-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
Nora <*> Łzy mi popłynęły. Rasta robiła to samo. Kiedy tylko źle się czułam – kładła się przy mnie, bardzo delikatnie, bez zwykłego wiercenia się i udeptywania. Kładła się i leżała spokojnie, niczego nie chciała, po prostu leżała cichutko i obserwowała mnie. Ehhh, te onkowe kobiety, zawsze pełne wyczucia i empatii... Wczoraj też pewnie Norcia leżała tuż obok Ciebie i Sary, zatroskana i pełna miłości – miałeś podwójne wsparcie.
-
Wspaniale! Puniu, znowu spisałaś się na medal! Masz teraz jedną duszyczkę więcej do pilnowania i chronienia.
-
[FONT='Arial Narrow'][SIZE=3] W stolicy pewnego europejskiego kraju kolejny dzień zamieszek ulicznych. To prawdziwa lekcja pokory dla wszystkich tych, którzy sceptycznie podchodzili dotychczas do socjologicznych dysertacji mówiących o ogromnej sile oddziaływania seriali na społeczeństwo. Oto okazało się, że zmęczeni widzowie dramtyczno-kryminalnego tasiemca pt. „P jak perystaltyka” wyszli na ulice, aby wyrazić swój sprzeciw wobec ciąglych zwrotów akcji, merytorycznie i moralnie nieusprawiedliwionych w kontekście nadrzędnej idei serialu. „Podejrzewamy, że w gronie reżyserów i scenarzystów panoszy się jakiś obcy agent, wpuszcza rotawirusy w oprogamowanie montażystów, w efekcie czego widz – zapętlony w rozdwojonym kierunku akcji, traci poczucie rzeczywistości i zatraca się w domysłach – „czy Morusowi leci i czy Rozgwiazda z nim leci?” – wyjaśnia jeden z uczestników - Ktoś tu miesza i mówimy temu nasze stanowcze NIE. Żądamy uwolnienia dwójki protagonistów od wstrętnych fizjologicznych dylematów.”[/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3]Sytuacja zdaje się już wymykać spod kontroli, dlatego do demostrujących wyszedł Minister Koordynator, jakby nie patrzeć - spec od rur, i obiecał pilne zajęcie się tą bulwersującą sprawą. [/SIZE][/FONT] [FONT='Arial Narrow'][SIZE=3]PAP[/SIZE][/FONT] :bday: :bday: Druga tygodnica! Tysiąca kolejnych!
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Widzę, że sąsiednia dzielnica. Wyślę ci na pw, bo nie wiem, czy akurat tu można nazwami i nazwiskami... -
Szarotko, czytałam na innym forum Twoją i Moruska historię. Jesteś dzielną, wspaniałą kobietą. Morusek, już zdrowy i sprawny, hasa po tęczowych łąkach. Wie, co dla Niego zrobiłaś, wie, jak walczyłaś wbrew wszystkim. Niektórzy ludzie nie dojrzeli do takiej miłości. Mój TZ po prostu dał nogę i bardzo mnie to cieszy. A Twój mąż - może kiedyś zrozumie... Spytaj go, jak sobie wyobraża własną starość i niedołężność. Morusku <*>, bądź szczęśliwy i opiekuj się z wysokości swoją dzielną panią.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, z własnego doświadczenia odradzam Ci jazdę do nich, sama przez to przeszłam. Kiedy w kwietniu weterynarz chciał uśpić Rastę, "bo starych psów się nie leczy", po miesiącu jakiś diabeł mnie podkusił i pojechałam powiedzieć im, co myślę o lekarzach z rzeźnicką mentalnością. Przygotowałam sobie listę merytorycznych argumentów, pokazałam datowane zdjęcia bawiącego się psa, który od miesiąca nie powinien już żyć, spokojnie opowiedziałam im, co czułam. Efekt był taki, że po nich wszystko spływało, uśmiechali się kpiąco, a mi się przez dwa dni ręce trzęsly. Lepiej robić im antyreklamę na wszystkich przeznaczonych do tego forach i wśród znajomych. Nic tak nie boli jak uderzenie po kieszeni. Ernusiu <*> <*> <*> pomóż pani przetrwać ten najgorszy okres -
Aresik <*> Piękny sierściuszek, było się w co wtulić... I te uszyska, do samej ziemi prawie. Piękność.
