ARESIK_B
Members-
Posts
420 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ARESIK_B
-
Aresku dopero dziś piszę, tak dawno mnie nie było ale widzę że nasi Tęczowi przyjaciele nie zawiedli. Na wszystkich Świętych nad grobami najbliższych znowu było ciężko w głowie siedziałeś mi prawie cały czas tylko Ty mój braciszku, zapapliłam ci oczywiście znicz pod dużym krzyżem na cmentarzu. Siedzisz mi w głowie codziennie, codziennie myślę co by było gdyby.......... gdybyś żył, gdybyśmy mogli Ci pomóc........ czytałam gdzieś, że po jakimś czasie uczymy się żyć z bólem ze stratą. Ja nie potrafię, każdego wieczora zasypiając mam nadzieję, że jak się obudzę to wszystko bedzie tak jak kiedyś. Codziennie rano boeśnie zderzam się ze smutną rzeczywistością. Tylko Bóg jeden wie co bym oddała za możliwość spotkania się z Tobą, przytulenia się "pororzmawiania"....... Dziś znów jest "13" ta pechowa 13 już do końca życia będzie to smutna liczba przynosząca ze sobą tylko ból i żal. Dwa lata temu jeszcze walczyliśmy, Boże jak ja wierzyłam, że wygramy gdyby wiara mogła coś zdziałać to byłbyś teraz z nami spałbyś pewnie na dole na poduszeczkach. A tak siedzę sama smutna i zamyślona wpatruję się w Twoje zdjęcia na pulpicie komputera i na biurku i marzę............. marzę o tym żeby się we śnie spotkać.
-
Aresku jutro po raz drugi od twojej śmierci staniemy na cmentarzach pełni zadumy nad przemijającym czasem. Znów serce będzie płakało a gardło będzie ściśnięte niczym w imadle. I znów moje myśli powędrują w Twoim kierunku. Znów wspominając zmarłych pomyślę o Tobie. Smutny to dzień pokazujący dogłębnie jak marni jesteśmy wobec wszechświata, wobec planów które zapisane są gdzieś dla nas. Stajemy nad grobami najbliższych, którzy odeszli o których pamiętamy i wspominamy. Każdego dnia, miesiąca czy roku tak wiele dusz odchodzi gdzieś daleko. Tak bardzo chciałoby się nie mieć kogo odwiedzać tego dnia tymczasem co roku tych osób jest coraz więcej i więcej. Dzisiaj śniłeś mi się skarbie, nie był to jakiś długi sen, ale pamiętam, że przytuliłam Cię bardzo mocno i powtarzałam Ci jak bardzo Cię kocham. Czułam to że mnie rozumiesz, tak wtuleni w siebie trwaliśmy chwilkę a może dłużej. Znów Twoje włochaczki, znów Ty. Jutro szczególnie mocno będę przy Tobie z resztą Ty sam na pewno to wiesz........ kocham tak bardzo Cię kocham.......... tulę Cię do snu głaszcząc Cię delikatnie po policzku i główce....................
-
Aresku mój kochany braciszku dziś minęło 22 miesiące, prawie dwa lata, pisze to, patrzę na świeczuszki i nie wierzę, że to już tyle czasu od kiedy widziałam Cię po raz ostatni, kiedy ostatni raz Cię przytuliłam, całowałam i widziałam. Mimo upływającego nie umiem się zdystansować, nie umiem przejść nad brakiem Twojej kochanej mordki i brązowych oczu tak bez emocji. Dzisiaj wracałam z pracy i widziałam pieska biednego wychudzonego, brudnego i co najgorsze strasznie smutnego powiem szczerze chyba nigdy w życiu nie wiedziałam tak strasznie smunego i zrezygnowanego psiaczka, szedł środkiem ulicy zupełnie sam, myślami gdzieś bardzo bardzo daleko. Zawołałam go żeby zszedł z ulicy ale on wcale nie reagował. Zamykam oczy i widzę go jak sobie powowlutku idzie. Szłam i myślałam jaki ten świat jest popieprzony, dlaczego jest tyle zwioerzaczków nie kochanych, opuszczonych, nieszanowanych??? Jak bardzo ja kocham Ciebie i jak wiele był oddała za możliwość spędzenia z Tobą kilku chwil. Tymczasem minął 22 miesiąc, niewiadomo kiedy, niewiadomo jak, miłość jest przeogromna, tęsknota nieokreślona i ten rzal do siebie, do całego świata że wszystko co piękne musi się kończyć. Kolejne pytania rodzące się w mojej głowie, kolejne pytanie które pozostają bez odpowiedzi, kolejny wieczó z nadzieją, że gdzieś na pograniczu snu i jawy się spotkamy, przytulimy i choć na chwilkę ukradnę Ciebie i bedzie tak jak było.......... po prostu wspanialae.
