-
Posts
1538 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Czekunia
-
[quote name='Bonsai']Dla moich psów wszelkie kości z indyka poza szyją kończą się wymiotowaniem. :( Wtedy w wymiocinach widać rozłupane, ostre kawałki kości... Więc ich nie podaję. [/QUOTE] Olu, ja też nie ryzykuję... Obrałam kości z mięsa i ścięgien i to dostaną na pierwszy rzut (pałki indycze mają w sobie kilka kości cienkich jak szpilka - takich jak pałka kurza, nie wiem, czy rozumiecie, o co mi chodzi) i tego się obawiałam. Wieczorem dostaną pod nadzorem do obgryzienia tylko końce kości. No i z indyka będę podawać tylko szyje - chyba z 40mnut grzebałam się z obieraniem tego ustrojstwa.
-
[quote name='evel']Ja gdzieś się zetknęłam z informacją, że kości z nóg trawią się "inaczej" niż inne. Trzeba by pewnie poszperać. Jednak ja udka z kury daję normalnie, natomiast raz kupiłam coś, co się nazywało "golonka z indyka" i pies mi się po tym zatkał strasznie, no ale moja waży 11 kg ;) Więc rób jak uważasz. Ja bym osobiście obrała mięso, chrząstki, ścięgna i skóry, a z kości wypchnęła szpik i dała to psom, ale może większe psy by sobie dały radę?[/QUOTE] No właśnie Wy chyba też gdzieś pisałyście, że trzeba uważać, stąd moje pytanie. W takim razie zrobię tak jak mówisz - dodatkowo może zmielę i dorzucę po jajku:) Co do udek kurzych - ostatnio dostały całe ćwiartki i wsio było ok, bez żadnych rewolucji.
-
[quote name='motyleqq']ja bym zmieliła podwójnie na wszelki wypadek :)[/QUOTE] Dziewczyny, kupiłam podudzie indyka (dobra cena była, więc nie mogłam przegapić) i teraz pytanie: dać psom i się nie martwić czy obrać mięso i dać bez kości? Nie mam zielonego pojęcia, czy kości indyka (te długie) są bezpieczne:oops:
-
[quote name='Ewa&Pola']Napisałam parę postów wcześniej że Evel mi poradziła, i pomogła, za co jej podziękowałam.( " [COLOR=#000000]Przepraszam,wymiękam,proszę już się moją sprawą nie przejmować,szukałam pomocy,Ewel w mi ją udzieliła,za co dziękuję" )[/COLOR] Odpowiedzią było to że zdecydowałam się na wstawanie o 4. Ja nie uważam żeby to była skrajność(znam masę osób,które mają psy, i psy jedzą 2 razy dziennie, po czym, albo przed wychodzą na 10-15 min, i tyle, a w pt sob i nd biegają) Uważam że powinnam z nią chodzić na spacery, z resztą będę, ale skrajność to jest jak się psa bije, i nawet w weekend się z nim nie wychodzi na dłuugie spacery. Nie mam co stawiać ultimatum-może i mama(bo siostra na pewno nie) powie teraz że będzie wychodziła, ale wiem że za bardzo polegać na niej nie mogę, bo ileż ja razy prosiłam, żeby wychodziła z Polą na 10-15 min po pracy(kiedy jestem w muzycznej). Mówiła że pójdzie-niestety tak się nie stało.[/QUOTE] Całe szczęście, że ja nie mam takich znajomych... Co do reszty - dla mnie EOT...
-
[quote name='Ewa&Pola']LadyS: nie jestem psem, ale Czekunia zapytała czy Iza wyobraża sobie załatwianie się 2 razy dziennie... I to co napisałam nie było ironią. I nie szukałam tutaj poklepania po ramieniu, ale też nie tak "agresywnego" odzewu. Użytkowniczka Motyleqq ma jednak troche inne podejście, i zupełnie sie inaczej z taką osobą rozmawia. Motyleqq: teraz już dojrzałam do tego,i muszę się z tym pogodzić, że muszę tak wcześnie(wg mnie) wstawać. Jeszcze raz dzięki za zrozumienie:)[/QUOTE] Myślę jednak, że nie tylko Motyleqq Ci udzieliła takiej rady... O ile dobrze kojarzę (bo nie chce mi się już cofać do poprzedniej strony) Evel również zaproponowała choćby ciut dłuższe spacery na smyczy, po mieście... Odpowiedzią na to była Twoja negacja... Więc chyba sama nie do końca wiesz, czego chcieć... I powtórzę jeszcze raz: ja tryb swojego życia lubię, lubię tyle czasu spędzać na aktywności z psami... Nie potępiam ani nie oceniam osób, które swoim psom poświęcają tego czasu mniej, ale przypadek Twojego psa to skrajność... Nie możesz postawić rodzinie jakiegoś ultimatum w związku z tym, że masz zamiar zrezygnować ze szkoły?? Jakoś nie dociera do mnie, że odpowiedzialny rodzic pozwoli swojemu dziecku ot tak zrezygnować z edukacji, żeby poświęcać więcej czasu psu.
-
[quote name='Iza i Luna']sami mówiliście, ze wyjście na ogródek to nie frajda, bo pies zna każdy jego cm kwadratowy :3 no nie ważne, nie piszę, żeby sie kłócić, tylko żeby uświadomić Wam, że jak sie z psem na spacer nie wychodzi w tygodniu to nie jest się od razu okrutnym właścicielem niegodnym czworonożnego przyjaciela.[/QUOTE] Bo to nie jest frajda (wg mnie - żeby nie było, że osądzam kogoś, kto ma ogródek i psa i ten pies wychodzi na spacer raz na jakiś czas), ale taki pies ma przynajmniej możliwość załatwienia potrzeby fizjologicznej w naturalnym dla siebie miejscu, a nie w domu... Wyobrażasz sobie, że masz możliwość załatwić swoją potrzebę fizjologiczną TYLKO 2 razy w ciągu dnia? Ja - nie...
-
[quote name='Iza i Luna']jakoś nie wydaje mi się, żeby Poli działa się wielka krzywda.. Mam goldena 4ro letniego, który w zimie także nie chodzi na codzienne spacery. mamy ogródek i wypuszczamy ją kiedy tylko chce. Pewnie zaraz okaże się, że jestem okrutna i męczę psa, bo nie ma zapewnionej codziennej dawki ruchu. Cóż, jakoś na prawdę nie wygląda na nieszczęśliwą, ale ja tam się nie znam. Mówicie, że nie macie pojęcia co robi pies caly dzień w domu - Lunka sobie śpi, chodzi po ogródku, tam też biega, czasem bawi się (z) moją drugą suczą. Gdy przychodzę ze szkoły (teraz jest taki czas że zwykle już jest ciemno) bawimy się w domu albo w ogródku. Czasem sie zdarza, że nie wychodzi cały tydzień na dłuższy spacer, wtedy bawimy się w domu, tropimy. Praktycznie co weekend pakujemy się w busa i jeździmy do Krakowa - 120 km w obie strony, żeby Luli mogła się pobawić z innymi psami. Czyli co, jestem złą właścicielką i powinnam oddać Lunkę? Dlatego, że mam pełno nauki do konkursów, pełno zajęć pozalekcyjnych? Mimo to, że bardzo ją kocham i staram się, żeby miała jak najlepiej? Tak samo jest z Ewą - kocha Pole, robi dla niej wszystko co może, poświęca dla niej większość wolnego czasu, a Wy się jej pytacie, czy nie myślała o oddaniu najlepszego przyjaciela... Czy oddalibyście psa, bo CHWILOWO (w moim przypadku to są jakieś 3 miesiące) nie macie czasu, żeby wyjść z nim na dłuższy spacer?[/QUOTE] Dziewczyno, czy Ty czytasz uważnie? Twoja suka ma szansę wyjść na ogródek i coś tam porobić, a dziewczyna, z którą rozmawiamy, mieszka w kamienicy, więc raczej pies nie ma stałego dostępu do ogródka:roll:. Co do reszty - nie chce mi sie uzewnętrzniać, bo i tak jak grochem o ścianę i czego my w ogóle chcemy, dziewczyny.
-
[quote name='Ewa&Pola']Miałam rozkład dnia,aczkolwiek to były wakacje(1 kwestia) a druga to że po wakacjach miałam ich parę godzin mniej w tygodniu. Rezygnuję ze szkoły muzycznej od nowego roku,pasja,podobno talent,i wiele lat pracy można zaprzepaścić.Trudno[/QUOTE] Brzmisz jakbyś do całego świata miała o to pretensję... Myślę, że podziękować możesz tym, którzy powinni Cię wspierać, a tego nie robią.
-
Powiedz mi, proszę, kiedy braliście psa - miałaś już taki rozkład dnia? No bo jeśli tak, to dlaczego w ogóle wyraziłaś zgodę na to, żeby tego psa mieć? Przecież z góry wiadomo, że jeśli wychodzisz przed 8, a wracasz po 20, to w Twoim dniu nie ma miejsca na jakiekolwiek dodatkowe zajęcia typu: pies... Natomiast brak odpowiedzialności ze strony reszty Twojej rodziny to już zupełnie inna kwestia... W tej sytuacji,w ktorej jesteś, jak dla mnie nie ma rozwiązania - Ty nie możesz zrezygnować z zajęć, więc nie wygospodarujesz więcej czasu dla psa, a pies nie może tak kwitnąć w domu...
-
Galeria nawróconych ,grzecznych i uroczych piesków i ich pana
Czekunia replied to Aleks89's topic in Foto Blogi
[quote name='FredziaFredzia']O tym samym pomyślałam, pamiętasz może gdzie kupione?[/QUOTE] Jeśli mogę podpowiedzieć, to to z poniższego linka jest chyba takie samo (podobne?) :) [URL]http://allegro.pl/legowisko-poslanie-rozbierane-120x85-kanapa-jeans-i2846897821.html[/URL] mam takie i polecam:) -
[quote name='Ewa&Pola']Mówię to w stosunku do tego, że jestem niehumanitarna.W takim razie trzeba by było 80% właścicieli pozwać. A po 2. Pola sika 2 razy dziennie,na pewno nie raz.Czasem 3, dzisiaj byłam z nią już 3 razy.[/QUOTE] Przyszłaś z prośbą o radę czy też rozwiązanie problemów, jakie masz z psem, a kiedy je dostałaś, to i tak pyszczysz:shake:. Myślisz, że znajdzie się ktoś, kto Ci przyklaśnie? Większość z nas, właścicieli psów, pracuje i ma milion innych obowiązków, a mimo to znajduje czas na wyjście z psem (i nie mówię tu o wypuszczeniu na 10 min siku). Ja pracuję po 9-10h i nie ma "zlituj": śnieg, deszcz, zimno - psy muszą wyjść i zaręczam Ci, że CODZIENNIE mają 3-4h spacerów w różnych terenach. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, co robi Twój pies przez ponad 23 godziny, skoro spacerów ma tylko 20 minut... Chyba tylko snuje się po mieszkaniu... Nie mówię, że od razu każdy musi spędzać tyle czasu, co ja, na spacerach, ale moi znajomi wychodzą ze swoimi psami na conajmniej 3 spacery dziennie po ok. 30 min... Twój pies nie ma nawet tego.
-
[quote name='filodendron']Nie ma innego wyjścia ;) A'propos wcześniej poruszanego tematu odchudzania przypomniał mi się modny niegdyś system ćwiczeń pt. Canaletics - jego autorka na początek kazała wywalić wagę z domu i sugerować się wyłącznie pomiarami obwodu - bo właśnie w niektórych przypadkach waga mogła pójść w górę ze względu na przyrost masy mięśniowej. Ale nie wiem, czy faktycznie, nie sprawdzałam :)[/QUOTE] Dokładnie tak jest:) mówi to mgr fizjoterapii;) Mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, więc podczas odchudzania przez stosowanie wysiłku fizycznego, ćwiczeń itp. nie warto sugerować się wagą, bo ona na pewno będzie rosła:). Co do Barfa: dzisiaj kolejny dzień podrobowo-warzywny. Ponieważ futra ostatnio się wycfaniły i wybrały z misek podroby, a warzyw trochę zostawiły, odkurzyłam swoją maszynkę do mięsa i podroby zmieliłam:diabloti:, a potem wymieszałam z papką. Wcinały, aż się uszy trzęsły:multi:, a miski wyczyszczone do ostatniego kęsa! Wreszcie znalazłam na nie sposób, a maszynka też się w końcu przyda, bo leżała 3 lata nieużywana:evil_lol:.
-
[quote name='Ewa&Pola']Wypraszam sobie.Tyle ile mam czasu,tyle poświęcam Poli. [B]Ona nie leży całymi daniami w domu i nic nie robi[/B]...Codziennie uczymy się nowych sztuczek, a "stare"powtarzamy. Nie moja wina że kupiony został pies,każdy się deklarował na zajęcie się nim, a teraz zostałam sama,nie mająca na nic czasu. Zorganizowana jestem, bo gdybym nie była, w szkole byłaby lipa...Także przykro mi słuchać ciągłej krytyki(a coś takiego jest dla mnie krytyką(mam jakieś sumienie co do tego psa))[/QUOTE] Nie unoś się bez sensu, bo Evel akurat bardzo dobrze Ci radzi. Dla mnie również głównym problemem tego psa jest BRAK spacerów, bo ona tych spacerów tak naprawdę nie ma (poza weekendami, ale co to dla 1,5 rocznego goldena??). Skoro twierdzisz, że pies w tygodniu wychodzi 2 razy po 10 minut na podwórko, to nie jest to żaden spacer - tak jak Evel napisała, pies podwórko zna i żadna to dla niego frajda... Na pewno bardziej się zmęczy, chociażby psychicznie, jeśli będzie szedł na smyczy, ale w innym terenie niż ten znany. Co do pogrubionego - niestety... może zabrzmi to brutalnie, ale Twój pies nic nie robi... ma 20 minut dziennie (doba ma 24h) wyjść na siku... i tyle.
-
A_niusia - badania miała robione zaraz po trafieniu do nas - było ok, ale ponieważ przeszłam na Barf, to jutro idę na wizytę i zrobię obu futrom badania, żeby móc potem porównać wyniki po kilku miesiącach stosowania tej diety. U Zary jest jeszcze jedna sprawa - jest psem, póki co, bardzo szybko stresującym i podniecającym się, jakkolwiek to brzmi, być może to rownież wpływa na jej wagę tak, a nie inaczej. Ale dzięki za uwagę:) Kajusza - mam nadzieję, że będzie tak, jak piszesz:D, bo narazie obawiam się, żeby ktoś TOZu na mnie nie nasłał:evil_lol: Co do Wegetki - ja tam na zdjęciach nie widzę, żeby była gruba.:mad:
-
Jak ja bym chciała, żeby ta moja zołza wreszcie przytyła:roll: zwiększyłam psiurom dawkę do 800g dziennie, a Zara nadal straszy żebrami:eviltong: i jej poziom nienasycenia nie maleje - mięso pochłania z prędkością światła i zaraz potem przybiega i sprawdza, czy może coś jeszcze się znajdzie.
-
Piękny jest:) P.S. Stawiam na Vuko:diabloti:
-
[quote name='gops']tak wiem :) jak zobaczyłam na Twoim psie od razu mi sie spodobała i w końcu kupiłam moim . ja tez nie narzekam na tą większą pewnie dla młodego mam podobny rozmiar co Ty(43-51cm) bo jest naprawde fajna , fajne okucia i nie jest taka sztywna ale mniejszy rozmiar niestety średnio kółko dużo słabsze (rozmiar 35-41cm) na moja +/- 16kg suke za wąskie i wydaje się mniej porządna . dam fotki jakby ktoś chciał dwóch rozmiarów bo różnica wielka.[/QUOTE] Musiałabym zmierzyć swoją:), ale poszła na spacer... Na Claytku wygląda jeszcze lepiej:crazyeye: naprawdę młody super się prezentuje.
