znikam
Members-
Posts
515 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by znikam
-
PIKA - zabawy koncepcyjne mojego są podobne... (edit: a to bokser) ;) Bila - jak ćwiczymy, to sie staram nie przesadzać (chyba że jest bardzo bardzo nakręcony, wtedy to osiągamy wyniki nawet 10 minut ćwiczeń bez przerwy ;)), ale czasami westchnięcie i "znowuuu...?" jest na pierwsze wydane przeze mnie polecenie (i cóż zrobić? takiego ćwiczenia, bez radości i przekonania, to i ja nie chcę)
-
ha. no, bywam zniechęcona. nie wiem, czy chciałabym pracować z ONem, bo uwielbiam boksery za ich radość życia, spontaniczność i "cielactwo" (no i za to, że jak budzi to dotyka pycholem po twrzy, rękach, odkrywa stopy i maca nosem :loveu:). ale kiedy muszę wołać za psem "heeej, ja tu jestem!" a on odwraca się "tak, tak.." i wraca do wąchania, to ja już myślę allegro ;) :diabloti: strasznie ciężkie jest po prostu to, że raz jest całkowicie na mnie skupiony, a innym razem nie chce nawet się za darmo pobawić... nasz poprzedni bokser był totalnie nakręcony na aport, spacer bez piłki/gumowego kółka był spacerem straconym. było to zdecydowanie łatwiejsze - ale, no cóż, Figo jest zupełnie inny niż Jaxa i trzeba się z tym pogodzić i nie porównywać. z drugiej strony - moja mama mówi, że "jak nie chce się bawić, to niech łazi, na smyczy czy bez, i wącha". a potem pies wraca do domu, siada z miną pokrzywdzonego dziecka że nie dano mu sie wybiegać i pobawić... no to ja mam wrażenie, że on oczekuje pracy, ale po prostu nie jestem wystarczająco atrakcyjna (powiedziałabym że to jest ten ból; już pal licho tego onka przyklejonego do nogi, niech się przykleja - przecież nie ma idealnych psów , a wspomniany ON na pewno nie jest taki spontaniczny jak mój i nie maca pycholem jak budzi :loveu:); czasem mam wrażenie, że "lecę bo pies" jest efektem tego samego - mojej niskiej atrakcyjności. chciałabym spróbować tropienia - bo Figo uwielbia używać nosa (i teraz - jak jest grastka śniegu - zauważyłam, że przykleja się do śladu i z zapamiętaniem za nim idzie; może on wcale nie jest takim tropowcem jak mi się wydaje tylko przechodziła cieczkowa suka ale co nam szkodzi spróbować) - ale nie wiem od czego zacząć, chciałabym bawić się z nim tak, żeby był zadowolony, chciałabym uczyć go tak, żeby robił to chętnie ale jest "no dooobra, lubię Cię, więc mogę to zrobić...". chyba szukam złotego środka, a on jest taki zmienny, że raz zabawa piłką jest fajna a innym razem to nudy, raz stanie na nosie dla smakola a innym razem westchnie sobie i położy się, zerkając jednym okiem na mnie jak na wariatkę. raz "skaczmy razem" to najlepsza zabawa, innym razem "o co Ci chodzi?". może ja go po prostu nie potrafię wyczuć, tylko go mierzę miarką i mówię - "poprzednim razem piłka była fajna, to piłka będzie do końca życia", a on po prostu musi zmieniać rodzaje aktywności - raz piłka, innym razem coś poćwiczymy za smakole, a jeszcze innym razem połazi i powącha?
-
zaczęła sie rozmowa o uczeniu i warunkowaniu/naprowadzaniu. rozumiem tyle (jeżeli dobrze rozumiem), że pokazanie celu i "kombinuj, aż mnie zadowolisz" zmusza psa do myślenia i jest zdrowszą nauką... ale jak np. nauczyć psa slalomu bez naprowadzania i warunkowania? ja nie jestem ani fanatycznie klikerowa (choć klikera używałam/używam), ani żadna; ale w ramach "poróbmy coś razem" zamierzałam uczyć psa właśnie slalomu, a o innej niż klikerowej nauce tego nie słyszałam i nie czytałam... Chandler - mój właśnie lubi na wysokich obrotach i tylko wtedy zaczyna kombinować - "masz patyk? będziemy się bawić? szarpać się chcę szarpać! co zrobić? kładę się turlam i staję na rzęsach! co zrobić? siad? siad?! tak, siadam już siadam tylko daj się poszarpać!" ;) spokojem i głaskaniem nic nie mogę wskórać, taka praca owszem będzie wykonana ale póki nie znajdzie się coś ciekawszego, a o takie coś nietrudno... w psim gronie stety lub niestety rzadko, bo już, tylko zaczynają się dominować... czasami pobawi się ze szczenięciem lub z suką, ale bez większego entuzjazmu - ale potrafi polecieć i do psa, i do suki, i do szczeniaka... okres szczenięcy? hm, w sumie pogodziłam się z tym, że mój zawsze będzie cielakiem i przytulanką dla ludzi - ale nie zawsze będzie cielakiem wśród psów; już zaczynają na siebie warczeć, jak dochodzi zabawka, kij, lub piłka to nawet zęby się pojawiają... że sztucznie przeciągany - mój leci do pieska przez pół parku; ja wołam go, pokazuję, że jestem ciekawsza (bo wiem, że dorosłe psy raczej się nie bawią, a dominują nawzajem),a z drugiego końca parku słysze właściciela pieska - "to pies? a ile ma? 1,5 roku? niech się pobawią, to jeszcze szczeniak..." no i cóż, przystawałam na to - i nie wiem, czy słusznie, bo efekt teraz taki, że pies potrafi polecieć przez pół parku do wcale nie z zamiarem zabawy, ale dlatego, że idzie pies po prostu... z aportem próbowałam, ale jak tylko widział drugą zabawkę w ręku, to zostawiał pierwszą w miejscu i "rzuć mi teraz to!". kombinowanie, że tak, ale jak przyniesiesz - nie dawało skutku, bo nie wiedział o co chodzi ;) zabawy psychiczne? bawimy sie w 3 kubki, w szukanie zabawki i jedzenia - pies bardzo lubi używać nosa, nie rozgląda się, a węszy (chciałabym nawet zacząć w ramach zabawy tropienie ale nie wiem jak to ugryźć). marzenie o idealnym psie? jak oglądam filmy z bokserami na IPO to aż mi szczena opada; ale mnie to tylko mobilizuje do pracy - bo wiem, że przecież musi się dać, i problem na pewno nie leży po stronie psa, tylko po mojej! ale jest to też pierwszy pies, w którego wychowaniu biorę udział (tak prawdę mówiąc to tylko ja czegokolwiek od niego wymagam :roll:) i są schody po prostu... z drugiej strony - jak widzę ONa, który jest wpatrzony we właściciela mimo że ten oferuje mu tylko czasem pół patyka znalezionego gdzieś po drodze do aportowania, a spacer ma wg niego wyglądać "wybiegaj się i śpij w domu" - to aż czuję ukłucie zazdrości... ja tu takie wygibasy a tamten się słucha za dobre słowo właściciela ;) Agbar - masz boksera, na co jest najbardziej nakręcony? czym lubi sie bawić i jak? czy raczej smakołyki? robie wywiad środowiskowy i będę próbować, może trafię w gusta mojego psa...
-
trafiłam na wątek przypadkiem, i przeczytałam na jednym tchem, na jednym posiedzeniu! :) szczególnie fragment o bokserach (mój się ślini ;))... tu pojawia się moje pytanie - jak skupić uwagę psa? bo niestety pracuje nam się bardzo ciężko, bo Figo szybko staje się rozkojarzony, a cały świat jest dla niego ciekawszy niż ja :oops: pies zna podstawowe komendy, w domu wykonuje je bezbłędnie, czasami w ogóle ma okresy "bezwzględnego posłuszeństwa", gdy potrafi przybiec do mnie w podskokach na moje pół słowa i jeden gest. innym razem (niestety te "inne" okresy zdarzają się częściej) mogę ubrać sie w kostium klowna wyszyty dzwoneczkami, na głowie mieć świecące czułki, skakać, krzyczeć wciąż "rumturumtum!" i żonglować piszczącymi piłkami stając na rzęsach, a pies i tak ma mnie w odwłoku. próbowaliśmy uczyć aportu (przyznam, z mojego lenistwa - miałam problem z kolanem i przyszło mi do głowy że tak najłatwiej wymęczyć fizycznie psa); Figo chętnie biega, podejmuje ale jakby nie wiedział gdzie przynieść, czasami trafi i przedmiot leży pod moimi nogami a czasami niesie go na drugi koniec trawnika... lubi "zabawę szarpaną" (tu kolejne pytanie - gdzieś czytałam że "szarpanie tak, ale nigdy nie pozwalać psu wygrać" - czy to prawda?); nie jest w ogóle nakręcony na zwykłą piłkę - żeby była zdatna do zabawy zabawka musi spełniać odpowiednie warunki - albo mieć sznurek, albo być długa i ciężka, albo być cudza... żarło? owszem, ale bez specjalnego przekonania; raczej na zasadzie "ok, zrobię to, bo Cię lubię, ale wierz mi, że ten marny smakołyk dla mnie niewiele dla mnie znaczy". czasami jednak ma okresy niezwykłej żarłoczności i za drobny smaczek stanie na głowie i przeturla się 3 i pół raza; są też smakole, które bardzo mu pasują. przyznam że jego "okres szczenięcy" trwał właściwie bardzo długo; nie wykluczam, że był sztucznie przeciągany :oops: Figo bardzo długo bawił się z psami i dopiero gdy w pewien sposób pojawiła się agresja, zabawa przestała być zabawna... nadal jednak zdarza mu się lecieć do psów (mimo kostiumu klowna etc., etc...). nie wiem właściwie, jak pracować, czym nagradzać, żeby pies był współpracujący... nie wiem, jak pokazać, że ZAWSZE jestem ciekawsza od piesków (bo czasami jestem ciekawsza, a innym razem nie jestem godna odrobiny zainteresowania)...
-
mój niszczył bardzo długo; wolę, żeby rano chociaż zrobił parę rundek z aportem; no i trzymam go na nogach do późnej nocy (dopóki ja nie zasnę) - wtedy lepiej śpi w dzień ;)
-
ja mam prawie godzinę drogi do szkoły autobusem+tramwajem ;) takie liceum sobie wybrałam, ot... :roll: czasami ojciec mnie rano podwozi ale i wtedy muszę wyjśc o 7.20 najpóźniej. a na ósma mam codziennie :evil_lol: stąd ta szósta się pojawia; wstaje o szóstej lub za 10, 6.00-6.10 jestem gotowa, o 6.40 znów w domu, potem 10-15 minut toaleta no i przebieranie się... 6.55 biegnę na przystanek i gonię odjeżdżający autobus, a 7.59 - lecę do szkoły :evil_lol: EDIT: śniadań też brak :D
-
nie chce nic mówic ale w lecie to i ja już niekiedy tak wstaję :D po prostu nie chcę sobie marnować dnia ;) w zimie szósta-siódma (to właśnie w zależności, na którą akurat moja mama zaczyna pracę).; generalnie nie lubię wstawać, jak jeszcze jest ciemno, ale jak mus, to mus... dobrze że jest chociaż po 22 grudnia. teraz tylko lepiej będzie.
-
ha, to mojego huk w ogóle nie rusza. na początku był trochę zainteresowany, ale potem - nawet w sylwestra i 1 stycznia mogliśmy spokojnie iśc na spacer...
-
o widze że alergie pokarmowe to jednak wspólna przypadłość boksiów :roll: ja na szczęście mam ogródek małe to okropnie, ale zawsze można w nocy w razie czego wypuścić... mój rozwala sobie łapy na soli, o taak... warstwę rogową ma (powiedzmy), ale i tak sól bardzo mu szkodzi... w zeszłym roku smarowaliśmy wazelina i było nieco lepiej, w tym mam nadzieję, że nie będą sypać aż tak... Figo nie lubi mrozów, od -15 zakładamy kombinezon (kombinezonu też nie lubi ;)). za gorąco - też źle, szybko się męczy i zero zabawy. jogging? nigdy :diabloti: już prędzej uda mi się nauczyc psa aportowac i nakręcić na frisbee ;)
-
Mój wychodzi 3 razy dziennie. Rano - albo ze mną, albo z mamą, bo ja zawsze na ósmą do szkoły, a ona zaczyna pracę czasem 9-10... a pies śpioch i nie lubi rano wstawać :diabloti: rano pies spaceruje pół godziny-40 minut; na spacerze ze mną zwykle bawimy się apotem, biegamy, trochę powtarzamy znane komendy i ćwiczymy nowe... gdy jest z mamą, zwykle chodzi na smyczy lub bez i wącha... po południu (14-15) idziemy na jakąś godzinę do parku; schemat ten co rano ale dłużej. czasami jak są psy, to z nimi biega - generalnie to ten typ, co nie jest zbyt współpracujący :shake: wieczorem - zależy. albo ja wychodzę około 18 na spacer około 30-45 minut (wtedy o 21 dochodzi króciutki spacer 15 minut "na siku"), albo jeżeli jestem bardzo zajęta wysyłam brata, ale on generalnie nawet nie spuszcza go ze smyczy, więc chodzą po parku przez pół godziny i wracają... w weekendy mamy więcej czasu więc rano 45min-1godzina, po południu 1-1,5, wieczorem 30-45 minut. biegamy, trochę aportujemy, trochę ćwiczymy komend, trochę chodzę - a pies wącha. w lecie gdy jest jaśniej, a pies wychodzi chętniej, bo mu tyłek nie marznie, chodzimy na dłuższe spacery (przede wszystkim ten wieczorny).
-
Dalmatyńczyk CENT- znów szuka domu ... i ZNALAZŁ !!! :)
znikam replied to sisia0's topic in Już w nowym domu
czyzby to, co czytam, było prawdą, czy tez się mylę? :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: -
[quote name='ewadr'] A z kotka sie dogadują, ponoc Barry to sie nawet troche jej boi.[/quote] wiedziałam że go w końcu koty ułożą :diabloti: małe bestyjki potrafią okiełznać każdego psa :diabloti: wspaniale, że Barrus tak wszystkich zachwyca :multi:
-
Dalmatyńczyk CENT- znów szuka domu ... i ZNALAZŁ !!! :)
znikam replied to sisia0's topic in Już w nowym domu
Cent się nie rozdwoi, acz może jedni wezmą dalmasia z gdańska na przykład? albo Fuksika? lub Fosterka? oby, oby! :) -
mam chetnych na kundelki ale nie rozmnoze :->
znikam replied to annnka's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
po pierwsze - niestety jest tak, że nie każdego mającego psa stać na sterylkę. nie mówię tu nawet o dogomaniakach - bo chyba wszyscy mamy lub wynajmujemy mieszkania/domy, mamy co włożyć w garnki dla nas, rodzin i psów, lwia część z nas ma luksusy typu stały internet (internet W OGÓLE jest - na pewnym poziomie - luksusem). a niestety okropnie dużo psów nie stanowi obiektu zainteresowania swoich właścicieli (są, bo są, często przypięte krótkim łańcuchem), a jeżeli nawet stanowi - to ich właściciele nie mają 400 zł na sterylkę czy 150 na kastrację, bo są pochłonięci zastanawianiem się, jak zdobyć kasę na tak zwane życie dla siebie i rodzin... to takie psy zachodzą w ciążę - a szczeniaki albo lądują w beczce wody (w dobrym, powiedziałabym okrutnie, przypadku - bo moim zdaniem lepsza wczesna śmierć niż późniejsze dzielenie losu swoich rodziców), albo są rozdawane kolejnym właścicielom, których g... obchodzą własne psy. i mnożą sie dalej... pokusiłabym sie o stwierdzenie, że przynajmniej połowa schroniskowców to taki właśnie pomiot - absolutnie przypadkowy i nawet nie dla kasy ani dla "zdrowia suki"... dla mnie KAŻDY pies nierasowy/ z wadami (ale to co innego już - jak ktoś kupuje psa nawet z wadą, to już wydaje na niego gruba kasę i raczej mało prawdopodobne, że nie będzie dbał) powinien być sterylizowany na koszt państwa (na poziomie gmin - żeby było prościej). czyli idziesz do gminy, pobierasz dowolną ilość talonów na sterylizację, które możesz sfinalizować w określonych lecznicach. i możesz wyłapać i przyprowadzić dowolna ilość psów i zrobić im zabieg za darmo. ale państwo wcale o tym nie myśli - a niestety bez ogólnego myślenia nie rozwiąże się problemu bezdomności. co z tego, że schrony, które sterylizują, skoro nikt nie zadba o suki na łańcuchach, płodzone przez przypadkowe (niby czyjeś, naprawdę nie będące przedmiotem niczyjego zainteresowania) lub jeszcze nie wyłapane (bezdomne) psy? powiedziałabym, że to tu leży problem bezdomności, nie w pseudohodowlach nawet, nie w mnożeniu kundli. problem jest tylko i wyłącznie z mentalnością i brakiem zainteresowania tematem. a my? możemy ratować przypadki. świat zmieniać dla psich jednostek. bez zrozumienia ze strony większości. bo łatwiej umywać ręce. EDIT: czy to jest straszny off? :oops: proszę o wybaczenie :modla: -
mam chetnych na kundelki ale nie rozmnoze :->
znikam replied to annnka's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
a ONów w schronach to już w ogóle okropnie dużo :placz: bardzo mądra decyzja :multi: -
oby :) wysyłam ogłoszenia do gazety (poprzednio - dziwnym trafem - ŻADEN z moich psów nie znalazł się w gazecie :angryy:, będą w następny piątek... ale wysyłam już dziś, więc tym razem na 99% znajdą się w numerze; Fuxa też wyślę. Macie jakieś gotowe "rozlepiadło"? bo muszę porozlepiać ogłoszenie na bokseroszczeniaki zabrane z wielkiej biedy, to Fuksia też walnę na słupy ogłoszeniowe i w parku...
-
ja radzę zacząć od "do mnie" (lub innego przywołania, wedle życzenia. kiedyś widziałam psa który wracał na komendę "smalec"). my nie zaczęliśmy (zaczynaliśmy od siadu) - teraz pies siada w każdym momencie na zawołanie (właściwie większość zachowań możemy zatrzymać tą komendą) natomiast z wracaniem dużo gorzej - i musimy nadrabiać... psie przedszkole? najs, tylko żeby nie przeholować z tymi zabawowymi przerwami - teraz mój ma ponad 1,5 roku i ciężko nam oduczyć go zachowania pt. "pieski lecę bawić się pieski lecę bawić się pieski bawićsiębawićsiębawić!". idzie nam coraz lepiej, bo po pierwsze - jest starszy, wchodzi międzypsia dominacja i zabawa nie jest już tak zabawna (ja + smaczki + patyk, ew. piłeczka coraz częściej wygrywam, nareszcie!), a pod drugie - pies nareszcie pojął, że za piłeczka można biegać i jest to miłe. i nawet jak dołącza się do nas, spacerujących po parku, znajomy pies, to coraz częściej jest olewany (nareszcie!). ale nie jesteśmy nawet w połowie drogi na razie i dużo pracy przed nami - a mój to bokser, więc ciężko skupić mi jego uwagę, szczególnie że jestem początkująca w te klocki... to moje błędy i opisuję je, żeby przestrzec przed ich popełnieniem. bo nauczyć znacznie łatwiej niż odkręcać i nadrabiać...
-
mam chetnych na kundelki ale nie rozmnoze :->
znikam replied to annnka's topic in Grupa 'Extra' - Kundelki
ja już nie raz spotkałam się z propozycjami krycia suki przez mojego psa... zwykle są to po prostu nieuświadomieni ludzie, którzy wierzą, że suka raz w życiu musi mieć szczeniaki... dziwię się tylko - skoro nie chcą robić krzywdy psom, bo sukę rozmnażają "dla zdrowia", to dlaczego nie zapytają najpierw, czy pies nie ma wad czy chorób genetycznych, tylko "o jaki piękny, w jakim wieku, kiedy chcecie go dopuścić?"... wcześniej mówiłam, że mój pies a- nie jest rasowy, b- ma alergie c- ma grudkowe zapalenie drugiej powieki (choroba genetyczna), ale zwykle szczena im opadała nic nie rozumieli i znów padało pytanie "to kiedy go dopuścicie? mamy już chętnych na szczeniaki"... teraz mówię, że jest wykastrowany :evil_lol: -
Dalmatyńczyk CENT- znów szuka domu ... i ZNALAZŁ !!! :)
znikam replied to sisia0's topic in Już w nowym domu
my w zeszłym roku nie postawiliśmy, bo baliśmy się, że pies ja ściagnie... tylko malutka stała u mnie w pokoju -
kolejny kropek bez domu :shake: dobrze że znalazł taki wspaniały DT, a i dobrze, że DT zna takich wspaniałych lekarzy - my też leczymy, szczepimy i tak dalej nasze futrzaki u Doktora Zahorodnego (a to mimo, że my z Warszawy i do Michałowic nam hohoho daleko). wierzę (ba! ja wiem!) że Fuksik będzie miał teraz już tylko lepiej... dajcie telefon alboco to wyślę go z moimi do gazety i postaram się a tydzień do radia dodzwonić.
-
Jeden pies martwy, drugi odebrany wariatce już w nowym domu..
znikam replied to tamb's topic in Już w nowym domu
co za okropna historia! podziwiam Ciebie Tamb za odwagę... na razie tyle co mogę to wkleić bannerek w podpis... (aż mi wstyd że tak niewiele :oops:)