-
trzynasty.... październik...2006 rok..... piątek.... Ten dzień na zawsze pozostanie w mojej pamięci. To właśnie wtedy runął mi cały świat. Nigdy w życiu nie zapomnę kiedy zobaczyłam mamę wracającą z Tobą Aresku od weterynarza, nie było Was tak długo już zaczynałam się martwić, nie wiedziałam czy to dobrze czy źle że to tak długo trwa, pamiętam jak siostra mi mówiła- "..siostro a jak się okaże że Aresik ma raka...?" pamiętam, że zaprzeczałam wtedy mówiłam no co ty wszystko będzie dobrze. Było kilka może kilkanaście minut przed 19, kiedy usłyszałam dźwięk klucza w zamku, za chwilkę Aresku kochany pobiegłeś jak zwykle po każdej wizycie u weta schować się pod ławę, nigdy tego nie lubiłeś i zawsze cieszyłeś się kiedy wychodziliśmy i wracaliśmy do domu. Tym razem poszedłeś z rodzicami a ja z siostrą czekałyśmy w domu. Po chwili zobaczyłam mamę całą zapuchniętą i zapłakaną, chwilkę później tatę z miną mówiącą że coś jest nie tak. Pamientam jak mama powiedziała "Aresik ma w brzuszku masę guzków to chyba nowotwór............. nic już później do mnie trafiało, pobiegłam do interenetu szukać wszystkiego co się da, pocieszałam rodziców że nie każdy nowotwór to wyrok, że będzie dobrze, bo to przecież nasz Aresik i jemu nie może się nic stać, że na pewno znjadziemy jakiś sposób......... że będzie ok. Mama powiedziała, że wet dał nam 3-4 dni do namysłu i na pożegnanie. Ja nie wierzyłam w to co rodzice mówili. Jak to było możliwe że zdrowy psiaczek ma nagle odejść, że mamy się pożegnać w 3 dni??????????? Kilka sekund, kilka słów które wszystko zmieniają, po których nic już nigdy nie będzie takie same......... to uczucie, że nigdy i nikomu Cię Aresku nie oddam. Początek walki którą toczyliśmy przez kolejne dwa miesiące. Ta ogromna miłość, która nie ma końca tak jak i tęsknota która potęgowana jest przez upływające minuty, godziny, dnie i miesiące. Pamiętam to wszystko i nigdy nie zapomnę bo taka miłość zdaża się tylko raz w życiu i trwa do samego końca, a później się spotkamy i będzie tak jakby nic się nie stało......................
-
Braciszku mój kochany wczoraj były psie zaduszki, cieszę się, że jest taki dzień... choć na wszystkich świętych ja znowu będę myslami przy Tobie. Dzisiaj jest znowu pochmurny dzień, liście na drzewach mają piękny złoty kolor, ściana u sąsiada jest przepieknie bordowa za sprawą liści, drzewko u nas w ogródku znów ma żółciutkie liście, wszystko jest tak jak 2,3 5, 15 lat temu. A to własnie 15 lat temu po godzinie 19 przyszedłeś na świat, jako pierworodny synek pierwszy z 7 piesków. piękny malutki rudy psiaczek. Pamiętam zadzwonił do mnie kolega mówiąc Marta Pieski się rodzą..... pamiętam było już ciemno a ja tyle ile sił w nogach pobiegłam do rodziców na budowę - jakies cztery kilometry nawet na chwilkę nie stając. Byłam taka szczęśliwa, biegłam i się cieszyłam. Nie wiedziałam wtedy, że to piekne rude szczęście tak bardzo zmieni moje życie, że tak bardzo się pokochamy, że przeżyjemy najpiękniejsze 13 lat w moim życiu. Jeszcze tego samo wieczora pojechaliśmy z rodzicami zobaczyć Ciebie i Twoje rodzeństwo. Pamiętam, że byliśmy umówieni że pierworodny będzie nasz... No i urodziłes się skarbie jako pierwszy, pamiętam jak wzięłam Cię na rękę i to dosłwnie mieściłeś mi się na wyprostowanej dłoni. miałeś jeszcze zamknięte oczka różowy nosek ;) ale byłeś przepiękny. I tak rozłeś sobie aż 9 listopada 1994 r. przywieźliśmy cię do domu - ale to już inna historia. Dziś mamy 06. październik 2008 r. Ciebie kochanie już z nami nie ma ale w pamięci i w sercu jesteś z nami cały czas, nie mogę Cię przytulić, Ty nam nie podasz dziś łapki ale kocham Cię bardzo mocno, pamiętam...... Cały czas pamiętam. Mam nadzieję, że uczcisz dziś swoje 15 urodziny. my będziemy przy Tobie całym sercem. wszystkiego naj naj naj, gdybym mogła to bym Ci gwiazdkę z nieba podarowała......... wysyłam wirtualne niezapominajki - bo zawsze będę pamiętała i kochała Bardzo!!
