ARESIK_B
Members-
Posts
420 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ARESIK_B
-
skarbeczku jak jest zimno na dworze i tak jakoś ponuro, w sumie to mam wrażenie że jest tak od 10 miesięcy, ale teraz czuje się "dobrze" bo obecna pogoda odzwierciedla stan mojej duszy, jest ponuro i szaro i nie musze udawać że się cieszę ze słońca bo go po prostu nie widać. W ogródku z drzew opadły liście, to wszystko poteguje jakis taki dziwny stan mojego umysłu, buziak braciszku
-
Mój ty kochany braciszku co miesiąc 20 przybywa kolejna świeczka... wydaje mi się że to wszystko zatacza jakieś koło doskonale pamiętam jak się czułeś co robiliśmy każdego dnia od momentu kiedy usłyszeliśmy tą straszną diagnozę. Rok temu o tej porze byliśmy już po konsultacjach we Wrocławiu, to tam po raz pierwszy zaświeciło się światełko w tunelu, to właśnie tam usłyszeliśmy że jest w miarę dobrze że będziemy Cię leczyć, że wcale nie jest tak że nie ma już żadnej szansy. Tak dobrze pamiętam, jak przekopywałam się przez internet żeby znaleźć coś co mogłoby Ci pomóc. Pamiętam jak każdego dnia pędziłam z pracy na busa żeby tylko być z Tobą i dla Ciebie, żeby być na każde Twoje zawołanie, pamiętam jak lekarz przepisał Ci sterydy, jak niesamowicie poprawiło Ci się samopoczucie, jak wielka nadzieja pojawiła się w naszych sercach, znowu miałeś ochortę się bawić ja znów patrzyłam w niebo i cieszyłam się słońcem. Teraz i dzisiaj siedzę sama i tak bardzo jest mi Ciebie brak, smyczka nadal czeka na jesienny spacer, z każdej podróży przywożę Ci kamyczek bo wiem że gdybyś był ze mną to sam byś go przyniósł do domu. Już tyle ich mam.... Wiesz jak tu się wszystko zmienia na naszym ulubionym polu ludzie stawiają domki jednorodzinne, to pole to było Twoje ulubione miejsce spacerków, pełne zapachów, kamyczków i przygód. Teraz nic nie jest takie same. Codziennie rano idąc do pracy widzę Twoich 3 kolegów już tylko ich trójka została, a było tyle piesków u nas na osiedlu. Zrobiło się tu teraz tak strasznie pusto. Pięknie musisz mieć tam za Tęczowym Mostem..... buziaczki w nosek moja ruda perełko
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
ARESIK_B replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ernusiu to wspaniale że odwiedzasz swoją pańcię, nam bardzo potrzebne są takie momenty... To życie tutaj bez Was jest takie smutne, byłyście naszymi oczkami w głowie i najważniejsze jest to że już na zawsze tak będzie i nikt i nic tego nie zmieni. Nawet śmierć nie jest w stanie nic wskurać, jesteście ponad to wszytko, żyjecie w nas, w wspomnieniach, w naszych serduszkach... -
Piekny cytat Aga... taki wymowny taki który dodaje otuchy że w chwilach najwiekszego bólu jest ktoś kto mnie rozumie, tak bardzo wzyscy tęsknimy za Areskiem, teraz każdy dzień przypomina te z przed roku to sa wspomnienia które pomimo że czasami pomimo tej strasznej choroby sa wesołe to i tak nie jestem w stanie przestać płakać. Nie jestem w stanie przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego, pamiętam, że właśnie roku temu 15.10.2006 Aresik ostatni raz był nad swoim ulubionym jeziorkiem tak bardzo sie cieszył, a my wiedzieliśmy jak poważnie to wszystko wygląda, miał już wtedy wenflon w rączce a mimo to nie ptrafił sobie odpuścić wejścia do wody pobiegania w lasku, on tak bardzo chciał żyć, tak bardzo chciał tam jeszcze wrócić...
