-
Posts
5409 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dea
-
Mojej suni jeszcze nie ma na zdjęciach - ona została przywieziona do schroniska dopiero koło 10 stycznia. Cieszę się, że rusza strona i zaczynają się odzywać osoby chcące zadbać o te zwierzaki:multi: Zadbają i o moją sunię;) Marta a co u Ciebie? - spotkasz się z tym radnym? Może z dziewczynami ze strony www i ich opiekunką - panią z biologii razem się umówiecie:cool3:
-
Ufff, przeczytałam od początku do końca cały wątek - powycinałam najważniejsze rzeczy i biorę się za pisanie listu. Renata czy ja mogę w liście wpomnieć również o Panu Harłaczu czy lepiej nie? Nie działa też list do tego rpotestu a chciałam wydrukować i dołączyć...Jeżeli będziesz dzisiaj na dogo odezwij się!
-
Marta to może skontaktuj się z tymi ludźmi z forum - będziecie mieli większą siłę przebicia. A na pewno chodzi im o to nasze schronisko? Bo podobno są dwa... Gdybyś spotkała się z tym radnym razem z dyrektorem TOZ-u i on chciałby pomóc to droga otwarta do spotkania z kierownikiem schroniska. Ja dzisiaj wieczorem napiszę list do tego radnego. Podpowiem mu też o stronie internetowej i adopcji wirtualnej - że są ludzie, którzy by się tym zajęli, ale trzeba im ułatwić. A w szkołach poszukać wolontariuszy - to super by było. Beata a kto to jest ten pan na H...? Bo ja nie całkiem na bieżąco. A dla mojeje suni która jest tam w schronie nadal pilnie potrzebne dobre serduszko!
-
Marta wiem, ale trzeba to zrobić szybko. Tutaj zdaje się jest jeszcze jedna dziewczyna z Suwałk, i ktoś z okolicy - trzeba by się z nimi dogadać, mogłybyście pójść razem. Ale ten człowiek jak ma działać musi mieć konkrety. A Ty widziałaś to schronisko. Ja pozbieram opinie z wątku do kupy, spiszę i mu wyślę. Ale Twoja WIELKA ROLA to spotkanie z nim i przekonanie go, że to poważna sprawa;). PODNOSZĘ TEMAT! Czekam na maile.
-
Słuchajcie! Rozmawiałam przed chwilą (przez tel. oczywiście;) ) w obecnym wiceprzewodniczącym Rady Miasta, wcześniej chyba był przewodniczącym - Miczysławem Jurewiczem. Sam ma pieska, więc nasz plus. Wysłuchał spokojnie, wysunął przypuszczenia, czy czasami drugie konkurencyjne schronisko nie robi złej sławy temu, ale jak mu powiedziałam, że mamy na miejscu świadków to obiecał się ze sprawą zapoznać. I teraz tak - ja proszę wszystkich, którzy mają informacje o sytuacji schroniska i zarzuty o spisanie tego i wysłanie mi na maila. TO PILNE! Ja to spiszę i wyślę mu w liście. Obiecał tam pójść sprawdzić, ale musi wiedzieć jakie są zarzuty. Może weźmie znajomego weterynarza - też radnego;) [B]Dziewczyny z Suwałk[/B] - on zapewnia Wam anonimowość ale prosi, żebyście się [U]z nim spotkały i opowiedziały co i jak.[/U] Podam jego numer telefonu na prv. Mam nadzieję, że pomożecie! [B]PROSZĘ O POŚPIECH I SZYBKIE MAILE[/B] ([EMAIL="ustron@biuro-lokum.pl"]ustron@biuro-lokum.pl[/EMAIL])- trzeba kuć żelazo póki gorące. Do góry! Jakby coś to podam mój tel. na prv do kontaktu.
-
Pixie nie mogę jej adoptować, chociaż bardzo bym chciała - mój pies ma małą tolerancję na inne psiaki, a teściowa i mąż jeszcze mniejszą:-( Niestety... Ale działać trzeba, to co, że drugi koniec Polski. Pisałyśmy już o tym trochę z Martą na priv. Ja jutro spróbuję znaleźć choć jednego ludzkiego radnego w tych Suwałkach i porozmawiać z nim, chyba, że to ściśle tajne i się ukrywają. Postaram się też złapać kontakt z osobami z listy, które są z Suwałk. Marta też będzie działała. Ale trzeba zmobilizować siły - i uderzać z każdej strony, non stop. Żeby mieli nas po dziurki w nosie i zaczęli coś robić. Ci którzy nie są z okolicy mogą dzwonić i pisać, a Ci z Suwałk męczyć osobiście. No ruszmy to! Ja nie mogę nawet myśleć w jakich warunkach te psy tam są. Czy ktoś kontaktował się już z TOZ?
-
Ta suczka z Wigier to sunia o której pisałam na innym wątku? To ona tak rozpaczała???? :placz: :placz: :placz: Bo ona potrzebuje towarzystwa. Marta już odpisałam na prv, ale tutaj też muszę - pomóżcie tej suni, bo ja nic nie mogę zrobić osobiście, mieszkam w Ustroniu, na południu Polski. W ogóle trzeba zrobić coś z tym schroniskiem, tak nie może być. Na razie myślę, gdzie uderzyć. POMÓŻCIE MOJEJ SUNI W WIGIER!!! PROSZĘ!
-
Jestem przerażona! Dopiero teraz przeczytałam ten wątek. Pisałam na dogo o suni z Wigier (temat: "suczka w okolicy Suwałk (Wigry)" ) , którą spotkałam będąc tam w tym roku na Sylwestra. Ja jestem z południa Polski, więc niewiele mogę tam zrobić. Dzwoniłam do Domu Pracy Twórczej zapytać, czy może ktoś ją przygarnął - powiedzieli, że trafiła do schronu. Pixie napisała, że tutaj znajdę kogoś z Suwałk. POMOCY - przeczytałam wątek i boję się, że ją uśpią! To nie był młody pies, poza tym ona była bardzo udomowiona, nie przeżyje w schronie:placz: Dzwoniłam dzisiaj tam do schroniska (podobno w soboty mają czynne). Pan z MPGK ze zdziwieniem czego ja od niego żądam (chciałam rozmawiać z kimś ze schroniska) poinformował mnie, że po pierwsze dzisiaj nieczynne bo sobota, a po drugie tam tylko ktoś przychodzi dać psom jeść i do widzenia. Jak to???? Czy ktoś będzie w tym schronie w najbliższym czasie. Opisałabym sunię, strasznie się o nią boję, co się z nią dzieje. Myślałam, że w Wigrach ją zatrzymają:-(
-
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Domi na Ceglanej. Prowadzi ją wnuk Gierka. Podobno są świetni jeśli chodzi o chirurgię. Napiszę do Ciebie na gg kiedy tam będziemy. -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
tzn. ja nie mam pojęcia czy był kastrowany, bo wyszło, że wet:cool3: -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Nie ma pojęcia czy był kastrowany:shake: Za to możliwe, że będzie szansa poprawić trochę stan łapki. Wet po obejrzeniu zdjęcia powiedział, że wygląda na to, że pomoże nastawienie - łapka nie będzie do końca sprawna, może być bardziej sztywna, ale za to będzie się mógł na niej spokojnie opierać:lol: Wzięłam zdjęcie, muszę zawieźć do specjalisty do Katowic w najbliższym czasie, on wyda opinię no i jeśli się potwierdzi, to będziemy to załatwiać w klinice w Katowicach. Zobaczymy...napiszę. -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Nasz dzielny chłopak weta w poprzednim tygodniu świetnie przeżył, już żadnego stresu nie było, nawet sam się pchał do gabinetu:razz: W poczekalni jedną suczkę zaczepiał, ale mało towarzyska była i mu odwarknęła. Ale co tam dla niego, nie zraził się - on ma kumpli zza płotu, przychodzą go odwiedzać różne okoliczne psiaki. Co z łapką jeszcze nie wiemy, prześwietlenie będzie w tym tygodniu, a w poprzednim dostał cały komplet szczepień. -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Sprocket pomiziany od wszystkich ciotek:cool3: Widziałam się z nim w niedzielę, pełna radocha była jak mnie zobaczył, chociaż najpierw zza drzwi jak usłyszał dzwonek odpracował pilnowanie domu. Ma się dobrze, wygląda świetnie i widać, że psicho radosne jak szczenię, i tak się też zresztą zachowuje;) Pani Ilona buty musiała na szafy pochować, bo lata ze wszystkim co mu się w zębach zmieści. Śmiałyśmy się, że nadrabia dzieciństwo. Za piłką biega i rozrabia jak malec. Z kotem się polubili i się odwiedzają nawzajem. Do weta idzie z Alą w tym tygodniu na prześwietlenie, więc jak Ala mi da znać co i jak, to wam napiszę. Tak myślałam o tym aparacie, ale na razie mi jakoś tak niezręcznie ładować się ze sprzętem...:oops: Coś wymyślę. A co do oczka - to nie wygląda to dobrze, tu się już chyba nic nie da zrobić:shake: Ale i tak jest uroczy. A starsza pani nazywa go swoim "synusiem" i śniadanie razem jadają. -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Wróciłam, ale z Panią Iloną jeszcze nie rozmawiałam. Ostatni raz przed świętami, i wyglądało, że wszystko dobrze;) Po telefonie albo wizycie u nich napiszę co i jak, a na razie dzięki Blondella za info na dogomanii dla fanów naszego rudzielca. Też myślę, że spokojnie wątek można przenieść i już nic złego się nie stanie:multi: A tak przy okazji - to ile czasu on był w schronisku i czy tam naprawdę jest tak źle z tymi pyłami? -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Domi myślę, że nie będzie problemu z odwiedzinami, uprzedzę Panią Ilonę wcześniej, i możemy tam pójść razem. Ale myślę, że to już chyba po świętach, bo chciałabym mieć pewność, że babcia się całkiem uspokoiła, i że Sprocket ma już stabilny dom. Do weta też idzie dopiero za 3 tygodnie, żeby na razie go nie męczyć. Na pewno się będzie cieszył, zwłaszcza jak się ktoś z nim pobawi. Zauważyłam, że on nie jest aż tak łasy na smakołyki, za to na zabawę i pieszczoty baaaardzo:lol: -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Słuchajcie, ja już nie chcę się na wszelki wypadek cieszyć (już raz się cieszyłam), ale wszystko wskazuje na to, że nasz kudłacz kochany zostaje u Pani Ilony:lol: Wiecie, jeszcze tak do końca "babci" nie wierzę, no i widać, że psiak trzyma do niej dystans, ale rozmiękczył ją tym, że podszedł do niej i polizał ją w rękę. Za to na pewno nie jest agresywny, mowy nie ma - zrobiłam dzisiaj jeden dosyć stanowczy ruch do niego i ani przez sekundę nie pokazał pól zęba - po prostu uciekł do Pani Ilony i chwilę trwało, zanim znowu przyszedł do mnie. Za to jest CUDOWNYM WSPANIAŁYM I WESOŁYM PSIAKIEM. Poszłyśmy z nim na chwilę do ogrodu - wiecie jak on biega z patykiem??? Zdrowy pies czasami tak nie zasuwa jak on z tą łapką. Ma tyle energi. Pani Ilona mówiła, że czasami zachwuje się jak mały szczeniak, uwielbia się bawić, biega po domu za piłką, wspina się na nas, żeby polizać po buzi, uwielbia drapanie po brzuchu, ech, naprawdę cudny psiak:multi: I taki szczęśliwy. Będziemy im pomagały (weterynarz, czasami jakieś jedzonko), byle tylko miał dalej taki uśmiech na pysku;) I byle został tam na zawsze! -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Na razie jest nadal u Pani Ilony. Jutro chyba pójdziemy tam z Alą. Podobno mały stara się pozyskać względy babci, babcia zaczyna na niego zerkać... Nie zostaje z nim sama, łóżko ma jedno "wyjściowe" przy schodach do piwnicy jak Pani Ilony nie ma, a drugie w pokoju Pani Ilony, jak jest. Ma też bezpośrednie wyjście na działkę z tych schodów. Możliwe, że sytuacja zaczyna się normować, ale ja prawdę mówiąc już im nie wierzę, nie lubię takiej chwiejności. Tak więc chciałabym jutro porozmawiać z Panią Iloną co dalej, czy zdecydują się go zostawić, i uświadomić jej jeszcze parę spraw, żeby była jasność sytuacji. Zobaczymy;) -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Wiecie, przekonywanie kogoś, kto dostał wręcz obsesji, że pies zrobi mu krzywdę nie ma większego sensu. Pani Ilona próbuje od dwóch dni przekonać swoją mamę, efekt taki, że babcia coraz bardziej się zapiera, i coraz bardziej utwierdza w przekonaniu, że Lordzik jest zły:-( To nie ma sensu, ona się do niego już nie przekona. Wiecie, my ten dom sprawdzałyśmy na wszystkie strony, nawet weterynarz za niego ręczył. Zresztą, ja znałam Panią Ilonę już długo, miała dwa psiaki do niedawna i było ok. Pani Ilona kocha pieska, ale babcia jest osobą bardzo despotyczną, i terroryzuje córkę, że przez ten strach wysiądzie jej serce i umrze:placz: A Lordzika wczoraj widziałam, krzywda mu się nie dzieje. Ma legowisko przy schodach, do domu wchodzi jak jest Pani Ilona, ale on najbardziej lubi siedzieć na działce. Wczoraj tylko wpadł na chwilę jak przyszłam do legowiska, przywitał się, złapał smakołyk w zęby i poleciał biegać. Żadnej agresji nie zauważyłam. Owszem, szczeknął jak mu się wtryniłam bocznym wejściem na jego miejsce znienacka, ale na moje krótkie "fe" momentalnie zmienił zdanie i nastawił się przyjaźnie. Też bym warknęła jakby mi ktoś do domu cichcem wchodził;) Będziemy małemu robiły ciepłą budę, szukamy działki wśród znajomych, gdzie można by ją postawić. Codziennie jedna z nas będzie mu przynosiła jedzenie, wodę i pobawi się z nim. Do schroniska go nie oddamy, tak długo będziemy szukały domku, aż znajdziemy. Ma na miejscu trzy ciotki które nie dadzą go skrzywdzić i nie zostawią samego. A propos - ma ktoś jakieś sugestie na temat rozmiaru budy? -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Umówiłam się na 17-tą na rozmowę z nimi, zobaczę co da się jeszcze zrobić -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Tak, wszystko rozumiem, i ja bym tak zrobiła, nad psem trzeba pracować, ale jak przekonać te Panie? Dzisiaj jeszcze tam nie dzwoniłam, niech mają trochę czasu na pobycie z nim... Natomiast jeżeli ktoś z was ma 80 letnią babcię, to wie, jak trudno wytłumaczyć takiej osobie coś, jeżeli już sobie to wbije do głowy. Dla niej pies jest groźny i tyle, a dla Pani Ilony jest zagrożeniem dla mamy:-( Ech. Ala ma pewien pomysł co dalej, ale dopiero wieczorem będę wiedziała czy to się uda. -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam ze starszą panią - na razie może sobie tam na schodach mieszkać, ale domu trzeba szukać, bo ona się boi. Widać, że jest za nim bardzo, martwi się, ale po prostu się boi. Jedzenie ona mu nie raz sama dawała, smakołyki też. -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
O lasce chodzi tylko wtedy, gdy ma problemy z równowagą. Jedzenie chyba daje Pani Ilona. Na razie staramy się przeczekać największą burzę. Będziemy szukały dla niego domku, mam nadzieję, że kilka dni pozwolą mu tam zostać. Mam taką cichą nadzieję, że w międzyczasie zmienią zdanie, ale boją się teraz jeszcze co będzie, jak przyjedzie wnuk Pani Ilony... Ech Lordzik, biedne psisko:-( Ale to nie jego wina, jesli ma złe wspomnienia, to pies po prostu się bronił:placz: -
Sprocket kudlacz z Mielca-w nowym domu-MOZNA PRZENIESC :-)))
Dea replied to Ulka18's topic in Już w nowym domu
No więc sprawa wygląda tak - babcia wczoraj podniosła rękę żeby zgasić światło, i w tym momencie Lord skoczył do niej z zębami. Wcześniej już powarkiwał... Babcia sama mówi, że musiał być bardzo krzywdzony, że miała w życiu 7 psów i nigdy jej się to nie zdarzyło:-( Problem w tym, że ona ma rozrusznik serca, czasami traci równowagę, i boi się, że jak zacznie machać rękami, żeby się za coś złapać, to on na nią skoczy. Na razie został przeniesiony na korytarz, przy schodach do piwnicy. Ma tam ciepło, do domu wchodzi jak jest Pani Ilona. Ale to przecież nie jest rozwiązanie na zawsze:-(