Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='pepesza']Że lepiej wysterylizować sunie po drugiej cieczce...[/QUOTE] Jak już to po pierwszej, a nie po drugiej. [quote name='Amber']Pies na razie może być niezainteresowany ale to kwestia czasu. Jak suka wejdzie w ruje to z pewnością zacznie się bal.[/QUOTE] Otóz to... [quote name='pepesza']Kolezanka powiedziala mi ze 80% psów tzn suk nierodowodowych choruje na ropomacicze[/QUOTE] A skąd ona te procenty wzięła? :lol: Odsetek zachorowań na ropomacicze jest identyczny i w przypadku suk bez rodowodu, i rodowodowych, i na pewno nie jest to aż 80%. Od kiedy to dokumentacja pochodzenia chroni sukę przed zbieraniem się ropy w macicy? :evil_lol: Nie wiem, może chciała powiedzieć przez to, ze suczkę bez rodowodu, której i tak się nie rozmnaża, lepiej wysterylizować ze względu na ropomacicz? Co do majtek i sprayów - ułatwią życie, ale pamiętaj, że w żaden sposób nie chronią przez zapłodnieniem! Majtki dla samca to żadna przeszkoda, a przebywając z suką i tak wie dokładnie, kiedy są płodne dni i hektolitry sprayów w tym nie przeszkodzą. Co do hałasowania - na Twoim miejscu oddałabym psiaka na czas cieczki pod opiekę rodziny, przyjaciół, etc. Jesli już doszłoby do przypadkowego pokrycia, wolałabym wykonać sterylizację kilka tygodni po cieczce (tzw. sterylizację aborcyjną) niż szpikować sukę przykładowo hormonami, bo to właśnie one ryzyko nowotworów i ropomacicza zdecydowanie podnoszą. No i mając sukę i samca zdecydowanie wysterylizowałabym sukę. Po pierwsze i wykastrowany samiec może mieć ciągoty do suki w cieczce i np. hałasować (zapach cieczki nie kręci psa tylko za sprawą hormonów; jest to też w części kwestia wyuczonego skojarzenia - jajka można uciąć, ale mózgu i tego co się psu z zapachem cieczki kojarzy już raczej nie usuniemy).; po drugie sunia niesterylizowana do końca życia będzie narażona na niepożądaną ciążę, więc jeśli nie masz 100% zaufania, że rodzina ją upilnuje, to radzę wyciąć.
  2. [quote name='Karilka']Martens psa puszczasz w kagańcu?;) [/QUOTE] Kaganiec zakładam tylko w terenach zasypanych apetycznymi kupami i śmieciami. Wtedy była bez i zazwyczaj jest bez, bo większość spaceru zajmujemy się aportowaniem ;)
  3. [quote name='Reni'] A czy ja pisze w moim poście o : cyt. "naukowych dowodów na przeciwkleszczową skutecznosć podawania psom czosnku ?" Pisze o naukowych dowodach o składzie i zakresie działania [I]Alium sativum L.[/I] Czy ja mam Ci tu wymieniać tytuły książek jakie mam na półce traktujące o tym? A może wkleić linki do licznych artykułów publikowanych nawet w necie? [URL="http://www.scribd.com/doc/70003/Ziola-Czynia-Cuda"]Ziola Czynia Cuda[/URL] [URL="http://www.parazyt.gower.pl/fitoterapia2.htm"]Fitoterapia - ziołolecznictwo - zioła - dr H. Różański[/URL] - o fitoterapii np. [/QUOTE] A czy te wszystkie książki i artykuły zawierają choć słowo o oddziaływaniu substancji zawartych w tych roślinach na organizm PSA, a nie tylko człowieka i kleszcza? :roll: Bo jak już pisałam działanie wielu związków na organizm człowieka i poszczególnych zwierząt domowych jest krańcowo różne. Dla mnie odstraszanie kleszczy akurat czosnkiem, którego "nieszkodliwość" jest mocno dyskusyjna, gdy jest tyle innych możliwości, jest igraniem ze zdrowiem psa. Czyli jednak jakichkolwiek badań naukowych na temat skuteczności w odstraszaniu kleszczy u psa czosnkiem się nie doczekamy? :shake: Cóż, na takiej zasadzie to i ja mogę psu codziennie dawać kromkę chleba ze smalcem, skrzyknąć innych właścicieli żeby robili to samo, i jeśli nasze psy nie będą chorowały, pisać po forach, że chleb ze smalcem zapewnia dobre zdrowie :cool1:
  4. Werbena, my też wczoraj po spacerze w dzicz, po haszczach, nad rzeką i to z pływaniem, a Preventic dzielnie pieska obronił i ani jednego kleszcza nie było (poza tymi na moich spodniach - też muszę sobie coś na kleszcze sprawić :))
  5. Dzisiaj zostałam obrzucona stekiem wyzwisk, ponieważ mój pies był bez smyczy :razz: Szłam z moją psicą przez park, ona cały czas w odległości max 8-10 m ode mnie, cały czas coś robiłyśmy, a to ją przywoływałam, a to patyk, a to piłka... Wszyscy inni spacerowicze w odległości kilkudziesięciu m, na oko nikogo z psem, dzieckiem. Słyszę w tle jakiś wrzask kobiecy o zabranie psa. Myślę sobie, pewnie zaraz niezła awantura tam będzie... Jakieś pół minuty upłynęło, zanim zorientowałam się, że wrzask jest skierowany do mnie :crazyeye: Z odległości jakichś 30 m darła się do mnie baba z jamnikiem, że mam natychmiast zapiąć sukę, bo jej też suka i się pogryzą! Formy nie będę cytować, bo wiadomo, cenzura :p Jak wnioskowałam szła ze swoim psem do domu, alejką, a ja byłam kawał drogi od niej, na polance. Nie było najmniejszego problemu żeby tamtędy przeszła z psem, moja nie nie oddalała się ode mnie nawet na pół drogi do tamtej kobitki, ba nie zwracała na nią najmniejszej uwagi. Z grzeczności psa zapięłam, chociaż miałam ochotę raczej odpowiedzieć babsku podobnymi epitetami jak te, których użyła wobec mnie... Wyszłam z psem na smyczy na alejkę i nie omieszkałam jej powiedzieć, co myślę o jej zachowaniu i o stanie do jakiego doprowadziła swojego psa... Bo jej suka nie była na smyczy - smyczy nie potrzebowała, bo tak spasionego jamnika nie widziałam jak żyję; miał problem z nadążeniem za idącą ślimaczym krokiem pańcią... I kolejne bluzgi mi się dostały :evil_lol: Ja wszystko rozumiem, prośby o zabranie psa, zapiecie na smycz, itp. ale wyzwiska na cały park? Bo ja w odległości kilkudziesięciu metrów od baby nie mam prawa mieć bez smyczy psa, który nawet okiem na nią nie rzucił, nie mówiąc o jakichkolwiek zamiarach podbiegania? :roll: Rozumiem też obawy, urazy z przeszłości, ale bez przesady... Takie fobie się leczy, a nie ubliża ludziom, którzy nic nam nie zrobili... Zresztą kilka minut później mijałam się ze starszym panem z DONkiem. Pełna kultura, on wziął psa na smycz, ja przywołałam, żeby psica szła blisko mnie (luzem) i minęliśmy się bez problemu w odległości może 5 m...
