Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Łączenie karmy i domowego jedzenia jest niewskazane, bo karma, żeby była wchłonięta przez przewód pokarmowy musi "leżeć" w nim o wiele dłużej niż taki pokarm. Po prostu nawet kilkakrotnie dłużej się trawi. Świeże jedzenie przechodzi przez przewód pokarmowy o wiele szybciej i wypycha karmę zanim zostaną z niej wchłonięte wszystkie składniki. Przy takim karmieniu pies, rzekomo dobrze odżywiany, może nabawić się niedoborów. Nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby pies jadł tylko gotowane w domu posiłki tzn. mięso + wypełniacz + warzywa + preparat witaminowo mineralny w ilości zaleconej przez weta + troszkę oleju z pestek winogron czy lnianego. Specjalny posiłek dla psa... Karmy istnieją może 20-30 lat, a psi gatunek kilkadziesiąt tysięcy. I jakim cudem przeżył zdrowo bez tych wszystkich witamin? Co ciekawe, kiedyś psy często dożywały zdrowo sędziwego wieku, a dziś, żywione specjalnymi karmami, zamiast żyć coraz dłużej, odchodzą coraz szybciej wskutek najróżniejszych chorób, raka. Nie przeceniałabym wartości karm. Bilans bilansem, ale nikt mi nie wmówi, że tak silnie przetworzony, napakowany syntetycznymi witaminami pokarm jest lepszy od mądrze ułożonego jadłospisu, ze świeżych produktów. Alternatywą dla karmy i gotowanego jedzenia jest właśnie barf, surowy pokarm zbliżony do pokarmu spożywanego przez dzikie psowate. Tu znajdziesz wiecej informacji: [url=http://www.dogs.gd.pl/psiejstwo/barf_wiadomosci.html]PSIEJSTWO CZARODZIEJSTWO[/url] [url=http://www.dogs.gd.pl/psiejstwo/barf_jadlospisy.html]PSIEJSTWO CZARODZIEJSTWO[/url] Ja po przygodach z najróżniejszymi karmami i gotowanym jedzeniem przeszłam na taki sposób karmienia i jestem zadowolona bardziej niż z jakiegokolwiek innego. karjo2, jakie masz podejrzenia co do tych karm? Ciekawa jestem, bo swego czasu podawałam m. in. Royala, ale zrezygnowałam z powodu zawartości BHA.
  2. Dajcie na PW nr konta, to przeleję wpływy z bazarków :)
  3. Raczej nikt nie wymyśli Ci cudownej recepty, po której pies przestanie gonić samochody i wybiegać z podwórza, jak za naciśnięciem cudownego guzika na pilocie. Oduczanie takiego zachowania polega na nauce komend, skupianiu na sobie uwagi psa gdy wyjeżdża samochód i nagradzaniu go za brak reakcji na to zabawą i smakołykami. I jest to długa, żmudna praca nad psem, poprzecinana licznymi niepowodzeniami na ogół. Ale podstawa to uniemożliwienie mu tego zachowania, kontrola nad psem... Każda kolejna gonitwa utrwala to zachowanie i cofa was 10 kroków wstecz przy jakichkolwiek próbach oduczania. Gonienie samochodów to zachowanie silnie samonagradzające się i jeśli nie ma możliwości kontrolowania zachowania psa, uniemożliwienia mu tego gdy nie ma czasu akurat z nim pracować, to całą naukę można sobie o kant szafki potłuc. Mówisz że poświęcacie mu dużo czasu - jednak masz specyficzną rase. To co dla przeciętnego psa jest wyczerpującą dawką ruchu i pracy, dla JRT to zaledwie chwilowa rozrywka w ciągu długiego dnia. Zapytaj [B]WŁADCZYNI[/B] ;) Ten pies jest niezmordowany i przy najmniejszej chwili nudy wynajduje sobie zajęcie. W Twoim przypadku akurat spodobało się ganianie samochodów. Skup się na zabezpieczeniu posesji... Może po prostu trzymaj psa w domu, wypuszczaj go do innych psów tylko gdy jesteś w stanie zareagować w razie potrzeby? Jeśli rozwiązanie takie lub podobne jest niemożliwe to chyba pozostaje mi tylko życzyć Twojemu psu refleksu w unikaniu kół samochodów i dużo szczęścia :roll:
  4. Skonsultuj z wetem, czy możesz psiaka bezpiecznie wziąć na przetrzymanie. Przy dorosłym psie bym się nie wahała, przy szczeniaku po chorobie lepiej spytać weta. Najlepiej podawaj mu na każdy posiłek to samo - zdecyduj, czy chcesz karmić suchą karmą czy domowym jedzeniem i konsekwentnie się tego trzymaj. Zresztą podawanie jednocześnie suchej karmy i domowych posiłków nie jest zbyt zdrowe. A i psiak wiedząc że później dostanie gotowany posiłek, pozwala sobie na grymasy przy karmie. Jeśli wybierzesz karmę to niech karma dotąd wraca przy kolejnym posiłku, aż będzie zjedzona. Stawiaj miskę na 10-15 minut i zabieraj po tym czasie niezależnie od tego czy zjadł. I dawaj jeść dopiero przy następnej porze karmienia. Z gotowanym jedzeniem będzie trudniej, bo można je tylko dzień czy dwa potrzymać w lodówce, ale skoro je to chętnie, to może warto po prostu karmić go tylko nim?
  5. [quote name='karjo2']Zamykac bramke od podworza, nie zostawiac psa samego na dworzu. Pies nie moze wybiegac poza posesje, rola wlasciciela jest tak zabezpieczyc teren, by sie to nie zdarzalo.[/QUOTE] Amen :) Jestem przewrażliwona na punkcie właścicieli posesji, którzy niefrasobliwie rozdziawiają bramę na oścież i zostawiają psa na zewnątrz.
  6. Jeśli na 100% jest już zdrowy, to prawdopodobnie został rozpuszczony jedzeniem ze stołu oraz sztucznymi dodatkami smakowymi zawartymi w tak gównanych karmach jak Pedigree. Może skonsultujcie z wetem ułożeniem diety dla psa gotowanej w domu, lub wypróbujcie specjalne karmy dla piesków małych ras - niejadków? Royal Canin miała chyba taką karmę. [SIZE="1"]Bez urazy, ale zawsze dziwi mnie, jak można kupić psa, w dodatku rasowego pewnie za ładne pieniądze i nie dowiedzieć się wcześniej, jak psa należy karmić. Bo karmienie szczeniaka Pedigree i kiełbasą, dla osoby mającej pojęcie o żywieniu psów woła o pomstę do nieba.[/SIZE]
  7. U mnie na osiedlu połowa psów wyprowadza się sama, w tym jedna mała sunia z mojej klatki. Często ją wpuszczam do środka, gorzej, kiedy idę z moją suką. Tamta od razu cała się jeży a przy mijaniu reaguje agresją lękową, jakimiś żabimi podskokami i wściekłym warczeniem. Moja jest sztywna, zjeżona i próbuje na tamtą nie patrzeć, ale widzę, że aż się gotuje. A co w tym najzabawniejszego? Kiedy idę z moją suką a właścicielka tamtej akurat jest, w panice zabiera swoją na ręce albo na smycz, gna po schodach do domu żeby tylko się z moją nie mijały. A kiedy biedne maleństwo samotnie stoi godzinę czy dwie pod blokiem albo na klatce schodowej, nikt jakoś się nie martwi co będzie, jak akurat będę wychodziła na spacer z psem :roll: Koniec końców to ja mam korridę w wąskiej klatce z dwoma zapienionymi sukami.
  8. Ja mogę dołożyć się do zabiegu suni po niedzieli, bo na razie jadę na oparach finansowych. Nie mam opcji jutro przyjechać, bo TZ wyjeżdża do pracy i nie ma komu zająć się psem. Zastanawiam się w ogóle, jak ze stanem zdrowia suni, czy można ją od razu operować, etc. Może w ogóle powinien ją zobaczyć najpierw dobry wet, a u mnie takowych nie ma i nie ma możliwości zrobienia nawet głupiego badania krwi. Z drugiej strony rozumiem Mtf Zalesie, że jeśli dostałaby cieczki, będzie problem... Może po prostu na razie zawieźć ją na tymczas, a sterylkę zorganizować w tygodniu...? Nie wiem już co robić.
