ARESIK_B
Members-
Posts
420 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ARESIK_B
-
Aresku siedzę sama w domciu, od 2 dni pada deszcz, jest szaro i ponuro jest tak jakby nadciągała jakaś strasznie długa jesień, a jeszcze w ubiegłym tygodniu było tak pięknie, pojawiły się pierwsze oznaki wiosny w naszym ogródku, siedziałam wtedy sama i przypominałam sobie jak to było kiedy siedzieliśmy razem i każdym kawałkiem ciała chłoneliśmy promienie słońca... teraz siedziałam sama, 14 miesięcy siedzę już sama życie toczy się tak jakby nic się nie stało, słońce nadal wschodzi co rano i wieczorem zachodzi, ludzie krzątają się jak zawsze w niedzielę, tylko w moim sercu stanął czas, przeznaczenie zatrzymało go w jednej sekundzie, nie dając już więcej sznasy na walkę. Dzisiaj mnie skarbie odwiedziłeś, jakie cudowne potrafią być te chwile spędzone razem we śnie.... ile więcej chciałoby się takich odwiedzin, jak bardzo pomagają to wiesz sam moje ty kochane słoneczko. Pamięć o Tobie rozświetla mi te ponure i deszczowe dni. Poniżej Aresku zdjęcie naszego ogródka z przed tygodnia i piękny kwiatek specjalnie dla Ciebie, mam nadzieję że Twoje serduszko wolne jest od zmartwień... buziaczki w nosek...
-
Aresku ale się pięknie i wiosennie zrobiło, uciebie to pewnie cały czas trwa lato, masz zielona trawkę, świeci słoneczko. A u nas przyroda dopiero zaczyna sie budzić, pierwsze kwiatki wystawiają się w stronę słoneczka, jeszcze troszkę i na drzewach pojawią sie pierwsze listki, ogromny żal że musimy podziwiać to wszystko osobno, ale wiesz na polu na którym uwilbialiśmy spacerować nie jest juz tak samo, jak grzyby po deszczu powstają nowe domki, nic juz nie jest takie samo.......
-
Aresku przybyła kolejna świeczka zapalona na wirtualnym grobku.... znów jest "20" w tym miesiącu jest to równiez środa tak jak wtedy 14 miesięcy temu... 14 długich miesięcy a ja pamiętam wszystko jak by to było wczoraj, pamiętam jak pieknie świeciła choinka, było ciemno na dworze, pomimo że była to końcówka grudnia to pogoda o tym nie swiadczyła na dworze było bardzo przyjemnie.... kiedy ostatni raz widziałam Cię to na dworze było jeszcze ciemno... zamykam oczy i widze wszystko wyraźnie tak jak by to się działo tu i teraz...... nasze pożegnanie i ogromny ból........ a jednoczesine nadzieja że dzień przyniesie poprawę zdrowia że Bóg wysłucha moich molitw i nie zabierze cie do siebie, że zdarzy się cud, wszystko co wydarzylo się później jet jakims koszmarem który trwa do dziś pomimo upływającego czasu nie ma ulgi a tęsknota z każdym dniem staje sie większa. Siedziałysmy z mamą dzisiaj w kuchni i mama zaczęła rozmowę, powiedziala: Zobacz miseczka Aresika dalej stoi mineło tyle czasu a ona nadal stoi, tu w kuchni i w sypialni........ Aresku miseczki bedą stału i czekały na Ciebie bo wierzę, że w końcu sie spotkamy :-(
-
Areskukolejny bezimienny rozpoczął swa drogę za Tęczowym Mostem.... (*) siostra mówi że widziała jak facet tirem przejechał psiaka i nawet sie nie zatrzymał dopiero po przejechaniu kilkuset metrów zatrzymal się bo coś mu sie stalo z kołem czy z czymś tak....:angryy: jak mozna byc tak bezdusznym idiotą??????? Jak można mówic że przejechało sie "tylko" psa, nie wiem od czego to zależy od wychowania, od środodwiska w jakim się ktoś wychowuje, czy od miliona innych rzeczy. Ludzie mówią czasami na tych którzy zachowują się "niegodnie" że zachowują sie jak zwierzęta ja zawsze wtedy pytam o przyklad takich okrucieństw u zwerząt. zwierzak nigdy nie zaatakuje z nudów czy ot tak po prostu dla żartu. Płakać się chce, że nadal nie funkcjonuje w polsce prawo które egzekwowalo by wymierzanie sprawiedliwości za okrucieństwa. Areksku nie ma Cię tu ze mną fizycznie już tak długo, a ja tak bardzo tęsknię, tak bardzo chcialabym się wygadać przed Tobą, zawsze byłes doskonałym słuchaczem i chociaż nigdy nie przemówiłeś ludzkim głosem to ja zawsze wiedzialam o czym chcesz mi powiedzieć, na co masz ochotę. Mam do Ciebie ogromna prośbę zaopiekuj się tym nowym pieskiem w tym pieknym tęczowym raju..... odwiedź tez czasami pańcię we śnie....
-
Słoneczko moje kochane dzisiaj są walentyki, akie dziwne święto, które każe nam akurat tego dnia okazać miłość... w sumie fajne święto ale miłość to nie jest tylko jeden dzien uniesień, szanowania drugiej osoby i mówienia jej że sie ją kocha. Miłośc to wyrażanie całym sobą i cały czas uczucia, którego nie da się zcedowac tyklo na jeden dzień. Pamiętam kiedy siedzieliśmy razem przy drzwiach balkonowych i patrzyliśmy sobie na ponury czy słoneczny krajobraz było tak fajnie, pamiętam jak fajnie było Cie przytulić, pogadać, pokazać Ci wszystkie niezwykłości tego świata, mówić KOCHAM i czuć to każdym milimetrem ciała, być gotowym poświęcic wszystko. teraz juz wiem, że prawdziwa miłość nie kończy się wraz z końcem naszej ziemskiej drogi, ona zyje w naszych serduszkach i czeka by znów przy spotkaniu eksplodować i cieszyć sie nią do końca świata i jeden dzień dłuzej. serduszko ty moje...........kocham.........pamiętam.......tęsknię....... i czekam...............
-
Cześć Aresku rodzice w weekend robili porządki w ogródku i strasznie im Ciebie brakowało... nigdzie nie było kochanej rudej mordki, która zawsze byla gotowa pomagać. zawsze uwielbiałeś zbliżającą się wiosnę, wychodziłeś wtedy do ogródka i pomagałes pańci, pamiętam jak mama zawsze spulchniała ziemię przy roslinkach a ty oczywiście zawsze kładles się w to miejsce gdzie ziemie była tak ładnie zruszona. Mama poprawiala a ty znowu się kładłeś w nowe miejsce. Ile ty słoneczko miałes pracy ;) A teraz jest tak pusto, w sobotę bylo tak ladnie świecilo słoneczko a ja odruchowo szukałam za ktorym krzaczkiem się czaisz i obserwujesz co się dzieje. Wypatruję Cie już tak długo, ale wiem że pewnego dnia Cię zobaczę, po prostu mnie zawołasz, zamerdasz ogonkiem i wszystko bedzie tak jak kiedyś...
-
Aresku w czwartek byłam w schronisku we Wrocławiu, dojechaliśmy już po zamknięciu biura, ale na szczęście spotkaliśmy bardzo miłego pana i panią którzy nas wpuścili "tylnym wejściem", ucieszyli się z tej karmy ja też się niesamowicie cieszę że choć w tak skromny sposób te kochane psiaczki będa mogły zjeść choć troszkę karmy. Wizyta............. sama wizyta jest doświadczeniem niesamowicie głębokim, wszystkie te strasznie smutne oczęta, jedne psiaczki szczekały inne po prostu patrzyły z zaciekawiem czy może to jest ta chwila w której ktoś je weźmie i pokocha, tak bardzo chciałabym pomóc zrobić wszystko żeby tylko miały lepiej, one przecież całe życie ofiarują człowikowi a on je tak po prostu wyrzuca, kiedy się nacieszy, lub kiedy po prostu zwierzaczek mu się nudzi..... dlaczego wstyd mi za ludzi???? Dlaczego nie mogę tym psiacxzlp mpo prostu spojrzeć w oczy??????? Na dodatek były tam dwa rude spanielki, kochane rude mordki, były też takie słodkie mieszańce, takie ufne i kochane...... a ja tak strasznie boje się kochać, boje się i nie umiem już wziąć odpowiedzialności za tak kochane stworzenie bo wiem że kiedy przyjdzie czas na walkę z najstraszliwszym przeciwnikiem - śmiercią, my jesteśmy bezbronni. Co wtedy o nas myślą te kochane zwierzaczki???? Czy czują się zawiedzione???? Opuszczone??? Na pewno też się zastanawiają dlaczego ten kochany człowiek nie umie i tym razem wygrać???? Podczas spacery po schronisku wyłam jak dziecko i jeszcze długo po wyjechaniu z niego, maż pytał dlaczego .... a ja nie potrafiłam mu wyjaśnić że to po prostu z bezsilności.......... Jesteśmy tacy malutcy wobec wszeświata i praw nim rządzących a mamy się za władców wszystkich i wszystkiego........ jakie to ironiczne......... Tęsknie...........
-
Aresku dzisiaj wielki dzień, musisz za mnie trzymać kciuki. Jadę dzisiaj do schroniska żeby zanieść pieskom i kotkom karmę, którą uzbieraliśmy na weselu zamiast kwiatów. Na początku chciałam ją zawieść do kliniki przy Uniwersytecie Przyrodniczym tam gdzie leczył Cię dr Hildebrand, ale po rozmowie ze znajomą weterynarz zdecydowałam że dużo bardziej będzie ona potrzebna w schronisku. Mam nadzieję że się nie rozkleję jak zobaczę te wszystkie błagające smutne oczęta, człwiek chciałby pomoóc wszystkim zwierzaczkom ale niestety nie może. Może chociaż w taki skromny sposób pomoge tym kochanym stworzeniom. Trzymaj kciuki braciszku
-
Aresko kolejna noc i znów i odwiedziny :) tym razem krótsze ale znowu się przytulamy, znowu mam energie na kolejny dzień. Mam wrażenie że wracam codziennie do domu a Ty tam na mnie czekasz. Nie szczekasz, w otwierających sie drzwiach nie widać Twojej mordki ale ja wiem że jesteś! Oczyma wyobraźni to wzystko widzę, pukając w drzwi czasami mam wrażenie że szczekasz a wtedy z nadzieją czekam aż otworzą sie drzwi, później kiedy wejdę do pokoju odruchowo szukam Cię w Twoicj miejscach.... fizycznie Cię nie ma ale przecież jesteś w moim serduchu - to w nim codzień szczekasz, przytulasz się, śpisz, bawisz sie ze mną, aż przychodzi noc i jawa staje się rzeczywistością. Wtedy zapraszasz mnie na chwilkę za Tęczowy Most do swojego nowego świata i ja wiem że jest Ci dobrze, że tęsknisz tak samo jak my, ale w końcu spotkamy się i zostaniemy tak juz na zawsze....
-
Morus - nie było mnie przy Tobie
ARESIK_B replied to szarotka11's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szarotko od smierci Areska mineło ponad 13 miesięcy a mimo to jego miseczka nadal stoi na swoim miejscu zarówno w kuchni jak i w pokoju rodziców. Stoi tak jak stala kiedy Aresek jeszcze żyl na czystym ręczniczku, smyczka nadal leży w przedpokoju gotowa do użycia, nie mam areska ulubionych zabawek poniewą dalam mu je aby zabrał w miejsce do którego wyruszył 20 grudnia 2006 r. - pewne rzeczy sie nigdy nie zmienią niezaleznie od czasu jaki uplynie. -
Gabi wygląda przecudnie na tym stole :) jak one to robiły że miały to co chciały, robiły to co chciały a my je tak bardzo kochałyśmy??? Niesamowite jest to że zostało tyle przepięknych zdjęć i jeszcze więcej wspomnień, to jest coś czego nigdy nikt nam nie zabierze. No i oczywiście te piękne oczka mówiące przecież ja nic nie zrobilam :) cudo!
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
ARESIK_B replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Faktycznie dni sa ponure, już sama nie wiem czy od śmierci Areska były jakies słoneczne. Ale to dzięki wam w naszych serduszkach świeci ciągle słońce, choć jest w nich też ogromny ból to pamięć i wspomnienia choć troszkę go koją. Ernusiu świeć swojej pańci tak jasno jak słoneczko za waszych wspólnych dni. -
Psotuniu w niedzielę pamietamy wszyscy... pamiętamy też każdego dnia tygodnia, o Was kochane skarby po rpsotu nie możemy i nie chcemy zapomnieć - no bo jak można zapomnieć?? Wy o nas zawsze pamiętacie i nawet zza Tęczowego Mostu się o nas troszczycie... słodkich szaleństw i przyjemności Psotuniu
-
Hapiczko, na zawsze pozostaniesz w moim sercu...
ARESIK_B replied to Ola164's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na dogomaniaków zawsze można liczyć, my z naszej strony zaopiekujemy się tak jak tylko potrafimy, nasze pociechy za Tęczowym Mostem nam w tym na pewno pomogą. -
Monia piękne słowa, łza zakręcila sie w oku, tym bardziej że Aresik odwiedził mnie dzisiaj w nocy, nic nie mówił ale byliśmy na spacerze i wzięłam Go na ręce.... przytulił sie tak jak zawsze kiedy brałam go na ręce :) Aresek nie był malutkim pieskiem ale zasze kiedy chciał na ręce to usadawiał sie na nich jak dziecko, siedział w pionie, tyleczek mial na moich rękach natomiast lewą łapkę zakładał mi za kark i trzymał sie dokladnie tak jak dziecko, trzymał wtedy swoją mordkę przy mojej buzi. Nigdy nie zapomne jak Aresik czasami obwąchiwał mi twarz, dlikatnie muskając ją tymi małymi śmiesznymi włoskami, które miał pod noskiem.... moja kochana bestyjka. Nadal kiedy patrze na Twoje zdjęcia pamiętam każdy centymetr Twojego ciałka, te smieszne włoski pod noskiem, te delikatne włochacze na Twojej główce, piękną dostoją klatę no i ten niesamowity piekny ogonek, teraz coraz więcej spanielków ma zostawiony ogonek, ale u żadnego nie widzialam tak pieknego pióropusza jaki miałeś ty, no ale w końcu Twoim dziadkiem był nie kto inny jak tylko seter irlandzki. Ten czas tak strasznie szybko leci, dzień za dniem tydzien, miesiąc... a Ty skarbie nadal zajmujesz najważniejsze miejsce w moim serduszku, a te słowa zacytowane przez Monię, podpisuje się pod nimi oniema rękami... Aresku dałeś mi coś najcenniejszego na świece, siebie, prawdziwą miłość, przyjaźń, zaufanie, dobroć moglabym wymieniać jeszcze bardzo długo. po prostu na zawsze zmieniłeś mnie i moje życie... tak bardzo Cię kocham i czekam na kolejne odwiedziny.
-
Braciszku wracając dzisiaj z pracy zamknęłam na chwilkę oczy, po prostu mnie piekły, zamknęłam i automatycznie "przyszły" obrazy które nierozłącznie wiążą się z Tobą. Przypomniałam sobie jak zawsze mnie witałeś w drzwiach, twoje pokazowe miny, to jak patrzyłam jak śpisz, uwielbiałam patrzeć jak sobie smacznie śpisz i śnisz o czymś przyjemnym. Zawsze kiedy się budziłeś i widziałeś że jesteśmy w pobliżu bardzo się cieszyłeś, często zamykaleś jeszcze na chwilkę oczka żeby pospać spokojnym snem. Pamiętam jak leżałeś a nie chciało Ci się podnosić głowy to tak fajnie śledziłeś nas wzrokiem. wiedziałam kiedy masz lenia a kiedy masz ogromną ochotę na zabawę. Rozumieliśmy się bez słów, chociaż gdzieś ostatnio przecytałam, że 12 letni psiaczek wychowywany w domu, kiedy się do niego dużo mówi rozumie tyle co 3-letnie dziecko..........!!!! Aresku kochany gdybyś Ty mógł do nas choć jedno słówko powiedzieć co by to było?????
-
Aresku wczoraj mineło 13 miesięcy naszej rozłąki, jak strasznie duzo pamiętam jak dopiero było kilka, kilkanaście dni po twojej śmierci. 13 miesięcy.... "13" zawsze byłam troszkę przesądna, ale w przypadku twojej choroby 13 odegrała niesamowitą rolę, 13 października w piątek dowiedzieliśmy sie o Twojej chorobie - tego dnia zdiagnozowana dużego guza w brzuszku, 13 tygodnia walczyliśmy o Twoje życie, 13 grudnia miała odbyć sie operacja ale ze względu na Twój juz bardzo zły stan została odwołana, w październiku zacząłeś 13 rok życia, my razem z Tobą zaczeliśmy 13 rok mieszkania w naszym nowym domu. 13 to niesamowita liczba, która juz na zawsze będzie mi sie kojarzyla tylko i wyłącznie ze złymi rzeczami. Jak zdawałam maturę pisalam temat, który brzmiał tak: Według W. Szekspira - "Świat jest teatrem, aktorami ludzie". A kto wyznacza im role: Bóg, fatum, człowiek, przypadek...? Aresku kochany jak to było w tym przypadku??? Czy moglismy Cię uratować, czy to Bóg tak chciał, a może nieswiadomie sami uruchomiliśmy jakąś koszmarną spiralę śmierci, która doprowadziła do Twojej choroby??? Nikt ego nie wie........ ja po 13 miesiącach na pewno nie jestem madrzejsza, stałam się uboga bo straciłam największego przyjacielam powiernika radości i trosk... czy chociaz Tobie jest Tam dobrze???????????
-
Aresku kest ciemno zimno i mokro. Pada deszczyk i tak sobie myslę że pewnie nieźle byś sobie łapki pobrudził dzisiaj, ale fajnie było chodzić w deszczyku pewnie że nie zawsze to lubiłeś ale przeważnie Ci to nie przeszkadzało, byłeś wtedy taki mokry :) a po powrocie do domu koniecznie trzeba było sie wybiegać, wysuszyć włochacze, wytarzać sie na dywanie, zawsze sie śmiałam że gdybym ja traciła tyle włosów co Ty to pewnie bym już łysa była. Znalazłam ostatnio Twoje rudego włoska, na dywanie na stryszku, nie często tam wchodziłeś a teraz okazuje się że chyba już tylko tam mozna jeszcze znaleźć twoje włoski, taki piekny rudo biały, malutki tak bardzo bym chciała znowu ich dotknąć, pogłaskać Cię, przytulić, pokaż się czasami we snie, ja wiem że za Tęczowym Mostem masz fajnie, ale odwiedź czasami kochana rodzinkę...
-
Widok faktycznie był niesamowity, te jego gesty, spojrzenia to jest nie do podrobienia i nie do zapomnienia. W ogródku mamy taki dziwny krzewik, który ma żółte kulreczki jako owoce, tylko w zimie przylatywal do nas taki piekny ptaszek z wielka klatą, brązowy... piekny a tak ładnie śpiewał. Najlepsze było to że on się Areska wcale nie bał, my nauczylismy Areska żeby ptaszka nie gonil bo jes zima i on jest głodny. Codziennie wychodząc na spacerek Aresik patrzył na ten krzaczek sprawdzając czy jego kolega tam faktycznie siedzi. Obaj patrzyli na siebie z dużym zainteresowaniem. Pewnego dnia Aresik zauważył że jeko "kolega zjada te żólte kuleczki z drzewka.... jakie było moje zdziwienie kiedy pewnego dnia wracając ze spacerku zdjęlam juz areskowi smyczke wpuściłam go do ogreóka akurat w momencie kiedy ptaszek jadl obiadek :) Aresik stanął pry nim i patrzył, patrzył... aż w pwnym momencie siadł pod drzewkiem i sam zaczął zbierać i jeść te żółte kuleczki, myslałam że sie popłaczę ze śmiechu Aresik chciał zdjeść szybciej wszystkie kuleczki... To była moja kochana bestyjka, dawał mi tyle radośi zawsze coś wymyslił, teraz pewnie szaleje za TM. Mi pozostają nocne spotkania, buziak kochany włochaczu
-
Aresku dzisiaj znów jest mały mrozek, Ty lubiłeś każdą pogodę tylko jak był mokry śnieg to robiły Ci się takie wielkie śniezne kule przy łapkach to faktycznie dzialało Ci na nerwy, byłeś taki porządny, musiałeś sie wtedy zatrzymać usiąść i spokojnie rozplątywałeś sobie śnieg z łapek. Patrzyłes wtedy na mnie wzrokiem mówiącym poczekaj bo musze to skonczyć, no więc stałam i mówiłam do Ciebie, kiedy stwierdzales że mozna dalej iśc to po prostu ruszaleś. Zawsze byłeś indywidualistą, ale zawsze też potrzebowałeś bliskości osób, nie lubiłeś zostawać sam w domu, po prostu byłeś towarzyski, te nasze obowiązkowe zabawy po powrocie z pracy, oczywiście zawsze najpierw spacerek później zabawa. Siedze teraz sama w domu i oczyma wyobraźni widze jak podbiegasz do mnie i zachęcająco rzucasz jakąś zabaweczkę lub po prostu trącasz mnie noskiem żebym wymysliła coś ciekawego. Z Tobą nie wiedziałam co to nuda, zebym mogla chociaż wysnić taki dzień......... lub przeżyć raz jeszcze
-
Aresku jechałam dzisiaj do pracy i wiesz że już zaczyna sie robic jaśniej? Pamiętam, że w ubiegłym roku kidy chorowałeś i kiedy każdy dzień wydawał się niekończącą nocą, mówiłam do Ciebie żeby dac radę że jeszcze tylko kilka dni i juz dzień bedzie stawał się coraz dłuższy, że jak dzien będzie dłuższy to będziemy mieć więcej siły na walkę z ta straszną chorobą. poza tym wydawała mi się że śniłes mi sie w nocy, obudziłam sie i wiedziałam że mi sie przyśniłeś ale do tej pory nie moge sobie przpomniec tego snu. terz znowu zapada zmierzch, a ja dzisiaj mam jakiś taki zamyślony dzień....... cały czas mam przed oczyma Ciebie, tak bardzo chcialabym Cie przytulić........
-
Aresku piekny dzisiaj mamy dzień, taki mroźny ale słoneczny, mam ogromną ochotę pojechac nad nasze jeziorko, ciekawa jestem czy choć troszke jest zamarznięte? Pamiętam jak kiedy pojechaliśmy i całe było pokryte lodem, na początku bałeś się wejśc no bo przeciez jak można chodzić po wodzie, dopiero po chwili zorientowałes się że to wcale nie jest takie straszne w rezultacie uwielbialeś biegać po zamarzniętym jeziorku. Pewnego zimowego dnia spotkaliśmy jakieś wędkarza łowiącego w przeręblu, ile było śmiechu jak się go wystraszyłeś, nigdy nie lubiłes jak się ktoś dlużej nie ruszał, najeżyłes sie wtedy strasznie, ale czlowiek się ruszył więc podeszliśmy, jakie było Twoje zdziwienie kiedy zobaczyles jak wyjmuje rybki spod lodu, od tamtej pory lubiłeś zaglądać pod lód, lub próbowałes sam wykopać dołek w lodzie. Piekne pozostawiłeś nam wspomnienia, wciąż tak żywe i przywracające uśmiech, z drugiej strony smutek i żal, że nie moge po prostu wsiąść w samochód zabrać Ciebie ze sobą i pojechać po prostu na spacer. Gorący buziak w ten mroźny dzień
-
Saruniu wszystkiego najlepszego nasza Tęczowa pociecho...
-
Migaczku wszystkiego najlepszego nasza Tęczowa pociecho...