-
Posts
1524 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Evas
-
Figasia nie jest już tak bardzo strachliwa, nie ma porównania z tym co było na początku. Można powiedzieć że "obrosła w piórka". Na naszym podwórku czuje się tak pewnie, że to ona już kilka razy wyszczerzyła zęby do psa, oczywiście niegroźnie, ale umie się postawić. Bała się dzieci i takich podrośniętych nastolatków, teraz nie zwraca raczej uwagi. Znajomi mojej córki, właśnie takie nastolatki, których spotyka - wszyscy ją głaszczą i rozpływają się nad nią. Myślę, że za jakiś czas to będzie całkiem nieźle socjalizowany pies. W mieszkaniu czasami szczeka - no to śmiech - takie szczekanie, ale można uznać, że jest pies.;) Przychodzi na zawołanie i siada, czyli łatwo ją zapiąć na smyczy, nie kręci się. Taki pies - to skarb.
-
Figa ma przeszłość wiejsko-schroniskową, to widać. Jest u mnie 4 miesiąc, ale myślę, że ciągle się poznajemy i nasz kontakt budujemy. Ona nie lubi ruchu ulicznego, czuje się niepewnie i wogóle, chociaż czuje się pewniej, jest psem lękliwym. Mieszkam nie w centrum miasta, najbliższe podwórka są rozległe, były na nich kiedyś ogródki działkowe i to dobry teren do pobiegania. Dalej idzie tylko na smyczy. Kiedy zrobi sie cieplej, planuję dalsze spacery, do parku. Zobaczę jak tam się będzie zachowywała. Właściwie 100 % pewności nie mam, co by zrobiła, gdyby nagle się wystraszyła, jakiś huk obok czy gdyby pies ją zaatakował, czy popędzilaby przed siebie, czy już czuje we mnie takie oparcie, że biegłaby do mnie. Nie wiem, i pilnuję jej. Na obroży ma numer telefonu. Do tych najbliższych sklepów, dwóch, uczyłam ją chodzić razem z Lessi, zostawały we dwie i Figa była spokojniejsza. Nie jest to pies o pewnym charakterze i być może cały czas trzeba będzie o tym pamiętać. Chce biegać za rowerem i motorem, może wybiec na jezdnię. To wszystko nie jest dla mnie kłopotliwe..Lessi przez długi czas gryzłą drzwi, gdy zostawala sama i ciągle szczekała, bala się porzucenia. Figa pod tym względem jest spokojna.
-
Figa to spryciulka :p. Jak to możliwe, że zna godziny spacerów, które są mniej więcej stałe, o tej porze zaczyna się ożywiać. Jeśli córka jest w domu i się nie zbiera do wyjścia, Figa wkakuje przednimi łapkami na jej kolana, jakby poganiała...noo, co jest, nie wiesz która godzina? A kiedy się ją przytula i głaszcze, mlaska sobie, chyba z lubości. Umie ściągać obrożę skórzaną, musiała wcześniej to robić gdy chciała się oswobodzić. Zdjęła, gdy zostawiłam ją na chwilę pod sklepem i przybiegła do mnie. To niebezpieczne, więc ma teraz obrożę łańcuszkową.
-
Dziękuję Kochani za pamięć :loveu: To prawda, Figa jakby dla mnie spadła z nieba. Z Lessi nie było wtedy jeszcze najgorzej, a ja nie dopuszczałam do siebie myśli, że koniec może być bliski. Myślałam - może jeszcze pół roku, może nawet rok się uda. Figunia jest nie tylko moim psem. Pamięta, że to córka wzięła ją z ulicy i bardzo okazuje wdzięczność. Przytula się, wita ją radosnymi hopkami i uśmiechem od ucha do ucha. Bardzo mi to odpowiada, bo córka się cieszy i opiekę nad Figą rozkladamy na dwie.. Zresztą przy Lessi pod koniec córka też mi pomagała, to ona najczęściej wynosiła sunię na rękach. Przeżycia odbiły się na mnie. Dopóki trwało to wszystko starałam się nie myśleć, bo trzeba było opiekować się kotką i Lessi. Z kotką miałam tydzień na pożegnanie, wiedziałam że to koniec, chociaż nie wiadomo było kiedy nastąpi. Przez ten tydzień mogłam okazać jej że jest najważniejsza, najukochańsza. Spała blisko mnie, ciągle na siebie patrzyłyśmy. Lessi też była ważna. Przykrywana kocykiem na noc, poduszeczka pod głowę, żeby było wygodniej, głaskana. Teraz wszystko ze mnie opadło.
-
Sopocka Tina-Krakowianką. Nie ma juz Tinki ... [']
Evas replied to brazowa1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale dama z Tinusi :loveu:..zakłady fryzjerskie odwiedza. Piękna z niej psinka. Z wielką ciekawością czekam na zdjęcia po tych wiosennych zabiegach. -
Figa jest moją pocieszycielką. Nie sposób się nie uśmiechnąć, kiedy na spacerze pędzi radośnie, uśmiechnięta. Szczotkuję ją miękką szczotką z włosia , pięknie sierść błyszczy. Jestem z niej taka dumna, jakby była nie wiadomo jakiej rasy..sama nie wiem czemu :) Patrzę na nią i myślę sobie..cudo moje, śliczna jesteś. [IMG]http://upload.miau.pl/2/23031.jpg[/IMG]Ona jest dla mnie psem idealnym, nie ciągnie na smyczy, nie szarpie. Wszystko jej odpowiada..dłuższy spacerek, jest szczęsliwa, biega radośnie..krótszy, też może być. W mieszkaniu bardzo spokojna, najczęściej leży, na tapczanie. Przytulamy się i jest nam świetnie.
-
To raczej do mnie powinno być tosuniu:p..."Evas bierz się do roboty", co biedna Sabcia może zrobić. Czas odnowić ogłoszenia, pewnie pospadaly, dzisiaj kończy się allegro, czyli trzeba dać następne. Wiem, że szuka się czasami długo tego właściwego domku, kilka mies..ale cieżko nie poddawać się i ciągle szukać.
-
Piękne słowa. Co jakiś czas przypominają mi się jakieś urwane fragmenty z naszego wspólnego życia..Lessi koło namiotu na Mazurach, koło przyczepy camp. w górach, biegnąca z moją córeczką, łapiąca syna za nogi, nazbierało się przez tyle lat tych wspomnień. Mam nadzieję, że z czasem przestanie tak boleć. Mam obok siebie Figę, która odnalazła nas w listopadzie. Jak najbardziej dorosla, co najmniej ma 4 lata. Biede, przerażne stworzenie ze schroniskową przeszlością, jest moją damą do towarzystwa. Wyglada na to, że jej to pasuje. Ma też chore sece, pokasłuje..dr wet stwierdziła że jej serce za wolno pracuje, zaleciła digoxin .to samo zazywała najpierw Lessi, a potem inne leki.