  6. 1. Nie dawać Pedigree, bo to sama chemia i zero wartosci odżywczych. 2. Nie gotować porcji rosołowych, bo gotowane kości mogą przebić przewód pokarmowy albo spowodować zaparcie - jak już podawać to surowe. 3. W tym wieku psa wystarczy karmić 2 razy dziennie. Co do karmienia ogółem... Moim zdaniem najlepiej stosować tylko dobrą suchą karmę, albo zainteresować się Barfem: [url=http://www.dogomania.pl/forum/f503/]BARF - Dogomania Forum[/url] [url=http://www.dziech.pnet.pl/barf.htm]CO TO ZNACZY BARF[/url] [url=http://www.dogs.gd.pl/psiejstwo/barf_wiadomosci.html]PSIEJSTWO CZARODZIEJSTWO[/url] Co do karmy - z tańszych polecam Brit, Acanę, z droższych i lepszych Biomill, a także Taste Of The Wild, Orijen. Karmy specjalne dla danych ras to tylko chwyt marketingowy dla wyciągnięcia kasy. Przeanalizuj skład zwykłego royala dla dużych ras i royala dla labradorów - zobaczysz, że różnice w składzie są tak nieznaczne, ze głowna róznica między nimi to opakowanie i cena... :roll: Lepiej zainwestować w karmę naprawdę dobrą. I Royal i Eukanuba są moim zdaniem przereklamowane.
  7. [quote name='taks']Czosnek JEST szkodliwy dla psa ze względu na to, że bardzo obciąża watrobę i proszę nie używać argumentów, że są preparaty "psie" z czosnkiem bo to żaden argument:shake:. Są i psie karmy nafaszerowane solą, rakotwórczymi konserwantami i wieloma innymi swiństwami. Są zabawki barwione toksycznymi barwnikami itd itp Biznes nie ma skrupułów... Nie ma najmniejszego powodu ryzykować podawania czosnku bo są liczne, bezpieczne zamienniki jego "cudownego" działania. To nie jest trucizna po której pies z dnia na dzień padnie ( choć nie mozna tego wykluczyć gdy wątroba juz jest słaba a zaaplikuje się "dawkę" która ma odstraszac kleszcze:crazyeye:) ale gdy z latami pojawi się problem z watrobą, morfologią krwi, kogo będziecie winić ? Producenta? A może siebie? Czy ostrzeżenia wetów to za mało?[/QUOTE] W pełni się zgadzam... [B]bonsai88[/B] bodajże podaje swojej suce czonsek ale to w ilości ząbka na [U]miesiąc[/U] i w porównaniu z innymi psami i tak zbiera mało kleszczy. Ale i tak nie wiadomo czy to działanie czosnku czy nie. Tak czy siak dla nawet faszerowanie psa czosnkiem codziennie nie jest pewną obroną przed kleszczami - a więc nie jest warte ryzyka jego działań ubocznych. To że człowiekowi czosnek nie szkodzi nie jest żadnym argumentem. Ludzie i zwierzęta na niektóre substancje mają krańcowo odmienne reakcje organizmu. Dla mnie wniosek prosty - czosnek ok, ale w małej ilości, i nie jako środek przeciw kleszczom...
  8. Dlla mnie same kursy, rozprowadzanie sprzętu czy [U]porządnie prowadzona, prawdziwa hodowla[/U] nie byłaby niczym złym. Ale nie pojmuję po co rzekomi miłośnicy rasy produkują psy bez papierów, po rodzicach z wadami dyskwalifikującymi, zagrażającymi zdrowiu (co jest dla mnie szczytem szczytów nie tylko w przypadku fundacji), podczas gdy tyle husky czeka na dom i nijak znaleźć go nie może... :shake: Zawsze myślałam, że miłośnicy rasy, w dodatku osoby pomagające chorym dzieciom, będą umiały patrzeć dalej niż na czubek nosa swojego i swoich psów...
