-
Posts
2279 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zurdo
-
A czy tytuł Stryjecznej Prababki jest już zarezerwowany? Jeśli nie, to ja poproszę :p Franek jest piękny, niby małolat a już ma to Coś :lol:
-
Tosia krążyła w nocy, pewnie ją bolało. Jeśli tak od miesięcy wyżerało jej zęby, to być może część naszych nieprzespanych nocy miała związek właśnie z zębami. Rano była straaaasznie głodna, ochrzaniła żółwia, pomogła mi w sprzątaniu i poszła spać. Zobaczymy, choroby serca są różne. Rasta też miała arytmię i żyła lata dzięki lekom bez specjalnych ograniczeń. Nie znam się na tym, ale na chłopski rozum poważna niewydolność powinna chyba zmieniać zachowanie psa. Chociaż z drugiej strony zdarzają się przypadki nagłej śmierci przy niezdiagnozowanej i bezobjawowej chorobie serca… Dzisiaj przy okazji kontroli zapiszę Tosię na badania w najbliższym tygodniu. Monia, nie wiedziałam, że Dżeki miał chore serce… Miał też wielkie serduszko, wiem, że Jego wózek da teraz radość innemu psu :calus:
-
Collie-młody , cudny, kochany, JUŻ W NOWYM DOMKU :)
zurdo replied to Tiger's topic in Już w nowym domu
Piękny jest, na forum collie jest osoba z Lublina, która od dawna czeka na młodego collaczka. Może gdyby przystojniak dogadywał się z dziećmi... :roll: -
Jeszcze pod koniec zeszłego roku nie wierzyłam, że to może być koniec naszych problemów. W styczniu postanowiłam uwierzyć, że poza tośkowymi lękami nic nas już nie spotka. Postanowiłam, że luty będzie miesiącem dla mnie, wykorzystam sesję i ferie oraz spokój z Tosią na zajęcie się sobą i własnymi sypiącymi się od miesięcy częściami. Się zajęłam… Było mi dziś bardzo ciężko, nie wybaczyłabym sobie, gdyby... podczas usuwania zębów... Najważniejsze, że nic złego nie stało się podczas zabiegu i że pierwsza diagnoza kardio się nie potwierdziła. Zęby mnie załamały, ale bez tego da się jakoś żyć. Z serduchem powalczymy… Tak sobie tłumaczę, może wbrew temu co widzę na opisie, że te zaburzenia rytmu jednak nie mogą być tak strasznie wielkie, jeśli nie dawały żadnych objawów :roll: Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe myśli o Tosi.
-
Dziękuję Wam, nie wiem który już raz… Dzisiejszy dzień kosztował mnie więcej nerwów niż którakolwiek z poprzednich przygód Tosi, ja mam na to za słabą psychikę :shake: Tosia w zeszłym tygodniu dostała dosyć rozległego zapalenia dziąseł. Miała gorączkę, płynęła jej krew z ropą, potwornie cierpiała. Poleciałam z nią do najbliższego weta, lekarka zaaplikowała antybiotyk i powiedziała, że 3 zęby są do usunięcia natychmiast. Tosia i tak ma niewiele zębów, chciałam powalczyć o tę resztkę - poza tym nie chciałam, żeby miała robione zabiegi w narkozie w pierwszym lepszym gabinecie. Poszłam do innego weta, który pisał o sobie, że zajmuje się stomatologią. Powiedział, że zęby są do natychmiastowego usunięcia i on już-teraz będzie je usuwał. Podziękowałam mu za tę gotowość i znalazłam następnego stomatologa, tym razem już poleconego. Powiedział, że łamacza można by spróbować ratować, ale to kilka zabiegów, duże obciążenie dla psa i kieszeni, a pewność powodzenia nie za duża, czyli – trzeba go usunąć. Powiedział też, że po rtg podejmie w czasie zabiegu decyzję co do pozostałych zębów, być może uda się je wypełnić i na czas jakiś jeszcze uratować. Powiedział, że zabieg trzeba rzeczywiście jak najszybciej zrobić, ale najpierw musi mieć ekg i morfologię. Zrobiłam morfologię, super-lekarka :angryy: 40 minut próbowała się wbić w każdą łapę po kolei, udało się – wyniki były ok. Zrobiłam ekg, „pan doktor” :angryy: napisał, że pies ma blokadę zatokową III stopnia i podejrzenie hipokaliemii, wszystko utrzymane w dość groźnie brzmiącym tonie. Wzięłam te wyniki i dziś pojechałam z Tosią do stomatologa. Ten spojrzał na ekg i przetarł oczy ze zdumienia. Powiedział, że bez konsultacji z innym kardiologiem nic nie zrobi. Wezwał swojego ojca, który nota bene przez 4 lata leczył z powodzeniem serce Rasty. Ten stwierdził, że coś takiego jak blokada 3 stopnia w ogóle nie istnieje, a podejrzenie hipokaliemii dobrze jest potwierdzić jonografią. Krew Tosi pojechała na cito do badania (wszystko wyszło dobrze), a on zabrał się za ekg. Stwierdził, że Tosia ma bradykardię (ma poważne zaburzenia rytmu zatokowego, serce pracuje za wolno), ale przyczyny tego stanu trzeba określić robiąc już na spokojnie echo serca. Dowiedziałam się, że serce Tośki pracuje tak wolno, że nie wiadomo czy w ogóle da się to ustawić farmakologicznie, być może ratunkiem okaże się wszczepienie rozrusznika (mam nadzieję, że to był tylko kiepski żart). I że jest to poważne przeciwwskazanie do zabiegu, ale zabieg trzeba było zrobić. I tak dość banalny zabieg usuwania i uzupełniania zębów okazał się zagrożeniem dla tośkowego życia. Zostawiłam Tosię pod opieką pani anestezjolog, dentysty i kardiologa, a jak wróciłam do pustego mieszkania to już wszystko mi tak puściło, że byłam w stanie tylko ryczeć. Ale to nie był jeszcze koniec radosnych informacji o stanie zdrowia Tosi. W trakcie zabiegu zadzwonił do mnie pan doktor. Powiedział, że Tosia dobrze znosi znieczulenie, ale po prześwietleniu okazało się, że ma rzadką u psów chorobę i prosi o zgodę na usunięcie tych zębów, które chciał wcześniej ratować. Zgodziłam się. Okazało się, że Tosia ma taką kocią chorobę [URL="http://www.vetserwis.pl/forl.html"]LINK[/URL] i zęby są nie do uratowania, jest jedynie kwestią czasu, kiedy straci wszystkie. Samo usuwanie okazało się czasochłonnym koszmarem, bo zęby miały strukturę pumeksu i trzeba było wydłubywać drobinkę po drobince. Teraz Tosieńka leży na łóżku, opuchnięta, krwawiąca, w kiepskim stanie, ale żywa i to się liczy najbardziej. Kiedy tylko dojdzie do siebie po dzisiejszym zabiegu, zabieramy się za serducho. [I](wysłuchali Państwo odcinka 1390 serialu medycznego „Tosia w opałach”, ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi :-()[/I]
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
zurdo replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Meluniu, Dżekusiu... -
Aga, dziękuję Tusiołku, i znów Cię proszę… Znowu od weta do weta… Opiekuj się Tosią, co ona winna, że takie jej się ciało trafiło i czym ja zawiniłam, że tak się ciągle muszę o nią bać? A może to mój pech ją dotyka albo zła opieka? Przecież się staram... Opiekuj się Tosią tak jak opiekowałaś się wszystkimi tutaj... Tak lubię patrzyć w śnie na Was obie...
-
Eee no Sonia :crazyeye: Nowa trwała, nowe ful-wypas posłanko, na zaniedbaną nie wyglądasz. I strasznie tych zdjęć żałujesz, tak po jednym? Trochę szacunku dla swojego fanklubu, chcemy więcej zdjęć :razz:
-
Widzę, że Sara coraz odważniej sobie poczyna i powolutku, acz konsekwentnie zmierza do odkrycia odwiecznego i jedynie słusznego prawa obowiązującego w zapsionych domach - tego, że pies rządzi, a ludzie słuchają :lol:
-
AMANDA - z Sycyna szczęśliwa u wspaniałej dziewczyny!
zurdo replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
[I]Ooo, Malinko, poruszyłaś bardzo ważny temat. Dlaczego nie dają się tak czasem z miłości jęzorem chlapnąć? Na przykład po okularach? No, dlaczego? Niech mi mądrzejsi wyjaśnią...:roll:[/I] [I]Malinko, Tosiu, Korinku, Kefirze, pozdrawiam Was ostatkowo (jak ja się cieszę, ze to już koniec karnawału :multi:)[/I] [I]Antonina[/I] -
Na forum collie jest osoba, która mogłaby przewieźć małego, wracając z wystawy. Ale schronisko nie chce pośredników w adopcji, a osoba chętna na psiaka nie może jechać, bo ma szpital w domu :shake:
-
Dali, przepraszam Cię piesku... Został mi żal, poczucie winy i wielkiego wstydu... Mam nadzieję, że masz teraz to wszystko, co tu Ci zabrano. Że nie zależysz od czyjejś władzy i czyjejś bezsilności.
-
Na tego szczeniaczka jest chętna rodzinka w Lublinie - niestety, nie mają jak dojechać do Rzeszowa, bo zmotoryzowana głowa rodziny musiała iść do szpitala. Za tydzień jest wystawa w Rzeszowie, może ktoś mógłby zabrać malca i zawieźć do Lublina?
-
To ja nadałam Mu to imię. Myślałam, że przyniesie szczęście. I rzeczywiście - wszystko zaczęło się układać... Znalazł się dom, nawet dwa domy... Ktoś uznał, że staremu, choremu psu lepiej będzie odchodzić w szpitalnej klatce... Czuję wściekłość i wielki, wielki żal :-(
-
Chłoniak na szczęście (w nieszczęściu) dobrze poddaje się leczeniu chemioterapią. Rzeczywiście szanse na całkowitą remisję są malutkie (ale są) i dotyczą raczej psów z nie tak zaawansowanym chłoniakiem. Ale już szanse na rok dobrej jakości życia są naprawdę spore. Moja Rasta miała chłoniaka w 5. stadium (trzustki), wodę w płucach i tragiczne wyniki krwi, a w miedzyczasie zaliczyła też babeszjozę - i żyła jeszcze w dobrej formie 7 miesięcy, a odeszła z powodu zupełnie innego nowotworu :-( . Dwa dni po chemii czuła się kiepsko, ale pozostałe dni spędzała jak wcześniej, biegając za piłką, pilnując psów, ot normalne życie... Życzę Wam dużo siły, zwłaszcza psychicznej, bo to życie w ciągłym oczekiwaniu i lęku, co będzie jutro, za tydzień, strach przy każdym objawie gorszego samopoczucia - wymaga ogromnej siły. Powodzenia, bardzo mocno trzymam kciuki. Wierzę, że Wam sie uda :lol:
-
Tusiołku, bardzo mi Ciebie brak... A w takie ciężkie, beznadziejne wtorki, kiedy nic się nie układa i wszystko jest wbrew - w takie wtorki brakuje mi Ciebie najbardziej...
-
a może by tak zrobić porządne badania, żeby porządnie wiedzieć jak porządnie leczyć... Współczesna medycyna oferuje inne metody diagnostyki niż osłuchanie ;) A lekarzowi, który na duszność i [B]podejrzenie [/B]choroby serca aplikuje antybiotyk, powiedz "Panu już dziękujemy"
-
Aaliyah, jak miło :multi:Stara ciotka Aaliyah wróciła do nas :multi: Dzięki za życzenia. Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie w porządku? Tak, to ten sam pies, tak samo grzeczny na spacerach i takie samo monstrum wampiryczne w domu. I w ogóle w zasadzie bez zmian. Tosia dała mi parę nocy wytchnienia po sylwestrze i dalej sprawdza moją wytrzymałość na niespanie. Nawet jeśli akurat nie ma lęków i szybko zasypia, to między 2 a 4 rano jest już tak wyspana, że zaczyna kombinować, jak mnie podnieść. Łapy lądują na mojej szyi, tchawica wbita w kręgosłup, niedotleniony mózg zaczyna snuć wizje, które skutecznie stawiają mnie na nogi :cool1: Tosia postanowiła mnie jeszcze czymś zaskoczyć i ni z gruchy ni z pietruchy zaczęła wchodzić po schodach – jak pies, a nie jak kic-kic zając. Futro Tosia ma piękne dzięki specjalnym zabiegom kosmetycznym: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img171.imageshack.us/img171/5420/f002vk1.jpg[/IMG][/URL] I skutkuje, nawet chłopaka da się na to zaciągnąć do łóżka: [COLOR=black][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img256.imageshack.us/img256/5714/pict0113fg5.jpg[/IMG][/URL][/COLOR] ;)
-
Tak, i to pewnie jeden z bolesnych symptomów miłości - te nasze rozterki, wątpliwości i żal do siebie... Norciu
-
Mela-moja miłość i Dżekuś skarb najdroższy
zurdo replied to Monia70's topic in Psy, które pożegnaliśmy....