Jump to content
Dogomania

truskawa144

Members
  • Posts

    3445
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by truskawa144

  1. Ja na profil schroniska na NK nie wrzucałam Rudej albo może ktoś inny na swój lub ktoś ma podobnego pieska. Znam Rudą odkąd do nas trafiła i bardzo się cieszę,że ma w końcu swój dom:loveu:
  2. W sumie to mogę ją zmierzyć i będzie wiadomo jak jest duża. Tylko zostawię sobie to wszystko na jutro. Oooo nasza księżniczka chrapie:evil_lol:
  3. Nie ma za co,to była przyjemność patrzeć na harce Franka :) Poza tym już dawno te fotki obiecałam.
  4. Tylko dopiero teraz widzę,że za bardzo pod światło robiłam te fotki i dziwnie powychodziły:evil_lol: Tak poproszę o jakieś fajne propozycje imion bo nie mam weny.
  5. Dzięki Fiziu,że za mnie fotki wrzuciłaś :) Franek się przy okazji trochę wybiegał. Fajnie się bawił,podskakiwał,cieszył. Może nowe fotki w ogłoszeniach mu pomogą znaleźć domek.
  6. [quote name='Renata5']dlaczego ona została niezauważona?:shake:[/quote] Przypuszczam,że dlatego,że siedzi w takim dużym boksie,w którym jest podwójna buda która stoi bokiem do krat kojca i jak jakiś piesek jest wstydliwy i się tam zakamufluje to można go nie widzieć spokojnie rok czy dwa. Szczególnie,że ja nie bywam w schronisku codziennie jak pracownicy. Mamy takiego jednego psa który jest w schronisku od samego początku a widziało go kilka osób,on nie lubi towarzystwa. Nie boi się ani nic z tych rzeczy jest w pełni oswojony można mu do budy wejść,robić z nim wszystko itd ale on sam nie wyjdzie. Jak go pierwszy raz zobaczyłam po pół roku to byłam w szoku. A nasza suńka jest też trochę wstydliwa i nawet teraz u mnie sobie siedzi w najspokojniejszym kąciku.
  7. Dzięki Fiziu za wątek,nie miałabym już dzisiaj siły na zwięzłe opisanie tej historii. Sunia jest niesamowicie sympatyczna i bardzo mądra,chyba pierwszy raz w życiu widziała schody i już po pierwszych 3 stopniach wiedziała co ma dalej robić,po pierwszym spacerze bez problemu weszła na 1 piętro i stanęła pod odpowiednimi drzwiami. Jeszcze dziś rano nie umiała chodzić w szelkach i na smyczy,teraz już radzi sobie bardzo dobrze. Z moją sunią traktują się jak dalekie znajome. Nie zwracają zbytnio na siebie uwagi. Pilnują tylko obie żeby miały to samo w miskach:loveu: Suńka trochę boi się odgłosów domowych,np telewizora. Na początku była bardzo zdziwiona. Razem z małą zabrałam ze schroniska jej zaświadczenie o szczepieniu na wściekliznę i Stronghold (na pchły i robaki) który "podam" po kąpieli. Po 2 latach w boksie troszkę "pachnie" ale zdecydowałam się z "praniem" poczekać do jutra. Pożyczyłam też dla niej odpowiedniej wielkości szelki. Doszczepić musi ją nowy dom, ja stawiam jedzonko, spacery, towarzystwo i łózko do spania. Ahhh zapomniałam dodać,że ona super jeździ samochodem,te 25 km przespała,jak zaparkowałam pod domem to musiałam ją budzić:evil_lol: Bardzo proszę o pomoc w ogłaszaniu tej niesamowitej suni :) Fotki które wrzuciła Fizia są dzisiejsze,jeszcze ze schroniska,postaram się jej porobić jutro jakieś bardziej domowe.
  8. [URL="http://img13.imageshack.us/my.php?image=20409schronisko036.jpg"][IMG]http://img13.imageshack.us/img13/6267/20409schronisko036.jpg[/IMG][/URL] Łajka czeka. Dzisiaj patrzyła na mnie takim stęsknionym wzrokiem. (zdjęcie dzisiejsze)
  9. W schronisku przeważnie nie da się nawet zauważyć kiedy która suczka ma cieczkę a co dopiero tego pilnować. Nikt w żadnym schronisku nie ogląda codziennie gruntownie każdego psa,nie da się po prostu.
  10. A Szogun się przeprowadził i mieszka teraz obok Łajki.
  11. Franek ma nowe fotki,jak tylko zrzucę i obrobię to wkleję.
  12. Zainteresował,została adoptowana ale wróciła bo przeskakiwała przez płot.
  13. Dziewczyny ja jadę dzisiaj do schroniska (a miałam jutro) bo jest akurat akcja "Kot". Gdybyście chciały foty jakiegoś konkretnego psa to piszcie smsy na tel adopcyjny (509253442) nie gwarantuje że obfoce wszystkie bo mam w cholerę roboty ale może się uda. Tylko koniecznie mi podajcie nr psa i imie jeśli jest. Mogą smsy dochodzić z opóźnieniem bo tam u nas w lesie to różnie z zasięgiem.
  14. Bo Gufiś z banerka był psem domowym i nie zmieniał aż tak konkretnie sierści jak Gufiś który cała zimę spędził w schronisku,który nie był czesany,kąpany i pielęgnowany. To normalne.
  15. Już dużo lepiej wygląda,na tym pierwszym zdjęciu jeszcze zebra widać ale to i tak "niebo a ziemia".
  16. Musi się przyzwyczaić do nowego domu i będzie dobrze. Że się boi dużych psów to nic dziwnego,po pierwsze u nas nie miała z takimi kontaktu bo w boksie miała tylko psy swojej wielkości. Ona jest teraz skołowana i nie reaguje naturalnie,tylko się boi. Akurat Fizia sama wprowadzała nowego psa do rodziny więc będzie idealną osobą do udzielania rad :)
  17. Taks masz 100% racji i dlatego prosiłam o przegląd i Rudej i Gufiego ale nie spodziewałam się,że transport będzie tak szybko a nie było kierownika w poniedziałek i miał być ten przegląd właśnie we wtorek zrobiony,miałam dostać informacje czy wszystko ok i napisać na watkach Rudej i Gufiego,ale dowiedziałam się w poniedziałek po południu,że psy jadą następnego dnia rano i tylko tyle udało mi się dowiedzieć,że oba psy na pewno są w schronisku. Gdyby transport był np. dziś to już byśmy we wtorek wiedzieli i wszyscy byli by przygotowani na to,że Gufi nie jest zdrowym psem. Mam nadzieję,że Moria się nie gniewa:oops: Mnie jest strasznie głupio,że tak wyszło ale cieszę się,że Gufi mógł szybko przejść zabieg i mam nadzieję,że uda się go wyleczyć. Nie ukrywam,że u nas było by to strasznie ciężkie. Jest tu na dogo kilka wątków psów,przeważnie poważnie połamanych które od nas zabierałam na DT i przeprowadzałam zabiegi w Częstochowie bo inaczej się przy cięższych operacjach i diagnostyce nie da. Nawet mój własny pies w taki sposób do mnie trafił.
  18. Ja się nie czuję urażona,na prawdę. Wiem jak to jest w schroniska,choćby w Częstochowskim. I wiem,że jest strasznie i wiem że wszyscy schroniska tak traktują a nie inaczej i mnie to nie dziwi. Często tam pracują ludzie beznadziejni którzy nigdy nie powinni pracować z jakąkolwiek żywa istotą. U nas akurat ludzie są wspaniali,niestety możliwości finansowe i inne są kiepskie,stąd nie możemy wielu rzeczy zrobić. Nawet często nie jesteśmy w stanie zapanować nad wieloma rzeczami bo ludzi jest mało,nie ukrywajmy,że pensje tez dostają nieciekawe a pracują więcej niż 8 h dziennie,a kierownik to praktycznie 7 dni w tyg(co już przypłacił zdrowiem). Nie mamy luksusów na pewno ale się staramy coś zmieniać,niestety nie mamy wsparcia ani u władz (poza wójtem) ani u zwykłych ludzi - mieszkańców gminy,którzy uważają ze zwierzęta same sobie dadzą radę a schronisko to strata pieniędzy. Wiem,że Gufi powinien być gruntownie przebadany,u nas powinna się odbyć operacja itd ale my nawet sterylizacje przeprowadzamy tylko dzięki temu,ze Fizia prowadzi bazarki a Taks nam dostarcza na nie piękne obroże i smycze. Nawet wolontariuszy nie mamy,a bardzo by to ułatwiło życie i pomogło wychwycić wiele rzeczy. Jestem tylko ja i Zuza. Mimo,ze kierownik każdego wolontariusza chętnie przyjmie i nigdy nie było z tego tytułu żadnych problemów. Ale chętnych brak. Więc sama teraz chyba widzisz,że jest ciężko.
  19. [quote name='ihabe'] Otóż nasza Rudzia w stosunku do swojej przybranej siostry 2letniej Tosi jest agresywna:-( Może to zbyt duże słowo agresywna..., Tosia chce się z nia bawić a Rudzia szczerzy kły i się odwarkuje. Wg mnie i wytlumaczylam to Ani , Rudzia boi się, potrzebuje po pierwsze dużo miłości i musi uwierzyc, ze jest bezpieczna. Tosia dla Rudzi to nowa znajoma, ktorej sie obawia, gdyz przez dwa lata ostatnie musiala sie obawiac, kazdego psa w schronisku i wlaczyc o swoje. [/quote] Nowi ludzie,nowe miejsce,nowe zapachy i nowy pies,nic dziwnego,że Ruda nie wie co się dzieje. Nie jest to objaw agresji tylko zagubienia. A w schronisku o nic nie musiała walczyć i ze wszystkimi psami była bardzo zgrana,trafiła do schroniska razem ze swoją siostra,która jakiś czas temu znalazła dom,razem mieszkały i nigdy nie było w nich cienia agresji. Ruda potrzebuje kilku dni na poznanie swojej nowej sytuacji. [quote name='ihabe'] Warto byłoby Ani napisać o sterylizacji suni i o jakiś szczepieniach. Rudzia jest w sumie bardzo zaniedbana:-( ropiejące oczka, zapewne robaki, chudzina.... Ona musi trafić do weta na przegląd a nie wiem czy Ania zdaje sobie sprawę z tego.[/quote] Każdy pies który wyjdzie ze schroniska(każdego) powinien trafić do weta a odrobaczenie i odpchlenie jest pierwszą rzeczą która się robi. Ruda trzeba też doszczepić.
  20. Już tyle psów w życiu kastrowałam,że chyba już bym sama umiała to zrobić:evil_lol: Zorro powinien się za jakieś 2 tyg wyciszyć,te wszystkie instynkty terytorialne się powinny uspokoić. Musze Cię lojalnie ostrzec że jest niewielki odsetek psów które się robią gorsze po kastracji,np reagują agresją,ale w schronisku był do tej pory jeden taki przypadek na tyle psów więc myślę,że to się akurat Zorrusiowi nie przytrafi,zwłaszcza,że on jest z natury przyjaznym psem. Mięliśmy też np psy bardzo pobudzone seksualnie które chciały kopulować ze wszystkim ( i wszystkimi) a po kastracji szybko o tym zapomniały i stały się niesamowicie przyjazne i spokojne. Kastracja jest mniej inwazyjnym zabiegiem i psy błyskawicznie dochodzą do siebie,ryzyko powikłań też jest niewielkie,znam osobiście jeden przypadek. A Zorro jest takim kochanym psem w stosunku do ludzi ( przynajmniej w stosunku do mnie zawsze był),pamiętam jak kiedyś robiłam mu fotki i usiadłam sobie na trawie,Zorro przybiegł do mnie położył się koło mnie,przytulił. Teraz Ty możesz się do niego przytulać,zazdroszczę:loveu:
  21. [quote name='Moria'] Gufi według zaswiadczenia o szczepieniu przeciw wsciekliznie ma 17 lat. Może jest błąd lub niewyraźnie napisane bo Gufi w tej chwili powinien mieć 11 lat (w wieku 10 został przyjęty do schroniska). Rozmawiałam z kierownikiem przez telefon chwilę po wydaniu Gufiego i nawet sam coś mówił o 11 latach. U nas nawet nie ma psa który miałby 17. [quote name='Equus'] Proszę nie odbierajcie tego co napiszę jako okrutnej krytyki, bo wiem, że wszyscy wolontariusze schroniska chcą jak najlepiej dla psów i robią co się da, by im znaleźć nowe domy ale błagam Was - oceniajcie realnie stan psów bo wysyłanie chorych zwierząt jako zdrowe do ludzi naprawdę nie jest dobrą opcją! Takie historie mocno zniechęcają. Sama pamiętam w jakim byłam szoku jak dowiedziałam się w jakim stanie jest naprawdę Fibi i jak ważyło się czy nie będzie jednak musiała wracać do schronu. Tylko,ze ja jestem jedna a psów jest cała masa,Fibi widziałam przez może 2 minuty a Gufiego nie widziałam już od dłuższego czas a jeśli nawet to w przelocie,bo kiedy jestem w schronisku to mam tyle roboty z nowymi psami,że rzadko mam czas na oglądanie "starych". Poza tym Gufiego przed wyjazdem nikt nie oglądał bo prosiłam o to kierownika w niedziele,w poniedziałek go nie było w schronisku a we wtorek rano Gufi pojechał. A kierownikowi sama powiedziałam,że pewnie Gufi pojedzie koło środy lub czwartku,dopiero potem się okazało,że to będzie wcześniej. Następnym razem po prostu nie wydam psa którego nie pooglądam sama osobiście i dokładnie tylko,że wtedy niestety będzie się dłużej czekało na wyjazd każdego z psów. Nie jest to nasza wina,ze Gufi zachorował,niestety tak się zdarza,w przypadku starszych szczególnie. Niestety nikt też codziennie nie ogląda każdego psa bo się po prostu nie da. W każdym razie weźcie pod uwagę,że gdyby nie Wy Gufi by nie miał żadnych szans,u nas nie ma sprzętu i możliwości przeprowadzenia takich zabiegów. Jeśli Gufi wyzdrowieje to tylko dzięki Wam i temu,że wyjechał ze schroniska. U nas mógłby być leczony lekami a w jego wypadku leki zapewne niewiele pomogą. [quote name='fizia'] Przez te ostatnie ponad 2 lata, udało się wyadoptowac kilkadziesiąt psiaków Fiziu,więcej niż kilkadziesiąt! Ja sama wyadoptowałam ponad 100 z czego co najmniej połowę dzięki Tobie. [quote name='ihabe'] Jak sie ma wypadajacy odbyt do raka? Wet Gufisia chyba nawet nie widział, schronisko postawiło na Gufisiu krzyżyk i czekało aż zgaśnie:-( tak przynajmniej ja to widzę. Niestety nie masz racji co do naszego schroniska. Bo my się akurat staramy,tylko finanse i brak odpowiedniego sprzętu nam na niewiele pozwalają. W wielu przypadkach psy jeździły do mnie do domu i w Częstochowie przechodziły operacja których w schronisku nie da się przeprowadzić. Nawet często zdiagnozować. U nas nie ma usypiana psów. Leczymy je do końca. Wszelkimi dostępnymi środkami,mimo,że nasz budżet tego często nie przewiduje. Poza tym wet nie mógł nie widzieć Gufiego bo tak się składa,że także kierownik jest wetem. Poza tym mamy tez 2 innych którzy do nas przyjeżdżają ( i to za darmo). Nikt nie czekał aż Gufi umrze:roll: Poza tym,mimo wątpliwości ja nadal twierdzę,że to jest Gufi. Nigdzie nie pisałam,że jest maleńki,jest niedużym psem,poza tym porównywałam fotki dla pewności i to bez wątpienia ten sam pies (popatrzcie choćby na fotki z "ogródka"). Owszem jest drugi,podobny,kolorystycznie identyczny ale uszka i mordkę ma inną. A jego historia jest jak najbardziej prawdziwa,ma wpisane nawet w zeszycie w schronisku,że został zabrany spod domu opieki. A to czemu i jak się tam znalazł opowiadała pracownica tego domu której Gufi przeszkadzał i która zgłosiła go do schroniska,kierownik mi powtarzał to co ona powiedziała - taka jest historia Gufiego.
  22. Hormony w organizmie będą mu się jeszcze utrzymywały przez 2-3 tyg. Po tym czasie powinna być zauważalna zmiana.
  23. Tylko,że taka smycz jest droga,kosztuje chyba z 50zł. Może lepiej nie wydawać kasy na razie,żeby na hotelik nie brakło. A nowi opiekunowie chyba muszą być przygotowani na kupno obroży/szelek i smyczy.
  24. [quote name='beka']Czy ta sunia nadal jest w schronisku? [B]Numer:[/B]226[B]Imię:[/B]Agora [IMG]http://www.schronisko.klomnice.pl/index/suka.gif[/IMG][B]Wiek:[/B]4 lata[B]W schronisku od:[/B]10 stycznia 2006 na 7 lub 8 stronie psów do adopcji[/quote] Z tego co wiem tak,miała ona duże problemy ze skóra i bardzo długi czas była leczona. Nie wiem jak to jest w tej chwili bo nie pamiętam czy już została wyleczona do końca czy nie.
  25. [quote name='zulugula']Fizia, czy ta sunia ma swój wątek? [/quote] Nie ma,bo muszę najpierw zidentyfikować jaki ma nr i w jakim jest wieku a nie mogę tego zrobić dokąd nie pojadę do schroniska. Umowę miał dać kierownik,nawet mu przypominałam o tym bo już nie chciałam Ihabe fatygować.
×
×
  • Create New...