ARESIK_B
Members-
Posts
420 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ARESIK_B
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
ARESIK_B replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Morusku wy to pewnie macie tam zabawę, a my tu ciągle placzemy i wspominamy, wspominamy i placzemy, ale pamietajcie że to nie jest wasza wina, ktoś po prostu zadecydował że chce miec Was przy sobie. Nie jesteśmy sobie w stanie poradzić z tym faktem, że teraz dzielimy się naszym szczęściem z innymi. -
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
ARESIK_B replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zdjecia są tak przewrotne, nasze kochane istotki sa na wyzciągnięcie ręki, ale jak bardzo jest to złudne przekonujemy się kiedy ręka odbija się od monitora... Iri ja też mam takie same myśli, nie przestaję myslec co jeszcze mozna było zrobić, czy na prawdę zrobiliśmy wszystko?? No i ta wigilia, cztery dni po odejściu Areska, niesamowity ból, pustak, poczucie niesprawiedliwości. miliony pytań, wszystkie zaczynające się - dlaczego......... Przeażało mnie to wszystko, myslałam że nie dam rady żyć dalej.... ja żyję jest mi bardzo ciężko, do tej pory nie umiem sie pozbierać, rozpamiętuję dzień po dniu, ale pocieszma się tym że zawsze mogę wejść tu na dogomanię, powiedzieć o wszystkim co czuję, zawsze znajdzie sie ktoś kto pocieszy i wysłucha, to jedyna pozytywna rzecz. Wiem jak to boli, pamiętać bedziemy do końca życia bo takiej miłości się ne zapomina. -
Faktycznie jak to jest że ciągle znajdujemy nowe włochaczki? Ja nawet ostatnio sieziąc w pracy zauważyłam że mam na sobie cudowny rudy włosek, odruchowo chciałam go strzepnąć ze spodni, bo przecież jak Aresik żył to tych włosków maiałam na sobie miliony, ciągłe czyszczenie ciuchów szczotką do ubrań... ale ie tym razem tym razem jeden włosek sprawił mi tyle radości... nie wyrzuciłam go... schowałam bardzo głęboko. Psotuniu tam za Teczowym Mostem to ja nie wiem kto wam sprząta, pewnie nikt i dlatego na pewno jesteście tam tak szczęsliwe.
-
Szajbus masz rację mam nadzieje że nasze łzy nie przeszkadzają naszym skarbom w zabawie i odpoczynku. Niedługo będzie już rok jak dołączyłam do tęczowej rodziny. Przez ten niesamowicie trudny czas zawsze mogłam liczyc na jakieś dobre słowo od ludzi którzy czuli to co ja, przeżywli to co ja i rozumieli mnie. Przeraża mnie to że od tego czasu pojawiło sie tak duzo nowych "członków", śmierć jest straszna szczególnie przyjaciela, kogoś tak bardzo bliskiego. Od momentu kiedy odszedł Aresik moje serducho zupełnie zamknęło się na miłość, dzięki Tobie Aresku dane mi było przeżyć prawdziwa miłość. Wiem że może to wydac się Wam dziwne ale od roku kiedy widzę jakiegoś pieska, widzę ile daje miłości to moje serducho zazdrości z całych sił, że ktos komus daje tyle ciepła, ale od razu niczym ciemne chmury nadciągaja myśli, że i ten piesek umrze i własciciel wżaden sposób nie może mierzyć sie ze śmiercią, z nią nikt nie wygra nikt jej nie oszuka. Patrzę na szczeniaczki i zastanawiam się jaki los jest dla nich zapisany, czy tez zachorują, czy doczekaja sedziwej starości w zdrowiu i pogodzie ducha... Wybudowałam wokół siebie gigantyczny mur, czy dobrze??? Czas pokaże, przynajmniej kochałam i byłam kochana... dziękuje Ci mój skarbie... za wszystko...
-
Skarbeczku wczoraj był mikołaj, w ubiegłym roku byłes z nami. Pamiętam że wtedy w piątek to był 8 a nie tak jak w tym roku 7. Jechałyśmy z siostrą i z Tobą do Wrocławia do kliniki, jak zawsze w piątek z sercem w gardle, dusza na ramieniu i tym strasznym poczuciu niepewności. Czy będzie dobrze, co bedzie, jak bedzie. Było tak ładnie na dworze świecilo słoneczko, pamiętam w co byłam ubrana, jak leżałeś mi na nogach. Ty wiedziałes że jedziemy do wrocławia, że tam podają Ci ta niedobrą chemię, że raz jest lepiej a raz gorzej, wtedy akurat w ten piątek było lepiej. Dojechaliśmy Ty juz wiedziałes gdzie jesteśmy, nie chciałeś tam iść. Pamiętam że doktor opwiedział że wyniki sa niesamowicie dobre leukocyty spadły nisamowicie nisko. Pojawilo się światełko w tunelu. Miałeś dostać tylko kroplówkę wzmacniającą i di domku, mieliśmy być w kontakcie telefonicznym, doktor powiedzial że może być tak że nawet do świąt nie dostaniesz juz chemi, że jest poprawa, pamiętasz Aresku ta salę w której podaje się chemię. Była tam Pani z czarnym kotkiem, który tez brał kroplówkę i pani z bokserem, ciekawe co u nich.. czy sa tam już z Toba czy nadal walczą??? Tak bardzo sie cieszyłes jak wracaliśmy do domku, z takim apetytem napiłes sie wody wsiedliśmy do samochodu i jechaliśmy. tak pięknie świeciło słoneczko ty leżałeś mi swoja ciepłą mordką na kolanach, cały czas Cie głaskałam a ty sobie spałeś. Ta Twoja ciepła włochata mordeczka, te tysiące włosów które zostawiałes zawsze i wszedzie, tak bardzo mi Ciebie brak..............
-
Skarbie wszystko jest takie skomplikowane, tak bardzo bym chciala żebyś po prostu tu był, zebym mogła sie przytulić, przejśc sie na spacerek. Wiesz Aresku ile juz nowych domków postawili na naszym polu, kiedys było tak fajnie pusto, mogliśmy chodzić do woli, teraz jest inaczej nasze pole nie wygląda tak jak kiedyś. wszystko jest inne. Praktycznie nie ma juz psiaków, nikt ze znajomych nie wziął nowych pupili. Został jeszcze Tajfun, Tofik, Borys i ta szalona ruda suczka, która cały czas chciała sie z toba bawić. czasami jak mijma któregoś z nich to czuje się tak dziwnie że one są a Ciebie juz tu nie ma, ale one przypominaja jak się bawiliście i wiesz że zawsze zerkają to na prawo to na lewo tak jak by szukały Ciebie, widzą mnie a nie ma tego fajnego rudego przyjaciela. Tak bardzo był chciała żebyś tu był... buziaczki śpioszku pewnie jeszcze spisz o tej porze
-
Aresku, dzisiaj jest taki poiekny dzień, świeci słoneczko na pewno fajnie by było pospacerować, jechałam dzisiaj do pracy i myslałam jak to było rok temu, jak każdy dzień był walką. To w grudniu przyszedł kryzys, ale pamiętam że do 8 grudnia nie było nawet aż tak źle, nie było super bo przeciez codzienne kroplówki na pewno nie należały do przyjemnych. Ile Ty moja mordko kochana sie wycierpiałeś, z jaką nisamowita godnością i spokojem przyjmowalaeś kolejne leki, kroplówki i zalecenia lekarzy. Ta paskudna chemia musiała byc okrutna, Ty wierzyłes nam że to ma cel, my wierzyliśmy lekarzom.......... Cały czas mam wątpliwości, czy może trzeba było Cię operować i próbowac wyciąć to świństwo. Tak bardzo brakuje mi Twojej ciepłej włochatej mordki, tego półksiężyca pod kołderką. Ostatnio weszłam do pokoju rodziców i pościel była tak ułozona że stwarzała wrażenie jak byś pod nią spał. Przez tą tysięczną sekundy byłam pewna że tam jesteś, to był moment ale od razu mi się cieplo zrobiło na sercu. Twoje ręczniczki czekają na powrót ze spacerku żeby umyć lapki i wytrzeć je świeżym ręcznczkiem, miseczka czeka na napełnienie........ moje serducho czeka na spotkanie........
