Jump to content
Dogomania

mi-la

Members
  • Posts

    242
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mi-la

  1. A u nas było już chyba wszystko. Rc-do bani, bosch - lupież, zaropiałe oczy, brit - 2x więcej sunia wydalała niż zjadła, teraz nutrra i...sierść matowa, ropieją oczy a przede wszystkim suczysko nie chce jej jeść. Początkowo owszem zajadała się. gdzieś czytałam, że nutrre trzeba suplementować i tak też robiłam, więc suczysko po tygodniu jedzenia nutrry doszło do wniosku, że karmy to ona jeść nie będzie tylko poczeka na to drugie. Chcialam ją przetrzymać i skończyło sie na tym, że przy misce z karma wymiotowała z głodu żółcią. A najlepsze jest to, że zostało mi jej jeszcze ok.12kg więc żeby jadła oszukuję ją dodając minimalne ilości np.ryby, sera cokolwiek byle tylko zjadła porcję. Wcale nie jestem przekonana, że robię dobrze. Boję się, że z czasem hrabina dojdzie do wniosku, że skoro czegos nie chce jeść to pancia i tak jej da coś innego gdy tylko rzuci "żółtego pawia".
  2. Bardzo bym chciała by już było z górki...jednak spokoju chyba doznam dopiero w sierpniu. Dwoch ortopedów i dwa różne zdania...choć nie do końca. Jeden stwierdził, że nie widzi wyrostka dziobiastego (czy jakoś tak) i zalecił otawrcie, by sprawdzić co się z nim dzieje.Brał pod uwagę, że może sie mylić i jak stwierdził ...najwyżej sunia przejdzie nieszkodliwy zabieg. Drugi zalecił bonaharen bo wg niego, już sam kwas hialurynowy na to co on widzi na zdjęciach powinien pomóc. Po podaniu ostatniego zastrzyku, o czym juz pisałam, powtórka zdjęć i wtedy się okaże co dalej. Suka po zastrzykach ma się dobrze tylko pancia ją traktuje jak inwalidkę.
  3. Właśnie tak próbowałam z tą piłką, że idę a sunia się nakręca. I ona się nakręca i to tak, że jest jej wszędzie pełno Ona sie musi nauczyć czekania a i mnie najwyraźniej lekcja cierpliwości się przyda. Bo jak tak siada wszędzie i waruje i obok i przed i za to szczerze mówiąc myslę sobie, że robię coś nie tak i odpuszczam. Błędem moim było wyrzucanie przed siebie i...daaaleko jak na moje mozliwości. I ostatni jeszcze stwierdziła, że skoro juz ma pikę to za żadne skarby jej nie odda...zamiana na przysmak nie skutkuje. Jak mi sie uda to nagram filmik, ale niestety w późniejszym czasie. Kurcze ...muszę nadrobić zaległosci z czasów gdy nic wolno nie było...pancia sobie pofolgowała a bo to chore a bo kuleje i teraz mam panienkę z różkami. Jak dla mnie ayshe to możesz być wredną choleryczką byle bym tylko czegoś sie nauczyła... i nie dziwi mnie, że dziewczyny są zachwycone. Niestety dla mnie pozostaje to tylko w sferze marzeń.
  4. [quote name='ayshe']tak masz psa z syndromem kolcy;)-leb w dol na komende rownaj np.kolce prosze cie bardzo ale ona juz chodizla na kontakcie na zabawce zanim wprowadziliscie jej kolce?ja tam delikatna nei jestem ale np.u siebie wiem jak ciezko ludizom na skzoleniu zalapac prawdilowe dzialanie awersji i szczerze mowiac to nadal nie pracujemy nad precyzja na awersji bo psy pogasimy a wystarczajaco trudno bylo cos z nich wykrzesac.:roll: :evil_lol: .po prostu mamy za malo zmotywowane psy i zwolnia a nei przyspiesza.przez co musimy znosic rozne takie...no ale cos za cos. mi-la-a dlaczego do stolycy zeby sie szkolic?:crazyeye: .[/quote] Do stolycy dlatego, że tu gdzie mieszkam jest jeden szkoleniowiec (choć wciąż szukam, bo trudno mi w to uwierzyć) a z tego co czytam wawa ma duży wybór. To co proponuje ten pan, to nie jest to o czym marzę, a np. czytając Wasze posty bardzo chętnie oddałabym nasz duet w Twoje ręce. Pytasz czy chodziła na kontakcie na zabawce...hmm...chyba nie bardzo łapię o co chodzi.Jeśli o to czy idąc z suczyskiem miała na widoku swoja ulubioną piłeczkę to owszem próbowałam, ale...klapa totalna.Gdy trzymałam piłke pod pachą to miała mnie w nosie, gdy pod brodą lub w ręce to wybiegała przede mnie i był cały wystep siadanie, warowanie itp. byle tylko dostać piłeczkę ...nie było mowy o tym by szła. A kolce kazano mi założyć bo doskakiwała do samochodów lub potrafiła w tłumie ludzi znaleźć jakiegoś pijaczka, dociągnąć mnie do niego i obskakiwać. Teraz już samochody mogą "bezpiecznie" jeździć i z pijaczkami też jej przeszło, ale została pochylona głowa.
  5. U nas tfu, tfu jak na dzień dzisiejszy wszystko wraca do normy. Tzn. po podaniu bonharenu 6 iniekcji suczysko nie kuleje. Jednak miesiąc mamy odczekać nim zaczniemy się wzruszać, że już wszystko dobrze. W razie gdyby jednak kulawizna wróciła to artroskopia nieunikniona. Ja już jednak popadłam w jakąś paranoje i pilnuję żeby się nie przeforsowywała, zbytnio nie szalała, itp...chyba za bardzo się boję, że kulawizna wróci. Dobrze, że jest ciepło to jeździmy popływać choć z kondycją u niej cieniutko. No, ale nie może być inaczej skoro miała wieczny zakaz robienia prawie wszystkiego. Na samych spacerach trudno jest wyrobić kondycję. Pod koniec sierpnia będzie kolejna sesja zdjęciowa i...zobaczymy co tam u łokci słychać.
  6. Tak sobie czytam i ...myślałam, że już mnie nikt nie zaskoczy, że to co widziałam to już granice a tu jednak może być jeszcze "ciekawiej". Wychodzi na to, ze aby wyszkolić sunię będę musiała przeprowadzić sie do stolycy.A teraz pytanie i jestem gotowa na lincz...o co chodzi z tymi kolcami? Moja sunia od jakiegoś czasu chodzi na kolcach bo tak mi polecono, ale z tego co czytam to raczej nie jest dobry pomysł. Czy jest mozliwe, że to właśnie kolce spowodowały, że z dumnie wyprostowanego owczarka mam psa z prawie wiecznie schyloną głową?
  7. Nie napisałam, że dwa w ciągu roku tylko, że dwa pod rząd. To wszystko sie działo na przełomie, nie był to jeden rok kalendarzowy i wiem, że tak wolno, tylko jakoś mi to nie pasuje...cieczka, ciąża, odchowanie maluchów i...cieczka, ciąża, odchowanie maluchów.
  8. [quote name='Axusia']Spełniają wymogi, tak długa siersc, byle jaki rodowod i juz mozesz psa zapisac do zwiazku. Na szkolenia wogle nie kładzie sie nacicku, a powinno bo DON niby jest odmianą ON to znaczy ze powinien byc tak samo uzytkowy.[/quote] No z tym byle jakim rodowodem to się chyba troszkę rozpędziłaś.
  9. [quote name='ayshe']ed zawsze bylo u onow.dlatego cieszy zaostrzanie kryteriow hodowlanych.kazdy normalny hodowca bedzie sie do tego stosowal bo to...nooo...nie boli...:cool3: :diabloti:[/quote] Coś się gdzieś zaostrzyło jeśli chodzi o ED? Jakieś nowe wymagania dla hodowców? Obowiązkowe czy tylko ze wskazaniem? [quote name='mch']a dobre jest tez poszukanie osób mających psiaki z danej hodowli , czasem oficjalne wersje sa rózne od tych rzeczywistych. [/quote] Dobre jak sie ma tyle szczęścia. Gdy ja kupowałam szczenię w hodowli było wtedy 17 takich maluchów i cały czas szukam i cały czas rezultal zerowy. Normalnie zapadły sie pod ziemię!!! A w kwietniu był kolejny miot i też klapa. Tak nawiasem mówiąc to bardzo mnie to zaskoczyło. Niby ZK nakazuje 1 miot w roku no i niby tamta hodowla sie dostosowała tyle tylko, że i tak wyszły dwa mioty pod rząd a juz wtedy ta suka wyglądała "kwitnąco".
  10. [quote name='dzodzo'] a bonharen jest zalecany także na zwyrodnienia stawów??????[/quote] Wydaje mi sie,ze jest zalecany na wszystko co ze stawami się dzieje. Moja sucz ma coś nie tak ze stawem łokciowym i miałam dwie opcje od dwoch różnych ortopedów...operacja lub bonharen. Może to naiwne z mojej strony, ale swtwierdziłam, że na operacje zawsze jeszcze zdażymy to kwestia 1,5 miesiąca gdyby bonahren się nie sprawdził. Na szczęście jest ogromna poprawa i na prawdę mam nadzieje, że tak zostanie. Bonharen do dziś nie jest dopuszczony na rynek krajowy z przyczyn mi nie znanych.Może za tani w porównaniu do innych np.Hyalagon...czy jakoś tak. Mimo, że ja zapłaciłam majatek za bonharen to i tak wyszło to duuuużo taniej niż to wyżej. No i moja sunia w dniu podania bonharenu też raczej do żywotnych nie należy.
  11. Wiecie, że juz miałam obawy, że bonharen nic nie pomoże?! Po pierwszym zastrzyku zero poprawy, po drugim niby lekka poprawa, ale dopiero po 4 dniach od podania, dopiero po trzecim sunia przestała kuleć. Teraz mamy przed soba jeszcze dwa i nadzieje, że juz wszystko będzie ok bo nie wiem jak to działa na dłuższą metę.
  12. Ostatnio będąc na spacerku z suczyskiem zauważyłam grupkę ludzi stojący w kole a w środku jakiś facet z magafonem. Myślę sobie ...pewnie szkolenie. Zatrzymałyśmy się by bliżej sie temu przyjżeć. Moja sucz jedyne co widziała to....tyle piesków do zabawy! Na daną chwilę pięknie mogła by im zdezoragnizować tę cała imprezę. A na moje oko to to wszystko było takie jakieś nijakie. Właściciele stali w miejscu psy na komendę siad owszem siadały, ale każdy w innym miejscu...jeden przed, drugi obok a jeszcze inny tyłkiem do właściciela. Myślałam będzie jakaś korekta, ale gdzie...ten ze środka kazał wszystkim odejść na dwa kroki a w między czasie dać komendę zostań. Na 20 psów został jeden. A ten ze środka wydaje dalsze polecenia...teraz przywołajcie psy do siebie komenda do mnie. Tylko jak oni mieli przywoływać psy, które już były koło nich? Ogólna panika wśród właścicieli...odprowadzanie na to miejsce gdzie wcześniej siedział, odwrót a pies...idzie za właścicielem. Niektórym ewidentnie puszczały nerwy, tym bardziej, że ten ze środka wydawał kolejne polecenia zupełnie nie zwracając uwagi, że tylko jeden pies za tym wszystkim nadążą. Stałam tam 45 minut i te biedne psiaki wciąż robiły to samo, tyle tylko, że nie tak samo jak życzył by sobie właściciel. Potem była przerwa więc postanowiłam się dowiedzieć co to jest to co dzieje się na tym placu. Pan mnie poinformował, że to szkolenia organizowane przez ZK.Z resztą jedyne w tym mieście więc mam sie spieszyć z zapisaniem pieska bo za 5 dni będzie już kolejne, bo te pieski już kończą. Byłam w ciężkim szoku! Chciałam zapisać moją sucz na szkolenie, ale na szkolenie a nie na róbta co chceta. Chciałam sie nauczyć jak np. gdy mówię zostań sunia została na miejscu dłużej niż minutę i nie zrywała sie za mną gdy oddalam się na odległośc większą niż np. 10 metrów. Na dwa kroki to zostawała jak miała coś około 10 tygodni. Wtedy też reagowała na do mnie. Fakt, że w ręce był przysmak, ale reagowała.Faktem jest też, że gdy podbiegała do mnie to noskiem automatycznie dotykała dłoni a teraz nie ma dłoni , czegoś jej brakuje więc hmm...nos mi wtyka w ...w. Sunia z panem chciała sie przywitać na zasadzie...pokaż jak smakuje twój nos.Na moje pytanie jak sie pozbyć takich zachowań pan odpowiedział...proszę przyjść na szkolenie. Mnie niestety takie szkolenie nie satysakcjonuje. Przecież facet miał grupę i nawet raz nie podszedł do kogoś by dać mu jakąś radę.Połowa właścicieli wyglądała jak na minutę przed wylewem a psiaki ewidentnie wykazywały znudzenie. Powiedziałam, ze jeszcze się zastanowię i poszłyśmy na ciąg dalszy spacerku. Po 1,5 godziny wracałysmy tą samą drogą i z daleka było slychać ...prosze wydać komende siad, a teraz zostań itd a psiaki wykonywały polecenia jeszcze gorzej niż 2,5 godz wcześniej. Nie miałam pojęcia, że tak wygląda szkolenie. A to już chyba czas najwyższy dla suni by w końcu zacząć się profesjonalnie czegoś uczyć.No i mam dylemat. Nie pójdę nie dowiem się jak wyeliminować błedy. Pójdę to w głowie już mam,że to strata czasu bo mam jedną głowę i dam ja sobie obciąć, że moje suczysko, gdy usłyszy po raz 40 siad zostań po prostu brzydko mówiąc mnie oleje. Nie ma jakiś szkoleń eksternistycznych?;)
  13. Ayshe...dzięki. Jestem spokojniejsza choc wciąż w cięzkim szoku.Skoro coś się jej może dziać to już mnie nie będą dziwiły nawet "ruchy kopulacyjne" nad kępką smyrającej trawy.
  14. Ja tak nie na temat ale, dziewczyny powiedzcie mi proszę czy jest możliwe, że podczas pierwszej cieczki suni może sie cos podziać nazwijmy to z głową? tzn czy jest mozliwe uwstecznienie? Dzis jest 13 dzień...w sobotę wydawało mi się, że sunia popuszcza, wczoraj już byłam tego pewna a dziś moja "dorosła" panna po prostu sie wysiurlała.
  15. JAGODA...przepraszam, że się nie odezwałam, ale gdy pisałaś post to mnie juz nie było.
  16. Wczoraj przegladałam portal z ogłoszeniami i ktoś miał do sprzedania 1 ampułkę Benharenu dożylnego. Kurcze, to akurat tyle ile mi potrzeba. cena wprawdzie wysoka, 220 zł, ale i tak wyszłoby mnie to taniej niż Bonharen w Czechach, bo tam prócz 205 zł musiałabym doliczyć jeszcze koszty dojazdu. No cóż, to było wczoraj. Dzisiaj po ogłoszeniu nie ma nawet śladu. Hmmm... chyba nie pozostaje mi więc nic innego, jak tylko wyprawić się po lek do naszych "sąsiadów".
  17. [quote name='Jagoda']ale będziesz zamawiać te ampułki po 205 zł za 1 szt?[/quote] Na dzień dzisiejszy nie mam innego wyjścia. Dzisiaj, badź jutro rano będę bonaharen zamawiała a w zasadzie upewniała się czy jest i w niedzielę w nocy po niego pojadę.
  18. Przepraszam, że tak długo się nie odzywałam, ale zajęta byłam poszukiwaniem bonaherenu (dożylnego). W umówionym miejscu w Czechach miałam mieć 5 ampułek za 6 tys.koron, ale jak się okazało kobieta je sprzedała a nowych nie zdołała zamówić. Ponoć w fabryce nastąpiła jakaś awaria i kiedy ruszy produkcja nikt dokładnie nie wie. W akcie desperacji zaczęłam poszukiwania bonaharenu w innych miejscach i znalazłam, ale tylko 1 ampułkę i to za 1463 kc (czyli w przeliczeniu na nasze 205zł). Ponieważ potrzebuję jeszcze jednej ampułki w miejsce to jadę po raz kolejny. Jeżeli ktoś chce to niech da szybko znać bo w czwartek po 16 będę dzwonić i zamawiać.
  19. Będzie Bonharen! Znalazłam choć niestety drożej niz dziewczyny proponowały.Jednak nie mam innego wyjścia. Cud, że w ogóle udało mi się znaleźć. Cena 5500-6000 kc trochę mnie dobija , ale i tak wyjdzie to taniej niż Hyonate. Trzymajcie kciuki żeby nic złego nie wypadło, czyli żeby nikt mnie nie uprzedził .
  20. Nie wiem czy ten lek jest na receptę bo w aptekach do których dzwoniłam nikt o nim nie słyszał.W dwóch, w których mówiono po polsku dowiedziałam się, że leki weterynaryjne nie sa sprzedawane w aptekach tylko u weterynarza. Nie wiem ile w tym prawdy bo czytając fora ludziska mają jakieś recepty i gdzieś tam Benharen na nie kupują. Niesty nikt nie chce sie podzielic info skąd je ma.Ot życie....
  21. Miała być kropka nad "i" , ale nie ma.Suni zrobiono dziesięć zdjęć, które znowu pojechały do opisu. Z tego co mi powiedziano, alternatywą operacji jest jeszcze podanie Bonaharenu po który mam zamiar jechać, bo jakoś mam kłopoty z namiarem kogos kto to sprowadza. Teraz już tylko czekamy czy jest fragmentacja czy nie ma i co dalej planuje "prowadzący". Strasznie suczysko ponaciągane po tych zdjęciach...odbiło sie to niestety na łapie bo znowu kuleje. Czy ktoś z Was używał z pozytywnym skutkiem tego Bonharenu lub czegos podobnego?
  22. Patka dziękuję, że się odezwałaś. Czyli jeżeli pojadę i odwiedzę weta do jest możliwość, że da mi receptę i będę mogła go kupić w każdej aptece? Ja przepraszam,że tak truje, ale w środę chcę jechać i chcę mieć jakieś chociaż zielone pojęcie.
  23. Za późno znalazłam ten wątek.A właściwie znalazłam go przez przypadek.A teraz do rzeczy...dziewczyny pewnie już macie ten lek i tym razem sie nie załapie zapewne, ale mam pytanie...czy jadąc samemu do Czech lub na Słowację można go ot tak kupić w aptece czy trzeba u weterynarza? Czy macie może jakieś namiary na takowego? Czy trzeba sie z takim lekarzem wcześniej skontaktować czy można tak "z biegu". Sprawa dość pilna będę więc wdzięczna za szybki odzew.
  24. Dzięki Wam dziewczyny za słowa otuchy. Właśnie policzyłam, że suczysko w poniedziałek będzie miało kolejną sesję zdjęciową...cos około 8 zdjęć.Lekarz zalecił też biodra.Ta poniedziałkowa sesja ma postawić kropkę nad i. Ja nie bałam się, że sunia będzie miała krzywicę lub jakieś inne problemy z układem kostnym i to nie dlatego, że taka mądra byłam tylko...żaden z moich psów nigdy nie chorował na takie przypadłości więc w pewnym stopniu to wykluczałam.Faktem jest ,że chciałam by sunia rozwijała się prawidłowo i ścisle dostosowywałam sie do zaleceń. Zastanawiam sie czemu wszyscy machaja przed oczami HD a nikt o ED nawet nie wspomni. Przynajmniej mój hodowca to przmilczał.Z tego co widzę to jest dość częsta przypadłosć a jakos jest skrupulatnie pomijana. Weterynarze też jakby zapomnieli, że cos takiego istnieje.Najlepiej jest wg nich czekać albo stwierdzić na oko enostozę i pakować wapno do bólu...najlepiej w zastrzykach.Szlag mnie zaraz trafi! Wiecie jak patrze na to moje suczysko to aż serce pęka. Pełne energii z... ograniczoną wolnością...bo przecież nic nie wolno ani biegać, ani skakać...tak jakbym jej całe dzieciństwo zabierała. No cóz...teraz tylko przetrwać do poniedziałku.
  25. Czyli jednym słowem, w dwóch słowach...koniec złudzeń.A jeszcze miałam nadzieję. Dwóch mi powiedziało, że to nie dysplazja a trzeci mocno postawił mnie na ziemii.:placz: Wiecie, że ja jeszcze mam nadzieję?! A najgorsze jest to, że latam od 5 miechów po weterynarzach, robię wszystko co mi każą i wychodzę na tym jak zabłocki na mydle.I jeszcze do tego mam ogromne poczucie winy.
×
×
  • Create New...