-
Posts
1524 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Evas
-
Aga, chciałam Cię zapytać...kiedyś myślałam o zaszczepieniu Saby przeciwko wirusówkom. Słusznie zwróciłaś mi uwagę na to, że pies z osłabioną odpornością nie powinien pójść od razu do boksu. Dobra duszyczka z Forum Miau chce sfinansować Sabie szczepienie. Ja nie wiem, jakie są realia. Powiedz proszę, jak to widzisz, czy byłoby możliwe oddzielenie Saby na powiedzmy 3 dni po szczepieniu w schronisku lub np u kogoś. Zbadanie jej przed szczepieniem, czy jest zdrowa..I mam jeszcze taką wątpliwość, czy jest możliwe właśnie zabranie jej na ok 3 dni i powrot później do boksu, z tego co czytałam na forum, może to być źle przyjęte przez współtowarzyszy w boksie. Ja niezbyt znam realia, stąd moje pytania.
-
Figasia jest takim radosnym i przyjaźnie nastawionym psiunkiem, lubi wszystkich :) Mamy znajomego niedużego kundelka z sąsiedztwa, bardzo wesołego, podobnego do liska..kiedy go widzę z panem na podwórku, zawsze skręcam też, bo wiem że będzie mogła się wybiegać. Ślicznie się bawią. Ten psiunek jest ze schroniska, jak opowiedział jego pan. Moja przyjaciółka ma dużego terierowatego Fida, wziętego kiedyś z ulicy. Figa na początku się go bała i wyszczerzyła zęby, ale teraz to znajomy i biegnie do niego się przywitać. Czuje respekt przed dużymi psami i ja nie pozwalam jej biec do każdego, boję się, że któryś ja ugryzie. Ona wita się też z moimi znajomymi i córki. Jest taka łasa na głaskanie i zachwyty :) przewraca oczami i mlaska śmiesznie z zadowolenia. Pani wet. powiedziała, że taka z niej artystka, że powinna zrobić karierę w show biznesie :p
-
Figa została zaszczepiona. Wcześniej była tylko zaszczepiona p. wściekliźnie, teraz juz czuje się dobrze, więc można było szczepionką przeciw wirusówkom..są dwie wklejki..Eurican dhppf i Leptolog L, podobno jest w niej ogólnie " wszystko" a przeciwko pchłom i kleszczom mamy Frontline...:)
-
Dobry pomysł, z zieleninką :) Na to, że Fidze zbieractwo przejdzie, nie liczyłabym. Ona na początku nie zbierała raczej, tak jakby nie wiedziała, że na śmietniku może być jedzenie..to wg mnie wskazuje, ze nie była w mieście..mn.in..bo jeszcze to że miała długie, niestarte pazury no i wchodziła do uchylonej szafki, jak do budy, ma ochotę szczekać na rowery i motory. No i zapchlenie totalne..Ale czystość w mieszkaniu utrzymywała od początku. A wracając do zbieractwa, i tak nie dorówna mojej poprzedniej suni, Lessi. Ona była tak zaradna i przemyślna w zdobywaniu jedzenia..wręcz wykopywała spod ziemi, spod śniegu, chyba korzonki jadła. Świetnie wiedziała gdzie w pobliżu są miejsca dokarmiania kotów i opróżniała miski. Biedactwo, chodziła na smyczy automatycznej od kiedy traciła słuch i wzrok..wtedy przestało ją interesować to, co leży na ziemi. A gdy kiedyś złapała skórę od słoniny i nie chciała oddać, ucieszyłam się po raz pierwszy, że lepiej się czuje. Figę podejrzewam, że próbuje jesc przez kaganiec i czasami jej sie udaje, ale na pewno rzadko. Szkoda mi, że ten kaganiec nosi, taki łagodny pies a ludzie czasami patrzą na nią z ukosa..i muszę tłumaczyć, że to na łakomstwo.
-
Właśnie miałam zamiar napisać o Figuni..chyba czułam, że ktoś o nas pomyślał :) Zdrówko Figi zdecydowanie lepiej, kaszle rzadko, po biegu. Poza tym, przytyła,niestety przez zimę. Jeśli na wstępie czyli w listopadzie miała nieco ponad 6 kg..to obecnie niecałe 10, zrobił się z niej kawał psa :) Staram się, żeby więcej nie przytyła, a nawet może troche zrzuciła. Musi nosić kaganiec, co jej się nie podoba. Ludzie wyrzucają przez okna, szczegolnie jak jest cieplo, jakieś jedzienie, często już nadpsute a jak jeszcze poleży. Figa wszystko zjada i już miała roztrój żołądka. Wiec niestety, albo smycz, albo kaganiec dla świętego spokoju. Smycze przegryzione wszystkie..ostatnio uwiązałam ją pod piekarnią, gdzie były jakieś dwie osoby, wiec poszlo migiem..jak wyszłam, zawzięcie mamlała linke ktora prawie byla juz przegryziona. W kagańcu oczywiście tego nie zrobi..zresztą, nie zostawiam jej pod sklepami na dlugo, bo ona sie boi, żadna to przyjemność dla takiego lękliwego psa, zauważyłam, że jeśli mnie widzi przez drzwi, chwilę poczeka spokojnie. Ma te swoje lęki, chyba taki typ już, wystraszy się czegoś, kuli się..jakiegoś krzyku, hałasu, ale ogólnie nie jest źle, na ulicy nawet daje sie pogłaskać przyjaźnie nastawionym ludziom..wczoraj do jakiegoś chłopaka podeszła i ją wygłaskiwał..nieznajomy..nie wiem czemu, ona, ktora do mężczyzn zachowuje rezerwe raczej. Jest bardzo przyjaźnie nastawiona do wszystkich psów, każdego zaprasza do biegania i zabawy i najczęściej to się jej udaje. Ma wielu psich znajomych do których pędzi się witać. Dostała nową obrożę, czerwoną w indiańskie wzorki, bardzo jej ładnie.:) Miałam łańcuszową, ale ją drażniła, te ogniwa chyba ciągnęły sierść. A tak wogóle..czy ona kiedyś gdzieś była? W jakimś schronisku czy przy budzie? Chyba niemożliwe. Od listopada tak wrosła w to miejsce, jakby była zawsze :)
-
Wacuś..okruszek..nie wiem co robić....nie jest różowo.chyba...
Evas replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Wacuś..:-( -
Ona ma dużo zalet na pieska towarzyszącego do mieszkania, dla spokojnych ludzi. Piesek nieduży, niewymagający,dostosuje sie do czasu spacerków, nie potrzebuje dużego wybiegu ani miejsca. Mało jedzenia. Nawet to, że ma wysokie łapki, nie wnosi dużo do mieszkania ..i sierśc..akurat, nie wymaga pielęgnacji..Za to minimum będzie wdzięczną przyjaciółką.
-
Wacuś..okruszek..nie wiem co robić....nie jest różowo.chyba...
Evas replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Śliczny Wacuś, nie powinien być dluzej w schronisku. [U][IMG]http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/39361998.jpg[/IMG][/U]