-
Posts
5409 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dea
-
Dora...Za TM :( Umarła otoczona ogromną miłością ...
Dea replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cioteczki pomózcie podnosić bazarek (link w podpisie) , żeby ktoś zauważył!!!:cool3: -
Za rezultaty nie ręczę, moja Dea jest bardzo "ciężka" w wychowaniu, jest nadpobudliwa, więc mam za sobą już dwa lata "użerki" i doświadczeń;):evil_lol: może coś doradzę. Problem w tym, że nie wiemy, jakie ma za sobą przejścia, więc niektóre zachowania mogą być spowodowane czymś, czego nie wiemy. Ale jeśli coś będę mogła doradzić to chętnie pomogę, dajcie pani mojego maila: [email]dea2@op.pl[/email] :p
-
no i nareszcie dojechaliśmy:p [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/8540/tndscf0232gq6.jpg[/IMG] [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/489/tndscf0238ig9.jpg[/IMG] z samochodu za bardzo nie chciał wysiadać, więc trzeba było zastosować lekką perswazję;) i już pycholek uśmiechnięty na ziemi stoi:lol: [IMG]http://img402.imageshack.us/img402/1185/tndscf0245gu8.jpg[/IMG] [IMG]http://img505.imageshack.us/img505/9864/tndscf0250xg4.jpg[/IMG] [IMG]http://img505.imageshack.us/img505/77/tndscf0251ze3.jpg[/IMG]
-
Cioteczki chyba najlepiej będzie na AFN na psy z Krakowa, bo co nowa skarpeta - przecież one i tak siedzą w jednym hotelu, i niech karusiap dyponuje wg potrzeb. Na nią spadła opieka teraz i wydaje mi się, że tak by było najrozsądniej? A teraz fotorelacja z drogi. Dodam parę słów od siebie, czy może wrażeń. Jego pan właściwie do ostatnich pięciu minut nie podał mi adresu. Kazał do siebie dzwonić jak przejadę określony, opisany mi kawałek drogi. Więc wyglądało to tak - dojechaliśmy do Żywca, dzwonię, pan opisuje jak dalej, i każe dzwonić, jak dojadę do tego miejsca, dojeżdzam, dzwonię, i znowu kawałek jadę. Teraz to mi się chce z tego śmiać, ale wcześniej to mnie trafiało już!:shake: Wreszcie dostałam adres, dojeżdzamy, szukam tej super willi z ogrodem, tego majątku, którego muszą pilnować przed sąsiadami dwa zdrowe dobermany (tak mówił, kiedy usprawiedliwiał oddanie głuchego psa "bo pies nie może pilnować")... Argument wobec sytuacji jaką zobaczyłam upadł momentalnie, i chyba rozumiem, dlaczego nie chciał oddawać psa bezpośrednio z domu, tylko próbował przeforsować podwiezienie go do Żywca. Skromna ceglana stara chałupinka, z dobudowaną szopką, mały kilku arowy zarośnięty trawą i krzakami ogródek. Ja się broń boże nie czepiam, jak ktoś mieszka, nie zrozumcie mnie źle, widać, że ludziom się nie przelewa, i rozumiem, ale jak ktoś opowiada, że psy muszą domu pilnować, i majątku, to byłam jednak nastawiona na coś zupełnie innego. Mama tego pana była miła, choć jakoś jej odpowiedzi na moje pytania nie zawsze kupy się trzymały. Jak poprosiłam, żeby mi pokazała dobermankę, to powiedziała, że od 3 dni izolują je od siebie, żeby się odzwyczaiły, i że jest zamknięta. Ramzes jednak trzeba przyznać źle nie wyglądał - jest odkarmiony, sierść błyszcząca, zęby zdrowe, pazurki zadbane. Jedynie w uszach straszny brud:lookarou: Szczepiony podobno był na wszystko, poza wścieklizną. Odrobaczony też, ale jak się dowiedziałam, najlepiej się psa odrobacza dając mu kwaśne mleko do picia...:crazyeye: On ogólnie wody nie pijał, tylko mleko. Ja słyszałam, że psu mleka nie powinno się dawać, że o zsiadłym nie wspomnę. Chwilę pogadaliśmy, pani poprosiła, żebyśmy go nie uśpili, widać mimo wszystko, że kobieta jednak go lubiła. Do auta trzeba go było wsadzić, bo ani myślał wstawać, ale jak już był w środku to pełna radość - miał rozłożone taki łóżko ponton od mojej Dei, na to koc jeszcze, swoje 2 zabawki, swój kocyk który wziął z domu. Jak król:lol: Spał prawie całą drogą, obracał z boku na bok, przwracał, wniebowzięty. Chyba nie spał w domu na czymś miękkim, bo dawno takiego anielskiego zozleniwienia nie widziałam:evil_lol: Czasem się podniósł, popatrzył przez szybę, i znowu spał. To naprawdę wspaniałe psicho!!! Ale bawić się też uwielbia, jak czekaliśmy na karusiap i Anię to bawiłam się z nim jego zabawką, zaczepiał, delikatnie łapał za rękę, nawet łapami poklepywał mnie po plecach:loveu: Poniżej wkleję fotki z drogi.
