Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='pepesza'] Niestety tak sie złożyło w moim zyciu ze nie mam z kim jej zostawic, a sama zostala tylko raz na 3h wyla i piszczala. (Bura od sasiadów + skarga u najemcy :shake:) W akcie desperacji przegladalam posty o antykoncepcji:cool1::oops: Ale to chyba byl juz moj najtragiczniejszy pomysł.:roll::oops:[/QUOTE] Na antykoncepcje i tak już za późno skoro cieczka trwa już w najlepsze. A kolega nie może przechować suni, jeśli samiec umie zostawać sam? Jest odpowiedzialny na tyle, że suni przypilnuje? A może dasz samca koledze, a poprosisz kogoś żeby posiedział w domu z sunią? Zostawienie ich samym sobie niemal na pewno skończy się zapłodnieniem; zostawienie zamkniętych osobno w mieszkaniu być może też, bo psy potrafią zrobić cuda z otwarciem drzwi z zasuwki lub niby wysoko umieszczonej dla nich klamki włącznie, żeby dostać się do suki...
  2. Możliwe, że zrobił się ropień, pokaż to weterynarzowi - po co psina ma się męczyć, ropnie są bardzo bolesne.
  3. Martens

    Chappi

    [quote name='lilia1983'] Ale tak jak pisałam w innym wątku, znam psy 15-letnie które całe życie przeżyły i dalej żyją na tej karmie i na jakieś chore nie wyglądają. No może jakby im zrobił badania z krwi to by sprawdzil czy na pewno jest wszystko ok.[/QUOTE] Pies jest padlinożercą i silny osobnik może przeżyć jakoś na naprawdę podłej diecie. Z tym, ze miłośnicy zwierząt chyba nie powinni ich karmić tylko tak, żeby [I]jakoś przeżyły[/I]... A takim karmieniem jest właśnie Chappi i inne marketówki.
  4. Karma kocia zaiwera zbyt duże ilości białka jak na zapotrzebowanie psa, i może doprowadzić do problemów z sierścia i skórą, zamiast polepszyć ich stan. Pominę już żałosną jakość produktów tych marek.
  5. [quote name='xxxx52']W zadnym przypadku nie wolno pochopnie psa uspic,nalezy zawsze dac szanse.Zawsze sa ludzie winni ,a nie zwierzeta![/QUOTE] Ale w tym przypadku uśpienie nie jest kwestią winy zwierzęcia lub jej braku! To zlikwidowanie zagrożenia dla otoczenia i tyle. W sytuacji, gdy codziennie dziesiątki łagodnych psów ginie w schroniskach z głodu czy zagryzione przez inne psy, pozostawianie przy życiu psa stwarzającego zagrożenie jest niemoralne. Dlaczego jemu należy się opieka, tabun behawiorystów, szkoleniowców, starania, skoro nie doczekają tego łagodne zwierzaki, które zgniją w schroniskowych boksach - bo o nich nie było krzyku w mediach, że biedactwa zagryzły jamniczka... Jeszcze raz podkreślam - tu nie chodzi o winę psa, tylko zdrowy rozsądek i trzeźwe spojrzenie na sytuację psów w Polsce...
  6. [quote name='aina155']Bo tak jak pisalam wyzej, stweirdzil ze albo przejdzie samo (zdarza sie to u psow do 20 kg) albo trzeba bedzie operowac. [/QUOTE] Z tego co czytałam na molosach skutecznie leczono bez operacji i u psów kilkakrotnie większych niż 20 kg :cool1:
  7. [quote name='Agneska'] Ja chciałabym małego psa. Możecie mi dokładnie wypisać co bym musiała robić??[/QUOTE] Kupować i przynosić jedzenie Karmić Wychodzić na dwór kilkanaście razy w ciągu doby (szczeniak) Po każdym spacerze wyskubywac z psa kleszcze Sprzątać kupy, siki, wymiociny, poniszczone przedmioty, skubać tony sierści z ubrań i mebli Szczotkować, dbać o oczy, uszy, zęby Chodzic do weterynarza na szczepienia, odrobaczanie, w razie choroby opiekować się psem Zapewniac ruch, niezależnie od pogody znaleźć minimum(!) godzinę dziennie, żeby psa wybiegać Wychowywać psa właściwie bez przerwy w czasie codziennego życia Borykać się z problemami wychowawczymi, niekiedy dość mocno utrudniającymi życie Pewnie jeszcze o czymś zapomniałam :evil_lol: Ogólnie pracy, pochłoniętych pieniędzy i czasu jest 100 razy więcej niż przy śwince morskiej (miałam i świnkę kiedyś, wiec mam porównanie). Wiek nie jest argumentem, ja mając 12 lat robiłam wszystko przy dość sporym psie - rodzice nie było mowy żeby mi pomogli, bo pies był mój; jedynie uczestniczyli w kosztach; a są i osoby, które do końca życia nie dorosną do opieki nad zwierzęciem czy dzieckiem...
  8. [quote name='xxxx52'] Delay-co mozesz powiedziec ,czy to dobrze jest dla psa, gdy zabrany zostal od swego rodzenstwa i swej mamy,skoro on nawet nie mial szansy wyboru. Piszesz tylko co Ty zaobserwowalas,ale czy rozdzielenie psiej rodziny jest dobre,to nawet sie nikt nie zastanawia. No tak takie to jest zycie psow produkcyjnych ,plodzic i szybko spieniezyc nie liczaýc sie z dobrem psow.Bo ile to jest pracy gdy nalezy karmic jeszcze przez nastepne 5 tygodni,a o sprzataniu juz nie mowimy,a co dopiero socjalizowac.Kto pomyslal ,zeby psy 3x odrobaczyc,2x zaszczepic?Czy tak zabezpieczone sa 6-7 tygodniowe psy? [/QUOTE] Nie przesadzasz trochę? Może w ogóle nie oddawajmy szczeniaków, niech rośnie sobie stado 50 psów, bo zrani się ich rodzinne uczucia? :razz: Kontakt z matką i rodzeństwem może zastąpić kontakt z innymi psami w nowym stadzie, a osoba, która szuka psa do pracy, sportu biorąc psa 12-tygodniowego nie ma już wielkiego pola do popisu. Myślę, że o wiele lepszym wyjściem jest, kiedy 7-tygodniowe szczenię trafia do dobrego właściciela, gdzie w rodzinie są inne psy, gdzie dba się o jego socjalizację, niż ma się wychowywać ponad 3 miesiące w hodowli, gdzie przy nieraz kilkunastu szczeniakach + dorosłych psach nikt nie zapewni każdemu malcowi tyle uwagi co nowy właściciel. Jeśli akurat uważasz, że [B]Delay[/B] ma psy "produkcyjne" i rozmnaża je dla kasy, to myślę, że bardzo się pomyliłaś...
  9. [quote name='mala_czarna']Nagminnie niestety obserwuję, że właściciele psów dużych ras mają po prostu w dupie dobre wychowanie i po osiedlach spacerują ze swoimi pociechami bez smyczy, kagańca, kolczatki albo pejcza. (...) Ostatnio zostałam wyśmiana przez właścicielkę owczarka niemieckiego, bo zwróciłam jej uwagę, że powinna mu chociaż kaganiec założyć. Paranoja jakaś. A już pusty śmiech mnie ogarnia jak słyszę, że przecież to taki łagodny pies i jeszcze nigdy nikomu krzywdy nie zrobił. [/QUOTE] Hm - w odpowiednim do tego miejscu (nie na chodniku czy ulicy) nie widzę nic niezwykłego w tym, że czyjś pies jest bez smyczy/kagańca/klatki - rozchodzi się tylko o to, by właściciel miał nad nim kontrolę, żeby pies nie podbiegał samowolnie do innych. Bo szczerze mówiąc, kiedy jestem w parku czy na łące, mam sukę bez smyczy i kagańca, skupioną na sobie, nikomu nie przeszkadzamy - to też bym wyśmiała gdyby ktoś mi wrzeszczal o kaganiec. [quote name='an1a']Przepraszam, ale kto ma na to wyłożyć pieniądze? :cool1: Tylko nie pisz, że właścicielka psa, która stwierdzi, że go nie chce i nikt jej nie zmusi do płacenia dożywotnio za szkolenie psa, [U]bo praca z takim psem jest do końca życia[/U]. W tym kraju nie można znaleźć normalnych ludzi dla psów bezproblemowych, a Ty chcesz trzymać psa, który jest niebezpieczny dla otoczenia? I komu go wydasz?[/QUOTE] I to jest podstawowy problem w Polsce, który niestety uniemożliwia takie "cackanie się" z agresorami, jak proponuje [B]xxxx52[/B]...
  10. [quote name='xxxx52']3 godziny cwiczen i zabaw ze szczeniakiem?:crazyeye: [/QUOTE] Też wydaje mi się, że 4 h wrażeń non stop, to trochę za wiele dla szczeniaka, a już na pewno 2-4 miesięcznego ;)
  11. [quote name='Kisses_xox']Kupno psa to decyzja wszystkich domowników. [/QUOTE] Tu jeszcze bym polemizowała, bo mam dość specyficzną sytuację - u mnie nie wszyscy członkowie rodziny reagowali entuzjastycznie na psa i sami by go sobie nie sprawili, ale nikt nie wymagał od tychże osób jakiegokolwiek udziału w kosztach, opiece czy sprzątaniu po psie... A w momencie kiedy dziecko czy nawet 15-stolatek bierze psa, ktoś z rodziców siłą rzeczy MUSI w tym wszystkim brac udział, przynajmniej finansowo.
  12. [quote name='Kisses_xox']Może postaraj im sie udowodnić, że jesteś odpowiedzialna? Sprzątaj, zmywaj, pomagaj w domu. Jesteś w stanie dziennie wyciąć sobie z tych 24h 3-4 dla psa?[/QUOTE] Ano właśnie... To jest najważniejsze - pokazać rodzicom, że potrafisz być onbowiązkowa, a nie tylko namawiać i obiecywać. Ja sama nie wiem, czy kupiłabym dziecku psa, jeśli wcześniej oddało swoje zwierzątko, bo nie chciało się już nim zajmować... Co do L.O. - zależy jakie LO, jakie masz plany i ile czasu zamierzasz poświęcać na naukę i znajomych. Ja w LO miałam bardzo dużo wolnego czasu, ale to dlatego, że nie przejmowałam się ocenami, uczyłam na zasadzie "aby zaliczyć", a przykładałam się tylko do 3 przedmiotów, które zamierzałam zdawać na maturze i były mi potrzebne na studia. No i nie miałam problemów z nauką. Ale wiele moich koleżanek zdających po 2-3 dodatkowe przedmioty na maturze, jeżdżących na konkursy, biorących udział w życiu kulturalnym szkoły nie miałoby czasu nawet na królika... Jak dobrze liczę masz 13-14 lat - za 2-3 lata przyjdzie pora, kiedy bardzo będzie Ci zależało na kontaktach ze znajomymi, z ludźmi ogólnie, przyjaciółmi, płcią przeciwną. Jeśli nie masz hopla na punkcie psów, nie są one Twoją pasją od lat, w tym okresie Twoja opieka nad psem może ucierpieć... Poczekaj może jeszcze trochę i zastanów się - pies to dużo pracy, nie zawsze chce się posprzątać wymiociny śpiesząc się do koleżanki, czy znaleźć swój pamiętnik czy 20 zł posiekane na strzępki - a tu trzeba zachować spokój, bo pies po fakcie przecież nie rozumie o co się złościmy... I jeszcze ważniejsza sprawa - pół biedy liceum, co ze studiami?? Jeśli nie zamierzasz studiować w swoim miejscu zamieszkania, ani nie masz w mieście planowanych studiów rodziny, która przyjmie cię ze zwierzakiem, może być ciężko. Wynajęcie mieszkania z psem graniczy z cudem, akademiki w większosci nie pozwalają na psy, i co - pies zostanie 5 dni w tygodniu pod opieką rodziców? Rodzice na pewno i to biorą pod uwagę - Twoje studia już za 5 lat, a psy żyją kilkanaście...
  13. [quote name='korarar']witam ja mam psa rasy buldog francuski i ma kolejną cieczke ale krwawiła tylko 6 dni i nastawiała sie już innym psom,dałam jej samca tej samej rasy i 7 dnia doszło do kopulacji..chciałam sie zapytać czy jest możliwe zapłodnienie po 7 dniach od cieczi[/QUOTE] Teoretycznie jest możliwe.
  14. [quote name='Greven']Jeżeli aktywność ma zostać aktywizowana z powodu psa, to czarno to widzę - haszczak ma kondycję i ogromne potrzeby. Początkujący spacerowicz, biegacz, czy rowerzysta im nie sprosta... chyba, że trafi haskiego z tego 1% :evil_lol:[/QUOTE] Widzę, że masz podobne zdanie. Ja też jestem jakoś sceptycznie nastawiona, kiedy słyszę od leniuszka, żeby bierze psa żeby się zmobilizować do ruchu/schudnąć. Wiem jak to jest i niestety kończy się zwykle zrobieniem z psa kanapowca. Kolejność powinna być inna - to perspektywa wzięcia psa powinna zmobilizować nas do ruchu przed sprowadzeniem go do domu. Jak minimum miesiąc będziemy umieli żyć aktywnie jeszcze bez psa, to można wtedy myśleć o towarzyszu ;) To takie moje przemyślenia, niekoniecznie skierowane do autorki wątku, która jak pisze już jest aktywna ;)
  15. [quote name='agata_lodz']hmm. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam. Mogę dać psu korpus z kośćmi ale surowy? To surowe kości z kurczaka nie są niebezpieczne?[/QUOTE] Tak. Ja podaję głównie drób, zwykle szyje i skrzydła indycze no i skrzydełka z kurczaka, korpusy akurat rzadko - wszystko tylko surowe. Wejdź na wątek "Barf", tam właściwie wszyscy podają surowe kosci z drobiu ;)
  16. Martens

    Chappi

    Swojemu psu nigdy jej nie podawałam, ale suczka znajomych, rottweilerka, karmiona właściwie wyłącznie Chapii, odeszła w wieku 6 lat na nowotwór przewodu pokarmowego :shake:
  17. [quote name='Ardzio']Rany nie wyobrazam sobie kapac psa raz na pol roku....[/QUOTE] To my już kompletne brudasy, bo z szamponem kąpiemy się 1-2 razy na rok albo i to nie ;) Po prostu psica ma suchą sierść (od tarczycy), nie czuć jej psem, co się zabłoci to się wyszczotkuje później, w najgorszym razie spłucze samą wodą... A i okolica czysta, małe miasteczko, to spalinami futro nie nasiąka.
  18. [quote name='puli']Generalnie wiadomo było ze aby sie "odblokowala", musze ja sprowokowac do wspólnej zabawy. Np gdy zblizyła sie do ławki to radosnym, zachecajacym głosem szczebiotałam jak kretynka: Azja,Asia, hop, śliczna sunia... no i sunia sie odblokowywała, przeskakiwała i rutynowo przybiegała po nagrode. Czasami nie udawało sie od razu i musiałam najpierw sama poskakac po tej ławce :evil_lol: Bywało że biegałam w kółko dookoła grubego drzewa a ona siedziała kawałek dalej i dłuuuuugo patrzyła jak na głupa zanim sie w koncu dała sprowokowac. :evil_lol::evil_lol: [/QUOTE] :lol::lol::lol: Miałam to samo i czułam się jak idiotka... W odblokowaniu często pomagało polecenie "leżeć" - na przywołanie paliła głupa, ale na "leżeć" kładła się plackiem, a ja wtedy po łuczku, prawie na czworakach do pieska się czołgałam, cały czas hipnotyzując go idiotycznym paplaniem :evil_lol:
  19. [quote name='Aleksandra.'][B]taks[/B] - karmię ją frolic'iem mini (...) Lubi też marchewki, ogórki kiszone i ... śledzie.[/QUOTE] Zdecydowanie zmieniłabym karmę na lepszą jakościowo. Śledzie są zazwyczaj mocno solone i mogą bardzo źle wpływać na pracę jej nerek, jeśli to z nimi są problemy.
  20. A jak pracujesz z psem na spacerach? Nie jest tak, że w czasie takiego wspólnego spaceru, Ty rozmawiasz z koleżanką, a pies ma zająć się sobą, z kolegą? Niestety Twój pies wchodzi w wiek, kiedy odkrywanie okolicy jest staje się dla niego ciekawsze niż Twoja osoba. Zabawy z innymi psami z czasem też prawdopodobnie przestaną byc dla niego tak ekscytujące jak do tej pory. Stąd potrzebna Twoja praca nad szkoleniem psa i zabawa z nim, żeby mieć dobry kontakt ze zwierzakiem.
  21. [quote name='agata_lodz'] Jeżeli chodzi o porcje rosołowe to też je gotuję. Nic psu nie przebiją jak dasz samo mięso bez kości... Ale Martens mial chyba coś innego na myśli - ja kupuję korpusy z kurczaka (kurczak bez skrzydeł, nóg i piersi) i to u mnie w sklepie nazywa się "porcja rosołowa". Po ugotowaniu obieram kości z mięsa, do tego ryżyk i warzywka i już. Czasem gotuje wątrobkę, serca, kurze udka... [/QUOTE] Jak obierzemy mięso z kości to nic się nie przebije, bo kości tam nie będzie :evil_lol: Ja mam na myśli dokładnie to samo, tylko że ja znajdowałam tam nieraz bardzo ostre kawałki kości, szczególnie przy mostku i "łopatkach", takie prawie igiełki. Więc jeśli podajemy psu całość, nie tylko obrane mięso z chrząstkami, to gotować nie należy. [quote name='marysia-loria']no tak to prafwda co napisałaś. Ale jednak trzeba nawet duzo przygotować )chodyi o BARF Zobacze czede ja tym karmila. Moze na przemian np. dzis suche i jutro a pojutrze te BARF [/QUOTE] Naprzemienne podawanie karmy i Barfu to nienajlepszy pomysł - mają bardzo różny czas trawienia i pies może nabawić się niedoborów i rozstroju żołądka. Zresztą barf w pewnym sensie jest przeciwieństwem karmy i całą filozofią żywienia, a nie rodzajem posiłku ;) Przygotowań jest więcej na początku, kiedy zaoptarujesz się we wszystkie dodatki i "uczysz" się takiego karmienia; potem robi się to automatycznie, począwszy od zakupów w mięsnym po porcjowanie i zamrażanie. Do kręcenia warzyw polecam sokowirówkę i TZta :lol:
  22. Psica dorasta i zaczyna bronić swojego terytorium :evil_lol: Co do zachowania na spacerach - po obszczekaniu jest już niestety za późno na oduczanie. To zachowanie jej się utrwala, bo obszczekanie osoby, która następnie się oddala (została zdaniem psa "przepędzona") jest dla psa wielką przyjemnością niestety. Trzeba reagować wcześniej, wypatrywać osób, które mogą zostać oszczekane i w momencie ich zbliżania się szczególnie intensywnie sukę czymś zająć. Przydałaby się też długa linka 10-15 m, przynajmniej na jakiś czas. Kiedy suka startuje do jakiegoś człowieka, wydajemy komendę "chodź" - jeśli reakcji brak, ostre krótkie szarpniecie, przywołanie i nagroda. Co jeszcze... Kiedy ktoś się zbliża - komenda "siad" i pakowanie w sukę smakołyków. Sama praktykowałam - doszłam do ciekawego efektu, kiedy mijała nas podejrzana osoba, suka zamiast dziamgać, siadała przy mnie i natarczywie się gapiła oczekując na smakołyki :evil_lol:
  23. Zależy ;) Są psy, które przechodzą ten okres niemal niezauważalnie, są takie które dają w kość, niczym zdemoralizowane nastoletnie dziecko :evil_lol: Szkolenie na pewno ma z tym związek, ale myślę, że o wiele bardziej zależy to od charakteru samego psa. Ja u swojego zaobserwowałam wybiórczą głuchotę na przywołanie (mimo nauki od szczeniaka) i zanik obaw co do oddalania się ode mnie i samodzielnego eksplorowania okolicy. Co jeszcze - pies w tym czasie testuje nasz autorytet. Może głuchnąć na komendy, ignorować, w niektórych przypadkach okazywać agresję... Cóż pozostaje - dalej pracować z psem, robić swoje, po jakimś czasie minie. Na pewno nie minie jeśli psu będziemy ustępować, albo jeśli olewamy jego wychowanie od początku. W tym ostatnim przypadku w okresie dojrzewani8a zaczyna się zwykle totalne ignorowanie właściciela i jego poczynań. Nie można powiedzieć, że jak pies szkolony to problemu nie ma, a jak nieszkolony, to się nie słucha i już. I u psów szkolonych od szczeniaka zwykle można mniej lub bardziej odczuć ten bunt ;)
  24. [quote name='Arwilla']I tak się zastanawiam, czy gdzieś to zgłosic... W końcu facet chodzi z bronią... Gdzieś chyba jest jakaś granica "obrony koniecznej"?[/QUOTE] Zgłosić na policję. Zabronione jest chodzenie z nożem, który ma długość powyżej iluśtam cm, więc jak przypuszczam z mieczem tym bardziej :roll: I tym akurat powinni się poważnie zająć, bo facet stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia, nie tylko psiego. Nie mów zresztą, że chodzi tylko o psa, możesz powiedzieć, że sama się bardzo bałaś o siebie, zachowanie faceta budziło Twój niepokój, etc. Wtedy powinni potraktować cię poważniej. Gdybym ja zobaczyłam kogoś na łące z mieczem, pewnie od razu pomyślałabym że jakiś fan RPG podąża na sesję w plenerze, i niezłe zdziwko bym miała gdybym nagle została posiadaczką psiej głowy i reszty ciała osobno :razz:
  25. Moja suka w wieku Twojej zaczęła zachowywać się dość podobnie :p I oduczyć się udało, ale sporo się napracowałam. Z Twojego posta wyniosłam wrażenie, że na spacerze chcesz ją puścić, a ona ma się ładnie wybiegać, nie angażując za bardzo Twojej uwagi - tak się nie da. Przez cały czas, kiedy masz sukę luzem, musisz skupiać jej uwagę na sobie, pracować z nią. Jest mnóstwo sposobów zapewnienia psu rozrywki na spacerze - od aportowania, przez nauke posłuszeństwa, skoki przez przeszkody, po pływanie... Musisz sprawić, że suczka była tak Tobą zainteresowana, że przestanie zwracać uwagę na otoczenie, na to, czy ktoś tam sobie idzie czy nie. Nie powinna mieć czasu na wypatrywanie przechodniów, a już tym bardziej podbieganie czy obszczekiwanie. I przy okazji - co Ty robisz, kiedy ona biegnie kogoś obszczekać? Psa spuszczonego luzem trzeba mieć cały czas na oku, tak żeby zdążyć [U]skutecznie[/U] przywołać go do siebie [U]zanim[/U] zbliży się do obcej osoby... Jeśli przywołanie suki w takiej sytuacji jest niemożliwe, to niestety na czas nauki tego konieczne będzie użycie linki 10-15 m, żeby mieć kontrolę nad suką. Jak nie ma się czasu i ochoty nie spuszczać psa z oczu - również linka/smycz. Ja sama psa nie puszczam luzem, kiedy wiem, ze będę zajęta rozmową ze znajomymi czy kiedy chcę po prostu się z nim przejść i posłuchać muzyki/pomyśleć. Z całym szacunkiem, ale jeśli chodzi o psiaka z Twojego avatarka, to nieznanego zwierzaka tej wielkości, biegnącego w naszą stronę i szczekającego można się nieźle przestraszyć. Ja sama raczej nie czekałabym żeby sprawdzić czy ugryzie czy nie, tylko delikwent dostałby gazem po oczach. A są ludzie, którzy mogą być w takiej sytuacji jeszcze mniej sympatyczni ;)
×
×
  • Create New...