-
Wyrzucony młody colli- ma dom, uczy się niemieckiego ;)
zurdo replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
[quote name='San_(jagodowa:)']Czekam aż: 1) moi rodzice przestaną uważać,że 1 dom= 1 pies i ani grama więcej ;):roll: [/quote] Ach, ci rodzice... A potem nam wmawiają, że kiedyś byli młodzi i szaleni...:stop: :stop: Aga, to nie była literówka, Kolumb jest zdecydowanie za poważny. Chłopie, próbowałam Cię dziś reklamować, ale klient był ciężki. Najważniejszy decydent, 6-latek, stwierdził, że "piesek ma być duuuzy i biały" :niedowia: -
Wyrzucony młody colli- ma dom, uczy się niemieckiego ;)
zurdo replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
No, chłopak taką pielgrzymkę po Ostródzie odbył, że na własne potrzeby (pracuję nad znajomymi, choć to chyba beznadziejna sprawa, dopóki się nie przeprowadzą) nazywam go Kolump , bo co mam mówić - NN? :cool1: Dlatego pytam szefową... -
Wyrzucony młody colli- ma dom, uczy się niemieckiego ;)
zurdo replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
[quote name='San_(jagodowa:)']Cuuuuuuudo:lol:[/quote] To na co czekasz? :cool3: A czy ten kolaczek jest ciągle bezimienny? -
mmbbaj, tak, tak. Kiedy się dojdzie do samego dna, to nie pozostaje nic innego, jak tylko - zacząć się od niego odbijać. Kiedy Rasta była, chora ale była, czułam się bardzo silna. W życiu bym siebie o taką siłę psychiczną i fizyczną nie podejrzewała. 7 miesięcy wypełnionych odchodzeniem i cudownymi powrotami, walką, jak trzeba - to noszeniem na rękach (3 piętro), znoszeniem z pogodą ciągłej niepewności. A kiedy się skończyło, poczułam się jak wrak, niazdolna do zrobienia czegokolwiek, nie znajdująca w sobie żadnej motywacji, zapamiętała w rozpaczy. Doszłam do punktu zero. Teraz może być już tylko lepiej, a tego lepiej nie wyobrażam sobie bez ogonka. ARESIK_B, tu jest link do instrukcji wstawiania zdjęć: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=6259 jeśli nie pójdzie, prześlij mi je, to wstawię w wątku Areska. Ja też sobie nie wyobrażam, żeby w krainie psiej szczęśliwości mogło zabraknąć śniegu...
-
Gaju, wyjątkowa, cudowna suniu <*>
-
Atos <*>Unable are the Loved to die For Love is Immortality, Nay, it is Deity – Unable they that love – to die For Love reforms Vitality Into Divinity Tośka, ten krótki, prosty wiersz Emily Dickinson przynosi mi małe pocieszenie. Mam nadzieję, że i Tobie przyniesie w ten kolejny, smutny wtorek. Trzymaj się.
-
Tuśka, pamiętasz 2 stycznia sprzed 4 lat? Pewnie nie. Zafundowałaś mi niezły koszmar. Nagle, w jednej chwili, przestałaś poznawać cokolwiek. Mnie, dom, okolice. Czułaś, widziałaś, słyszałaś, ale nie rozpoznawałaś zapachów, twarzy, miejsc, słów, nawet własnego imienia. Nie sposób było iść z Tobą na spacer, bo przejście kilku metrów zajmowało pół godziny, wszystko wąchałaś, jakbyś usilnie próbowała sobie przypomnieć, co te zapachy oznaczają. Także mnie wąchałaś, patrząc na mnie nieufnie – kim jestem i czego chcę. Potrafiłaś mnie tak wąchać godzinami. I wszystkich znajomych, i członków rodziny, i nawet psy znajome. Jakbyś się na nowo uczyła swojego świata. To było straszne, Niusiu, nie być poznawanym przez najbliższego przyjaciela... A wszystko, tak jak nagle przyszło, tak po dwóch dniach się skończyło. Kto wie,czym by się to skończyło, gdyby nie faksowa pomoc weta z Genui, bo polskim łatwiej było stwierdzić, że panikuję. A tak – zaczynała się era pigułek, a Ty ujawniłaś swoje nowe oblicze, psa-lekomana, pilnującego godzin zażywania leków, z wypisaną na pysku chęcią do ich nadużywania. Ale strachu to mi wtedy napędziłaś niezłego. I tak, Tusiu, zaczyna się kolejny tydzień bez Ciebie. Tydzień nowego już roku, pierwszego roku bez Ciebie. Wiesz, że nie jestem zwolenniczką noworocznych postanowień, z których ostatecznie nie wynika nic poza wyrzutami sumienia. Tym razem jest inaczej, i Tobie mówię to tutaj, publicznie. Nadrabiam intensywnie wszystkie zaległości – z października, kiedy byłam z Tobą non-stop, z listopada i grudnia, kiedy wszystkie rzeczy ważne legły pod wielkim żalem. Nazbierało się tego. Piszę zaległe artykuły, rozdział pracy, przygotowuję się do zajęć na następny semestr. A po co? Po to, żeby potem mieć dość czasu i poświęcić go czterem łapkom, które się tu pojawią, jak tylko zrobię to wszystko. Trzymaj mnie, Niuśka, za słowo, i pilnuj, aby nie chwytał mnie zbyt częśto za gardło paraliżujący ból i tęsknota. Kocham Cię, Tuśka. Polny Nusiołku, Grzybku, Potworze.
-
:sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb: Nooooooo, i tak już trzymać!
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak, Iri, wiedziała, One wiedzą więcej niż czasem potrafią nam powiedzieć, albo my potrafimy zrozumieć. Co do lekarzy - na te pytania nie będzie już odpowiedzi, nie mamy takiej wiedzy, dlatego oddajemy w dobrej wierze naszych przyjaciół w ręce weterynarzy i musimy im ufać, choć czasem nasze zaufanie zawodzą . Nie mamy wyboru. Erna ufała Ci bezgranicznie i wiedziała, że robisz wszystko, by Ją ratować. Nie dlatego, że miała przy Tobie pełną miskę i ciepłe posłanie, ale dlatego, że wiedziała - że kochasz Ją bezgranicznie. Ufała Ci, bo wiedziała, że nigdy Jej nie zawiedziesz. I nie zawiodłaś. Odeszła bez żalu do Ciebie, kiedyś sama Ci to powie. Potrzeba czasu, żeby zaakceptować coś, z czym tak trudno się pogodzić. Wielu łez, wygrażania niesprawiedliwości świata i własnej bezsilności. Ale kiedyś Twoje wspomnienia się wypogodzą, myśląc o Ernie, będziesz się jeszcze uśmiechać do tysięcy szczęśliwych chwil, jakie dane Wam było z sobą przeżyć. -
Bonucha musiał pięknie wyglądać na śniegu... Czarne kropy, nochal, a reszta znikła w tle... Beta potrzeba czasu, czasu i jeszcze raz czasu. Z czasem bolesne wspomnienia znikną pod ogromem wspomnień pięknych i radosnych. Tak się pocieszam, bo ja też jeszcze, myśląc o Raście, nie jestem w stanie ogdonić myśli o lekach, chorobach, o cierpieniu, o wszystkim, co towarzyszy odchodzeniu naszych przyjaciół. Ale też coraz łatwiej przypominam sobie to wszystko, co było wcześniej, co było wspaniałe, czasem śmieszne, czasem wzruszające, czasem nawet historie krew w żyłach mrożące, ale zawsze z happy endem. Potrzeba czasu... Bo jedno jest pewne - nasze czworonogi nie zasłuży na to, by wspominać je w kontekście choroby, nie po to dały nam tyle wspaniałych chwil, abyśmy pamiętali tylko ich udręczone obolałe ciałka. PS. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak ci zazdroszczę bliskości gór. Zawsze marzyłam, żeby zabrać Rastę w swoje ukochane Gorce, ale nie miałam jak. Bonuś miał wielkie szczęście.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
zurdo replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Erna (*) (*) (*) Iri, każdy z nas zadaje sobie te pytania - czy zrobiliśmy wszystko, czy czegoś nie zaniedbaliśmy, czy czegoś nie zauważyliśmy, czy to się musiało stać właśnie tak i właśnie teraz. Pytamy, bo nie umiemy się pogodzić. A lekarze - cóż, czasem rzeczywiście nie pomagają nam, lekceważąc psy starsze, jakby o nie nie warto było walczyć. Ale z tego co piszesz - walczyłaś i zmusiłaś do walki lekarzy. Zrobiłaś wszystko, co było w Twojej mocy. Nie obwiniaj się, byłaś z Erną do końca, Ona wiedziała, że walczysz i kochasz. Bardzo Ci współczuję, z czasem te bolesne pytania znikną pod masą pięknych 15-letnich wspomnień, życzę Ci, aby jak najszybciej. -
Uffff, kamień z serca, teraz już może być tylko lepiej. I ty, Rozgwiazda, też zdrowiej szybciutko, żeby mieć siłę nadrabiać z Morusem stracone dni.
-
Wyrzucony młody colli- ma dom, uczy się niemieckiego ;)
zurdo replied to Aga_Mazury's topic in Już w nowym domu
odwiedza, odwiedza, i czeka na dobre wieści. -
To musiał być pyszny widok... Psotka na pewno widziała i ubawiła się po ogon. A może sama też śpiewała...
-
Hop-hoop, Rozgwiazda, odezwij się, bo bardzo się martwimy.
-
Kolejna paluchowa znajdka :shake: [IMG]http://www.psy.warszawa.pl/2006/images2006/nowepsy2006/2006-12-30/3796.jpg[/IMG]