Jump to content
Dogomania

ARESIK_B

Members
  • Posts

    420
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ARESIK_B

  1. Aresku skarbeczku Ty mój, dzisiaj minęło już 11 tygodni, jak ten czas strasznie leci. Rano wstaję odwlekam ten moment do granic możliwości nie mam dla kogo się mobilizować, jadę do pracy, już jest jasno jak jadę do pracy kiedy odeszłeś było ciemno i było mi dobrze z tą ponura pogodą. Dziś był piękny słoneczny i cieplutki dzień kiedyś z takich cieszyliśmy się najbardziej, teraz czuję tylko przeszywający ból i pustkę i smutek z powodu ładnej pogody, bo z kim tu się teraz dzielić radością? Widziałam dzisiaj rudego pieska stał na światłach z jakąś dziwczyną... boże jak ja jej zazdrościłam, a on stła przy jej nodze i cały czas machał ogonkiem, tak jak ty nigdy nie przestawałeś nim machać... nawet tata dzisiaj powiedział że pewnie już skowronki przyleciały i na chwilkę zapadła wymowna cisza, bo przecież zawsze w niedzielę rano szłeś ze swoim panem na długi spacer na pole słuchać skowronków.... zawsze wracałaś taki brudasek bo przecież trzeba vyło 1000 dołków wykopać przebiec przez najwieksze błoto pamiętam że kiedy dochodziliśmy do jakiegokolwiek skrzyzowania polnych dróg to czekałeś na znak w ktora stronę idziemy, nigdy nie zapomnę twoich szczęśliwych oczek, kiedy biegałeś sobie wszystkie ciekawe zapachy mieszkały na polu, nawet kiedy byłeś już chory nie potrafiłes odmówić sobie szaleństw na polu, taki już byłeś, kożystałeś z każdego dnia tak wiele się jeszcze mogłam nauczyć...
  2. ja też mam Areska na pulpicie komputera, nie wyobrażam sobie innej tapetki, patrzę na mojego kochanego włochacza w domu i w pracy... też bardzo często łapię się na tym że dotykam komputera, monitor jest ciepły, wyobrażam sobie że to dotykam Areska przypomina sie momentalnie dotyk sierści, ten zimny wilgotny nosek, uszy które tak lubił jak mu się dotykało a nienawidził ich czesać, te śmieszne króciutkiw włoski pod nosem, przepiekne włochate łapki, który wyglądały jak u niedźwiedzia, szczególenie w tym roku dostał takich cieplusnych włosków na łapkach, śmaliśmy sie że idzie ciężka zima... Aresek tak kochał zimę, śnieg, pamiętam jak 16 października 2 dni po diagnozie siedziałam z Areskiem przed domem tak pieknie świeciło słoneczko, spiewały ptaszki, a my siedzieliśmy przytuleni, weterynarz mówił że to przedostatni dzień.... ukradliśmy śmierci jeszcze dwa miesiące... ale wtedy na dworze mówiłam do Areska: - zobacz jak jest pięknie jest cieplutko świeci słoneczko, nie wygłupiaj się musisz żyć, musisz żyć bo sami nie damy rady. Mówiłam że przyjdzie zima będziemy odśnieżać przed domem pójdziemy na pole pobigamy poszukamy kamyczka... i on na mnie patrzył iu rozumiał, ja na prawdę do końca wierzyłam że musi się udać................. zakończenie znacie :-(
  3. piatek to przez ponad dwa misiące był dzien w ktorym jeździlismy do wrocławia do dr hildebranda, dzień który albo przynosił nadzieje ale strach i oczekiwanie do nastepnego piątku lub w razie czego do szybszej wizyty, i tak mijały godziny i dni. teraz wydaje mi się że lecą już tylko pełne bólu i samotności tygodnie, miesiące. Czas jakie to pojecie względne. Od pierwszych objawów do wojej śmierci walczyliśmy trzynascie długich tygodni, dla Ciebie Aresku pełnych bólui dyskomfortu, choć cały czas mam nadzieję że cię nie bolało, ze tak jak pisze Zurdo pieski inaczej niż ludzie znosza chemię. Tak bardzo chcę w to wierzyć. Aresku od pierwszej diagnozy byłeś z nami tylko 2 miesiące, chociaz wiekszość lekarzy dawała ci parę dni. walczyliśmy.... nie wyszło, człowiek mysli że akurat jego psiaczek jest niezniszczalny i będzie żyć wiecznie. Po części jest to prawda na zawsze Aresku będziesz w moim sercu. Kiedy odchodziles widziałeś nas.. ja tez mam nadzieję że kiedy przyjdzie mój czas to własnie TY wyjdziesz po mnie.........