-
Braciszku mój kochany 21 wirtualnych płomieni pali się w dniu dzisiejszym dla Ciebie. Kolejna świeczka - kolejny miesiąc, pamiętam, każdą z nich, pamiętam te pierwsze najcięższe, choć tad 21 wcale nie należy do łatwych. Dziś jest zimno, szaro, ponuro, zupełnie tak jak by to już była późna jesień. Pamiętam wrzesień z przed 2 lat, kiedy jeszcze byłeś z nami, kiedy jeszcze nawet nie wiedzieliśmy że dosłwnie za 3 tygodnie wszystko już będzie wiadomo. Pamiętam, że wtedy było ciepło, bardzo ciepło to był na prawdę piękny wrzesień, co wtedy robiłam nie mam pojęcia ale na pewno nie myślałam nawet o tym, że możesz zachorować, że za trzy miesiące będzie nacięższy dzień w moim życiu, że odejdziesz. Dziś mija 21 misięcy.... jaki straszny kawał czasu, prawie dwa lata a mi ciągle brak twojego szczekania kiedy otwieram drzwi, odgłosu twoich pazurków kiedy biegnisz po kafelkach, czy świadomości, że zejdę na dół a Ty będziesz sobie smacznie spał na poduszeczkach, że będę mogła przytulić policzek do Twojego ciepłego włochtego pyszczka a ty leciutko podniesiesz powiekę spojrzysz na mnie tymi swoimi kasztanowymi oczkami i spokojny będziesz spał dalej. Później się obudzisz pobawimy się, pójdziemy na spacerek. Wezmę smyczkę, Ty jak zawsze wybiegniesz pierwszy do ogródka, sprawdzisz wszystko i jeszcze zanim ja dojdę do furtki Ty już będziesz tam stał i czekał machając ogonkiem, założymy smyczkę i pójdę za Tobą gdziekolwiek będziesz chciał mnie zabrać........... byle tylko z Tobą.................
-
Słoneczko Ty moje odwiedziłeś mnie ostatnio kilke razy. Często o Tobie myslę. Rozpoczął się wrzesień, może to dlatego. Dwa lata temu włśnie na koniec września wszystko się zaczęło, pojawiły się pierwsze objawy, które zobaczyliśmy. Czy było coś co przeoczyliśmy wcześniej, czy gdybyśmy zareagowali wczesniej to mielibyśmy jakieś szanse w tej nierównej walce?? Mija czas a nadal nie ma odpowiedzi na pytania, które choć troszkę przyniosłyby ukojenie. Dwa lata temu we wrześniu było pieknie, to był ciepły miesiąc, my wypoczęci po wakacjach, nie spodziewaliśmy sie jaką walkę przyjdzie nam stoczyć. Śniło mi się ostatnio, że wróciłeś, że byłeś zdrowy, wesoły - taki jakiego Cię pamiętam, byliśmy na spacerze w pieknym zieleonym ogrodzie, było tyle drzew i kwiatów, świeciło słońce. Nagle dowiedzialam się, że jesteś chory, wszystko wróciło ze zdwojoną siłą, patrzyłam na Ciebie i nie wierzyłam w tą horobę, która pbrzmiała jak wyrok. Strasznie płakałam, wiedziałam, że drugi raz po prostu nie dam rady przez to przejść, w pewnym momencie wiedziała, że to sen obudziłam się okazała się że płakałam nie tylko we śnie, poduszka była cała mokra a do mnie wróciły te wszystki wspomnienia. Po tym wszystkim wiem, że człowiek jest w stanie bardzo wiele przejść, ale ból po takiej stracie nigdy nie mija. wiem, że teraz jestem słaba, kiedy żyłeś, jażyłam nadzieją że Ci pomogę, że nagle znajdę jakąś informację, jakiś punkt zaczepienia, coś co wywoła nagły zwrot, że Cię uratujemy. To że odeszłeś na zawsze pozostanie moją największą porażką, dowodem na to że tak na prawdę w tej rzeczywistości jesteśmy tylko pionkami, które ktoś przesuwa. Pamiętam ile stron przeczytałam, ile różnych rzeczy próbowaliśmy..... nie wyszło nam. Teraz jesteś za Tęczowym Mostem, każdy osobno a jednak razem, bo wiem że gdzieś tu na pewno jesteś. Razem jesteśmy nocami- tak to są piękne chwile. Tak bardzo chciałabym Cię znowu przytulić
-
Aresku złotko Ty moje........... 20 sierpnia......... 20 miesięcy......... a ja jak zykle tego smutnego dnia siadam i piszę nie wiem czy dlatego, że mam nadzieję że w jakiś sposób widzisz co tu jest napisane czy dlatego, że to przynosi mi ulgę, czy dlatego, że są tu ludzie, którzy kochali tak mocno i przeżyli swojego przyjaciela??????? Czy dlatego, że tu bez obaw mogę usłyszeć, że ktoś rozumie co czuję???? Miliony pytań, ale też masa godzin samotności. Byłam dzisiaj u Ciebie na grobku, cisza i spokój gdzieś w oddali słychać ptaki, piękny ciepły wieczór, taki idealny na spacerek, szli byśmy sobie gdzieś teraz w milczeniu lub ja bym mówiła, pełni beztroski i wiary, że nikt nigdy nam tego nie odbierze. W sumie tej miłości nikt nie jest w stanie mi wydrzeć. Pozostała we mnie i będzie ze mną już na zawsze, bo byłeś wielkie\m szczęściem które było przy mnie zawsze przez piękne 12 lat.... oczywiście chciałabym więcej,ale taka jest chyba już natura czowieka, że do dobra przywiązuje się szybko. Jesteś najcudowniejszym stworzeniem na świece i pomimo, że nie przytualałam Cięjuż od 20 misięcy to kocham i pamiętam baaaaaaaardzo mocno!!!! Mam nadzieję że za Tęczowym Mostem otrzymałeś wszystko co najlepsze, że wszystkie psiaczki i inne zwierzaczki mają tam wszystko, a wierzę bardzo mocno, że w końcu się spotkamy............... Kocham i pamiętam... kolejny wirtualny płomyczek dla Ciebie perełko Ty moja
-
Aresku nie było mnie dwa tygodnie ale na szczęście nie byłeś "samotny" zobacz ile nasi znajomi zrobili wpisów. Aresku słoneczko Ty moje byłam nad naszym jeziorkiem, kaczuszki dalej pływają, rybki też, słoneczko świeci, na śniedanie i kolację przychodzą wiewióreczki........ brak tylko najważniejszego... Ciebie, chodziłam naszymi scieżkami, patrzyłam na nasze ulubione miejsca, robiłam rzeczy, które dwa lata temu robiliśmy razem. Czas strasznie ucieka a Ciebie jest tak strasznie brak!!! Jest tak wiele rzeczy które moglibyśmy jeszcze zrobić, tak wiele miejsc w które można by było pojechać. Jestem sama, robie masę zdjęć.... pewnie żeby zatrzymać czas, choć na chwilkę, żeby tak szybko nie płynął, żeby móc wklaić je tu na forum......... żebyś mógł zobaczyć je TY........
-
Braciszku przedwczoraj widziałam rudego spanielka był prawie tak wysoki jak Ty nie był taką malutką kuleczką, ale też był rudy, młodziutki taki i dziki, miał nosek w kolorze tofi zlewał mu się z resztą ciała. Ty miałeś uroczy czarny nosek który uwielbiałam całować, głaskałam go ale to nie było to samo co z Tobą, Ciebie potrafiłabym schrupać z miłości, przytulać nieskończoną ilość razy. Dom bez Ciebie jest taki pusty, mimo że upłynęło tak strasznie dużo czasy ja cały czas podświadomie Cię gdzieś szukam, czasami oczy robią mi figle i dosłwnie przez ułamek sekundy mam wrażenie że siedzisz gdzieś sobie w kąciku, kiedy jednak kieruję wzrok w tamtym kierunku znikasz bezpowrotnie. Jestem pewna, że cały czas gdzieś tu sobie siedzisz i nas pilnujesz, a może siedzisz sobie teraz z Pańcią nad jeziorkiem??? A może siedzisz koło mnie a ja Cię nie widzę??? Mam Cię w serduszku, zajmujesz w nim ogromne miejsce i nikt nigdy tego nie zmieni!!!! Kocham Cię moja ruda perełko...
