Jump to content
Dogomania

ARESIK_B

Members
  • Posts

    420
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ARESIK_B

  1. Aresku to juz siedem tygodni........
  2. Aga nie martw się na pewno jest im tam bardzo dobrze, Aresik też sie juz dawno "nie odzywał" pewnie szaleją za TM na całego, ale to dobrze lepiej żeby tak było, nie wytrzymała bym gdybym wiedziała że one strasznie tęsknią. Niech sie bawią i żyją beztrosko, zasłużyły na to w pełni i bardziej niż ktokolwik... nasze kochane skarby dla Gabi i Whisky [*] [*] [*]
  3. wszystko przemija jak chce przeznaczenie a pozostaje tylko wspomnienie... wielkich szaleństw za TM Rasta
  4. pieknie wyglądaja razem... łezka sie w oku kręci, dobrze że mamy zdjęcia naszych kochanych przyjaciół, troszkę lżej sie robi na sercu, dobrze że choć popatrzyc możemy na nie. pewnie że to nie zastapi dotyku przytulenia sie czy wielu innych mega przyjemnych chwil, ale staram sie wyszukiwać choć dobre momenty podczas całego smutnego dnia... Nawet jesli potem jest mi długo smutno to dla tego ułamka chwili warto jest sobie przypomniećte dobre chwile...
  5. mineły urodziny był, szampan, ale nie było kogoś bardzo ważnego.... najważniejszego.... Aresku skarbie szapan nie wyszczelił zrobilismy to po cichutku, złapaliśmy twój koreczek w rękę :-( jak dziwnie, niekt nie biegł, 9 listopada jeszcze miałeś siłe jeszcze pobiegłeś tak szybciutko szukać koreczka ile mieliśmy radości a ty...... byłeś przeszczęśliwy, nagrałam wtedy krótki filmik aparatem.... teraz siedzę oglaądam go i ryczę, ryczę jak dziecko, dkarbie za miesiąc nie miałeś juz siły na nic. Co za okrutna choroba co za okrutny świat!!!!!!! Mam nadzieje że za TM tez obchodzicie urodziny... na pewno musicie mieć tam wszystko co najlepsze. Mam nadzieje że patrzysz na nas tam zza TM, tak dawno nie przychodziłeś do mnie we snie, tak bardzo czekam, tak bardzo Cie kocham... jESTES TAKIM KOCHANYM ELEGANCIKIEM TO ZDJĘCIE PAMIĘTAM JAKBYM ROBILA JE WCZORAJ A TO BYŁO 10 LAT TEMU, BOZE JAK TO DAWNO... a z drugiej strony co to jest 10 lat w obliczu wieczności jaką wydaje sie czas który snuje się leniwie od kiedy Cię z nami nie ma. Buziak w nosek skarbie
  6. Aresku kochany dzisiaj sa urodziny mamy, twojej kochanej pańci na którą zawsze mogłeś liczyć. tak bardzo nie chcę wracać do domu, tak sie tego obawiam. Od 12 lat byłes na naszych wszystkich urodzinach, zawsze sie cieszyłeś kiedy tylko brałam do ręki szampana wiedziałeś że będzie fajny huk a potem trzeba będzie szybko biec i szukać koreczka, zawsze go znajdywałeś, tak mądra i kochana psinka. dzisiaj będzie tak smutno, nie mam ochoty na szampana, nie mam ochoty go brać do ręki, wiem że instynktowni bede chciała usiąść na dywanie tak jak zawsze żebyś mógł siedzieć przy samej butelce, a później to już by była sama radość.... :-( wszystko każda codzienna i świąteczna rzecz kojarzy się z Tobą tak nierozłącznie. Bedziemy siedzieć w czwórkęniby radośnie ale tak na prawdę z gigantycznym soplem w sercu, każdemu z nas tak strasznię Cię brakuje tak strasznie boli, tak bym chciała żebyś przysnił sie pańci ona by sie tak z tego ucieszyła. Przyjdź do nas dziś we śnie...
  7. Czy ktoś wie co się dzieje u Hippiesa??? juz tak dawno sie nie odzywal??? Martwie się, tak bym chcciała żeby wszystko bylo ok!!!!!! On musi wygrac z ta okrutną chorobą ktora zabrała tak wielu z naszych przyjaciół....... Hippies trzymaj się!!!
  8. Aresku kochany dzisiaj sa urodziny mamy, twojej kochanej pańci na którą zawsze mogłeś liczyć. tak bardzo nie chcę wracać do domu, tak sie tego obawiam. Od 12 lat byłes na naszych wszystkich urodzinach, zawsze sie cieszyłeś kiedy tylko brałam do ręki szampana wiedziałeś że będzie fajny huk a potem trzeba będzie szybko biec i szukać koreczka, zawsze go znajdywałeś, tak mądra i kochana psinka. dzisiaj będzie tak smutno, nie mam ochoty na szampana, nie mam ochoty go brać do ręki, wiem że instynktowni bede chciała usiąść na dywanie tak jak zawsze żebyś mógł siedzieć przy samej butelce, a później to już by była sama radość.... :-( wszystko każda codzienna i świąteczna rzecz kojarzy się z Tobą tak nierozłącznie. Bedziemy siedzieć w czwórkęniby radośnie ale tak na prawdę z gigantycznym soplem w sercu, każdemu z nas tak strasznię Cię brakuje tak strasznie boli, tak bym chciała żebyś przysnił sie pańci ona by sie tak z tego ucieszyła. Przyjdź do nas dziś we śnie...
  9. dzięki za wsparcie, złapałam jakieś gigantycznego doła, może dlatego że po raz pierwszy odkąd Aresik odszedł zostałam sama w domu, takim przeraźliwie pustym. Myslałam że zaczynam się w jakiś sposób zbierać, w moich myslach dominował Aresek zdrowy szczęśliwy i szalejący, on do samego końca uwielbiał się bawić, nie był takim dystyngowanym staruszkiem mimo swoich 12 lat pozostawał radosznym szczeniakiem, moze dlatego myslałam że jest niezniszczalny że go nigdy nie zabraknie. Siedzę i analizuję ostatnie tygodnie te przed feralnym 13 października, kiedy to padła ta straszliwa diagnoza, szukam momentu w który powinnam coś wyłapać, zaionterweniować i wiecie co jest taka jedna rzecz tak pod koniec sierpnia przez 3, 4 dni aresek nie chciał nam za bardzo chodzić po schodach zatrzymywał się w połowie i chwilkę odpoczywał, może to był ten moment???? myśmy pomysleli że to po prostu wiek robi swoje że może po prostu pobolewa go kręgosłup........ a może to był ten moment na pójście do lekarza, tylko że to minęło tak szybko jak się zaczęło, sama nie wiem. najgorsze jest sumienie które niedaje spokoju, tak jak piszesz Zurdo one nam wierzyły oddawałay się bezgranicznie wiedziały że im nie szkodzimy więc jak ma się do tego eutanazja????? boże jak to wszytsko boli piszesz Zurdo że Rasta lubiła brać tabletki Aresek z kolei nie przepadał za tym wręcz nie lubił tego musieliśmy mu kamuflować tabletki w mięsku tylko wtedy nieświadomie je przyjmował. Iri i Szarotko nie myslcie że skoro wasze psiaki nie przychodzą do was we śnie to mają wam coś za złe tak nie można na pewno przyjdą i pokażą tak jak mi Aresik że wszystko jest ok, że czekają na nas.......
  10. Aresiku to już 43 dni odkąd odszedłeś, jak tu jest źle bez Ciebie, jak pusto, dom przestał być domem, stał się budynkiem do którego wszyscy wracamy. Gdybyś tu był pewnie bylibysmy na drugim spacerku wiesz pomimo że jest ponuro to nawet jest przyjemnie na dworze, wychodzę do ogródka i widzę Ciebie, każdy krzaczek, każda roślinka przypomina ciebie, wszystko tu było twoje wszystkiego trzeba było pilnować. Kto teraz pilnuje domu... nikt, siedzę sama patrzę na miejsca w których normalnie siedziałbyś lub spał ale byłbyś tu i teraz. Ktoś pukał do drzwi, nie wiem kto bo nie otworzyłam normalnie być szczekał wołałbyś mnie że ktoś do nas przyszedł, a teraz tylko słychać pukanie i ta przeraźliwa cisza , z nikąd nie biegniesz. Nie umiem sobie tego wszystkiego poukładać, jestem dorosłą osobą wiem co to śmierć i przemijanie, ale nigdy nie myślałam że Cię nie będzie, ciągle wydawało mi się że jeszcze mamy tyle czasu. A teraz siedzę i ryczę tyle razy mówiłam Ci że Cię kocham że kocham Cie bardziej niż życie, z łatwością wypowiadałam te deklaracje, a dzisiaj siedzę i się zastanawiam, czy na pewno wiedziałaeś jak bardzo cię kocham, że to wszytsko te nieprzyjemne wizyty na akademi Rolniczej, ta obrzydliwa chemia po której na pewno czułeś się koszmarnie, ale starałeś się nam tego nie pokazywać, że to wszystko to były próby ratowania Ci życia, sama w to nie wierzę bo jak mozna pomagać jednocześnie szkodząc, ale Aresku kochanie w przypadku nowotworów tak jest leczy się substancjami szkodliwymi, tylko że my to wiemy ale czy Ty odbierałeś to w taki sam sposób, Aresiku ale mam kryzys.. czuję się fatalnie... mam tylko nadzieję że wiedziałeś.... tak cię kocham!!!!!!!!!:-( :-( :-( :-( :-(
  11. dzieki za dobre słowo, podziwiam Cię za odwagę. sa chwile że chciałabym żeby znowu ktoś był w domu zebym mogła kogoś tak kochać tak niewyobrazalną i nieskończoną miłością zupelnie czystą i nie dającą sie ogarnąć miłością. ale później przychodzą wyrzuty sumienia, boje się że to była by zdrada, wiem że to może dziwne. Boje się że mogłabym kochać mniej tego psiaka a to bylo by nie sprawiedliwe. Tak kocham mojego Areska, tak za nim tęsknię. Ciesze sie Twoim szczęściem, szczęsciem Balbinki, dobrze że są tacy ludzie jak Ty. Bardzo chcę sie przełamać ale na razie nie portafię, w związku z tym cieszę się razem z tobą i Balbinką
  12. Iri musimy sobie jakoś tutaj radzić nie możemy żyć w nienawiści. Erna na pewno by tego nie chciala, naszym zwierzaczkom to uczucue było zawsze obce, musimy sie starać żyć tak jak one nas tego nauczyły. pozostają nam słodkie chwile spania, kiedy one do nas przychodzą. dla mnie to naj cudowniejsze chwile, oprócz wspomnień, to sa momenty na które najbardziej czekam, nie mogę się doczekać kiedy znowu zasnę, a tam juz czeka Aresek, chociaż tam jest mi dobrze
  13. mi też zostały już tylko zdjęcia, oprócz całej masy wspomnień oczywiście. ale to nie to samo, na pulpicie komputera mam tapetę ze zdjeciem Areska, siedzi wyprostowany i zdrowy jak zawsze kiedy robiliśmy mu zdjęcia, i staram się go pogłaskać, dotykam jego głowy klaty, łapek wyobrażam sobie że zanurzam palce w jego ciepłym rudym gąszczu włosków, czuję ciepło monitora, ale nie jestem w stanie przebić tej szklanej bariery,która powoduje że nie mogę Cię dotknąć tak na prwdę znowu przytulić i dać buziaka, przysmak. W swioch wspomnieniach często widzę sibie i ciebie robiących strasznie głupie rzeczy (tylko dla kogoś z zewnątrz - bo my się zawsze doskonale bawiliśmy) i tak jak ty Zurdo przychodzily chwile totalnej palmy, szalonej zabawy, biegaia wokól stołu, z ulubionymi zabawkami... tak właśnie chcę żeby było jak się spotakmy, tak musimy pamietać nasze kochane zwierzaczki
  14. szajbus Psotunia na pewno wi jak bardzo ja kochałaś, psiaki to najmądrzejsze zwierzaki, doskonale wyczuwają dobro i zło, miłość i nienawiść. one są najlepszymi krytykami. wiedzą o naszej miłości, sa zupelnie niesamowite to właśnie miedzy innymi je zato kochamy, między innymi bo kocha sie po prostu i za nic - i to własnie one nas tego nauczyły
  15. u mnie mineło już, dopiero 6 tygodni, samotności i tysięcy pytań, wielu godzin placzu, i zazdrości innym. Tak szajbus ja tez zazdrościłam i to bardzo, pytalam dlaczego Aresek, przecież nigdy nikomu nic zlego nie zrobił, zawsze otoczony miłościa i troskliwa opieką, zawsze jadł czyste (no prawie zawsze ;) czasmi coś dorwał i za całe skarby świata nie dał sobie tego wyjąć z buzi) zawsze pilnowany wypieszczony i wycałowany. dlaczego on tez zadawalam sobie pytanie czy to nie mógł być inny piesek. zdajhe sobie z tego sprawę choć dopiero teraz widzę jakie to było egoistyczne, dopieru tu na dogomanii zdałam sobie sprawę że dla kazdego z nas to jest ten jedyny i kochany psiak, któregoś razu na Akademi rolniczej to była jedna z pierwszych wizyt był pewien wilczur równiez mial chłoniaka, pamietam to jak wczoraj u Areska lekarz wtedy powieział że sa bardzo duże szanse, tamtym wlascicielom od razu powiedział ze jest kiepsko, tamten piesek od razu dostał chemię.... :-( tak mi wstyd ...... cieszyłam sie wtedy ze to nie my że to nie nan nas padło że Aresik bedzie z nami jeszcze bardzo długo, teraz boli mnie to jaka byłam głupia jaka samolubna przecież to też była czyjaś miłość ci właściciele też walczyli, też chcieli....... a ja byłam gotowa złożyć wtedy za zdrowie Areska każdą ofiarę, gdybym tylko mogła to wzięłabym od niewgo wtedy ta chorobę, gdybym tylko mogła........ I jestem tu i teraz sama i też stoję pod sklepami zoologicznymi, raz odważyłam się wejść to bylo zbyt trudne, zobaczyłam legowisko takie jak miał Aresik i nie byłam w stanie powstrzymać łez, wybiegłam.
  16. szajbus masz bardzo mądrą mamę, popłakałam się jak czytalam to co napisałaś. Twoja mama ma na pewno rację, dobrze że masz przy sobie kogoś kto tak Cie wspiera, ból nie maleje ale inni pomagają zrozumieć pewne sprawy, spojrzeć na nie z dystansem i po prostu pocieszyć
  17. Aga mam nadzieję że Gabi jest juz lepiej tam gdzie jest teraz, musimy w to wierzyć jaki w takim razie miało by sens nasze życie życie naszych psiaczków. Jeśli one nie trafiają w lepsze miejsce to gdzie my trafimy??? Niech biegają spokojnie nasze psie aniołki.... trzymaj się
  18. ja wiem, że Aresik nie przyjdzie, chociaż ciągle gdzieś w głębi serca mam nadzieję że to po prostu koszmarny sen, że w końcu się obudzę, że obudzi mnie mama powie żebym wyszla z Areskiem na dwór, tak bym tego chciała. Szłam dzisiaj do pracy i przeraża mnie to że to juz 6 tydzień jak jesteśmy sami my tutaj, Arsek tam za TM. Wszystko toczy się dalej, chciałabym staną i krzyknąć opowiedzieć ludziom o tym że był Aresek, że tak kochał życie, nie ma czasu żeby choć na chwilkę sie zatrzymać w tym szaleńczym biegu nie wiadomo dokąd nie wiadomo za czym i po co... Codziennie po drodze mijam sklep dla zwierzaczków, na początku ubiegłego roku go otworzyli, Aresek tak szybko nauczył się że sprzedaje tam bardzo miła Pani, która pozwola powąchać tych wszystkich przysmaków czasami dała coś spróbować, a wtedy my to kupowaliśmy. Tak się moja kochana mordka przyzwyczaiła że każdą drogą potrafił mnie doprowadzi do swojego sklepiku, nawet rano wtedy stawaliśmy pod drzwiamu i tłumaczyłam mu że sklepik otwierają dopiero o 10 że przyjdziemy po pracy.... :-( i wracam po pracy do domu, do pustego domu i nie mam z kim już iść do sklepiku, sklepik stoi nadal
  19. Aresiku kończy się kolejny dzień, znowu oglądałam Twoje zdjęcia, Twoją radosną mordkę, kochane oczka. Wiesz wczoraj nalałam ci wody do miseczki, tak na wszelki wypadek, gdybyś tu był i chciał się napić, dolałam wody pierwszy raz odkąd Cie nie ma z nami ścisnęło mnie w gardle, wlewałam Ci tą wodę i choć bardzo bym chciałażebyś przyszedł do miseczki i pochlipał wody to niestety ta chwila nie nadejdzie. Minęło już tyle dni a ja ciągle mam wrażenie że wrócisz że pewnego dnia wrócę z pracy i zaszczekasz, że będziesz sobie smacznie spał na łóżeczku lub po prostu, wyjdziesz w moją stronę, w stronę przystanku. Byłam w niedzielę koło Akademi rolniczej we wrocławiu jeżdziliśmy tam razem, momentalnie przed oczami zobaczyłam tamte dni kiedy jeżdziliśmy do doktora, chciałam tam iść, miałam nadzieję że może tam Cię znajdę... i znowu nic. Tak bardzo nie mogę się doczekać naszego spotkania...
  20. Aresku śnieg już zniknął, było go tak dużo, tak jak zawsze lubiłeś, dziewnie wygląda ogródek bez wydeptanego przez ciebie sniegu, w wielu miejscach jeszcze leży tak jak by czekal że może przyjdziesz chociaż na chwilkę. Aresku twoja smyczka cały czas cxeka w przedpokoju, ile razy wychodzę z domu wyobrażam sobie ze idziesz obok mnie, że wszystko jest jak dawniej...
  21. Aresku dzisiaj mija 5 tygodni naszej rozłąki. Ja wiem że tam Ci jest dobrze wszyscy dogomaniacy mi to też powtarzają, ale dziś znowu jest smutno spadł śnieg twój ulubiony biały zimny puszek, byłam u Ciebi na grobku ten piekny biały puch przykrywa cię niczym wielkja pierzyna, stałam i płakałam jak dziecko. Jest tak dużo śniegu znowu miałbyś oblepione łapki uszy i brzuszek, ale ta radość w Twoich oczach, to coś czego na pewno nie zapomnę do końca życia, tylko smutno, bardzo smutno, że życie toczy się dalej, trzeba odśnieżyć przed domem i nikt nie biega mi przy nodze nikt nie łapie śniegowych kulek, nikt mi noe pomaga, a ty zawsze byłeś na posterunku, wcinałeś śnieg ile wlazło od razu go ubywało. Mam nadzieję że z góry zerkasz tu do nas i widzisz jaki masz piękny zimowy ogródek, tylko zimny, zimny jak pustka w sercu, która niczym nie będzie wypełniona...
  22. Zurdo trzymaj się, ja z całych sił trzymam kciuki za ciebie i za Fuksię, daj znać jak tylko będziesz coś wiedzieć. A my z Areskiem dajemy Ci tyle siły ile potrzeba by wygrać, bo o życie i zdrowie trzeba walczyć, ale komu ja to mówię, Ty o tym doskonale wiesz... powodzenia
  23. Wiesz czasami myślę że lepiej by było gdyby one tak za nami nie tęskniły, żeby nie cierpiały tak jak my, chcę wierzyć że nasze psiaki tam za TM czują tylko błogość i radość. Masz rację że trzy latka to dużo u psiaczka, Aresik stał się takim dostojnym staruszkiem, gdyby nie ta potworna choroba pewnie dożyłby sędziwej starości, pewnie tak jak każdy z naszych pupili. aresik nam nigdy nie chorował, naj poważniejsze prowblemy mieliśmy z jego pieknymi uszami, zawsze się coś do nich napchało, teraz to był duży problem martwiliśmy sie bo trzebab był iść 3 razy pod rząd do weta i to wtedy uważaliśmy za poważną dolegkliwość. Nikt nigdy nie spodziewał się takiej choroby, ale niekt się tego nie może spodziewać. Zanim Aresek zachorował mogłam mówić o nim godzinami, koleżanki mówiły że powinnam mieć dziecko, a ja mówiłam po co mam Areska, teraz faktycznie ciężko mi mówić o nim jeszcze bez emocji. Mam nadzieję Szajbus, że to co mówisz stanie się faktem
  24. Mam nadzieję, że nawet przez chwilkę Aresik nie był sam, tak nie lubił zostawać sam, nigdy nie został sam na dłużej niż praca, oj jaka po powrocie była radość, jak bardzo się żalił że musiał zostać sam i pilnować domu gonić koty, które przychodziły na balkon i zaglądały mu przez okno, ale to go zawsze denerwowało, musiał wybiec i pokrzyczeć na towarzystwo. Teraz koty przychodzą i dalej zaglądają przez okno szukają tego kochanego rudzielca, a jego nie ma. Bardzo był chciała żeby mu tam było dobrze.. myślę że jest tak, bardzo często mi się śni Aresek, jest zdrowy i ma tyle siły... myslę że zaprasza mnie na chwilkę za TM, żebym zobaczyła że jest w porządku, że czeka na nas ale nie cierpi tak mocno... kocham Cie Aresku, pozdrów swoich wszystkich nowych kolegów...
×
×
  • Create New...