  9. Nie wiadomo jakie były jego przejścia w azylu; stosunki między psami często nie wyglądają tam (delikatnie mówiąc) różowo, jest ogromna rywalizacja między psami. Nie zmuszaj psa na siłę do zajęć, w ogóle kontynuacja kursu grupowego na takich zasadach jak do tej pory może przynieść więcej szkody niż pożytku, nasilić stres i agresję psa. Idź z psem na szkolenie indywidualne z trenerem - droższe, ale skuteczniejsze. Dbaj by sama nauka kojarzyła się psu dobrze - ze smakołykami, zabawą, pochwałami. Po kilku lekcjach i Twojej dłuższej pracy nad psem zacznijcie przychodzić na zajęcia grupowe aby psa odwrażliwić. Zaczynajcie ćwiczyć w tak dużej odległości, by psy nie wywoływały stresu u twojego pupila, nawet gdyby miało to być 300 m od grupy. Odległość zmniejszaj bardzo powoli, stopniowo, to długa praca, a każda próba zbyt bliskiego podejścia do innych psów cofa was do punktu wyjścia. Życzę powodzenia ;) W ogóle jakie są jego stosunki z innymi psami poza szkoleniem? Czy poza zajęciami przebywanie w dużej grupie psów nie powoduje problemów? Może przyczyna leży w samym zachowaniu trenera? Jakimi metodami szkoli, jak zachowuje się na zajęciach?
  10. [quote name='pogromca']amstaf jesli jest dobrze wychowany nie zatakuje zadengo psa[/QUOTE] To akurat nie zawsze tak różowo wygląda ;) Co nie zmienia faktu, że winien jest właściciel, Amstaff czy nie, każdy pies w jakiejś sytuacji może innego zaatakować - i właściciel jest od pilnowania by do tego nie doszła, jak d... od sr.... :shake:
  11. Martens

    pies a rodzice

    [quote name='ariss'][COLOR=black][FONT=Verdana]a ja myślę że owczarek był kupiony właśnie po to by stróżować i biegać tylko i wyłącznie po podwórku(oczywiście jestem przeciwna)[/FONT][/COLOR] [/QUOTE] Moim zdaniem nie jest to przeszkoda, żeby się nim zaopiekować, zająć, nauczyć czegoś nowego ;)
  12. Będziemy starali się psiakowi pomóc. Ja od lipca, po przeprowadzce mogę dać tymczas.
  13. Na razie dostałam taką odpowiedź: "Witam, nie kojarzę psa ze złamaną łapą, ale popytam w schronisku i dam znać. Przyjechał niedawno pies w kiepskim stanie ogólnym,przeziębiony z "gilem do pasa i ropiejącym okiem" ale nie wiem nic o wypadku. Popytam i odpiszę."
  14. tel. (29) 746 82 99, 600 220 338 e-mail: [email]ostrow@schronisko.net[/email] Telefonu już nikt nie odbiera; napisałam maila w sprawie tego psa, zadeklarowałam chęć pomocy. Piszcie proszę, dzwońcie, pytajcie o psa - wtedy miejmy nadzieję nie "zniknie", skoro tyle osób się nim zainteresuje. Może wejdzie tu ktoś z wolontariuszy z Ostrowi, kto będzie mógł zajrzeć do psa osobiście.
  15. Żeby nie wybiegła na ulicę, możesz chodzić z nią na spacery na długiej 10-15 m lince. Nie możecie po prostu na takim spacerze zająć się psem? Pobawić się, pouczyć sztuczek? Piszesz że szczeka bo nikt nie zwraca na nią uwagi - to w końcu idziesz na spacer z psem i bierzesz koleżanki dla bezpieczeństwa, czy raczej na spacer z koleżankami a pies jako dodatek..? Jemu też należy się czas. Na Twoim miejscu po prostu najpierw psa bym sama wybiegała i zostawiła zmęczonego w domu, a potem wybrała się z koleżankami...
  16. Martens

    pies a rodzice

    No to przypinamy smycz i obrożę i kusimy psa smakołykami ;) Albo zabawką. Bawimy się z nim, głaszczemy, karmimy, kiedy ma przypiętą smycz... Trzeba trochę cierpliwości, ale na pewno się uda go przyzwyczaić.
  17. [quote name='Monia22']trochę nie rozumiem o co chodzi? ciąża i poród to nie choroba, a rozmnażanie psów to nie zbrodnia. pies pracujący w dogoterapii to nie pracownik, ani niewolnik. Jakie masz konkretnie zarzuty? Czy ludzie udzielający się w fundacjach mogą mieć dzieci czy też nie? Może nie mogą też pracować, zarabiać i mieć konta w banku? :multi:[/QUOTE] Przeczytałaś chociaż cały temat...? :roll: Naprawdę uważasz, że w porządku jest rozmnażanie psów bez papierów, [B]z wadami wrodzonymi[/B] i sprzedawanie ich przez fundację, które z założenia ma zajmować się działalnością charytatywną? Mało jest husky bez papierów? Mnóstwo w długiej kolejce czeka na dom, część z nich nie doczeka się nigdy. I nie porównuj tego do posiadania dzieci przez ludzi, bo ludzie swoich dzieci nie sprzedają na allegro.
  18. Wypadałoby skontaktować się z dziewczynami z Ostrowii, żeby miały na niego oko... Zaraz się odezwę do kogoś stamtąd. Mam nadzieję, że przynajmniej do schroniska dotarł :roll:
  19. U nas po kleszczu, nawet ładnie wyjętym zwykle robiło się zgrubienie. Może nie 3 cm ale 1,5 cm na pewno. Tak jak mi radził wet - dopóki miejsce nie jest gorące albo bolesne, nie ma rozchodzącego się zaczerwienienia, to nie panikować. Znika, czasem dopiero po kilku miesiącach.
  20. I co słychać u ślicznej białej niuni :cool3:
  21. Martens

    pies a rodzice

    Jak to NIE DA SIĘ? I on przez całe życie siedzi tylko na posesji? Nie namawiaj rodziców na drugiego psa - ponamawiaj raczej, żeby się tamtym zaopiekowali...
  22. Ano właśnie. Psu jest potrzebny "jego" spacer, na którym może się wyszaleć, a przewodnik poświęca mu uwagę, bawi się z nim, uczy nowych rzeczy. To zwierzę stadne, potrzebuje kontaktu z człowiekiem i trudno wymagać, żeby było nieuciążliwym gadżetem podczas spaceru, jeśli nie jest wybiegane i brak mu uwagi, zajęcia.
  23. [quote name='Jota']Z tego co się dowiedziałam przeszukując internet i wertując książki , co sama stosuję z różnym skutkiem /moja suczka ma 2 lata/ to nie pocieszać, ignorować, starać się skupić psa na sobie zabawą lub smakołykiem.[/QUOTE] A ja z drugiej strony - u mnie to wszystko nie działa kompletnie, za to pomagają metody wszem i wobec odradzane - rozczulanie się nad psem albo bardzo ostro wydana komenda typu "na miejsce" :roll: Psica boi mi się petard i fajerwerków, zaczęła koło 4-5 roku życia i stopniowo się to nasila. Na te dźwięki odsuwa się od okien, piszczy, czasem szczeka, trzęsie się, skacze na drzwi, włazi pod szafkę czy w inne bezpieczne miejsce. Ignorowanie, zajmowanie psa i inne polecane metody na nic się nie zdawały. Kiedyś, gdy szlag mnie trafił od jej wariacji i ryknęłam na cały głos "na miejsce" - i jakby zapomniała o swoich strachach, potuptała na posłanie i położyła się, wcale nie bardziej zestresowana, tylko wręcz uspokojona. Podobnie było z mizianiem TZta; nieco słabszy efekt bo i tak piskała i trzęsła się trochę, ale i tak wyraźnie jej pomogło.
  24. Wrzucaj coś co będzie pływało na powierzchni. Nic nie działa tak dobrze jak wejście razem z psem do wody, czy wspólna zabawa w wodzie np duża piłką i wchodzenie niepostrzeżenie coraz głębiej. Wszelkie próby wciągania czy wrzucania dają odwrotny efekt.
  25. Nr telefonu do osoby zorientowanej jest w 1 poście.
×
×
  • Create New...