-
Aresku śniłeś mi się dzisiaj w nocy!!! Ależ to był piękny i niesamowity sen, tai realistyczny!!!! Nie wiem gdzie byliśmy ale byliśmy razem, przytulałam Cię, głaskałam, mówiłam do Ciebie tak jak wtedy kiedy byliśmy jeszcze razem!!! Było tak pięknie, wtulałeś się we mnie a ja w Ciebie, wytarmosiłam Cię za uszka, cały czas machałeś ogonkiem, tak bardzo byłeś szczęsliwy jak wtedy kiedy jeszcze byłeś zdrowy Twoja mordka wręcz promieniała szczęściem i uśmiechem. Zdążyłam Ci powiedzieć że Cię kocham. Najwspanialsze było to, że ja rozumiałam co domnie mówiłeś. Moja ty kochana mordeczko tak bardzo był chciała zejść na dół i wiedzieć że sobie smacznie śpisz gdzieś koło rodziców, chociaż nie teraz to pewnie siedziałbyś na balkonie pomimo, że jest już ciemno i cały czas zbiera się na burzektóra jedna chyba dzisiaj nie nadejdzie i patrzyłbyś we wiadomym tyko Tobie kierunku, ja siadłabym cichutko na krześlie obok i bylibyśmy najszczęśliwsi a świecie!!!! Tak bardzo bbym chciała..... może dziś w nocy znów uda się zobaczyć, kocham i całuję w nosek.
-
Aresku perełko Ty moja, dziś przybyła kolejna wirtualna świeczuszka, czas strasznie ucieka.... to już 19 miesięcy, Boże to już prawie dwa lata, dzisiaj stałam na balkonie i myślałam o Tobie i o tym ucikającym czasie. 19 misięcy to przeciez tak strasznie długo, a ja cały czas czekam, żyję nadzieją Twojego powrotu, uściskaia Cię!!! Czekam, że się obudzę, że obudzisz mnie TY swoim noskiem i tymi kochanymi włoskamik tóre miałeś pod noskiem, że obudzisz mnie i pójdziemy na spacerek, pójdziemy kupić gazetkę, po drodzie porozmawiamy. Znowu będzie świeciło w moim sercu słoneczko. Ale codziennie budzę się i Ciebie nie ma. Budzę się i każda pobudka to kolejny dzień samotności. Tak bardzo Cię kocham i tęsknię. Z każdym dniem jeszcze bardziej....... czy to jeszcze możliwe??? Buziaczki w nosek.
-
Aresku przeleciał kolejny wakacyjny weekend, znowu nikomu nie chciało się ruszyć nad wodę. Myslę, że Ty byłeś naszym motorem, uwielbiałeś jeździć samochodem, pakować się, poznawać nowe miejsca, wracać na ulubione. Byłam ze dwa tygodnie temu nad naszym jeziorkiem, kucnęłam nad naszym ulubionym dzikim zakątkiem plaży.... wszystko było tak jakby czas stanął w miejscu, czekałam tylko aż zobacze Ciebie nie ważne czy przechadzającego sie po brzegu, czy kopiącego dołki w piaceszku, czy po prostu siedzącego i patrzącego w dal. Siedzialam tak i patrzyłam, w wodzie nadal leży ten wielki kamień na który wchodziłeś, patrzyłam na niego i widziałam Ciebie, bawiącego się i mnie wesołą beztroską. niedługo minie kolejna rocznica a ja czuje się emocjonalnie stara, tak bardzo bym chciala mieć szansę przytulenia Cię, zabrania nad jeziorko, takiego słodkiego nie robienia niczego...... po prostu znowu być z Tobą, buziaczek w nosek braciszku
-
Aresku kolejny piesek trafił dziś za Tęczowy Most, piekny wilczur, ja wiem, że Ty się bałeś wilczurów ale prszę zaopiekuj się nowym przybyszem. Jechalam dzisiaj do pracy i zastanawialam się dlaczego tyle psiaków musi ginąć na drogach, umierać zapomniane. Dlaczego one musza odchodzić???? Przyjaźni z nimi nie da się przełożyć na nic innego, z niczy innym nie może sie ona równać. Niestety świat jest tak urządzony, że tylko czasami i na krótką chwilkę możemy się cieszyć z życia w jego pełnej krasie, oczywiście można powiedzieć że dzięki temu wiemy co jest najważniejsze u miemy to doceniać, ale czy na prawde nie docenialibyśmy tego gdyby to mialo trwać znacznie dłużej... może nawet przez całe życie?? Kiedy Aresik jeszcze żył ja wiedziałam jak bardzo go kocham wiedziałam jakie mnie szczęście spotkało, byliśmy zawsze razem, zawsze mogliśmy pogadać, taj ogromnej pustki nie jest w stanie nic zastapić, miłość wraz z rozstaniem sie nie kończy, trwa nadal, umacnia się i wierze że znowu wtulę policzek do policzka i już na zawsze będziemy razem.
-
Aresku odwiedziłes mnie dzisiaj nad ranem, dosłownie na moment przed tym jak zadzwonił budzik. To był taki piękny sen Ty byle taki zdrowy i radosny, zadowolony - szliśmy na spacerek mijaliśmy innego pieska a Ty nawet nie zareagowałeś, tylko patrzyliśmy na siebie, ja powiedziałam Ci że jesteś mądrym pieskiem, takim mądrym a Ty jak zwykle zamachałeś intensywniej ogonkiem a ja wiedziala, że mnie rozumiesz i cieszysz się z moich słów. Później okazało się że wracamy do domku, tylko, że to był nasz stary domek klatka i widnda przpominały blok w którym mieszkaliśmy zanim jeszcze mieliśmy Ciebie, w bloku mieszkaliśmy z Twoim tatusiem. Wsiedliśmy do windy i przytuliłes się tak bardzo tak jak uwielbiałam Cię przytulać ja kucałam a Ty siedałeś tyłem do mnie żebym mogła cię objąć, trzymałam ręce na twojej pieknej klacie i głaskałam Cię, czułam się tak jak by to było na pawdę. Głaskałam Cię po główce, przytuliłes mi się policzkiem do policzka.............. sen się skończył. Urwał się. Czy nasze sny sa wynikiem naszych podświadomych pragnień? Czy może sen to tak na prawdę nie jest sen, może to jest to miejsce w którym spotykamy się? Może to jest swoistego rodzaju pomost pomiędzy naszym światem a Tęczowym Mostem? Tak na prawdę to nie jest chyba do końca ważne cieszę sie ogromnie, że mnie odwiedziłeś. Fakt, że teraz gardło ściska jakaś niewidzialna siła i chce mi się wyć. Ale ktos pieknie powiedział: "w życiu piekne są tyklo chwile" - dziękuję Ci braciszku
-
Aresku zapalam Ci dziś 18 znicz......... pamiętam jak był pierwszy potem kolejny i kolejny i tak każdy dzień mija szybciej od poprzedniego, każdy tydzień, miesiąc. Śniłeś mi się i dziś i wczoraj tak jak byś chciał mi coś powiedzieć. Ja też mam Ci tyle do powiedzenia....... wczoraj widziałam pieknego setera taki pieknie rudy, Twój dziadek był seterem - wczoraj piesio się położył i zaczął coś wąchać niby nic ale jak to robil to tak fajnie nadymały mu się policzki u Ciebie było identycznie robiłi Ci się takie fajne bańki na policzkach. Tak bardzo zazdrościłam temu facetowi, że może podrapac psiaczka za uchem pogłaskać go po głowie, po mordce... Wydaje mi się że to tak niedawno było kiedy my biegaliśmy, bawilismy się, w domu, w ogródku, na polu, nad jeziorkiem są tysiące miejsc które nierozłącznie wiążą się tylko z Tobą!!! Te wszystkie miejsca zostały, w wile z nich do tej pory nie poszłam, chcę je pamiętać jako miejsca w których jesteśmy razem a nie ja jestem sama. Nadal jest ogromny palący ból, nadal jest niewiedza i setki pytań z cyklu dlaczego.... co mogliśmy jeszcze zrobić itp. nadal sa łzy i nadal jakaś niewidoczna sila ściska okrutnie gardło......... Ale nadal jest też miłość, przyjaźń i oddanie a największe jest pragnienie ponowne spotkania się...............................................
