-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Chore nerki? już nie wiem co jej jest? pomóżcie :(
Martens replied to Aleksandra.'s topic in Urologia
Ehh jak nie ma badań to może być wszystko, od anemii, przez ostrą niewydolność nerek, po odkleszczową babeszjozę. Jedź do inego weterynarza, dopóki masz jeszcze z kim jechać! To poważne objawy chorobowe, czekanie co się stanie jest narażaniem życia suni :shake: -
Zgadzam się z Greven ;) Rozumiem obawy co do sterylizacji przed pierwszą cieczką, sama raczej bym tego nie zrobiła, ale po jak najbardziej. Czekanie do drugiej cieczki nie ma żadnych pozytywnych przesłanek.
-
[quote name='marysia-loria']Troche mnie to zdziwiło ze lepiej nie gotować porcji rosołowych. Tylko że moja sunia je je już od dobrych kilku miesięcy a jej nic nie jest z żołądkiem chociarz morze tego nie zauważam. [/QUOTE] Są psy, które jedzą gotowane kości i kilkanaście lat i żyją. Ale na podobnej zasadzie mój dziadek przez kilkadziesiąt lat palił 2 paczki dziennie bez filtra i raka nie dostał... Co nie znaczy że papierosy są zdrowe, podobnie gotowane czy pieczone kości. Gotowanie pozbawia kość składników organicznych, elastycznych, pozostają prawie wyłącznie sole mineralne. Taka obrobiona termicznie kość jest krucha i twarda, nieelastyczna. Łatwo łamie się na ostre kawałki, które mogą przebić chociażby przełyk, doprowadzić do zakażenia i śmierci. Podobnie z zaparciami - kości gotowane, bez zw. organicznych po pogryzieniu i strawieniu przechodzą przez przewód pokarmowy w postaci przypominającej pokruszony cement, prowadzą do zaparć. Do przebicia wystarczy jedno pechowe podanie takich kości, może się to stać jutro, a może za 5 lat, a może nigdy. Z kolei patrząc od strony zaparć na razie może nic nie widać, ale przewód pokarmowy psa jest silnie obciążany gotowanymi kośćmi; efekt może się uwidocznić dopiero po dłuższym czasie. Barf nie ma nic wspólnego z suchą karmą - to świeże, surowe jedzenie. Poza papką z warzyw i podrobów co kilka dni nie ma tam za dużo przygotowania, poza wyjęciem kości z lodówki czy otwarciem kefiru. Wszystko co Cię interesuje jest w linkach, jak i na dogomanii, w dziale Żywienie => BARF
-
A po co miałabyś czekać aż do końca drugiej cieczki? Jedna w zupełności wystarczy, jeśli i tak chcesz sukę sterylizować. Jedyne co Ci da czekanie do "po drugiej cieczce", to że sterylka dużo mniej skutecznie ochroni sukę przed nowotworem sutka. Brak apetytu może być spowodowany cieczką, wymioty z kolei właśnie niejedzeniem.
-
[quote name='eduso']Martens - a byl skuteczny ten spray ? Masz moze na opakowaniu podany jego sklad ? Bo ja znalazlam dzis kilka ciekawych psikadeł na kleszcze - wlasnie naturalnych. Moznaby porownac.[/QUOTE] Składu brak, na opakowaniu jest tylko, że testowany w Katedrze Farmakologii i Toksykologii Wydz. Wet. SGGW; produkowany przez KOSTER w Inowrocławiu. [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Zdjcie087.jpg[/IMG] Ale na pewno jest w nim eukaliptus ;) Czuć z daleka trochę jak maść rozgrzewającą albo cukierki na katar.
