Jump to content
Dogomania

sugarr

Members
  • Posts

    2690
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sugarr

  1. Jeszcze na dobranoc "dzika bestia" :) [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/7858/img0936ct.jpg[/IMG] [IMG]http://img440.imageshack.us/img440/3685/img0933z.jpg[/IMG] [IMG]http://img23.imageshack.us/img23/7823/img0937pm.jpg[/IMG]
  2. Zdjęcia robione przed chwilką podczas zabawy :) Zrobiłam jej na szybko delikatną obróżkę, żeby się przyzwyczajała do noszenia czegoś na szyjce, zapinania smyczy. [IMG]http://img600.imageshack.us/img600/5568/dscf0881d.jpg[/IMG] [IMG]http://img834.imageshack.us/img834/5654/dscf0887iq.jpg[/IMG] [IMG]http://img14.imageshack.us/img14/3792/dscf0876f.jpg[/IMG] Nie wiem czy powinnam tak szybko to pisać, ale dostałam telefon, że szykuje się dom dla Mishki, tylko trzeba oczywiście przeprowadzić wizytę. To oczywiście super wiadomość, ale aż się przeraziłam na hasło "są chętni" (i to jeszcze zapowiadający się z opisu całkiem dobrze). Po cichutku miałam nadzieję, że zostanie dłużej. Jak oddzwaniałam to myślałam, że to będzie tylko rozmowa co tam słychać u małej, a tutaj taka niespodzianka!
  3. "MÓJ PIES PORTOS WYSZEDLAJAK CODZIEN WYBIEGAC SIĘ I PO GODZINIE WRÓCIĆ DO DOMU. " Nie widzę problemu wyjścia z psem i dziećmi. Jak dziecko śpi, to pies poczeka. A jak się nie da obowiązków pogodzić, to się psu szuka domu natychmiastowo, a nie "jak codzien na godzinkę" wypuszcza go na przechadzkę. Myślałam, że takie puszczanie psów samych na spacery w mieście to jest jakiś wymarły, osiedlowy zwyczaj z lat 90. Wypuszczenie psa samopas jest - pomijając wszystkie inne wspomniane już kwestie - po prostu niezgodne z prawem obowiązującym w Krakowie. Jest chociaż wykastrowany?
  4. Dzięki za takie cenne rady, na pewno się dostosuję, już od bardzo dawna nie miałam pod opieką szczeniaka, chociaż kiedyś ich się masa przewinęła to jednak pozapominałam co i jak. Co do odrobaczania, to rozumiem, że teraz pozostaje poczekać te dwa tygodnie i wtedy jak wszystko będzie w porządku, to pójdę po środek na wszystkie rodzaje robali, tak? Natomiast surowica ma chronić przez 3 tyg i potem szczepienie. Taki plan, zakładając że wszystko będzie ok, ale nie ma co zakładać innych wersji, bo na razie widzę zdrowego, silnego szczeniaka, który ładnie się już zaokrągla, kostki znikają, a zapadnięte boczki się powoli wypełniają. Chociaż kto wie, może już nowym właścicielom przyjdzie się zająć tym wszystkim, ale tak ją polubiłam, że sobie podświadomie myślę, że troszkę dłużej zostanie... Mam nadzieję, że chętni będą bardzo konkretni, bo mnie będzie ciężko zadowolić, pewnie nie tylko mnie :) Póki ma marną karmę (czekamy na krakvet, ale wiadomo jak to z nimi bywa) daję jej też mięso z kurczaka, serka wiejskiego dałam póki co spróbować, ale skoro można to kupię jakiś twaróg, przypuszczam, że będzie ogromne szczęście jak trochę dostanie :) No i na nieco wcześniejsze mikołajki dostanie jutro jakąś zabawkę, bo nic atrakcyjnego dla maluszków nie miałam w domu. Tak jak pisała kkanarekk wszystko jest ok, jestem mocno zaskoczona, że sunia nie rozpacza jak zostaje sama, tego się najbardziej obawiałam, nawet przez to nie byłam do końca pewna czy mogę zaoferować tymczas (dopóki nie usłyszałam przez telefon jak tragiczna była sytuacja) a okazuje się, że warto było zaryzykować, bo jest naprawdę niekłopotliwa jak na szczeniaka. Nawet załatwia się mniej więcej w tym samym miejscu. Trzeba tylko uważać na ząbki, bo jak tylko coś się pojawia w zasięgu wzroku, to zabiera się za to, ale tu akurat dobrze pamiętałam jak to jest, więc cały pokój, w którym Mishka urzęduje zabezpieczyłam jak należy, w związku z czym po kilkugodzinnej samotności dzisiaj, zero zniszczeń.
