Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Ja licząc orientacyjnie daję 1 ząbek czosnku tygodniowo na dwa psy ważące razem niecałe 40 kg. Taka ilość na pewno nie wpływa negatywnie na krwinki, bo starsza sunia regularnie ma robione badania krwi i wyniki morfologii są idealne. Ale tak jak pisze taks, z czosnkiem trzeba uważać, bo przedawkowany może spowodować poważne problemy zdrowotne, podobnie jak przykładowo tran - super wartościowy w odpowiednich ilościach, bardzo szkodliwy w nadmiarze.
  2. Ale temat ciągnie się już dobre kilka stron i była w nim mowa o kradzieżach psów w ogóle. Moje wredne sarkastyczne uwagi ;) są na to, żeby jakiś właściciel kundelka nie pomyślał, że może go sobie spokojnie np. zostawić przed sklepem i na pewno nikt go nie weźmie - owszem, może wziąć, w takich potwornych celach jak pisałam, i chyba lepiej zwrócić komuś na to uwagę na zapas - może i tak nic by się nie stało, a może dzięki temu czyjś pies uniknie okropnego losu. Wątek podeślę ci na pw jak na niego trafię, bo nie mam go zapisanego, a na pwp ciężko cokolwiek znaleźć na piechotę, biorąc pod uwagę to jak super działa dogo-wyszukiwarka :razz:
  3. [quote name='filodendron']A ja myślę, że lepiej gotować nawet nieumiejętnie niż dawać dog chow :evil_lol: ;)[/QUOTE] Dokładnie ;) Skład bardzo kiepski, nawet jak na tę cenę. Wolałabym dawać psom zdrowe resztki z moich posiłków niż DogChow ;)
  4. [quote name='ladySwallow']A cóż takiego jest w wychodzeniu z kotem na flexi? [/QUOTE] Też właśnie nie wiem; u mnie dziewczynka wyprowadza na szelkach na trawnik królika miniaturkę - i jakoś nikt się z niej nie nabija, nawet małe dzieci :razz:
  5. [quote name='gops'] te wszystkie starsze panie zawziecie bronia swoich kotow , ale rozmnazanie sie co chwila pol dizkich kotow to juz im nie przeszdza[/QUOTE] Prawda? U mnie jest jedna kobieta, która oprócz karmienia te koty wozi na zastrzyki, szuka domów, usypia ślepe mioty - reszta tylko karmi i złorzeczy na cały świat, że ludzie podli, bo nie lubią wchodzić w gówna na klatce schodowej :razz: Ostatnio zresztą miałam tego typu sytuację; przy ulicy za moim osiedlem na chodniku mieszkał pies, w każdej chwili mógł go zabić samochód, założyłam mu wątek na dogo, znalazł się hotelik - a baby, które przy tej ulicy go dokarmiały, zrobiły ze mnie potwora, że chcę go wywieźć do "więzienia", że nigdzie mu nie będzie tak dobrze jak z kochającym panem, że znajdą mu dom, zrobią ogłoszenia, że jedna na razie weźmie go do siebie, bla bla bla, bylebym tylko ja wstrętna zła baba się odczepiła. Pies faktycznie z ulicy zniknął, myślałam, że zajęły się nim jak należy, miejsce w hoteliku przepadło, a po miesiacu pies znalazł się znowu na ulicy - jedna z bab jak się okazało trzyma go na klatce schodowej w bloku i karmi, i zabrać nikomu nie daje ani przygarnąć nie zamierza (zwierząt nie ma), za to pies biega w dzień na mrozie po osiedlu i czeka aż mieszkańcy go wypędzą, otrują, albo pojedzie w podróż do schronu do Ostrowi, do którego nigdy żywy nie dojedzie jak większość psów z Makowa. Mam ochotę babsztyle ze skóry obedrzeć, pseudomiłośniczki psów zasr*ne...
  6. Balbina, to tak blisko niej przechodziliście czy Franek do niej podbiegł, czy jak? Ja zawsze staram się omijać takich dziwnych ludzi; najzwyczajniej w świecie boję się o psy, bo różne rzeczy strzelają szurniętym osobnikom do głowy - a to ktoś tupnie, a to wrzaśnie, a to tak jak u Was - kopnie... gops, w nas kiedyś jakiś dziad rzucił z okna kartoflem, co prawda nie trafił, za to ja podniosłam kartofla i spytałam, czy teraz mam mu go wrzucić przez szybę :razz:
  7. [quote name='taks']Wiesz, a ja widzę problem, może nie tak duży jak w wypadku rozmnażania nierasowców ale moim zdaniem jest. To że suka ma uprawnienia hodowlane ( a w brew pozorom wcale tak trudno o nie nie jest i to nawet u baaardzo przeciętnych okazów rasy) dla mnie nie oznacza błogosławienstwa do rozmnazania. Trzeba tu rozwazyc bardzo wiele elementów ... czy rasa faktycznie tak nieliczna że każdy miot na wagę złota czy skojarzenie tak wartosciowe, że wnosi cos nowego do hodowli czy własciciel rozmnaza faktycznie swiadomie i w [U]celach hodowlanych[/U] ( a do definicji hodowli odsyłam do netu - to nie pomnażanie tylko ilości osobników danej rasy ale cos znacznie wiecej) a może powoduje nim tylko chęć przezycia słodkiej przygody ( ew. pobudki materialne juz tu pomijam bo nie zakładam złej woli i wyrachowania tylko bezmyslnośc) Psów w Polsce jest ZA DUŻO [/QUOTE] Też miałam napisać coś w tym stylu, ale widzę, że panie mnie uprzedziły, więc tylko zgadzam się w 100% ;) Gdyby dziewczyna uratowała ze schronu wybitną przedstawicielkę rzadkiej rasy o niewielkiej populacji - ok, ale w sytuacji gdy pies należał do popularnej rasy o dużej albo wręcz za dużej populacji, nie był wybitnym okazem - to już nie jest to dla mnie działanie właściwe dla miłośnika psów, osoby pomagającej psom w potrzebie, nawet jeśli zrobiła suce uprawnienia. Jest w Polsce niejedna rasa, której zmniejszenie liczebności i popularności wyszłoby tylko na dobre.
  8. [quote name='kondiva']Ja tego nie wymyśliłam. Wszelkie inormacje jakie udzieliłam znajdują się w książce pt : Okiem psa, która została napisana przez behawiorystę z kilkunastoletnim doświadczeniem. [/QUOTE] Ten behawiorysta z kilkunastoletnim doświadczeniem, John Fischer, w swojej ostatniej książce (nie wydanej w Polsce) wycofał się z większości rzeczy, które opisał w "Okiem psa", a i sama ta książka jest obecnie dość przestarzałą i kontrowersyjną lekturą - podobnie doradzanie komuś na forum brutalnego traktowania szczeniaka, w ramach metod wychowawczych. Behawiorystów i szkoleniowców też trzeba umieć oceniać - w Polsce mamy nawet takich znanych z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, którzy na forach o wychowaniu psów radzą brać yorka przez rękawicę, dawać mu klapsy i uwiązywać za karę... Twój pies może się nie zraził, ale czyjś może mieć słabszy charakter i przykre skutki mogą być, a i sam humanitaryzm takiej metody daje do myślenia, bo tak jak pisałam, to jest 3-miesięczne szczenię, z którym kierując uwagą różnymi metodami można zrobić wszystko bez żadnej przemocy. 8 miesiąc ciąży też nie jest dla mnie dobrą wymówką do takiego traktowania psa - może po prostu należało pomyśleć, że branie rozbrykanego szczeniaka dużej rasy w takim okresie to mało szczęśliwy pomysł.
  9. [quote name='Evelynkaa'] Niestety Martens pseudohodofle działają legalnie !!!!!! i nie muszą być zarejestrowane jak jest w przypadku rasowego reproduktora, suki hodowlanej!!!!! Jak znajdę rozwinięcie tego tematu to wkleję tu! Obowiązek rejestracji w urzędzie skarbowym ma tylko osoba z psem papierowym!!!![/QUOTE] Ale dochód ze sprzedaży szczeniąt, papierowych czy nie, jest dochodem. Opodatkowaniu podlega nawet dochód ze sprzedaży własnych bubli na allegro powyżej określonej kwoty rocznie - a jak ktoś ma kilka czy kilkanaście tysięcy rocznie ze sprzedaży szczeniaków to nie podlega to opodatkowaniu?! Czy może się wypowiedzieć ktoś konkretnie znający przepisy w takiej sytuacji? Bo nie chodzi mi o podatek od samych zwierząt, tylko od dochodu ze sprzedaży szczeniaków.
  10. [quote name='Shiny'] Więc co jest??? Przecież tak nie może być!!! Inie piszcie mi o butach dla psa itd... To pies więc chyba nie powinien mieć takiej reakcji na śnieg???!![/QUOTE] Wyjdź na boso na śnieg, pochodź kilka minut i powiedz czy to przyjemne :razz: Masz szczeniaka (tak?) który śnieg i taki ziąb prawdopodobnie zna od bardzo niedawna. Ja mam ponad rocznego psa, który też po kilku minutach spaceru przy mrozie większym niż minus 5 próbuje chodzić w powietrzu, a nie po śniegu ;) Myślę, że butów kupować nie musisz, psiak się zahartuje, ale zrozum to trochę; pies niby jest odporny, ale to nadal żywa czująca istota, w dodatku młodziutka :razz: A co w butach dla psów jest dziwnego to nie wiem; psy zaprzęgowe na wyścigach bardzo często pracują w butach, a przecież to psy północy, powinny mieć łapy ze stali :roll: Inna sprawa to sól; tu już hartowanie nie ma nic do rzeczy. Jeśli psa pieką łapy kiedy chodzi po posolonym chodniku, ma podrażnione, w domu liże, to kup w aptece Sudocrem i smaruj mu łapki i przestrzenie międzypalcowe przed wyjściem - po powrocie płucz łapki i wycieraj. To nie żadna fanaberia - żadne stworzenie nie jest przystosowane do tego, by chodzić boso po żrącej soli (zobacz zresztą co ona robi z butami, np. na kozakach potrafią robić się wżery) - zaniedbanie tego może skończyć się poważnym zapaleniem skóry, grzybicą, etc.
  11. Mój pies też brzydzi się gęsi ;) To pewnie cię nie pocieszę jak napiszę, że wśród barfujących psów na okrągło jedzących drobiowe kości, najczęstsze przypadki problemów z kością drobiową to właśnie zadławienie kręgami z szyi dużego indyka? W anglojęzycznych źródłach podaje się, że szczególnie tych szyj z indyka nie powinno się podawać psu, który zostaje sam - ryzyko naruszenia przełyku kością np. ze skrzydełka jest o wiele mniejsze i w porównaniu do zadławienia kręgami zdarza się sporadycznie, żeby nie powiedzieć wcale. W ogóle bałabym się zostawić samego psa, który je kość taką, którą ma/może zjeść w całości - ryzyko zadławienia zawsze jest.
  12. [quote name='papillonek']i jakjuz było powyżej napisane w oczach złodzieja kundelek jest mało warty,więc ich właściciele nie muszą się o nie obawiać.[/QUOTE] Ciekawe, co na ten temat powiedzieliby właściciele kundelków ukradzionych na smalec (ostatnio pojawił się kolejny głośny wątek na pwp), albo tych ukradzionych jako worki treningowe dla psów do walk. Co też już było powyżej pisane :roll: a do tych celów najczęściej kradzione są właśnie kundelki, ze względu na to, że mniejsze ryzyko, że ktoś narobi za dużo szumu z szukaniem psa.
  13. A jest to jakoś uregulowane, ile pies może siedzieć w nocy bez załatwiania się? Bo moja suka, jak ma fazę śpiocha, dochodzi czasem do 14-15 h, więc domyślam się, że donos miałabym u Was jak w banku ;)
  14. Martens

    Barf

    [quote name='sangoma']Nieczyszczone wołowe żołądki, zmielone, dostaniesz u mnie - jesli jestes z Wawy :) [url]www.sangoma.pl/barf.htm[/url][/QUOTE] Ale ja bym reflektowała na te żołądki, bo w W-wie co 2 tygodnie jestem ;) Więc może jakoś tydzień przed świętami się zjawię ;) Widzę, że są warzywka na indywidualne zamówienie; znaczy to że ile wcześniej muszę je zamówić? Bo zaorałam sokowirówkę ostatnio, i w ogóle mam dość robienia samodzielnie tej papki.
  15. Kasa wpłacona, czekam na wieści o psiaku... A jeśli siostra Oli nie wyrazi zgody na eutanazję, to co? Czy nikt poza nią nie ma prawa do podjęcia decyzji? Czy prawnie rzecz biorąc to nadal jej pies i ona może go odebrać z hotelu i na własną rękę decydować o jego losie?
  16. Bastylio, a nie myślałaś o zwykłym Akita inu? Ja z dobermanem jakoś cię po tych opisach nie widzę. To psy pobudliwe, a zarazem o silnym instynkcie obronnym i skłonności do agresji - w niedoświadczonych rękach mieszanka wybuchowa; plus ogromna inteligencja, w przypadku tych psów należałoby nawet rzec przebiegłość. Głos mają donośny :diabloti: a krótkie włoski wbijają się w ciuchy i są trudniejsze do wyczyszczenia niż większe kłęby wełnistego podszerstka. Z amerykańskimi Akitami nie miałam do czynienia; mam za to z japońskimi, samcami - bardzo fajne psy, gości toleruja, nie linieją jakoś okrutnie poza okresem wiosennym (wtedy jest hardcore), zrównoważone, przyjazne do ludzi, ale w razie potrzeby naprawdę gotowe do obrony i to "czuć". Niehałaśliwe, mało czuć je "psem". Tylko zdecydowanie nie przepadają za innymi samcami swojego gatunku :razz: ale z sukami może nie ma tego problemu.
  17. Najgorsze jest to, że pekińczyk dziamie przez pół dnia mimo że tam mieszka 3-pokoleniowa rodzina i non stop ktoś jest; on sam szczeka więcej niż moje dwa psy. Dużo pracy włożyłam w to, żeby mieć niehałaśliwe zwierzaki, bo tego nie cierpię; szczekał mi zawsze tylko starszy pies - na domofon i pukanie do drzwi nieznanego gościa. Piesek sąsiadów za to ujada na ludzi przechodzących klatką, na podejrzane szelesty, wszystko... Minimum kilka razy na godzinę - i moje psy czasami zaczynają to podłapywać :razz: Dobrze, że większość czasu jestem w domu; może nie zrobią się z nich dziamgoty, bo szybko je uciszam. Nie powiem, że nie mam przez to satysfakcji, kiedy wracam czasami późno, o 1 czy 2 w nocy do domu, i moje psy są cicho, za to pekińczyk sąsiadów na głos moich kroków rozdziera japę tak, że pewnie cała rodzina z łóżek wypada :diabloti:
  18. W nocy pies też ma wychodzić co 4 h? :razz: Już sobie wyobrażam miny moich :evil_lol:
  19. [quote name='Elcia2010']Jak myslisz [B]Martens[/B] ile trwa mniej wiecej przyzwyczajania psiaka do klatki?[/QUOTE] Minimum 2 tygodnie musisz liczyć na używanie klatki jako wiecznie otwartego legowiska, w którym pies śpi, ma posłanie, wodę, tam dostaje jeść, tam jest jak najczęściej chwalony i nagradzany, nigdy karcony. Potem przechodzisz do etapu, w którym zamykasz drzwiczki na czas kiedy pies je albo śpi i natychmiast po wypuszczasz go zanim zacznie piszczeć czy zaniepokoi się zamknięciem. Dopiero kiedy pies i do tego się przyzwyczai, możesz spróbować po dłuuugim męczącym spacerze i karmieniu zamknąć go w klatce - i trzymać kciuki że pójdzie spać. Sytuację ułatwia "kong" napełniony żarciem czy jakiś smaczny gryzak. Lepiej wszystkie etapy przerabiać 10 razy za wolno niż raz zrobić coś za szybko i ryzykować że pies się do klatki zrazi. Na przeciętnego młodego psa bez urazów musisz liczyć minimum miesiąc; u psa który był w schronie i ma "klatkowy" uraz albo po prostu źle znosi zamknięcie, może to potrwać sporo dłużej.
  20. [quote name='pa-ttti'] te psy mogą trafić do pseudo, ALE one JUŻ są w pseudo. i niezależnie od tego jak nieludzkie się to wydaje i okrutne, to nie możemy ich "wykupić". ja wiem,zaraz powicie że nie można ich tak zostawić... ale kupowanie psów z pseudo to wspieranie takich miejsc. my kupujemy, więc oni dalej produkują. jedyne co można zrobić, to nasłać na nich straż miejską/toz, oni odbiorą im psy jesli są one trzymane rzeczywiście w złych warunkach.[/QUOTE] Zgadzam się w 100%. Chce mi się wyć, kiedy patrzę na tą bullkę - ale co mam zrobić, żeby nie zaszkodzić kolejnym psom? Sama zresztą nie jestem w stanie jej pomóc. Powinno się wysłac tam interwencję - TOZu, straży dla zwierząt, kogokolwiek, nasłać urząd skarbowy, bo coś mi się nie chce wierzyc, że od sprzedaży szczeniaków był płacony podatek dochodowy; ewentualne aukcje Allegro na pewno ma w archiwum. Może facet nawet mimo braku poważnych konsekwencji się wystraszy, odda psy za darmo żeby jak najszybciej pozbyć się źródła kłopotów, i zakończy "interes". Może powie innym, że więcej z tych psów miał problemu niż zarobku, że jeszcze skarbówkę miał na głowie i jakichś zielonych, i po co to. A tak, kupi kolejne psy, bardziej chodliwych ras, i to na luzaku, bo wie że znajdą sie naiwniaczki, które w razie czego nawet zaniedbanego psa odkupią... Kupienie tych psów niczym się nie różni od sytuacji, kiedy jakaś osoba kupuje w pseudo szczeniaka do kochania, bo nie chce jeździć na wystawy i nie chce papierka - tylko że taka osoba byłaby na dogo bez litości zjechana (pewnie i przez osoby które są za wykupieniem tych psów tutaj :razz:), mimo że efekty jej postępowania na większą skalę niczym nie różniłyby się od proponowanego wykupienia tych psów.
  21. [quote name='drevnikocurr']To nie jest żadne uzasadnienie.[/QUOTE] Uzasadnienie jest takie, że pies jest drapieżnikiem i jego przewód pokarmowy i metabolizm są przystosowane do czerpania składników odżywczych głównie z pokarmu pochodzenia zwierzęcego, a nie produktów roślinnych, zbóż; pewne znaczenie mają tu też skłonności rasowe, bo pies z grupy owczarków może całkiem dobrze wyglądać na mocno zbożowej karmie, natomiast chart czy husky już niekoniecznie. W momencie, kiedy mam płacić krocie za karmę, która składa się głównie z ryżu, kukurydzy, owsa i tłuszczu zwierzęcego ze szczyptą wątroby z kurczaka, czuję się robiona w jajo. Nie uważam, że ta karma jest z gruntu zła i pies zamieni się na niej w mumię, ale cena jest całkowicie nieadekwatna do składu. Płacisz za markę, a w rzeczywistości podajesz psu pokarm o niskiej jakości, z tanich produktów. Sam wygląd psa na danej karmie, szczególnie po krótkim czasie nie gwarantuje tego, że pies jest żywiony dobrze. Pies to padlinożerca o ogromnych zdolnościach przystosowawczych i wiele psów bardzo dobrze funkcjonuje i wygląda na naprawdę syfiastym pożywieniu - do czasu. Efektu pojawiają się po kilku latach; stąd fakt, że pies nie puszcza bąków i ma ładną sierść nie jest gwarancją tego, że jest dobrze żywiony. Są tańsze karmy o lepszych składach, i tak jak już pisano, na suchych karmach temat żywienia się nie kończy, bo i ja nie wierzę w to, że do Acan czy Orijenów dodaje się same ekologiczne produkty; gdyby tak było, cena byłaby znacznie wyższa niż cena np. świeżego mięsa z gospodarstw ekologicznych - a nie jest.
  22. U mnie mimo że łóżko nie jest wielkie, każdy ma swoje miejsce; TZ od brzega na połowie, na drugiej połowie ja pokurczona, staffik pod moim tyłkiem w miejscu które robi się jak leżę na boku i mam podciągnięte nogi, plus jeszcze przy samej ścianie sporadycznie pies wielkości owczarka, wciśnięty jakoś wzdłuż - i o dziwo nawet w takiej kombinacji umiem się wyspać; ba, Barył mi nerki grzeje jak TZ kołdrę ściągnie ;) jedyne co mnie wkurza to mały kloc, który lubi spać na kołdrze i oczywiście ją przygniata tak, że ja nie mogę się przykryć, a jak nie ma jak położyć się na kołdrze, to kładzie mi się na nogach. Na samym prześcieradle mu widać za twardo :lol:
  23. [quote name='Lottie']na mokry od deszczu chodnik, a teraz to już śnieg, reagują, jakby ktoś je katował każąc im po tym chodzić... [/QUOTE] Oj, mój staffik też tak reaguje, a bojaźliwy ani szczególnie rozpieszczony czy chowany pod kloszem nie jest :evil_lol:
  24. Ten sam problem ma moja sąsiadka zza ściany z pekińczykiem - pies drze się i dusi na smyczy kiedy tylko zobaczy moje, nawet na drugim końcu bloku. Kiedy był mały, nikt go nie skarcił za ujadanie, wszyscy ekscytowali się że mały piesek taki odważny - po czasie wstydzą się jak diabli, na widok moich psów zwijają się ze swoim w tempie błyskawicy, a jedyna forma wychowania w tej sytuacji jest stosowana przez dziadka - pranie pekińczyka końcem smyczy, kiedy się drze, z zerowym skutkiem oczywiście, bo teraz pewnie moje psy dodatkowo kojarzą mu się z bólem tyłka. [B]akaka[/B], poradziliście sobie jakoś z problemem? Połowa sukcesu to samo to, że go widzicie i chcecie pracować, nie wychodzicie z psami razem, żeby się nie nakręcały; dla większości ludzi pies ujadający na smyczy na inne to żaden problem, ot prowadzą go dalej jak kozę na sznurku.
  25. [quote name='Aleksandra:)']Mój czasami nasika mi na łóżko jak nie chce sie z nim bawic :D:D[/QUOTE] Bo nauczyłaś go że kałuża na łóżku skutecznie zwraca twoją uwagę ;) On nie myśli "naszczę jej żeby jej pościel śmierdziała" tylko kiedyś, jak tam nalał, wywołał zamieszanie i skojarzył, że może teraz to też zadziała. Jeśli zareagowałaś zwróceniem uwagi na psa, utrwaliłaś zachowanie.
×
×
  • Create New...