Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Bo do niezdrowego rzygusia tęczusią na punkcie własnego pieska często w pakiecie występuje przekonanie, że piesek musi spełnić się jako rodzic :evil_lol:
  2. Ja byłam lepsza; zanim zobaczyłam podpis gabinetu wet. moją pierwszą myślą przez ułamek sekundy było, że to Agi :lol:
  3. Jak źle dobiorą termin krycia, to owszem, może nie zajść. Jak ma jakąś wadę anatomiczną układu płciowego to też mogą być nici z maluchów. Znając prawa Murphy'ego jednak takim domorosłym pseudo wszystko się uda, w przeciwieństwie przykładowo do hodowców, którzy za grubą kasę pojadą do super repa w innym kraju i będą inseminować po oznaczaniu progesteronu we krwi :evil_lol:
  4. A dziękować za komplementy, będzie miło ;) A my na Białystok jednak nie jedziemy; poinwestowałam w zamrażarkę do barfu i fachową literaturę, a w ów wystawowy weekend machniemy sobie bardziej rekreacyjny wyjazd niż fikanie na ringach :D Będziemy jeszcze tylko na CAC w Warszawie we wrześniu, i na tym skończymy sezon przed papikami ;)
  5. Ja dziś miałam słowny sparing z panem w lesie... Wyszłam na poranne bieganie sporo później niż zwykle, bo dopiero przed 8.00 i pod koniec natknęłam się w lesie na mocno podpasionego faceta z wyżłem niemieckim bez smyczy. Mijałam go z naprzeciwka, pies mi tylko mignął i pobiegł w bok gdzieś w krzaki, więc stwierdziłam, że zanim wyskoczy, to sobie na spokojnie przebiegnę dalej. Byłam już z 30 metrów za facetem, za zakrętem - pies oczywiście za mną zap*erdala olewając wołanie właściciela. Zatrzymałam się, pies podbiegł, obejrzał mnie, i łaskawie wrócił. Odczekałam chwilę aż odejdą dalej i sobie biegnę - pies znowu zawrócił olewając wołanie, bo palant oczywiście nie wziął go na smycz, i goni mnie, tym razem z ujadaniem.... Krew mnie zalała, zawróciłam i idę prosto na psa, drąc się wniebogłosy, co zaraz zrobię psu, jak idiota nie raczy go dopilnować. Pies uciekł, facet też w pośpiechu się oddalił. Myślałam, że to koniec zabawy, pobiegałam jeszcze z kwadrans, wracam spacerkiem i kogo widzę na ścieżce? Pana z wyżełkiem, pies oczywiście luzem... Zanim dogoniłam faceta, pies dobiegł do mnie chyba z 5 razy, zaintrygowany czy może jeszcze nie pobiegam i nie będzie miał za kim poganiać; facet nawet nie zauważył, co robi pies, bo totalnie nie zwracał na niego uwagi... Przy mijaniu faceta powiedziałam, że od jutra nawet do lasu będę nosić gaz pieprzowy i walić pieskowi po oczach, to może tak się nauczy rozumu :roll: Koleś do mnie wielce zaczepnym tonem "proszę bardzo" :roll: pytam, czemu pies jest w lesie luzem, a facet do mnie, czy ja nie wiem, że nie każdemu wolno wchodzić do lasu :-o i mnie olśniło, ja jestem szarym obywatelem, a ten pan zapewne myśliwym... Ja w lesie biegać w spokoju nie mogę (mimo, że zakazu u mnie aktualnie nie ma), zaś pan ów może sobie w owym lesie olać ogólnopolskie przepisy i puścić luzem nieposłusznego psa ganiającego za ludźmi (czyli za zwierzyną jak rozumiem też), i to ja mam mu schodzić z drogi... Spytałam, czy jest wpisany na dziś na tym terenie na polowanie indywidualne :diabloti: z wielkim oburzeniem powiedział, że tak, ale szybciutko znalazła się smycz, i pieska zapiął :roll: Dalej nie chciało mi się dyskutować i poszłam... Fuks, że wyjątkowo nie wzięłam dziś psów, bo gdyby wyżełek doleciał tak z ujadaniem do Cyca i Honey, to zanim facet by się do nas dokulgał, pewnie trochę kłaków by poleciało, bo nie sądzę, żebym sama rozdzieliła 3 psy... I kto wie, znając Polskę, czy to nie ja miałabym wtedy przesrane - mimo że biegam z psami na smyczy. Normalnie safari, będę uprawiać jogging obładowana telefonem do nagrywania chorych akcji i dzwonienia na policję, gazem pieprzowym, i bóg wie czym jeszcze... Ja się tego psa specjalnie nie wystraszyłam, bo byłam bez swoich, wyżły rzadko się prują do ludzi i widziałam, że pies gania mnie bardziej rekreacyjnie niż z agresją, ale jak na moim miejscu czułby się ktoś, kto psów się boi? I nawet głupiego przepraszam nie było... Trzeba jednak wychodzić biegać z psami 5-6 rano, zanim idioci się pobudzą i wyjdą z domów :p
  6. A jak zaniżone/zawyżone są te parametry? Bo małe "wyjechanie" z normy może być chwilowe i nie mieć żadnego znaczenia na dłuższą metę; może być też cechą osobniczą organizmu. Gorzej, jeśli co jakiś czas powtarza się badania i wyniki się pogarszają. Zaniżone leukocyty i limfocyty oraz więcej neutrofili może być przy drobnej infekcji, natomiast za wysokie MCHC pojawia się u ludzi przy niedoborze witaminy B12 lub kwasu foliowego, ale tak jak pisałam, małe jednorazowe wyjechanie z normy w morfologii nie powinno być od razu powodem do zmartwień, tylko powtórzenia badań za kilka tygodni. Co do oleju - oleje roślinne są mniej wartościowe i słabiej przyswajalne dla psa niż tłuszcze pochodzenia zwierzęcego. Najlepszy wpływ na sierść i skórę mają oleje rybne, czyli np. Efa Oil, czy olej z łososia. Przy takich problemach jak opisane, wzięłabym pod uwagę też niedobory cynku, i alergię na coś w jedzeniu i/albo nadmierne namnożenie grzybów na skórze.
  7. Halo, pies jest drapieżnikiem, a niemal wszystkie drapieżniki rywalizują ze sobą o jedzenie, niekiedy bardzo ostro i agresywnie. Całe zajście jest Waszą winą - psy nie powinny dostawać jedzenia czy gryzaków w taki sposób, żeby miały możliwość je sobie podkradać i prowokować bójki. Do tego macie dwie suki - samo to często sprawia, że przy niewłaściwym podejściu opiekunów dochodzi do rywalizacji i walk między sukami. Jeśli nie będziecie zostawiać sukom "punktów zapalnych" w postaci porozwalanych zabawek, kości czy jedzenia, możliwe że po tej pojedynczej bójce będą funkcjonować całkowicie bezkonfliktowo. Wiele zależy od tego, jak wyglądały ich relacje wcześniej, czy agresja młodszej suki tyczyła się tylko obcych psów, czy i jej matki. Jak w ogóle pracujecie nad tą agresją? Bo nad nią się pracuje, a nie od razu morduje psa albo wpycha w inne ręce, szczególnie, że w większości przypadków takie zachowania wynikają z błędów wychowawczych opiekuna. Co do kości - psu wolno podawać TYLKO kości surowe. Gotowane mogą spowodować perforację albo zaczopowanie przewodu pokarmowego. Surowe mięso i kości nie powodują zwiększenia agresji - to naturalnie pożywienie psowatych.
  8. A w jaki sposób męczy psa farbowanie? Bo idąc dalej tym tokiem rozumowania, psa męczy też smycz, niekarmienie przy stole, czesanie, i wszystko, na co pies nie ma ochoty albo wolałby, żeby wyglądało inaczej. I gdzie jest granica między dbaniem o estetykę a robieniem z psa debila? Różowa kokardka jest dla niektórych ok, bo piesek ma spięte włoski i nie zasłaniają mu oczu, ale już różowe pasemko machnięte farbką do pisanek - olaboga, koniec świata. Pudel ostrzyżony na lwa jest dla miłośników rasy super, bo to fryzura użytkowa do pierwotnej dla rasy pracy w wodzie (mimo że dla przeciętnego obywatela taki pies wygląda jak pajac), ale już zafarbowane uszy czy łapki - omg jak tak można. Obcięcie yorka po domowemu na chińskiego grzywacza albo na krótko z irokezem - ojej jak słodko, ale ten sam york z kolorowym pasemkiem na ogonie już będzie przykładem męczenia zwierząt... Sorry, ale wg mnie w najmniejszym nawet stopniu nie chodzi o rzeczywistą krzywdę psa, tylko o problem z tolerancją inności. Dla mnie czyjś pies może być nawet różowy w neonowe zielone placki, o ile jest zadbany, kochany i wybiegany.
  9. Nam się plany pozmieniały, i jednak nie jedziemy ;)
  10. Ja miałam podobny problem z półroczną sunią wziętą z hodowli, gdzie też załatwiała się sama na podwórku - przyzwyczaiła się do sikania na osobności w krzakach i za nic nie chciała wysikać się przy mnie na smyczy ;) Pierwsze dni brałam ją na spacery na 15-metrowej lince i chodziłam w okolice krzaków, gdzie na luźnej lince mogła się w nie schować i mieć odczucie, że jest luzem (bałam się ją puścić luzem tuż po zmianie domu) - korzystała i sikała; starałam się nawet na nią nie patrzeć, żeby jej nie peszyć :evil_lol: Po tygodniu czy dwóch zaczęło jej się czasem "wymykać" siku przy mnie, po drodze do krzaków (musiałyśmy do nich dojść z 50 m od bloku) - wtedy robiłam wielkie zamieszanie, chwaliłam, nagradzałam - jak za ósmy cud świata ;) i zaczęła się "zapominać" i sikać coraz częściej tuż koło mnie na krótkiej smyczy - z czasem zupełnie się przyzwyczaiła, chociaż jak ma wybór np. na działce, to też woli się chować gdzieś po krzakach z załatwianiem (w przeciwieństwie do drugiego psa, który lubi walnąć klocka na środku ogródka albo tuż przy grillu i gościach :p).
  11. Dobrze, że nie nazistką :evil_lol: bo i tak się interpretuje niechęć do rozmnażania psów bez papierów i sensu :evil_lol: Odpuść, świata nie zbawisz, matka się uparła i zrobi co jej sie podoba, szkoda nerwów i waszych relacji. Można tłumaczyć - ale ludziom otwartym na rozmowę. W innym przypadku nie warto. Zamiast walić głową mur ciągle w jednym miejscu bez efektu, w miejsce tego możesz zrobić coś fajnego dla psów.
  12. U mnie terriery (!) się boją myszy :evil_lol: [quote name='panbazyl']no w tym roku polskie morze ma taką temperature wody jak Adriatyk, czyli 20 stopni - jak na Bałtyk to po prostu wrzątek :-P (ostatnio sprawdzałam na meteo temperatury wody w morzach).[/QUOTE] Opada mi wena na CACIB w Białymstoku, za to rośnie wena na przynajmniej weekend nad morzem :loveu:
  13. [quote name='*Monia*']Hexa uważa myszki za super przekąskę, a pode mną się nogi uginają jak słyszę ich piski.. Najlepsze oczywiście takie łyse jeszcze ;). Zapraszam do nas na pola na degustację :diabloti: [/QUOTE] Wiesz, chętnie, tylko że moje terriery (!) boją się żywych myszy :lol: Cyc kiedyś ganiał za jedną po podwórku, i jak przydybał ją w kącie i zapiszczała wniebogłosy ze strachu, uznał że odpowiednio bezpieczny dystans do tej strasznej wrzeszczącej istoty to minimum pół metra :diabloti:
  14. [quote name='gerta']Ze wszystkim powyżej się zgadzam poza doborem komend. W uszach psa "wejdź" i "zejdź" brzmi niemal identycznie. Proponuję zastosować "hop" i "zejdź" albo inne dwa wyrazy niepodobne do siebie :) [/QUOTE] Moje niedopatrzenie, ja sama używam "hop" i "wyjdź" :eviltong: [quote name='natalia26']Przed chwilą np. wskoczył mi na kanapę i nawet nie zdążyłam rozprostować ręki ( na takie gest też reaguje) i już był na ziemi, także sama już nie wiem od czego to zależy.[/QUOTE] Możliwe, że i od Waszego nastawienia w danym momencie, od mowy ciała (nawet nieświadomej), i od samopoczucia samego psa; jak jest zmęczony i śpiący to pewnie nakaz zejścia z łóżka budzi większy sprzeciw.
  15. [quote name='natalia26']My się go nie boimy- dlatego też napisałam, że ' wyczułam go' i po prostu biorę go ' za fraki' i heja na ziemię, jednak nigdy nic nie wiadomo co psu strzeli do głowy...[/QUOTE] [B]Boże broń tak nie róbcie.[/B] Mój eks tak reagował, kiedy pies (w wieku właśnie 9-12 miesięcy) na niego buczał przy zganianiu z łóżka - jaki efekt? Agresja wobec niego nasiliła się do tego stopnia, że pies leciał z zębami już wtedy, kiedy koleś chciał podejść do łóżka na którym był pies, plus do dziś (po 3 latach!) zdarza mu się ostro warknąć, kiedy ktoś inny niż ja "przepycha" się koło niego na łóżku albo złapie go nagle z tyłu (eks spychał go zazwyczaj za tyłek). Dzięki błędom jednego domownika mam psa, którego nigdy nie zostawię bez mojej obecności z dzieckiem, tudzież będę musiała zawsze uważać nawet będąc obok. Tyle, że ja nie mam dzieci, a Wy będziecie lada chwila mieć... W takiej sytuacji jest kilka sposobów na poradzenie sobie. Jeśli to pierwsze takie sytuacje i pies tylko próbuje sprawdzić, czy może się nie słuchać, najlepiej po prostu rozładować sytuację wyciągając zabawkę/smakołyk i nią sprowokować go do zejścia, a następnie nagrodzić. Następnie do bólu ćwiczyć z psem komendę "wejdź" i "zejdź" na wszystkich meblach w domu, na luzie, z nagradzaniem - żeby wskakiwanie i zeskakiwanie z mebli na komendę weszło psu w krew i wykonywał je bez zastanowienia, złych emocji, skojarzeń z konfrontacją - tylko z zabawą. Można też, jeśli pies zna komendę "zejdź", ale nie chce jej wykonać, po prostu nie ustąpić i po wydaniu komendy stać nad psem, z założonymi na biodra rękami (zwiększa to optycznie Twoją posturę, odpowiednik bezkrwawej demonstracji siły ;)), ewentualnie powtórzyć polecenie, jak trzeba to ostrzej. Pies będzie się zapewne wiercił, kręcił, oblizywał, powarkiwał krótszy lub dłuższy czas, ale 90% psów nie wytrzyma takiej presji psychicznej i zejdzie. Wtedy natychmiast pochwała, nagroda, zabawa - bez jakiejkolwiek spiny ;) Jeśli z psem jest już poważny problem, nie reaguje na propozycję smakołyka, zabawki, etc. a stanie nad nim nie powoduje opuszczenia łóżka, pozostaje przyczepić mu do obroży/szelek metrową linkę, z którą będzie chodził po mieszkaniu, i wydając polecenie "zejdź", egzekwować ją sprowadzeniem psa z łóżka "za smycz". To o wiele mnie inwazyjne niż łapanie bezpośrednio za skórę, obrożę czy szelki i nie uczy psa wchodzenia w bezpośrednią siłową konfrontację z człowiekiem. Taki nacisk kojarzy psu się bardziej z prowadzeniem na spacer i zwykle reaguje bez szemrania. Po zejściu oczywiście nagroda, smakołyk, pochwała, itd. To co zastosowaliście, czy zrzucenie psa z łóżka za chabety, oczywiście może być w niektórych przypadkach skuteczne. Niestety tylko pozornie - czy też inaczej, wybiórczo - dla osób, które mieszkają same, nie zostawiają psa nigdy z gośćmi, etc. Takie postępowanie utwierdza psa w przekonaniu, że całe łóżko i okolica to strefa konfrontacji z człowiekiem, takie "drażliwe" miejsce, a cała sytuacja ma dla psa już negatywny wydźwięk, kojarzy mu się z agresją ze strony człowieka. Słabszy psychicznie pies, musztrowany tak przez Was, zapewne nauczy się spierniczać z łóżka już na sam wasz widok, nawet bez warczenia, ale... co będzie z dzieckiem? Albo gościem? Dziecko przez długie lata nie będzie w stanie być dla psa autorytetem takim jak Wy, a negatywne skojarzenia psa z sytuacją "łóżko i człowiek" będą bardzo silne. Nawet będą rosły, bo każda sytuacja ucieczki przed Wami z łóżka ze strachu będzie pogłębiać frustrację i stres psa, które będą narastać. Aż pewnego dnia dziecko, jak to dziecko, podejdzie do psa leżącego na łóżku i spróbuje go ściągnąć za chabety... Tak na 1 stronę faktu trafiają rozszarpane buzie dzieci i nagłówki o psach potworach - przez ignorancję wychowawczą właściciela ;) Ja w Waszej sytuacji stosowałabym pierwszą metodę - tą najmniej konfrontacyjną. Właśnie z uwagi na dziecko... Do tego pies prawdopodobnie ma już złe skojarzenia z waszym zbliżaniem się, kiedy on leży na łóżku - więc trzeba je odkręcić, podchodząc do leżącego na łóżku psa tylko po to, żeby dać mu coś smacznego, radośnie zagadać, a później, jak pies nie będzie już spięty na wasz widok, siadać obok, dać coś dobrego, pogłaskać. Pies musi być totalnie odprężony, kiedy człowiek zbliża się do niego leżącego na łóżku i mieć świadomość, że nic złego go nie spotka - tylko tak przygotujecie psa na pokojową koegzystencję z dzieckiem. Do tego wygodne posłanie i nauka komendy "na miejsce" - żeby pies miał swój azyl, gdzie można go odesłać, i gdzie czuje się "u siebie" - żeby nie miał potrzeby szukać sobie "swojego kąta" ma waszych meblach. Na miejsce można psa odsyłać x razy dziennie, nawet na 5-10 minut (i oczywiście nagradzać). Zdecydowanie odradzałabym też totalny zakaz wchodzenia psa na meble. To sprawi, że nie będziecie mieli jak odpowiednio przepracować tego wszystkiego co napisałam i nauczyć psa właściwych reakcji w takich sytuacjach... A temu, że pies czasem wejdzie na łóżko, nie zapobiegniecie, i może być niemiło, kiedy zdarzy się to raptem przy dziecku, a pies nie będzie przygotowany i przećwiczony w tej sytuacji. Macie dużo czasu na pracę z psem, zanim dziecko się urodzi; potem jeszcze więcej, zanim w ogóle zacznie raczkować i próbować wejść na łóżko, więc powodzenia, na pewno się uda dogadać do tamtej pory ze zwierzakiem ;)
  16. Woodstocki, zazdraszczam :evil_lol: A Świń jak zwykle rozbrajająca :loveu: Ona chyba nie jest z tej planety :lol: [SIZE=1]Też zagłosowane było ;) [/SIZE]
  17. Szczerze - siostra ma chyba rację... Pies nie widzi, nie słyszy, nie ogarnia co się wokół niego dzieje, jest w ciągłym stresie... Utrzymywanie przy życiu psiego staruszka ma sens, jeśli ten pies za bardzo nie cierpi i znajduje w życiu codziennie jakąś radość, choćby głupi posiłek, pieszczoty, wyjście przed blok. Piszesz, że sunia ani nie chodzi, ani nie ogarnia otoczenia, stresuje ją dotyk... Ja bym się zdecydowała na skrócenie tego. W tym wieku nie liczyłabym na poprawę, skoro ona jest w tym stanie dłuższy czas; będzie już raczej tylko gorzej.
  18. W sumie o mnie też teraz sąsiedzi mogą powiedzieć, że ta to wychodzi z psami, żeby zrobiły swoje, i do domu :evil_lol: bo albo na weekend jesteśmy na działce, albo biegam z psami bardzo wcześnie rano w lesie, i sąsiedzi mnie raczej wtedy nie widzą ;)
  19. O, to już w ogóle full opcja :loveu: to ja chyba naprawdę jakieś ciasto przywiozę :evil_lol:
  20. Jeśli chodzi o husky, to raczej już dawno jest progres, jeśli chodzi o świadomość - kiedy wejdzie na temat tej rasy, niemal każdy znajomy, nawet totalnie nie zainteresowany kynologią, twierdzi że te psy muszą bardzo dużo biegać. Gorzej jest chyba z labami, bo te psy kompletnie nie są postrzegane jako wymagające ruchu, pracujące - tylko jako piesek rodzinny, kanapowy, dla dzieci, mądry, łagodny i totalnie niewymagający :roll:
  21. A wybieracie się? :) To może od razu polecisz mi jakiś niedrogi hotelik, gdzie przenocują z pieskiem? :D
  22. [quote name='xxxx52']amanecida-czemu sie tobie ten pies bez obrozy i opiekuna nie podobal?co robil ze uwazasz ,ze przymierzal sie do awnantury?To znaczy skakal i chciual ciebie ugryzc czy jak to rozumiec? Moze to biedna sierota ,wyrzucona wiec szuka na sile opiekuna ,osobe co go poglaska nakarmi? Od razu tupac zglaszac ,a gdzie go wy zabrali do schroniska ,ale jakiego?Czy myslalas o tam psie? Nie dziwota ze pozniej psy sa agresywne do ludzi jak ludzie na sile odganiaja jak nie biciem ,to kamieniami ,kopaniem-dlaczego tak jest?[/QUOTE] Przyjedź i sama zabierz :roll: Trzeba być ślepym, żeby nie zauważyć, kiedy obcy wielki pies nie podchodzi do naszego w przyjacielskich celach, tylko spięty, i szuka guza. Gdyby chciał jedzenia i pieszczot, łasiłby się do właścicielki, a nie sadził do jej psa. Gdyby rzeczywiście był porzucony i zagłodzony, nie byłby, jak opisano, taki dobrze umięśniony, dopasiony i pewny siebie. Nie każdy ma ambicje na zbawiciela świata i nie będzie dokarmiał, miział i organizował sam pomocy dla wielkiego, niepokojąco się zachowującego, a przy tym dobrze odżywionego i prawdopodobnie cudzego psa. Jeśli ktoś nie ma możliwości osobiście "ratować" takiego psa, a telefon do odpowiednich służb to barbarzyństwo to cóż, Amanecidzie pozostaje chyba zakupić gaz w razie ataku, albo poczekać aż puszczanego samopas zwierzaka zlikwiduje selekcja naturalna, czyt. samochody na najbliższej trasie.
  23. Ee, gdzie to jeszcze do szczeniaczków ;) A tak nawiasem mówiąc, szukamy kogoś kto jedzie na Białystok 24-25 sierpnia na dwie wystawy (CACIB, i krajówka terierów/II grupy FCI) i mógłby nas zawinąć z Warszawy albo Makowa i odwieźć z powrotem :) dokładamy się do paliwa, Honey pieski lubi, itd. Jakby ktoś coś wiedział to dawajcie znać ;)
  24. Jeżeli to prawda, to ja polecam pod rozwagę jeszcze jedną kwestię. Buldogi to rasa wielkogłowa, bardzo często ma problemy przy porodzie z uwagi na dużą głowę szczeniąt. Z tego co słyszałam, nawet co drugi poród kończy się cesarskim cięciem. Meksyk to będzie jak ukochanej suczce zaklinuje się szczeniak, udusi się przy tym on i reszta miotu, suka dostanie wstrząsu albo krwotoku, i na cesarkę nawet nie zdążycie dojechać... Dopiero będzie lament, kiedy z całego przedsięwzięcia nie będzie ani potomka, ani jego ukochanej mamusi...
  25. Jak już mówimy o liście ras agresywnych/niebezpiecznych, to naprawdę mnie intryguje, czemu nie ma na niej właśnie ONka, skoro w Polsce od lat ma on niechlubne pierwsze miejsce jeśli chodzi o ilość pogryzień. Astów jest w tej chwili chyba równie wiele co ONków, jak nie więcej, a nie są chyba nawet w pierwszej trójce. Pierwszy link z googli po wpisaniu "statystyki pogryzień polska": [url]http://wiki.fakt.pl/Pogryzienia-przez-psy-w-polsce-statystyki,1.html[/url] Mrowie artykułów o pogryzieniach przez duże wiejskie mieszańce i ONki; TTB pojawiają się z tego co zauważyłam chyba tylko w 3, w tym jeden artykuł dotyczy pogryzienia przy rozdzielaniu walczących ze sobą zwierzaków. Czasem mam wrażenie, że ta polska lista powstała z takim zamysłem, żeby urzędnicy mieli jak najmniej zawracania głowy... Wsadzono na nią rasy totalnie w Polsce nieznane, albo których w wersji z papierami jest w Polsce bardzo mało (pit, kaukaz, rott - bo po modzie wcale nie ma ich wcale wiele). Gdyby wrzucili tam ONki i psy w ich typie, mieliby pełne ręce roboty... :roll:
×
×
  • Create New...