-
Aresku dziś jest sobota, właśnie piecze się jabłeczniczek, specjalnie dla Ciebie, chociaż Ciebie nie ma. Wiem że gdybyś był to na pewno siedział byś teraz wpatrzony w piekarnik i czekał aż to piękne rumiane ciasto wydostaniemy zza tej szybki. Uwielbiałeś jabłecznik, zawsze pomagałeś mamie kiedy go robiła, siedziałeś wtedy na krześle przy stole wpatrzony w każdą czynność którą trzeba było wykonać. Już za miesiąc wigilia, ta ubiegłoroczna była tak strasznie smutna, po 4 dniach od Twojej śmierci musieliśmy zasiąść przy wspólnym stole, byla rodzina, ale nie było Ciebie, teraz zbliżają się kolejne święta, znowu trzeba będzie ubrać choinkę, w ubiegłym roku specjalnie dla Ciebie ubraliśmy ją wcześniej, ale Ty wtedy już prawie byłeś nieobecny, myślami gdzieś bardzo daleko sercem ciągle przy nas. Ja ciągle jestem i myślami i sercem przy Tobie. Mam nadzieję że dbasz o siebie i że jestes szczęsliwy.... tak bardzo Cię kocham
-
Aresku skarbeńku Ty mój dzisiaj minęło 11 miesięcy samotności, rozłąki, pustki i bólu... dziś siedzę przed komputerem i przelewam swoje uczucia do bezdusznego monitora. Rok temu miałam Ciebie najlepszego powiernika w całym wszechświecie. Nawet jak byłeś chory (a rok temu o tej porze byłeś juz bardzo chory) raz miałeś lepsze dni raz gorsze. Nigdy nie zapomnę naszego ostatniego spacerku na pole. To miało być zwykłe wyjście tutaj koło domu ... może troszkę dalej to zależało tylko od tego jak się czułeś, pamiętam jak od razu po wyjściu na dwór zacząłeś ciągnąć w stronę pola, nie musiałeś mówić ja wiedziałam gdzie masz ochotę iść, czasami się z Tobą drażniłam mówiła, choć Areku dzisiaj nie pójdziemy na pola, wtedy ty ostentacyjnie siadałeś nie ważne czy na środku ulicy czy na środku chodnika i patrzyłes na mnie z takim wyrzutem. wtedy się do Ciebie uśmiechałam i Ty już wiedziałeś, radośc nie miała końca. Wtedy się nie drażniłam, świeciło słoneczko było popołudnie a ty pomimo tego że byłes osłabiony ta obrzydliwą chemią chciałeś biec na pole. Poszliśmy Boże jak Ty się wtedy cieszyłeś.......... wąchałeś każda trawkę każdy zapach który krążył po polu był twój zacdząłeś nawet kopać dołek choć wiem że musiało to być ponad Twoje siły, ubrudziłeś się wtedy po pachy, słońce pięknie zaczynało zachodzić a Ty chciałeś więcej i więcej, pamiętam do jakiego momentu doszliśmy poszlaym tam choćby i teraz - to na prawdę był spory kawałek. w końcu zauważyłam ze zaczynasz sie męczyć, wzięłam Cię więc na ręce, położyłeś mi mordkę na lewym ramieniu i dalej chłonołeś całym sobą otaczająca nas przyrodę. Ja szłam wracaliśmy do domku i szeptałam Ci całą drogę do uszka jak niesamowici się ciesze z tego spacerku, jaki Jesteś wspaniały, jak bardzo Cię kocham ijak bardzo musimy walczyć żeby wygrać. Nigdy więcej nie poszliśmy już na nasze pole............... Tak bardzo mi Cię brak :-(
-
Skarbie i tak oto zawitała do nas zima, tak bardzo ukochana przez Ciebie. Na ogródku leży piękny biały puch nie zmącony Twoimi rudymi łapkami. stałyśmy z mamą w oknie i patrzyłyśmy to wyglądało tak nienaturalnie, że jeszcze nie wybiegłeś na balkon nie wytarzałeś się w świeżym śniegu. Rok temu kiedy już chorowałeś też na 3, 4 dni spadł maleńki snieg taki specjalnie dla Ciebie, już wtedy Bóg wiedział że niedługo wezwie Cię do siebie. Teraz spadł bo może jakiemuś innemu pieskowi też chciał sprawić przyjemność kto to może wiedzieć. Śniłeś mi się ostatnio, wyszliśmy na spacerek, a najlepsze było to że rozmawiałam z Tobą jak z człowiekiem to było niesamowite, wygłaskałam Twoją kochaną mordkę, tak bardzo chciałabym To zrobić na żywo, chciałabym się wreszcie obudzić z tego koszmarnego snu, chcę się obudzić otworzyć oczy i zobaczyć Ciebie otwierającego powpoli oczka i machającego ogonkiem, co ja bym za to dała... kolorowych snów braciszku...
-
Skarbie siedzę sama w domciu, jestem chora, tak strasznie pusto jest bez Ciebie zawsze cieszyłeś się kiedy ktoś zostawał w domciu, zawsze wtedy słychać było twoje pazurki na schodach stawałeś na przedpokoju i patrzyłeś do każdego pokoju kto to został, machałes wtedy ogonkiem twoje oczka się cieszyły przychodziłeś do łóżeczka wskakiwałeś pod kołderkę i spaliśmy tak beztrosko i poskojnie jakby nigdy się nic nie miało zmienić. Nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło jak to będzie kiedy Ciebie zabraknie, bo przecież nie było nigdy powodu dla którego miałabym tak myśleć. Rok temu jeszcze z nami byłeś, czułeś się lepiej po pierwszych dawkach sterydów........ miało być dobrze, tak piękne życie którego nie udało się uratować. Mam tylko nadzieję że spoglądając na nas zza Tęczowego Mostu jesteś z nas dumny.... my bardzo kochamy i czekamy na nocne odwiedziny, buziaczek braciszku
-
Aresku kochany początek listopada w ubiegłym roku dawałam nam tyle nadziei ja na prawde wierzyłam że wygramy, Ty czułeś się lepiej wróciliśmy do starego zwyczaju zabawy po powrocie z pracy, znowu biegałes do okoła stołu z jedną ze swoich ulubionych zabaweczek. W niedzielę kiedy rodzice wrócili od babci kiedy schodziłam po schodach wydawało mi się że kontem oka widzę jak siedzisz koło stolika. kiedy odwróciłam głowę juz Cię nie było, przez ten ułamek sekundy poczułam taki spokój, miałam wrażenie że tego smutnego roku nie było.... to była dosłownie jakaś tysięczna część sekundy a przez moja głowę przetoczyło się tysiące myśli. A smyczka dalej czeka.... pusta miseczka stoi na swoim miejscu, ta w sypialni u rodziców również stoi, na tym śmiesznym malutkim kocyku w kotki, brak jest Ciebie
-
Jestes lekarstwem na zło, na proze życie, które jest bez blasku i kolorów, Podnosisz na duchu kiedy potrzebuję, Nie muszę prosić o pomoc, bo ty i tak jestes i będziesz, i nawet o tym nie wiesz, jak ważny jesteś w moim życiu, Kiedy życie tak pędzi, a ja czasami się w nim gubię, pośród ludzkiej obojetności, kiedy ludzie cierpia w samotności, Ja nie muszę bo mam Ciebie, Dziekuję że jesteś przyjacielu
-
Jestes lekarstwem na zło, na proze życie, które jest bez blasku i kolorów, Podnosisz na duchu kiedy potrzebuję, Nie muszę prosić o pomoc, bo ty i tak jestes i będziesz, i nawet o tym nie wiesz, jak ważny jesteś w moim życiu, Kiedy życie tak pędzi, a ja czasami się w nim gubię, pośród ludzkiej obojetności, kiedy ludzie cierpia w samotności, Ja nie muszę bo mam Ciebie, Dziekuję że jesteś przyjacielu
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
ARESIK_B replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jestes lekarstwem na zło, na proze życie, które jest bez blasku i kolorów, Podnosisz na duchu kiedy potrzebuję, Nie muszę prosić o pomoc, bo ty i tak jestes i będziesz, i nawet o tym nie wiesz, jak ważny jesteś w moim życiu, Kiedy życie tak pędzi, a ja czasami się w nim gubię, pośród ludzkiej obojetności, kiedy ludzie cierpia w samotności, Ja nie muszę bo mam Ciebie, Dziekuję że jesteś przyjacielu -
Jestes lekarstwem na zło, na proze życie, które jest bez blasku i kolorów, Podnosisz na duchu kiedy potrzebuję, Nie muszę prosić o pomoc, bo ty i tak jestes i będziesz, i nawet o tym nie wiesz, jak ważny jesteś w moim życiu, Kiedy życie tak pędzi, a ja czasami się w nim gubię, pośród ludzkiej obojetności, kiedy ludzie cierpia w samotności, Ja nie muszę bo mam Ciebie, Dziekuję że jesteś przyjacielu
-
Jestes lekarstwem na zło, na proze życie, które jest bez blasku i kolorów, Podnosisz na duchu kiedy potrzebuję, Nie muszę prosić o pomoc, bo ty i tak jestes i będziesz, i nawet o tym nie wiesz, jak ważny jesteś w moim życiu, Kiedy życie tak pędzi, a ja czasami się w nim gubię, pośród ludzkiej obojetności, kiedy ludzie cierpia w samotności, Ja nie muszę bo mam Ciebie, Dziekuję że jesteś przyjacielu
-
Jestes lekarstwem na zło, na proze życie, które jest bez blasku i kolorów, Podnosisz na duchu kiedy potrzebuję, Nie muszę prosić o pomoc, bo ty i tak jestes i będziesz, i nawet o tym nie wiesz, jak ważny jesteś w moim życiu, Kiedy życie tak pędzi, a ja czasami się w nim gubię, pośród ludzkiej obojetności, kiedy ludzie cierpia w samotności, Ja nie muszę bo mam Ciebie, Dziekuję że jesteś przyjacielu
-
Aga przepiekny wiersz, łzy same płyną... to takie wymowne i niesamowite. Stałam wczoraj na cmentarzach słuchałam kazania księdzia, czułam ogromny ucisk w gardle myslałam tylko o Aresku, chciałam wyć, krzyczeć że to niesprawiedliwe, ludzie stali nad grobami swoich bliskich a ja nie mogę nawet zapalić Areskowi znicza na grobku. Po mszy poszłam do mamy która stała przy innym grobie, zobaczyła mnie i wiedziała o co chodzi i ja wiedziałam że myslała też o Aresku, tak samo jak i tata i siostra. Nasze serca były przy tym najwspanialszym rudym stworzonku, które juz nie czekało tak jak zawsze na nas w domu, które nas opuściło pozostawiając po sobie same piekne wspomnienia, które paradoksalnie tak strasznie bolą jednoczesnie bedąc niesamowicie miłe. Zapaliłam Ci Aresku znicz na cmentarzu pod głównym krzyżem, tam gdzie stawia się światełka dla tych których nie ma z nami i nie mozna być u nich na grobie. Co ja bym dała żeby móc się do Ciebie przytulić.... Pamiętam że rok temu o tej porze czułes się lepiej pamiętam że te pierwsze dni listopada były jakby lżejsze, w sercach mieliśmy ogromną nadzieję, wierzyłam, że damy radę pokonać te stranszną chorobę, teraz pozostały zdjęcia wspomnienia i tylko 3 krótkie filmiki.... bez dźwieku ale za to jak bardzo wymowna jest ta cisza i w centrum TY ucieszony i my wpatrzeni w ciebie niesieni na skrzydłach nadziei że będziemy ze sobą do końca świata i jeden dzień dłużej..................................
-
Nawet nie wiecie jak bardzo Wam wszystkim zazdroszczę, ja schowałam się w jakąś giogantyczną skorupę i wybudowałam ogromny mur. To wszystko tak strasznie boli. Dzisiaj kupowałam znicze, co roku to samo, to święto zawsze miało dla mnie niesamowicie duchowy wymiar, to był ten dzień kiedy stawał świat, kiedy całą uwagę poświęcamy zmarłym, wspominamy, żałujemy że ich nie ma. W tym roku kupiłam jeden znicz więcej.... tylko jeden ale jakże istotny!!!! Niosący ze sobą tak ogromny przekaz. Nie mogę go postawić na grobku tej najważniejszej istoty, niestety żyjemy w trakim chorym kraju, ale skarbeczku pamiętam o tobie, jestem przekonana że Bóg się nie obrazi, postawię Ci znicz na cmentarzu, zmówię modlitwę..... jutro strasznie ciężki dzień. Tak bardzo kocham, tak strasznie mi smutno.......
-
Aresiku wczoraj bawiłam się z takim małym słodkim szczeniaczkiem, to niesamowite ile szczęścia dają nam te kochane istoty, moglam na niego patrzeć i patrzeć, nie wazne czy sie bawił czy spał. Przyznam ie jednak że gdzies w środku automatycznie uruchamia sie jakaś blokada, ja już chyba nie umiałaby mwziąć odpowiedzialności za życie tak niesamowitego aniołka zobacz nie umiałam Ci pomóc, to cały czas siedzie we mnie, pamiętam to uczucie bezsilmności złości na wszystko i na wszystkich. To po prostu nie tak powinno być... powinieneś tu być, ja powinnam byc przy Tobie