-
Wiecie, ja gościa zaraz rozszarpię, bo mi nerwy puszczają. Umówienie się z nim graniczy z cudem, udzielny książę się kurde znalazł. :comp26::2gunfire::-x:wallbash::wallbash::wallbash: Nie dzwonię, bo jak Jola zadzwoniła, to mi napisał, że zadzwoniła w nieodpowiednim momencie. A chcę sama pojechać, bo ze względów rodzinnych obciążanie dzisiaj tym Joli byłoby nie w porządku. Do szału mnie doprowadza d...!!!
-
Łódź-Rottek-Z OCZU WYRASTAJĄ MU WŁOSY!Już w drodze do SWOJEGO DOMKU!!!!
Dea replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
A co z jego stałym domem? Byli ci ludzie, poznali go już? -
Schronisko Cieszyn - potrzebują pomocy! aktualizacja strona 1
Dea replied to Dea's topic in Już w nowym domu
Może któregoś uda się uratować, zanim znowu będę musiała tutaj napisać smutną wiadomość:-( -
[quote name='karusiap']dziekujemy Jolu:loveu: sprobuj wydebic od niego jeden podpis na zrzeczeniu w koncu sam chce go oddac to w czym problem,powiedz mu np ze w schronie tez by musial podpisac;)...albo bierz Ramzesa i w nogi:evil_lol:[/quote] karusiap nie podpisze:-( Wręcz się zdenerwował jak próbowałam nalegać - powiedział, że niczego nigdzie nie podpisze. To już lepiej to w nogi:evil_lol: Jutro ci to streszczę, ale bardzo mi się to nie podoba:shake:
-
Tak zrobię, nie ma wyjścia:lol:
-
karusiap w zaświadczenie raczej wątpię, że załatwi, oświadczenia o zrzeczeniu się psa nie podpisze, w ogóle nic nie podpisze, i raczej nie poda jutro Joli swojego adresu, ja od niego go próbowałam wyciągnąć parę razy, zawsze zamydlił mi oczy, pewnie się z nią umówi gdzieś w Żywcu. Ramzes nie ma smyczy, obroży, i nigdy nie jeździł samochodem! Mam nadzieję, że da mu chociaż jego kocyk, o który prosiłam, choć bardzo możliwe, że też nie ma. A kolczatkę i smycz mają z jego dobermanką na zmianę... [B]Co do organizacji niemieckiej to hurrrra!!!!!! są wspaniali![/B]
-
Kiedy to? Trzymamy kciuki!!!
-
Jeszcze nie, dałam tutaj bo pomyślałam, że jak pointer to może na jakieś fora by się dało psów myśliwskich. Hmmm, na dalmatynkę za mała. Może mieszaniec pointera z dalmatyńczykiem:cool3:
-
[quote name='BeataJ']Wiemy o nim????? Argument tam podany zwalil mnie z nog... [URL]http://www.allegro.pl/item223630201_doberman_cztero_letni_pies.html[/URL] Ile jest ogloszen ze szczeniaczkami :-( Beata[/quote] Ciekawe kto jej powiedział, że za wysoka, do Afryki leci:angryy: Taką ma kochaną minkę:-(
-
[quote name='Saskja']Ja tam myślę, że pointera to jej mama na oczy nie widziała. Jest raczej w typie dalmatyńczyka. Śliczna chudzinka.[/quote] Ja też tak w pierwszej chwili myślałam:lol: Ale weterynarz twierdzi, że pointer, koleżanka która interesuje się kynologią też, tylko że dziwne, że nakrapiana, a ja wczoraj w internecie właśnie znalazłam na jednej ze stron pointerów właśnie taka samą, nakrapianą z plamami:cool3: