Mojego weta nie trzeba było przekonywać do zeskrobin.Będą robione jutro pod każdym kątem.Zobaczymy co się okaże, choć mina lekarza na moje hasło...czy to nużyca? była nieciekawa.Sunia dalej ma tylko te łyse placki,żadnych innych zmian skórnych i żadnego szczególnego drapania.A jednak obawiam się końcowej diagnozy.
puli...
Co za hodowca sprzedał Ci psa z robaczycą,pchłami i parwowirozą???? ...i nużycą najpradopodobniej!
Nie wiem czy mogę pisać co to za hodowla, ale powiem tylko, że sunia pochodzi ze śląskiej hodowli.Na prawdę starałam się przy wyborze psa.Sprawdziłam nawet pochodzenie jej rodziców i nic nie wskazywało na to, że będą takie problemy.Hodowla jest zarejestrowana w chorzowskim ZK.Kasiążęczke zdrowia z wpisem o odrobaczeniu i szczepieniu dostałam.Choć szczerze mówiąc gdy zobaczyłam pieczątkę lekarza to troszkę się przeraziłam bo w przeszłosci leczył drogo i nieskutecznie poprzedniego mojego psa.Niestety nie mam umowy kupna.Gdy zapytałam o nią hodowcy stwierdzili, że jestem pierwszą osobą, która chce umowę.Więc,chyba znowu naiwnie,stwierdziłam, że no na dobrą sprawę przecież dostałam od nich metryczkę i książeczke zdowia w której jest napisane,kto jest hodowcą.Sunia była szczepiona 19.11 a ja ją kupiłam 21.11 i w zasadzie już miała objawy chorobowe.Tylko, że ja pomyślałm sobie, że może biegunka jest związana ze stresem po odłączeniu od matki.Czy to mozliwe, że lekarz który szczepił psa nie widział, że ona jest chora?Myślę, że to mało prawdopodobne. Ostatnio przeglądałam zdjęcia rodzeństwa mojej suni i...jeden z maluchów, którego foto zrobione jest z bliska niestety też ma łysą plamę.I matce też się przyjżałam i ona również ma ubytki.Gdybym wiedziała wcześniej na co patrzeć kupując psa. Ktoś powinien wydać jakieś Vademecum albo coś w tym stylu.(Zartuje oczywiście)
Powiedzcie mi czy ZK tak po prostu pozwala na hodowanie chorych psów?
Czy nie ma jakiejś kontroli nad lekarzami wystawiającymi te kłamliwe książeczki zdrowia?No przecież tak nie można!
Czy mam w ogóle jakieś szanse na zwrot kosztów leczenia?
zielona 28...
jakoś nie ufam weterynarzom, którzy mają mikroskop w oku.
A trzy miesiące leczyć coś nie wiedząc co to może dać efekt, że zasadnicza choroba będzie się mogła spokojnie rozwijać.
Tak jak pisali poprzednicy, lepiej zeskrobiny niż gdybanie.