-
Aga ja tez z areskiem miałam nasze ulubione miejsca, miejsca które bez niego są szare puste i bez sensu, przywołuja tylko miliony wspomnień, są momenty że wydaje mi się że słyszę jak Aresik się zbliża, jak się otrzepuje, czy że sedzi obok mnie i po prostu patrzymy przed siebie. Czasami ból rozrywa mi serce a nie jestem w stanie słowami wyrazic co czuję. Czasami czuję ogromną zazdrośc kiedy widzę jak inne pieski sobie chodzą, ja ciesza się życiem jak dają radość ludziom którzy nie zwracaja na to nawet uwagi, czasami wydaje mi się że to wzystko przekracza moje możliwości, że dłużej juz nie chcę i nie mogę być sama chcę biec do Aresika, ale wiem że nie mogę, najgorsze jest w tym wszystkim słowo nigdy więcej... Trzeba mies nadzieję że w końcu nasze drogi znów sie połączą inaczej to wszystko byłoby bez sensu
-
Czas pędzi zupełnie tak jakby miał dogonić kogoś lub coś co juz dawno zniknęło nam z oczu. Czas nie leczy ran uczy jedynie mówic o tym co się stało, jakie wielkie szczęście nas spotkało i każdym dniem przypomina wspomnienia niektóre przyjemne wywołujące uśmiech i uczucie miłego ciepła na serduszku, drugie powodują niepohamowany napływ łez. wszystkie sa nieodłącznym elementem naszego życia. Psoniu Ty to chyba sie już zadomowiłaś za TM, wiedz o tym, że my pamiętamy i choćnigdy nie spotkałam cię kochana psinko osobiście mam wrażenie że znam cię masę lat. Odwiedź swoja pańcię czasami we śnie.
-
Jaki ten świat jest przewrotny, jednego dnia dane nam było cieszyć się z urodzin Areska a pare dni później, dokładnie rok temu 13 pechowo wypadało to w piątek... pamiętam ten dzień jak by to było wczoraj... rodzice wracający z Areskiem od weterynarza, najpierw wbiegł Aresek i od razu się schował pod ławę, zaraz potem weszła mama, zapłakana do granic możliwości, dopiero po chwili wydusiła z siebie najgorsze co mogło powiedzieć... "Aresik jest ciężko chory... ma całą masę guzów w brzuszku..." potem zapadła cisza, to było jak zderzenie z pociągiem czułam się zupełnie rozbita, przez głowę przeleciał milion myśli. Pamiętam że wet powiedział również że nie ma żadnych szans że to już koniec, że trzeba jak najszybciej pozwolić odejść Areskowi.... dawał mu 2 dni......... wywalczyliśmy 2 miesiące. To właśnie rok temu skończyło się dla mnie to wszystko co było najmilsze, beztroskie tak radosne i przyjemne, od tego czasu ja się zmieniłam, przekonałam się jak bolesna jest strata najbliższej sercu istoty, tak bezbronnej tak odpornej na cierpienie i ból, tak bardzo chciałam wziąć tą chorobę na siebie, woerzyłam że ja bym była w stanie z nią wygrać, tak bardzo nie chciałam żeby Aresik musiał przez to przechodzić, byłam gotowa zrobić wszystko... dosłownie wszystko żeby Aresik pozostał z nami. Nie udało się, ból nadal jest ogromny i nie zmieni tego czas...
-
Aresku mam nadzieję że już wypoczełeś po urodzinach, że imprezka była na prawdę niezła. Tak bardzo bym chciała żebyś był szczęśliwy. Nam w sobotę było strasznie ciężko, Twoje pierwsze urodziny bez Ciebie, przez tyle pięknych lat dawałeś nam radość, dla mnie nadal jesteś "odskocznią" od tego całego chorego świata, który zatraca się w pędzie za czymś czego nie jest w stanie zdefiniować. A przecież codziennie na świecie dla kogoś bliskiego zatrzymuje się czas i nie chce już ruszyć z powrotem. Śmierć jest chyba dlatego tak przerażająca bo jest nie odwołalna, tu się nie negocjuje, nikogo nie przekupia, nie jest zależna od wysiłku jaki wkładamy żeby ją powstrzymać, jest ponad to wszystko i jest nieuchronna, a mimo to nie umiemy sie z nia pogodzić, nie rozumiemy dlaczego odbiera te najbardziej kochane i bliskie sercu istoty.... dlaczego Ty a nie ja??? Dlaczego modlitwy nie są wysłuchiwane, dlaczegno 10 miesięcy temu nie zdarzył się cud??? Aresku skarbie dlaczego tak miało być???
-
Aresku skarbeczku 14 lat temu o tej porze już byłeś z nami na tym świecie razem z sześciorgiem rodzeństwa w wyniku związku mamy Wedy i taty Areska seniora, przyszedłeś na świat jako pierworodny byłeś taki malutki pamiętam jak dziś kolega do mnie zadzwonił i powiedział Marta przychodź bo Areski zaczynają się rodzić, miałam wtedy 14 lat, cieszyłam się jak dziecko, pamiętam kiedy wziełam Cię pierwszy raz na ręce byłeś niewiele większy od mojej dłoni, miałeś jeszcze zamknięte oczka i taki słodki różowy nosek, później rosłeś razem ze swoim rodzeństwem tylko trójce nie obcięto ogonków Tobie na szczęście też nie, Twój ojciec też go miał, byłeś przepiękny taki piaskowy z tymi słodkimi białymi łatkami. Nikt wtedy nie wiedział, że przez piękne 13 lat będziesz nam dawał tyle radości, że tyle rzeczy mnie nauczysz, ja rosłam i dojrzewałam razem z Tobą. Tak było wtedy... 14 lat temu. Teraz siedzę w pokoju i wspominam, cały dzisiejszy dzień, tak bardzo chciałam Ci kupić prezent, tak bardzo chciałabym podać ci rękę pogłaskać Cię wyściskać i ucałować...... Ty skarbie przyszedłeś do mnie dziś w nocy to taki niesamowite, całą noc śniłeś mi się TY!!! Było tak pięknie byliśmy na spacerze, przytulaliśmy się byłeś zdrowy, było tak jak powino być dzisiaj. Piękny spacerek, prezencik, na obiadek twój ulubiony antrykot z makaronkiem i marcheweczką, nie ma nic, choć nie... są wspomnienia, pamięć o Tobie wciąż trwa w sercu jesteś i zawsze będziesz, tak bardzo Cię kocham i tęsknię. Mam nadzieję że za TM zrobiłeś nie małą imprezę, wiem na pewno tęsknisz, co zrobić żeby cię znowu przytulić? Pamiętam w zeszłym roku życzyłam Ci zdrówka i szczęścia. Czego życzyć Ci dziś??? Co teraz sprawia Ci przyjemność, mam nadzieję że my również Ci się śnimy, niech to będzie moje życzenie, mam nazieję że przyśnimy się Tobie my wszyscy cała rodzinka, tak jak tylko chcesz............... ...............Do zobaczenia skarbie.................... Kocham
-
Skarbeczku teraz każdy dzień to wspomnienie ubiegłego roku walki jaką juz za parę dni zaczeliśmy toczyć o Twoje życie, pierwszych objawów. Cała masa wspomnień, czas tak niesamowicie szybko zleciał bez Ciebie nie ma charakterystycznych wspomnień. Nawet to co się dzieje w przyrodzie prypomina tamte dni, wtedy rok temu jescze nie wiedzieliśmy z jaką podstepna chorobą przyjdzie nam sie zmierzyć. Pamiętam miałeś biegunkę i brak apetytu, wet leczył cie już od 5 dni jakimiś antybiotykami myśleliśmy że wszystko będzie dobrze, czasami miałeś jakies drobne przeboje z wetem ale to nigdy nie trwało dłużej niż 3 do 5 dni. Wedy też tak miało być, szykowaliśmy się do imienin taty i co ważniejsze jutro wypadają Twoje urodziny........., nie bedzie Cię. Rok temu jeszcze byłeś nasz kochany aniołku.
-
Tak, tak ja też nigdy nie zapomnę tego jesiennego spacerku to był ostatni weekend listopada a było tak ładnie świeciło słońce, było w miarę ciepło było tak jak akurat miało być, Arsek uwielbiał takie dni nie za ciepło nie za zimno tak w sam raz. Pamiętam że byłam przeciwna żeby wtedy jechać do lasu mówiłm tacie że nie daj boże aresik sie przeziębi, że jest za słaby itd..... a on tak bardzo nam chciał pokazać że jest ok, że da radę że się dobrze czuje żebyśmy się nie martwili pamiętam że znalazł taki duży kamyczek to też już było normalne że jak miał ochotę to niósł z uporem maniaka nawet bardzo duży kamień. Tak też było wtedy.... nawet kiedy brałam już Areska na ręce bo widziałam że się męczy to trzymał mocno ten kamyczek, tak bardzo chciał nam pokazać że będzie dobrze...... los chciał inaczej przgraliśmy tą ostatnią walkę, no i jeszcze to ostatnie zdjęcie taki pożegnalne nie miało takie być ale już więcej nie zrobiłam mojemu kochanemu braciszkowi żadnego zdjęcia, patrzę na nie i wyję jak dziecko, nie potrafię przestać to wszystko jest tak bardzo świeże, łamie sie jak gałązka kiedy patrzę na to wymowne spojrzenie..... :-(
-
Aresku skarbie już wróciłam tak bardzo tęsknię, przywiozlam Ci piękne kamyczki na pewno byś się ucieszył, jeden jest z samego Giewontu, specjalnie dla Ciebie. Aresku 20 września minęło już 9 miesięcy najgorsze jest to, że już rok temu pojawiły sie pierwsze objawy choroby tak prozaiczne i nie zapowiadające tak strasznej choroby, na początku była to biegunka, może gdbybym od razu poszła do veta, byliśmy wtedy sami w domu mama z siostrą były tydzień poza domem ja sie tobą opiekowałam, może to by coś zmieniło.... sama nie wiem, wiem, że przed nami trudny czas niesamowicie szybko zbliża się 1 rok samotności, każdy dzień to dzień walki poszukiwania rozwiązań, pamiętam jak przeszukiwałam wszystkie możliwe strony o tematyce weterynaryjnej mjyślaŁAM że znajdę coś czego nie widzą weterynarze, że mi się uda bo mam motywację bo niczego bardziej nie pragnę niż Twoje zdrowie.... nie udało mi się. Wczoraj miałam nisamowity sen tak bardzo realistyczny, leżałeś sobie na łóżku w towjej ulubionej pozie ja trzmałam Twoją mordkę i cię głaskałam centymetr po centymentrze tak bardzo realnie nie potrafię tego wyjaśnić ale patrząc Ci w oczy usłyszałam w głowie Twoje słowa to było coś na zasadzie telepatii... powiedziałeś - "ja wiem że byłem ciężko chory..." twoje oczy mówiły wszystko, nawet teraz placzę to było takie niesamowite myśmy myśleli że nie wiesz a Ty mądralo wszystko wiedziałeś Ty to czułeś, do końca życie nie wybaczę sobie że nie udało mi się uratować Ci życia..... przepraszam
-
Skarbeczku, już jestem, tak bardzo mi cię brakowało.... było tak pięknie na pewno byłbyś zadowolony, kiedy byłam w kościele myslałam o Tobie jak by to było pięknie gdybyś siedział obok rodziców wystrojony pewnie troszkę zdziwiony tym co się dzieje ale byłoby tak cudownie. Mam nadzieję że udało Ci się być choć chwilkę w tym pięknym dniu z nami... tak bym chciała Szjabus dziękuję za piękne życzenia, będziemy robić wszystko by było dobrze, tak by Arsik nie musiał się za nas wstydzić. Chciałabym zapytać wszystkich odwiedzających to miejsce, zamiast kwiatów na wesele poprosiłam gości o karmę dla psiaczków, bardzo proszę o sugestie gdzie w okolicach Wrocławia są potrzebujący przyjaciele, część chciałabym oddać psiaczkom z Uniwersytetu przyroniczego we Wrocławiu tam gdzie leczył się mój Aresek, jeśli macie jakieś sugestie to bardzo proszę...
-
Skarbie mój kochany jutro tak wielki dzień, tak radosny a zarazem tak smutny... miałeś tu być miałeś mieć piękną czarną muchę.... mieliśmy się cieszyć razem ale jak kiedy Ciebie w tym tak wyjątkowym dniu nie będzie. Pamiętam wszystko było przemyślane nie wyobrażaliśmy sobie że Ciebie nie będzie na moim ślubie, niestety rzeczywistość bardzo mocno zweryfikowała marzenia. Pozostało jedynie wspomnienie i marzenie, mam nadzieję że gdzieś zza Tęczowego Mostu będziesz czuwał i patrzył i cieszył się razem z nami... i tak nic już nie będzie takie jak chcieliśmy Kocham Cię i bardzo tęsknię, proszę przyjdź dziś do mnie dzisiaj...
-
Aresku skarbie ale miałam dzisiaj rano niesamowite wrażenie że jesteś gdzieś tu koło mnie. Obudziłam się otworzyłam oczy i nie wiem czy mi się to jeszcze śniło czy ie ale widziałam jak wychodzisz z pod kołderki tak jak zawsze to robiłeś kiedy się już mój kochany śpiochu wyspałeś to był ułamek sekundy ale tak niesmowity że jeszcze przez chwilę siedziałam jak wryta. Potem szłam do łazienki i to też był odruch normalnie zawsze zamykam drzwi od pokoju a w zasadzie to one same się zamykają przez głowę przebiegła mi myśl żeby nie zamykać bo jak się obudzisz i zobaczysz że mnie nie ma a drzwi są zamknięte to będzie sz smutny... i znowu zimny prysznic przecież to nie możliwe. Kiedy wróciłam stałam w drzwiach i patrzyłam na łóżko, patrzyłam i oczyma wyobraźni widziałam jak budzą się twoje zaspane oczka jak zaczynasz machać ogonkiem, jak słodko sie przeciągasz, wtedy zawsze podchodziłam i powitaniom nie było końca no i ten twój cudowny zapach kiedy byłeś zasapny tak charakterystycznie pachniałeś. Tak bardzo chcę się z Tobą na prawdę spotkać, powiedz mi moja ruda perełko a może ty na prawdę nas w nocy odwiedzasz????
-
Nasze kochane słońca wiedzą że o nich myślimy, tak samo my wiemy że przecież one też na pewno o nas pamiętają. Mam tylko nadzieję że pogodę mają ładniejszą. Ja też kładąc się codziennie spać zastanawiam się czy dzisiaj akurat Aresek mnie odwiedzi i nawet jeśli rano się budzę i czuję ogromną pustkę to i tak wiem że to że nie przyszedł nie oznacza że mnie nie kocha, wierzę że za Tęczowym Mostem mają tyle atrakcji i spraw do obgadania że nie zawsze jest czas by nas odwiedzić z drugiej strony nawet podczas dnia dają nam znać że o nas myślą zobacz ile w tym roku było tęcz??? Uszy do góry one na prawdę nas kochają
-
Szajbus ale masz żywe złoto w domu to wspaniale, jedno jest pewne nie masz czasu się nudzić ;) To jest niesowite ile szczęścia są w stanie dostarczyć nam te kochane stworzenia. Są cudowne i bezinteresowne to cech tak niespotykane u większości ludzi w dzisiejszych czasach. Ja zawsze czułam że to ze zwerzaczkami mam większy kontakt niż z ludźmi, uważam że nie można być dobrym człowiekiem jeśli nie szanuje sie braci mniejszych. Pozdrowienia dla was wszystkie kochane rozrabiaki
-
Wspaniały sen nasze kochane psiaczki wiedzą kiedy i jak nam pomóc nawet za Tęczowym Mostem nie odpoczywają a co do tych pysznych kotletów schabowych to jestem przekonana że też je tam maja pod dostatkiem zasłużyły na wszystko co najlepsze
-
Aresku rozpoczął się kolejny tydzień, dalej jest pochmurno i deszczowo przy takiej pogodzie po każdym spacerku trzebabyło myć Ci łapki tak bardzo to lubiłeś ty nasz kochany wodołazie. Wakacje się skończyły nawet nie zauważyłam kiedy się zaczęły i kiedy się skończyły, patrzę na Twoje zdjęcia z zeszłego roku i widze że ciągle było słoneczko a teraz nie ma Ciebie i nie ma słońca. Widok za oknem jest taki smutny szare niebo i tańczące na wietrze miliony liści, a w domu straszna cisza, czekam na znajomy odgłos Twoich pazurków, chcę usłyszeć jak zeskakujesz na dole z łóżeczka albo jak idziesz do mnie do góry zobaczyć gdzie tak długo jestem i wiem że choć za każdą minutę z Tobą oddałabym rok swojego życia to nie przyjdziesz, czekam więc na noc która utuli mnie w moich fantazjach, czekam że choć przez moment weśnie będzie tak jak kiedyś.......