-
Właściwie to nie wiem :cool1: Jak się teraz zastanawiam, to zaintrygowało mnie gdzie się podziewają bezdomne psy z Makowa, skoro wywieszek o "łapance" z celem: schronisko już ze 2 lata nie widziałam, a psów jest mniej niż kiedykolwiek. Zresztą był w Makowie problem z kobietą która dochowywała się 4-5 psów plus miotu szczeniąt, były skargi, psy biegały po ulicy, atakowały samochody, zaczepiały ludzi i dzieci, nie były szczepione nawet przeciw wściekliźnie... Kilka razy była policja, kobieta zrzekła się psów, i co? I nic, bo przyjazd hycla to kilka tys złotych... Psy dalej były u tej kobiety, 2 zaginęły, 1 suczkę z maluchami ja wyadoptowałam przez dogo, a na tę chwilę zostały 2 samce, te najbardziej problemowe. Jednego baba nie chce oddać, a drugi ze względu na charakter jest właściwie nieadopcyjny, aczkolwiek niedługo i tak zakładam mu wątek i spróbuję przynajmniej...
-
[quote name='soboz4']Gdzie kupiłaś gaz pieprzowy? Bo ja szukałam w "psiarskich" sklepach gazu do obrony przed "nachalnym" pieskiem i nie znalazłam? Bardzo proszę o informację, pozdrawiam Bożena[/QUOTE] Ja kupiłam w sklepie z AGD/RTV, gdzie mają również instrumenty muzyczne i sprzęt typu wiatrówki no i gazy. 15-20 zł. W internecie jest dość pokaźny wybór.
-
To ja nie widzę przeszkód ;) tylko lepiej byłoby zabrać husky z domu tymczasowego - takiego który umie zostawać sam.
-
[quote name='Alba1986']Nie mówiąc o częstych wizytach na wsi;) gdzie pies będzie mógł wybiegać się na maxa:p:p[/QUOTE] Mam nadzieję, że nie bierzesz pod uwagę puszcania psa luzem na spacerach po polach/łąkach/lasach, bo w przypadku tej rasy to jeden z najprostszych sposobów, by psa wiecej nie zobaczyć ;)
-
[quote name='brosse0606']Ekanuba nie jest wcale taka zla...jest jedna z najdrozszych karm a beznadziejne karmy nie kosztuja tak drogo...[/QUOTE] Ja nie twierdzę, że Eukanuba jest beznadziejna, tylko że nie warta aż tak wysokiej ceny. Royal jest od niej znacznie lepszy jakościowo, co widać było i po moim psie. Zresztą skoro mieszkasz we Francji, jakość karm tam dostępnych może się różnić od tych w Polsce, zależnie od miejsca produkcji.
-
To centrum miasta trochę nieciekawie wygląda, bo ja nie uznaję joggingu przy ruchliwych ulicach. Więcej się przy tym można najeść spalin na przybytek raka płuc niż zażyć zdrowia... Więc pytanie, czy macie gdzie tego psa wybiegać. Husky w bloku tak, ale w centrum miasta, nie mogąc codziennie minimum na 2 h znaleźć się na łonie natury dla mnie odpada... No i powtórzę za poprzednikami; wiele husky mimo starannej socjalizacji i przyzwyczajania nie toleruje samotności - wyje i niszczy w mieszkaniu.
-
[quote name='puli']Zaraża dopiero gdy "zwymiotuje" (wypluje?) w psa co ma miejsce dopiero po 2 dobach.[/QUOTE] Chyba we wszystkich źródłach spotykałam się, że ma to miejsce już po 24 h :hmmmm:
-
[quote name='Greven']"Mój jest z hodowli psów na walki, jest agresywny, proszę trzymać psa, proszę!!!!". Kobieta nagle odzyskała siły i sholowała swojego sznaucera w boczną uliczkę. Kilka dni później, byłam z moimi dwoma pitbullkami na tym samym polu. Relaksujemy się w wiosennym słoneczku, a tu na horyzoncie wielki sznaucer wlekący panią na końcu smyczy. Żeby nie psuć sobie spaceru, z daleka wołam więc "Proszę uważać, nie wiem, czy utrzymam", na co słyszę "Niech pani trzyma, ja trzymam mocno, dam radę!!" :lol:[/QUOTE] :lol::lol::lol::lol::lol: Po części biorę z Ciebie przykład, z tym że ja jak już to krzyczę, że mam gaz paraliżujący (tak naprawdę pieprzowy) i macham nim z daleka :cool1: Bo na podstarzałą sukę "z tych co lubią dzieci" (bo kremowa) raczej mało kto się nabiera.