  5. No to czekam jeszcze co reszta myśli o tym odrobaczaniu i podejdę najwyżej po inny środek. Czy można szczeniakom dawać coś z nabiału, a jak tak to co najlepiej? Wiem, że dorosłym psom to średnio, bo przeczyszcza, a swojej to już w ogóle daję karmę niskobiałkową, bo długo miała problemy z nerkami, więc jestem całkiem poza tematem. Mishka jak jem serek wiejski to wychodzi z siebie, więc jak można to jej z przyjemnością coś dam :)
  6. Wiesz co, też słyszałam o tym pyrantelum coś, ale na pewno sunia nie dostała tych tabletek z polpharmy, o których pewnie mówisz. Jeżeli już to mogła być zawiesina z medany (niestety nie wiem jak wygląda to w środku) ale z tego co widzę, to ma smak morelowy, wątpię żeby to podawał psom. Mishka dostała taki seledynowy/zielonkawy płyn podawany z czegoś trochę jak z małej strzykawki prosto do pyska. Też o tym myślałam i stwierdziłam, że może po prostu wpisał sobie do książeczki składnikiem, nie nazwą leku, bo nie mogę nic znaleźć pod tą nazwą co mógł jej podać. A wiem, że do książeczek wpisuje bez jakiejś szczególnej precyzji. Oczywiście jak padnie decyzja, żeby jej podać jeszcze coś innego, to żaden problem, tylko nie chcę sama decydować, bo nie mam wiedzy w tym temacie na tyle, żeby mieć pewność. A swoją drogą, jeżeli odrobaczamy jeszcze raz czymś innym, to mogę po prostu sama podejść do jakiegoś gabinetu wet i poprosić o coś na robaki dla psa o takiej i takiej wadze? Bez przynoszenia psa?
  7. Oderwałam się od książek, żeby posprzątać kupsztale, to przy okazji przerwy daję znać, że pierwsze robale pokonane ;) Bardzo fajnie, że maluszek ma tyle kochanych ciotek, jak będzie ochota to proszę dzwonić śmiało, tylko jutro wyjątkowo dopiero po 17. Rano pewnie będzie sporo sprzątania, oporządzenie psiaków przed wyjściem, a potem mam zajęcia - jedne po drugich, tak że nie będę miała jak poagadać. Mam nadzieję, że jak Krakvet zdecyduje się dotrzeć jutro, to się z nimi dogadam na taką wieczorną godzinę. Jak będziecie ją ogłaszać, to napiszcie proszę na jakich portalach, czy ma gumtree, czy allegro, to postaram się od piątku też za to zabrać. Z adopcją na pewno trzeba poczekać, aż będzie pewne, że jest zdrowa, ale jak komuś poważnie zależy, to kilka dni poczeka :) Sunia jest przecudna! Szczeniaki są zawsze urocze, ale Mishka wyjątkowo mi przypadła do gustu, taki rezolutny, mądry maluszek z poważnym spojrzeniem. Już chętnie przynosi aport z juty rzucony kawałeczek dalej, wcale nie mały i wcale nie zachęcający do zabawy. Widać w niej potencjał do współpracy z człowiekiem, pomimo tego, że przecież tak mało miała do tej pory z nim do czynienia.
  8. [quote name='salibinka']Jeśli ktoś prosi nas o pomoc przy psach bezdomnych - to w pewnym stopniu składa na nas część odpowiedzialności za ich los. Jeśli decydujemy się ją przyjąć, mówimy "tak" - "tak" ale: osoba taka dowiaduje się od nas o zasadach adopcji, które propagujemy i o tym, że psa nie wydaje już samodzielnie. Nie każdy musi być świadomy konieczności wizyt i umów adopcyjnych, dlatego trzeba o tym mówić odrazu na wstępie, wręcz próbować czynić warunkiem współpracy - przecież przeciętny człowiek szukający pomocy nie ma zazwyczaj powodu, żeby sie sprzeciwiać. Wtedy sytuacja jest jasna a my mamy możliwość spełnienia tego, co podjęliśmy i szansę na względny, bo względny, ale spokój o los psa.[/QUOTE] No to przecież pisane już było, że będą umowy i że na tyle na ile się dało, osoby które odwiedziły tą Panią wyjaśniły, pouczyły jak powinna wyglądać adopcja. Już nic mi nie pozostało więcej do dodania ze swojej strony w tej sprawie i jeszcze zgodzę się na koniec z ostanim postem MTD.
  9. [quote name='AgaG']sugarr kto zrobi wizytę przedaadopcyjną? kto będzie robił wizyty poadopcyjne? masz możliwość jeździć do Wiednia i kontolować los psów? Bo w innym wypadku to wybacz, ale szczytem nieodpowiedzialności jest coś takiego... zwłaszcza, że na szczenika czesto jest mnóstwo nieodpowiedzilnych chętnych, którzy gdy pies podrośnie, albo coś zniszczy, juz im się nudzi..[/QUOTE] To niestety nie jest moja odpowiedzialność. W ramach odpowiedzi tylko zacytuję: [quote name='Anashar']Umowy adopcyjne Pani wydrukuję i przekażę jutro lub w środę, mówiłem o co chodzi w tych umowach i na pewno podpisze ją z tego co mówiła z osobami z Krakowa, które chcą wziąć jednego szczeniaka. Czy ze znajomymi z Wiednia podpisze, nie wiem, ale z tego co ta Pani mówiła są to jej bardzo bliscy znajomi kochający psy. Pani jest starsza i niestety nie da się siłą wpłynąć na jej decyzje, bo na pewne sprawy ma już wyrobione swoje zdanie. Chcieliśmy jej pomóc przy nich trochę, dlatego zobowiązaliśmy się jechać z nimi do weta, bo były potwornie zarobaczone. Ale siłą na jej decyzję nie wpłyniemy, ale Pani naprawdę wydaje się rozsądną, bo tych ludzi z Krakowa chce dokładnie "przetrzepać" przed wydaniem pieska. Maluchy zostały odrobaczone, zapłaciłem (dzięki Asior :loveu:) naprawdę niewiele, więc na szczęście pomocy tu nie potrzebuję ;) I ta Pani, która zajmuje się pieskami ma tylko jednego wnuka. Olga o której mówisz jest wnuczką sąsiadki :) A teraz idziemy na psi spacer ;)[/QUOTE] Ja zrobiłabym wizytę, spisałabym umowę, zrobiłabym kontrolę. Tak samo jak i reszta osób pomagająca tej Pani, czy w ogóle reszta na tym wątku. Ale to nie są ani "moje" psy ani nikogo z dogo, my tu tylko chcieliśmy je ogłosić, poprosić o jakąś pomoc. Decyzje podejmuje ta Pani. Nawet odnośnie psów z Polski, które mogą być jeszcze jako tako w naszym zasięgu, nikt nie zmusi nikogo do podania danych ludzi, gdzie idą psy, żeby robić tam wizyty. Niektórzy mają swoje przekonania. Szczerze mówiąc, gdyby nie dogomania, kilka lat temu, gdybym miała oddać psa przykładowo komuś z rodziny, albo przyjaciółce, którą znam od lat, to sama nie widziałabym powodu robienia im kłopotu z kontrolami czy umowami. Obecnie w przypadku najbliższych ludzi zrobiłabym to tylko dla świętego spokoju i dla zasady, bo pomimo tego, że na dogo widzi się tyle tragedii, to mam nadzieję, że jednak każdy tutaj ma takie osoby, które zna i którym zaufałby własnym życiem i psim także. Tak czy inaczej ja już tu wszystko wytłumaczyłam. Sama ogólnie jestem spokojna (chociaż wolałabym żeby i Wiedniu spisano umowy), osoby które tam były też mają dobre przeczucia.
  10. [quote name='MTD']Ludzie są znani i pani, która się psami opiekuje ręczy za nich w stu procentach. Prawdopodobnie wszystkie psiaki będą miały domy jeszcze w tym tygodniu. Wróciliśmy dopiero od weterynarza, zostały odrobaczone, pan doktor policzył bardzo mało, także nie trzeba będzie zwracać. Weterynarz w sobotę nie jest konieczny, za tydzień trzeba je ponownie odrobaczyć, pozniej szczepienia. Zostaną odpchlonę przez panią, która się nimi bardzo dobrze zajmuje. Temat będzie do zamknięcia w tym tygodniu prawdopodobnie.[/QUOTE] Super, bardzo się cieszę że tak się sprawa potoczyła. Dziewczyna chyba nawet nie wiedziała jeszcze, że już się znalazło więcej chętnych. Tak jak mówiłam, ja ufam że ich decyzje w sprawie domków są słuszne. Oczywiście najlepiej byłoby gdyby były umowy, ale to już w ich rękach jak będzie to wyglądało.
  11. [quote name='elik']Na dogo aż huczy od wywozu polskich psów do różnych krajów w tym także do Austrii, a Ty tak lekko mówisz o "przemycie" psów w nieznane ? Czy każdy dom w innym kraju niż Polska ma na pewno być tym dobry, odpowiedzialnym domem ?. Jeśli jest możliwość sprawdzenia tych domów, to powinno się to zrobić obowiązkowo. Nie wyobrażam sobie innego podejścia do adopcji psów. Absolutnie nie wolno wysyłać psów do nie sprawdzonych domów, a zwłaszcza tam, gdzie nie ma praktycznie sprawdzenia jak one są traktowane w tych domach i czy w ogóle żyją. Kilkanaście postów wcześniej opisana jest tragedia psa, który trafił do nie sprawdzonego domu. Dramat tego psiaka wyszedł na jaw tylko dlatego, że ten dom można było sprawdzić. Szkoda tylko, że schronisko wydaje psy bez sprawdzenia komu.[/QUOTE] Nie mówię o przemycie psów w nieznane. W ogóle nie chodziło mi o to, żeby psa przemycać gdziekolwiek, brzmi to strasznie i zupełnie nie to miałam na myśli, co już wytłumaczyłam wcześniej. Dla mnie to jest nieznane, dla nas tutaj na wątku jest to nie znane, ale dla tych dziewczyn to są ich prywatni znajomi, którzy widząc ogłoszenie na facebooku wyrazili chęć adopcji psa. Nie dla każdego niestety wydanie psa do adopcji to jest przemaglowanie potencjalnych właścicieli. Większość ludzi spoza forum po prostu upewni się (o ile w ogóle niestety) że domek będzie kochał i dbał, a wiedzą to bo oddadzą przyjaciółce, sąsiadowi, czy komuś z rodziny... A w tym przypadku kto ma decydować o tym gdzie pójdą te psy jeżeli obecnie są "niczyje"? Ta Pani dostała taki "podarunek", a jej rodzina zajęła się na swoją rękę szukaniem domów, poprosiły o pomoc akurat "dogomaniaków", ale nie zmienia to faktu, że to one w dalszym ciągu podejmują decyzje w ich sprawie. Domów szukały wśród swoich znajomych. Ja ze swojej strony mogę tylko doradzić koleżance to czy tamto, Anshar pojechał do psów, więc będzie też miał możliwość porozmawiania i usłyszenia całej sytuacji z perspektywy tej kobiety. Czego ja jestem osobiście pewna, to tego, że te dziewczyny to osoby o dobrym sercu (domyślam się, że babcia też, skoro psiaki zatrzymała) które same mają psy, jako członków rodziny i ja wiem dobrze, że jeżeli oddadzą psy, to zaufanym osobom, czy zrobią wizytę, czy spiszą umowę, ja już tego nie mogę sprawdzić, można mieć nadzieję. Mam tą przyjemność tym razem nie musieć automatycznie doszukiwać się zła w tym wszystkim, ale rozumiem, że takie coś może brzmieć podejrzanie, ja sama podchodzę do wszystkiego bardzo sceptycznie. Nie wiem oczywiście do kogo dokładnie trafią te psy, ale wiem że jest to ktoś z kręgu znajomych dziewczyny z Wiednia, którą również znam i wiem że celowo nie oddałaby psów nikomu o złych zamiarach. A tego jak dobrze Ona zna swoich znajomych niestety nie wiem. Ja w tej sprawie tylko pośredniczę jako, że koleżanka bezpośrednio do mnie pisze ciągle coś nowego na ten temat, więc to tu przekazuję. Mogę oczywiście poprosić o jakieś imiona czy nazwiska tych ludzi, którzy chcą te pieski w Wiedniu, ale nie wiem czy to cokolwiek zmienia. Maciek, Olga (ta wnuczka z Polski) napisała mi, że w sobotę przyjedzie i chce zabrać psiaki do weterynarza, a pieniądze ma dostać od mamy (swojej czy swojej kuzynki) więc jeżeli chcesz, to podam Ci namiary może coś Ci zwrócą z tego co dzisiaj wydałeś u weterynarza, mógłbyś jej też przekazać co wet mówił i co trzeba jeszcze zrobić i w jakiej kolejności.
  12. [quote name='Frotka']W porządku. Nie doczytałam Twojego poprzedniego postu. Przepraszam.[/QUOTE] Oczywiście nic nie szkodzi. Po prostu szybko zareagowałam, bo nie chciałabym, żeby czasem koleżanki, swoją drogą naprawdę super dziewczyny, miały jakieś nieprzyjemności, bo wiadomo, że to tylko zniechęci w przyszłości do pomocy przez dogo, a swoją drogą KTOZ też nie ma po co marnować czasu. Wiem, że były różne afery z wywozem psów do Niemiec, czy może też Austrii, ale tutaj to jest tylko przypadek, że akurat jedna z nich tam mieszka :) [quote name='wellington']To ze nie ma kontroli na granicach nie zwalnia nikogo z obowiazku chipowania psow i wystawienia im paszportow UE ![/QUOTE] Ja o tym wiem oczywiście, zupełnie nie miałam na myśli tego, że popieram taki pomysł "przemytu" piesków. Właśnie dlatego się zainteresowałam tym, że psiaki mają jechać z nimi do Wiednia, ale za odrobaczanie (co jednak jest chyba tutaj stosunkowo najmniejszym kosztem) będzie musiał zapłacić Maciek i dogomaniacy chętni do pomocy. Dlatego też tak sobie głośno myślałam, że ciekawa jestem w jaki sposób ma ten transport wyglądać. Ale cóż, nie ma co gdybać. Zobaczymy co powie "Pani babcia" i co powiedzą dziewczyny. Nikogo się do niczego nie zmusi, ale miejmy nadzieję, że jednak postąpią jak należy.
  13. [quote name='Frotka']Czy mozecie wysłac do KTOZ albo Asior dane dotyczace tych dwóch Polek które proponują psom dom w Wiedniu? Mam pewne podejrzenia że znamy te Panie aż za dobrze.[/QUOTE] Zapewniam, że to nie te Panie!
  14. Nie ma się co martwić, że to jakieś "przekręty". Sprawa wygląda tak, że domów dla szczeniaków szukają dwie kuzynki, fajne, psiolubne dziewczyny. Są to wnuczki tej Pani, do której podrzucono pieski. Obie zaczęły te szczeniaki ogłaszać na facebooku, a że jedna mieszka na stałe w Wiedniu, to po prostu ogłoszenie trafiło do jej znajomych, Austryjaków. Jestem pewna, że pieski trafią do znajomych, czyli teoretycznie sprawdzonych domków. To czy będą krytyczne, czy podpiszą umowy, cóż można o to poprosić i wyjaśnić, ale wiadomo - to ich decyzja. Wiadomo, że jak ludzie oddają psy znajomym, to zwykle mają trochę luźniejsze podejście do sprawy (oczywiście często niesłusznie). Mam nadzieję, że dzisiaj wszystko wybada Anashar. Co do tego transportu przez granicę, to oczywiście przepraszam jak tu coś źle powiedziałam z tym "przemytem", ale wiadomo że na granicy z Austrią nie ma już takich kontroli, a ta rodzina jeździ ze swoimi psami od czasu do czasu z Polski do Wiednia i na odwrót, nie wiem czy ich psy mają paszporty czy chipy, ale jeżeli nie, to pewnie w taki sam sposób będą chcieli przewozić szczeniaki. Ale mówię otwarcie, że nie mam pojęcia, napisałam już do koleżanki z pytaniem jak planuje je przewozić przez granicę, zobaczymy co odpowie, nie chcę tu wprowadzać zamętu...
  15. [quote name='MTD']To są Polki mieszkające w Wiedniu, przyjeżdżają wkrótce do Polski i zabierają psiaki.[/QUOTE] Wiem, wiem, tak jak pisałam to moje dobre znajome. Zastanawiałam się bardziej nad stroną techniczną. Bo skoro Maciek ze swojej kasy je bierze do weta, to myślałam nad tym, kto płaci za jakieś tam psie paszporty, ale może do Wiednia da się je "przemycić" nie orientuję się w tym za bardzo.
  16. [quote name='Anashar']Ja dzwoniłem teraz do tej Pani, jedziemy dzisiaj do weta pokazać szczeniaki jednak proszę o pomoc finansową - bo ma swoją tymczasowiczkę i nie jestem do tego w stanie pokryć leczenia tych 4 szczeniorków sam, bo aktualnie jestem gorzej niż spłukany. Więc chętnych do wsparcia zapraszam ;) Póki co są nadęte jak balony i teraz mi ta Pani powiedziała że coś jakby sznurek było w kupie, a maluch strasznie płakał i nie mógł w ogóle tej kupy zrobić więc nie ma na co czekać z ich odrobaczeniem i przeglądnięciem. Są tam 4, z tego co mi mówiła to 3 raczej mają dom. Podrzucę jej też swoje umowy adopcyjne, żeby podpisała z nowymi opiekunami. Ale choć tyle, że ona nie chce ich wydać byle komu i chce wcześniej rozmawiać z potencjalnymi domkami osobiście.[/QUOTE] Kurcze, to my coś mamy sprzeczne informacje na ten temat... Bo ja od wnuczki słyszałam, że dwa psiaki jadą do Wiednia na 100% (to umowy po niemiecku by się przydały ;) ) Przypuszczam, że ktoś ze znajomych jej kuzynki z Wiednia się odezwał, bo ogłaszają obie szczeniaki na swoich facebookach. A co do trzeciego pieska, to dzisiaj rano dostałam wiadomość, że właśnie ktoś się rozmyślił (to też miała być ich znajoma, nie wiem czy z Polski czy z Wiednia). Nie wiem na ile babcie informują, ale wydaje mi się, że to raczej dziewczyny poznajdywały te domu wśród swoich znajomych. Nie wiem też do końca jak zaplanowały tą podróż przez granicę, może te potencjalne nowe domy pokrywają koszty z tym związane...
  17. Odnośnie szczeniaków z kartonu, to dostałam info, że ktoś się jednak rozmyślił, więc na daną chwilę na 100% dwa dalej szukają domu.
  18. U nas wszystko dobrze :) W zasadzie nic ciekawego się nie dzieje, Lusia zdrowa i zawsze w dobrym humorze. Przypuszczam, że do końca grudnia zrobimy badanie krwii i moczu, takie ogólne kontrolnie, bo już trochę czasu minęło, dam tu znać jakie wyniki. Myślałam też nad RTG, ale nie wiem sama jak to jest, czy pies musi być do tego pod narkozą? Czasem jak porzucamy dłużej piłkę, to widzę, że Lusi tył "gorzej chodzi", że zarzuca zadem. Nie byłam nigdy pewna, czy to zwykłe zmęczenie, ale jakiś czas temu doszłam do wniosku, że to może być coś więcej. Myślę, że to może być skutkiem tego co Lusia przeszła, a być może jakimś początkiem dyspazji, może też ja przesadzam, trudno stwierdzić, dlatego najlepsze teoretycznie byłoby prześwietlenie, ale tu znowu nie jestem pewna czy z powodu jedynie mojego złego przeczucia jest sens psa poddawać narkozie? Jak myślicie? Właśnie się wybieramy nad Wisłę z kolegą sznaucerkiem, więc jak mi starczy baterii w aparacie, to wstawię jakieś zdjęcie, bo już dawno się Lusia nie pokazała :) A teraz lecę, bo się spóźnimy :) Jest jedno zdjęcie z dzisiejszego spaceru, tak żeby chociaż Lusię pokazać. Mój aparat niestety wzięłam rozładowany, ale znajoma też miała więc nam coś tam pstryknęła :) [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/4286/dsc01927cr.jpg[/IMG]
  19. [quote name='MTD']co ludzie mają z tym usypianiem w schronisku? W ogóle nie chcemy żeby tam trafiły i nie trafią choćbym miała poruszyć niebo i ziemię.[/QUOTE] Ludzie trochę zdaje się demonizują schronisko, ale może to w jakimś tam stopniu lepiej, przynajmniej oddawanie może niektórym przychodzi trudniej... Cieszę się, że w takim razie te szczeniaki są już "pod Waszą opieką". Ogólnie z tego co ich znam, to są bardzo psiolubni ludzie, cała rodzinka. Dlatego też nie spodziewałabym się jaj, że nagle szczeniaki będą miały kilka godzin, bo jadą do schronu itp, ale jak dostałam taką informację, to wolałam wspomnieć, że DT może nie być "do znalezienia domu"
  20. [quote name='MTD']to są właśnie szczeniaki, u których byliśmy, pisałam powyżej. Nikt temu jednemu nie da pójść do schroniska, poza tym nie wiadomo jeszcze który zostanie do adopcji, pani, która się nimi opiekuje sama jeszcze nie wie.[/QUOTE] Dostałam teraz informację, że jednak zostały jeszcze dwa szczeniaki. Mam informacje od wnuczki tej Pani (moja dobra znajoma), która jeszcze wczoraj napisała mi taką wiadomość: "fajnie by bylło jakby ktos sie znalazł bo tak to oddane zostana do azylu a tam je pewnie uspią" Dlatego napisałam, to co napisałam. Być może był to taki "chwyt", ale wolałam napisać.
  21. [img]http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/381235_2388344002168_1657877757_2664139_1607141601_n.jpg[/img] [url]http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/375350_2388345282200_1657877757_2664141_769166732_n.jpg[/url] [url]http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/391935_2388344762187_1657877757_2664140_1007932620_n.jpg[/url] Jeden z tych szczeniaków pilnie szuka DT, jeżeli nie znajdzie się ktoś niebawem to trafi do schroniska. Trzy szczeniaki zostały podrzucone w kartonie babci mojej znajomej. Nie jest ona w stanie powiedzieć ile dokładnie piesek jeszcze może zostać, ale raczej niedługo. Dwa pieski jadą do Wiednia, bo tam znaleźli się chętni do adopcji. Kontakt: 603 585 797 są w Krakowie w okolicy ul. Lea EDYTOWANE: [B]Zostały dwa szczeniaki![/B]
  22. Strasznie mi przykro :placz: Nie wiem co powiedzieć... Żadne słowa chyba nie pomogą. Ale pamiętaj, że byłaś dla niego cudowną właścicielką, od początku nie było z nim łatwo, ale się nie nigdy nie poddałaś, a jak był w potrzebie, to byłaś dla niego gotowa dużo poświęcić. Dałaś mu wspaniały dom, wspaniałą opiekę i najlepsze psie życie, jakie można sobie wyobrazić.
  23. To super, świetnie że Pani zostawia te miski. Trzeba poprosić żeby w miarę możliwości zaobserwowała skąd znika jedzenie regularnie i dała znać, żeby zawęzić liczbę tych miejsc i móc się jakoś w porozumieniu z tą Panią potem zaczaić tam gdzie trzeba.
  24. Kurcze, to skoro w czwartek na rogu Swojskiej, a w środę rano na Chałupnika, czyli w zasadzie w tym samym miejscu, to można by ją jakoś inaczej podejść? Tak myślałam, że może w jakimś bardzo spokojnym miejscu (np gdzieś w okolicy pustostanu koło Swojskiej gdzie Anashar i Salibinka w środę wchodzili szukać Kreci) zostawić miskę z wodą i jedzeniem i jakoś się podzielić na uzupełnienie tego.. Jest szansa, że jak tam sunia to znajdzie i będzie się czuła tam bezpiecznie i będzie tam zawsze czekała na nią pełna micha, to będzie tam coraz częściej wracała. Jak już będzie punkt do którego zawsze wraca, to będzie o wiele łatwiej się na nią zaczaić, zostawić jakąś pułapkę (tak jak łapana była Żaba z Fr. Nullo) Wiem, że to jedzenie mogą zjeść okoliczne koty, czy szczury, a nie Krecia, ale zawsze jakaś nadzieja... Chociaż jeżeli sunia tak długo się błąka, to możliwe też, że znalazła już jakieś inne bezpieczne dla siebie miejsce i źródło jedzenia, a wtedy pewnie nie będzie go już chciała zmienić.
  25. O matko :( Biedactwo... Pisz jak wyniki i jak on się trzyma, jak tylko będzie coś wiadomo! Chociaż tyle lat minęło, to Atos dalej jest mi bliski, w końcu rodzina Portka i do tego pierwsi w życiu tymczasowicze... No i się strasznie martwię! I pamiętaj, żeby się kierować do polecanych wetów. Niestety sama się przekonałam, że czasem ulubiony lekarz, do którego się chodzi na szczepienia i robaki, chociaż jest wyjątkowo sympatyczny i z ręką do zwierząt, to nie koniecznie nadaje się do trudniejszych przypadków... Nie ma co ryzykować, przy takich objawach zlecić tylko odrobaczanie, trochę niepokojące. A jak nie je i chudnie, to może pomyśl czy mu nie kupić, np takich puszeczek Royala. Zje mniej ilościowo, ale odżywczo. [url]http://www.krakvet.pl/royal-canin-recovery-100g-p-9712.html[/url]
×
×
  • Create New...