Jump to content
Dogomania

Czekunia

Members
  • Posts

    1538
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Czekunia

  1. [quote name='Migori']Widzę, że masz podobne przemyślenia. Dobermany spodobały mi się już jak byłam małą dziewczynką, dostałam książkę - album z rasami psów, chyba w szkole podstawowej. Złapałam bakcyla, przepadłam, ale zdrowy rozsądek mówił mi, że dobek to nie pies dla mnie. Dostałam szczenie labka... jak sie okazało wcale nie jest łatwiejsze " w obsłudze" :)[/QUOTE] O to to:diabloti: Moim pierwszym psem był spaniel bretoński, teraz - wyżeł niemiecki (obydwa w typie), więc łatwych ras też raczej nie wybieram;), no ale jakoś tak chyba z szacunku dla dobków nie odważę się jeszcze kilka dobrych lat.
  2. Ahhh... Ahhh... Ahhh... Witamy po raz pierwszy oficjalnie, bo na to, że założycie galerię, liczyłam już wcześniej:oops: Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że dobek to moje niespełnione marzenie odkąd mam 7 lat, a marzę już dobre dwadzieścia...:loveu: No ale nigdy nie miałam odwagi, żeby się zdecydować... Chyba bym poległa w kwestii wychowania... Więc mam od 3 lat taką małą namiastkę:evil_lol: [img]http://img845.imageshack.us/img845/2941/img9068.jpg[/img] Wiem, wiem... "Prawie" robi dużą różnicę, ale chociaż kolor jest podobny:eviltong: Piękny jest Jari... Cud natury... Pozdrawiamy, Asia&Sajan.
  3. [quote name='kingula']Tak, to spaniel bretoński, jak dla mnie to gruba sunia, oby nie w ciąży :/ a ten drugi psiak to chyba seter angielski. One w ogóle wyglądają jakby się znały wcześniej, lub razem żyły, nie sądzę żeby zupełnie obce psy tak na siebie reagowały. Tak czy siak jest to przykład pięknej, psiej miłości.[/QUOTE] Też myślę, że ten drugi to seter - pyszczek ma nakrapiany jak u anglika. No i tak jak Tobie, mi również wydaje się, że psiaki się znały i pewnie należały do jednego właściciela - a co do filmiku - to były nawet bohaterami polsatowskich wiadomości. Podobno trafiły już w odpowiednie ręce i są bezpieczne, ale nie wszystkie zwierzaki stamtąd będą miały tyle szczęścia...:-(
  4. Dziewczyny, toż to spaniel bretoński, albo mnie już oczy mylą... Cudne psiaki... Oby znalazły swoich ludzi. Boże, jakbym widziała swojego Axelka:placz:
  5. [quote name='Bonsai']Oj, biedny Sajan, dużo zdrówka życzę! A jak on sobie tego pazura uszkodził?[/QUOTE] On sam tak o sobie raczej nie myśli:evil_lol: Chce biegać i wariować, jak do tej pory. A pazura uszkodził sobie podczas pogoni za piłeczką, czekaliśmy na Kasię i Bajkę no i tak sobie piłeczkowalismy troszkę, a że on jest na punkcie piłki wariat, to biegał za nią jak szalony. Gdzieś musiał zahaczyć tego pazura i tyle. Ciągle łazi poobijany, poobdzierany, poduszki poprzecinane:diabloti:. Oczywiście nawet nic nie poczuł, bo przyleciał z piłką i czekał na następny rzut, no ale krew mu ciurkiem leciała, więc trzeba było się ewakuować. Dzisiaj był z TZtem na kontroli - wet powiedział, że rana ładnie się goi i że może pazur odrośnie, a jeśli nie to będzie o jednego uboższy;). Na domiar złego mnie rozłożyło - grypa - więc TZt ma w domu szpital:eviltong:.
  6. Hej, Kasiu! Jeszcze raz serdecznie Cię przepraszam za niedzielny niewypał:( Popędziliśmy od razu do weterynarza - całe szczęście był jeszcze na miejscu, oczywiście Sajan dostał "głupiego Jasia" i Jarek musiał usunąć mu całego pazura:shake:. Tak więc niestety na ten moment jesteśmy uziemieni, jeśli chodzi o spacery w większej grupie - Sajan bardzo chciałby ganiać, ale narazie musimy przeczekać - chcę, żeby rana jak najszybciej się zagoiła. Mam jednak nadzieję, że do weekendu będzie już OK i będzmy mogły nadrobić ten nieudany spacer:D.
  7. My też jesteśmy na posterunku! W niedzielę byłam już umówiona z Kasią i Bajką, ale niestety mój szalony Sajan zerwał sobie pazura w przedniej łapie i trzeba było go w całości usunąć:shake:. Niestety póki co czekają nas tylko spaccery smyczowe, ewentualnie luźno, ale w samotności, ponieważ w towarzystwie Sajan ma problem z zachowaniem umiaru, jeśli chodzi o gonitwy, a pazur musi się jak najszybciej zagoić, żeby żadne zakażenie się nie wdało:-(. Oczywiście jak tylko wydobrzejemy, to na spacer będziemy się pisać!
  8. [quote name='engelina_88']Przepraszam- Baja, pies koloru świeżej słomy opalanej zimowym słońcem lutowego popołudnia :) Tak poetycko. Jak była mała miała kolor kanapy. Kamizelkę chętnie pobiorę, bo w sklepach pytałam- nie ma :( A co to za stronka, z której zamawiasz, zdradzisz? No i jaki spacer znów by się przydał wspólny, bo się fotki skończyły ;)[/QUOTE] Noo od razu lepiej brzmi:loveu: Co do kamizelki, czekałam na sygnał z jakiejś innej strony (nie chce mi się teraz szukać, z ktrej dokładnie), ale szperałam szperałam i znalazłam - kamizelki są na Krakvecie - tzn. w ofercie są, ale o dostępność na magazynie pewnie trzeba by zapytać. Niedługo będę od nich zamawiać karmę, więc możemy wtedy w razie czego wziąć też kamizelki. Nie wiem, czy mogę wkleić linik:???:? [URL]http://www.krakvet.pl/trixie-kamizelka-odblaskowa-rozmiar-30082-p-13289.html[/URL] Kamizelki są w różnych rozmiarach, my chyba mamy Lkę. A co do spaceru, to koniecznie musimy się wybrać do lasu, tylko musi zrobić się troszkę cieplej:shake:, bo Sajan w takich temperaturach długo mi nie wytrzymuje, więc spacery rozkładamy w czasie.
  9. Kasiu, Bajka koloru uschniętej trawy?? :-x Powinna się na Ciebie obrazić:evil_lol: Co do kamizelek, są naprawdę świetne - psiaki są bardzo widoczne, nawet z dużych odległości. Nasza już trochę się "zmęczyła życiem";), więc noszę się z zamiarem zakupu nowej, ale na stronce, z której ją mamy, jest chwilowy brak w magazynie. Czekam, aż dadzą znać, że mają ją znów w ofercie, więc jeśli będziesz zainteresowana, możemy zamówić razem. Mamy też obrożę odblaskową żółtą, która dodatkowo ma diody, więc świetnie sprawdza się na nocnych spacerach. Chcemy więcej fotek:diabloti:
  10. [quote name='Bonsai']No, szkoda. :( On miał tak złe przejścia z jakimś wyżłem w schronisku. A potem zaraz po adopcji pogryzł go wyżeł, który mieszkał kilka domów obok. Myślałam, że jest już lepiej, bo jak teraz w W-wie spotykamy wyżły, to jest ogólnie ok. Po tym jak już raz rzucił się na Sajana nie chciałam, by znowu się dołączył, bo wiem, że z niego emocje wolno schodzą i sytuacja by się powtórzyła. Można spróbować jeszcze kiedyś się spotkać tylko jeden na jeden, bez reszty psiaków, albo jakiś spacer równoległy?[/QUOTE] Bonsai, ja to rozumiem;). Pomijając nawet Piegowe przejścia z wyżłami, to przecież pies to też "tylko człowiek" i nie musi wszystkich dookoła lubić. Ja myślę, że poprostu jak na pierwszy wspólny spacer było zbyt dużo bodźców i za dużo nas wszystkich w ogóle. Sajan też był mocno podekscytowany nowym towarzystwem i stąd całe spięcie. Następna próba może być w małym gronie;), jeśli tylko będziecie chcieli spróbować odczulania na wyżły, to my jesteśmy chętni na spacer. Kasiu, fotki extra:evil_lol:
  11. Hej hej!! Czekam na fotki od niedzieli wieczór:evil_lol:, więc proszę o więcej. Sajan też chyba nie ma nic przeciwko, wręcz przeciwnie - pozować lubi, więc oglądać również;). Bonsai, szkoda, że Piegowi nie przypadł do gustu mój Sajan, ale może jeszcze kiedyś...
  12. Hej!! Nam również było miło Was spotkać i poznać:multi: Szkoda tylko, że Piegus nie polubił Sajana... Może jeszcze kiedyś się do nas przekona:eviltong: Spacerek się udał w 100%, a Baja cudna no i wulkan energii. Nie możemy się już z Sajciem doczekać sobotniej wyprawy:razz:, na pewno po takich harcach Sajan będzie spał do wieczora. Jesteśmy w kontakcie! Głaski dla Bajecznej i pozdrowienia dla Ciebie:D
  13. Heheh, w sumie to na Tyniec też nie mam daleko. W końcu jest Szlak Bursztynowy. Dołączę na pewno, ale czekam jeszcze na informację od Anetki - może zabierzemy się razem. A jeśli ona będzie chciała też spacerować od 15tej, to ja najwyżej się spóźnię. Mam nadzieję, że w razie czego nie będziecie uciekać po godzinie:D
  14. Zagorzynek?? W rejonach PKP?? To nie daleko mnie:oops: Ale ja na 15tą się nie wyrobię - nie zdążę wrócić z trasy. Będę mogła dołączyć ok. 16tej.
  15. No i ominął nas spacer przez ten głupi ząb, a raczej dziurę po nim!! :shake: Ale liczę na dzień jutrzejszy, najwyżej wezmę podwójną dawkę Ketonalu.
  16. [quote name='Bonsai']Nie, za parkiem miejskim akurat nie tęsknię. Ale jest kilka miejsc, które bardzo chciałabym odwiedzić. Niestety zimą może być ciężko po tych terenach przebrnąć. Piękna jest trasa za schroniskiem tuż przy skraju lasu i dalej w stronę Opatówka/Tłokini. Albo za Carrefourem aż do Kościelnej Wsi. Tylko to takie trasy na dłuższą wycieczkę, ale bardzo bardzo je lubię.[/QUOTE] Oooo, ja jestem chętna na zwiedzanie nowej trasy, bo powoli mi się już pomysły kończą. Chętnie zwiedzę tereny za schroniskiem, bo tam nas jeszcze nie było:evil_lol:. Natomiast co do trasy za carrefourem, to faktycznie jest super, ale na spacery w twarzystwie - my czasem spacerujemy tamtędy ze znajomą haszczanką, bo samemu to trochę nieswojo.. Ale fakt - to jest trasa na dłuższą wyprawę - jakieś 2, godziny schodzi. [quote name='Bonsai']Dam znać. :) Na pewno też odwiedzę schronisko. Umówiłam się też wstępnie z Anetą S. i może Czekunia dołączy? A będę w pierwszym lub w drugim tygodniu lutego. ;)[/QUOTE] Dołączam na pewno!!:multi: Tym bardziej, że od środy zapowiadają odwilż i ocieplenie, więc trzeba to wykorzystać. Mam tylko nadzieję, że Sajan z Piegiem się polubią:oops:. Wiem od Anetki, że Pieg jest bezkonfliktowy, mój Sajan z jej psiakami się dogaduje, więc myślę, że będzie Ok. No i tą piękną bajeczną;) musimy poznać osobiście!! Jest śliczna, więc więcej "rozwianych" fotek prosimy!
  17. Noo, służbiści... To prawda, szkoda tylko, że nie do każdego... Pamiętam jak mieszkałam jeszcze z rodzicami w centrum, koło McDonalds'a jest boisko (nieużywane przez dzieciaki, zapuszczone, bo obok wybudowali pięknego orlika - swoją drogą boisko idealne do tego, żeby je przekształcić na wybieg dla psów, ale kto by się tym przejmował), mieliśmy grupę psiarzy, która o konkretnych godzinach zbierała się na tym boisku i szalała ze swoimi futrzakami. Na nas SM polowała, a jakże:razz:. Natomiast pewnego dnia przechodząc tamtędy, zauważyłam na boisku grupę podejrzanie wyglądających facetów, a wokół nich latał doberman i TTB (zaznaczam, że nie skreślam nikogo tylko ze względu na to, jakiego psa ma - poprostu wyglądali na takich, ktorych powinno się szerokim łukiem omijać). Oglądam się za siebie i co widzę? SM jadącą autem, przystanęłam ciekawa ich reakcji, ale się nie doczekałam... Zatrzymali się przy wejściu do boiska, popatrzyli... i poooojechali, udając, że nie widzą spuszczonych luzem psów. Więc jak widać, psiarz psiarzowi nierówny:cool3:. Co do takiego rodzaju tropienia, o jakim pisze Bonsai, ja również nie mam żadnego doświadczenia, tylko jakieś tam amatorskie zabawy, więc też chętnie się pouczymy w towarzystwie Bonsai i Piega;). Proszę o więcej fotek Twojej kudłatej, bo jest piękna:loveu:. P.S. Zwłaszcza fotki wiosenno-letnie mile widziane. Pozdrawiamy, Asia & Sajan
  18. Aaa, rozumiem;) jeśli chodzi o takie tropienie, to piszemy się jak najbardziej. Mogę leżeć na śniegu i czekać, aż psisko mnie znajdzie - no problem:razz:. Brudniejsza ze spaceru raczej już nie wrocę, hihi. W zbożu też się chowałyśmy na zmianę z Anetą, no ale wskazówki od bywalców obozów (czytałam na Waszym blogu) chętnie przyjmę;). Co do terenów spacerowych, to faktycznie jak się gdzieś bywa często, to przydaje się zmiana otoczenia. No ale Engelina pisała, że mają u siebie pola, a w okolicach Tyńca to jeszcze mnie nie było, więc trzeba na wiosnę, jak się ociepli, zorganizować spacer!
  19. Nooo zazdroszczę Wam, bo my na smyczy chodzić nie lubimy, no ale niestety, mus to mus... Chociaż tak jak mówię, rozumiem obowiązek prowadzania na smyczy w centrum miasta chociażby z tego względu, że większość właścicieli ma problem z odwołaniem swoich psów, no ale jak SM mi wlepia mandat pod mostem kolejowym, to już jakiś żart. Przypomniało mi się jeszcze coś odnośnie mojej sytuacji pod mostem: na informację od panów, że to nadal teren miasta, zapytałam: to w którym miejscu w takim razie kończy się teren miasta? Może po drugiej stronie mostu, od strony pól przy strumyku? No ale na to zbyt inteligentne pytanie panowie już nie umieli odpowiedzieć, tylko coś bręczeli pod nosem. Co do spaceru, to ja bardzo chętnie - lubimy spacery z osobami towarzyszącymi, bo potem jesteśmy bardzo zmęczeni i szczęśliwi:evil_lol:. Piękne masz tereny w Piwonicach - Aneta parę razy mnie tam wyciągnęła - jest gdzie chodzić:loveu:. No i chętnie potropimy, ale będziesz musiała nam wyjaśniać, co i jak, bo jeszcze tego nie robiliśmy:oops: . Bawimy się za to z Anetą w szukanie smakołyków, ukrytych w trawach lub zakopanych ziemią:lol:, frajdy jest co nie miara. A na czym dokładnie polega Wasze tropienie??
  20. [quote name='Agnezia']Jak zamawialiśmy najpopularniejsze karmy typu rc i eukanuba to też nie było problemu. Schody zaczęły się przy innych produktach a potem przy joserze, której nigdy nie było jak chciałam zamówić.[/QUOTE] To dziwne, bo ja też zamawiałam już różne karmy, w tym Purinę PP, Profilum, a ostatnio również dwa rodzaje Josery. Z żadną dostawą nie było problemu...
  21. Podczytuję wątek i wreszcie stwierdziłam, że się odezwę:oops: Bajeczka jest cudna, wręcz urocza! No i zazdroszczę jej zamiłowania do zimy, bo mój futrzak (w typie wyżła niemieckiego) wcale mrozów nie lubi i niestety nasze spacerki są w okresie zimowym bardzo ograniczone, bo szybko marznie (choć ubieram go w kurtkę). Dzisiaj za to było ciepło, więc mogliśmy zaszaleć i spacerowaliśmy prawie 3h po polach. Dziewczyny, nieśmiało podpinam się do propozycji wspólnego spacerku;). Bonsai, mamy nawet wspólną znajomą - Anetkę z "Help...", może udałoby się zorganizować większą bandę. A co do SM w Kaliszu, to bardzo wczuli się w zakres swoich obowiązków. W okresie wiosenno-zimowym spędzamy naprawdę dużo czasu na wędrówkach, docieramy do różnych miejsc psiarskich w Kaliszu i okolicach, ale nie zgadniecie, gdzie dwa razy spotkałam SM... Raz pod mostem kolejowym (!!!), bardzo lubimy z Sajanem wędrować właśnie po polach w tamtej okolicy, w tamtej sytuacji panowie z SM, korzystając z pięknej pogody, jechali sobie na rowerach i dopadli nas centralnie pod mostem kolejowym:roll:. Oczywiście Sajan bez smyczy, no ale do jasnej ciasnej, gdzie mam go spuścić? panowie uskutecznili gadkę, że to jest teren miasta, pies ma być na smyczy itp. itd., wlepili mi mandat, coprawda nie jakiś tam wielki, bo 20 zł, ale dla mnie to kpina. Natomiast byłam miło rozczarowana postawą dwóch starszych pań, które akurat nieopodal miejsca zdarzenia gawędziły przy swoich rowerach. Jak tylko zorientowały się o co chodzi, od razu uderzyły z panami SM w gawędę, że nie mają się już kogo i gdzie czepiać:evil_lol:. Dalej dyskutować nie było sensu, jedynie na odchodne powiedziałam, że tam, gdzie są potrzebni, nigdy ich nie ma. No a drugie spotkanie z SM należące do "dziwacznych" miało miejsce w lesie na Szałem. Piłeczkowaliśmy z wyrzutnią, a tu nagle słyszę jakiś hałas, typu motoru czy quada. Oglądam się i widzę - dwóch panów z SM pociskających dróżkami leśnymi na skuterkach. Panowie tylko przystanęli, popatrzyli jak Sajan lata za piłką, zwrócili z uśmiechem uwagę, żeby futra pilnować i pojechali...
  22. A ja muszę powiedzieć, że z Krakvetem nigdy (odpukać) problemów nie miałam. Zamawiam u nich średnio co 1,5 miesiąca od prawie 3 lat i zawsze przesyłka przychodzi na czas. Choć może, tak jak pisze Martens, powodem jest fakt, że biorę od nich tylko karmę i ewentualnie, jako dodatek, jakieś smakołyki. Dodam również, że odkąd zmienili kuriera na DPD, panowie nie tylko dzwonią przed dostarczeniem towaru z zapytaniem, czy jestem w domu, ale nawet przyjeżdżają w godzinach popołudniowych, a nie - tak jak to miało miejsce do tej pory - rano, kiedy wszyscy są w pracy. Zgodzić się muszę z jednym - rabat 3% faktycznie nie powala na kolana...
  23. Maniek lepiej nie mógł trafić i na pewno u Kielichów ma jak w niebie... Kieliszki, gratuluję nowego członka rodziny...
  24. My zaopatrzyliśmy się w tą samą kurtkę, którą ma Gops dla swojego futra. No i muszę powiedzieć, że to, co dziewczyny mówią odnośnie dobierania rozmiarów tylko po długości, jest prawdą. Najpierw zamówiłam Lkę, która teoretycznie była OK, ale niestety rzepy ciągle się rozpinały przez głęboką klatę mojego Sajana, więc musieliśmy wymienić na rozmiar większy, czyli XL. Gops, przy okazji pytanie do Ciebie: czy w Twojej kurtce rozpinają się rzepy? Bo w mojej czasem tak, zwłaszcza jak Sajan się przeciąga i biega, więc myślę nad doszyciem rzepów o większej powierzchni, bo standardowo są cienkie paski, które wg mnie nie trzymają idealnie. Podsumowując: jestem zadowolona z zakupu, Sajan chyba też:lol:, bo sam wkłada pychola w kurtkę:evil_lol:. Nasze fotka - tylko jedna, bo imageshack szwankuje: [img]http://img545.imageshack.us/img545/4553/img86040.jpg[/img]
  25. [quote name='Kateczka']relacja z pierwszego długiego spaceru w szelkach MM przód bomba, pięknie sie trzyma na psie, pozwala go ładnie kontrolować :) za to tylna obręcz masakra.....moze się krecić dowolnie w koło bo nie jest nigdzie przymocowana na stałę....tak wiec na pewno muszę to zrobić bo taśma się zwiją (w tym mocowaniu z górnym paskiem) poza tym pasek od obręczy jest za długi nie ma gdzie tego nadmiaru umocowac (do obcięcia)-tu wielka przewaga Rogza.....w jakości klipsa również...[/QUOTE] Kateczka, też po zakupie MM miałam ten problem - bardzo nie lubię przekręcających się w każdą stronę szelek no i ten wiszący pasek do regulacji tylnej obręczy... Ale uporałam się z tym w ten sposób, że obręcz przyszyłam do pozostałej części szelek w miejscu, gdzie znajduje się kółko do zapinania smyczy (to dalsze od szyi psa). A co do zwisającego paska, poprostu niepotrzebną część obcięłam, a potem też przyszłam do tylnej obręczy. No i od tej pory mam spokój, a z szelek jestem baaardzo zadowolona. ;)
×
×
  • Create New...