Jump to content
Dogomania

togaa

Members
  • Posts

    17025
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by togaa

  1. Loluś pewnie już zapomniał że bolało, gorzej z Mikusiem. Nad ranem nadal się wylizuje ale odwracamy uwagę gryzakami. Tak sobie myślę, jak Loluś zniósłby taki abażur? ;-)
  2. Pamiętam, jak Irenka któremuś z tymczasów założyła koszulkę posterylkową, taką na troczki wiązaną na plecach. Musiała tylko celnie wyciąć dziurkę na siusiaka. ;-)
  3. Oj biedny mój Mikuś. Od roku żyje na kredyt, z rakiem śledzionej i chorą wątrobą, i wciąż się coś nowego przyplątuje. Ta 'dziura" to tzw.gorąca rana. Nie wiem skąd się to przyplątało, bo wyjątkowo nie ma u mnie pcheł. ;-). Na wszelki wypadek całe stado zostało ponownie odpchlone, a Mikuś dostał zastrzyki i leki do podawania.I zobaczymy. Na zdjęciu udo Mikusiowe takie grube, bo usunięty kiedyś tłuszczak odrósł. Doktor zapowiadał że odrośnie i odrósł....:-( Smyczku, a jak Tobiniu sobie radzi z abażurem? To ustrojstwo to chyba większy dla psa stres niż sam zabieg.
  4. Oj Smyczku, co my mamy z tymi naszymi sierściuchami ? Ja to pod Lecznicą chyba namiot rozbiję, bu oszczędzić sobie drogi. O 4-tej nad ranem Mikuś Halny kokosił się na posłanku i mlaskał i kręcił w kółko i wylizywał sobie coś (myślałam że łapkę)...aż zniecierpliwiona byłam, bo spać nie dawał. A rano o to co odkryłam... :-(
  5. Ojej Smyczku, nie zazdroszczę przeżyć .
  6. Za to dzisiaj 5 telefonów. Oczywiście ten najlepszy nie z B-B, a spod Krakowa, czyli 100 km dalej. Borek Fałęcki k/Skawiny, wizytator potrzebny. :-) Dzisiejsza malutka; i jej braciszek..Szczepimy.
  7. Jeżdzimy.na zastrzyki. W poczekalni Loluś urządził taki cyrk, że po pół godzinie czekania, dr. poza kolejką poprosił nas do środka. Lolo ze stołu, po moich plecach wlazł mi prawie na głowę i nie dał się z niej ściągnąć….;-) Oczywiście darł się przy tym jak oszalały …Panika totalna, zachrypnięty od szczekania, opluty i On i ja…To cud że wyszłam z gabinetu bez dziur w swetrze.. Za godzinę powtórka z rozrywki…. A malizna kosmata od 2 dni w domku jak z marzeń. Mała farciara.;-)
  8. Życie pisze własne scenariusze.. Chciałam by sunia pojechała dzisiaj, a Pan na to; ..piątek zły początek i w dodatku 13-stego. Przełóżmy na sobotę. Aż tu przed 4 godzinami dzwoni Pan, głos mu drży…..; zawału dostała i zmarła rano teściowa. To Ona miała opiekować się szczeniulem na czas pracy Państwa. 60 lat, nigdy nie chorowała.
  9. 20 km. od Bielska-B. Okolice Kęt. Nowy domek z ogródkiem. Państwo zwlekali z adopcją psa do czasu powstania szczelnego ogrodzenia. Dzieciaki 5 i 14 lat . Sympatyczna, młoda,, aktywna rodzinka, wcześniej też był psiak w typie teriera.;-)
  10. Jest, jest fajny domek. W sobotę przeprowadzka.;-)
  11. Dusio to jednak szczęściarz... Nasza WiosenkaA w imieniu MikaAga, wpłaciła na Duszkowe konto 50,00 zł ( 3.07.2018r.) Aguniu , buziaki ! Mało tego, o Duszku przypomniała sobie Colette, która kilka lat ofiarnie wspomagała jego leczenie.;-) I tak od 9.07.2017 chłopak bogatszy o 50,00 zł. (Colette wsparła też inne psy Stowarzyszenia, wpłacając 9.o7.2018r. 100,00 zł). K.K, dziękujemy z całego serca ! ;-) Dusio na plusie 30,00 zł .Będzie na kolejny Kreon.
  12. Oneczko kochana, nawet przez myśl nam to nie przeszło...;-) Kaktusiątka zadziwiające. Jak Ty się w tych wszystkich gatunkach i odmianach wyznajesz ? Loluś dzisiaj wylądował w Lecznicy. Skoczył z łóżka i ...przednia łapka zawisła w powietrzu. To nawet nie był pełny skok, tylko na położony przy łóżku "stopień" z kanapowej poduchy. Ma tkliwe kolano, dostał zastrzyk, jutro drugi i zobaczymy... Wiem, wiem, nie powinien skakać...Tylko jak to zrobić , gdy ma taki mus?
  13. Lolusia też konsultował. Nawet nie tak dawno wpadła mi w ręce karta informacyjna tej wizyty.
  14. Ani jednego telefonu. NIC ! Cisza ! Bardzo potrzeby chociaż tymczas. Tu gdzie teraz przebywa, nie jest bezpieczna...
  15. Tysiu, na fb są bieżące informacje, takie na szybko. Stronę zdominowały koty, bo jest ich pod opieką mnóstwo a" dostawy" nowych chyba nigdy się nie skończą.. https://www.facebook.com/dlabracimniejszych/?ref=br_rs Jest tez oficjalna Strona internetowa, ciągle w przebudowie. Aktualnie , przy kolejnej modernizacji,poginęły psie zdjęcia i w miarę wolnego czasu są uzupełniane.. http://www.braciamniejsi.com.pl/ Psy które w jakiś sposób 'otarły" sie o mnie, wrzucam na "naszą" strone na dogo.(logo w mojej stopce) Niektóre, odebrane przez dziewczyny w ramach interwencj, często jada prosto do hoteliku czy dt i o nich sama wiem niewiele .Sa po prostu inne osoby za nie odpowiedzialne. :-). Też sie dziwię, tym bardziej że wejść na olx zatrzęsienie. Jest domek z zarysie, ale na wizytę trzeba jechać 70 km, a adopcja obarczona dużym ryzykiem niepowodzenia (ogrodzenie).
  16. Co do Loczka i Roxi to zapytam, bo podane w ogłoszeniu nr.telefonu nie są do mnie. W sprawie Januszka dzwonił młody człowiek z Chorzowa, ale chyba by sobie z nim nie poradził. Jemu i Roxi musimy zrobić nową sesję zdjęciową .Właśnie wczoraj na fb. zgłosiła sie pani fotograf z Ustronia, gotowa pomóc. Dziękuję Havanko za ogłoszenia.
  17. Szczeniaczków trochę mamy do adopcji... Przydałby się bardzo dom tymczasowy dla tej panienki. Ma około 10 tyg. Sama słodycz;
  18. Są Eluniu telefony , takie że ręce opadają... Dwa dni temu zadzwonił pan z Limanowej. Młody głos. Mają dużego psa 'przy budzie' ale chcieliby drugiego, dla dziecka ,do domu. Pytam w jakim wieku dziecko; półtora roku, od urodzenia chore, a szczeniaczek żeby se leżał przy dziecku w łóżeczku i żeby dziecko miało radość... I wczorajszy telefon ze Szczyrku. Dom z ogródkiem, głos Pani miły, no to wzmogłam czujność, a nuż...? Pani ma dwa yorki, suczki. Obie nie sterylizowane i sterylizować nie zamierza. "Naszą" w przyszłości też nie. (jedna z suń miała już młode ). Mało tego, całkiem niedawno pani ta, z jakiejś fundacji zażyczyła sobie kota. Niestety, dostarczony jej kot mocno ją rozczarował bo miał świerzba... !!! Pani nawet przez myśl nie przeszło, by zawieźć biedaka do Lecznicy. Kategorycznie zażądała natychmiastowego jego zabrania, bo zaraza się rozniesie... Wcześniej jeszcze samotna staruszeczka spod Krakowa zadzwoniła. Jak zapytałam co będzie z psem jak zachoruje czy wyjedzie ,Ona na to że nie przewiduje takich sytuacji...;-) Czekamy zatem na 'ten" telefon. W zeszłym tygodniu udało mi sie znaleźć dwa fajne domy dla innych czarnych szczeniulów, a wiadomo jak ludziska kochają czarne psy. I kotu czarnemu też super dom się trafił... Nasza kosmatka też się doczeka...
  19. Tydzień temu wysłałam Dusiowi kwartalną porcję Kreonu. MikaAga, dziękuję Słońce. To dzięki Tobie... ;-)
  20. Nazbierało się podziękowań, a że dzisiaj Światowy DZIEŃ PSA, w imieniu wszystkich stowarzyszeniowych ogonków, bardzo, bardzo dziękuję . Chronologicznie lecąc; MikaAga , czyli kochanym Aguni z Mikusią, piękne 'dziękuję' za wsparcie Duszkowej skarpety (100,00 zł na Kreon) i zasilenie stowarzyszeniowego konta - 150,00 zł (14.06.2018) Niezastąpionej Poker, która choć w ferworze domowych remontów, pamiętała ; wpłata 100,00zł 22.06.2018 i bazarkowe rozliczenia Malgoska i NikaEla , a wiadomo jak ciężką , niedocenianą często pracą są bazarki.. Wam też kochane dziewczyny bardzo dziękuję. 23 czerwca 2018, wpłynęło z tego bazarku od NikaEla 82,00 zł. oraz 27 czerwca 2018r. z bazarku Malgoska, pełnego cudnych, dzierganych zwierzaczków wpłynęło - 160,78 zł. :-)
  21. Anetko...kocham Cię :-) Alem się uśmiała.... Minionego tygodnia był też inny powód Lolusiowego aresztu. Dziewczynka do adopcji ! Kto chętny ?
  22. A oryginał napawa się widokiem świeżutkiej, bo dzisiejszej dostawy pieluch... ;-) Gdy w łazience jest cicho...
  23. Bardzo, bardzo zaległe zdjęcia, przysłane od Duszkowej rodzinki jeszcze w maju. Kończy się chłopakowi Kreon. Pamiętała o Nim nasza kochana MikaAga z Mikusią , bo na konto Stowarzyszenia sfrunęło ostatnio dla Duszeńka dwa razy po 50,00 zł , czyli ma równe 100,00 zł na zakupy. Postaram się tym jak najszybciej zająć, czyli recepta od weta., apteka i przesyłka do Dusia. Niech ma chłopak na zdrowie.
  24. Malgoska kochana , bardzo, bardzo dziękuję w imieniu piesowatych. :-)
  25. Cztery Pokerku...Te trzy kurdupelki to wszystkie dogomniackie. Jest jeszcze Mikuś Halny z lasu. Żyje sobie pomalutku, od sierpnia z wyrokiem śmierci ( nowotwór śledzionej). I KOT. Z poduszek i sklejki zbudowałam Pepesiowi równię pochyłą do jego posłanka (jest na nóżkach). Nie jest z nim dobrze, ale gorzej też nie.
×
×
  • Create New...