-
[quote name='gops']ja kupiłam kundlom takie zwykłe zaciski wczoraj , były bardzo tanie a wydają się ładne . [IMG]http://img20.allegroimg.pl/photos/oryginal/29/23/95/54/2923955408[/IMG][/QUOTE] Gops, to ta obroża, o którą mnie pytałaś. Ja jestem z niej bardzo zadowolona - najlepsza, jaką mam i najsolidniejsza.
-
Cześć moherki:loveu: tyle naklepaliście, że teraz godzina mi zejdzie na nadrobienie:placz:
-
Pierwszy raz u Was piszę... Przeglądam i podziwiam od dawna... Dobermany to moja platoniczna miłość, bo na dobre wsiąkłam w wyżły... Ale pamiętam, kiedy pokochałam dobki. Było to jakieś 18 lat temu, zanim w wieku 11 lat dostałam swojego pierwszego psa... O psie marzyłam chyba od zawsze, pewnego dnia w parku zobaczyłam faceta z czarnym cudem na smyczy i wiedziałam, że kiedyś takiego będę mieć (obecnie to "kiedyś" trochę przesunęło się w czasie;)). Kwintesencja piękna, elegancji, dumy, honoru... Namiętnie przeglądałam ogłoszenia w gazecie, aż któregoś razu znalazłam: kobieta odda 3-letniego dobermana z powodu wyjazdu. Ponieważ tata równie mocno co ja chciał takiego diabła - pojechaliśmy. To, co zostaliśmy w domu tej babki, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania:D. Już w korytarzu zauważyłam poobgryzane do granic możliwości meble:evil_lol:, no i wtedy pani wypuściła z pokoju psa: co to za bydle było! Przeogromny:loveu: Niestety, wtedy jeszcze moja mama była zupełnie na "nie", więc marzenie musiało poczekać. Potem życie potoczyło się zupełnie inaczej, w skutek czego trafił do nas spaniel bretoński... Nadal jednak z tyłu głowy siedzi mi doberman i mam nadzieję, że kiedyś, kiedyś... Marzenie się spełni. Pięknie piszesz o Dolarze... Łza w oku się kręci... Trzymam kciuki za następcę Dolca:)
-
Molly, ani słowa nie napisałam o tym, że Twój pies jest agresywny, wszyscy (a przynajmniej większość) próbują Ci powiedzieć, że nie zachowałaś się zbyt kulturalnie. Baba (jakby nie była ubrana) miała święte prawo się oburzyć, bo jest wolnym człowiekiem. Natomiast Ty miałaś obowiązek psa odwołać skoro nie spodobało jej się, że przeszedł miedzy nimi. Tak piejesz, że Twój pies jest łagodny, wychowany blablabla, ale czy ma to wypisane, przepraszam, na czole:roll:?? Trochę empatii i widoków szerszych niż czubek swojego nosa.
-
[quote name='motyleqq']Tessi, jakaś Ty niesprawiedliwa dla swoich piesków, niedobra z Ciebie pańcia :( :evil_lol:[/QUOTE] Jaka tam pańcia, zwykły moher:diabloti:
-
No przecież, że żartuję, hehe. Można mieć wychowane psy i umieć zachować się kulturalnie - vide: Twoje ostatnie zdanie. Dla niektórych, jak widać, jest to ciężkie do zrozumienia...
-
A_niusia, co Ty możesz wiedzieć, moherowy beret jesteś i tyle:diabloti: Mówię Ci to ja - rownież moherowy beret. A tak na poważnie - tak jak a_niusia, chodzę w rożne miejsca, codziennie praktycznie jakieś pola i inne z założenia mało uczęszczane miejsca. Jeśli widzę, że ktoś pojawia się na horyzoncie, ale moje psy akurat przeczesują krzaki w oddali, to nie wołam, bo ten jegomość nawet nie zauważy ich obecności. Natomiast jeśli idą niedaleko mnie to dla świętego spokoju mojego, ich i tej osoby przywołuję do nogi i Sajana delikatnie przytrzymuję za obrożę. Wiele mnie to nie kosztuje... I wszystkim nam o to "tylko" chodzi...