Oto wiadomość którą wysłala mi Ala: "PANI ILONA KOCHA CZARUSIA A ON KOCHA JĄ. Nie musisz się o nic martwić. Pozdrawiam Ala":multi:
A teraz czas na raporcik...
Ala podjechała rano po Panią Ilonę i Naszą Lordowską Mość (zaznaczam, że mają 5 minut z domu do weta;) ), no ale tytuły zobowiązują. Podjechała, wysiadła i w tym momencie biedna Ala, dusza człowiek, kochana przez zwierzaki, przeżyła mały szok! Lord na jej widok wyplątał się zwinnie z szelek - nie wiem jak on to zrobił:crazyeye: (stali już przed domem) i w nooooogi! Widocznie uznał, że chce go zabrać do schronu i wolał uciekać. Skojarzyła mu się z brakiem domu... Ala nie miała wyjścia jak wsiąść w auto i pojechać do weta. Jak tylko zniknęła z pola widzenia Lordzik posłusznie przybiegł do Pani Ilony:cool3: Tak więc drogę jednak przebyły na piechotę. W poczekalni znowu Ala, więc mały uznał za stosowne użyć kolan swojej Pani dla bezpieczeństwa, choć mimo, że chudziutki, do takich znowu lekkich wcale nie należy. Pani Ilona cały czas musiała być przy nim. Dostał "głupiego jasia", żeby łatwiej było łapkę prześwietlić i czekał grzecznie na kolanach u Pani Ilony. Niestety, pech! W trakcie robienia zdjęć zepsuł się rentgen[IMG]http://static.dogomania.pl/forum/images/icons/icon9.gif[/IMG] i nie udało się prześwietlić łapki. Dopiero za jakieś trzy tygodnie. Niestety nasz weterynarz dobrze jej nie rokuje, mówi, że prawdopodobnie to nie było złamanie, tylko zwichnięcie stawu w "łokciu", i gdyby od razu mu to naprawiono, to wszystko byłoby ok, ale po 2 latach może być ciężko:-( No zobaczymy po prześwietleniu. Pani Ilona w każdym razie dzisiaj mówiła, że mały szaleje w ogródku na trzech jak na pięciu:lol: Poza tym wet wyczyścił mu uszy, pooglądał, i dał tabletki na odrobaczenie, ale ma wziąść dopiero za trzy dni, jak już się bardziej zaaklimatyzuje. A na szczepienia mają do niego przyjść jak Lordzik już będzie spokojny, że go nikt nigdzie nie zabierze, bo dzisiaj to dla niego był za wielki stres. Ala opowiadała, że jak go wniosły do domu (był jeszcze na głupim jasiu) i zobaczył swoje łóżko to miał TAAAAKIE szczęście w oczach! Wiecie, LORDZIK JEST SZCZĘŚLIWY:cunao:. A za Panią Iloną to tupta nawet wtedy, gdy ona się przesiada z fotela na fotel:lol:
Dzięki Domi za wsparcie, jeżeli koszty leczenia przewyższą nasze możliwości, to na pewno damy znać, w końcu wszystkie jesteśmy ciotkami:megagrin:
Cieszę się bardzo ze szczęścia Lordzika, choć gdzieś tam w środku mam takiego "smutasa", że tyle psiaków czeka na takie szczęście... Ech, chciałoby się wszystkim dać taki domek.
Jak tylko będą nowe wieści zaraz zaraportuję;)