wcześniej jej nie znane.
-
BTW w jednej z książek na temat obserwacji zachowań wilków stwierdzono, że m. in. u wilków polarnych podstawę pożywienia stanowią właśnie myszy, uzupełniane ptakami czy sezonowo większą zwierzyną ;)
-
[quote name='owca'] [I]"gorąco Ci życzę by Twój pies kiedyś podbiegł:[/I] [I]a) do osoby która potraktuje go tak jak ja w obronie swojego zwierzaka[/I] [I]b) do osoby ze szczeniakiem yorka, który zostanie uszkodzony poprzez radosne stratowanie i zapłacisz okrągłą kwotę za leczenie[/I] [I]c) do osoby z psem, który Twojemu psu zrobi krzywdę[/I] [I]d) do osoby z psem chorym na jakąś zaraźliwą chorobę, z którą potem przyjdzie się babrać również Tobie."[/I] [B]Martens,[/B] rozumiem, że wypowiedź jest bardzo emocjonalna. Jakkolwiek jednak bolesne masz doświadczenia - proszę Cię przemyśl swoją wypowiedź... Nie uważam się za nieodpowiedzialnego właściciela. Boli mnie natomiast, że stereotyp dużego agresywnego psa dotyka również mnie - osoby, która [B]socjalizuje[/B] i [B]pracuje[/B] ze swoim szczenięciem.[/QUOTE] [quote name='owca']przeczytaj parę postów niżej to się dowiesz, jak to wszyscy mają nadzieję, że twój pies wpadnie pod samochód albo zarazi się jakąś chorobą... [B]- tak pół żartem pół serio...[/B][/QUOTE] Chyba mojego posta nie doczytałaś, bo na koniec zaznaczyłam, że nie są to życzenia na serio tylko po prostu słowa do przemyślenia. Duży szczeniak (przykładowo 7-8 miesięczny lab :diabloti:) nie musi być agresywny, że niechcący zrobić krzywdę czy mocno wystraszyć mniejszego psa. Bo pies w tym wieku to nadal szczeniak, tylko może ważyć i 35 kilo, i delikatnością zazwyczaj nie grzeszy. No niestety, czasem żeby zrozumieć drugą stronę, trzeba zdobyć jakieś przykre doświadczenie. Zbulwersowałaś się, że opierniczyła cię właścicielka yorka, kiedy na jej psiaka pędził Twój spory całkiem już szczeniak. Ta kobieta Twojego psa nie zna, jego zamiarów również, Ty nie wiesz czy jej psiak nie miał już przykrych doświadczeń z większymi psami (o co w Polsce nietrudno), czy się nie boi, czy nie jest chory - stąd chyba nie na miejscu są Twoje skargi na jej krzyki czy oburzenie, i sugerowanie, że to z jej zachowaniem było coś nie tak.
-
[quote name='owca'] [SIZE=3]jeśli jeden pies biegnie w stronę innego, wykonując przy tym podskoki na różne strony, nie warczy, nie szczeka agresywnie, nie czai się "polując" TO NIEKONIECZNIE JEST PSIM MORDERCĄ![/SIZE] :shake:[/QUOTE] I dzięki takiemu mega odpowiedzialnemu podejściu właścicieli młodego boksera (BTW też przyjaznego) moja suka przez 8 lat (!) nie pozbyła się urazu do psów z krótkim pyskiem/zakagańcowanych. Pies wspomniany, sporo większy od niej, przygalopował do niej na pełnej prędkości (zero CSów) przez całą łąkę, kiedy ćwiczyłyśmy zostawanie na komendę. Przegonił ją po całej łące, jakieś 100 m dalej mało nie wpadła pod samochód, a kiedy wielkim łukiem wróciła do mnie, cała się trzęsła, miała pianę na pysku i posikała się... ZABIŁABYM właścicieli tego psa gdyby nie byli małymi kropkami na horyzoncie, które beztrosko i bezskutecznie swojego niuniaska wołały. Niestety nie widziałam ich już ani wcześniej ani później, a wielka szkoda. Wtedy byłam zaskoczona a suka na "zostań" kilka m ode mnie - teraz już mam oczy dookoła głowy i kolejny nadbiegający w taki sposób do mojej suki czy ewentualnego innego mojego szczeniaka niuniasek zatrzyma się na moim bucie, aż zrobi ze dwa salta w powietrzu. I może zaraz zostanę oskarżona o wielką agresją w sobie, sraty taty, ale gorąco Ci życzę by Twój pies kiedyś podbiegł: a) do osoby która potraktuje go tak jak ja w obronie swojego zwierzaka b) do osoby ze szczeniakiem yorka, który zostanie uszkodzony poprzez radosne stratowanie i zapłacisz okrągłą kwotę za leczenie c) do osoby z psem, który Twojemu psu zrobi krzywdę d) do osoby z psem chorym na jakąś zaraźliwą chorobę, z którą potem przyjdzie się babrać również Tobie. Bo niestety niektórym wyobraźnia i odpowiedzialność rozwijają się tylko w bardzo bolesny sposób. BTW, gdyby to było możliwe, życzyłabym tego wszystkiego nie twojemu psu, a Tobie, bo on nie jest niczemu winien, ale mam nadzieję, że zrozumiałaś przesłanie mojej wypowiedzi nie jako najgorsze życzenia dla Twojego psa, a raczej coś do przemyślenia dla Ciebie.
-
Umawiałam się na transport, a domek od wczoraj się nie odzywa. Sprawdzałam w sobotę, warunki, wszystko ok, zgoda na umowę, sunia byłaby wysterylizowana. I co? I NIC! Mam nadzieję, że się jeszcze odezwą, bo zostawiłam wiadomość na poczcie, żeby oddzwonili, bo woleli jednak odebrać sunię w weekend, żeby mieć dla niej więcej czasu na początek. Miała cieczkę w lipcu, więc od tamtej pory jest 5 miesięcy, mam nadzieję, że raczy zaczekać z nią... :razz:
-
Szczerze mówiąc nie zdziwi mnie już agresja u ŻADNEJ rasy. Na moją sukę rzucił się kiedyś praktycznie bez powodu dorosły samiec goldena. I widziałam psa tej rasy (innego, z rodowodem) terroryzującego rodzinę warczeniem, kiedy próbowali mu czegoś zabronić. Niestety niestaranna hodowla i błędy wychowawcze robią swoje.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Autorki wątku pewnie już nie zobaczymy, wpadła, oświeciła nas jak się psy karmi i znikła :evil_lol: