-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Wiesz, szołbiznes działa tak, że nie ważne co mówią, dobrze czy źle; ważne żeby w ogóle mówili ;)
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
No właśnie, ja sobie jak najbardziej wyobrażam w domu ze sporym terenem i 15 szczęśliwych staffików (czy tam beagli, husky) - ale już ni cholery sobie nie wyobrażam 15 owczarków ;) owczarków na mnie samą to ja sobie nie wyobrażam nawet czterech :evil_lol: A "lepiej" zawsze można ;) nawet jak się ma jednego psa ;) więc to dość gumowa kwestia. -
[quote name='kenshi']daje mu mleko jedzenie z puszki z pedigree i kaszkę gotowana z kurczakiem do suchej karmy jeszcze nie doszedłem ale będę na dniach kupować[/QUOTE] Po takim miksie byłoby bardzo dziwne, gdyby ten szczeniak NIE miał rzadkiej kupy :evil_lol: Mleka nie podawaj - jest dla psa bezwartościowe, przelatuje jak woda, i do tego jeszcze często wywołuje problemy z trawieniem. Puszki z Pedigree - wątpliwej jakości i mocno drogie; bardziej się opłaca kupić psu świeże mięso, skrawki (nie z wędlin!). Jak kupować karmę z puszki, to lepszej jakości, np. Animonda. Ale żarcie w puszce zwyczajnie drogo wychodzi - taniej i zdrowiej kupić świeże mięso. Kurczak z kaszą - kasza jest bardzo ciężkostrawna, nawet dorosłe psy miewają po niej gazy i rzadkie kupy, a co dopiero szczeniak. Jako wypełniacz lepszy jest ryż, makaron, płatki ryżowe lub jęczmienne. Podsumowując - zrób psu żarcie w równych częściach złożone z mięsa (nie musi być koniecznie kurczak), ryżu i gotowanej marchewki; do tego dodaj preparat mineralno-witaminowy (np. niedrogi i całkiem dobry Can-Vit), i karm 3-4 razy dziennie. Można dodawać do tego łyżeczkę oleju, ale przy rzadkiej kupie ostrożnie, lepiej dopiero jak się unormuje. Żadnych mlek, kasz, kiepskiej jakości karm. Karmę w ogóle sobie daruj, jeśli ma to być półka cenowa Pedigree; lepiej zostać tylko przy gotowanym niż kupować syfiastą karmę.
-
[quote name='agutka']Jeżeli oglądała to jakaś straż z okolicy to na pewno ktoś zawita w celu sprawdzenia warunków tego psiaka .[/QUOTE] W Polsce bym na to nie liczyła :evil_lol: I nie zdziwiłabym się, gdyby ów pies na sznurku był chwytem marketingowym, żeby zwiększyć zainteresowanie programem poprzez zrobienie szumu właśnie wśród miłośników psów :diabloti: gdyby nie ten wątek, nawet bym nie wiedziała, że taki program istnieje ;) więc jeśli to rzeczywiście celowy zabieg, to jak widać skuteczny.
-
[IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Cycu15B0.jpg[/IMG] :evil_lol:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
Ja to chyba jestem ciężkim do tolerowania przypadkiem, bo dla mnie 2 psy to liczba wyjściowa :evil_lol: Przy jednym mi nieswojo :evil_lol: Chociaż z drugiej strony ciężko mi sobie też wyobrazić posiadanie np. 15 psów, nawet gdybym nie pracowała... Dużo też zależy od miejsca zamieszkania - w domu z ogródkiem jednak zazwyczaj odpadają spacery na fizjologię i przy braku czasu, chorobie, itd. można jakoś zmęczyć psa na podwórku bez wypraw w nieznane. W bloku 3-4 psy to dla mnie max. - przy domku jednorodzinnym specjalnie bym tej liczby nie czuła. No i zależy też jakie to psy, bo mieć w bloku 4 labradory a 4 yorki to ogromna różnica :diabloti: Ja się cieszę z higieniczności swoich, bo naprawdę bardzo mało brudzą w domu. W porównaniu do mixa owczarka praktycznie nie mam w domu sierści; błota czy piachu też wnoszą bardzo mało. Najgorzej pod względem wnoszenia syfu jest chyba z długowłosymi psami, takimi z "firankami" pod brzuchem... -
[quote name='czi_czi'] A jak u nich z ogólnym posłuchem na spacerach? :) Bo jestem przyzwyczajona do psów bardzo posłusznych, zarówno buliczka jak i Oszołom są pod tym względem i zawsze były jak tru owczarki :lol:[/QUOTE] Jacka ma LadyS, więc niech ona się wypowie, ale z tego co wiem, nie ma tak łatwo jak z owczarkami czy ttb.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='zmierzchnica'] Mi się wydaje, że jeśli psy to Twoja pasja, to jakby mają prawo być tą kartą, która decyduje o byciu z kimś albo rozstaniu. Nie chodzi o stosunek do psa jak do dziecka czy inne bzdety - tylko jeśli ktoś nie szanuje tego, co jest pasją drugiej osoby, to nigdy nie będzie zgody. Nieważne, czy tu chodzi o wycieczki wysokogórskie, psy, jazdę na quadach itd. Chociaż przyznam, że ja bym nie chciała, żeby mój TZ był maniakiem psów - jestem apodyktyczna troszkę i lubię robić w kwestii moich zwierząt według siebie, a nie spierać się o wychowanie, żywienie itd...:roll: P. przyjmuje to, co ja mówię i robi tak, jak mówię :loveu: Chyba jestem straszna..[/QUOTE] Ja mam dokładnie to samo zdanie ;) Co bym nie myślała o czyimś hobby, to jeżeli faktycznie jest to dla kogoś życiowa pasja, to jako partnerka nie miałabym sumienia komuś tego utrudniać, czy zabraniać. Gdybym to robiła i czuła się z tym dobrze, to w ogóle nie byłaby miłość z mojej strony. I jeśli ktoś znając mnie i wiedząc czym są dla mnie psy, próbował mi to wybić z głowy czy bezsensownie mnie ograniczać, nie miałabym skrupułów skończyć związku. Aczkolwiek osoba, która nie lubi psów, w ogóle nie weszłaby raczej do puli kandydatów :p z tej puli wyleciał kiedyś bardzo przystojny, inteligentny, dowcipny i sympatyczny pan, bo kiedy mój pies skoczył mu jedną łapą na ciemne dżinsy (lato, zero błota, dookoła czysta sucha trawa), wyjął chusteczkę higieniczną i dokładnie wyczyścił to miejsce :evil_lol: zaraz mi ciąg myślowy poszedł 5 lat do przodu i całkowicie straciłam zainteresowanie :evil_lol: Ale tak jak zmierzchnica jakoś ciężko sobie wyobrażam życie z takim samym psiarzem jak ja, bo ja zawsze wiem lepiej i lubię żeby było po mojemu :cool1: chyba że każdy miałby swoje własne psy i nie wchodził drugiemu w paradę. -
Mój były też tak mówił jak brałam drugiego psa - że będzie tylko mój, że on nic przy nim nie będzie robił, może go najwyżej pogłaskać. Po roku sam go wyprowadzał i chwalił się przed kolegami, że to jego pies :roll: Tyle, że u mnie facet nie miał nic przeciwko samemu faktowi, że pies jest w domu, no i mieszkanie było moje, i ja kasę na utrzymanie swojego psa wykładałam, o nic go nie prosiłam. Tyle, że do weterynarza mnie woził, bo nie miałam prawka. Myślę, że Twój mąż rokuje nie najgorzej, skoro na pytanie czy pokocha pieska, stwierdził "nie wiem", a nie "nigdy w życiu" ;) Może przekona go jak zobaczy, że dziecko dobrze dogaduje się z psem i ma z niego radochę? Jaki w ogóle ma stosunek do psów, tych na zewnątrz? Lubi je, etc. czy tylko dostają jeść i mają szczekać? No i z tym bałaganem nie przesadzajmy; mały krótkowłosy piesek nie zamieni mieszkania w zakłaczoną oborę ;) U mnie są dwa średniej wielkości krótkowłose psy i sierści widzę bardzo mało w porównaniu do owczarkowatego psa, którego miałam wcześniej, a nie zdarza mi się odkurzać codziennie ;) Prawie cały bałagan w domu generuję ja, więc obecność psów czy ich brak wiele nie zmienia :evil_lol:
-
Ja u niego byłam ponad 3 lata temu; może od tamtej pory pojawiło się więcej opinii na nie, ale kiedy ja o nim czytałam, było 95% och i ach ;)
-
[quote name='sleepingbyday']no widzisz, tak to jest z opiniami.[/QUOTE] Ano, po tych wszystkich tekstach w necie opisujących Dembele jako cudotwórcę, przez chwilę myślałam, że tylko mi się śni, że przyjechałam 100 km na wizytę, której 3/4 czasu siedziałam w gabinecie z praktykantką, a lekarz wpadł na koniec i orzekł z powietrza, że wmawiam sobie, że mój pies jest chory :p
-
Mięso jak mięso, niespecjalnie by mnie bolała rezygnacja z niego (choć nie chce mi się dokształcać, szukać zamienników, i gotować dwóch obiadów, bo TZ w tym wcieleniu wege raczej nie będzie) - tak nie wyobrażam sobie życia bez mleka, serów i jajek. Z łososiem wędzonym też ciężko by mi było się rozstać ;)
-
[quote name='a_niusia'] nie rozumiem w ogole jak mozna komentowac to, co ktos je. [/QUOTE] Amen i kropka ;)
-
[quote name='sleepingbyday']o tej słyszałam, ze to różdżkarka![/QUOTE] Różdżkarka czy nie, mojemu psu jako jedyna pomogła, a tak jak pisze Evvelina, też zwiedziłam różnych warszawskich dermatologów i polecanych internistów. Jedyna osoba jaką spotkałam, która była niezadowolona, jak wynikło w dalszej rozmowie, po prostu nie przestrzegała zaleceń. Najgorzej wspominam chyba sławnego doktora Dembele, który zwyczajnie zlekceważył objawy u psa (zmiany skórne i świąd taki, że pies w połowie biegu po piłkę zatrzymywał się, żeby się podrapać), stwierdził że nic mu nie dolega i na oko orzekł, że pies nie ma alergii (okazało się, że to główna przyczyna jego problemów) :roll:
-
A ile czasu podawaliście? Bo ziołowe preparaty to nie psychotropy, nie działają po jednym użyciu. Ziołowe specyfiki trzeba podawać nieprzerwanie minimum 2 tygodnie, żeby uzyskać efekt w zmniejszeniu lęków u psa.
-
A próbowaliście ziołowych uspokajaczy typu Stress Out?
-
Tyle, że ja nawet zostając weganką, będę te zwierzęta wykorzystywać, bo raz, że mam w ogóle psy jako zwierzęta dla mojego widzimisię i będę ich zapewne mieć jeszcze więcej niż teraz; dwa - karmię te zwierzęta mięsem i jak będzie mi rosła ilość zwierząt to i mięsa będzie szło znacznie więcej; trzy - zaczynam się zajmować hodowlą i będę w dodatku te psy rozmnażać i sprzedawać, co już jest wykorzystywaniem po całości. I te trzy rzeczy się w moim życiu nie zmienią, bo wtedy zawaliłyby mi się marzenia z dzieciństwa i moja życiowa pasja ;) a zwyczajnie źle bym się czuła z tym, że z jednej strony jem ryżową czekoladę i sojowe kotlety, i nawracam ludzi na niewykorzystywanie zwierząt, a z drugiej trzymam stadko psów dla rozrywki, kupuję codziennie parę kilo mięcha i biorę kasę za szczeniaki. Natomiast mam takie przemyślenie, że ludzie w ogóle jedzą mięsa za dużo; dużo więcej niż potrzebuje organizm. Jak patrzę na czyjeś obiady z kawałami karkówki wielkości pomarańczy (w zestawieniu z dwoma tycimi ogórkami kiszonymi jako "warzywko"), górę wędliny na kanapkach do śniadania i pęto kiełbachy na kolację, to się nie dziwię skąd tyle miażdżyc, zawałów, wylewów i innych cudów ;) gdyby ludzie zeszli w spożyciu mięsa do zdrowych i zalecanych w diecie ilości, przemysł mięsny przeżyłby zapaść (a ja miałabym mnóstwo taniego mięsa dla psów :evil_lol:). Inna sprawa, że czasem mam wrażenie, że producenci i sprzedawcy wolą te mięso wyrzucić :roll: niż sprzedać taniej. Wcześniej w moim osiedlowym sklepie, wieczorem czy na drugi dzień mogłam dostać dla Cyca szyjki czy skrzydła z indyka po 2-2,40 za kilo. Takie ciemniejsze, zeschnięte, czasami odrobinkę capiące. Teraz te rzeczy stoją po 4-6 zł za kilo (przy normalnej cenie za świeże 6-8 zł) - i sorry, ale ja tego nie kupię... Skoro dokładam 1-2 zł na kilogramie i mam świeże, które mogę sobie zamrozić na zapas (a takiego starszawego nie zamrożę). I widzę, że ludzie też nie są głupi i tego nie kupują, i to leży, i leży, paskudnieje, aż znika - zapewne wywalone do odpadów... Co do obrażania wegetarian to akurat się zgadzam, że mają bardziej przesrane, niż mięsożerni ;) Ja nie spotykam się z przytykami, że jem mięso, dopóki nie wbijam na siłę na wege fora czy nie przebywam w towarzystwie fanatyków - a wege chyba w każdym towarzystwie trafia choć na jedną osobę, która będzie nękać pytaniami, wyśmiewać albo wręcz posądzać o pomieszanie zmysłów. Natomiast podziwiam tolerancję wobec TZta, bo ja chyba nie mogłabym być z osobą, która tak drastycznie różni się ode mnie tak ważnymi poglądami. Nie mogłabym być z kimś kto np. znęca się nad zwierzętami albo ma pseudohodowlę, i myślę, że w związek wege z mięsojadem to musi być trochę podobny stopień bólu tyłka co ja bym miała w wymienionych przypadkach. Co do wege ciąż i dzieci, dużo się krzyczy, że ojej z dzieci robi się wege i nie daje im wyboru. Sorry bardzo, ale dzieci z założenia wyboru nie mają. W Polsce dzieci się chrzci i narzuca im wiarę zanim w ogóle umieją powiedzieć "tak" i "nie"; narzuca się im miejsce zamieszkania, swoje wartości, zasady panujące w domu, w przypadku dogomaniaków - towarzystwo psów (a może dziecko by nie chciało :evil_lol:) i mało kto się o to czepia; tylko przy wegetarianizmie nagle wszyscy się budzą i robią raban, że dziecko nie ma wyboru. A ile matek w ciąży pali jak komin, strzela sobie piwko albo żre fast foody? To szkodzi dużo bardziej niż dobrze zrobiony wegetarianizm ;) [quote name='rashelek']I to też troche nie w porządku jest, jak dla mnie. Bo z góry się narzuca dziecku swój punkt widzenia - co do diety czy wyznania [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] [/QUOTE] Tyle, że dziecku z założenia narzuca się WSZYSTKO ;) i nie wiem, jak zrobić to inaczej? Dać niemowlakowi ankietę? Nie da się wychować dziecka nie wpływając na nie.
-
Ja zwyczajnie nie widzę sensu i wpływu na popyt w tym, żebym nie jadła mięsa, skoro ja zjadam go dziennie 100-150 g albo mniej, albo i wcale, a moje psy ponad kilo... Jak suka będzie w szczycie laktacji, to mięsa będzie mi schodziło nawet 2,5-2,7 kilo na dobę. Odjęcie od tego moich 100-150 g na obiad (o ile akurat mam obiad z mięsem, bo wędlin i kiełbas prawie nie jadam) to różnica wręcz śmieszna. I żeby być wege, trzeba jednak posiąść porządną wiedzę z dziedziny żywienia, jak i samego wegetarianizmu/weganizmu, żeby sobie nie zrobić krzywdy. Jedna z moich najbliższych przyjaciółek od 12 roku życia jest wege, z przyczyn czysto osobistych, bo po prostu nie zje czegoś, co zostało zamordowane i już. Nie dodaje do tego globalnej ideologii, nikogo nie namawia, ale też i niestety wegetarianizm uprawia na zasadzie "wywalam kotlet z talerza", np. jej spaghetti to makaron z sosem, bez mięsa. Efekt jest taki, że od wielu lat ma anemię i milion innych problemów zdrowotnych. Tyle że ja akurat jestem bardzo tolerancyjna i mnie wali, co ktoś ma na talerzu ;) dopóki nie wysyła mi filmików typu "czemu nie zjesz swojego psa" i mnie nie obraża ;)
-
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
Martens replied to evel's topic in Foto Blogi
Ja miałam różne przypadki TZtów, od takiego co mu chodziło 5 psów i 3 koty matki po domu, przez takiego co miał swojego kochanego seska i całował mu stopki, po takiego co psa praktycznie w domu nie miał... I w sumie wszyscy dość szybko się poddali mojemu schorzeniu; chyba już na pierwszy rzut oka nie rokuję szans na wyleczenie :diabloti: A z tymi malinami to chyba macie naprawdę prężne pseudo w okolicy... Może trzeba zacząć śledzić ogłoszenia i uda się toto namierzyć? -
[quote name='Vectra']Czy rzadki , ja widzę mnóstwo pitów podpalanych ..... no może nie w PL Podpalana suka z PL jest championem :grins: Tylko podpalanie podpalaniu nie równe ... bo tak jak np Honey siostra , to ona jest czarno pręgowana , a nie podpalana ... ot tak ułożyły się pręgi ... podpalanie to jest równomierny kolor.[/QUOTE] Ja nie mówię, że podpalane pity to jakiś ewenement, ale chyba nie są tak popularne jak red nosy, pręgowane czy nawet blue ;) Poka tą championkę :) bo tu mnie zaskoczyłaś; ja rozkminiałam, czy takie psy w ogóle łapią się gdziekolwiek do rozrodu, skoro to umaszczenie "niepożądane" - a tu widzę, że i championaty robią ;) Właśnie H-ley genetycznie to jest i podpalana, i pręgowana ;) bo ona ma po prostu pręgowanie na podpalaniu, na reszcie ciała jest czarniutka. Aczkolwiek eksterierowo można by ją w sumie opisać w papierach jako pręgowaną :p ciekawe czy jakiś polski sędzia by się wtedy dopinał, że to podpalaniec, a nie pręgus ;) EDIT: A Honey z dnia na dzień urosły tylne cycki :)
-
[quote name='klaki91'] I jak w koncu jest z tym kopiowaniem? Jest szansa trafic na hodowce ktory by szczeniakowi przycial uszy i ogon "w podziemiu"? :razz:[/QUOTE] Wszystko można; jak nie w Polsce to zrobić import, ale jeśli myślisz o karierze wystawowej, to odradzałabym, bo cały czas są plany na wprowadzenie zakazu wystawiania kopiowanych psów. A mój tapczan też nie jest z założenia psi ;) Najpierw był mój, odziedziczony razem z mieszkaniem, potem lokatorów w wynajętym, a teraz jest już w takim stanie, że nadaje się tylko na psie wyro :evil_lol:
-
[quote name='Vectra']a ja mam pieska , który odejmuje główki podbiegaczom ... robi to bez ostrzeżenia , szybko i skutecznie :diabloti:[/QUOTE] Wszak terierki mają tępić szkodniki :evil_lol:
-
[quote name='Majkowska']Przepraszam - czy ja dobrze zrozumiałam - nie jesz też czekolady bo jest z mleka?!:crazyeye:[/QUOTE] A co w tym dziwnego :) wegetarianie nie jedzą też galaretki, bo żelatyna jest ze świnki ;) Weganie mają chyba swoje odpowiedniki większości popularnych produktów, ale nie wiem jak to smakuje w porównaniu ze zwierzęcą wersją. Pewnie jak się nie je pierwowzoru, to się nie porównuje i jest ok.
-
No to już mogą być płodne, szczególnie jeśli nie wiesz dokładnie, który to dzień cieczki. Co do zastrzyku, zadzwoń do swojego weterynarza i dopytaj. A jak nie chcecie szczeniaków i jest problem z upilnowaniem, to 3 miesiące po cieczce sterylizacja, i kłopot z głowy do końca życia suki ;)
-
A właśnie, we wzorcu stoi, że to kolor niepożądany. A jak to wygląda w praktyce na wystawach? Np. ze zrobieniem hodowlanki? Był w Polsce tricolor, bodaj Marathon Man rodowodowo, teraz to już chyba weteran, przydomka nie pamiętam, startowal sporo na PBS i chyba miał robić hodowlankę, ale nic więcej o nim nie słyszałam :) więc nie wiem, czy w końcu się nie udało, czy nie próbowali, czy pozaliczał wystawy, tylko cisza w eterze? Wiem, że u staffików niepożądane jest też umaszczenie jak u pita red nose, i tu dość wyraźnie widać, że m. in. z powodu złej sławy pitów, bo red nose to wg niektórych jedyny słuszny pit, zresztą to samo jest u amstaffów. Natomiast podpalany u pitów jest chyba dość rzadki?