-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by Martens
-
Ja swoim psom daję Arthroflex w syropie, ale są o nim różne opinie, jedne bardzo entuzjastyczne, inne że to bardzo taki sobie. Tu jest dużo opinii o róznych: [url]http://www.dogomania.pl/forums/1080-Na-stawy[/url]
-
[quote name='filodendron'] Ja bym pisała/mówiła o notorycznym, złośliwym wysypywaniu śmieci pod Twoimi drzwiami - przecież tym powinien się zająć administrator budynku. To jest szykanowanie.[/QUOTE] Ja bym regularnie robiła zdjęcia i skarżyła się do spółdzielni, a "dary" wykopywała na schody, niech sobie sąsiedzi depczą i wąchają, skoro uważają, że wszystko jest w porządku... Możesz pomyśleć o założeniu małej kamerki internetowej i zostawieniu jej w jakimś w miarę niewidocznym miejscu, kiedy wychodzisz z domu - od razu sprawca się znajdzie, i dowód będzie. Coś takiego można zgłosić na policję.
-
Pies zaszczepiony może czasem zachorować, bo szczepionka to nie magiczna pigułka; czasem mimo przestrzegania zaleceń organizm po prostu nie wytwarza przeciwciał z powodu czasowo obniżonej ogólnej odporności i szczepienie działa tak jak zastrzyk z soli fizjologicznej... Rzadko, ale to się zdarza, czasami nawet mimo dopełnienia wszystkich zaleceń. Żeby to wykluczyć, trzeba by badać psu poziom przeciwciał jakiś czas po szczepieniu.
-
Jeśli ktoś spamuje, to tylko Ty. Osoba która założyła ten wątek mnóstwo psów zabrała z ulicy do domu, zajmowała się nimi za własne pieniądze i poświęcając swój czas szukała im domów. To jest pomoc psom, a nie mordobicie i chwalenie się tym na forum (o ile to w ogóle prawda). Gdzie te twoje cztery psy dzisiaj uratowane? U Ciebie w domku? Zawiezione do schroniska żeby kto inny się nimi "zajął"? Czy zostawione u człowieka z którym się rozprawiłeś, żeby mógł się na nich dalej wyżywać, czy co tam im robił? Zastanów się, czy naprawdę pomogłeś psom, czy tylko poprawiłeś sobie samopoczucie. Pisanie na forum nie wyklucza działania w realu.
-
[quote name='DORIS2010']daje jej 3 razy w tygodniu Ostercal 1250 D (Skład[B]:[/B] 1 tabletka: wapń elementarny z muszli ostryg 500mg (węglan wapnia 12500mg);witamina D3 3,125µg. - zalecenie hodowcy. I kupiłam jej też CAN-VIT zielony codziennie do głównego jedzonka popołudniowego:-) pozdrawiam![/QUOTE] Co za dużo to niezdrowo! Jeśli podajesz już Ostercal w dawce zapewniającej 100% zapotrzebowania psa na wapń, to nie możesz podawać jeszcze Can-Vitu. Albo to, albo to - ja bym zdecydowała się na jeden preparat (lepiej Can Vit) i podawała codziennie zgodnie z dawkowaniem, a Ostercal z wapniem zastąpiła jakimś preparatem chroniącym stawy z glukozaminą i chondroityną, bo tych akurat przedawkować raczej się nie da, a rosnącemu ONkowi osłona stawów bardzo się przyda. Witaminy i minerały to nie cukierki; nadmiar wapnia powoduje problemy przy wymianie zębów, a nawet może odkładać się w tkankach miękkich - nerkach, naczyniach krwionośnych.
-
[quote name='pa-ttti'] a co do raty- zgadzam się na nią. ale pod warunkiem, że nowy właściciel zabierze psa dopiero po spłacie ostatniej raty. powiedzcie mi czy to jest dobry sposób? bo nikt się nigdy jednak na to nie zgodził:) [/QUOTE] Mi hodowca zaproponował raty w takiej formie, że do wpłaty ostatniej raty z mojej strony on zatrzymuje metryczkę szczeniaka, i uważam, że to fajne warunki - choć i tak ostatecznie płaciłam całą kwotę od razu. Zakup na raty kiedy pies pozostaje u hodowcy właściwie zakupem na raty w ogóle nie jest, bo pic polega na tym, żeby odebrać szczenię w wieku tych 8 czy 10 tygodni, móc je samemu wychowywać w tym najważniejszym okresie życia i w międzyczasie regulować się finansowo. Równie dobrze nabywca mógłby poprosić hodowcę o zostawienie szczeniaka i odebrać go dopiero kiedy uzbiera całą kwotę - więc to co proponuje [B]pa-ttti[/B], to w ogóle nie jest zakup na raty i brzmi jak traktowanie nabywcy trochę niepoważnie - więc nie dziwię się, że nikt się nie zgodził :roll: W przypadku psa za 800 czy 1200 zł, popularnej rasy, nie do hodowli, faktycznie raty to trochę dziwne rozwiązanie, ale są rasy w których na miot można czekać latami, a szczeniaka cena to więcej niż 2-4 tysiące - i wtedy jeżeli komuś bardzo zależy na szczeniaku z danego skojarzenia, myśli o hodowli, to negocjowanie rat uważam za coś zupełnie normalnego. [quote name='Śnieżynka']A ja mam do Was pytanie bo szczeniaka na raty nie bo ryzyko, ale na jakiej zasadzie wyceniacie szczeniaka i dlaczego dany szczeniak kosztuje 2000 zl a np jego brat czy siostra 4 tys zl ??[/QUOTE] Mnie też intryguje coś takiego, bo z jednej strony tyle się trąbi, że po 8-tygodniowych szczeniakach mało co widać, że wszystko może się zmienić, że nie można hodowcy obarczać winą jak z dobrze zapowiadającego się szczeniaka wyrośnie pet - a z drugiej jednak hodowca jakoś jest w stanie te szczeniaki ocenić, że jeden za 800, drugi za 2000, trzeci za 3000? Rozumiem przypadki, że pies ma widoczną wadę, która się już raczej nie naprawi i jest sporo tańszy - wiadomo, pet; ale jak można po 8-tygodniowym szczeniaku stwierdzić, że będzie tak wybitny, że ma kosztować o tyle więcej od rodzeństwa? Niestety jak już coś się zmienia to ładne szczeniaki wyrastają jednak na przeciętne psy, a nie drobne szaraczki na championy, więc skoro nabywca ma marne szanse na zwrot części kasy jeśli jednak wyrośnie pet i wada wyjdzie w czasie rozwoju, to za trochę nie fair uważam przesadne windowanie ceny 8-tygodniowego szczeniaka "bo on się najlepiej zapowiada". No ok, zapowiada, ale w wieku 8 tygodni niestety tylko zapowiada; co innego kiedy sprzedaje się starsze psy.
-
[quote name='misia93']a może by suczkę wysterylizować? nie wiem mogę się mylić ale może to by pomogło? chociaż jeśli się mylę to mnie poprawcie :)[/QUOTE] Ja bym się wstrzymała przynajmniej na razie, bo raz że po sterylizacji zdarzają się problemy z trzymaniem moczu, a dwa często rośnie po niej poziom hormonów nadnerczy we krwi, co powoduje nasilenie znaczenia terytorium - a sunia już teraz lubi znaczyć na zewnątrz. Do tego cały stres związany z zabiegiem na tę chwilę może zawalić to co udało się wypracować z nauką, może dojść znowu sikanie stresowe... Za dużo tego wszystkiego na raz. Na to sikanie w nocy sterylka nie ma jak pomóc, a może być gorzej. Ten zabieg naprawdę nie jest remedium na wszystkie problemy.
-
Wydaje mi się, że nie ma co aż tak demonizować ;) Przecież wykonuje się też sterylki aborcyjne, tuż po cieczce, czyli wg tej zasady potencjalnie ryzykowne, mnóstwo ich było na dogo, a jeszcze nie spotkałam się z przypadkiem, żeby się to skończyło źle z powodu niewłaściwej fazy cyklu. Moja suka była sterylizowana 6 miesięcy po 2 cieczce, z tym, że ona miała długi cykl, odstęp między cieczkami był 7 miesięcy, ale to i tak wychodzi niby miesiąc przed cieczką, a powikłań żadnych nie było.
-
Ja bym nie przesadzała z dosmaczaniem, bo potem będziesz musiała non stop cudować. Spokojnie bym poczekała aż pies się przegłodzi dzień czy dwa. Ja swojemu szczylowi nie dosmaczylam papki niczym, po prostu wsadziłam mielone żołądki (bo tak to się podaje ogólnie, samą papkę warzywnę bez podrobów raczej malo który pies zje ;)) i czekało. Zjawiało się w porze posiłków, potem znikało w lodówce, za 4 razem zniknęło do dna - i teraz mam psa, który obierki z ogórka wyżera ze śmietnika :D
-
Człowieku, to przyjedź i wlej facetowi, jak jesteś taki chojrak - jak ludzie zaczną robić samosądy, to sami będą mieli problemy, a bydlak dalej będzie bezkarny, ze o pięknej kolejnej opinii dla zielonych świrów nie wspomnę. Nie każdy ma ochotę iść siedzieć za takie bydlę bez sumienia jak za człowieka. I zacznij pisać po polsku, bo któryś już post twój czytam i ten bełkot ciężko zrozumieć.
-
[quote name='mboruwka']Naczytałam się książek i w każdej niemal jest napisane, że pies nie powinien załatwiać się w swoje legowisko. Ten pies ma inaczej- jej leżenie w odchodach nie przeszkadza. Nad dniem zapanowałam, ale co z tą nocą ?? Być może faktycznie była trzymana w klatce, bo oprócz spania ten pies nic więcej nie robi. To w pewien sposób tłumaczyłoby jej brak czystości. [/QUOTE] No niestety trafiają się psy, którym jest wszystko jedno, z tym że zazwyczaj jest to wina człowieka - albo właśnie trzymanie psa w klatce jak chomika; kiedy pies miesiącami musi robić pod siebie to cóż, w końcu się przyzwyczaja... Ewentualnie może to być też efekt "genialnych" metod nauki czystości takich jak maczanie pyska w odchodach czy wręcz uwiązywanie psa "za karę" przy jego moczu/kale - oczywiście nie pomaga, poza tym, że pies przyzwyczaja się do siedzenia w sikach. Psy które same z siebie taplają się w odchodach to rzadkość. Ja bym spróbowała uczyć psiaka czystości w nocy jak szczeniaka - w nocy na dwór co 2-3 godziny, i potem stopniowo rozciągać przerwy między spacerami. Jak dojdziesz do jednego w ciągu nocy, przesuwać go na coraz późniejszą godzinę. Jaką w ogóle robicie przerwę nocną? Jeśli pies dopiero od niedawna jest uczony czystości, może nie być w stanie fizycznie wytrzymać dłużej niż 7-8 h. Drugie rozwiązanie jest takie, że zostawiacie psa w kojcu czy pomieszczeniu z toaletą, kuwetą, podkładem czy co tam wygodnie, i niech tam się załatwia - ważne żeby pies nie siedział całą noc bez wychodzenia w klatce, skoro sie w niej załatwia, bo to prowadzi do tego, o czym pisałam wcześniej - sprawia że psu jest jeszcze bardziej wszystko jedno, czy siedzi w sikach. Więc jeśli klatka, to regularne spacery w nocy; jeśli spacery nie są możliwe - pomieszczenie lub kojec z "toaletą".
-
[quote name='DagaK']Wierzę, ze pracuje. Jeśli jednak zabił kotka, to coś nie tak z tą pracą. Nie rozumiem, kaganiec to takie zło?[/QUOTE] Myślisz że pies, szczególnie większy, nie da rady zabić kota kagańcem?! Albo że psa lata szczutego na koty wystarczy puknąć ręką w pupę żeby usiadł i będzie ok, nawet jeśli kot przejdzie 10 cm przed jego pyskiem? :razz: Nie każdy pies daje się też ułożyć w jeden dzień - a wychodzić z nim trzeba. I starać się można, ale jeśli na zewnątrz wychodzą nie pilnowane niczyje koty, które wchodzą psu dosłownie pod pysk to mimo najszczerszych chęci i starań może się w końcu kiedyś nie udać. Popracuj najpierw z trudnym psem i dopiero tak złośliwie komentuj czyjś wypadek przy pracy, bo wychować owczarka, jedną z najłatwiejszych do ułożenia ras i krytykować innych na forum to akurat każdy idiota potrafi.
-
[quote name='DagaK'] Twój pies jest dużo mniejszy od Ciebie. komenda siad, naprowadź dodatkowo ręką - i siedzi, dopóki nie odwołasz. Jak nie, dalej korygujesz ręką.[/QUOTE] Z takimi metodami bym polemizowała :roll: bo są o wiele bardziej rozwijające sposoby na naukę siadania niż pchanie ręką tyłka na ziemię. Tylko trzeba chcieć popracować :evil_lol: I niestety nie każdy pies to maszynka - są psy po przejściach, psy zepsute przez poprzednich właścicieli czy przez nich szczute, czy o tak silnym instynkcie łowieckim, że w momencie kiedy kot dosłownie wchodzi im w zęby, to i kaganiec wiele nie pomoże, bo kagańcem też można krzywdę zrobić. Normalne, że każdy stara się jak może i staje na głowie, żeby nikomu i niczemu nie stała się krzywda ze strony ich psa, ale są sytuacje (nieliczne) kiedy za wiele nie można poradzić. Przykładowo jeżeli pies gania gołębie na mojej prywatnej ogrodzonej posesji to mam z nim wychodzić przed dom tylko na smyczy? Owszem, mogę się starać, żeby nie stała im się krzywda, ale coś złego kiedyś wreszcie może się zdarzyć i nie będę czuła się winna.
-
poszukuję kogoś z Bydgoszczy, lub z kontem na allegro.
Martens replied to sharon's topic in American Staffordshire Terrier
Podaj mi na pw maila czy jakiś kontakt do siebie, napiszę do nich w Twoim imieniu i podam telefon czy maila do Ciebie. Weź tylko pod uwagę, że wykupywanie psów od takich ludzi nie prowadzi do niczego dobrego poza zachęcaniem ich do dalszego niefrasobliwego rozmnażania psów... tym bardziej, że szczeniak jest biały i można się u niego spodziewać problemów skórnych; widać że psy zostały rozmnożone bez pojęcia. Stąd moja prośba, jeśli nie będą chcieli przekazać psa za symboliczną złotówkę daruj sobie; jak zobaczą że nie tak łatwo sprzedać psa, to na drugi raz może pomyślą. -
Z tym, że linka to asekuracja, a nie uczy odpowiednich zachowań - a wypadałoby psa nauczyć posłuszeństwa na tyle, żeby w końcu móc z tej linki zrezygnować. Zaczynamy od nauki przywołania w domu - wołamy psa ustaloną komendą i za każdym razem gdy przyjdzie, nagradzamy smakołykiem. Najlepiej wybrać zupełnie nowe słowo, ktorego nie używałeś do tej pory, żeby nie kojarzyło sie psu z dotychczasowymi łapankami. Spacery na razie ograniczamy do zabaw na wspomnianej długiej lince, bo brak kontroli nad psem spuszczonym ze smyczy, szczególnie takim który podbiega do innych psów, może się skończyć pogryzieniem Twojego psa przez agresywniejsze zwierzę albo dużymi nieprzyjemnościami dla Ciebie. Kiedy pies w domu ochoczo przybiega na wołanie, zaczynamy wydawać polecenie na spacerze na lince - i też nagradzamy smakołykiem. Przede wszystkim w ogóle nie ruszaj się na dwór nie mając ze sobą smakołyków i zabawek. Potem możesz próbować przywoływać psa na lince, która będzie puszczona po ziemi. I zasada numer jeden - nigdy nie krzycz, nie karć psa, który do Ciebie podszedł, choćbyś łapał go 3 godziny, byl zmarznięty i wściekły. Masz prawo być zły, ale nie masz prawa karać psa, bo... psujesz własną pracę wychowawczą. Każdy minimalnie inteligentny pies skarcony po przyjściu następnym razem będzie ociągał się jeszcze dłużej albo nie przyjdzie w ogóle. Odkrecanie tego błędu może trwać latami i nigdy do końca się nie udać. Zasada numer dwa - nigdy nie goń psa. I tak ci się nie uda, bo pies zawsze jest szybszy i jeśli chce to ucieknie, a to dla niego świetna zabawa. To Ty zacznij uciekać psu, to on ma się pilnować ciebie, a ma chcieć się ciebie pilnować, bo jesteś fajny, masz smakołyki i zabawki i z Tobą jest ciekawiej niż z daleka. Zasada numer trzy - nie wołaj psa tylko na koniec spaceru żeby zapiąć mu smycz i zabrać do domu. Psa woła się multum razy podczas spaceru tylko po to, żeby dać mu smakołyk, pobawić się, pogłaskać, i puszcza z powrotem. Możesz też na późniejszym etapie kilka razy w czasie wyjścia wołać psa i brać na smycz, podrapać za uchem i puścić znowu. W ten sposób wołanie i smycz nie będzie się psu kojarzyć z końcem zabawy i zaciągnięciem do domu, tylko bardziej z przyjemnością. Nawet kiedy już złapiesz psa na smyczy przed powrotem do domu, pobaw się z nim jeszcze chwilę na smyczy, pochwal, i dopiero idźcie dalej. I przede wszystkim to wszystko nie zadziała, jeśli pies ma za mało ruchu. Pies musi być wybiegany, zmęczony nie tylko fizycznie, alei psychicznie. Szkolenie, nauka poleceń potrafi zmęczyć psa bardziej niż zwykłe bieganie, stąd podczas spacerów na lince baw się z psem w przeciąganie liny, rzucaj piłkę, na zmianę z nauką różnych poleceń nagradzanych smakołykami i własnie zabawą. Popracujesz trochę i będziesz miał wpatrzonego w ciebie psa, który słucha cię na każdym kroku; jak dalej będziesz się tylko wkurzał i ganiał za psem zamiast z nim pracować to niestety dalej będziesz miał nieposłusznego świra, który będzie musiał resztę życia spędzić na smyczy.
-
Nie szarp się z psem kiedy coś zabierze, bo doprowadzisz do agresji wobec Ciebie. Staraj się nie rozwalać rzeczy po podłodze, żeby pies nie nabierał nawyku pilnowania - kiedy już coś sobie przywłaszczy weź smakołyki, zawołaj psa do drugiego pokoju, zajmij zabawą, nauką - skradzione rzeczy też wymieniaj na zabawki, starając się nie okazywać psu, że zależy ci na tym co ukradł - raczej odwracaj jego uwagę a but czy koszulkę zabieraj mimochodem. Cieżko będzie bo doberman to bardzo inteligentny, sprytny pies i skłonić go, żeby robił to co Ty chcesz, nie jest łatwo. Czy pies jest szkolony i ma zapewnianą odpowiednią ilość ruchu i zajęcia? Bo jeśli nie, to czarno widzę Twoją przyszłość z psem tej rasy jeśli intensywnie się za to nie weźmiesz :roll: Akurat w temacie o wyborze rasy pisano wczoraj czemu doberman nie jest polecany dla ludzi, którzy jeszcze nie szkolili psa i nie mają dużej wiedzy na ten temat - tu jest modelowy przykład jak zaczynają się problemy z dobkiem, a to dopiero początki dorastania i problemów wychowawczych.
-
Wykrycie wad i udwodnienie hodowcy ze sprzedal psa " peta "
Martens replied to Lussypussy's topic in Genetyka
To ja mam pytanie - nie widziałaś zdjęć psa przed przekazaniem go w Twoje ręce? Piszesz, że czekałaś 7 miesięcy, pies ma 7 miesięcy - masz go rozumiem bardzo krótko? O jaką rasę w ogóle chodzi, wstaw może zdjęcie to ktoś się wypowie na ten temat? Z samym udowodnieniem nie powinno być problemu jeżeli hodowca przekazał ci 7-miesięcznego psa z widocznymi wadami eksterieru, niezgodnościami z wzorcem, a zapłaciłaś cenę jak za zwierzę wystawowe - inna sprawa, że dla mnie niepojęte jest zapłacenie za psa grubych pieniędzy nie oglądając go osobiście przed zakupem. -
Nawrzeszcz na nią na całą klatkę, że co sobie wyobraża, że nie dociera po polsku, że twój pies to nie śmietniczka na odpadki...? Może jak zrobisz jej wstyd przed sąsiadami to się troche pohamuje? Wiem, że to chamskie wyjście i sąsiadka pewnie się obrazi, ale lepsze to niż jak twojemu psu stanie się krzywda... Swoją drogą ja nie rozumiem jak można karmić cudze psy, sama miałam taki ewenement w bloku, do którego nic nie docierało. Rozumiem karmienie bezpańskich, rozumiem że ktoś ma taką mentalność, że myśli że to dobrze jak da pieskowi sąsiada, ale skoro mówi się takiej osobie raz i drugi, że sobie tego nie życzymy, to czemu u licha to zazwyczaj nie dociera...?
-
Wyżełek niemiecki długowłosy i wielka rozpacz
Martens replied to Marina_22's topic in Wyżeł niemiecki
W całej tej historii szkoda tylko, że Meflo nie trafił do tego pana wcześniej, kiedy problemy nie były tak nasilone. Teraz będzie ciężko i ze względu na złe nawyki i dużą zmianę warunków po czasie, i to że nie był przygotowywany do polowań od małego. Trzymam kciuki żeby jego nowy opiekun się nie poddał. Marina, mam tylko nadzieję, że po całej tej historii nie bierzesz pod uwagę litowania się nad psem i brania z powrotem, bo mu tam źle... -
Może spróbujcie przestawić kuwetę tam gdzie kotka często się teraz załatwia, albo dostawcie ze 2 dodatkowe kuwety w innych miejscach? Teoretycznie może być tak, że coś ją wystraszyło i zraziło do tej kuwety czy ogólnie podczas załatwiania się, ale biorąc pod uwagę wiek kotki, stawialabym raczej na objawy choroby - może nowotworu, może kamienie kałowe, może coś innego w jamie brzusznej? Przez internet nikt nie zdiagnozuje co kotce jest - ze względu na wiek i zachowanie faktycznie ciąganie jej do weterynarza może być dużym stresem - zaczęłabym od poszukania weta, który może przyjechac na wizytę domową i zbadać kotkę na miejscu, obmacać brzuszek itp. i dopiero zdecydować co dalej. Ze względu na wiek kotki problem może być poważny i zapowiadać rozstanie niestety, ale zawsze lepiej wiedzieć co jej jest, może da się jeszcze ulżyć jej lekami, choć leczenie bardzo inwazyjne, operacje, hospitalizację w tym wieku bym odradzała; zresztą ogarnięty wet powie wam to samo.
-
[quote name='xxxx52']Jezeli pracujesz ,to czemu nie moze pies czekac w domu na Ciebie.Poza tym ,jak ten piesek ma siedziec w budzie ,zwroc sie do org adoptujacych te rasy psow napewna pomoga w adopcji.Powtazam ze buda to nie miejsce dla Twojego psa.Chcesz bude dla psa i co dalej?masz duzy kojec ,czy znowu zakujesz lancuchem tego psa?[/QUOTE] No tak, a najlepiej niech odda do schroniska bo się nad nim znęca; tam piesek będzie spał w łózku pod kołdrą pewnie. Przeciez w Polsce chętni na psy w typie amstaffa ustawiają się długiej kolejce. Łatwo skrytykować - jeśli sytuacja jest taka jak pisze, to wcale nie uważam, żeby psu działa się wielka krzywda. O łańuchu i zamykaniu psa w kojcu jakoś nie było nic wspominane :razz: zaraz wymyślisz jeszcze, że pies jest bity i głodzony. Jeśli pies jest przygarnięty, w nocy jest w domu, w mrozy jest u matki to ja nie widzę tragedii - gorzej wyglądała pierwsza wypowiedź wg której można było pomyśleć, że pies o tak krótkiej sierści na stałe mieszka na zewnątrz, a tylko w duże mrozy jest wpuszczany do domu.; od biedy możnaby pomyśleć, czy jeśli pies musi być sam tyle czasu, że nie wytrzymuje w domu bez załatwiania się, to nie lepiej poprosić kogoś, żeby wypuszczał go raz w ciągu dnia trochę na podwórko, a ogólnie w tej chłodnej porze roku pod Twoją nieobecność był w domu. Buda drewniana jest lepsza, bo karton łapie wilgoć i przy intensywnym używaniu przez psa i staniu na dworze szybko zamieni się w spleśniałą kupę śmieci, w której zalęgną się tylko zarazki.
-
Nikt się z Ciebie nie naśmiewa tylko odradza branie dobermana jako pierwszego psa, bo tak jak wspominałam, są to psy bardzo inteligentne, przy czym jednocześnie pobudliwe i skłonne do agresji - wybuchowa mieszanka nad którą osoba która nigdy nie szkoliła żadnego psa po prostu nie zapanuje, a skutki mogą być tragiczne. Po przeczytaniu kilku czy kilkunastu książek wydaje się, że coś tam o wychowaniu psa wiemy, że jak będziemy się starać to damy radę - a niestety przy wychowaniu pierwszego szczeniaka jakiejkowliek rasy uczymy się jeszcze miliona rzeczy o których nie wspomniała żadna książka, a mianowicie podejścia do psa, obsługi w praktyce. Przy owczarku niemieckim ,labradorze możesz sobie pozwolić przy tym na drobne błędy - w wychowaniu dobermana miejsca na te błędy nie ma, bo po kilku miesiącach będziesz miała podrostka, który ucieka ci na spacerach, atakuje przechodniów a na próby zdyscyplinowania reaguje łapaniem cię zębami za ręce. Oszczędź sobie tego, pies którego teraz bierzesz nie będzie przecież ostatnim w Twoim życiu - zacznij z jakimś łatwiejszym i zweryfikuj swoje siły i zamiary. Amstaff jest psem o niebo łatwiejszym do ułożenia niż doberman, nie jest ani tak przebiegły, ani nie tak łatwy do wyprowadzenia z równowagi, a przede wszystkim mniej skłonny do kierowania agresji na człowieka, więc porównanie nie najlepsze. Szczerze mówiąc spokojnie postawiłabym dobka w pierwszej dziesiątce ras nie nadających się dla laików, w przeciwieństwie nawet do rottweilera, który jest psem łatwym w obsłudze i jego wychowanie jest proste jak budowa cepa i nie nastręcza zwykle żadnych trudności, poza ewentualną chęcią dominacji u dorastającego samca, co nadal uważam za drobiazg przy całokształcie charakteru dobermana. Chcesz psa obronnego - pomyśl o owczarku długowłosym, o suce rottweilera; jeśli się przyłożysz, pójdziesz na szkolenie to sobie poradzisz. Natomiast doberman to zupełnie inna półka w skali trudności. i naprawdę nie jest problemem, że to nie labek czy shih tzu, problemem jest jego specyficzna psychika i duże wymagania.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Gabryjella']Czy znacie przypadki przyzwyczajenia mocno dorosłego psa z morderczymi zapędami w stosunku do kota z tymże właśnie. Od kilku ładnych lat marzy mi się MCO jednak moje psie słońce kotów nienawidzi, to nie tak, że goni jak to spora część psów, ona na prawdę nienawidzi kotów. Roma za dwa miesiące skończy 10 lat i jest to suka w typie AST, więc jest wielkości takiej, że może stanowić realne zagrożenie dla kota. No i co tu kryć serce by chciało, jednak rozum mówi, że to jest bardzo zły pomysł.[/QUOTE] Ja jestem bardzo na nie. Suczka jest już wiekowa i uważam, że lepiej będzie poczekać te kilka lat i kota sprawić sobie, kiedy jej już z wami nie będzie. Znam sytuację, kiedy amstaff wychowany z małym kociakiem, nie żywiący do kotów specjalnej nienawiści, udusił kotkę, z którą spał na jednym posłaniu, bo się o coś ścięły i mu nie przypasowało. Asty to bardzo silne psy, delikatnością nie grzeszą, wszystkie waleczne instynkty mają dobrze rozwinięte,mają w sobie krew terriera, a więc niestety i zabijanie szkodników takich jak szczury, koty, etc, o ich walorach fizycznych nie mówiąc. Moim zdaniem za duże ryzyko, nawet gdybyście brali małego kotka; przy każdym psie bojowym czy terrierowatym by było; przy amstaffie ze względu na siłę i rozmiary jest jeszcze większe. Wiecie, może się uda, może jakoś się przy was dogadają, a może za rok kot skończy z przetrąconym karkiem, bo wlazł suce do miski... Naprawdę nie ryzykowałabym.
-
Przede wszystkim amstaff to nie jest pies do spania w budzie, nawet przy niewielkim mrozie. Pies tej rasy powinien sypiać w domu. Wszystkie bullowate są całkowicie pozbawione podszerstka i sierść w najmniejszym stopniu nie chroni ich przed zmianami temperatury, zimnem. Ciepła buda nie wystarczy; pies będzie przeżywał zimą szok termiczny za każdym razem wchodząc do niej i wychodząc, bo nie izoluje go od tych zmian odpowiednia szata. Młody może sobie radzi, za kilka lat niestety pojawią się problemy ze stawami, kręgosłupem, nerkami (!), pomijając to, że amstaffy to psy rodzinne, przeciwieństwo psa stróżującego, podwórkowego.
-
[quote name='Bastylia']Moja znajoma podjechała kiedyś do hodowli dobermanów specjalnie po to, aby się upewnić czy będzie dobrym właścicielem. Hodowca udzielił jej informacji, odpowiedział na wszystkie pytania... Ma ona warunki podobne do moich, choć chciała psa typowo do pilnowania domu i posesji, a miała już wcześniej psa - małego kundelka. Właściciel tych dobermanów stwierdził, że ludzie, którzy jeszcze nigdy nie mieli psa, a wzięli dobka od tego pana z hodowli radzą sobie dobrze, psy są posłuszne, poukładane i nie ma z nimi problemów związanych z agresją, więc i ona sobie poradzi, kwestia dobrania pieska z danego miotu.[/QUOTE] A ja z dużym dystansem podchodziłabym do takich entuzjastycznych wypowiedzi słyszanych od osoby, dla której jesteśmy potencjalnym źródłem dochodu, jeśli zdecydujemy się na psa od niej... Szczególnie że polecił jej dobka jako psa do pilnowania posesji :roll: Jak komuś za bardzo zależy na tym, żeby sprzedać szczeniaka, to wciśnie wszystko, nawet kaukaza do bloku dla starszej pani.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: