-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
[quote name='Beatrx']bo to wcale nie jest tak, że pies po prostu czuje, u kogo może sobie pozwolić na darcie jadaczki, a u kogo już tak się pewnie nie czuje. wystarczy pójść na plac szkoleniowy z problemowym psem i zobaczyć, że większość szkoleniowców jak bierze psa pierwszy raz do ręki to dziwnym trafem piesek zachowuje się już inaczej niż z właścicielem. no ale lepiej to sobie tłumaczyć "zgodnością z naturą" i "czystym umysłem" niż spojrzeć na sprawę realnie.[/QUOTE] Amen ;) to działa też w drugą stronę - dziwnym trafem, kiedyś przekazuję smycz ze swoim psem komuś innemu, w 90% przypadków zaczyna się ciągnięcie na smyczy, olewka poleceń i wszystkie małpie zachowania, które już przepracowałam. A daleko mi do idealnego wyciszenia umysłu :evil_lol: Ja jestem na tak wszelkiemu rozwojowi duchowemu, pracy nad sobą i emocjami, itd. ale nie podoba mi się robienie z tego szopki i wplątywanie w zwykłą solidną pracę z psem takich energetycznych czarów marów ;) to że do psa trzeba podchodzić z opanowaniem i konsekwencją, jest oczywiste, i nie trzeba do tego mieszać buddyzmu i innych wynalazków.
-
Jak chcesz wystawiać Nico i go z tym oswoić, to im więcej wystaw za młodu tym lepiej ;) sama się nauczysz wystawiać, Nico przywyknie do sytuacji, ogarniesz sporo rzeczy w praktyce... Jak on ma skłonności do nerwowych reakcji na nowe sytuacje, to po x miesięcy przerwy od wystaw może być tylko gorzej... Nie musisz za każdym razem go zgłaszać; możesz wchodzić z nim jako widz (niby w regulaminach często piszą, że z niezgłoszonym psem wejść nie można, ale w praktyce nigdy nie widziałam, żeby ktoś to egzekwował; tak naprawdę to nawet szczepienia często nie sprawdzają :roll:). Z malutkim pieskiem to nie problem nawet na ciasnej halówce, bo możesz go mieć po prostu na rękach ;) Jak pies na wystawie szybko Ci się muli i męczy (a czekanie na BISy potrafi być długie i nużące), to bierz transporterek i niech sobie tam śpi/odpoczywa - wyjmuj go tylko na spacerki fizjologiczne, ćwiczenia przed wystawieniem i samo wystawienie. Z kolei jeśli za mocno fika i nie możesz go opanować - odwrotnie, połaź z nim po terenie wystawy; znużony wrażeniami będzie łatwiejszy do opanowania w ringu. To samo z karmieniem, jedni wystawiają psy po jedzeniu, inni karmią dopiero po ocenie - ja musiałam wypośrodkować, bo po zapodaniu całej dziennej porcji pies mi się mulił i pokładał w ringu, a jak wystawiłam przed karmieniem, suka odstawiła mi zgrozę na kieleckim CACIBie; całe kółko w czasie oceny przebiegała próbując zaorać nosem ring i pozbierać porozwalane smakołyki :D Z oceną "dotykową" mam odwrotny problem :evil_lol: bo Honey umie się już całkiem ładnie ustawić i długo stać, w ruchu też fajnie się już prezentuje, ale kiedy przychodzi do macanek, zbiera ją na miłość i zwykle kończy się na ustawianiu od nowa ;) W Szczecinie na próbę pomacania grzbietu wywaliła się przed arbitrem na plecy i pokazała cycki; kiedy miałam pokazać ruch w tę i nazad, objęła sędziego łapami za udo - chyba go próbowała skłonić, żeby biegał z nami :evil_lol: Jak tylko masz okazję, ustawiaj Nico w pozycji i proś rózne osoby, żeby go dotykały, oglądały, nachylały się - zacznij od rodziny i osób, które toleruje, nagradzaj za spokojne zachowanie, potem próbuj z dalszymi znajomymi, w róznych miejscach, itd. Na moją Honey działa "ciasne" trzymanie jej za obrożę albo moja ręka pod brodą - na początku łapałam ją dość sztywno pod brodą, teraz wystarczy że czuje tam moją rękę, i wie, że ma się nie ruszać. Jak pies ma taki silny sygnał dotykowy, jest sztywno trzymany przy łbie, czuje, że kontrolujesz sytuację i mniejsza szansa na nerwowe zachowanie, niż kiedy dynda Ci tylko na cienkiej ringówce.
-
[quote name='lindy'] Chciałabym małego lub średniego pieska (od około 35-50 cm), głównie ze względu na łatwiejszy transport niedużego psa i ewentualne przeprowadzki (studia itd). Chciałabym psa średnio aktywnego, jednak na tyle by mógł biegać przy rowerze czy też uczestniczyć ze mną w dłuższych spacerach po lasach itd (jednak ani dystanse ani tempo nie są imponujące, więc myślę, że większość psów by sobie poradziła). Marzy mi się też zabawa w psie sporty, myślę głównie o frisbee i agility, w każdym razie na pewno chciałabym coś robić z psem. Szukam raczej psa, który byłby nastawiony zazwyczaj przyjaźnie zarówno do ludzi jak i wszelkich innych zwierząt- bo z pewnością miałby kontakt z wieloma (w domu gryzoniami, może kotami, no i chętnie zabierałabym go ze sobą do stadniny w której jeżdżę). Bardzo dobrze by było gdyby była to rasa bez tendencji do nadmiernej szczekania, zarówno ze względu na to że może się zdarzyć, że będę mieszkać w mieszkaniu, jak i dla tego że nie przepadam za psami, które nadużywają swojego głosu. [/QUOTE] Rower, agility i frisbee to nie jest taka "przeciętna aktywność" ;) Do tego dobrze byłoby wybrać zdrową, lekką rasę, która nie ma skłonności do problemów ze stawami. Fizycznie sprawdziłoby się tu wiele terrierów czy mniejszych szpiców, ale to zazwyczaj dość szczekliwe rasy, plus terriery mogą mieć problem z zaakceptowaniem małych zwierzątek czy kotów, szczególnie takich, z którymi nie mieszkają na co dzień, tylko spotykają np. w gościach. Przyzwyczajanie od małego pomaga, ale sporo zależy też od konkretnego osobnika. Może pudel średni? Łatwy w wychowaniu, inteligentny, lekki, skoczny, wydolny, nie słyszałam, żeby rasa miała skłonności do problemów ze stawami, nie szczeka tyle co mniejsze odmiany pudelków... Wg mnie idealny ;) Możesz jeszcze zerknąć na cocker spaniela, ale to już wg mnie sporo trudniejszy do wychowania pies, szczególnie jeśli to byłby Twój pierwszy. Do wymagań ruchowych pasuje też beagle, ale to już w ogóle pies z grupy gończych, miewa skłonności do ucieczek, więc ciężko by było odbywać spacer po lesie bez smyczy, plus nie wiem na ile beagle są chętnie do sportów takich jak agi czy frisbee. Owczarek szetlandzki też byłby fajny, dałby sobie radę we wszystkich wymienionych aktywnościach, łatwo się szkoli, raczej bez problemu akceptuje inne zwierzęta, ale większość jest dość szczekata ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
U mnie może psy pół-myśliwskie, bo pół-terriery, ale też nie zauważyłam związku między mięsem ze zwierząt, jakie jadły, a stosunkiem do tych zwierząt w wersji żywej. Jeden pies jakiś czas jadł tuszki królicze mieszkając w jednym mieszkaniu z królikiem miniaturą i nic się nie działo (a terriery to psy do zabijania, w znacznie większym stopniu niż spaniele). Myślę, że większości psów, trzeba by "pokazać" albo same muszą sprobować i odkryć, że między chodzącym pierzastym czy futrzastym zwierzakiem a porcją barfowego mięsa jest jakieś powiązanie; samo z siebie tylko od jedzenia mięsa to nie następuje.
-
[quote name='zaklinaczkapsów']po to,aby ludzie,którzy popierają metodę C.M. i chcieliby,aby ktoś wytłumaczył im lepiej tę metodę,przybliżył na czym to dokładniej wszystko polega, wiedzieli o moim istnieniu,o istnieniu osoby,która rozumie i czuje tę metodę.[/QUOTE] Ale jaką metodę? Czym jest "metoda Cesara Millana"? Na czym ona polega? Na spokojnym podejściu do psa? Na korzystaniu z awersji i nagród? Na zaspokojeniu potrzeb psa, w tym ruchu? Na byciu "przywódcą stada"? To nie są metody C.M. - to są fakty i teorie znane i stosowane w szkoleniu psów od dziesiątków lat. Jak zacznę ludziom układać w programie tv diety z 5 posiłków dziennie zgodne z piramidą żywieniową i zalecać aktywność fizyczną minimum 3 razy w tygodniu to będzie znaczyło, że opracowałam swoją autorską metodę dbania o zdrowie i mogę ją nazwać od swojego nazwiska? Przecież to by było śmieszne, bo to zalecenia, o których można przeczytać w najprostszym artykule o zdrowym stylu życia, w prasie brukowej. A to właśnie robi Millan :) Niemal wszystko, co zaleca, można znaleźć w podstawowej ogólnodostępnej literaturze na temat układania psów. Można przepracować z masą szkoleniowców w Polsce. To po prostu ludzka ignorancja i lenistwo sprawiają, że zamiast wziąć się za jakąś sensowną lekturę czy iść do specjalisty, wolą zasiąść w fotelu i włączyć telewizor, i kiedy przypadkowo przeniknie do nich jakiś skrawek wiedzy, np. z programu Millana, dostają kociokwiku jakby odkryli Amerykę.
-
Ja bym się nie cieszyła z takiej spiny, bo wątpię, żeby któregokolwiek z obu psów taka sytuacja nauczyła czegoś poza tym, że inne psy to wrogowie i trzeba ich atakować. Dobrze, że kontrolujesz swojego psa tak dobrze, że puszcza drugiego na polecenie słowne, ale lepiej dla niego, jeśli w ogóle nie będziesz dopuszczać do spinek. Na spacery gaz i w momencie kiedy atakuje Was agresywnie duży pies, swojego bierzesz za siebie, agresora częstujesz pieprzem w sprayu i po robocie. Pozwalając swojemu psu samemu rozwiązywać takie sytuacje, utrwalasz jego agresję wobec innych psów. Co do amstaffa - raczej nie odbiera tej sytuacji jako nauczki ;) znając psy bojowe, po takiej chryi będzie jeszcze zajadlej atakował inne psy, szczególnie w typie Twojego... Na notorycznych niekontrolowanych agresorów oprócz gazu trzeba mieć przy sobie komórkę ;) żeby móc zgłosić nieodpowiedzialnych właścicieli...
-
[quote name='Franca81'] C.M. jaki by nie byl ma jedna prosta zasade, ktora kazdy kto chce szkolic psa doskonale zna. Spokoj i jeszcze raz spokoj. Kilka innych podstawowych zasad C.M. tez jest znanych od lat.... [/QUOTE] I dlatego ja nie pojmuję trochę fenomenu tego człowieka. Z jego programów nie dowiedziałam się w sumie niczego nowego, wszystko już było, i było robione przez innych szkoleniowców. Może kwestia tego, że on jako pierwszy na taką skalę pokazuje to szarym obywatelom - pech tylko, że jednocześnie pokazuje masę rzeczy, których szary obywatel próbować sam nie powinien (a wiadomo, że spróbuje - często ze szkodą dla psa).
-
Cycuś z wiekiem coraz bardziej dziwaczeje :evil_lol: i robi się taki... koci. Gości i TZta olewa, traktuje ich jak automaty do drapania - rzadko nawet wącha, patrzy na kogoś; po prostu podchodzi z wystawionym do drapania zadkiem, i jak ma dość to sobie idzie ;) Ciężko nawet sprawić, żeby się na kogoś spojrzał czy skupił; on potrafi się skupić tylko na mnie i zabawkach :evil_lol: A Honey jest całkowicie stereotypowa, bez umiaru lofcia wszystkich, nie oszczędza nikogo :p Błękity mają w sumie przewalone, bo w ogromnej większości przypadków ich najciekawszą stroną eksterieru (i nie tylko) jest kolor :roll: Efekt krycia tylko na zasadzie, żeby były błękity, i żeby było jak najwięcej... Patrzę sobie na nie z sentymentu na wystawach, na fejsiku, na bazie rodowodowej, i te które wg mnie eksterierowo nadają się do rozrodu policzyłabym na palcach rąk... A z polskich tak super nie podoba mi się żaden - są ze trzy, na których jako tako oko zawieszam ;)
-
[quote name='motyleqq']wetka nic mi o tym wszystkim nie powiedziała, a ja nie wiedziałam, bo Etna nigdy na nic nie chorowała... tylko że on tak wymiotuje od razu, nie strawionym jedzeniem. połyka i zwraca. tzn póki co tylko rano zwymiotował [/QUOTE] Wiem, jaka jest większość wetów - jak przed wizytą się nie dokształcisz i nie wypytasz, to nic nie powiedzą, wepchną co niezbędne i "następny proszę" ;) albo i sami nie wiedzą... Mam dosłownie kilku weterynarzy, którzy wytłumaczą sami wszystko od a do z - tak naprawdę jak nie znasz choroby, to nawet nie wiesz o co pytać :roll: Wymioty mogą mieć milion przyczyn, może mieć stan zapalny w gardle albo przełyku, może mieć zgagę/nadkwaśność od leków, może mieć mdłości, bo wątroba i/albo nerki są naruszone po babeszjozie i nie wyrabiają, i organizm jest podtruty... Trzeba by go zdiagnozować po prostu, bo dawanie mu teraz w ciemno antybiotyków czy czegoś innego na wymioty to bezsensowne kopanie wątroby, której i tak już się oberwało.
-
To ja tak na przekór wielkim dywagacjom hodowlanym wrzucę swojego pecika na wrześniowym słoneczku :shiny: 2 tygodnie temu 4 latka skończone :) [IMG]https://scontent-b-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-ash4/q84/1234173_595079957200377_1833685915_n.jpg[/IMG] [IMG]https://scontent-b-mad.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/q77/1378163_595079960533710_1299932479_n.jpg[/IMG]
-
Po babeszjozie standardowo pies powinien ok. miesiąc dostawać coś na regenerację wątroby (ja dawałam Hepatil i Essentiale Forte) - Imizol to trucizna, która mocno daje wątrobie popalić, bardziej niż sama choroba. Sama babeszjoza też uszkadza wątrobę i śledzionę. Moja suka [*] po dwóch babeszjozach miała duże zmiany wylewowe właśnie w śledzionie; wątroba też nam później nie domagała, prawdopodobnie właśnie z tego powodu. Po babeszjozie należało by zrobić podstawową biochemię krwi - po enzymach wątrobowych, kreatyninie i moczniku będzie widać w jakim stanie są wątroba i nerki. Nerki też obrywają, bo wszystkie masowo rozpadające się czerwone krwinki idą właśnie przez nie. Możliwe, że Timi ma wątrobę albo nerki w złym stanie, organizm jest podtruty, i stąd wymiotuje i niespecjalnie ma apetyt. To młody pies, więc pewnie szybko się zregeneruje, ale warto zobaczyć co się dzieje, wspomóc organizm. Przykro mi bardzo z powodu świnki - ja jako dzieciak musiałam uśpić swoją rozetkę i strasznie po niej płakałam, mimo że to niby "tylko" gryzoń. Widziałam "żarciki" na fejsie - ja mam ciężkie poczucie humoru, śmieję się z wielu rzeczy, które dla innych są nie do pomyślenia, ale choroba czy śmierć czyjegoś zwierzaka to nienajlepszy temat...
-
Z wystaw w tym roku nie wybieram się już nigdzie - jak wiadomo będę zajęta produkcją mocno przeciętnych szczeniaków :evil_lol: ale w przyszłym sezonie na pewno przynajmniej kilka razy się pokażemy. Mi nie przeszkadza, że nie wszyscy przyklaskują, wszystkim nie dogodzisz - tak już jest w hodowli, że wszyscy kochają Cię, kiedy szukasz szczeniaka; tak samo kiedy szukasz repa ;) ostrzegali mnie, że taryfy ulgowe skończą się najpóźniej przy pierwszym miocie :evil_lol:
-
Ja też :evil_lol: [SIZE=1][10 znaków i miłego wieczoru][/SIZE]
-
Polepszanie rasy - oczywiście, że istnieje; aczkolwiek dla różnych hodowców, zależnie od ich wizji ideału, może znaczyć co innego. Grunt to rozmnażać psy świadomie, z wiedzą o ich mocnych i słabych stronach, a nie uskuteczniać produkcję papierowych szczeniąt na zasadzie "ładny pies, sąsiad ma ładną sunię, to zrobimy szczeniaki". O sportowym typie staffika tudzież co robi moja suka, nie będę pisać enty raz - każdy, kto chce mieć w tym temacie informacje, może sobie przejrzeć kilka ostatnich stron ;) albo sięgnąć głębszych źródeł, o szczegóły napisać na priv, umówić się ze mną na wystawie albo przyjechać. Produkowanie się ku uciesze internetowych trolli od dłuższego czasu mnie nie jara ;)
-
[quote name='a_niusia']ej no dobra, ale ty nie kryjesz tak mlodych suk, co nie?[/QUOTE] Dżizas, już mnie śmieszy, coś się tak tego uczepiła ;) Regulaminowo suka do miotu ma mieć 18 miesięcy; w rasach z wykazu wielkogłowych już w wieku 12 miesięcy można kryć sukę (pewnie dla zabawy tak wymyślili). 20-miesięczna suka średniej rasy na pewno jest dzieckiem i miot urodzony 2 miesiące przed ukończeniem 2 roku życia ani chybi ją wykończy. EDIT: Tak, słucham ludzi siedzących w staffikach kilka, kilkanaście i kilkadziesiąt lat; nie biorę pod uwagę opinii "znawcow", którzy rasę poznali 2 dni temu za pomocą google.pl ;)
-
[quote name='a_niusia'] ja tez nie mam zastrzezen do eksterieru mojej najstarszej suki. sadze, ze jest przesliczna:)) tylko nie w tym rzecz:))) po prostu jesli ktos rozmnaza suke tak mloda i z tak przecietnymi osiagnieciami to to jest dla mnie nieco dziwne. i o ile na to pierwsze przedstawilas jakies tam argumenty-ale jednak to nie jest typowe, aby kryc tak mlode suki, obczailam sobie tendencje:)) to reszta...w polaczeniu z tym pierwszym to nie za bardzo. dlatego wlasnie napisalam o tym, aby jej pozwolic dorosnac i pokazac, jakim bedzie wtedy psem. poza tym: jakie osiagniecia w sporcie ma twoja suka? pisze "staffik sportowy", piszesz "psy z tej linii sa nominowane na cruftsa"...no super spoko:)) znam jedna pania, co sobie sprowadzila psa z mega daleka za kupe forsy. pies jest przecietny. mimo fantastycznech przodkow, co wygrywali westminister. i nikt nim nie kryje. mimo ze ma zajebisty, mega papier. wola pojechac np. do jego brata, ktory jest zajebisty:))) wiec to niewazne, co zdobywaja psy na swiecie. bo rozmnazasz swojego psa.[/QUOTE] Wiesz, prześliczny to dla mnie jest mój Cycuś :loveu: tyle, że widzę, że to pies nie do hodowli. Pal sześć wadę zgryzu, są sędziowie, szczególnie angielscy, którzy w zęby nie patrzą i hodowlankę bym w bólach wyjeździła, a staffiki blue, cóż, i bez rodowodu chodzą w Polsce za 3 tysiące i lepiej. Tyle, że jego zdrowie i budowa są wg mnie tragiczne. No ale głowę ma bardziej show niż Honey :evil_lol: niejeden się zachwycał. I też mi różni "znawcy rasy" mówili, że szkoda, że Cycuś nie ma jaj. Jak i teraz "znawcy rasy" twierdzą, że Honey jest za kiepska do rozrodu ;) Jeśli krycie tak przeciętnej młodej suki wzbudza obywatelski niepokój i moje wyjaśnienia nie są wystarczające, skontaktuj się z Chrisem, hodowla Hot King Staff ;) myślę, że nie będzie problemu. Tendencje w rasie są różne - owszem, kryje się po raz pierwszy i 3-letnie suki, wybór hodowcy. Co lepsze dla suki i miotu to inna bajka. Osobiście wolę zrobić miot, który i tak wg umowy ma mieć, teraz niż kiedy prawdopodobieństwo ciężkiego pierwszego porodu będzie mniejsze. Co dalej - to się okaże, po tym miocie przynajmniej półtora roku pozostanie na wystawy i decyzję, ile razy i czy w ogóle będzie jeszcze miała szczeniaki. W sporcie osiągnięć nie ma, bo w Polsce nie ma żadnych typowo staffikowych zawodów sportowych - jeśli w przyszłości będą, albo będę miała możliwość jeździć na takowe za granicę - cóż, bardzo chętnie ;) Nie przekręcaj też moich wypowiedzi, bo pisalam, że staffiki typu sport idą poza Polską nawet na Crufta - żeby uświadomić, że sportowe staffiki poza Polską nie są dziwadłami ;) a nie żeby twierdzić, że psy z linii Honey latają po prestiżowych światowych wystawach. Wiesz, ja też znam piękne psy z pięknymi rodowodami, które nawet z dobrą suką dają mocno przeciętne czy wręcz kiepskie dzieci, znam przepiękne championy, które kiepsko przekazują cechy i dają w miotach pokraki. Eksterier danego psa, jeszcze oceniany po lokatach i tytułach wystawowych, to tak naprawdę ułamek kryteriów, po których ocenia się wartość hodowlaną zwierzęcia.
-
[quote name='a_niusia']ja rozumiem, o czym piszesz tylko kuuurde...prosze cie:))) hodowlanke na samych doskach to jest PRZECIETNY wynik. to jest NIC:))) ja ci to powiem:))) wlasciwie kazdy, kto bywa na wystawach i ma wystawowy psy ci to powie:))) badzmy szczerzy: hodowlanka nawet na samych doskach to nie jest zaden sukces. sadze, ze pies bez nogi albo bez glowy moglby miec z tym problem:))) ej...to jest polska. aaa no i piszesz o wyzlach:))) sadzisz, ze serio sa one wyrownane czy jednolite w typie? a np. te brytyjskie? bo np. w mojej rasie w tej chwili na ringach sa 3 rozne linie. i serio roznice miedzy nimi sa OGROMNE.[/QUOTE] Uważam, że na psa hodowanego pod kątem wystaw, hodowlanka na doskonałych to pies przeciętny. Natomiast pies z typowo sportowej linii, zdrowy i bardzo wydolny, który robi hodowlankę na doskonałych (podczas gdy w Polsce sporty prawie nigdy nie wybijają się powyżej bdb - a poza Polską dostają się nawet na Crufta), to pies świetnie spełniający moje kryteria doboru do hodowli ;) Nie piszę, że Honey jest wybitna, bo do tego potrzebowałaby idealnej górnej linii, a ma wg mnie poprawną, podobnie z kątowaniem tyłu - też mogłaby mieć wybitne, a ma w mojej opinii po prostu wystarczające. Jej głowa to kwestia gustu, bo jest w typie bardzo pośrednim, lżejsza niż u typowych psów wystawowych, ale bardziej "szołowa" niż u typowego sporta. Mogłaby mieć kształtniejsze okrąglejsze łapki, ale to akurat drobiazg i też dość typowe dla sportów. Do reszty jej eksterieru nie mam najmniejszych zastrzeżeń. I nadal twierdzę, że linie seterów, a typy staffika, który genetycznie oscyluje między terierem a buldogiem, i to od zaledwie +- 100 lat, to ogromna różnica.
-
[quote name='a_niusia']ej no tak, zgadzam sie z toba:)) tylko ze widzisz ty piszesz o PRACUJACYCH borderach. a pracujacy staffik nie istnieje.[/QUOTE] Ale istnieje staffik w typie sportowym. Który to staffik powstał dlatego, że trendy wystawowe i hodowlane na przestrzeni XX wieku pożeglowały w stronę psów w typie bulldoga, i rasa traciła przez to na sprawności fizycznej i zdrowiu. 80 lat temu prawie wszystkie staffiki wyglądały jak obecny typ sport. Sytuacja trochę przypomina amstaffy i pitbulle, które teoretycznie są tą samą rasą (amstaff technicznie rzecz biorąc jest linią wystawową pitbulla), ale pity hoduje się niemal wyłącznie pod kątem psychiki i sportu, a asty - eksterieru. Hodowcy pitów wręcz nie chcą uznania przez FCI i wystaw, bo wiedzą, że skończy się to dla rasy hodowlą pod eksterier, a pit to z definicji pies sportowy, a nie reprezentacyjny. W staffikach jest obecnie niemal to samo, tylko nie ma podziału na dwie rasy i rozdźwięk nie jest póki co aż tak ogromny. Do tego staffiki to po a, młoda rasa, po be, stworzona ze skrzyżowania dwóch skrajnie różnych ras. Nie jest jednolita w typie od dawna jak wyżły; ciągle buja się między dwiema skrajnościami, są różne preferencje, i jest kilka typów, z których tak naprawdę każdy zgadza się z opisem wzorca i może być uznany za prawidłowy. [quote name='a_niusia']ej chwala bogu?:smile:)) chwala bogu, ze jesli chcesz pokazywac psa na wystawie to zawsze jestescie w ogonie niezaleznie od sedziego? czy tez chwala bogu, ze jesli twoj pies ma byc wystawowy to musi byc niesprawny, gruby itd? naprawda chwala bogu?[/QUOTE] Psów wystawowych, koszących tytuły, które mogłyby konkurować zdrowiem i sprawnością z psami, które są hodowane stricte do sportu jest w staffikach garstka. Zastanawiałabym się, czy w ogóle są. Ja mam sukę, która wg mnie super łączy w sobie zalety sporta z całkiem fajnymi wynikami na wystawach, bo nikt mi nie powie, że hodowlanka zrobiona na doskonałych i lokatach, w tym 4 lokata w silnej stawce 8 suk na klubówce to taka se przeciętna w rasie suka - jeszcze z linii sportowych, które na wystawach zwykle schodzą z bdb, albo gorzej. A to "w czym siedzisz", jest bardzo ważne. Znam sukę, która w dorosłym wieku schodziła na okrągło z ringu z bdb. Dopiero spasiona tak, że ledwo biegła za rowerem, nagle dostała doskonałą i lokatę :cool3: i długo mogłabym tak opowiadać, ale po co, skoro rozmówca o rasie zna podstawy z encyklopedii, i co by nie napisać, i tak wie lepiej ;)
-
[quote name='a_niusia']staffik nie byl wyhodowany jako rasa mysliwska. tyle to akurat ja wiem i ty pewnie tez:))) zawody sportowe to nie jest uzytkowosc. walki psow sa zabronione, wiec mowy nie ma o staffikach typu working.[/QUOTE] Pies stricte użytkowy, pies mogący startować w klasie użytkowej na podstawie regulaminowych prób pracy i pies w typie sportowym to trzy różne rzeczy, które mogą się łączyć, ale wcale niekoniecznie. ONki po IPO teoretycznie mogą startować w klasie użytkowej, ale na ile te psy z IPO sprawdziłyby się w realnej pracy w trudnych warunkach np. w wojsku to totalnie inna bajka. To, że staffiki już nie walczą, nie znaczy na szczęście, że jedynym ich przeznaczeniem i celem hodowlanym mają być tytuły na konkursach piękności. Cały czas mówiłam zresztą o sportowym typie staffika, a nie staffiku użytkowym (dla mnie pies naprawdę użytkowy to nie każdy pies po próbach pracy, jak i to, że pies/rasa nie ma prób użytkowości nie znaczy, że pies nie może być pracujący) - określenia working użyłam dla klasy, która jest jak najbardziej dostępna dla staffików w niektórych krajach. Ciężko rozmawia się z osobą, która na ttb patrzy przez pryzmat hodowli i użytkowości grupy wyżłów... :roll: Chwilami mam wrażenie, że tłumaczę jak jest ze staffikami, a jedynym argumentem przeciw moim wypowiedziom jest "bo u seterów jest tak i tak" :p
-
[quote name='a_niusia']no to spoko, trzeba sie tam pokazywac:smile:))[/QUOTE] Jak będę miała kasę, czas i przede wszystkim ochotę, żeby bujać się przez pół Europy tylko po ocenę/wystawienie na zawodach to owszem, pokażę się. Tyle, że tak jak mówiłam, w żaden sposób nie zmieni to realnej wartości psa, a wartość samego psa bardzo dobrze może ocenić znawca rasy poza wystawą - i dla mnie taka ocena jest o wiele więcej warta niż świstek z wystawy, na której sędzia czyta sobie z kartki wzorzec podczas oceny. [quote name='Vectra']15kg ? to tyle ma już co Marysia obecnie jestem ciekawa co TEN rodowód da. Bo rozumiem , że kryje się medalami i tytułami ..... tylko czemu często wychodzi beleco , przy pominięciu rodowodu. Ja czekam na cieczkę :grins: Marysia posłuchała i poczekała i nie wymyśliła owulacji na jutro :diabloti:[/QUOTE] Ona waży 14,9 - i wg mnie mogłaby z pół kilo zrzucić, ale nie będę jej zaraz po kryciu fundować odchudzania. Szczeniaki wciągną ;) Cóż, dla osób, które patrzą na samego psa i nic nie widzą, medale i tytuły są często jedynym kryterium oceny wartości psa. Gdyby postawić przed nimi dwa psy o totalnie nieznanych osiągnięciach wystawowych, zgłupiałyby ;) i takie osoby zwykle jadą owczym spędem do kilku topowych samców, bo przerasta je znalezienie wartościowego, mało używanego w hodowli psa, który po prostu był mało wystawiany. [quote name='a_niusia']nie, nie kryje sie ani medalami ani tytualami. z tym ze jesli sie kryje i kryje a ani medali ani tytulow z tego nie ma to trzeba sie zastanowic nad swoja strategia:)))))[/QUOTE] Ja bym proponowała zastanowienie, czy każdy musi kryć dla medali i tytułów ;) Dla mnie osiągnięciem są zdrowe, sprawne, jak najbardziej zgodne ze wzorcem (a niekoniecznie obecnymi trendami) psy o odpowiednim temperamencie i psychice. Jak to ma się do tytułów wystawowych? No chyba, że tak czy siak uważasz moje cele za złe - wtedy dyskusja nie ma sensu ;) Twoje zdanie i tyle. [quote name='a_niusia']skoro nawet sredni pies jest w stanie zrobic championat, to jak mocno sredni musi byc pies, ktory nawet tego minimum nie osiagnal?:smile:)) tak sie to ma:smile:)) wiecie: tu nie chodzi o to, zeby sie wyzlosliwiac itd. ale zauwazcie, ze zwykle pisze sie o "doskonalych eksterierowo suczkach championkach"-i to sama Martens tak pisala w dyskusji o tym, czy to ok, jak suka ma 5 razy dzieci, pamietam to czy o "pseuduchach, ktorym nie chce jezdzic sie na wystawy" albo o "szczenietach po rodowodowych rodzicach, z ktorymi to na pewno bylo cos nie w porzo, skoro nie pojechali na wystawe", a na swoim podworku inaczej to wyglada.[/QUOTE] Owszem, średni pies jest w stanie zrobić championat, jeśli właściciel ma na ten championat parcie. Ja nie mam. Jak w przyszłym roku go zrobi, to miło; jak nie to nie. Na pewno nie będę się tłukła co tydzień po wystawach, żeby udowadniać komuś wartość swojej suki - bo ją znam, i każda osoba znająca rasę po obejrzeniu rodowodu i poznaniu suki na żywo może sobie jej wartość ocenić. Honey w klasie pośredniej była na 3 wystawach - psy które jadą tylko na 3 wystawy (do tego wyłącznie CACIBy i klubówkę, bo nie bywaliśmy w dorosłych klasach na krajówkach, gdzie w klasie byłaby sama albo z 1-2 rywalkami) i garną tam z miejsca potrzebne 3 wnioski to promil populacji, i nie wystarczy do tego pies wzorcowy, ale również sędzia lubiący dany typ i zwyczajne szczęście. Nie wiem co ma do rzeczy to co wyciągasz z moich wypowiedzi z innych wątków - moja suka hodowlankę ma, była na 8-miu wystawach, i nie były to tylko te rzut beretem od domu; do jednego sędziego jechaliśmy przez całą Polskę. Rozumiem, że to tak mało, że nie mam prawa skrytykować pseuducha, któremu nie chce się nawet wyjeździć hodowlanki na bdb na wystawach we własnym mieście? :) Albo krytykować osób, które rozmnażają psy z takimi wadami budowy, że nawet hodowlanki nie byłyby w stanie wyjeździć? [quote name='a_niusia']no tak jest to roznica:smile: im wiecej wystaw tym bardziej obiektywna ocena psa:smile:)) jak juz napisalam wyzej: ja, jesli kiedys bede chciala kogos rozmnozyc to moim celem jest hodowla dual i wiem, ze jest to jak najbardziej mozliwe.[/QUOTE] Wystawa to nadal ocena eksterieru psa - zdrowie, popędy, etc. są przy takiej ocenie praktycznie całkowicie pominięte. [quote name='a_niusia'] sadze, ze w staffikach to tez nie jest zbyt duzy problem. szczegolnie, ze te psy nie maja klasy working na wystawach nie bez przyczyny.[/QUOTE] No to niestety niewiele wiesz o tej rasie. Staffiki nie mają klasy "working" - w Polsce. W Czechach jak najbardziej są próby pracy dla staffików jako psów myśliwskich, a w wymienionych wcześniej krajach - zawody sportowe pod kątem sprawności i popędów, i w tych biorą udział psy o zupełnie innym typie niż brylujące na polskich wystawach. Dual championy też w staffikach są - z oczywistych przyczyn nie w Polsce ;) Jeden z najsłynniejszych dual championów w rasie, obecny w rodowodzie niemal każdego staffika to Gentelman Jim, champion zarówno konkursów piękności, jak i walk w ringu :diabloti: Proponuję sobie obejrzeć foto tego dual championa, i porównać z obecnymi psami koszącymi tytuły na polskich wystawach, to może trochę się rozjaśni, czemu dual champion w seterach i dual champion w staffikach to dwie zupełnie inne bajki.
-
W krajach, gdzie staffiki w typie sportowym są popularne, we Francji, Holandii, Skandynawii; gdzie organizuje się zawody sportowe staffików, także w połączeniu z wystawą w ten sam weekend - jak najbardziej. Tam też jest spore zainteresowanie tym miotem - było już długo przed kryciem ;) EDIT: W Polsce bardzo długo preferowany psy bardzo ciężkie, buldoże, przerośnięte w stosunku do wzorca i zmienia się to bardzo powoli. Na światowych ringach często preferowana jest też mega krótka kufa - bardzo niepożądana u staffików do sportu. Ja patrzę głównie w kartę oceny, opis - lokata czy tytuł rzecz względna, bo niejeden polski pies koszący ringi wystawowe i rozmnażany, ma poważne problemy zdrowotne i nigdy bym go nie rozmnożyła, choćby miał nie wiem jak wybitny eksterier.
-
Tyle, że ja tak właśnie zrobiłam ;) Do 12 miesiąca życia Honey jechała na bardzo dobrych - w kartach oceny pisali mi, że musi się wypełnić, plus miała okres, w którym kiepsko wyglądała jej linia górna, szczególnie, kiedy źle ją ustawiałam (nienaturalnie się garbiła, kiedy ustawiałam jej "ręcznie" tył). Zrobiłam pół roku przerwy od wystaw, zaczęłam wystawiać ją w naturalnej pozycji, bez ustawiania rękami, w międzyczasie dorosła - i hodowlankę zrobiła w 2 tygodnie na ocenach doskonałych, na warszawskim i szczecińskim CACIBie, i klubówce TTB. W kartach nie mieliśmy już słowa o tym, że coś jest nie tak ;) Nie uważam, żeby była kiepska czy nawet średnia eksterierowo - po prostu nie jest pod tym względem wybitna, ani w typie preferowanym na wystawach w Polsce.
-
[quote name='a_niusia']noo ja mam lysa, drobna suke, ktora w ogole nie wyglada jak to, co sie obecnie podoba na ringach za to jest mega jako pies uzytkowy, wiec wiem, o co ci chodzi. ale jednach championacik mamy:))) z tym ze jej nigdy nie zamierzalam rozmnazac, bo jest eksterierowo srednia.[/QUOTE] Osobiście nie chciałoby mi się robić championatu czy w ogóle wystawiać suki, której nie uważam za dość dobrą, by użyć jej w hodowli. No ale jeśli ktoś lubi wystawiać dla samego wystawiania - czemu nie ;) Zresztą championat championatowi nierówny, sporo jest psów w Pl, w rzadszych rasach, które wszystkie certyfikaty dostały w stawce sztuk jeden ;) [quote name='a_niusia']no wiesz jej budowa jest spoko, ale ma niezbyt ladna glowe, a to jest bardzo wazne dla rasy oraz kiepskie przedpiersie, ktore i tak na skutek plywania, biegania przy rowerze itd. niezle wyrobilismy. sadzisz "budowa, fajnie nakur...(no wiesz:smile:))", ale moje dwie mlodsze suki sa rownie szybkie itd., i bardziej sie nadaja do tego, aby cos z nicch bylo. ja po prostu uwazam, ze to totalnie bez sensu rozmnazac psa, ktory nie ma WSZYSTKIEGO skoro sa psy, ktore maja WSZYSTKO, CO TRZEBA. skoro moga istniec DUAL CHAMPIONY to ja mam ambicje takie robic. wiesz: bez kompromisow. nie kazdy musi miec dzieci. no ale dobra, dosc o moim kundlu:smile:))[/QUOTE] I racja ;) W staffikach też istnieją dual championy - tyle, że w krajach, gdzie typ sportowy nie jest na wystawach traktowany jak dziwadło, ale właśnie jak typ sportowy :) I zgadzam się, że nie każdy pies powinien mieć potomstwo - natomiast to, czy pies ma wszystko co trzeba, by użyć go w hodowli, zawsze będzie oceną subiektywną. Ideałów nie ma - żeby dobrze dobrać skojarzenie, trzeba widzieć słabsze strony. Psów, które mają WSZYSTKO jest w rasie garstka i rozmnażanie tylko ich to za mało, żeby utrzymać populację zapewniającą przetrwanie rasy. Do hodowli powinno się wprowadzać osobniki wartościowe, co nie znaczy, że tylko wybitne.
-
[quote name='a_niusia']mnie zdziwilo to, ze pisalas, ze ona raczej z tych dlugo rosnacych i ze w klasie mlodziezy wygladala na pupsa... do pierwszych dzieci moglaby jeszcze sie porzadnie rozwinac. szczegolnie, ze osiagniec wystawowych to tez nie macie.[/QUOTE] Są staffiki, które w wieku 9-10 miesięcy wyglądają niemal jak dorosłe; są takie, które do tych rozmiarów dochodzą w wieku 1,5 roku. Moja aktualnie jest przy górnej granicy wzorcowej wagi ;) więc nie bardzo wiem, na jakie rozwinięcie się miałabym jeszcze czekać - a o kostnieniu szkieletu pisałam wyżej. U ras wielkogłowych suki rodzą po raz pierwszy łatwiej w wieku 18-24 miesięcy niż przykładowo w wieku 3 lat. A osiągnięcia wystawowe nie mają wpływu na realną wartość psa w hodowli. To, czy pojadę z nią na 3 czy 30 wystaw w żaden sposób nie zmienia jej wartości jako suki hodowlanej, jej genów. Mnie na pierwszym miejscu interesuje zdrowie i warunki fizyczne suki, temperament, zgodność ze wzorcem, a nie ile razy stała na lokacie i czy trafiła w gust sędziego. Wiele psów brylujących obecnie na wystawach w mojej rasie zwyczajnie mi się nie podoba. Staffiki często przerastają wzorzec, wielu sędziów preferuje psy ciężkie, krępe, z bardzo krótką kufą - ja mam typ bardziej sportowy i taki mnie interesuje. To tak, jakbyś jeździła na wystawy z ONkiem użytkiem i próbowała wśród futrzastych psów zamiatających tyłkami trawę ugrać coś więcej niż hodowlankę. W Polsce nie ma zawodów sportowych typowo dla tej rasy, nie ma możliwości wystawiania ich w klasie użytkowej, stąd nie mam w Polsce innej możliwości prezentowania swojego psa niż wystawy, na których sędzia nie ocenia właściwie niczego poza eksterierem, pod względem którego rasa jest mocno niewyrównana i wiele zależy od preferencji arbitra. W skrócie - nie dla każdego tytuły na wystawach to główne kryterium oceny wartości psa.
-
[quote name='a_niusia']eeej sorry za takie najscie, ale widzialam was na porodowce... 20 miesiecy i juz? czemu tak wczesnie?[/QUOTE] Staffik to rasa wielkogłowa, na tle innych ras ciężkie porody czy cesarki zdarzają się stosunkowo często - może nie tak jak u buldogów (u nich z tego samego względu kryje się już 15-miesięczne suki), ale na pewno powyżej psiej średniej w ogóle. Szkielet staffika w pełni kostnieje w wieku ok. 2 lat - przy kryciu przed ukończeniem 2 roku życia większe są szanse na naturalny poród teraz i w przyszłości, bo miednica jest jeszcze w miarę elastyczna. Dla mnie krycie mogło by być i na wiosnę, ona miałaby wtedy mniej więcej 2 lata i 4 miesiące, a ja łatwiej odchować je latem niż zimą, ale ze względu na rodzenie, wolałam teraz ;) Im więcej kciuków tym lepiej ;)