-
"Życie jest jak koń mijający nas w galopie" bez Was kochane pieski odczuwamy to ze zdwojona siłą....
-
Aresku śniło mi się, że spacerowaliśmy, pięknie swieciło słoneczko a my szliśmy jakby nigdy nic sie nie stało. Śniło mi się też, że odnalazły sie nagrania z Tobą, że gdzieś ktoś kiedyś je kręcił taki naturalne nie ustawiane z naszych codziennych zajęć. Tak bardzo bym chciała żeby takie nagrania istniały, ale niestety mamy tylko 3 filmiki, ........... miliony godziny i setki tygodni znajdują się głęboko w pamięci, czasem dzieki jakiemyus zdarzeniu odtwarzają się w głowie zapomniane sceny, drobne szczegóły, tak potrzebne w tych samotnych dniach. tenczas tak strasznie ucieka, dzień za dniem, tydzień za tygodniem, nasze rozstanie liczę w misiącach, w latach, to już półtoa roku. Z toba Aresku czas odmierzałam w upływających chwilach, teraz uciekają bezpowrotnie dni, które coraz bardziej i wyraźniej zaznaczają upływający czas. Mama ostatnio sie dowiedziała, że żyje jeszcze 2 Twojego rodzeństwa i to u nas w mieście :), chodza gdzies sobie kochane Areski i dają radość. Chciałabym bym Cię przytulić, ucałować i tak już trwać.
-
Aresku wczoraj byłam na przepieknym polu maków, piękna intensywna czerwień, co roku to samo wszystko kwitnie robi się tak pieknie, już byśmy pewnie nad jeziorko pojechali poplywałbyś, połapał rybki. To wszystko jest nie ma Ciebie, instynktownie chcei sie powiedzieć "zobacz braciszku na to lub na tamto.." lecz słowa pozostają tylko w głowie. wiem, że na pewno je słyszysz, że widzisz nas. Może te sny w których jesteśmy razem to są te chwile kiedy na chwilkę się spotykamy i oboje mamy tego świadomość. Dzisiaj jest rocznica ślubu rodziców im też bardzo Ciebie brakuje, z mamą bardzo często rozmawiamy, wspominamy Ciebie. Wubiegłym tygodniu do naszego ogródka przyszedł jeżyk, smiałyśmy się że Ty pewnie byś strasznie na niego szczekał no bo dlaczego on się nie chce bawić?? Moja ty ruda perełko dlaczego wszystko musiało się tak potoczyć??
-
Piękne niezapominajki... takie wymowne kwiatuszki, delikatne i piękne. Ty aresku zawsze lubiles ogródek, roślinki i wszystkie żyjątka, które odwiedzały Twój ogródek. Wszystko Cię interesowało od pająka poprzez muchy skończywszy na latających jaskółkach. Zawsze lubiłeś wyjśc na tarasik tak już pod wieczór kiedy wreszcie żar przestawał lac się z nieba, potrafiłeś tak leżeć nawet kilka godzin po prostu obserwując. Zawsze potrafiłes znależć jeża stawałeś wtedy nad nim i po prostu szczekałeś nie mogłeś zrozumieć dlaczego on nie chce się bawić. Pamiętam jak kiedyś miałeś tez bliskie spotkanie z jakąś pasudną ropuchą (pomijam szczegół, że nie mam pojęcia jak ona znalazla się na tarasie) postanowiłeś, że weżmiesz ją do buzi....... dalej to już nastapil nieokiełznany ślinotok, nie dobra żabka zostala natychmiast wypluta i już nigdy nie chiałeś się zprzyjaźniać z tymi stworzeniami. Wszystko musiałes powąchać, sprawdzić... teraz gdziekolwiek nie jestem kiedy widzę psiaka będącego nawet bardzo daleko jesli tylko idzie z noskiem przy ziemi to wiem, że na 100% to możye być tylko spanielek. Chyba tylko spanielki są tak ciekawe tego ile zapachów eży na ziemi. Aresku tak bardzo brakuje mi tych posiedzeń na balkonie tego rozkoszowanie się cisza, spokojem i własnym towarzystwem. Mam nadzieję że za Tęczowym Mostem masz swój tarasik z którego możesz wszystko podziwiać...
-
Moja kochana psinka Negrusia
ARESIK_B replied to kasienka__26's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Musisz byc teraz silna siła o której nie masz nawet pojęcia. Wiem, że teraz nic nie ma sensu, czujesz tak wielką pustkę w środku jakby Ci ktoś skręcał serce, ból tak ogromny że ciężko jest oddychać... współczuję Ci bardzo ... 16 lat piekny wiek, pamiętaj że nasi przyjaciele pozostają nadal z nami, nie widać ich, nie mozna się przytulić ale są!!! Są głęboko w naszych sercach, w milionach wspomnień... trzymaj się i pamiętaj, że na dogomaniaków zawze można liczyć -
Aresku wczoraj byl Dzień Matki, zawsze w tym dniu szlismy do pańci i dawałes łapkę i pięknego buziaczka, każdego dnia na każdym kroku brakuje Twojego słodkiego krzątania się w pobliżu, Twojego "uśmiechu", tego specyficznego zarażania optymizmem. W niedzielę widziałam spanielka tez rudego i z ogonkiem zaplątała mu się smyczka pod przednią łapkę i bardzo podobnie do Ciebie się z niej wyplątał :) w tej samej sekundzie pomyslałam o tobie, jak nie raz na spacerku też tak mieliśmy, mówilam wtedy braciszku daj lapkę i Ty już wiedziałeś o co chodzi, taka moja kochana bestyjka, w ogien bym za toba poszła, tak bardzo Cie kocham!!!!! Wierzę, że musi być niebo, musi być to szczegolne miejsce gdzie trafiają takie aniołki!!! W przeciwnym razie nic by nie miało sensu, nic by nie było ważne, kocham Cię i czekam na nocne odwiedziny.
-
17 miesięcy...... to długo czy krórtko? Długo jeśli nie widzi się , nie czuje zapachu, nie można dotknąć, przytulić... Krótko? To nigdy nie jest krótko. to jest tak długi czas. kiedy byłeś z nami miesiąc leciał za miesiącem nieubłagalnie przybliając to co nieuniknione, tylko, że wtedy nikt o tym nie myslał. Byliśmy tacy szczęsliwi, uwielbiałeś spędzać czas z nami a my z Tobą, nigdy nie lubiliśmy się rozstawać. Przez 12 wspólnych lat nigdy nie zostawilismy cie samego nawet na 1 noc. Uwielbiałeś jeździc samochodem, chodzić po górach i pływać w jeziorze... nie pokazałam Ci tylko morza. Byłam teraz w maju sama - bez Ciebie, iedziałam na plaży patrzyłam na inne pieski, na to jak cieszą się na widok wielkiej wody i przez głowe tłukły mi sie mysli jak by to było gdybyś tu mógł być, cieszyć się lub po prostu posiedzieć przytulony. Patrzylibyśmy na morze, na słońce, na mewy. z myślą o Tobie robiłam zdjęcia, tak jak bym chciała utrwalić aparatem to co chciałabym pokazać Tobie, po prostu być tam z Tobą moja Ty ruda perełko... ale wiem, że gdzieś tam byłeś, może nawet siedziałeś przy mnie na tej pustej plaży i patrzyliśmy na to wszystko razem........
-
Skarbie jak pieknie zrobiło się na dworze, kwitnie rzepak, kasztany i drzewka owocowe, w trawie pełno jest żółtych mleczy no i ten niesamowity kolor zieleni... To piękne zdjęcie zrobiłam Ci 10 maja 2006 roku, pamiętam to tak jak bym robiła je wczoraj, minęly już dwa lata. Wtedy byliśmy tacy szczęśliwi, na dworze bylo tak pieknie jak dziś, wtedy byliśmy tacy nieswiadomi tego co nas czeka w najbliższym czasie. Czy już wtedy ta podstepna choroba zaczynala sie rozwijąć? Czy ty braciszku kochany zaczynałeś sie źle czuć a my tego nie widzieliśmy? Tak dobrze pamiętam to popołudnie, było po 18, jeszcze tak słonecznie i ciepło, bawiliśmy sie na trwce i wtedy poszłam po aparat zrobiliśmy sobie taką piekną sesję... taką piekną pamiątkę. Na każdym zdjeciu piekny i dumny i te iskierki szczęści w oczkach.... Wiesz Aresku, że żyją jeszcze Twoja siostrzyczka i braciszek?? Skończyły 14 lat i leci im 15....... Ty też jeszcze mogłeś tu z nami być. Mam chociaż nadzieję, że za Tęczowym Mostem spotkałeś swoich rodziców i pozostałe rodzeństwo.