  4. Skarbie dzisiaj o 15.50 minęło 10 tygodni odkąd nas osierociłeś. Taki piękny dzień dzisiaj był zupełne zaprzeczenie tego jak było wtedy w ten smutny grudniowy dzień... Wiecie ja zawsze myslałam że czas jest lekarstwem na wszystko, że z czasem można patrzeć na pewne rzeczy z dystansem, umieć mówić o nich. Nie jest tak ja nadal nie potrafię, każdego dnia jest ciężej ogrom miłości której nie jestem w stanie przelać na Areska mnie przytłacza, tak bym chciała się po prostu przytulić, być przy Nim. W samotności wszystko tak boli, z drugiej strony nie wyobrażam sobie innego pieska, chociaz tak bardzo wszystkie bym je ukochała. One dają nam tyle miłości i ciepła a po odejściu pozostaje ogromna rozpacz, bezsilność. Brakuje mi tych pięknych rudych włosków na ubraniach, zawsze było ich pełno teraz nie mogę znaleźć nawet jednego. Za każdym razem jak odkurzam dywan wiem że potem nikt juz nie przybiegnie nie otrzebie się i nie wytarza żeby wbić tak mocno jak tylko potrafi kolejną porcję włochaczków... Aresku mam nadzieję że odnalazłeś się za TM, mam nadzieję że Twoi Towarzysze umilą Ci ten smutny dzień... buziaczek braciszku...
  5. i znowu jest poniedziałek, znowu świeci słońce człowiek mysli że jak wydarzy sie w jego życiu coś tak strasznego jak smier najbliższego przyjaciela, kogoś najwazniejszego to cały świat stanie albo chociaż zatrzyma się na chwilke zaplacze wspomni...... ale nie tak wcale nie jest. Nie ma Cię Aresku a ja muszę brnąć przez życie sama. Ale piekny cytat zamieściła nam Tośka Miarą właściwą dla szczęścia jest chwila, trzeba mieć dużo szczęścia, by być szczęśliwym przez godzinę, rzadko kto liczy je na dni, a nikt na całe życie. Faktycznie miałam ogromne szczęście bo moje szczęśćie trwało 12 pieknych lat. mało??? na pewno ale nie zamieniłabym ich na nic innego. Nażdaną inną chwilę. Arsku Ty i Twój tatuś byliście najlepszymi cudami jakie mnie spotkały na tym świecie, tak szarym i beznamiętnym bez Was!!!
  6. Aresiku znowu mam kryzys tak się wstydzę że nie potrafię byc twarda, że mój płacz zatrzymuje Cię, bo na pewno to czujesz zawsze czułeś kiedy byłam smutna, choć takiego smutku to nie pamiętsm od kąd się urodziłam. Nie ma cię tu z nami jest tak źle, tak pusto, piszę i płaczę, płaczę i oglądam zdjęcia nie potrafię przestać myśleć wszystko w tym pustym domu przypomina Ciebie wszystko jest Tobą. Nic już nie jest takie samo. Jest niedziela pięknie świeci słoneczko, wiatr jest troszkę chłodny ale to by nam nie przeszkadzało żeby iść na spacerek. To takie niesprawiedliwe, że to co najlepsze na tym świecie kończy się najszybciej... :-( patrzę przez okno na nasze ścieżki i są puste od 2 miesięcy są puste. Przez 2 miesiące tylko raz odważyłam się przejść nimi tak jak z Tobą tak jak zawsze. Wyłam jak małe dziecko. Nic mnie nie cieszy. Byłeś takim mądrym i kochanym towarzyszem, najlepszym jakiego miałam mam czy będe miała. 26 listopada byliśmy na ostatnim niedzielnym wyjazdowym spacerku, to wtedy zrobiłam Ci ostatnie zdjęcie, później już nie mogłam cały grudzień robiłeś się stopniowo coraz słabszy, nie mogłam fotografować cię w takim stanie. Ale to ostatnie zdjęcie jest takie wymowne... prawie zawsze ze spacerku coś przynosiłeś do domku tak samo było tym razem, byłeś taki słaby ale tak się cieszyłeś wykrzesałeś skąś dodatkową siłę jakbyś chciał nam pokazać że jest ok... ale nie było ok i to ostatnie zdjęcie teraz jest takie wymowne. wygląda tak jakbyś sam ruszał w swoją ostatnią drogę ale jeszcze na chwilkę się odwróciłeś tak jaK byś był już jedną nogą TAM a tu jeszcze cię serduszko trzymało... no i ten wielki kamień który niesiesz w buzi był taki ciężki ale ty się uparłeś.... zawsze taki byłeś... :-(
  7. impreza musiała być nieziemska znając nasze pociechy i ich obecne możliwości za TM było na pewno niesamowicie, szkoda tylko że my tego nie widzimy, ale na pewno jak sie już wyśpią to przyjdą do nas we śnie i wszystko opowiedzą. Zabiorą nas na długi spacer i będzie tak jakby wszystko było jak dawniej - tego Ci własnie życzę
  8. Zurdo myslę że twoje rozterki dotyczące pochówku Rasty są nieuzasadnione. Pewnie ja też chciałaby żeby Aresik był pochowany na cmentarzu żebym mogła pochować go w trumience, przyjść postawić znicz na grobku....... niestety najbliższy cmentarz dla piesków jest pod wrocławiem. Teraz po prostu chodze na cmentarz dla ludzi, i zapalam znicz pod głównym krzyżem mam nadzieję że Bóg nie ma mi tego za złe. Ja też myslałam o tym żeby zkremować ciało Areska uniknęłabym myśli o tym jak jego ciałko niszczeje.... nawet nie chcę o tym pisać. uwżam że twoja decyzja była jak najbardziej słuszna, ja miałam ten komfort że mogłam pochować Aresk bo nie było mrozu, bóg jeden wie co bym musiała zrobić w przeciwnym razie. Jestem pewna że Rasta nie ma do Ciebie żalu
  9. Ależ piękna jest Gabi!!!! proszę proszę prawdziwa fotomodelka a te przecudne pędzelki na uszkach, niesamowita, malutka ale na pewno pełna życia. a jak zawadiacko patrzy na aparat. Boże ile szczęścia nawet po śmierci dają nam nasze pociech, pewnie jest to inny wymiar radości, ale jakże potrzebny własnie tu i teraz. Na pewno miała sporo kolezanek i kolegów to nie jest piesek który lubił samotność i na pewno nie jest samotny tam za TM!!!
  10. Nie martw się naszym psiaczkom tam za TM jest po prostu tak niesamowicie dobrze że czasami zapominają przez dłuższy czas do nas wpaść, następnym razem jak przysni mi się moje słoneczko to szepnę słówko żeby poprosił Ernę żeby na chwilkę Cię odwiedziła. Wiem jak to bardzo pomaga, więc postaramy Ci się z Areskiem pomóc
  11. Kochana Meluniu spóźnione ale serdeczne życzenia szczęścia, oraz spełnienia marzeń, pamiętaj też żeby czasami wpaść we śnie do swojej Pańci ona na to bardzo czeka
  12. Szajbus, Aresik zawsze uwielbiał imprezki a najbardziej koreczek od szampana za którym zawsze biegł. Na pewno za TM nie stracił wigoru, a podryw musiał być obowiązkowa, szampańska zabawa - a jakże. Balowały nasze psinki na pewno do rana. Mam nadzieję że chociaż tam za TM Aresek znajdzie swoją drugą połowę... Sto lat Meluniu ode mnie bo Aresik na pewno życzenia złożył osobiście
  13. Aresiczku kochanie ty moje odwiedziłeś mnie dzisiaj w nocy na taką krótką chwilkę ale jak bardzo to cieszy znowu mogłam cię przytulić, znowu chciałam cię nosić tak jak podczas twojej choroby, znwu mogłam wtulić twarz w twoje kochane rude włoski. Boże jak bardzo takie chwilę dają siłę na później. Tak bardzo cię kocham. Jeszcze wczoraj wieczorem rozmawiałam z siostrą na Twoj temat, mówiłam jej że ostatnio ciągle dręczą mnie myśli że czegoś nie dopilnowalam że coś zepsułam a w odpowiedzi przychodzisz ty, może to faktycznie znaczy że jest Ci tam dobrze że nie masz do mnie żalu. Sama nie wiem, myślę że te myśli nigdy nie odejdą ale takie noce pozwalają mi jakoś funkcjonować. Buziaczek dla Ciebie i pozdrowienia dla nowych kolegów, przekaż im żeby też odwiedzali swoich właścicieli w nocy to na prawdę pomoaga.... kocham cię i czekam
  14. Aresku, skarbie ty mój dzisiaj miją dwa miesiące odkąd nas opuściłeś, czas leci szybko tylko w sercu i głowie stanął. Ciągle żywe są wspomnienia tyle się ich uzbierało... żal ogromny że to już koniec, że Twoja ziemska wędrówka musiała się tak szybko skończyć. Zazdrość, że teraz innym Dajesz tyle radości, miliony pytań, które na zawsze pozostaną bez odpowiedzi... no i ta ogromna ilość miłości w moim sercu które j nie jestem w stanie przelać na ikogo innego, nie chcę i nie umiem tego zrobić, ona jest i będzie zarezerwowana tylko dla Ciebie. Wirzę że się kiedyś spotkamy i wtedy niec się już nie będzie liczyło, tak bardzo Cię kocham i cały czas pamiętam. Pamiętam nasze pożegnanie, pamiętam że bardzo chciałam Ci patrzeć w oczy a Ty odwróciłeś głowę, tak jak byś mówił idź już nie patrz tak na mnie... to tak strasznie boli.............................. :-( to twoje ostatnie spojrzenie będe pamiętać do końca życia
  15. Aresik faktycznie był wielką wiewióreczką, potrafił siąść pod drzewem i z uporem maniaka wpatrywać się w jego koronę w oczekiwaniu aż zobaczy wiewiórkę, jakie było szczęście kiedy je wreszcie widział... nawet teraz się uśmiecham kiedy to wspominam. Tylko że u mnie to jest tak że jak się uśmiecham na jakieś wspomnienia to od razu przychodzi refleksja że tego już nie będzie... wszystko inne będzie, znowu pojedziemy nad ulubione jezioro będą drzewa i wiewiórki, ale nie będzie kogoś najważniejszego. Nie potrafię przestać płakać, przychodzą takie chwile że płaczę jak dziecko. Jutro minie dokładnie 2 miesiące, nie znisłabym myśli że przez mój smutek Aresik jest zawieszony mam nadzieję że on tego nie widzi, że to nie wstrzymuje go od zabawy za TM ze swoimi kolekami i koleżankami. Tośka Aresik był tak jak Atos do końca silny i dzielny każdą kroplówkę znosił męsko choć przed chorobą nie znosił wizyt u weta... teraz traktował je jak stały porządek dnia ja widziałam że on się poddaje im bardziej on odpuszczał tym bardziej desperacko ja walczyłam mocniej... Nie dałam rady jak zwykle Aresik postawił na swoim... Biegaj sobie mój kochany Aresku, odpoczywaj i ciesz się życiem za TM. kocham cię!!!!!!!!!
  16. Ja to wszystko wiem, tylko rozum mówi jedno a serce drugie. Staram się z całych sił trzymać ale nie za bardzo mi to wychodzi, byłam wczoraj na grobku Areska z jednej strony był tak blisko a z drugiej tak daleko. Też bym bardzo chciała żeby one tam nie cierpiały. Masz rację Zurdo, że w tej muszce Aresik wygląda zniewalająco, mam nadzieję ze tam za TM znajdzie swoją drugą połówkę tu na ziemi jej nie spotkał chociaż tak bardzo chciałam. siedziałam dzisiaj przed domem patrzyłam przed siebie i moje myśli znowu były przy Aresku, przypomniałam sobie ostatni taki wyjazdowy poza miasto spacer to było 26 listopada później Aresek był już coraz słabszy. Powiem Wam że patrzę na te zdjęcia i nie chce mi się wierzyć że 23 dni później Areska już nie było... był taki radosny, szczęśliwy najgorsze jest to że ja do ostatniego dnia myslałam że zdarzy się cud, tak bardzo na niego czekałam... może dlatego to tak boli... poniżej jedno ze zdjęć ze wspomnianego spacerku. Aresik zawsze widział jak koty i wiewiórki chodzą po drzewkach i zawsze sam chciał spróbować, akurat trafiło się dobre drzewko, i przy pomocy mojego taty Aresik spełnił swoje marzenie
  17. Wiem jaki to ogromny ból, dlatego współczuję z całego serca musisz wierzyć że tam gdzie teraz jest Grafik musi mu być lepiej, wierz mi że ból nie minie musisz tylko lub aż - znaleźć złoty środek jak z tym żyć. T ostraszne że nasi przyjaciele odchodzą cierpiąc tym bardziej trzeba mysleć że tam dokąd idą będzie im lepiej
  18. Szajbus musze ci powiedzieć że piękna ta twoja kobietka. Zawsze u psiaczków zwaracam uwagę na oczy, może dlatego że szukam tego wzroku co mial Aresik. Mówią że w oczach widać duszę, faktycznie tak jest. Oczka naszych psiaczków są piekne takie pełne i radosne, one mówia wszystko. a po oczkach Psoni widac jak bardzo Cię kochała, to niesamowite jak one nas kochały.... tym bardziej boli rozstanie które nie wynika z powodu różnic tak jak jest u ludzi. a ta mołość psia bardzo częśto jest cenniejsza niż ta fałszywa ludzka
  19. Aga ale piekne miałaś maleństwa, niesamowite, takie miluśne i słodkie, dlaczego takie kochane stworzenia tak cierpią, przecież swoim poświęceniem dla człowieka zasługują na wszystko co najlepsze...... dlaczego to jest takie niesprawiedliwe?
  20. dzisiaj w noc tez czekalam na upragniony sen na to że Aresek do mnie przyjdzie a przychodzi już coraz rzadziej, może faktycznie tam za TM jest tak zajęty że pojawia się już tylko czasami. Na szczęście w moim sercu jest cały czas. Najgorsze jest to że nie doczekam sie nigdy odpowiedzi na pytanie czy faktycznie coś jeszcze mozna było zrobić. Czy nie pośpieszyliśmy sie z decyzją o eutanazji, faktycznie był bardzo słaby ostatnie dwa dni nie był w stanie nawet główki utrzymać o wlasnych siłach lecial przez ręce....... a może to był ten najgordszy kryzys po ktorym odbiłby sie od dna, może potem przyszła by poprawa. Tak strasznie jest mi źle..... dlaczego musiał odejść w ten sposób ??? dlatego że nigdy nie chorował nigdy nie spotkalo go nic złego??? Czy niemógł żyć jeszcze troszkę??? dożyć sedziwego wieku, umrzeć po prostu ze starości bezboleśnie we śnie??????????? :-( gdzi popełnilismy błąd.. dlaczego jest tak wiele pytań bez odpowiedzi???????
  21. Aresiku dni mijają tak szybko, dłużej jest już jasno na dworze ale ciągle pada, prawie codziennie, mam wrażenie że razem ze mną płacze też niebo. Siedzę i przekopuję Twoje zdjęcia oddała bym wszystko żebym tylko mogła cię choć chwilkę przytulić, ale sniłeś mi się wczoraj w nocy. Jakie to niesamowite, byłeś taki zdrowy i szczęśliwy a ja nie mogłam się nacieszyć. Paradoksalnie noce zmieniły się w dni a dni wyglądają jak noce. Teraz tylko w nocy mogę się Tobą cieszyć do woli dopóki się nie skończy sen, a on niestety kończy się szybko ale to mi daje siłę gdybym tylko umiała zaprogramować się żebyś śnił mi się co noc. Te sny są taki prawdziwe, w nich jest tak jak gdyby się nic nie stało, jest cudownie, chcę spać, nie mogę się doczekać kiedy znowu mnie odwiedzisz... Buziaczki mój braciszku...
  22. Każdego dnia kiedy oczy otwieram, Widzę jak życie ucieka, To co było, już tym nie jest, Kiedyś było wiele radości, Mało smutku i łez... Teraz nawet modlitwa nie pomaga, A każdym dniem czas ucieka, W czym jest sens? Skoro wszystko przemija Jak te pory roku, Jak dzień i noc... Wszystko ma początek i koniec... Dzisiaj zostaje tylko pustka, Wspomnienie dawnych lat, Beztroskiego życia, Radzenia sobie z problemami, Teraz już tego nie ma... Już został tylko koniec, Bo piękny początek już był... Gdy się miało szczęście, które się nie trafia: czyjeś ciało i ziemię całą, a zostanie tylko fotografia, to - to jest bardzo mało.....
  23. Aresku, skarbie tak mi Cię brakuje... wczoraj pusciłam sobie króciutki filmik który nagrałam 9 listopada... taki byłeś wtedy radosny te twoje bystre oczka i ciągle merdający ogonek, nigdy nie przestawałes nim machać, nawet jak piłes wodę, jadłeś... przestawałeś kiedy spałeś... Zurdo masz absolutną rację Aresek zawsze wydawał się być taki dostojny, ostatnie lata zrobił sie takim sędziwym staruszkiem, młodym sercem i duchem, zawsze na spacerach rozmawialiśmy ja mówilam a On co jakis czas wymownie zerkał na mnie jakby mówiąc : ... mów mów ja słucham... juz nie mam z kim iść na spacerek, nie mam do kogo mówić... taki kochany zwierzaczek nigdy nikomu nie zrobił krzywdy, nigdy też jej nie zaznał, zawsze ciekawy świata i opiekujący się innymi... Ktoś pieknie powiedział że beztroska naszych psiaczków wynika z tego że mają nas od martwienia sie za wszystko i o wszystko.... aresku mam nadzieje że odnalazłes sie za TM...... ja nadal nie potrafię, kocham....
  24. Masz stu procentową rację Aga, tam za TM nie ma już ignorantów debili, "ludzi" którzy mogliby skrzywdzić nasze pociechy lub co gorsza nie udzielić im pomocy w potrzebie. Tam znowu są zdrowe i szczęsliwe. Mam tylko nadzieję że kiedyś nas do siebie wpuszczą, vzymże w przeciwnym razie byłyby te samotne dni pelne oczekiwanie na spotkanie, jesli miałoby do niego nie dojść??
  25. Aresku faktycznie jesteś pięknym psiaczkiem, i takim kochanym. dorastaliśmy razem ja z Tobą Ty ze mną. teraz zostałam sama, przede mną pewnie jeszcze długa samotna a może i nie może mi tez pisane jest niedługie spotkanie z Tobą.... jedną wiem na pewno tak strasznie mnie osierociłeś, jeszcze tyle miałam sie od Ciebie nauczyć. Kiedy przywieźliśmy cie do domu Ty miałeś 35 dni a ja 13 lat oboje byliśmy takimi gówniarzami, pamiętam twój zapach taki cudowny tak piknie pachniałeś mleczkiem. Później dorastaliśmy razem a Ty zawsze byłeś. jeździliśmy w góry, tak lubiłeś jeździć wyciągiem na kopę. Pamietasz ja sie wszyscy smiali jak nas mijali. A ty nic sobie z tego nie robiłeś po prostu podziwiałeś górskie widoki. Byłeś zawsze i wszędzie z nami. teraz mam wrażenie że błądzimy w ciemności. Bez ciebie z powrotem stalam się dzieckiem.... kocham cię mój skarbie
×
×
  • Create New...