Vegunia spała sobie na swoim posłaniu, odpoczywając po spacerku. Nie chciała tym razem pozować, więc daliśmy jej spokój. Powiedziała, że zgłosi się na następną sesję zdjęciową.
Co do kotków, to one naprawdę jedzą bardzo mało - tylko suchy pokarm i to w niewielkiej ilości. Jedynie Kastorek zje nieraz trochę mięska, jak przygotowuję psom miskę, albo raz na jakiś czas kocią puszeczkę, dzieloną zresztą na 3 razy. One po prostu nie wychodzą z domu, a są sterylizowane/kastrowane. Najszczuplejszy jest Kastor - on przypomina koty greckie, jest taki smukły, o wąskiej czaszce i długich nogach. I jest to "kot, który mówi". Naprawdę, opowiada mi różne rzeczy w swoim języku, to jest niesamowite. I jest najodważniejszy, najbardziej kontaktowy, najłagodniejszy. Największym łobuziakiem jest Teoś. A Milka jest indywidualistką i samotnicą, chociaż strasznie kocha Vegę. Często kładzie się koło niej, ociera, myje Vedze uszy, a Vegunia nie pozostaje jej dłużna - liźnie ją tym swoim długim jęzorem przez cały grzbiet. Wydaje mi się, że Milka przez długi czas, zanim nie było innych kotów, myślała, że jest psem. Przybierała takie same pozycje jak Vega, i w ogóle we wszystkim ją naśladowała. Przybycie Kastorka było dla niej wielkim szokiem, przy Teosiu reagowała już mniej stresowo. Z Tinką wszystkie kotki żyją w idealnych stosunkach.