-
Ja zaczynam się zastanawiać jaki w ogóle sens w hodowli, selekcji, wystawach, skoro jak widać na ringach nie lądują psy które swój wygląd mają w genach, tylko osiągnięty dzięki zabiegom jak dla mnie rodem ze średniowiecza :evil_lol:
-
Ktoś tu dzwonił do UM w Przasnyszu - czy mógłby zapytać raz jeszcze gdzie jest pies, albo podać mi nr na PW? I nazwę miejscowości, w której znajdował się pies. To szczyt, psu miała być udzielona pomoc, a po prostu zniknął! Oto nauczka, jak pies jest na ulicy, to trzeba załatwiać DT we własnym zakresie, a nie prosić "wykwalifikowane służby" :shake:
-
[quote name='badmasi'] Zauważyłam, że ptakom w mojej okolicy najbardziej jednak zagrażają dzieciaki walące do zwierząt z wiatrówek.[/QUOTE] Ahh kolejny temat rzeka :pissed: U mnie to nawet nie są dzieci tylko zgraje wyrośniętych bezrobotnych paniczów albo stare dziady z niewyżytą pasją myśliwską. Z upodobaniem walą nawet z okien do wron siedzących na drzewach; z tego co słyszałam bezpańskich psów czy ptactwa na podwórkach też nie omijają.
-
[quote name='Mephistotelka']I jedynym rozwiązaniem ażeby wilk był syty i owca cała jest zakup połaci ziemi na którym pies będzie robił co chce :loveu:[/QUOTE] A tu bardzo się mylisz, bo nawet jeśli zakupisz sobie kawał łąki czy lasu, to i tak (w przypadku lasu) obowiazuje cię trzymanie psa na uwiezi, jak również Twój pies straszący zwierzynę może zostać odstrzelony przez myśliwego :diabloti: Wyjątkiem są ogrodzone tereny, ale żeby ogrodzić kawałek swojego lasu, pola czy ogólnie terenu łowieckiego (większosć terenu Polski) trzeba uzyskać specjalne pozwolenie :cool3: Eh, i jak grochem o ścianę... Bo inni straszą... Bo piesek musi mieć frajdę... Bo co mnie obchodzi, że z mojej winy dzikie zwierzę się przestraszy, porzuci młode, zachoruje... :evil_lol: BTW gdyby ukochany pieseczek został pogoniony przez kogoś z siekierą albo tylko "troszkę postraszony" przez 3 razy większego psa, pewnie zrobiłoby się raban na 5 stron wątku :roll: Szkoda że bażantów nie ma komu bronić :cool1:
-
[quote name='ata']psa pod pachę i do weta wykastrować ...żadna krzywda z tego powodu mu sie nie stanie ....:cool3: 15 minut i po kłopocie.... w razie czego przynajmniej dzieciaków już nie bedzie.....:eviltong:[/QUOTE] Z 10-latkiem to nie tak hop pod pachę i kroić :razz: Nie wykastrowałabym psa w tym wieku bez uprzednich badań krwi i serca... A z dostępnością owych bywa różnie.
-
[quote name='Szarik']Co do barfu to... trochę bym sie obawiała. Własnie ze względu na żołądek: po surowych kościach, które Tata przywozi mu od rzeźnika też ma jakiś czas lekkie problemy. Jeśli okaże sie to jedynym wyjściem, to trzeba będzie sie temu przyjrzeć, na razie jakos egzystujemy ;)[/QUOTE] A jakie są te kości? Pewnie wołowe albo wieprzowe? No to nie dziwne, że są po nich problemy, skoro dostaje je co jakiś czas tylko i nie są zróznoważone dodatkiem warzyw, nabiału. Zresztą w Barfie takie duże, ciężkostrawne kosci nie są podstawą diety.
-
[quote name='Justi']mój wet zaleca systematyczne podawanie łyżeczki tranu dziennie, bo ogólnie dobrze wpływa na kondycję psa więc myślę że nie zaszkodzi[/QUOTE] A ja bym się obawiała, czy nie zaszkodzi, bo tran zawiera witaminy rozpuszczalne w tłuszcach, których przedawkowanie jest równie, jeśli nie bardziej szkodliwe niż niedobory. Tak więc jeśli pies dostaje urozmaicone pożywienie, albo witaminy w pożywieniu, preparatach, takim faszerowaniem go tranem można mu zrobić krzywdę. Nie dawałabym więcej niż łyżeczkę/łyżkę (zależnie od wielkości psa) co 2-3 dni, a jeśli już koniecznie codziennie, to max 2 tygodnie a potem tydzień-dwa przerwy.
-
szukam royala dla skundlonego BIG owczarka niemieckiego
Martens replied to Goooooosiak's topic in Marki karm
Ja polecałabym raczej dobrą karmę z serii lekkostrawnych lub senior, a glukozaminę+chondroitynę w preparatach, bo żadna karma nie zawiera ich tyle, żeby miało to jakiś wpływ na stawy. -
[quote name='Koreksonowa']Surowy ziemnor? A solanina psom nie szkodzi?[/QUOTE] Z tego co ja wiem psom też szkodzi :razz:
-
Nie powiem Ci dokładnie jak to jest u psów, ale ja sama miałam zerwane właśnie te więzadło w kolanie. Narozmawiałam się na ten temat z dobrymi ludzkimi ortopedami, jak i w minimalnym stopniu z ciekawości pytałam jak to jest u zwierząt. Na Twoim miejscu jeśli więzadło jest tylko naderwane, a suka nie uprawia forsownych sportów typu agility, zostawiłabym to tak jak jest (tak robi się u ludzi). Operacja naderwanego więzadła wiązałaby się z koniecznością dość długiego oszczędzania nogi, rehabilitacji, etc. z czym bywa trudno i u człowieka, a psu przeciez pewnych rzeczy nie wytłumaczymy. Uraz po operacji naderwanego więzadła może spowodować więcej szkód niż pozostawienie go samemu sobie. Jeśli się nie zerwie do końca (co zwykle następuje dopiero przy kolejnym silnym urazie; znam osoby chodzące z naderwanym wiezadłem po kilkadziesiąt lat, łącznie z ciążą i nie mające żadnych problemów z tego powodu), oszczędzisz suce leczenia operacyjnego o dość niepewnych efektach. Jeśli kiedyś wiezadło zerwie się do końca, cóż, czeka Was operacja, ale przynajmniej w pełni uzasadniona i konieczna. Oczywiście słuchaj przede wszystkim dobrego specjalisty - weta, ale weź pod uwagę, że taka operacja to spore koszty i mniej uczciwy wet może Ci zalecić krojenie suki ot tak, żeby było ładnie, choć możliwe, że mogłaby spokojnie żyć i bez zabiegu.
-
A to na pewno kamień czy może tylko osad? Osad jest żółtawy, kamień brązowy. Jeśli są go minimalne ilości, możesz spróbować zdrapać paznokciem. U mnie jako metoda ściągania niewielkiej ilości kamienia pomogła karma Royal Canin z linni vet size z polifosforanem sodu, oraz w późniejszym okresie dieta Barf. Też było trochę kamienia, i na barfie w ciągu kilku miesięcy znikł bezpowrtonie, mimo że pies już niemłody.