-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by taks
-
[quote name='majkath']- [B]oczywiscie za darmo[/B]- [COLOR=Red][B]nigdy[/B][/COLOR] za sa [COLOR=Red][B]nie chcialam kasy[/B][/COLOR]- [/QUOTE] naturalnie, prawie uwierzyłam tylko: [url]http://radiozet.allegro.pl/show_item.php?item=798019507[/url] [url]http://radiozet.allegro.pl/show_item.php?item=798137755[/url] ale to przecież symboliczne opłaty prawda?:diabloti: nie warte nawet uwzględnienia w uroczystych deklaracjach o non profit... Chciałam prosić moda o zamknięcie wątku ale teraz widzę, że byłoby szkoda. dzięki majkath mamy wspaniały wątek szkoleniowy na co należy zwracać uwagę aby nie dać się nabić w przysłowiową butelkę i naciągnąć na pomoc
-
[quote name='majkath']Witam wszystkich, [B] Mam do wydania śliczne szczeniaczki[/B]- 2 jamniczki rudo- dzicze ( mama medalistka szorstkowłosa, ojciec bez rodowodu), jedną sunię - mieszaniec maltańczyka z owczarkiem nizinnym- śliczna kudłata trzykolorowa suńka i dwie suńki- [B]mieszańce owczarka nizinnego i husky( husky medalista, dziadek champion)[/B]. Psiaczki są zdrowe, mają 7 tygodni- jamniczki, pozostałe 8 tygodni. Usiłują siusiać do kuwety - ale z różnymi skutkami jeszcze- ale są mądre i chęci mają dobre. Jedzą już same. Zapraszam:lol:[/QUOTE] A zwróciliście uwagę na jeszcze jedno - czy te "z porywu serca przygarnięte biedactwa "to przypadkiem nie szczeniaki własnego chowu... No dobra, znikam już z tego wątku - z takim poziomem krętactwa i zakłamania nie mam już ochoty dalej obcować - bierze obrzydzenie.
-
chochla świetna ale u większych - niskopodłogową jamnicę obsługuję styropianową tacką lub plastikowym wieczkiem od np. opakowania po lodach, margarynie... Psiakowi łapię bezpośrednio do aptecznego pojemniczka na mocz ( tylko dodatkowo zakładam na rękę gumową rękawiczkę bo nie zawsze dobrze wyceluję;))
-
[quote name='isabelle30']Taks, [B]lepiej zeby ci ludzie nie oddawali tych szczeniat tylko od razu kamien do szyi?[/B] moje gratulacje za podejscie do tematu.[/QUOTE] Nie - lepiej żeby te szczenięta w ogóle nie zostały poczęte skoro nikt na nie nie czekał. Popatrz na to z innej strony- namnożyli, towar "nie zszedł", jest gdzie przekazać , problem z głowy i można mnożyć dalej , może następne mioty lepiej się sprzedadzą. Wyręczanie pseudohodowców to nic innego jak dalsze nakręcanie tego procederu. Mądra fundacja walczy z pseudohodowcami a nie współpracuje z nimi w jakikolwiek sposób. A jak dotąd nie padło ani słowo o zamierzeniach w tym zakresie... Profesjonalne działanie to nie tylko doraźne zatykanie dziur ale i obowiązek spojrzenia trochę szerzej i dalej Zrobisz jak uważasz ( jak pamiętam nie pierwszy raz mamy rózne zdania)- ja swoje stanowisko wyraziłam i zapewniam Cię , że poza tymi akurat szczeniakami mam gdzie pomagać z pełnym przekonaniem co do słuszności i prawidłowości podejmowanych działań więc moje siły i srodki z pewnościa się nie zmarnują:eviltong:
-
[quote name='majkath'] A Ty- TAKS- sadzisz, że może powinnma je od razu utopić a nie przyjąć- prawda?- dlatego ,że nie mają rodowodu???- Wiesz troszkę mnie zadziwiasz- [B]a Ty znasz swoje pochodzenie- masz rodowód?[/B] A może jednak troszkę zmienisz ton i np wpłacisz jakąs dotację na konto mojej fundacji??? Oczekuję przeprosin[/QUOTE] [quote name='majkath']Poinformuję Was- oczywiście jeśli ten temat Was interesuje. [B]Taksa na pewno nie- bo jego interesują tylko zwierzęta z rodowodem ( zakrawa to na faszyzm z lekka[/B]), tego jegomościa , który z sarkazmem gratulował rozumu chyba tez temat nie zainteresuje- bo zapewne sam jest mądrzejszy- wszak poza gadaniem na forum nic konkretnego dla naszych młodszych braci chyba nie robi....a to mądrość przeogromna- nie narobić się prawda?? [/QUOTE] [quote name='majkath'] A do Taksa sie nie czepiam- to ona najpierw rzuciła we mnie kamieniem nie sprawdziwszy najpierw o co w tym wszystkim chodzi.[/QUOTE] No,no mocne wejscie na dogo- :roll: Przeprosin nie oczekuję, nie takie cuda widzałam i mam do tego ogromny dystans, co nie oznacza, że będę to tolerować. Uprzejmie ale kategorycznie proszę więc o zakończenie tych niczym nie sprowokowanych napastliwych wycieczek pod moim adresem. A puki zwierzęta pod Twoją opieką będą swobodnie wędrować poza posesję ( w tym niekastrowane psy i suki !), [B]znajomi[/B] będą przekazywać Ci niesprzedane szczeniaki z pesudohodowli pewnością nie wpłacę ani złotówki na Twoją fundacje ( gdy/ jesli powstanie). Niestety możesz mnie spisać na straty w swoich planach finansowych- szukaj gdzie indziej. :hand:
-
ja mam jeszcze naiwną być może nadzieję, że sprawa sie wyjaśni inaczej. Bo jak to zwyczajna rozmnażaczka to chyba szlag mnie trafi na miejscu:angryy:
-
A można wiedzieć jak weszłaś w posiadanie tych szczeniaków?
-
[quote name='ewa11211']A co jest pieskowi że jedziesz z nim tak daleko.[/QUOTE] daleko? - to zależy z jakiego miejsca w Polsce.;) A niestety na poziom usług i wyposażenie jakie mają dla zwierzaków nasi południowi sąsiedzi będziemy czekać jeszcze długo...
-
[quote name='filodendron']A czy surolan to nie jest przypadkiem lek sterydowy? [/QUOTE] masz rację - surolan jest lekiem złożonym w składzie ma mikonazyl ( gł. p/grzybiczy) polimyxin B ( p/bakteryjny) ale i prednizolon ( syntetyczny glikortykosteroid - tu zastosowany jako srodek p/zapalny, p/ świądowy).
-
[quote name='marzenakulka'] Czy podjąć decyzję o ich usunięciu czy to tylko przyśpiesz rozwój nowotworu? [/QUOTE] [B]Zapomnij o przesądach, że nowotworów się nie rusza[/B] bo ... no własnie bo co ? bo się mszczą , uzłośliwiają, nie lubią światła:crazyeye:- oj różne dziwne "mądrosci" słyszałam...ale to ciemnota i zabobon [B]Nowotwory sie usuwa i to najszybciej jak tylko można[/B] ( jesli w ogóle jeszcze można - bo bywa, że rozwijają się skrycie i ujawniają juz w bardzo zaawansowanym stadium gdy żadna pomoc nie jest możliwa poza paliatywną). Jeśli pierwotne ognisko zmiany było w gałce ocznej [U]to już źle się stało[/U] skoro zdążyły "pójść" przerzuty do płuc. Dalsza zwłoka to praktycznie wyrok i wolna droga dla rozprzestrzeniania się nowotworu. Zaufaj wetowi bo dobrze radzi - zabieg to jedyna szansa na przedłużenie pieskowi zycia
-
Nie znam szczegółów ale jeśli zeskrobina była pobrana [U]juz po[/U] zastosowaniu miejscowo leku ( na początku leczenia?)lub zbyt szybko po jego odstawieniu to wynik może być niestety zafałszowany. Zastanawiające jest to, że zmiana występuje tylko w jednym miejscu ( dobrze gdybyś sprecyzowała jeszcze gdzie to jest dokładnie na głowie) i ani nie rozprzestrzenia się ani nie "idzie" na leczenie . To raczej wyklucza podłoże alergiczne czy immunologiczne. Jedyne co mi się nasuwa to jednak podejrzenie zainfekowania jakims paskudztwem. Sama walczyłam u mojej suki schroniskowem z taką wyizolowaną zmianą na grzbiecie ( łysy placek o średnicy ok 4-5 cm , sączące krosty, świąd ) i dopiero odstawienie wszelkich leków podawanych miejscowo i odczekanie 2 tyg a następnie zeskrobina dała odpowiedź, że to gronkowiec złocisty - na szczeście okazał się wrażliwy na jeden z dość nietypowych antybiotyków i z powodzeniem z psiej skóry wykurzony:lol:
-
eliszka trochę niefortunnie wybrałaś miejsce na założenie tego wątku. Tu jest dział "prawo" - należało napisac to w dziale "weterynaria' i np w części dermatologia ... A co do meritum sprawy to wcieranie surolanu raczej nic nie da. Trzeba na chwile odstawić wszelkie leki i po takiej przerwie pobrać zeskrobinę i jednoznacznie oznaczyć co to za świństwo. Takie leczenie "w ciemno" zwłaszcza przy zmianach skórnych to trochę błąd w sztuce. Sprawy skórne ciągna się długo ale bez przesady - eksperymenty przez 2 miesiące:shake: Jeśli masz taką możliwość to radziłabym przejść się do innego weta.;)
-
[quote name='agata_lodz']Dostają Acanę Sport & Agility i Acanę Pacifica. [/QUOTE] no czyli nie karma , bo ta jest jak najbardziej OK Co do kości to juz wiesz, że podaje się surowe;) - gotowanie nie tylko pozbawia je najcenniejszych składników ale i zmienia strukturę czyniąc kruchymi= niebezpiecznymi i źle przyswajalnymi A wracając do tych ataków - niestety wygląda to na jakąs dysfunkcje CUN i teraz pytanie z jakiego powodu i w takiej czestotliwosci. Padaczka to własciwie nie tyle jednostka chorobowa co objaw - z grubsza i w uproszczeniu polega to na gwałtownych i patologicznych bioprądach w pewnej części kory mózgowej. Przyczyn tego zjawiska może byc wiele od mechanicznego ucisku ( nowotwór, krwiak, obrzęk) po zatrucie ( toksyny "zewnetrzne" ale i "własnej produkcji"pochodzace z zaburzonego metabolizmu) , niedotlenienie /niedokrwienie a nawet dyskopatia szyjna Diagnozowanie jest bardzo trudne niestety i polega własciwie na kolejnym wykluczaniu mozliwych przyczyn. Standardem jest wykluczenie w pierwszej kolejnosci zaburzeń metabolicznych - czyli podstawowe badania biochemiczne krwi, do tego RTG czaszki i odcinka szyjnego kręgosłupa no i niestety jesli ataki nawracają może okazac sie konieczne włączenie leków obniżających pobudliwośc mózgu. Nie wiem jakie macie mozliwości ale rozważyłabym juz teraz skonsultowanie psa u weta specjalizujacego się w neurologii - czas może tez miec znaczenie
-
[quote name='Iziss']Z wychodzeniem na zewnątrz jest troche problem bo rzuca sie na inne psy jak jest na smyczy i szczeka wściekle na ludzi. [/QUOTE] Niestety ale w takiej sytuacji tym bardziej powinnas wychodzic z nim poza posesję. To co opisałaś świadczy o braku socjalizacji. Normalnie ten etap oswajania sie z innymi psami, ludzmi, ruchem ulicznym powinien psiak "zaliczyć' w szczenięctwie. Jak się tak nie stanie , dorosły pies reaguje znacznie mniej przyjemnie dla własciciela i otoczenia ale na uzupełnienie tej edukacji nigdy nie jest za późno. Wiele osób tu na dogo to "przerabiało" - tak się np. zdarza z psami zaadoptowanymi z azylu, które trafiły tam w szczeniectwie albo własnie z ogrodu, kojca czy łańcucha. Dla takich "dzikusów" wszystko jest nowe, dziwne i często przerażające a przekłada sie to w mało przyjemne reakcje z których rwanie na smyczy czy oszczekiwanie wszystkiego co sie rusza to tylko częśc repertuaru. Socjalizacja jest konieczna i ze wzgledu na dobrostan psychiczny psa i z powodów zupełnie praktycznych - nigdy nie wiadomo czy kiedyś nie będzie trzeba psa wyprowadzić na ruchliwą ulicę , przewieść autobusem czy pociagiem. To duży pies, pod pachę go przecież nie weźmiesz... Może masz gdzies w sąsiedztwie miłych ludzi z duzym i łagodnym psem - może dadzą się umówić na wspólne ogrodowe zabawy Waszych psów. To by przynajmniej na początek nauczyło Twojego zwierzaka "psiego savoir vivre" - wazne bowiem aby pies poza kontaktem z człowiekiem miał tez mozliwośc spotkania pobratymców. A spacery - no cóz , jak się na razie nie da inaczej to na kolczatce i nawet na chwile ale nie odpuszczaj bo na prawdę wyrośnie dzikus i agresor (a agresja na podłozu lekowym to trudny problem do odkręcenia)
-
[quote name='toyota']Iziss zacznij przynajmniej od jednego długiego spaceru ze swoim labradorem poza posesję . [/QUOTE] Dokładnie:lol: Oczywiście bieganie, pływanie , rower to super ale patrząc realnie nie kazdy ma na to siły, warunki i bez tego też mozna wiele poprawić. Na początek jeden porządny spacer dziennie, może jakaś zabawa z zaprzyjaźnionym i o podobnych gabarytach psem, trochę codziennej powtórki z podstaw szkolenia - a efekty powinny być szybko widoczne.
-
na 3 suki wołam zbiorczo "baby" albo "dziewczynki" ale sprawa się skomplikowała bo od miesiąca doszedł chłopak:evil_lol:. Co prawda na "baby" też reaguje , zwłaszcza jak zwołuje towarzystwo do misek ale jakoś mi głupio... Chyba zmienię na "banda";)
-
A czym psa karmisz? Niestety chemiczne konserwanty pchane do wielu nawet pozornie przyzwoitych suchych karm mają toksyczne działanie na mózg i mogą również wywoływać ataki padaczkowe.
-
Iziss - dołączę się do tych którzy pisali że Twoj psiak ma za mało ruchu. To może byc klucz do jego niesforności. Mam w tej chwili 4 psiaki w tym i małe i duże a mieszkam w bloku w niewielkim mieszkaniu. Zgodność sfory pełna ale mieszkanie tak na prawdę służy im do spania i odpoczynku - przy przyzwoitej pogodzie psy mają min. 3-4 godz spacerów dziennie, Gdy deszczowo i wietrznie nawet 11 letnia jamnica ma 30 minut rannego , "higienicznego" spaceru , do godziny popołudniowego i 15-20 min. wieczornego. I kazde ograniczenie spacerów owocuje natychmiast głupimi pomysłami w domu - niewyżyty pies to góra kłopotów. Powinniście pomysleć jak zorganizować psu więcej ruchu - da sie nawet przy 8 godzinnej pracy;)
-
JAMNICZKA FIGA uratowana od śmierci - ZNALAZŁA SWOJE MIEJSCE NA ZIEMI :-)
taks replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Ta wiadomośc z balkonem nasunęła mi myśl czy psinka nie wylądowała na ulicy z powodu sieroctwa. :shake: Patent z "wyprowadzaniem" psa na balkon stosują jak zauważyłam często starsi ludzie - to wtedy, gdy wyjść z psem nie mają siły. A spadkobiercy bywają okrutni wobec "żywej części spadku":-( - w lepszej wersji schron, w gorszej ulica... -
Ja bym nie powiedziała że panikujesz - gdybym coś takiego zauważyła u swojego staruszka , pokazałabym go wetowi i to bez zwłoki Nawet jeśli to konsekwencja starczych zmian w mózgu, złego krażenia, zwyrodnienia stawów, itd itp to zawsze jest możliwośc jak nie wyleczenia to przynajmniej podania leków /suplementów poprawiajacych witalność i kondycję psa. Ale że ze staruszkiem , jak z dzieckiem - więc nic metodą "Goździkowej" bo zamiast pomóc mozna zaszkodzić . Tu czyjeś doswiadczenia nawet sprawdzone na innym psie mogą byc bardzo mylące. Dlatego odradzam szukania odpowiedzi wśród (jak by to nie zabrzmiało dla niektórych brzydko ) [U]laików[/U] bo takie rady w tym wypadku będą nie warte funta kłaków. Co najwyżej zrobią Ci zamieszanie w głowie... I zaręczam Ci ,że nawet wet bez obejrzenia i zbadania chocby napiecia mięśni czy odruchów nie udzieli Ci porady przez internet -tak sie po prostu w odpowiedzialny sposób nie da:shake: A ze starościa ( i psią tez;)) jest tak, że choć kalendarza sie nie cofnie i organizm nieuchronnie kiedys odmówi współpracy ale wiele przypadłości da się spowolnić czy złagodzic ich skutki ( przynajmniej te odczuwalne). Starośc wcale nie musi byc zawsze pasmem cierpień i niemocy, tak z definicji - bo starośc to nie jednostka chorobowa tylko normalny etap zycia
-
sabbi ale czego się spodziewasz po forum? Po pierwsze to nie jest dział prowadzony przez weterynarza/y Po drugie nawet wet nie postawi diagnozy internetowo. Masz bardzo starego psa , na dodatek jak napisałas miał już i to niedawno powazną przypadłość krążeniowo neurologiczną więc ryzyko że sprawa bedzie wracac jest ogromne. Jak dla mnie masz dwie mozliwości - albo isc do weta, przebadac psa i podjąc ew. jakies leczenie -albo załozyc, że to "ze starości" , nie robic nic i czekac co z tego wyniknie ja bym wybrała to pierwsze a Ty jak uważasz...
-
[quote name='paulina2904'] jak mam zgłosic /wysłac pismo do kurii czy tam parafii?:roll: Bo bawic się w kłótnie nie mam ochoty:cool1:[/QUOTE] W kłótnie, rozmowy "uświadamiajace" z ksiedzem nie ma najmniejszej potrzeby ani sensu sie bawić. To nie kwestia róznicy pogladów aby dyskutować. I to co ksiadz ma wygłaszać z ambony to nie jego prywatna sprawa tylko a/ oficjalne stanowisko Koscioła b/ tresci które nie moga byc sprzeczne z obowiazujacym w Polsce prawem. W takiej sytuacji należy po prostu zgłosić odpowiednim organom swój sprzeciw wobec tego co się stało. A więc pismo do Kurii spokojnie ale rzeczowo opisujące co padło z ambony , gdzie i kiedy.Biskup ordynariusz i jego "biuro" czyli kuria to zwierzchnik ksiedza - i organ kościelny odpowiedzialny za to co jest w parafii głoszone podczas mszy, spowiedzi, kolędy, katechezy itd. czyli zawsze tam gdy ksiądz występuje w imieniu Koscioła a nie swoim prywatnym i NIE WOLNO mu wygłaszac tresci innych niż oficjalna nauka Koscioła. Ksiądz to zwykły funkcjonariusz , prywatnie może sobie myslec co chce i przy kawce z przyjaciółmi opowiadac co mu slina na jezyk przyniesie ale gdy występuje "słuzbowo" to ma "psi" ( omen nomen:evil_lol:) obowiązek ważyć każde słowo bo tu jego wolnośc wypowiedzi się kończy. Adres własciwej kurii mozna łatwo odszukać chocby w wyszukiwarce internetowej. I radzę bezpośrednio do kurii a nie parafii bo to drugie z pewnością nic nie da. Zgłoszenie ( pamietajcie ZAWSZE pisemne , najlepiej wysłane listem poleconym z podaniem swoich danych oczywiście) na policję tez w miejscu "rezydowania" księdza. ( znowu - miejscowośc + wyszukiwarka i masz adres;)) W ten sposób mozna sprawę załatwić bez awantur, przepychanek a droga pisemna zobowiazuje do udzielenia równiez pisemnej odpowiedzi i zarejestrowania pisma więc w najgorszym razie taką korespondencją zmusimy przynajmniej odpowiednie władze do jakiegoś wysiłku i zajęcia stanowiska. A jak juz wczesniej pisałam kropla do kropli i jeśli kurie będą regularnie dostawac takie pisemne protesty na to co sie dzieje w terenie po parafiach, salach katechetycznych itd to chocby dla spokoju i zachowania pozorów musza jakoś zareagować.
-
Nienawiści nie zwalcza się nienawiścią , ciemnoty ciemnotą, przestępstwa przestepstwem. "zastrzelic " ksiedza - i niby czym ktos kto tak pisze rózni sie od tegoż ksiedza opowiadajacego o strzelaniu do psa :shake: - on nienawidzi zwierzat , a inny nienawidzi księzy - rzeczywiscie wielka róznica:eviltong: Jesli faktycznie jakis ksiądz w jakiejs parafii pozwolił sobie na takie kazanie to zamiast bić pianę nienawisci i odwetu na psim forum i przekonywać przekonanych trzeba po prostu zareagowac w sposób dojrzały i cywilizowany. Ksiądz ewidentnie złamał prawo - choćby tym, że nawoływał publicznie do znęcania sie nad zwierzetami. Jeśli ktos był świadkiem tego powinien zasiąść przy komputerze i napisać pismo do właściwej kurii z powiadomieniem o zdarzeniu oraz złozyc ( pisemne) zgłoszenie do policji - podać fakty, podpisac się. Trochę wysiłku , trochę odwagi obywatelskiej ale moim zdaniem to zwyczajnie obowiązek wynikający ze zwykłej przyzwoitości. Powiecie, że to nic nie da - a owszem pierwsze, dziesiąte, setne takie zgłoszenie pewnie nie ale jesli zawsze w takich wypadkach bedziemy reagowac jak przystało w demokratycznym i ŚWIECKIM państwie i korzystać konsekwentnie z prawnie możliwej drogi to kiedyś , kiedys coś musi się zmienić i sprawy takie jak ta przestaną byc zamiatane pod dywan. Natomiast jeśli tylko na płakaniu jak to jest okropnie się skończy to będziemy mieć temat do końca swiata i jeden dzień dłużej. A wszelakiego pokroju kreatury bedą sie czuły bezkarne w głoszeniu swoich chorych "mądrości" i dalej manipulować "ciemnym ludem". Generalnie lepiej mniej narzekać a wiecej mysleć co we własnej malutkiej skali mozna zrobic żeby powodów do narzekania ubywało;) bo kropla do kropli...
-
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
taks replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Dziękuje Wam Cioteczki bardzo:loveu: Jak tylko wrócę z pracy to powiem Stupasowi jak jest Wasza decyzja i że może już na dobre rozpakowywać walizki;) Podejrzewam, że od dawna na to liczył ale teraz ma to oficjalnie potwierdzone:evil_lol: On jest w gruncie rzeczy najmniej kłopotliwy z całej czwórki więc będzie dobrze. Byle, kurka, przestało tak lać na okrągło bo spacery mało przyjemne - wiecie jak jamniki lubią moczyć łapy. A dwa nadąsane jamniory na deszczowym spacerze to załamka i pertraktacje o każdy kolejny metr. No i 16 łap( + 2 upackane brzuchy niskopodłogowców) do wycierania po powrocie:diabloti:- przydałaby mi się jakaś automatyczna myjnia w przedpokoju