-
Wczoraj widziałam przepiekną tęcze niestety nie miałam aparatu przy sobie, byla taka duża przepiekna i byla tak blisko, pierwszy odruch kiedy ją zobaczyłam to biec w jej kierunku, biec żeby spotkać się z Tobą, może choć na chwilkę a może już na zawsze..... A w nocy przyszedłeś do mnie skarbie odwiedziłeś mnie, wzieliśmy smyczkę i poszliśmy na spacer, ziwne było to że raz to byłeś Ty a raz Twój ulubiony kolega od zabawy kochany Atos, Aresku czy w ten sposób dajesz mi znak że sie spotkaliście??? Byłoby wspaniale on zawsze się Tobą opiekował. Pamiętam że jak byłeś już bardzo chory i przeważnie nosiłam cie juz na spacerkach Ty nagle chciałeś iść sam i po prostu sierowaleś swoje powolne kroczki pod jego dom, zupełnie tak jak byś go już widział jak by cię wołał, pamiętam że zabrałam Cie wtedy szybciutko i powiedziałam Ci że jeszcze nie teraz, jeszcze się nie spotkacie, wzielam Cię szybko na ręce i wyłam jak dziecko, tak bardzo się bałam, że Cię stracę. Fizucznie niestety nie moge Cie przytulic pozostaja mi jedynie sny, ale gdyby nie one to chyba bym zwariowała
-
Aresku kotek był znowu u nas tata sie bardzo denerwuje że go karmimy powiedzial że nie chce żadnego innego zwierzaczka, rozumiem go ale ten kociak na pewno jest czyjś widać że ma dom jest zadbany i przepięknie ubarwiony wygląda tak jakby byl ubrany w moking z bialą koszulą, zupełnie tak jak Ty, też miałeś piękne włoski na klacie, które wyglądały jak niezwykle elegancka koszula, ten kociak jest w pewnych momentach bardzo podobny w zachowaniu do Ciebie, kładzie się w ogródku w cieniu tak jak Ty Ty też zawsze wolaleś cień niż pełne słońce. Mój ty kochany włochaczu ten czxas płynie tak nieubłaganie zaraz zacznie się wrzesień... to w ostatnim tygodniu wrzesnia pojawiły sie pierwsze zupełnie błahe objawy Twojej choroby, a później wszystko potoczyło sie tak byłyskawicznie, tak bardzo tesknię, tak bardzo mi Cię brakuje
-
Aresku dwa dni temu odwiedzil nas kotek, normalnie kiedy byłeś z nami było to ine do pomyslenia żeby jakikolwiek kociak snuł się po twoim tarasiku, albo spał w ogródku, zawsze lubiłeś pogonić kociaki i pokazać że Ty tu mieszkasz i pilnujesz. To było takie dziwne tak dawno żaden zwierzaczek nie chodził u nas po balkonie najdziwniejsze było to że on zachowywał się prawie jak Ty siadał w Twoich ulubionych punktach obserwacyjnych, tak bardzo lubiłeś kłaść się pomiędzy doniczkami pelargoni, on nie zważając na to że my siedzimy tuż obok niego po prostu siadł w Twoim miejscu i patrzył na ogródek, później siadł na schodce i obserwował co się dzieje. Siedzial kot a ja oczyma wyobraźni widzialam Ciebie. Siedzę na balkonie i wyobrażam sobie że gdzieś tu sobie chodzisz i pilnujesz ogródka. Trawa znowu urosła w tym roku nawet ani razu jej nie kosiłam, pamiętam ten ostatni raz z Tobą jesienią byłeś już chory ale kosiliśmy trawkę, tak bardzo lubiłeś mi pomagać, zawsz mozna było wygnieść tą dużą trawę a tak sie wtedy cieszyłeś, moja ty kochana mordeczko...... co ja bym dała za 1 dzień z Tobą.......
-
Aresku skarbie dziś mija 8 miesięcy od Twojego odejścia... osiem potwornie smutnych i samotnych miesięcy a wszystko toczy się dalej jakby nic się nie stało dzisiaj siedziałam w busie czekałam na odjazd tak jak 8 miesięcy temu, tylko że wtedy byłeś jeszcze wśród nas, to było straszne ja wiedziałam że to będzie Twój ostatni dzień Twoje ostatnie godziny tak bardzo pragnęłam by wydarzył się cud, żebyś poczuł się lepiej żebyś dał nam choć cień nadzieji że jeszcze chcesz żyć i walczyć, ale Ty nie miałeś już siły już wołali Cię Twoi nowi koledzy zza TM, już powoli wchodziłeś na Tęczowy Most, choć bardzo nas kochałeś nie miałeś już siły żeby zawrócić, my również nie mieliśmy możliwości by zawrócić Cię z tej drogi, medycyna była bezradna, modlitwy nie zostały wysłuchane....... I tak oto siedzę tu dziś 8 miesięcy po tym strasznym dniu i ani troszkę nie przestało boleć
-
Skarbie kończą się wakacje pierwsze które spędziliśmy osobno, nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał, praktycznie nie kąpalam się w jeziorku bo bez ciebie to nie to samo, mam nadzieje że chociać Ty masz za TM wakacje marzeń, odwiedź mnie skarbie którejś nocy i daj sie utulić....