Jump to content
Dogomania

mi-la

Members
  • Posts

    242
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mi-la

  1. Dzisiaj dostałam opis zdjęć rtg.Niestety niewiele z niego rozumiem, w zasadzie nic nie rozumiem. Czy ktoś może mi to przetłumaczyc na normalny język... " W przypadku pani psa jestem prawie pewien, że występuje u niego dysplazja łokciowa spowodowana fragmentacją przyśrodkowego wyrostka dziobiastego kości łokciowej. Przede wszystkim, widoczne są delikatne zmiany zwyrodnieniowe widoczne w postaci silniejszej mineralizacji przyczepu więzadła międzykostnego bliższego, obecności osteofitu na doczaszkowej powierzchni główki kości promieniowej i po stronie przyśrodkowej nadkłykcia przyśrodkowego kości ramiennej. Poza tym, wyrostek dziobiasty na zdjęciu bocznym nie jest dobrze ukształtowany. Istnieje duże prawdopodobieństwo jego fragmentacji." W poniedziałek jadę z tym opisem i zaleceniami do lekarza, ale do poniedziałku to obawiam się, że niepokój przyczyni sie do siwych włosów. Sunia ma mieć zrobione jeszcze kilka zdjęć w innej projekcji, tak aby dziobasty był lepiej widoczny. Bardzo nie lubię tych jej zdjęć.Może nie tyle zdjęć co jej naćpania. Tu górę biorą wspomnienia, gdy mój 15 letni ONek niestety musiał odejść.
  2. Ależ on piękny!I jak bardzo podobny do mojego suczyska...myślałam, że to może jej brat, ale jest starszy o 2 miesiące.Moja sunia ma troszkę ponad 7m. CUDNY ten maluch!
  3. Powoli mam dość. Zaczyna brakować mi cierpliwości do tego wszystkiego co się dzieje. Suni jak nie robili zdjęć to nie robili a teraz...jeszcze trochę i założę sobie album rtg. Po ostatnim zdjęciu znowu zmieniono diagnozę. Najprawdopodobniej sunia jako maluszek miałą pękniętą lapkę i stąd jej wieczne podkulanie, stan zapalny i kulawizna. Jeszcze na jednej łapce sierść nie odrosła a już ma wygoloną drugą, bo wstawiali jakąś blokadę.Teraz czekam na powierdzenie diagnozy, na propozycję leczenia i zastanawiam sie co z tym fantem zrobić. Wynika z teg, że sunię sprzedano mi prócz tego wszystkiego o czym już pisałam, z nazwijmy to kontuzją. Czasmi mam ochotę zamknąć oczy i się rozpędzić a ściana sama się znajdzie! Gdy kupowałam sunię, przede mną był inny klient, który oglądał szczenięta.Gdy hodowca dwa postawił na stole to one stały, tak jak je postawił a moje suczysko usilnie się kładło. Na moje pytanie...czemu tamte dwa normalnie stoją a sunia się kładzie, facet odpowiedział mi, że to sunia ma inny temperament. a ponad to jest pewnie zmęczona.No i głupia uwierzyłam!:wallbash:
  4. mi-la

    Arkadia

    [quote name='JanuszPLSzczecin']mi-la dzięki za wypowiedź,wiesz temat Arkadii jest dosyć trudny bo zarajestrowana jest Polskim Klubie Psa Rasowego a nie w Związku Kynologicznym w Polsce (no bo nie może być tu zarejestrowana).Opinia PKPR na temat hodowli "Arkadia" jest pozytywna,przeglądając internet nie trafiłem oprócz opinii ady89 na negatywy.No cóż będe badał tą sprawę i przyglądał się tej hodowli.Pozdrawiam Właśnie PKPR ma chyba mniej rygorystyczne przepisy niż ZK. Hodowla w której ja kupiłam należy do ZK i...też nigdzie nie znalazłam złego słowa na jej temat.A szukam już kilka miesięcy. Albo ja miałam pecha kupując psa albo inni, którzy tam kupili milczą. Bo to aż dziwne...tam wtedy było naście szczeniąt.I co tylko ja miałam szczeniaka z "milionem"pcheł? Tylko mój maluch śmierdział na odległość a po przymusowym myciu woda miała kolor gnojówki? Tylko ja drugiego dnia po zakupie biegłam do weterynarza bo suczysko wydalało z siebie wszystkimi otworami?Tylko moje szczenię miało jakąś końską odmianę grzyba? Niemożliwe! To, że prócz ady nikt nic złego na temat tej hodowli nie pisze to jeszcze nie powód by zaufać im na słowo. O hodowli z której ja kupiłam też nikt nie słyszał, ale tylko potwierdzi się opinia lekarzy a to się zmieni.
  5. mi-la

    Arkadia

    A ja tak tylko wtrące...wszyscy Cię przekonują, że to nie najlepszy wybór, ta hodowla, ada jest wręcz chodzącym przykładem. Ja bardzo żałuję, ze szukając dla siebie pieska nawet tu nie weszłam by poprosić o radę. I kupiłam sunie o przedłuzonym włosie po onkach zarejestrowanych w Zwiazku Kynologicznym. Pochodzeniem ojca się zachwyciłam, matki też było jak na moje oko ok. A teraz od ponad 5 miesięcy biegam po weterynarzach ( przy okazji zwiedzając Polskę) wydając ciężkie pieniądze na jej leczenie. Za to, co na dzień dzisiejszy wydałam miałabym już 2,5 psa z porządnej hodowli.Porządnej bo poleconej, sprawdzonej a nie porządnej na oko. Może więc warto posłuchać tych, którzy na pewno Ci dobrze życzą.
  6. Dzwoniłam do dr. Janickiego i... niestety albo będę czekała na umówioną wizytę u dr.Sterny albo znajdę kogoś innego albo i jedno i drugie. Czy dr Gierka z Katowic znacie może?
  7. saJo pisałaś mi o tym faszerowaniu wapnem i między innymi to też wpłynęło na zmianę weta. Może to była moja niecierpliwośc, ale wydaje mi się, że skoro sunia dostawała zastrzyki na enostozę to powinny jej pomagać a nie wpływac na to, że jest jeszcze gorzej. Dobrze zrobiłam z tą zmianą weta.Ten przynajmniej nie udaje, że pozjadał wszystkie rozumy a ja bardzo cenie ludzi, którzy potrafią powiedzieć " nie wiem,nie moja specjaloność, są w tym lepisi niż ja... itp" Dziś miał być kolejny zastrzyk, ale ponieważ suni nic a nic się nie poprawiło wet stwierdził, że nie ma sensu jej ich podawac skoro nie pomagają a przecież źle wpływają na wątrobe i nerki. I byłam w szoku...pierwszy raz usłyszałam z ust weta,że coś jest bezsensu i pierwszy raz od 4 miesiecy nie zapłaciłam nic za wizytę. A ten lekarz ortopeda o którym wspominałam ,że ma nazwisko na "O" nazywa sie Sterna.Lekarz prowadzący zapisał nas tam na konsultacje, ale niestety dopiero 17.05...to trochę późno. Z dr. Janickim skontaktuję sie w poniedziałek...zobaczymy jakie on ma teminy. Na dzień dzisiejszy jest juz mi wszystko jedno czy to wawa czy ślask czy Wrocław...byle w miarę szybko. A wiecie może ile kosztuje, tak w przybliżeniu atrtoskopia ?
  8. Chyba jestem przeczulona na punkcie mojego psa bo kolejny raz zmieniłam weterynarza. Wcześniej pisałam, że u suni stwierdzono tylko i wyłącznie enostozę i to pozwoliło mi spać w miarę spokojnie, ale nie zmieniło nic jeśli chodzi o oglądanie i "obmacywanie".Tak wiec wczoraj wymacałam coś co mnie znowu zaniepokoiło.Teraz będzie laicki opis...na szczycie łopatki zauważyłam jakby kość wysunęła się ze stawu co tworzy takie dziwne zgrubienie.A ponieważ to coś jest na tej kulejącej łapie postanowiłam iść znowu do weterynarza.Dlaczego znowu zmiana? Bo tamten wet mnie nie przekonał, że to co robi jest ok.Sunia dostawała co 3 dni zastrzyki...wapno, witaminy i coś tam jeszcze. Nie wpływały one na poprawę a za to ma pełno podskórnych bół, które kiepsko sie rozchodzą.Poza tym lekarz patrzy na mnie jak na sfiksowaną pancie, która wiecznie o coś pyta i wiecznie z czymś się nie zgadza. Po dzisiejszym rtg weterynarz nic nie wspomniał o enostozie, za to padło hasło osteochondroza. Znowu dostała jakiś zastrzyk, kolejny w czwartek i sobotę.Ponoć jak jak się suni po nich poprawi to mozliwe, że uniknie operacji. Poza tym bez względu na to, jaki będzie jej stan po zastrzykach, zostaniemy skierowane na konsultacje do jakiegos ortopedy w Wawie. Niestety pamiętam tylko, że nazwisko zaczyna się na "O". Znacie takiego weta? Czy jest możliwe, że u suni występuje i enostoza i osteochondroza równocześnie? Jakie są szanse na to, że będzie normalnie funkcjonowała?
  9. Właśnie zuważyłam, że po wejściu na podany wczoraj link nic nie ma. Jest na to sposób...po prawej stronie jest zakładka albumy.po wejściu w to jest folder morti, po kliknieciu dopiero pokazuja się zdjęcia. Sorki, ale kiepska jestem w kwestiach wstawiania zdjęć gdziekolwiek. Co do Boscha to mam nadzieję,że jednak jej spasuje. Bo już zaczyna mi brakować koncepcji. Po jednej wydalanie straszne, po innej gluty z oczu a jeszcze inna dała piekny łupieżyk.Miała już chyba wszystko co mieć można po karmach więc łudzę się, że ta będzie ok. W razie czego został jeszcze bewidog...i jakoś mam wrażenie, że od tego powinnam zacząć.
  10. Kurde! Czyli znowu źle?! Trudno...będzie musiała go zjeść. U mnie już niezła galeria karm stoi. Tylko bewidoga nie ma a chyba to polecałaś. Znowu wyszło jajko madrzejsze od kury, ale poprawię się. Ayshe...nie uważam, że się wcinasz.Zawsze gdy piszę liczę, że będzie jakiś odzew i nie liczę na głaskanie. Cenie sobie każdą uwagę, nawet gdy nie jest po mojej myśli.
  11. Cóż, sunia wciąż kuleje, co nie przeszkadza jej zupełnie w szaleństwach. Posłuchałam rad dziewczyn z dogo, nie stosując się tym samym do zaleceń lekarza i wychodzimy na normalne spacery. Nie ma aportów, zabaw z psami, ale jest kontakt ze światem zewnętrznym. Wczoraj nawet udało jej się nie uciec ma widok dziecka na rowerku mimo, że rowerek był tak rozklekotany, że sama sie wystraszyłam. Na spacerach męcza mnie pytania...a czemu ten pies kuleje? A czemu on taki chudy? Początkowo tłumaczyłam a teraz jestem na etapie... bo ten typ tak ma. Mamy tez kolejną zmianę karmy...tym razem padło na Boscha. Może przestanie w końcu wydalać więcej niż je, zniknie łupież i ropienie oczu. Jakiś wrażliwiec mi sie trafił.
  12. No i się nie udało. Wkleje link... [URL="http://foto.onet.pl/f0856,y624y8y0ss04"][COLOR=#0000ff]http://foto.onet.pl/f0856,y624y8y0ss04[/COLOR][/URL]
  13. Chcialam wstawic tu zdjęcie suni i jej kuśtykających łap, ale nie mam pojęcia jak to to się robi.Będzie to próba jak się nie uda to sorki.[IMG]http://foto.onet.pl/f0856,y624y8y0ss04[/IMG]
  14. Niestety z 6 miesięczną sunią ( dokładnie dziś kończy 6 miesięcy) nie uda mi się posiedzieć na ławce, nie mówiąc już o czytaniu ksiązki...ją roznosi energia. Próbowałam siedzieć z nią w parku, ale ona nie chodzi spokojnie to jest wulkan. Poznosiła mi wszystkie patyki i butelki z okolicy dodając do tego cały repertuar zachowań...siadała, warowała, dawała głos i tak na okrągło.Więc siła rzeczy, mając w głowie ,biegać nie wolno... zabierałam sunię do domu.
  15. Beata...dzięki Ci...tego mi było potrzeba. Niby wiedziałam, że z enostozy sunia wyrośnie, że to nie zabija, ale gdzieś w głowie wciąż słyszałam ...spacery ograniczmy do minimum! Skoro Twojemu psiakowi nie zrobiły krzywdy, to suni też nie zrobią. Czyli wracamy do normalnego życia. Nie chcę mieć wylęknionego i spanikowanego psa a na to niestety się zanosiło.
  16. Nie wierzę! W poniedziałek tyle się napisałam i tego nie ma?! Co prawda chyba cos działo sie z serwerem, ale wydawało mi sie, że tekst poszedł. Nie było nas kilka dni a teraz widzę, że nici z mojego pisania. Więć chyba sie powtórzę... Sunia ma stwierdzoną enostozę.Dyskopati nie stwierdzono. Ciszy mnie to, choc martwi mnie fakt, ze niektóre okazy potrafią nawet do 24 misiąca na to chorować. Martwi mnie psychika suni.Lekarz zaleca ograniczanie spacerów do siku i keke a mała zaczyna jak na moje oko dziczeć. Ostatnio przestraszyła się i to panicznie chłopaka na deskorolce. Dziecko w wózku, hulajnoga, rower a nawet ludzie potrafią sprawić, że wpada w histerię...szarpie, skomli, wyje a ludzie patrzą na mnie jakbym psa ze skóry obdzierała. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak powinnam na takie zachowania reagowac.Karcenie moim zdaniem jest bez sensu. Gdy próbuję ją łagodnie uspokoić to daje jeszcze większy koncert. Ogólnie zrobiła sie strasznie lękliwa.Te wieczne wizyty u weterynarza i ograniczone spacery źle na nią wpływają.Obawiam się, że nim z łapą bedzię ok to z głowa juz niestety nie. A ja nie mam pomysłu jak to zmienić.
  17. Nie podoba mi sie stwierdzenie, że lekceważę łapy mojego psa. To dla mnie rzecz bardzo istotna, ale poniewaz już trzeci weterynarz powiedział mi to samo, to może jednak na prawdę problem tkwi w przyswajaniu.Wskazywać by na to mogło, że sunia po zastrzykach przestała kuleć.
  18. Cieszy mnie, że tak to się skończyło. I tak dobrze, że żaden z wetow nie chciał jej tak na zapas pokroic by stwierdzić , że tam nic nie ma godnego uwagi. Niepokojące pozostają jeszcze tylko przednie łapki. Weterynarz jednak kazał jeszcze czekać z rtg, bo jak stwierdził rendgen to juz ostateczność bo to ogromnie szkodliwe promieniowanie dla szczeniaka a ona najprawdopodobniej nie po prostu nie przyswaja wapnia i fosforu. Początkowo na diecie było gotowane jedzonko...kurczak, ryż marchewka teraz wróxiłąm do suchej karmy, która narazie namaczam.
  19. Nie wylazło bo...to nie byłą jednak kość.Okazało się, że ta buła jest nie na jelicie tylko pod skórą a jej powstanie zawdzięcza się zastrzykom. W wyniku badania ( obmacywania) okazało się, że jest więcej takich bułeczek tylko, że są one mniejsze i mniej widoczne i wszystki pozastrzykowe. Weterynarz poinformował mnie, że przy tego typu zastrzykach mogą być takie efekty. Teraz mam uzbroic się wcierpliwość i poczekać, z czasem powinno się to rozejść. Krew w kale mogła być spowodowana kością, ale najwyraźniej organizm już ją przetrawił.
  20. Byłyśmy dzis u weterynarz i...niespodzianka !
  21. Miałam być na wystawie w Katowicach, ale nic z tego nie wyszło...z przyczyn technicznych. A tak w ogóle to na dzień dzisiejszy to już mi chyba przeszło z wystawami. Teraz najważniejsze by mała była zdrowa...na tym mi zależy.
  22. Kość przesunęła się o jakieś 2 cm a ja miałam nadzieję, że wszystko pójdzie troszkę szybciej.Nie mam pojęcia ile to może trwać. Dobre jest chociaż to, że w ogóle się przemieszcza. Załatwia się normalnie i już nie ma nawet ociupiny krwi i to też jest dla mnie pocieszjące. Mimo wszystko jednak troszkę się boję, że w jakimś odcinku stanie i koniec. Nie wiem jak długi jest układ pokarmowy czy teraz jest juz bliżej "wyjścia" czy dalej gdzieś na początku.
  23. RTG nie było potrzebne.Po tych jej ostatnich dietkach nie jest za spaśna i po prostu ją widać...ma taką śliwkę koło żeber.Przed wczoraj wystraszyłam się, że coś się jej z żebrami dzieje a to ta kość jej je rozepchała. Teraz delikatnie sie przemieszcza...choć takie tępo tylko mnie strsuje. Na prawdę łudzę się, że ta parafina wystarczy. Żal mi już tej suni.Od 7 tygodniowego szczeniaczka wiecznie coś jej dolega a pancia teraz jej jeszcze kość zaserwowała i oślepła na czas jedzenia. Mam kościowstręt. Jeżeli kiedyś w ogóle dostanie coś do mymłania to musi być oooogromne.
  24. Troszke nas nie było i troszke się zmieniło. Kolejna zmiana weterynarza...jak tak dalej pójdzie to zabraknie ich tutaj dla nas. Na dzień dzisiejszy sunia nie kuleje, ale to nie zmienia faktu, że w przyszłym tygodniu i tak będzie robione zdjęcie rtg.A w przyszłym dlatego, że obecnie mamy inny problem. Przyszła juz pora na normalne jedzenie, co bardzo małą ucieszyło.Mnie niestety nie. W kale wciąż jest krew. Wiem już jednak co jest tego przyczyną. Dała bym sobie głowę obciąć, że mała nic nie wszcząchnęła...jednak sie pomyliłam.Jakiś czas temu dostała kość taką "główkę" przerąbaną na pół. Nie było to za duże więc obgryzła co dało się obgryźć a resztę ...zeżarła!W tarkcie jedzenia kawałek się odłamał i ten zauważyłam i zabrałam...nie przypuszczałam, że to tylko kawałek bo reszta juz w żołądku :oops: . Ta biegunka i wymioty kałowe (2x) właśnie tym były spowodowane. Weterynarz stwierdził, że skoro w ogóle sie załatwia i nie wymiotuje to spróbujemy usunąć to olejem parafinowym i znowu głodówka. Jeśli to nie pomoże to...chirurg. Małej z żołądka to już poszło...teraz jest w okolicach ostatnich żeber czy dalej pójdzie nie wiem.
×
×
  • Create New...