-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Szczeniaki często sikają na znak uległości, żeby okazać właścicielowi szacunek ;) Nie należy za to karcić, bo pies sika wtedy jeszcze bardziej, żeby nas udobruchać. Najlepiej nie zwracać uwagi, przeczekać, powinna z tego wyrosnąć. Tylko dla pewności poradziłabym się weterynarza, czy nie jest to zapalenie pęcherza - wystarczy złapać troszkę moczu do zbadania. Przy chorym pęcherzu sikanie na pewno nie przejdzie i mogą być poważniejsze problemy ze zdrowiem.
-
Preventic jest wg ulotki wodoodporny, ale ja i tak ściągam po drodze nad rzekę i zakładam w drodze powrotnej - na wilgotnego jeszcze psa, bo nie chcę tylko żeby się tak perfidnie w wodzie ta obroża płukała :)
-
No niestety takie uroki posiadania szczeniaka - maluchy i staruszki mają trochę inny cykl dobowy. Trudniej im cały dzień funkcjonować, a potem całą noc spać. Potrzebują bardziej kilku godzin aktywności, a potem kilku godzin snu na zmianę w ciągu doby. Bądźcie konsekwentni, nie wstawajcie się z nim bawić po nocach itp. a z czasem się dostosuje. Spać spokojnie od 22 do 5 rano to naprawdę bardzo długi jak na takiego malca. Ja 4-miesięczne szczenię kładłam spać po 23.00 i ledwo wytrzymywało z sikaniem i harcami do 7.00, a Wasz jest przecież o wiele młodszy i o wiele krócej z Wami :) Cierpliwości i czasu, na pewno będzie dobrze :)
-
[quote name='karjo2']Az tak sie nie chce przeczytac, przeciez odpowiedzi jest tu xxxxxx :shake:[/QUOTE] Ani poczytać się nie chce, ani psa dopilnować - jak czytam że komuś od x czasu pies codziennie ucieka i dalej puszcza go luzem, to aż się odechciewa pisać cokolwiek :cool1:
-
Też się nad tym fenomenem zastanawiałam, kiedyś u mojej bardzo wiekowej już rodziny był pies - na łańcuchu, karmiony spleśniałym chelebm i pomyjami, nieodrobaczany, szczepiony na wścieklinę raz na kilka lat... Żył u nich 20 i pół roku (przybłąkał się jako młody ale już podrośnięty pies), serce mu najprawdopodobniej siadło, poza tym miał tylko zapalenie uszu. A moja połowę młodsza wychuchana od szczeniaka suka już ma pokaźny katalog chorób za sobą i przewlekłych w trakcie :roll:
-
Żwirek taki niestety jest bardzo szkodliwy, bo może zbrylić się w przewodzie pokarmowym, a pies trafić nawet na stół operacyjny :cool1: Kuweta wysoko, jak pisze taks, albo wstawić ją np. do wanny. Gorzej jak pies urośnie - wtedy faktycznie mogą przydać się kocie drzwiczki albo ogranicznik w drzwiach, pozwalający tylko na zrobienie szpary dla kota (prowizorycznie sznurek na klamkę ;))
-
W DT często są też najróżniejsze szczeniaki. Słabiutkie ręce tzn? :razz: I pies wielkości sheltie potrafi nieźle pociągnąć, ale trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś go nie utrzymał.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
U mnie bez zmian, staffik albo BOS, a właściwie jedno i drugie, tylko w kilkuletnim odstępie czasu. Pierwszy pewnie będzie staffik, jak dobrze pójdzie to na następną wiosnę, tylko jak się na razie orientuję to z niebieskimi miotami ciężko u nas :cool1:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
No właśnie, trzeba by było chcieć. A nikt jakoś się nie kwapi, bo gazecie przyniesie to więcej strat niż zysków...
-
[quote name='agaciaaa']Nie wydaje mi sie, żeby pociemniała, to raczej wina zdjęć ;) No chyba że nie zauważyłam ;)[/QUOTE] A może trochę moją się sugeruję, bo one w podobnych kolorach, a mojej na zimę biały podszerstek wyrasta. No i przez to w zimę jest jaśniejsza, taka kremowa, a w lato jak białe podszycie wyleci to taka bardziej żółto-ruda się robi. Ale u Sarci może to wina oświetlenia ;)
-
[quote name='badmasi'] Na początek wybierz mniejszego psa. [/QUOTE] Popieram... Zawsze na pierwszego psa lepiej wziać takiego, nad jakim bez problemu zapanuje się fizycznie, bo z posłuszeństwem różnie może wyjść... Co do BOSów - ja sama zastanawiam się nad tą rasą i waham się, bo w Polsce jest bardzo mało psów tej rasy, ciężko kupić szczenię o dobrym, nie lękliwym charakterze. A niestety nerwowość, bojaźliwość to istny krzyż pański w wychowaniu psa i prosta droga do agresji ze strachu - i teraz pytanie: czy w razie ataku utrzymasz 30-35 kg silnego psa? Ja jestem wielka baba, a suczka 25 kilo czasem potrafi mnie nieźle motnąć, jak się nie spodziewam. Ewentualnie możesz sprowadzić BOSa z Czech, z tym że o ile tam łatwiej trafić na psa ze stabilną psychiką, tak owe psy są bardzo wymagające pod względem ruchu i zajęcia, pracy. Niestety rzeczywistość w wielu rasach nie jest tak różowa jak opis na wikipedii. Ja mimo wszystko najbardziej popieram propozycję sheltie.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
:eek::eek::eek: Przecież ten pies się rozchoruje! Obroża nie ma "pachnieć", tylko zawiera substancje chemiczne zabijające kleszcze po jakimś czasie. Krople nie chronią tylko grzbietu - przenikają do warstwy łojowej pod skórą i z niej uwalniają się na całą sierść. Co to w ogóle za spray, krople, obroża? Normalne że na zabezpieczonym psie też znajdą się nie wbite lub maleńkie kleszcze - wszystkie substancje aktywne potrzebują przynajmniej kilku godzin, żeby zacząć działać; kleszcz żeby zarazić, zwykle musi pić krew przez ok. 12 h więc nie ma strachu... Najlepiej dodatkowo raz dziennie przeglądać sierść psa i wybierać ewentualne szkodniki. Nie wyobrażam sobie, jak można tak zlewać psa chemią... Konsultowaliście to w ogóle z weterynarzem? Wielu odradza stosowanie nawet obroży jednocześnie z kroplami, bo można uszkodzic wątrobę i nerki, a co dopiero 3 specyfiki naraz :shake: Zresztą chyba w kazdej ulotce takich preparatów jest ostrzeżenie na temat stosowania z innymi środkami przeciw pasożytom. To nie są jakieś zapachowe olejki tylko substancje toksyczne...
-
Dla mnie oczywiste jest, że jeśli biegnie do mnie pies, na oko niegroźny, a za nim właściciel starający się go złapać, to nic mu nie zrobię. Gorzej jeśli nikt się psem nie interesuje, a działania prewencyjne typu wzięcie psa za siebie i stanięcie na drodze podbiegacza nie działają - no cóż, ja też robię się nieprzyjemna. Dla małych psów też, bo nie mam ochoty słuchać później wyzwisk, jak to moja suka nastraszyła biednego pieseczka, a jego właściciel, dotąd niewidzialny, nagle się odnalazł. Uderzenie czy kopnięcie psa to ostateczność, przez 10 lat posiadania psa zdarzyło mi się 2 czy 3 razy...
-
[quote name='WŁADCZYNI']hehe to nie do końca tak wygląda - wiele zależy od planu, mogą być dni że będziesz siedzieć do oporu od 8 do 20 na uczelni. I mówię o samych zajęciach, głównie np. laborkach na których obecność jest obowiązkowa:cool3: [/QUOTE] Ja na niby łatwym i zabierającym mało czasu kierunku tak właśnie miałam - od 8 do 20, we wtorek. W tym była 3 godzinna przerwa, więc od biedy mogłabym wtedy jechać do psa, ale co jesli ktoś ponad godzinę jedzie z uczelni do domu...? Wpadnie, wysika psa i wraca...? W taki dzień rano i wieczorem tym bardziej się nie chce :evil_lol:
-
[quote name='Demon']SUPER Już tu kiedyś napisałem. Fakt w bloku mieszkałem i niejedno widziałem. Proponuję świnię na balkonie i kury w wannie.:sweetCyb:[/QUOTE] Widzę, że i ze świnią na balkonie, i kurami w wannie miałabym więcej kultury od Ciebie :cool1:
-
[quote name='brosse0606']a moja sunia ma i obroze i krople i sprey przed kazdym wyjsciem a i tak ja przegladam bo czasem przynosi..[/QUOTE] Nie za dużo tego wesołego? Żeby się pies nie przytruł...
-
[SIZE="1"]Tak myślę o historii border collie i nijak nie mogę się dopatrzeć tego przejmującego zimna[/SIZE] :hmmmm: A przede wszystkim nie wiem, co ma praca i zajęcie do trzymania w domu? Pies sterczący na zewnątrz automatycznie ma zajęcie, pracuje? Większa krzywda dla takiego psa to podwórko i brak uwagi, niż mieszkanie w bloku i dużo ruchu, zajęcia z właścicielem.
-
[quote name='korarar']powiem tylko tyle kupiłam ją za dodatek sierocy rodzice mi zmarli mieszkam sama w domu mam 23 lata i mam tylko tego psa i nigdy bym ją nie dała skrzywdzić a na szczeniaczki napewno sie uciesze jak bedą mi biegać po domu[/QUOTE] A myślałam, że tragedie uczą człowieka patrzeć dalej, niż na czubek własnego nosa... Też mi jedno z rodziców zmarło, a drugie jest takie, że szkoda komentować, ale wstydziłabym się usprawiedliwiać tym swoją głupotę i nieodpowiedzialność.
-
To ja mam szczęście, bo mój pies jasny i sierść rzadka, więc kleszcze widać jak woły ;) Przejrzenie całego psa zajmuje mi max 5 minut.
-
Ja wiem... Ale zadzwonić można i oddaliwszy się na bezpieczną odległość, podać tylko adres/ulicę... Ja rozumiem po części obawy o psa i siebie, i brak wiary w policję (często nie bezzasadny), ale to w takim razie co? Nie robić NIC...? Wtedy będzie totalna samowolka i bezkarność.
-
Szukaliście w schronisku? Rozwieszaliście ogłoszenia?
-
Jak to przeczytałam, to mi ręce, uszy i cycki opadły :placz: Powinnam się już uodpornić, ale jednak... PO CO rozmnażać sukę tak chorowitą?? :wallbash: Żeby ktoś i jego pies później też miał radochę z tej niewydolności trzustki? Żeby pogorszyć stan zdrowia suki obciążając jej organizm ciążą?Po co produkować psy dla własnego widzimisię?? Mało jest tych niechcianych? Skoro autorce wątku tak strasznie brakuje towarzystwa, niech może przygarnie trochę kundelków ze schroniska? Też będą po mieszkaniu biegały. Na psa z papierami nie stać, ale ten bez też chyba za darmo nie był? A tyle jest psów do adopcji za przysłowiową złotówkę, też bardzo nieszczęśliwych, chorych, ale jednak musiał być buldożek. I kto tu jest snobem? :evil_lol:
-
Mi też się to nie podoba, ale... Jak to niby sprawdzać? Każdy może sobie zażyczyć ogloszenia po prostu nie uwzględniając informacji o rodowodzie lub jego braku. I co, redakcja ma dzwonić do każdej takiej osoby I na 99% usłyszeć, że pieski oczywiście rodowodowe?
-
Jeśli pies nie ma rodowodu, nie możesz z tym zrobić właściwie nic, bo nie wchodzi to ani w kompetencje ZKwP, ani prawa ogółem. Twoja wola, że zapłaciłaś komuś 800 zł (!) za psa bez udokumentowanego pochodzenia, i to mimo wątpliwości :niewiem: Cóż, nauczka na przyszłość, że nie kupuje się psów bez papierów. Jedyne co możesz zrobić, to jeśli hodowca jest zrzeszony w związku, zgłosić, że rozmnaża i sprzedaje psy na lewo, bez dokumentów. Z tym, że na rekompensatę kosztów też nie masz co liczyć, co najwyżej na jakieś upomnienie od ZK dla hodowcy. EDIT: Swoją drogą waga 2,5 kg u 5-miesiecznego yorka nie jest wcale niezwykła, a wady noszenia uszu, faktury sierści zdarzają się i u yorków w pełni rasowych. Brak rodowodu = brak gwarancji na to, co z psa wyrośnie.
-
[email]blackpoint@poczta.onet.pl[/email]