-
Posts
17025 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by togaa
-
Dziewczyny pojechały wczoraj na kolejną interwencję, na żywiecczyznę. Przy okazji zajrzały do suczki, której pomagaliśmy z 6 lat temu , a tu dramat. Sunia w skorupie dredów, zamarzniętych wraz z odchodami. Oczywiście rozpadająca się buda i krótki łańcuch. Góral, który kiedyś stawiał twardy opór by zrzec się suczki, teraz przykuty do łóżka. Psem nikt się nie zajmuje. Oddał bez żalu… Sunia , choć po fryzjerze, nadal cuchnie niemiłosiernie.Okolice odbytu i sąsiednie poodparzane .Zaniki mięśniowe i przykurcz tylnich łap. Minioną noc spędziła w Lecznicy, a dzisiaj zabrała ją do siebie kochana Irenka, by zaoszczędzić na hoteliku. To 8 albo 9-ty Jej pies tymczasowicz, nie licząc kilkunastu kotów. Dużo strasznie… Taką przed chwilą dostałam od Irenki wiadomość; "Basiu ,jestem wstrząsnieta stanem fizycznym,ale jeszcze bardziej psychicznym suni. Nie widziałam czegoś tak wylęknionego ,a zarazem przekonanego o daremności wszelkiego oporu.. Jak jakąś niewolnica w dawnych czasach...Może się jej jeszcze równowaga odbuduje...bardzo bym chcial, .przypomina mi sie Twój Mikuś z dawnych czasów....Jestem całkiem precz...J" Jutro będą zdjęcia sprzed fryzjera, a to dzisiejsze z Lecznicy..
-
Historia tego cudaka jest również dramatyczna. Ciężko chore dziecko zapragnęło mieć psa. Gdy stan dziecka się pogorszył i zostało przeniesione do hospicjum, Tola wylądowała pod gołym niebem, przywiązana sznurkiem do drzewa :-( . Sunia może mieć ok.4 m-cy. ADHD w czystej postaci; zrobić Jej jakiekolwiek zdjęcie graniczy z cudem.Widać tylko rozmazaną smugę. :-) Na razie w Lecznicy i szukamy gorączkowo domu tymczasowego bądź stałego. Docelowo może być psem średniej wielkości.
-
O Matko.....kabelek mi się zapodział, a po przejrzeniu zdjęć stwierdziłam że wszystkie do bani... ;-(. No nic, wstawię jakie są; Roxy. Sunia i Jej szczeniaczek odebrane interwencyjnie , w asyście Policji, pracownika Gminy itp...Jest bardzo łagodna, jak Ją określiła wet., "patologicznie uległa". Na razie oboje w Lecznicy; sunia na leczeniu. Szczeniaczkowi szykuje się dom w W-wie, sunia zapewne trafi do hoteliku. Poniżej 'Gajowy" jak Go nazwała Irenka. Pies znaleziony w lesie, przywiązany sznurem. Mocno wychudzony i odwodniony. Duży, łagodny, bez problemu dogaduje się z kotami i psami. Trafił do hoteliku.
-
Blisko m-c temu , kochana Bgra przysłała Lalusiowi ;-) śliczne majteczki moro i pampasy ( 2 pary). Widać numeracja, numeracji nie równa, albo to Lolo tak się rozrósł na zimę, w każdym razie ledwo się biedak w tą bieliznę wcisnął. Wiem że Brga zamówiła kolejną dostawę i czekamy… I bardzo, bardzo dziękujemy za starania. A to zaległe zdjęcie z przymiarki owych stringów.
-
-
Jak się cieszę, że tu dotarłaś..! ;-) Witaj Patrycja ! Kochani, to dzięki peaet, w ekspresowym tempie i bez żadnych kosztów, na bieżąco drukowane były plakaty i ulotki o poszukiwaniach Liki. Tony plakatów ! W dodatku to nie pierwsza taka kocio/psia akcja, gdzie można było liczyć na bezinteresowną pomoc drukarni z Ul.Szarej w B-B; Abezet plus (http://www.abezet.pl/ w Bielsku-Białej. Dziękujemy kochana peaet ! ,
-
Na szczęście u Lolusia podobno nic poważnego. Z koooo miał problem. Od 3 dni prawie nie robił a jak już, to maleńkie kawałeczki , twarde i cienkie jak ołówek, a Lolo zawsze robił konkretne kloce. Jeszcze Oneczka03 mnie nastraszyła że to może być prostata, bo Lolo pełnojajeczny nadal i wiek już stateczny, ale z prostatą wszystko ok. Kał zbiera się w prostnicy, w miejscu złamania kręgosłupa. Mam mu podawać syrop Lactusolum lub parafinę i zobaczymy. .Ryczę…Nie ma już mojego Dudika. Został w moim sercu i pamięci. Jak Go pochować ? Tyle śniegu i ziemia zmarznięta. Mądry, dobry, cierpliwy i piękny. Wyjątkowy. Nie przygotował mnie na swoje odejście. Nic tego nie zapowiadało…
-
U Oneczki03 podobno tulipany kwitną ( :-) ) a u nas zimowo... Miałam koszmarny dzień. Rano zauważyłam że kot Dudi nie chodzi a kroczy .Bardzo to dziwnie wyglądało.Trochę jak chód bociana.Nie mogłam dojść co się z nim dzieje? I nagle olśnienie; przecież On nie widzi !!!. Zrobiłam test latarką; żrenice nie reagują. Dudi oślepł.Tak z dnia na dzień. Oczywiście , w Lecznicy 'mojego" doktora już nie było i myślałam że jakoś dotrwamy do rana, ale z każdą godziną było coraz gorzej.Kot pobudzony, nieobecny, nie je, nie pije. Gdy o 21,00 z pyszczka zaczęła mu płynąć krew, wyciągnęłam dr. z łóżka. Po kroplówce i lekach Dudi został w Lecznicy.Jutro szczegółowe badania,trzymajcie dziewczyny kciuki. Lolusia też jutro czeka spotkanie z wet.. Oby powód okazał się błahy. Szczegóły po powrocie.
-
Ach Lolusiu! tyle dobra na Ciebie spłynęło ! :-) Dziękujemy kochanym Bgra , Smyku i w te pędy ślemy pw. z adresikiem.
-
Nowe, zimowe nabytki.... KUBA... OGÓREK... LEJEK... ROZYNA... Chłopaki znalazły schronienie w hoteliku p.Joasi ( https://www.facebook.com/pg/MojeMarzeniepsipensjonat/reviews/), Delikatna, śliczna Rozyna u kochanej Irenki. Dobijamy do 20-stki psów , jakie mamy na głowie i ' w kieszeni". Jak na nasze możliwości, o wiele za dużo. Do tego dochodzą koty ; te w domach tymczasowych i te wolnożyjące. Ciężko jest... Będę bardzo, bardzo wdzięczna za wsparcie. Pomóżcie kochani.!
-
-
Anulko, Bogusik; "Moja" rewanżowa, kocia karma dotarła wczoraj, za co bardzo, bardzo dziękuję.:-) A co do Liki; sunia z całą pewnością ma w sobie domieszkę szpica. Moja kochana Toga była szpicem. Dwuwarstwowa sierść, stojące uszka, szpiczasta mordka, zakręcony puchaty ogon, portki na tylnich łapkach.. Nawet te jasne otoczki wokół oczu. Różni je tylko waga. Lika waży z 8 kg a moja Toga ( szpic wilczy) ważyła 27 kg.;-) U szpiców charakterystyczna jest jeszcze obfita kryza wokół szyi, co powoduje że szyja jest ‘gruba” a łepek malutki. Z tych m.inn powodów, Toga całe życie na spacery wychodziła wyłącznie w szelkach. Obróżka służyła ku ozdobie i do zawieszenia adresówki. ;-) Obawy, że sama obróżka to dla Liki zbyt małe zabezpieczenie, są jak najbardziej zasadne. Likuniu, pokochaj szeleczki. Nie masz innego wyjścia, Toga...