  9. Nie chodzi o pieniądze, tylko żeby sunia dotarła w piątek rano do Celestynowa... Ja mogę ją przywieźć rano do dowolnej stacji metra między Dworcem Gdańskim a Stokłosami.
  10. Ja nie tyle wierzę w ludzi, co widzę, że jest coraz więcej osób, które borykają się z problemami zdrowotnymi u suk, właśnie po sterylce. Jakiekolwiek badania na ten temat są robione dopiero na zachodzie; u nas jeszcze będzie trzeba na nie poczekać bo nawet nie ma takiej populacji sterylizowanych suk w Polsce, żeby móc rzetelnie określić jakies ryzyko. Niemniej jednak jest to ingerencja w równowagę hormonalną, i wystarczy zapytać ginekologa, by dowiedzieć się, jak powazne konsekwencje ma takowa u kobiet. U suk jest to mniej drastyczne z e względu na nieco inny cykl płciowy, ale jednak zdarzają się problemy. Ale niestety w Polsce w ogromnej większości przypadków sterylizacja to jednak mniejsze zło - gdy mamy do czynienia z osobami, które w nosie mają jakiekolwiek pilnowanie, czy wręcz celowo, niepotrzebnie dopuszczają sukę. A pilnowanie ludzie różnie pojmują - ja nie wyobrażam sobie puszczenia suki bez smyczy w czasie cieczki (choćby nie wiem jak posłusznej), zostawienia jej choć na chwilę samej na podwórku, czy nawet nie zamkniętym na klucz mieszkaniu, przy oknie otwartym nisko na parterze... Może dlatego mi się jakoś udało :roll:
  11. [quote name='Basia i Barni']moje zdanie jest takie [FONT=Arial Black]STERYLIZOWAĆ WSZYSTKIE KUNDLE [/FONT] zrozumieją to własciciele którzy chcą psa do kochana a nie rozmnażania. skoro piszesz że pilnowanie suki to wystarczy to powiedz mi po co jej cieczka skoro przynosi ona wiecej szkody niż pożytku ? jeżeli boisz się ze kundelki wyginą to wierz mi że nie ale ograniczymy psie niesz więc badz ty mądrzejsza[/QUOTE] Najpierw Ty wzbogać swoją wiedzę i poczytaj wątki: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f104/rzetelne-za-przeciw-sterylce-31832/[/url] [url]http://www.dogomania.pl/forum/f104/chce-wysterylizowac-moja-sunie-przed-pierwsza-cieczka-czy-nie-za-wczesnie-101108/[/url] [url]http://www.dogomania.pl/forum/f104/cieczka-po-sterylizacji-114157/[/url] [url]http://www.naiaonline.org/pdfs/LongTermHealthEffectsOfSpayNeuterInDogs.pdf[/url] gdzie znajdziesz sporo informacji na temat możliwoch negatywnych skutków zdrowotnych sterylizacji. Wtedy zacznij twierdzić (jak wynika z Twoich słów), że każdy kto suki nie wysterylizował, to rozmnażacz i osoba nieodpowiedzialna. Suki można upilnować, tylko trzeba chcieć i mieć trochę wyobraźni. Gdzie ja dałam do zrozumienia, że kundle wyginą :-o Albo że cieczka, to więcej szkody niż pożytku?
  12. Że należy sterylizować suki w schroniskach, bezdomne, narażone na niepożądaną ciążę, mające zdrowotne wskazania do zabiegu (ciąże urojone i inne zaburzenia hormonalne, cukrzyca, itp.). Nie widzę powodu sterylizowania zdrowych suk, których odpowiedzialni właściciele nie dopuszczają do zapłodnienia (wyjąwszy suki hodowlane), zwłaszcza że możliwe zdrowotne skutki sterylizacji nie są samymi zaletami w każdyn przypadku. Oczywiście wywody o koniecznym jednym miocie każdej suki to wierutne bzdury. Z punktu widzenia zdrowia organizmu suka powinna albo rodzić regularnie, albo wcale. Jednorazowa ciąża wyrządza więcej szkody niż pożytku.
  13. Kontenerek powinien być akurat :) Tylko w takim razie musiałabym go jakoś dostać przed zawiezieniem suni. Ja w W-wie byłabym z nią w piątek ok. 10 ale jeśli byłoby trzeba, przyjadę wcześniej. Ewentualnie mogę z nią jechać osobno po weekendzie, ale nie wiem na 100% czy coś mi nie wypadnie tak jak ostatnio, i jak będzie z kasą, bo jestem w spadkowej finansowo części miesiąca...
  14. Siemię w ziarnkach? Wątpię czy organizm psa sam to przerobi :roll:
  15. Witajcie, niestety nie miałam netu, w ogóle byłam poza domem przez ponad tydzień... Czarnulek i szara sunia mają już domy, ruda mała czeka na dom na tymczasie aż w Krakowie :cool3: Mama szczeniaków prawdopodobnie w piątek jedzie ze mną na tymczas do Warszawy, zostanie wysterylizowana. Ostatnie chwile szarej Niuni u mnie: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Obraz007-3.jpg[/IMG] Myślałam, że ryknę płaczem, jak oddawałam ją nowej właścicielce... Najbardziej przywiązałam sie właśnie do niej, miałam nawet myśli, że zostanie ze mną...
  16. I bardzo, bardzo wam dziękuję za zorganizowanie tymczasu dla Roxi, i za wszelką pomoc dla psiaków...
  17. Jestem... Miałam w ciągu tygodnia 2 przeprowadzki niestety z dość drastycznych powodów i kompletnie zero czasu na cokolwiek plus brak netu... Więc tak: szara sunia - szczeniak ma super domek w Warszawie, jest tam już ponad tydzień i niedługo mam dostać zdjęcia. Mama szczeniąt jest tam gdzie była, byłam dwa razy ją nakarmić (tylko tyle mi czas pozwolił) i mogę przywieźć ją do Warszawy w piątek sobotę lub niedzielę. Mtf Zalesie dzwoniła do mnie 2 razy, umawiałyśmy się na razie tak, że zabiorę ją w piątek jeżeli Gunia mogłaby ją odebrać rano w W-wie i zawieźć od razu na sterylkę chyba. W ogóle piszcie proszę smsy, bo siada mi głośnik w telefonie i mam problemy i z samym dzwonkiem, i rozmową - wiem że gunia dzwoniła do mnie ostatnio ale nie miałam nawet jak rozmawiać ani oddzwonić :shake: Jeszcze co do Roxi - mam jej ogłoszenie na adopcje.org ale na Warszawę, zaraz edytuję i zmienię na Kraków.
  18. Myślałam jeszcze o płatnym tymczasie, to chyba mniej niż hotelik ale nie wiem czy ktoś się znajdzie. W tej lecznicy nie ma szpitaliku ani nic podobnego, to typowa wiejska lecznica-magazyn pasz, z której wet wyjeżdża na wizyty po gospodarstwach. Mam problemy z dodzwonieniem się, bo on jest tylko rano o różnych godzinach, a potem jedzie na wizyty. I nie wiem czy operowanie jej tam nie mija się z celem, skoro nie ma jej gdzie umieścić. U tych ludzi sunia może jeszcze pobyć, ale oni nie są zainteresowani pilnowaniem by nie wychodziła poza posesję, o opiece po operacji nie mówiąc. [SIZE="1"]A ja jutro dostanę okresu, jadę 100 km do szkoły, jestem niewyspana, wszystko mnie boli i nie mam dziś siły na to wszystko :-([/SIZE]
  19. Gunia, dziękuję, bo po maluchach i dzisiejszym Fiprexie dla suni jestem już spłukana na wszelką pomoc do ok. 20.11... Wczoraj ogłosiłam szarą sunię na adopcje.org i już miałam odzew, jutro lub pojutrze będę sprawdzac domek w W-wie więc jest szansa, że jeszcze w ten weekend będzie w nowym domu. Niestety złe wiadomości co do mamy szczeniąt... Byłam dziś ją nakarmić, dać Fiprex i zrobić fotki, a jej nie było! Podobno teraz codziennie wychodzi powłóczyć się po mieście; ktoś z sąsiadów widział ją na moim osiedlu jak wyjadała resztki spod śmietnika :-( Tymczas jest bardzo pilny!! Ona jest malutka, nieagresywna, nie sika w domu. Klatki nie mam skąd pożyczyć, bo w Makowie jest tylko 1 osoba z dogo i takiej klatki nieposiada. Nikt ze znajomych też klatki nie ma. Ale i klatka niewiele da, bo ja po prostu nie mam gdzie jej wstawić - siedzimy w tej chwili z TZtem na 8 m kw. z dużym psem, metrową klatką z królikiem (przygarniętym zresztą), i dwoma sikającymi szczeniakami, plus meble. Mama, która włada resztą mieszkania, też nie jest już zachwycona, bo zaczyna pachnieć, ale trudno, szarą sunię potrzymam ile będzie trzeba. Jednak mamy maluchów nie jestem w stanie wziąć, po pierwsze ze względu na prawdopodobny sprzeciw rodziny po dość uciążliwym przechowywaniu malców, a po drugie (i przede wszystkim) dlatego, że z moją suką się gryzą. Tamta na ataki mojej reaguje ucieczką albo agresją ze strachu, co pogarsza sytuację. A dysproporcja wielkości jest ogromna na niekorzyść mamy szczeniąt.
  20. Nie powinno jej zaszkodzić, o ile nie są to jakieś ogromne ilości ;) Tylko nie podawaj winogron, awokado i cebuli.
  21. Też mi się tak wydaje, ale to zdanie ziele, a to w końcu ona miałaby zajmować się szczeniakiem. Nic na siłę - mnie cieszy, że w ogóle ktoś chce jakkolwiek pomóc.
  22. Jak pies ma być na łańcuchu, to może lepiej oddajcie go komuś... :roll: Osobie, która trzymałaby go w domu..? Z uwiązania nic dobrego Wam nie wyjdzie, pies zdziczeje, może stać się agresywny, zacząć wyć, a uwiązanie dodatkowo nasili jego chęć ucieczek. To normalne u każdego inteligentnego psa, że nudzi mu się powtarzanie w kółko tego samego bezsensownego jego zdaniem zajęcia. Tyle można robić z psem... Szukać zguby, uczyć się najróżniejszych komend, zrobić choćby prowizoryczny tor przeszkód... Każdy wyżeł to pies pracujący, on potrzebuje nie tylko się zmachać, ale też popracować umysłowo.
  23. [quote name='ania_sami']Ale jezeli Ziele miala wziac ruda suczke( a jej juz szykuje sie cos:multi:) to nie chce wziac szarachny? sa ogloszenia na gumtree?[/QUOTE] Ma ciężką sytuację i nie chce ryzykować, bo szara nie jest tak atrakcyjna jak rudzielec i może bardzo długo szukać domu. Na gumtree nie ma, nie chciało mi się dziś załadować.
  24. Wszystkie mają allegro, małe są na adopcje.org. oraz na gronie; dziś kombinowałam z kupsprzedaj i z alegratką, ale są problemy z załadowaniem ogłoszeń. Na gumtree podobnie, ładowało się z 3 h zanim się poddałam. Jeśli ktoś by pomógł w ogłaszaniu, będę wdzięczna. No i właśnie - ciężko mi zajmować się mamą, bo muszę pilnować szczeniąt, wyjść mogę właściwie tylko do najbliższego sklepu po zakupy, o ile jest TZ... A co mówić o pójściu na dłużej do mamusi... Podobno sunia, kiedy już nie ma dzieci, zaczęła wyprawiać się na miasto... Postaram się jak najszybciej zrobić jej fotki.
×
×
  • Create New...