ARESIK_B
Members-
Posts
420 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ARESIK_B
-
Kiedy jest mi tak źle jak teraz to oglądam mojego psiaczka na zdjęciach, uwielbiał do nich pozować, tak bardzo jak uwielbiał podróże z nami, kochał wyprawy nad jeziorko, gdzie czuł się jak rybka, mógł godzinami chodzić po wodzie i szukać róznych ciekawych rzeczy - rybki, kamyczki itd. póżniej oczywiście należał sie zasłuzony odpoczynek oczywiście zawsze na poscieli, no bo dlaczego nie??? skoro człowieki też włażą pod kołderkę ;) mam nadzieje słońce ty moje że masz to wszystko za TM...
-
Minęło już całe 15 dni odkąd odszedł mój Aresik, dla mnie te dni to wieczność. Do chwili kiedy zachorował mój pupil widziałam świat w bardzo wielu kolorach, zawsze wszytskim mówiłam że nie może być tak że coś jest albo czarne albo białe, mówiłam też że nie nawidzę nijakości i szarości w życiu. Jaki przewrotne potrafi być los. Bo właśnie od 20 grudnia tak wygląda moje życie. Nic nie ma sensu. Nie chce mi sie wstawać cały czas mam wrażenie że jestem zmęczona choć nie robie nawet 20% z tego co robilam dla Areska. Wtedy miałam siłę na wszystko, byłam na każde jego zawołanie, teraz nie mam dla kogo być w ciągłej mobilizacji, Dla ciebie aresku nie potrzebowalam snu jedzenia, chwili odpoczynku. Może uznacie że to smieszne, ale dopiero przedwczoraj odważyłam sie przejść trasą którą niosłam Arska na spacer dokładnie 3 tygodnie wczesniej, założyłam ta samą kurtkę, która do tej pory pachnie areskiem i tymi lekami, to taki specyficzny zapach, nie zapomnę go chyba do końca życia, nie mam odwagi i nie chcę wyprać tej kurtki, nie pozwoliłam tego też zrobić nikomu z domowników... wtedy podczas naszegospacerku cały czas mówiłam do mojego kochanego psiaczka, ktory nie miał siły sam iść... pokazywałam mu choinki, które ludzie poprzystrajali w swoich ogródkach, mówiłam że niedługo święta... przedwczoraj idąc sama, może będziecie się smiać ale na cieniu wyglądałam tak jakby na moich rękach dalej siedział Aresek, wyłam jak dziecko, tak chciałm przytulić do tej kochanej ciepłej i włochatej mordki... policzek do policzka tak jak ostatnie dwa miesiące...:placz:
-
Minęło już całe 15 dni odkąd odszedł mój Aresik, dla mnie te dni to wieczność. Do chwili kiedy zachorował mój pupil widziałam świat w bardzo wielu kolorach, zawsze wszytskim mówiłam że nie może być tak że coś jest albo czarne albo białe, mówiłam też że nie nawidzę nijakości i szarości w życiu. Jaki przewrotne potrafi być los. Bo właśnie od 20 grudnia tak wygląda moje życie. Nic nie ma sensu. Nie chce mi sie wstawać cały czas mam wrażenie że jestem zmęczona choć nie robie nawet 20% z tego co robilam dla Areska. Wtedy miałam siłę na wszystko, byłam na każde jego zawołanie, teraz nie mam dla kogo być w ciągłej mobilizacji, Dla ciebie aresku nie potrzebowalam snu jedzenia, chwili odpoczynku. Może uznacie że to smieszne, ale dopiero przedwczoraj odważyłam sie przejść trasą którą niosłam Arska na spacer dokładnie 3 tygodnie wczesniej, założyłam ta samą kurtkę, która do tej pory pachnie areskiem i tymi lekami, to taki specyficzny zapach, nie zapomnę go chyba do końca życia, nie mam odwagi i nie chcę wyprać tej kurtki, nie pozwoliłam tego też zrobić nikomu z domowników... wtedy podczas naszegospacerku cały czas mówiłam do mojego kochanego psiaczka, ktory nie miał siły sam iść... pokazywałam mu choinki, które ludzie poprzystrajali w swoich ogródkach, mówiłam że niedługo święta... przedwczoraj idąc sama, może będziecie się smiać ale na cieniu wyglądałam tak jakby na moich rękach dalej siedział Aresek, wyłam jak dziecko, tak chciałm przytulić do tej kochanej ciepłej i włochatej mordki... policzek do policzka tak jak ostatnie dwa miesiące...
-
dziekuję bardzo, cieszę się że Aga że spodobał ci sie mój mniejszy braciszek, on też dziękuję :oops:
-
Rasta Dziekuję Ci bardzo za pomoc w przedstawieniu mojego kochanego Areska!!! pierwszy raz od jego odejścia ucieszyłam się jak dziecko. Bardzo sie cieszę że mogę przedtsawić mojego kochanego braciszka - bo był dla mnie jak młodszy brat... i zawsze już taki pozostanie, jeszcze raz dzięki!!!!!
-
Jeszcze jedno zdjęcie mojego największego skarbu, kocham cię tak bardzo Aresku, teraz Twoi nowi koledzy wreszcie będą wiedzieć jak wyglądasz, buziaczek w nosek!!!! Rasta dziękuję bardzo za pomoc w przedstawieniu mojego "braciszka". HIPPIES poznaj Areska
-
Chcialam przedstawić wszytskim dogomaniakom moje serduszko
-
Piękne macie zdjęcia zimowe i wspomnienia, mój kochany Aresik też uwielbiał śnieg, zawsze jak wychodziliśmy z domu i tylko widział że spadł śnieg od razu jego kochany nosek lądował głęboko w śnigu i nie wyjmował go aż do samej furtki :) po czym podnosił wymownie mordkę czkając z\na założenie smyczki, miał wtedy taką piękną śnieżną otoczkę do okoła noska, napiszcie mi proszę jak mogę zamieścić zdjęcie mojego "braciszka". Mam nadzieję że wszystkie nasze psiaki za TM mają też czasami zimę żeby mogły pochasać po śniegu, żeby do łapek Areska mogły znów poprzylepiać się wielkie śniegowe kule... alę żeby później w cieple mógł się ogrzać i kulka po kulce zjećś te dziwne białe pomponiki z łapek...
-
Aresiku jak smutno bez Ciebie zaczął się ten nowy 2007 rok, zawsze lubiłeś łapać korek od szampana, jest mi tak źle, myslałam że z każdym kolejny dniem będzie mi choś trochę łatwiej rozmawiać czy wspominać Cię, ja z każdą minutą czuję większy ból i pustkę, przestaję radzić sobie z myslami co by było gdyby, nienawidzę sie za to, że musiałam podjąć decyzję o zatrzymaniu serduszka, serduszka które mi ufało i kochało i które ja kochałam ponad swoje życie..... Jak teraz żyć jak spojrzeć w lustro?????
-
Aresku wstał kolejny smutny dzień dzisiaj nawet pogoda płacze ze mną. na dworze jest ponuro, to co jest za oknem w 100% oddaje moje wnętrze nigdy bym nie pomyslała rok temu że to będzie twój ostatni sylwester, mam nadzieję że za TM razem ze swoimi kolegami też będziesz obchodził sylwestra... gdybym tylko mogła Cię choć na chwilkę przytulić powiedzieć ci jak tęsknię, pocałować twoją kochaną włochatą mordkę... Bez Ciebie jest tak żle, może by mi było łatwiej gdybym poznała odpowiedzi na choć kilka pytań z setek jakie krążą mi po głowie, czuję się jak totalne zero że ci nie pomogłam, może jeszcze można było coś zrobić.. sama nie wiem. Wiem że Cię bardzo kocham i jest mi żle że musieliśmy zdecydować za Boga, mam nadzieję że tam za TM dajesz kolegom tyle samo radości co dawałeś nam tu przez 12 pieknych lat, buziaczek w nosek.........
-
Tęsknię.......
-
płaczę i czytam, czytam i płaczę nie wiem dlaczego ten dzień od samego rana jest taki fatalny, może dlatego że pamiętam jak dwa tygodnie temu jeszcze wracałam z kroplówki z moim kochanym Areskiem i miał jeszcze siłę przejść SAM ładny kawałej drogi... vzy dlatego że pogoda za oknem tak bardzo przypomina tamtą sobotę...? siedzę i oglądam całą masę zdjęć, budzę się bardzo wcześnie chociaż zawsze lubiłam długo spać, zawsze kiedy byłeś zdrowy, później te długie 13 tygodni Twojego cierpienia ale nawet wtedy miałeś kochanie siłę żeby wyjść ze mną na spacer, patrzę przez okno w moim pokoju i widzę trasę którą przemieżaliśmy razem nie raz, nie mam siły ani odwagi przejść jej sama, zawsze szedłeś po mojej prawej stronie ufnie zerkając w górę teraz ja idąc osiedlem z nadzieją spoglądam w dół i szukam Cię ale cię tam nie ma, pozostaje pustka z którą sobie przestaję radzić, jestem wściekła że nie mogłam Ci pomóc, nienawidzę się gdyż musiałam podjąć decyzję o zatrzymaniu twojego serduszka, serduszka które kocham bardziej niż swoje życie, mam nadzieję że poznałaś za TM RASTĘ, to wspaniała psina, na pewno się dogadacie, mam nadzieję że jutro w sylwestra ktoś otworzy szampana żebyśmógł pobiec za koreczkiem tak jak zawsze, ja na pewno otworzę go tu w domu będę czekać żebyś po niego pobiegł a później połże ci go na grobku. RASTA podziwiam Ciebie i twoją Panią za odwagę i siłę walki, Ty na pewno jesteś szczęśliwy za TM, a z Twoją Panią łączę się w bólu, rozumiejąc każdą wylaną łzę... każde ukucie w sercu i tą straszną otoaczającą nas nicość - bez WAS
-
płaczę i czytam, czytam i płaczę nie wiem dlaczego ten dzień od samego rana jest taki fatalny, może dlatego że pamiętam jak dwa tygodnie temu jeszcze wracałam z kroplówki z moim kochanym Areskiem i miał jeszcze siłę przejść SAM ładny kawałej drogi... vzy dlatego że pogoda za oknem tak bardzo przypomina tamtą sobotę...? siedzę i oglądam całą masę zdjęć, budzę się bardzo wcześnie chociaż zawsze lubiłam długo spać, zawsze kiedy byłeś zdrowy, później te długie 13 tygodni Twojego cierpienia ale nawet wtedy miałeś kochanie siłę żeby wyjść ze mną na spacer, patrzę przez okno w moim pokoju i widzę trasę którą przemieżaliśmy razem nie raz, nie mam siły ani odwagi przejść jej sama, zawsze szedłeś po mojej prawej stronie ufnie zerkając w górę teraz ja idąc osiedlem z nadzieją spoglądam w dół i szukam Cię ale cię tam nie ma, pozostaje pustka z którą sobie przestaję radzić, jestem wściekła że nie mogłam Ci pomóc, nienawidzę się gdyż musiałam podjąć decyzję o zatrzymaniu twojego serduszka, serduszka które kocham bardziej niż swoje życie, mam nadzieję że poznałaś za TM RASTĘ, to wspaniała psina, na pewno się dogadacie, mam nadzieję że jutro w sylwestra ktoś otworzy szampana żebyśmógł pobiec za koreczkiem tak jak zawsze, ja na pewno otworzę go tu w domu będę czekać żebyś po niego pobiegł a później połże ci go na grobku. RASTA podziwiam Ciebie i twoją Panią za odwagę i siłę walki, Ty na pewno jesteś szczęśliwy za TM, a z Twoją Panią łączę się w bólu, rozumiejąc każdą wylaną łzę... każde ukucie w sercu i tą straszną otoaczającą nas nicość - bez WAS
-
Cześć Hippies baaaaardzo się cieszę że prowadzisz równorzędną walkę z tak paskudnym przeciwnikiem, ostro trzymam kciuki za wygraną zrób to dla naszych wszystkich braci mniejszych, które już niestety nie mogą walczyć... Cieszę się że twój piesek je, Aresik niestety w ostatnim czasie odmówił jedzenia, mieliśmy ogromne trudności w podaniu głupich tabletek, a brał ich już wiele, musieliśmy przejść na codzienne zaszczyki. Na początku cieszyliśmy się że nie ma diagnozy że to chłoniak co gorsza do końca nigdy na 100% nie zostało to potwierdzone. Aresik miał niezwykle rzadki bardzo trudny do zdiagnozowania chłoniak, który "zamieszkał" u niego w krezce, chemię zaczeliśmy podawać najpierw w tabletkach Endoxan a później już dożylnie winkrystynę. Cieszę się że Hippies je i pije wodę. Ostatnie tygodnie spałam (czuwałam) z Areskiem bo tak jak mówisz co 2 godz. spacer, i nawet przyzwyczaiłam się do tego spałam średnio 4 godziny, żeby nie zwariować raz w tygodniu przesypiałam około 7 godzin. Niestety zabójcza okazała się ostatnia chemia - gorączka osłabienie brak apetytu... na koniec nawet odmawiał wody :( na spacer go cały czas nosiła, szłam i płakałam ale cieszyłam się że jest....... teraz jestem sama, smyczka leży w przedpokoju gotowa na spacer..... w kuchni stoi miska......., na koniec wysiadły nerki, nie dawał rady cięzko było mu siedzieć, stać, podjeliśmy tą najgorszą decyzję. eutanazję, czy dobrze??? do dziś nie wiem może to był kryzys z którego by wyszedł, wątpię choć to nie pomaga, pozostaje ból że odebrałam życie najlepszej części mnie jaka kiedykolwiek istniała...... Dlatego Hippies WALCZ!!! I NIE DAJ SIE tego życzę Ci oraz Twojej Pani na ten 2007 r. Wszytskim walczącym psiaczkom - nie dajcie się!!!!
-
Dziekuję za dobre słowo, jesli tylko mogę jakoś pomóc to pisz. my walczyliśmy 13 tygodni, jesli masz jakieś pytań lub po prostu ochotę to pisz. I pamiętaj trzeba walczyć do końca bo nie ma nic cenniejszego od życia przyjaciela
-
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie, mam nadzieję, że Aresik się już troszkę zadomowił za tęczowym mostem, że nie jest mu tam źle... w tym świece nie byliśmy mu już w stanie pomóc, leki które opisujecie, on dostał wszystkie, miał prawie wszystkie skutki uboczne, gasł w oczach :( do nie dawna taki żywy, uwielbiał pływać jeździć w góry, wszystkie łóżka w dokmu były JEGO teraz stoją puste, miska z wodą a obok niej ulubiony przysmak czekają choć wiem nie usłyszę już znanego stukania pazurkami w kafelki, nie trąci mnie już w rękę zimnym i wilgotnym noskiem, nie wyjdziemy już na spacer, choć w ostatnich dniach musiałam go już nosić, nie miał siły...... nie wiem czy nie posunęliśmy się za daleko jeżdżąc co tydzień ponad 80 km do Wrocławia na chemię, tak chcieliśmy mu pomóc jego oczy błagały o pomoc... nie daliśmy rady.... czy go zawiedliśmy??? Aresek nam bezgranicznie ufał, przegraliśmy. Dziękuję że wasze ukochane psiaczki pomogą mu tam za tęczowym mostem, dziękuję, że Wy pomagacie mi tutaj... Marta
-
Dziekuję Wszystkim Za Miłe Słowa Tak Bardzo Teraz Potrzebne. Codziennie Sobie Powtarzam że Tam Gdzie Jesteś Aresku Jest Ci Lepiej... Ale Ból Nie Maleje Z Każdym Dniem Jest Coraz Wiekszy I Wiekszyjak Wyrazi Ogrmny żal Mieszkający W Moim Sercu Płacz Wydaje Sie Przy Tym Tak Banalny I Nie Oddający Tego Co Czuję, Mimo To Nie Przestaję Plakać I Tesknić, Dziś Mija Tydzien Od Kąd Nas Opuściłeśa Mi Sie Wydaje że Minęła Wieczność, Nic Nie Ma Sensu Nic Nie Mam Kolorów I Zapachow świat Stał Sie Nijaki... Aresku Tak Mi Cie Brak!!!!!!!!!!!!!
-
20 grudnia po południu mój najukochańszy zwierzaczek przegrał walkę z chłoniakiem. Pozostała nam ogromna pustka... ogromny żal oraz bół. Aresik natomiast pozostawił nam ogromna ilośc wspomnień, jest nam tak źle, mam nadzieję że już nie cierpi. Był z nami 12 pieknych lat, nikt nie myslał że Areska kiedykolwiek zabraknie... jeszcze 3 miesiące temu pełen życia i energii. Ta podstepna choroba cały czas dawala nadzieję na to ze wygramy.. tym wieksza porażka... ból tym wiekszy że nie bylismy w stanie pomóc kochanemu psiakowi, ktory na nas liczył Mam nadzieję że jest mu lepiej tam za tęczowym mostem... Kocham cię Aresku i bardzo tęsknię!!!
-
20 grudnia odszedł mój najukochańszy Aresik... przegrał walke z chłoniakiem, straszną i podstępną chorobą, do ostatnich minut otoczony wielką miłością. Ogromna pustka i ciężar na sercu, był z nami 12 lat. Tak mi go brak.. jeszcze dwa i pół miesiąca temu był pełen życia a my razem z nim. Razem z nim odeszła jakaś ogrmna część mnie. Mam nadzieję że za tęczowym mostem spotkał rodziców i wszystkich psich kolegów... kocham cię!!!!!!!!!
-
Bardzo współczuję, mój najukochańszy psiaczek równiez przegrał walkę z chłoniakiem. Leczyliśmy go również AR u dr Hildebranda... nie dał rady... pozostała ogromna pustka i cała masa wspomnień... żal, żal do swiata za wszystko i o wszystko... ogromna iloś pytań i wątpliwości. Pewne jest tylko to, że nie ma mojego Areska juz z namichoć jeszcze dwa i pół miesiąca temu był pelen życia...